Zarówno w piątkowy wieczór, jak i niedzielne południe kibice obu wałbrzyskich Górników musieli oglądać zmagania w IV lidze i klasie okręgowej z perspektywy zza płotu lub liczyć na relację video przygotowaną przez ekipę Sportowego Wałbrzycha TV. Być może dzięki sztucznej nawierzchni bardzo dobrze wypadły ekipy gospodarzy, które dopisały sobie 3 punkty do swojego dorobku?
Tyle szczęścia z kolei nie mieli sympatycy outsidera A klasy, Zagłębia Wałbrzych, którzy na domowy mecz z Błękitnymi Słotwina musieli udać się do Boguszowa-Gorce.
Pierwsze ligowe mecze w rundzie to przede wszystkim sposobność zobaczenia po raz pierwszy nowych twarzy. Chronologicznie, pod Chełmcem to już w piątek na sztuczną płytę Aqua Zdrój wybiegł nowy Górnik. Wałbrzyski beniaminek zimą zyskał nowego trenera, który ma wydawałoby się proste zadanie – utrzymać w roku jubileuszowym zespół w IV lidze. Truizmem staje się przypominanie sytuacji finansowej Górnika, porównywanie liczby ubyć z transferami przychodzącymi. Piotr Pietrewicz jest bez wątpienia największym transferem przerwy zimowej. Szkoleniowiec stanął przed trudnym zadaniem, bowiem Górnik miał problem nie tylko ze zdobywaniem punktów, ale z kreowaniem sytuacji bramkowych. Nad tym skupił się trener podczas zimowych przygotowań, ale i z optymizmem po nich spoglądał na start rozgrywek. Premierowy mecz przypadł na potyczkę z Prochowiczanką, która należy do grona historycznie trudnych rywali. Nie licząc anulowanego po wycofaniu się Górnika/Zagłębia w sezonie 2001/02 to w 11 meczach biało-niebiescy wygrali tylko 3 razy i tyleż samo zremisowali. Piłkarze z Prochowic przy Ratuszowej w 5 przypadkach tylko raz schodzili pokonani – blisko 20 lat temu. W sezonie 2007/08 na inaugurację wiosennego grania ówczesny Górnik PWSZ przegrał aż 0:4, a sezon później, gdy Robert Bubnowicz miał prawdziwy dream team z Jaroszewskim, Wepą czy Morawskim padł bezbramkowy remis. Jesienią Wałbrzyszanie powalczyli w Prochowicach, ale mimo dubletu Oliviera Łabiaka nie udało się wywieźć nawet punktu. Jedną z trzech bramek dla Prochowiczanki wówczas strzelił Tomasz Wojciechowski, najskuteczniejszy snajper drużyny. Zdobywca 12 goli zimą przeniósł się do Żmigrodu pomóc tamtejszemu Piastowi w walce o miejsce barażowe. Ciekawostką jest fakt, że Prochowiczanie do rozgrywek przygotowywali się na obozie w Turcji, a na takie luksusy nie mogli sobie pozwolić nawet niektóre zespoły szczebla centralnego.
