O tym, że najważniejszą postacią w klubie sportowym jest prezes wiadomo nie od dziś. Jest to jednak o tyle niewdzięczna rola, że głównie pisze się o prezesach w negatywnym kontekście, gdy klub przeżywa kłopoty czy to organizacyjne, czy sportowe. Tak naprawdę, gdyby zapytać randomowego sympatyka polskiego futbolu o najbardziej znanego prezesa klubu w historii rodzimej ligi, to bodaj Ludwik Sobolewski przychodzi na myśl i w pozytywnym znaczeniu. Obecnie najwięcej pisze się o Dariuszu Mioduskim, ale nie w kontekście wybudowanego Legia Training Center w podwarszawskich Książenicach czy seryjnych ostatnio mistrzostwach Polski juniorów starszych. Mioduski wg opinii stołecznych fanów jest winny każdemu nieszczęściu, który przytrafiło się Legii - od zadłużenia, poprzez niewypały transferowe przeprowadzone przez kolejnych dyrektorów sportowych, po wyniki zespołu, za które odpowiadają piłkarze i kilkunastoosobowe sztaby szkoleniowe.
W czasach PRL funkcję prezesa klubu najczęściej pełnili albo dyrektorzy zakładów patronackich lub wysocy rangą funkcjonariusze, oficerowie wojska, milicji. Nie inaczej było w Wałbrzychu, gdzie kopalnie opiekowały się największymi klubami. Ówcześni prezesi mieli inne zadania niż obecnie, poza tym zarządy klubów były bardziej rozbudowane, kluby były wielosekcyjne, były właścicielami stadionów, hal, za które de facto odpowiadały. Transformacja ustrojowa wiele zmieniła w życiu Polaków. Zmiany dotknęły również funkcjonowania klubów sportowych. W wielu ośrodkach do dziś nie potrafią odbudować dawnej PRL-owskiej chwały. Tak również jest w Wałbrzychu.
Na początku lat 90-tych Górnik i Zagłębie posiadały zespoły seniorów na poziomie drugoligowym. Był to drugi szczebel rozgrywek, dziś zwany 1.ligą. W obu klubach były ambicje sięgające powrotu na najwyższy szczebel rozgrywkowy, ale nie szło to w parze z możliwościami finansowymi. W Górniku mocnym nazwiskiem na stanowisku prezesa był Kazimierz Drożdż, ówczesny prezes OZPN Wałbrzych, ale i członek zarządu PZPN, dyrektorem klubu był wieloletni działacz klubu Kazimierz Piotrowski pamiętający czasy gry biało-niebieskich w pierwszej lidze. Po emigracji Drożdża do Stronia Śląska, działacze Górnika ratowali się powołaniem KSPN Górnik, któremu prezesował były bramkarz Ryszard Walusiak. KSPN to Klub Sportowy Piłki Nożnej. W Zagłębiu prezesował Zbigniew Brach.
W 1993 z piłkarskiej mapy Polski znikają oba kluby, a pojawia się Klub Piłkarski Wałbrzych. Wśród lobbujących w PZPN fuzję były znaczące wówczas nazwiska wałbrzyskich działaczy. Historycznym pierwszym prezesem KP był Ryszard Bzodek, wiceprezesami zostali Walusiak i Tadeusz Turowski. Kierownikiem sekcji został Zbigniew Zapart, a kierownikiem drużyny Czesław Zapart, który ugrzązł w tej roli na kilka dekad.
A kto potem prezesował największemu klubowi piłkarskiemu w Wałbrzychu?
Od lata 1993 funkcję pełnił Włodzimierz Michalak. Wcześniej znany w pracy w Zagłębiu, dzięki niemu nazwa Budopol wylądowała na gustownych strojach Thoreza. Warto przypomnieć nazwiska tworzących zarząd ówczesnego KP. Kwartet wiceprezesów tworzyli Tadeusz Dereń (odpowiedzialny za finanse), Marian Bach (szkolenie), Ryszard Miara (gospodarka) i Marek Żegnałek (organizacja). Kierownikiem klubu był legendarny Juliusz Hodaniewicz.
Niestety, galopująca inflacja, rosnące zadłużenie klubu, kryzys w mieście, a przede wszystkim skromne możliwości finansowe spowodowały, że KP opuścił grono drugoligowców. Po spadku chwile trudne pod kątem sportowym przechodził i organizacyjnym. Słońce wyszło w 1995. W klubie prezesem został Andrzej Płonka, pojawiły się pieniądze, które pozwoliły na sensowne transfery, pojawienie się w klubie trenera Pisarskiego, co dało w efekcie awans do 2.ligi. Ciekawostką jest fakt, że funkcję dyrektora klubu wówczas pełnił Jan Studziński, były drugoligowy arbiter, potem obserwator.