Górnik nie zaskoczył składem, bo nie było to możliwe. Może niektórzy spodziewali się, że Łabiak będzie grał na szpicy, jako wysunięta dziewiątka. Olivier, najskuteczniejszy wśród Wałbrzyszan, to największa gwiazda zespołu. Każda nieobecność podczas zimowych sparingów budziła niepewność wśród kibiców, czy czasami nie pójdzie w ślady Nowomiejskiego, który próbuje sił w klubie z wyższej ligi. Nowymi twarzami w czwartoligowym Górniku byli Olaf Dąbrowski i Oktawian Greiner. Ten pierwszy, mimo 18 lat, ma na swoim koncie już ponad pół setki występów na boiskach IV ligi. W latach 2023-25 grał bowiem w Górniku Nowe Miasto Wałbrzych, Polonii-Stali Świdnica i Piasta Nowa Ruda. Oktawian z kolei w IV lidze zadebiutował kilka miesięcy przed Dąbrowskim, bowiem w sezonie 2022/23 w barwach Górnika. Trener Marcin Domagała łącznie 4 razy dał mu szansę zdobycia doświadczenia na tym poziomie. Greiner był zdobywcą pierwszego gola w rundzie wiosennej. Pierwsza połowa meczu Górnika z Prochowiczanką była prawdziwą futbolową ucztą dla kibiców biało-niebieskich. Po raz pierwszy od maja 2019 Wałbrzyszanie zdobyli 5 bramek w I połowie. W sezonie 2018/19 w Kłodzku Górnik pokonał Nysę 6:0 (5:0), a z ówczesnej ekipy prowadzonej przez Jacka Fojnę w drużynie ostał się jedynie Mateusz Sobiesierski.
Na pewno bohaterem został zdobywca dwóch goli Eryk Migacz. Ten, który by obstawił jego na strzelca choćby jednej bramki, zarobiłby pewnie niemałą sumę. Eryk u trenera Pietrewicza operuje nieco wyżej. Wcześniej grający na boku lub środku bloku defensywnego zawodnik dwukrotnie precyzyjnie, mocno uderzył z dystansu nie dając szans bramkarzowi Karolowi Januszowi na skuteczną obronę. Swoją bramkę zdobył Michał Rzońca, który z Greinerem szachował środkowych obrońców Prochowiczanki pressingiem. I to mu się udało 10 minut przed przerwą, gdy przejął piłkę i nie dał szans w sytuacji sam na sam. Całkiem odmieniony pod okiem nowego szkoleniowca wygląda Oskar Nowak. Inna sylwetka niż w ubiegłym roku, ale wciąż bezczelna skłonność do dryblingów i strzałów zza pola karnego. Zejście z boku do środka i strzał po długim rogu – modus operandi długowłosego pomocnika przyniósł gola nr 5. Wynik mógłby być bardziej okazalszy, gdyby nie błąd Filipa Węgrzyńskiego, który odbił przed siebie strzał ukraińskiego napastnika Yevheniya Bilokina, a Filip Zięba wyrównał na 1:1. Popularny Węgorz zrehabilitował się już w I połowie broniąc w sytuacji sam na sam. Po przerwie również wałbrzyski bramkarz był wyróżniającą się postacią swojego zespołu, choć dwukrotnie wyjmował piłkę z siatki. Kwadrans po przerwie to, niestety, jesienny Górnik za kadencji Jarosława Borconia. Czyli dający się zepchnąć do głębokiej defensywy, a indywidualne błędy w obronie napędzają rywala. Duet trenerski Prochowiczanki Grzegorz Bartczak – Maciej Gnitecki w przerwie dokonał 3 zmian. W przeciągu niecałych pięciu minut kapitan gości Wojciech Galas skorygował wynik z 5:1 na 5:3. Potem dochodzi do kolejnych 3 zmian, po których przyjezdni podwyższyli wzrost licząc na skuteczną walkę o górne piłki. Górnik przetrzymał nawałnicę, uspokoił grę i dowiózł korzystny wynik do końca. Choć po prawdzie druga połowa w ofensywie przypominała jesienną bezradność Górnika, gdzie bywały połowy, w których biało-niebiescy nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę rywala.
Wygrana musi cieszyć. Nie była ona przypadkowa czy spowodowana naglą czasową niedyspozycją rywala. Widać było pomysł trenera Pietrewicza na zespół. Przede wszystkim agresywny pressing już pod bramką rywala. Ale nie tylko. Przykładowo po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zauważalna była reakcja na wprowadzenie piłki przez bramkarza, czyli skoncentrowanie się w danym sektorze, gdzie spodziewana była futbolówka. Tak naprawdę większość akcji bramkowych Wałbrzyszan zaczęła się od Węgrzyńskiego, potem wygranej walki w środku pola o piłkę i udanej dystrybucji jej do graczy ofensywnych. Nieco mniej widoczny był Łabiak, ale za to więcej pola do popisu mieli jego koledzy.
Po meczu trener Piotr Pietrewicz w wywiadzie dla Sportowego Wałbrzycha TV nie ukrywał radości. Zwrócił uwagę na to, że dla większości podopiecznych taktyczne elementy, które wprowadził stanowią nowość, czego w przeszłości nie praktykowali. Czy boiskowa inteligencja wałbrzyskiej młodzieży w połączeniu z doświadczeniem szkoleniowca przyniesie oczekiwane efekty?
Przed Górnikiem ciężki wyjazd do Środy Śląskiej. Polonia w sobotę pokonała wyjazdową niemoc wygrywając w delegacji po raz pierwszy w sezonie. Drużyna prowadzona przez Jacka Fojnę zimą przeszła największe zmiany personalne. Zespół wzmocniło aż 8 nowych zawodników, część z nich wróciła po krótkiej nieobecności, ale nazwiska uznanych ligowców muszą budzić respekt. Arkadiusz Piech, Paweł Sasin grali w ekstraklasie, Wojciech Szuba w drugoligowym Górniku, a jesienią strzelał gole w III lidze. Patryk Chrapek to od lat czołowy obrońca w podokręgu wałbrzyskim. Piotr Pietrewicz rywalizował z Fojną prowadząc Bielawiankę, Galakticos Solna i Słowianina Wolibórz. Z meczów wyjazdowych przywoził komplety punktów, gdy Jacek Fojna prowadził Górnika Wałbrzych i Piasta Nowa Ruda. Teraz, mimo, że Polonia traci do Górnika 7 punktów, to faworytem będą Średzianie. Pietrewicz jasno określił, że każdy punkt na wyjeździe traktować będzie jak zwycięstwo.
W klasie okręgowej Górnik Nowe Miasto Wałbrzych zajmuje bezpieczne miejsce, ale przewaga nie jest na tyle duża, by kibice nie musieli obawiać się o rundę wiosenną. Trener Sebastian Raciniewski dysponuje najmłodszą kadrą w lidze. Wiosną, wg skarbu kibica Słowa Sportowego, zabraknie Auguna, Dembińskiego, Wiejackiego, którzy szukają nowego klubu oraz Makowskiego, który trafił do Głuszycy. Tym samym kadrę tworzą zawodnicy z roczników 2007-08 i młodszych oraz „doświadczony” Paweł Francus z rocznika 2005, a także zgłoszony do rozgrywek trener. Sympatycy GNM nie mogą się nudzić, bowiem w ligowych meczach w bieżącej kampanii pada blisko 5 bramek/mecz. Tylko w jesiennych spotkaniach z MLKS Radków (2:0) i Zamkiem Kamieniec Ząbkowicki (0:1) nie padły co najmniej 3 gole w meczu. Nie inaczej było na inaugurację z Kryształem Stronie Śląskie. Zespół z powiatu kłodzkiego ucierpiał podczas ostatniej powodzi, która zniszczyła stadion. Domowe spotkania Kryształ rozgrywa w Bystrzycy Kłodzkiej, a w poprzednim A-klasowym sezonie korzystała z gościnności również m.in. Polanicy, Ząbkowic Śląskich, Starego Gierałtowa. Prowadzeni przez Kamila Bajraka na pewno nie wyobrażali sobie, że po jesieni zespół w tabeli będzie wyprzedzał jedynie 1 zespół. Zimą doszło do kilku ciekawych transferów, po których można spodziewać się marszu w górę stawki. Ze Skałek Stolec przyszedł Jakub Gręda, który na tym poziomie gra od wielu lat prezentując również Trojana Lądek Zdrój, Nysę Kłodzko. Obronę wzmocnił Kacper Jaworski z Polonii Bystrzyca Kłodzka. Hitem z kolei jest przyjście z pobliskiego Lądka Zdrój Mateusza Poświstajło. 31-letni napastnik grał już w Krysztale w latach 2015-19, gdzie sięgał po koronę króla strzelców. Kilkuletnia gra w czwartoligowym Piaście Nowa Ruda zaowocowała powołaniem do dolnośląskiej kadry na Regions Cup, a także testami w ekstraklasowym Górniku Zabrze. Po zakończeniu przygody w noworudzkim klubie strzelał bramki dla lądeckiego Trojana, a wiosną ma pomóc po sąsiedzku Kryształowi. W niedzielne popołudnie zgodnie z oczekiwaniami w Wałbrzychu padło sporo bramek, bo aż 7. Dość niespodziewanie wyraźnie wygrała wałbrzyska młodzież 5:2. Dla Stronian bramki zdobył duet zimowych nabytków Jaworski-Poświstajło.
GNM wiosną będzie gościł pozostałych beniaminków (MLKS Radków, Delta, Szczyt), a także outsidera z Pieszyc. Utrzymanie skuteczności z meczu z Kryształem w rywalizacji z wyżej wymienionymi rywalami dałoby pewne zachowanie ligowego bytu. Na pewno trener Raciniewski pamięta, że bilans 7 jesiennych domowych meczów do 1 wygrana (4:1 z LKS Bystrzyca Górna) i aż 6 porażek. Z tym, że rywale byli o wiele bardziej wymagający niż zapowiadani w rundzie rewanżowej.
| W wyskoku Łukasz Raciniewski (GNM), a po lewej Mateusz Poświstajło (Kryształ). [foto: fanpage Górnik Nowe Miasto Wałbrzych] |
Już bez trenera Śmieszka, a także bez blisko połowy podstawowego składu (Sobiesierski, Macura, Puzdrowski, Smoczyk, Pawełek) wiosnę zainaugurowali piłkarze Zagłębia Wałbrzych. W Boguszowie Gorce w protokole meczowym widniało co prawdo nazwisko Krzysztofa Śmieszka (za ŁNP), ale z ławki zespołem dowodził Krzysztof Ślisz, który zobaczył w meczu żółtą kartkę. Aby myśleć o utrzymaniu Thorez musiałby w 14 kolejnych meczach swój skromniutki dorobek pomnożyć kilkukrotnie. Obecnie do bezpiecznego miejsca brakuje aż 11 oczek. Niewiele lepiej wyglądała sytuacja Iskry Witków Śląski, gdzie nawet plotkowano o wycofaniu się drużyny z rozgrywek. Tymczasem zespół objął Maciej Jaworski, który jesienią pracował w IV lidze. Nie było głośnych transferów, a mimo tego Iskra sprawiła nie niespodziankę, a sensację. Wygrana w Świebodzicach to wynik wykraczający poza wszelkie ramy. Victoria mająca ochotę na włączenie się do gry o awans, jesienią mający bilans domowych meczów 6 wygranych – 1 porażka, a naprzeciwko Iskra z 5 punktami na wyjeździe 1 punkt w 7 meczach. No i trener Jaworski w swoim debiucie triumfuje sensacyjnie 2:0 wygrywając dopiero po raz drugi w sezonie, po raz pierwszy na wyjeździe, a także po raz pierwszy bez straty gola. Za czyste konto odpowiada również Łukasz Sobiesierski, który dołączył z Zagłębia Wałbrzych.
Wygrane w premierowych meczach drużyn prowadzonych przez Piotra Pietrewicza i Macieja Jaworskiego mogą stać się meczami założycielskimi, czyli pierwszymi krokami w drodze do sukcesu. Oby po zakończeniu rundy dobre humory dopisywały zarówno w Wałbrzychu jak i rownież w Witkowie Śląskim.

.jpg)