W 1996 roku prezesem został Włodzimierz Kwaśniewski, wiceprezesem ds. finansowych był Mirosław Szymańczyk, ds. organizacyjnych Grzegorz Cyrak, a ds. szkoleniowych Zbigniew Staniszewski. Był to najlepszy okres w historii wałbrzyskiego futbolu po fuzji Górnika z Zagłębiem. KP na zapleczu ekstraklasy miało bardzo dobre okresy, zaczęto nawet snuć marzenia o awansie. Piotr Włodarczyk za porządne pieniądze został sprzedany do Legii Warszawa. Klub przekształcił się w Sportową Spółkę Akcyjną Górnik, juniorzy starsi zostali czwartą drużyną w kraju. Tymczasem po bardzo udanym sezonie w 2.lidze latem 1998 klub wycofuje seniorów z rozgrywek. Odbudowa na poziomie 4.ligi i awans do 3.ligi wciąż pod prezesurą Kwaśniewskiego, któremu w roli wiceprezesa wspomagali Krzysztof Dudziński i Piotr Ek. Wtedy na łamach Tygodnika Wałbrzyskiego Ek planował powrót do II ligi w 2001 roku. Zajęło to jednak trochę więcej czasu...
W 2000 roku prezesem klubu zostaje Eugeniusz Marciszak. Przejmuje klub zadłużony, już nie SSA Górnik, ale jako stowarzyszenie krzewienia kultury fizycznej KP „Górnik/Zagłębie” Wałbrzych. Zarząd, w skład którego wchodzili m.in. wiceprezesi Zbigniew Grzybowski i Józef Gmerek, nie podniósł organizacyjnie i finansowo klubu. Sukcesem była organizacja turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów w 2001, gdzie młodzi piłkarze z Wałbrzycha powtórzyli sukces sprzed 3 lat, czyli 4.miejsce. Seniorzy, niestety, spadli z 3.ligi, a po kolejnym exodusie piłkarzy przeciętnie radzili sobie w 4.lidze. Do rundy wiosennej sezonu 2001/02 seniorzy nie przystąpili, co było kolejnym niepowodzeniem zarządu pod wodzą Marciszaka.
Górnik/Zagłębie reaktywuje drużynę seniorów latem 2002, która zaczęła walkę w A klasie. Prezesem klubu został Andrzej Zibrow. Z jednej strony związany z górnictwem (przeszłość w Przedsiębiorstwie Robót Górniczych, KGHM), ale i sportem (trenował siatkówkę w Chełmcu, podnoszenie ciężarów w Zagłębiu). Dwa lata prezesury to sportowo dwa awanse. Te sukcesy Zibrow chciał zdyskontować w wyborach samorządowych, gdzie na plakacie wyborczym pozował na zdjęciu z młodymi piłkarzami Górnika/Zagłębia.
W 2004 prezesem klubu zostaje Czesław Grzesiak. Wiceprezesami zostają Ryszard Kabat i Zdzisław Grzymajło, dyrektorem klubu Wiesław Surosz, a skarbnikiem Kazimierz Nawrocki. Tak przedstawiał się skład zarządu i początek ery Grzesiaka, który w XXI wieku najdłużej szefował przy Ratuszowej. Tak naprawdę to w klubie pojawił się kilka miesięcy wcześniej, za kadencji Zibrowa. Pierwsza kadencja Czesława Grzesiaka trwała dekadę. Klub w tym czasie zmienił nazwę na Górnik PWSZ, by z czasem porzucić akademicki dodatek. Sportowo najpierw spadł na piąty poziom rozgrywkowy, aby w ekspresowym tempie zanotować dwa awanse i grać na szczeblu centralnym w drugiej lidze. To Grzesiak zaufał Robertowi Bubnowiczowi powierzając mu zespół seniorów, mimo, że Buba nie miał żadnego szkoleniowego doświadczenia. Gra w 2.lidze to nieporównywalne z ligową młócką na poziomie 4.ligi wyzwanie organizacyjne i finansowe. Bez wydatnej pomocy miasta i wielu mniejszych sponsorów nie było to możliwe. W ciągu kadencji Grzesiaka były wzloty i słabsze momenty, ale ten okres należy ocenić pozytywnie. W końcu futbol w Wałbrzychu był na szczeblu centralnym!
W lutym 2013 na stanowisku prezesa zmienia go Grzegorz Kuliński. Jak klubowy komunikat głosił, swoją funkcję pełnił społecznie, a głównym zadaniem miała być działalność marketingowa i organizacja meczów. Przed sezonem 2013/14 w oficjalnych komunikatach zarząd drugoligowego Górnika tworzyli: Mariusz Gawlik jako prezes, a w roli członków zarządu Krzysztof Urbański, Tomasz Jakacki, Sławomir Piątek i Piotr Borek. Gawlik to były piłkarz Zagłębia Wałbrzych, prezes OSiR-u. Za jego kadencji Górnik był wicemistrzem rundy jesiennej 2.ligi. Nigdy wcześniej, ani później wałbrzyski klub nie był tak blisko powrotu na zaplecze ekstraklasy od 1998 roku…
Wiosną sportowe wyniki się popsuły, doszło do zmiany trenera, a w czerwcu dodatkowe nerwowe chwile kibice przeżywali po nieprzyznaniu licencji na grę w 2.lidze. Nie doszło do sensacyjnej wydawało się degradacji, a po uzupełnieniu dokumentacji PZPN przyznał licencję Górnikowi, a Mariusz Gawlik złożył rezygnację. Tłumacząc się licznymi obowiązkami zawodowymi ustąpił miejsca wiceprezesowi Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Tomaszowi Jakackiemu, który już był w zarządzie klubu. Sezon 2014/15 był ogromnym wyzwaniem sportowym, bowiem druga liga stała się jedną grupą. Górnik sportowo nie udźwignął ciężaru. Trener Andrzej Polak sam zrezygnował po beznadziejnym początku, a nowy trener Jerzy Cyrak, którego ojciec był w zarządzie Górnika 20 lat wstecz, nie potrafił wyciągnąć zespołu z kryzysu. Skończyło się spadkiem i rosnącym zadłużeniem. Pozytywem, który na długo zapamiętali kibice to pojawienie się klubowemu napoju energetycznego.
W sezonie 2015/16 zespół wygrał dolnośląsko-lubuską trzecia ligę, ale powrót do 2.ligi uniemożliwił przegrany dwumecz barażowy z Polonią Warszawa. Przed sezonem Jakacki dla db2010.pl stwierdził, że klub zadłużony jest na 400 tysięcy złotych. Tymczasem jeszcze przed startem ligi ogłoszono program naprawczy - media i kibice w Starej Kopalni poznali trenerów od seniorów po najmłodsze roczniki. Nad wszystkim miała czuwać rada programowa z Czesławem Grzesiakiem na czele. Jakackiemu w zarządzie pomagał jedynie Sławomir Piątek, a on długo przed końcem sezonu zadeklarował swoje odejście z końcem czerwca 2016.
Ale zanim Tomasz Jakacki zniknął z klubu musiał zmierzyć się z kolejnymi problemami. Po nieudanej walce o awans odeszli kolejni zawodnicy, którzy nie zgodzili się na niższe apanaże przy Ratuszowej, bądź po prostu dostali oferty z innych klubów. Media po spotkaniu w ratuszu informowały o zadłużeniu klubu na poziomie 900 tysięcy. Prezes Jakacki musiał się zmierzyć z krytyką dotyczącą zadłużenia, w mediach pojawiały się opinie, że miał on jedynie zadbać o nowych sponsorów, a w rzeczywistości zakres odpowiedzialności był o wiele większy.
Klub bez prezesa funkcjonował rundę jesienną 2016 roku. Dopiero w lutym 2017 można było napisać i powiedzieć, że piłkarski Górnik ma prezesa. Po raz kolejny misji podjął się Czesław Grzesiak, który tak naprawdę był blisko wydarzeń klubowych cały czas. Pomagać mu mieli klan braci Michalaków (Piotr, Krzysztof i Grzegorz) oraz Marcin Korba.
Po kilkunastu miesiącach w wałbrzyskich mediach poznaliśmy rzeczywistą kwotą zadłużenia. W ciągu dwóch lat zarząd dzięki restrukturyzacji z astronomicznej, jak na lokalne warunki, kwoty ~1,3 mln dług zmniejszono do 350 tysięcy. Mimo tego w styczniu 2019 wystartowała akcja RAZEM DLA GÓRNIKA. Na spotkaniu w Aqua Zdrój wybrzmiały szczegółowe koszty utrzymania klubu z horrendalnie wysokimi opłatami za boiska i obiekty przy Ratuszowej. Sprzedaż karnetów, cegiełek miała uratować klub, którego drużyna seniorów walczyła o awans do 3.ligi.
W czerwcu 2019 na Walnym Zgromadzeniu Członków Zarządu do dymisji podał się prezes Czesław Grzesiak oraz Marcin Korba. Z kolei bracia Michalakowie uczynili to po tygodniu. Klub ponownie stanął nad krawędzią sportowej przepaści. Z ekipy wicemistrza 4.ligi odeszli trenerzy i zdecydowana większość zawodników. Oficjalnie wybrano prokurenta klubu, którym został Marcin Korba. Drużyna po raz drugi w historii sezon rozpoczęła w A klasie…
Zanim to nastąpiło doszło do szeroko opisywanych sesji w ratuszu, gdzie kibice obwiniali miasto za sytuację w klubie, a miasto przedstawiło listę dotacji, a ustami obecnej posłanki Sylwii Bielawskiej wskazywało, że za sytuację finansową klubu odpowiada zarząd.
Pod koniec lipca’19 skibasport.pl donosi, że trzyosobowe gremium tworzy zarząd Górnika: Czesław Grzesiak, Marcin Korba i Krzysztof Michalak. W rozmowach z przedstawicielami wałbrzyskiego ratusza ze strony klubu brał udział również Mirosław Otok, który pracował z młodszymi rocznikami w klubie. Odbudowa Górnika, za którą stał Czesław Grzesiak trwała do 2023 roku. O prezesie w lokalnych mediach nie przeczytaliśmy wiele. Górnik awansował w ciągu dwóch lat z A klasy do 4.ligi. Ale sezon 2022/23 zakończył się historyczną, bo pierwszą w historii klubu, degradacją do klasy okręgowej. Pożegnano trenera Marcina Domagałę.
Czerwiec 2023 przyniósł nie tylko nazwisko nowego szkoleniowca I drużyny Górnika Wałbrzych, ale poznaliśmy nowego prezesa klubu. Został nim Mirosław Otok. Po raz pierwszy od czasów Ryszarda Walusiaka (rok 1992) głównym zarządzającym został były piłkarz bez żadnego doświadczenia w biznesie, przedsiębiorstwie. Z Krajowego Rejestru Sądowego dowiemy się, że funkcję wiceprezesa pełnił Jarosław Borcoń. On również nie miał nic wspólnego z biznesem czy zarządzaniem. Duet Otok-Borcoń to dwójka byłych defensorów Zagłębia Wałbrzych, natomiast w Górniku trenowali najmłodszych adeptów sztuki piłkarskiej. Tak naprawdę prezes Otok w mediach wypowiedział się dwukrotnie - dla skibasport.pl. Na początku kadencji o celach na sezon w okręgówce, który wzbudził niepokój u kibiców, bo jakże odczytać zapowiedź awans nie za wszelką cenę? Dwa lata później, już po awansie do 4.ligi tym razem wywiad o zmianach, które w rzeczywistości nigdy nie nastąpiły…
Sportowo Górnik za kadencji Otoka wrócił dopiero po 2 sezonach do 4.ligi, ale nie był w stanie utrzymać się w niej i spadł po sezonie z hukiem. Martwić musi obecnie narybek, bo chłopcy z rocznika juniorów starszych albo grali w B-klasowych rezerwowych albo rywalizowali z rówieśnikami 7x7. Juniorzy młodsi z kolei spadli wielokrotnie przegrywając we wstydliwych dwucyfrowych pogromach, a kilka meczów oddając walkowerem. Kulało wiele obszarów, a podsumowaniem niezbyt udanej kadencji Mirosława Otoka niech będzie fakt, że oprócz prezesury pełnił on rolę asystenta trenera Pietrewicza, prowadził zespół rezerw w B klasie, a także kilka grup młodzików.
W lipcu 2026 roku Mirosław Otok i Jarosław Borcoń przestali pełnić swoje role w zarządzie klubu. Nowy zarząd jeszcze się ukonstytuował. Klubowy fanpage podał dotychczas dwa nazwiska członków zarządu. Stopniowo są przedstawiane zmiany w strukturach klubu, dotyczy to również pionu sportowego.
Przy Ratuszowej prezesami byli różni ludzie: wywodzący się z biznesu, z przeszłością sportową, zarówno z Górnikiem w sercu, związani z klubem przez trenujące latorośle, ale i osoby, które nikt by nie podejrzewał za związki ze sportem. Dziesiątki lat pokazały, że podstawą dobrego funkcjonowania klubu są dobre relacje z miastem. One są ważniejsze niż znajomość układów w strefie przemysłowej, skąd również byli członkowie zarządu i nie skończyło się to dobrze. W XXI wieku postać prezesa ma twarz Czesława Grzesiaka, który najdłużej piastował tą niewdzięczną funkcję. Szefował on klubowi od drugiej ligi aż po A klasę. Zredukował ogromne zadłużenie. Ale z czasem i on był bezsilny w walce o nowych sponsorów, zmniejszenie opłat za użytkowanie obiektów itd.
Przykład koszykarskiego Górnika pokazuje, że udany mariaż z ratuszem, syzyfowa praca w budowaniu dobrego klimatu wokół dyscypliny i klubu, marketing, social media, niekończąca się walka o kolejnych sponsorów w końcu mogą przynieść efekty. Efekty w postaci profesjonalnie zarządzanego klubu. Czemu miałoby to się nie udać w futbolu? Czy w Wałbrzychu piłka nożna budzi zainteresowanie jedynie malutkiej grupki ludzi?
Może nowemu zarządowi Górnika uda się zmienić postrzeganie klubu i najpopularniejszej w Polsce dyscypliny sportu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz