wtorek, 10 lutego 2026

FAN FICTION: 80-lecie Górnika Wałbrzych

 Rok 2026 w Wałbrzychu upływa pod koniec uroczystości rocznicowych. 600-lecie miasta, 80 lat wałbrzyskiego sportu, a także huczne obchody 80.urodzin klubu sportowego Górnik Wałbrzych.
Władze miasta oraz prezesi poszczególnych klubów występujących pod tą samą nazwą, a będącymi kontynuatorami biało-niebieskich tradycji postanowili nadać uroczystościom szczególny charakter.
Prezydent miasta sugerował, aby uroczysta akademia odbyła się w Starej Kopalni, ale wałbrzyska rada sportu w porę zareagowała. Przypomniała, że pomieszczenia wałbrzyskiego Centrum Nauki i Sztuki znajdują się na terenach dawnej kopalni Julia (później Thorez) nieodłącznie związanej z Górniczym Klubem Sportowym Zagłębie. Tak uroczysta akademia trafiła do pomieszczeń Zamku Książ. Główny budynek zamku podświetlony został na biało-niebiesko, a prowadzące drogi do głównych drzwi otoczone były klubowymi flagami. 
Uroczystą akademię w sobotni wieczór 21 marca poprowadził najbardziej medialny duet wywodzący się z Wałbrzycha. Obok Leszka Lichoty szyku zadawała Natalia Siwiec. Słynna Miss Euro 2012 specjalnie na uroczystość przyleciała z Meksyku, gdzie spędza obecnie najwięcej czasu. Oprócz filmu o historii klubu nagrodzono okolicznościowymi paterami postacie związane z klubem. Były wyróżnienia m.in. dla  najwybitniejszych lekkoatletów (Roman Magdziarczyk, Urszula Włodarczyk, Krzysztof Krawczyk, Krzysztof Wesołowski),  biathlonistów (Zbigniew Filip, Dariusz Kozłowski), kolarzy (Dariusz Baranowski, Radosław Romanik), a także przedstawicieli gier zespołowych, czyli koszykarzy i piłkarzy. Oczywiście nie zapomniano o herosach, których już nie ma wśród nas, takich jak Stanisław Grędziński, Mieczysław Młynarski, Jerzy Sterenga, Horst Panic czy Krzysztof Truszczyński. 
Mający najlepszą prasę, wsparcie koszykarze podczas tej akademii byli reprezentowani nader skromnie, ponieważ dzień później czekał ich ligowy bój z Arką Gdynia. Przed meczem transmitowanym przez PolsatSport 2 do zacnego grona wyróżnionych dołączyli kolejni mistrzowie Polski Zbigniew Schmutzer (#11) i Maciej Buczkowski (#7).
A jak przy tym wypadli futboliści? Mimo, że sportowo nie wygląda to obecnie to grono ludzi związanych w przeszłości i obecnie z biało-niebieskimi włożyło sporo wysiłków, by 80-lecie piłkarskiego Górnika wypadło naprawdę godnie.
W lutym reaktywowano Turniej Białej Piłki, którego tradycje sięgają lat 80-tych ubiegłego stulecia. Co prawda nie można było liczyć na udział I zespołów Zagłębia Lubin czy Miedzi Legnica to z wałbrzyskimi Górnikami grały trzecioligowe rezerwy ww. klubów, czeskie kluby z Nachodu i Hradca Kralove, które okazały się najlepsze. Przy okazji FK Nachod kibice mogli spotkać byłego skrzydłowego Górnika Daniela Zinke.
Zarówno klubowy fanpage, jak i kanał youtube zyskały wsparcie w postaci profesjonalnie prowadzonej strony klubowej. Bogate w media poszczególne działy są prowadzone przez ambitnych studentów PWSZ na mocy podpisanego już kilka lat temu porozumienia z uczelnią przez prezesa Mirosława Otoka. 
Wszelkie materiały medialne, a także koszulki,
dresy w 2026 ozdabiają specjalnie
dedykowany rocznicowy logotyp.
Wałbrzyska uczelnia pomogła w wydaniu specjalnej monografii na 80-lecie klubu. Siły swoje złączyli Kazimierz Niemierka oraz Bogdan Skiba, do historycznych zdjęć swoje bogate zasoby fotografii udostępnili Ryszard Wyszyński i Bartłomiej Nowak. Oprócz rysu historycznego, dziesiątki tabel, wyników, zestawień i unikatowych fotografii. Premiera wydawnictwa miała miejsce właśnie podczas uroczystej akademii na Zamku Książ. Również na salach zamku można było zobaczyć okolicznościowe rocznicowe gadżety dedykowane dla kibiców. Linia odzieżowa (dresy, koszulki) z okolicznościowym logo, futbolówki retro oznaczone specjalnym znakiem 1946-2026, napoje energetyczne, jak i również wysokoprocentowe trunki z herbem Górnika, a także coś dla młodszych fanów - klocki lego z których można zbudować stadion na Nowym Mieście, karty do gry, płyty ze specjalną edycji gier FIFA i Football Manager, gdzie można zagrać i prowadzić drużynę Górnika Wałbrzych.
Przeciągająca się budowa stadionu na Nowym Mieście storpedowała ambitne plany uczczenia rocznicy w najlepszy piłkarski sposób, czyli meczem. Przewijała się wizja spotkania pokoleń, tak aby kibice jeszcze raz zobaczyli przy piłce dawnych idoli, czyli Włodzimierza Ciołka, Leszka Kosowskiego czy Ryszarda Walusiaka. Ich mieli wspierać nieco młodsi, ale także zapamiętani przez wiernych fanów. Marcin Morawski, Robert Bubnowicz, Krzysztof Lakus, Piotr Przerywacz, bracia Michalakowie zapewne takie wydarzenie długo by wspominali. Był również pomysł zaproszenia rywali sprzed ponad 50 lat. Mini turniej z udziałem rywali z Pucharu Intertoto z 1972, czyli rywalizacja z Austriakami z Salbzurga, Szwajcarami z FC Winterthur i Szwedami z IFK Norrkoeping. Ze względów logistycznych szybko ta idea upadła. W klubie, a przede wszystkim w miejskim ratuszu wszyscy mają świadomość, że nowy obiekt ma stać się kołem napędowym rozwoju również piłkarskiego Górnika. Przeciągający się termin ukończenia budowy nikomu nie jest na rękę. Również krytykowanemu przez kibiców biało-niebieskich prezydentowi Romanowi Szełemejowi. Na wniosek wałbrzyskiej rady sportu przed halą na Nowym Mieście, tuż przed stadionem stanie pomnik legendarnego, nie tylko w historii Górnika, ale dla wałbrzyskiego futbolu śp. Horsta Panica. To za jego kadencji wałbrzyszanie wywalczyli awans do dzisiejszej ekstraklasy, a jesienią byli najlepszą drużyną w lidze.
Zanim zostanie odsłonięty pomnik, to kibice piłkarscy przeżyją inną wyjątkową uroczystość. Postacią, która nierozłącznie kojarzoną przez kibiców na całym świecie z wałbrzyskim Górnikiem jest Włodzimierz Ciołek. Medalista mistrzostw świata z 1982 roku, król strzelców I ligi sezonu 1983/84, lider wałbrzyskiego zespołu podczas gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Nie może dziwić fakt, że pan Włodzimierz swoje urodziny świętuje dwa dni po... Górniku. 24 marca Wałbrzyszanie mogli świętować uroczystość odsłonięcia muralu poświęconego najlepszemu zawodnikowi w historii klubu. Przy tej okazji prezydent Szełemej zdradził, że pan Włodzimierz jeszcze w tym roku dołączy do Alei Gwiazd Wałbrzyskiego Sportu przy hali kompleksu Aqua Zdrój.
Wróćmy jeszcze do sobotniej akademii. Najważniejsza chwila miała miejsce już po oficjalnych podziękowaniach oraz wspomnieniach. Była to jednak przysłowiowa wisienka na torcie. Natalia Siwiec zapowiedziała łączenie satelitarne z byłym piłkarzem drużyny juniorów Górnika, synem byłego napastnika biało-niebieskich Henryka. Mowa o najbardziej rozpoznawalnym w Stanach Zjednoczonych sportowcu pochodzącym z Wałbrzycha, czy Sebastianie Janikowskim. Po wyjeździe do Ameryki, gdzie z powodzeniem grał na pozycji kopacza (placekicker) w najlepszej lidze globu NFL, nie zapominał o wałbrzyskich korzeniach. Odwiedzał rodzinne miasto, choć z tym się zbytnio nie afiszował, o co niektórzy mieli pretensje. Wyniki Górnika są Polskiej Armacie (jak nazywany był przez amerykańską prasę Janikowskiego) bliskie i nie zapominał o klubie. Wiele sobie obiecuje o powrocie klubu na Nowe Miasto po oddaniu do użytku stadionu. Tym uwarunkowuje sensacyjnie brzmiące wsparcie koncernów amerykańskich w Górnika. Sebastian po zakończeniu kariery udanie zainwestował, jego partnerzy finansowi to filantropi, ale widzący również sens w inwestycje w sport na wschodzie Europy. Pierwszym przystankiem ma być właśnie wałbrzyski Górnik, który w niedalekiej przyszłości będzie mógł liczyć na spory zastrzyk gotówki nie tylko na rozwój akademii piłkarskiej, ale i na funkcjonowanie drużyny seniorów. Sebastian pamięta ilu ludzi dopingowało pierwszoligowe występy jego taty w I lidze. Nie były to takie tłumy jak z czasów awansu, ale i tak ówczesna frekwencja jest praktycznie dziś nie do osiągnięcia.
⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽⚽
Powyższe fantazje nie mają na celu nikogo urazić. Po prostu odrobina fantazji, jak mogłyby wyglądać obchody rocznicowe klubu. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że mogą wyglądać zgoła odmiennie. Wręczenie okolicznościowych gramot przed piłkarskim meczem przed garstką wiernych kibiców, a z pominięciem wielkich nazwisk. To już w Wałbrzychu przerabialiśmy. Być może będzie podpięcie się piłkarskiego Górnika pod koszykarski rozmach i blichtr? Niewiadomo. Klub póki co jeszcze milczy, a jedynym znakiem w komunikacji ze społeczeństwem były… życzenia byłego prezesa Czesława Grzesiaka. Oby ze strony piłkarskiego klubu to była cisza hucznymi obchodami, na jakie zasługują wszyscy związani z klubem.

sobota, 31 stycznia 2026

Szkolenie w Wałbrzychu

Dawno, dawno temu, gdy w Wałbrzychu fedrowały kopalnie, wypalano światowej sławy porcelanę, były nie tylko kluby sportowe znane w całej piłkarskim kraju. Były również boiska, gdzie setki młodych chłopaków marzyło o karierze, grze w reprezentacji Polski, trenując i grając w kilku lokalnych klubach na każdej dzielnicy miasta. Ci najzdolniejsi walczyli o medale mistrzostw Polski juniorów, mieli zaszczyt zakładania koszulkę z białym orzełkiem na piersi. Czasy te pamiętają jedynie ci, co wspominają wydarzenia piłkarskie XX wieku. Jeszcze na początku obecnego stulecia juniorzy Górnika/Zagłębia otarli się o medal MPJ, ale później z roku na rok było coraz gorzej.
Obecnych czasów nie ma co porównywać do zamierzchłej przeszłości. W blisko stutysięcznym mieście nie ma porządnego klubu piłkarskiego, gdzie seniorzy osiągają solidne wyniki, a juniorzy liczą się w regionie i funkcjonuje system szkolenia od najmłodszych roczników adeptów futbolu.
Polski Związek Piłki Nożnej na swojej stronie regularnie dane o certyfikowanych szkółkach piłkarskich. Związek przyznaje Zielony, Brązowy, Srebrny i Złoty Certyfikat. Oczywiście największe wymagania trzeba spełnić by uzyskać Złoty Certyfikat. Oprócz wymagań formalnych (szkółka musi być klubem sportowym, członkiem PZPN, uczestniczyć w rozgrywkach przez co najmniej 2 sezony, prowadzić szkolenie dzieci w co najmniej jednej kategorii wiekowej od U-6 do U-13) musi posiadać wykwalifikowanych trenerów. Czasy kiedy treningi prowadził były zawodnik bazujący jedynie na swoim bogatym doświadczeniu bezpowrotnie minęły. Są oczywiście kryteria infrastrukturalne, ale nie ma wymogów posiadania boisk. To przecież można załatwić poprzez wynajmowanie. W Wałbrzychu jest oczywiście z tym problem, bo w sumie oprócz Aqua Zdrój, nie ma kompleksu boisk jak to było w ubiegłym stuleciu na Nowym Mieście, czy Sobięcinie. Ale jest możliwe korzystanie z obecnych boisk typu te przy Kusocińskiego na Piaskowej Górze - niewymiarowe dla seniorów, ale regulaminowe dla skrzatów, żaków, orlików, wprost pod certyfikację szkółki.
Podmiotów, które trenują młodzież jest wiele, ale nie wszystkie spełniają kryteria, aby otrzymać związkowy certyfikat. W Wałbrzychu takim wyróżnieniem może pochwalić się JEDNA szkółka!
Po raz kolejny Zielonym, czyli najmniej prestiżowym certyfikatem, może pochwalić się Gwarek Wałbrzych. Cytując związkową stronę sztab szkoleniowy tworzą Marian Bach (trener z licencją UEFA A), Robert Cyrta (UEFA B), Łukasz Prugar (Grassroots C), Maciej Bylicki (Grassroots C). Klub prowadzący grupę naborową U-11, grupę treningową U-11 i drużynę młodzika starszego U-13 korzysta oczywiście z boiska przy Jagiellońskiej 24, ale również z boiska (?) i hali przy ul. Chopina.
Skromnie.
W powiecie wałbrzyskim jeszcze dwie szkółki mają związkowe certyfikaty. Szkółka Piłkarska Szczyt z Boguszowa Gorce legitymuje się zaledwie 1 drużyną (U-13), co wystarczy aby spełnić kryteria. Trenerem licencjonowanym jest jedynie Rafał Lipiński (UEFA B), który odpowiada również za wyniki seniorów. Również Zielony Certyfikat posiada MKS Szczawno Zdrój (drużyna U-13, trener Maciej Brzeziński, Grassroots C).
Jeśli weźmiemy pod uwagę podokręg wałbrzyski, to wychodzi, że Wałbrzych i powiat wałbrzyski jawią się jako piłkarska pustynia. Niestety, zaniedbania organizacyjne powodują, że ośrodki kiedyś spoglądające z zazdrością na górniczy Wałbrzych teraz po prostu odjechały największemu miastu regionu. Srebrny certyfikat w podokręgu wałbrzyskim posiadają trzy szkółki: 
1. UKS Lechia Dzierżoniów - mogąca się pochwalić aż 11 grupami treningowymi, gdzie zajęcia prowadzą m.in. znani w Wałbrzychu Marcin Orłowski czy Mariusz Kondryc. 
2. Akademia Piłkarska Dzierżoniów - którą swoim nazwiskiem firmuje trenerska legenda w osobie Wiesława Pisarskiego. AP korzysta z obiektów w Dzierżoniowie i Mościsku.
3. IngerHome MKS Polonia-Stal Świdnica - 8 zespołów korzystających z Świdnickiego OSiR-u, ale i z innych świdnickich obiektów.
Wśród posiadaczy Brązowych Certyfkatów PZPN nie ma zespołów z podokręgu wałbrzyskiego, a Zielony, oprócz już wymienionych, posiadają Silesia Żarów, Karolina Jaworzyna Śląska, Nysa Kłaczyna, SP Orlik Ząbkowice Śląskie, Trojan Lądek Zdrój, Orlęta Krosnowice, AP Progres Świdnica, Akademia Sportu Orzeł Ząbkowice Śląskie, Zamek Gorzanów.
Rodzice marzący, aby ich pociecha poszła w ślady Lewandowskiego czy Zielińskiego chciałaby, aby była ona pod opieką fachowców, z perspektywą szybkiego debiutu w seniorach, najlepiej na szczeblu centralnym. W Wałbrzychu z tym, niestety, jest problem.
Przypatrzmy się stanu posiadania klubom wałbrzyskim mającym drużyny seniorów.
Górnik Wałbrzych - seniorzy w IV lidze, rezerwy w A klasie, gdzie zdecydowaną większość kadry stanowią juniorzy. Juniorzy starsi zyskali sponsora i funkcjonują jako Górnik Impuls, ale grają jedynie w rozgrywkach 7x7 (na półmetku 4.miejsce na 10 drużyn, trenerem był Mirosław Otok, a obecnie przejął Jarosław Borcoń). Juniorzy młodsi prowadzeni również przez Otoka zajmują przedostatnie miejsce w II lidze wojewódzkiej legitymując się wstydliwym bilansem bramkowym minus 78 spowodowane aż 5 dwucyfrowymi klęskami. Trampkarze (trener Mirosław Otok) grają w III lidze okręgowej i po jesieni ustępują rówieśnikom ze Świdnicy i Nowej Rudy. Młodzicy (trener Tomasz Resel) po jesieni są na przedostatnim miejscu w II lidze wojewódzkiej (7.miejsce na 8 drużyn). Młodzicy z kategorii wiekowej D2 (trener Resel, w przypadku pokrywania się terminów zespół prowadził Otok) grają również w II lidze wojewódzkiej  i zajmują 11.miejsce (na 13 drużyn). W klubie są jeszcze grupy żaków (trenerami m.in. piłkarze Mateusz Sobiesierski czy Oktawian Koniec.
Górnik Nowe Miasto Wałbrzych - seniorzy w klasie okręgowej, ale w kadrze nie ma zawodnika, przy którym w protokole meczowym nie figurowałaby literka M oznaczająca młodzieżowca. Jeśli chodzi o pozostałe grupy młodzieżowe to GNM bije lokalną konkurencję na głowę. Juniorzy starsi (A1) II liga okręgowa 3.miejsce (dla porównania Górnik tylko rywalizuje 7x7). W juniorach młodszych GNM nie rywalizuje. Trampkarze (C1) grają w II lidze wojewódzkiej, gdzie zajmują przedostatnie 7.miejsce. Trenerem jest Sebastian Kasperek. W kategorii C2 trampkarze prowadzeni przez Arkadiusza Nowomiejskiego I rundę zakończyli na 2.miejscu za Górnikiem Boguszów-Gorce w II lidze okręgowej. Młodzicy (D1) trenowani przez Sebastiana Raciniewskiego jesień zakończyli w III lidze okręgowej na drugim miejscu. Drugi zespół młodzików, również prowadzony przez Raciniewskiego w IV lidze okręgowej zajął 3.miejsce. W kategorii D2 młodzicy GNM rywalizowali w I lidze wojewódzkiej (6.miejsce, trener S.Raciniewski). Drugi zespół w tej kategorii grał w III lidze okręgowej (4.miejsce, trener Łukasz Paraszczak), trzeci w IV lidze (5.miejsce, trener Karolina Borkowska). Klub prowadzi treningi zespołu dziewczynek.
Zagłębie Wałbrzych - seniorzy zamykają tabelę A klasy, a rezerwy niewiele lepiej radzą sobie w B klasie. Nie tak w odległych czasach Thorez mógł się pochwalić zespołami juniorów, trampkarzy czy żeńską drużyną. Obecnie wygląda to bardzo dramatycznie.
Czarni Wałbrzych - jedynie zespół seniorów w A klasie.
Gwarek Wałbrzych - reaktywowana drużyna seniorów w B klasie. Juniorzy młodsi rywalizują 7x7 (7.miejsce, trener Łukasz Prugar, prowadzący również seniorów). Trampkarze (C1) (trener Prugar) w V lidze okręgowej zajęli 5.miejsce jesienią, młodzicy (D1) 6.miejsce w IV lidze okręgowej (trener Maciej Bylicki). W kategorii młodzik D2 Gwarek zajął przedostatnie 12.miejsce w II lidze wojewódzkiej, a drugi zespół zajął 3.miejsce w IV lidze okręgowej. Oba zespoły prowadził Maciej Bylicki.
Podgórze Wałbrzych - podobnie jak Czarni gra jedynie seniorami.
Wiadomo, że w rywalizacji najmłodszych wyniki nie są najważniejsze. Ale pamiętając sukcesy ogólnopolskie, regionalne, gdzie roiło się w kadrach DZPN od wałbrzyszan, to obecny stan posiadania jest po prostu wstydliwy. Panuje nieodparte wrażenie, że gdyby z jakiegoś powodu nagle z klubów zniknęli Otok, Raciniewski, Prugar, Bylicki, to trzeba byłoby zadać pytanie na czyje barki spadłoby szkolenie w wałbrzyskich klubach? W Gwarku i GNM widać rozbudowaną piramidę kolejnych roczników. W Górniku, mającym chyba największe ambicje, jest to bardzo zachwiane. Po raz kolejny nie ma w ligowej rywalizacji juniorów starszych. Owszem można się bronić, że juniorzy ogrywają się już w seniorach i radzą sobie całkiem nieźle. Czemu to dotyczy tylko jednostek i nie przynosi to w perspektywie transferów do czołowych klubów regionu?
Nie ma w mieście mody na futbol, czego efektem jest, że najbardziej popularna w kraju dyscyplina nie będzie miała swojego ambasadora podczas obchodów 80-lecia sportu w Wałbrzychu. Kluby w kategoriach seniorów borykają się ze swoimi problemami i nic nie wskazuje, by było lepiej. Sukcesy dorosłych futbolistów zawsze są kołem napędowym rozwoju klubu. Myśląc rozwój trzeba pamiętać o szkoleniu młodzieży, a te pod Chełmcem wygląda naprawdę mizernie. Nie ma w mieście osób, które w chwili obecnej chciałyby to zmienić. Media milczą, radni też, choć funkcjonuje przy ratuszu rada sportu. Przykre, ale prawdziwe...

sobota, 24 stycznia 2026

Podsumowanie ćwierćwiecza - Jedenastka obcokrajowców (2001-2025)

W podokręgu wałbrzyskim tradycje gry piłkarzy spoza Polski mają długą tradycję, bowiem już w ubiegłym stuleciu mieliśmy obcokrajowców w naszych klubach. W XXI wieku Polska weszła do UE, granice się otworzyły, ale przypadków, gdy piłkarze z Ameryki Południowej czy Afryki wręcz hurtowo pojawili się w ligach nie zaobserwowano. Na Opolszczyźnie była LZS Piotrówka, gdzie menedżer sprowadzał piłkarzy z Afryki, u nas zabrakło takiego projektu. Co prawda funkcjonowała akademia z młodymi Brazylijczykami, ale nie miało to znaczącego odzwierciedlenia w postaci wzmocnień lokalnych zespołów.
Niezwykle trudno znaleźć kilkanaście nazwisk, aby ułożyć sensowną, czytelną jedenastkę złożoną z obcokrajowców. Przedział czasowy jest spory, ale przez wiele lat obcokrajowców w Podokręgu Wałbrzych można było policzyć na palcach jednej ręki. Sytuacja zmieniła się w 2022 roku, odkąd piłkarzy Ukrainy związek nie traktuje jako obcokrajowców i wręcz masowo. Na ponad setkę zarejestrowanych Ukraińcy stanowią 70%. 
Kryterium do wyboru XI obcokrajowców 2001-2025 był wymóg gry co najmniej dwa sezony w podokręgu wałbrzyskim. Wybór jest jak najbardziej subiektywny. Statystyki na podstawie danych z Łączy Nas Piłka.
Andriej Zabijakin
[foto: lechia.dzierzoniow.pl]
W bramce wybór mógł być tylko jeden. Rosjanin Andrij Zabijakin do Polski trafił do poznańskiej Warty, gdzie nie dane mu było zadebiutować w I lidze (dziś Ekstraklasa). Od 1993 grał w Lechii Dzierżoniów, którą reprezentował blisko 10 lat. W 2003 trafił do Bielawianki, gdzie grał jeszcze 6 sezonów. Niewysoki (zaledwie 177 cm wzrostu) był bardzo skoczny, znakomicie się ustawiał i bronił z ogromnym refleksem.
Kto by mógł być zmiennikiem w bramce? Niezwykle trudno znaleźć zawodnika, który broniłby ponad sezon. W drugoligowym Górniku pojawił się na kilka miesięcy Łeonid Musin, podobnie jak w trzecioligowej Bielawiance Rosjanin Temur Chintuba. O wiele więcej bronił Brazylijczyk z hiszpańskim paszportem Giulliano Mirabelo Cruci, który bronił w czwartoligowym Piaście Nowa Ruda oraz Włókniarzu Kudowa Zdrój. 
W obronie miejsce należy się do jednego z najlepszych defensorów jacy reprezentowali barwy wałbrzyskiego Górnika podczas gry w II lidze. Jan Bartoš to reprezentant kadr juniorskich Czech. Trafił pod Chełmiec w wieku 23 lat. Od 2011 do 2013 rozegrał zaledwie 28 meczów, a skromny bilans zawdzięcza urazom, na które był podatny. Bezkompromisowy, twardo grający zawodnik dawał wiele zespołowi i szkoda, że tak potoczyła się jego kariera. Jego dyspozycja była zauważona w wyższych klasach rozgrywkowych Polski, ale kontuzje umożliwiły ewentualną zmianę barw klubowych.
Edil w Świdnicy
[foto: Artur Ciachowski/swidnica24.pl]
Edil de Souza Barros to brazylijski stoper znany w Polsce jako Edil. Mierzący 190 cm obrońca po grze w klubach niższych klas rozgrywkowych w Europie zameldował się dopiero w wieku 26 lat. Na trzy lata osiadł w Elblągu, gdzie reprezentował miejscową Concordię w IV i III lidze. Lata 2019-21 to gra w świdnickiej Polonii-Stali z przerwą na grę wiosną’21 w brazylijskim SERC (Chapadão do Sul). W Świdnicy zagrał 30 meczów (6 gole) w IV i 10 meczów (2 gole) w III lidze. Przygodę w Polsce kontynuował w Concordii Elbląg.
W Świdnicy Edil trenował z ukraińskim defensorem Andrijem Kozaczenko. 35-letni dziś obrońca przyjechał do Polski zanim nastąpił wojenny exodus. Wychowanek Czornomorca Odessa zanim zawitał na Dolny Śląsk miał za sobą grę w Wissie Szczuczyn i Obrze Kościan. Do Polonii-Stali trafił wiosną 2015 i grał do 2023 z półroczną przerwą na wypożyczenie do Bielawianki. W Świdnicy zaliczył 31 meczów/1 gol w III lidze i 142 meczów/4 gole w IV lidze, w Bielawiance 11 meczów w IV lidze. W sezonie 2024/25 grał w Zjednoczonych Żarów w klasie okręgowej (18 meczów/6 goli), a jesienią bieżącego sezonu dwukrotnie wystąpił w A-klasowym Płomieniu Makowice.
W klasie okręgowej i niższych ligach długo i co najważniejsze solidnie prezentowali się Václav Pohl (Czechy, Zdrój Jedlina Zdrój 2016-19, Włókniarz Kudowa Zdrój 2019-23), Jonatan dos Santos Periera (Brazylia, Zdrój Jedlina Zdrój 2019-do dziś) czy Patrick do Nascimento Silva (Brazylia, Zdrój Jedlina Zdrój 2023-24, Włókniarz Głuszyca 2024 – do dziś). Solidnością się wyróżnia również Stanislav Vishnitskyi grający od 3 lat w Wałbrzychu (Czarni, Górnik Wałbrzych).
W linii pomocy liderem to czeska gwiazda drugoligowego Górnika Daniel Zinke. Urodzony 31 stycznia 1984 w przygranicznym Broumovie seniorską karierę w Czechach związał z klubami z Nachodu i Hradec Kralove. Wiosną 2010 dołączył do trzecioligowego wówczas Górnika, gdzie spędził 3,5 roku. Łącznie rozegrał w III i II lidze 137 meczów, w których zdobył 27 bramek. Szybki, sprytny ofensywny gracz klasyfikowany był jako napastnik, co potwierdzała również „9” na koszulce. W szczycie kariery w Górniku był w kręgu zainteresowania pierwszoligowych klubów. W wieku 30 lat co prawda ogłosił koniec kariery, ale szybko, wzorem kolegów z Wałbrzycha, kontynuował grę w niższych ligach w Austrii, a potem macierzystym FK Náchod.
Aldeir (po prawej Marcin Morawski z Górnika
Wałbrzych) największy sukces z Victorią Tuszyn
osiągnął w 2017 zdobywając PP OZPN 
Wałbrzych po wygranej z 3-ligowym Górnikiem.
Kilka lat później Brazylijczyk zwiąże się właśnie
z klubem z Wałbrzycha na długie lata.
W tym roku 30 lat skończy Brazylijczyk z włoskim paszportem, a także obywatelstwem Luksemburga Marcos Pauli Baumgarten. Znany jako Marcos  w 2017 dołączył do czwartoligowej Bielawianki. Wówczas szkoleniowcem zespołu był Roberto Szymański, a w szerokiej kadrze znajdowali się Brazylijczycy z internacjonałem Hernanim, wcześniej grającym w Koronie Kielce, Koreańczycy. Marcos w IV lidze zagrał 45 razy (15 goli) w Bielawie, po czym dołączył do Polonii-Stali Świdnica. Tam w latach 2018-20 rozegrał 43 meczów/9 goli w IV i 8/2 gole w III lidze. Jesienią’21 ponownie grał w Bielawiance, gdzie w 15 meczach strzelił 7 goli. Od wiosny’22 przygodę w Europie kontynuuje w klubach holenderskich.
Aldeir Cirineu Andrade Silva w tym roku wyprowadzał Górnika Wałbrzych z opaską kapitańską. 35-letni już pomocnik w Polsce czuje się bardzo dobrze. 13 lat temu zaczął grać na polskich boiskach, a na Dolny Śląsk zawitał wiosną 2017. Victoria Tuszyn (2017-19) to gra w klasie okręgowej 55 meczów/24 goli i sensacyjne zdobycie Pucharu Polski na szczeblu OZPN Wałbrzych. Lata 2019-22 to gra w Lechii Dzierżoniów (47 meczów/4 gole) uwieńczone ponownym PP, ale nieudanymi barażami o III ligę. Jesień’22 to runda w 4-ligowym AKS Strzegom (14 meczów/2 gole), a od wiosny’23 nieprzerwanie już w Górniku, z którym spadł, a po dwóch latach wrócił do IV ligi. W biało-niebieskich barwach 67 meczów/9 gole.
Oliveira Elton Dos Santos to urodzony w grudniu 1994 krępy, ale szybki i zdecydowany ofensywny pomocnik. Brazylijczyk od dekady jest w Polsce, a debiutował w gorzowskiej Warcie. Po grze na Opolszczyźnie trafił w 2019 do Lechii Dzierżoniów, gdzie grał w IV lidze przez trzy sezony (59 meczów/39 gole w tym dwukrotnie przegrane baraże o III ligę). Potem były 2 lata na Opolszczyźnie, gdzie z LZS Starowice awansował do III ligi. Od sezonu 2024/25 gra w AKS Strzegom, z którym awansował do IV ligi po zwycięskim barażu z Orłem Mysłakowice (1:0), gdy zdobył jedyną bramkę meczu. W strzegomskim zespole do tej pory rozegrał 37 ligowych meczów, w których zdobył 18 goli.  
Ukrainiec Oleksij Fatyanov staż w polskiej piłce liczy od 2016 roku. Debiutował w IV lidze w Piaście Nowa Ruda w meczu z Pogonią Oleśnica (0:3) oglądając przy okazji czerwoną kartkę. Ale później było lepiej. 20 meczów/10 goli do końca 2017 roku, a potem było wypożyczenie do Nysy Kłodzko. 31 meczów (9 goli) w latach 2018-20. Później trafił do Woliborza, gdzie od 2020 rozegrał 112 meczów awansując od klasy okręgowej do III ligi.
Na ławce w roli zmiennika mógłby być Antonio Gomes Camacho Junior mający wydawałoby się potencjał na większy futbol niż A klasa. W Polsce pojawił się późną jesienią w A klasowym Darborze Bolesławice i już w debiucie dał próbkę swoich możliwości strzelając hat-tricka w meczu z Błękitnymi Słotwina (6:1). W sezonie zanotował łącznie 20 trafień w 17 meczach. Nic dziwnego, że po Gomesa Chamacho jr zgłosił się sąsiad zza miedzy, czyli 4-ligowy AKS Strzegom. Ale ani w Strzegomiu, ani później w Lubawce nie potwierdził talentu strzeleckiego. Z kolei Ukrainiec Melis Shaveddinov gra w Polsce od 2016. Od 4-ligowego Orła Ząbkowice Śląskie, poprzez Victorię Tuszyn, Unię Złoty Stok, Zamek Kamieniec Ząbkowicki po obecną Spartę Ziębice w A klasie. Roman Khvostenko, 36-letni Ukrainiec w Polsce gra już od 2016 roku. Początkowo w Zjednoczonych Żarów pełnił rolę zmiennika, ale z czasem wywalczył sobie pewne miejsce w zespole. 124 meczów i 57 goli w latach 2016-22, gdzie najlepszą kampanię zaliczył w sezonie 20/21 trafiając 24 razy do siatki rywala. Po udanej grze przeszedł do WKS Wierzbice.
Patrick Rangel Mendes
[foto: B.Nowak/walbrzyszek.com]
Najskuteczniejszym obcokrajowcem jest niewątpliwie Patrick Rangel Mendes. 30-letni Brazylijczyk z belizyjskim paszportem 5 lat temu pojawił się we Włókniarzu Głuszyca. Wiosną’21 w A klasie w 12 meczach strzelił 7 goli. Sezon później była już eksplozja skuteczności – w 29 spotkaniach 43 gole! Po tak udanym sezonie nie udało się podbić lig powiatowych w Niemczech i wiosną’23 znów Rangel przywdziewał trykot Włókniarza. 15 meczów starczyło do zdobycia 14 goli. Od 2023 Włókniarz gra w okręgówce, a dorobek najlepszego snajpera to 68 meczów i 43 trafień w lidze oraz gol w barażowym o utrzymanie z ziębicką Spartą (1:1).
Roland Emeka John to najbardziej znany obcokrajowiec występujący w pierwszym ćwierćwieczu w podokręgu wałbrzyskim. Zbliżający się do 40-tki Nigeryjczyk 20 lat temu trafił do Polski, a najwyższym szczeblem rozgrywkowym była I liga (MKS Kluczbork w 2010). Po etapie maltańskim Emeka od 2018 gra(ł) na Dolnym Śląsku. AKS Strzegom reprezentował w latach 2018-22 (101 meczów/48 goli) z przerwą na sezon 2019/20, gdzie rundę jesienną spędził w Polonii-Stali Świdnica (14 meczów bez gola). Jesienią’22 pojawił się w wałbrzyskim Górniku (10 meczów/2 gole), aby zimą wyjechać za granicę. Popularny Ronnie wrócił do Polski jesienią’24 i w IV lidze grał w Bielawiance (10 występów bez gola), a w bieżącym sezonie ponownie zakładał koszulkę klubu ze Świdnicy czterokrotnie pojawiając się na boiskach okręgówki. 
Kto mógłby uzupełnić kadrę meczową obcokrajowców z podokręgu? Może któryś z Tunezyjczyków? Już dwie dekady temu w wałbrzyskim Gwarku pojawił się Helmi Abid, a do historii B klasowego Gryfa Burkatów zapisał się Wael Mouaddeb. Z innych nacji, trzeci udany sezon w IV lidze zalicza w Lechii Dzierżoniów  Gruzin Revaz Khinchiashvili. Od 5 lat w Jedlinie Zdrój, Wałbrzychu i Szczawnie Zdrój gra Meksykanin Edwin Valencia Rodriguez, ale w tak długim okresie ten ofensywny zawodnik błyszczał w pojedynczych meczach A i B klasy.

piątek, 23 stycznia 2026

Podsumowanie ćwierćwiecza - Jedenastka podokręgu wałbrzyskiego (2001-2025)

 Kryterium wyboru subiektywnego wyboru XI podokręgu 2001-2025 jest gra w klubach podokręgu. Nie byli brani pod uwagę gracze z klubów Wałbrzycha.
Wykluczając wałbrzyskie kluby to podokręg mimo wszystko może pochwalić się historią występów na solidnym drugoligowym wówczas poziomie. Polonia Świdnica, Piast Nowa Ruda, Kryształ Stronie Śląskie, Lechia Dzierżoniów. XXI wiek to sportowy regres nie tylko górniczych ekip spod Chełmca, ale pozostałych drużyn w regionie. W latach 2001-25 w III lidze OZPN, a później PPN Wałbrzych reprezentowali:
do 2001 - Górnik/Zagłębie
2001/02 - Bielawianka Bielawa
2007/08 - Orzeł Ząbkowice Śląskie
2008/09 (od tego sezonu III liga czwartym poziomem rozgrywek) - Polonia/Sparta Świdnica, Orzeł Ząbkowice Śląskie
2009/10 - Górnik Wałbrzych, Polonia/Sparta Świdnica, Orzeł Ząbkowice Śląskie
2010/11 - Lechia Dzierżoniów, Polonia/Sparta Świdnica, Orzeł Ząbkowice Śląskie
2011/12 - Polonia/Sparta Świdnica, Orzeł Ząbkowice Śląskie, Lechia Dzierżoniów, Bielawianka Bielawa
2012/13 - Lechia Dzierżoniów, Bielawianka Bielawa, Polonia/Sparta Świdnica, Orzeł Ząbkowice Śląskie
2013/14 - Lechia Dzierżoniów, Polonia/Sparta Świdnica, Bielawianka Bielawa
2014/15 - Lechia Dzierżoniów, Polonia-Stal Świdnica, Bielawianka Bielawa
2015/16 - Górnik Wałbrzych, Lechia Dzierżoniów, Polonia-Stal Świdnica
2016/17 - Lechia Dzierżoniów, Górnik Wałbrzych
2017/18 - Lechia Dzierżoniów
2018/19 - Lechia Dzierżoniów
2020/21 - Polonia-Stal Świdnica
2025/26 - Słowianin Wolibórz.
Dolny Śląsk futbolowo w minionym 25-leciu wybił się jako specjalista od futbolu amatorskiego. W mistrzostwach Europy kadra okręgu trzykrotnie zdobywała medale. Właśnie sukcesy na Regions Cup są głównym argumentem do wyboru do XI podokręgu 2001-2025.
Dla przypomnienia DZPN przywoził medale z edycji 2007, 2019 i 2025. Kto z klubów podokręgu wałbrzyskiego miał udział w tych sukcesach?
2007 - złote medale z bułgarskiego turnieju przywieźli: Piotr Broszkowski (Górnik/Zagłębie Wałbrzych), Adrian Szymczak, Tomasz Szczepek, Mariusz Sadowski (Orzeł Ząbkowice Śląskie), Arkadiusz Piech, Janusz Gol (Polonia/Sparta Świdnica). Blisko udziału był Jacek Fojna (Polonia/Sparta), a we wcześniejszych etapach rywalizacji w eliminacjach krajowych oraz turnieju półfinałowym we Wrocławiu grali Łukasz Jasiewicz (Górnik/Zagłębie), Piotr Krygier, Radosław Kraus (Polonia/Sparta), Rafał Krakowiak (Orzeł)
2019 - tytuł mistrzowski na bawarskich boiskach wywalczyli: Grzegorz Borowy, Paweł Słonecki (Lechia Dzierżoniów), Adam Bońkowski (Nysa Kłodzko), Szymon Tragarz (Górnik Wałbrzych), Bartłomiej Kot (Polonia-Stal Świdnica). We wcześniejszych etapach rywalizacji oraz powołani na zgrupowania byli m.in. Michał Orzechowski, Dominik Spaleniak (Lechia), Kamil Sadowski, Dawid Domaradzki, Kacper Słowik (AKS Strzegom), Szymon Stec, Patryk Rękawek (Górnik), Bartłomiej Cegiełka, Bartosz Paszkowski (Bielawianka), Wojciech Sowa, Jakub Filipczak, Robert Myrta (Polonia-Stal).
2025 - DZPN na boiskach San Marino sięga po tytuł wicemistrzowski. Srebrne medale zawisły na szyjach m.in. Adama Bońkowskiego, Mikołaja Łazarowicza, Piotra Gembary, Adriana Niewiadomskiego (wszyscy Słowianin Wolibórz), Adama Wasilewskiego (Lechia Dzierżoniów). Wcześniej przez sztab szkoleniowy próbowani byli również Bartłomiej Kot, Kamil Sadowski (Słowianin).
W 2023 DZPN grał w turnieju finałowym, ale nie udało się wyjść z grupy. Wśród kadrowiczów byli Szymon Brandl, Jakub Kierkiewicz (Słowianin Wolibórz), Piotr Kotyla (Polonia-Stal Świdnica), Kamil Sadowski, Dawid Wasilewski (Lechia Dzierżoniów), Mateusz Poświstajło (Piast Nowa Ruda), Paweł Słonecki (Bielawianka).
Pomiędzy pierwszym a ostatnim medalem Regions Cup minęło 18 lat. Wydawać by się mogło, że taki duży czasookres pozwoli wyselekcjonować jedenastkę, która odzwierciedli realnie najlepszych graczy ćwierćwiecza. A co z zawodnikami, którzy błyszczeli poza złotym okresem dla kadry DZPN? Co z zawodnikami, którzy z różnych względów nie mogli być brani pod uwagę kolejnych związkowych trenerów?
Kto zasługuje na wyróżnienie za grę w klubach podokręgu wałbrzyskiego w okresie 2001-25?
W bramce o wyborze zadecydowała właśnie gra w kadrze DZPN. Łukasz Malec pochodzący z Mazowsza trafił do Dzierżoniowa w 2011 roku, gdzie z powodzeniem bronił w III lidze. Później grał w Bielawiance, a ostatnie lata spędza w Słowianinie Wolibórz, gdzie pełnił funkcję również szkoleniowca bramkarzy. Wiele udanych meczów, nie schodził poniżej pewnego dobrego poziomu, ale w podokręgu wyżej związkowi trenerzy cenili jego klubowego kolegę Spaleniaka, Słowika ze Strzegomia czy Bartłomieja Kota. Bramkarz ze Świdnicy debiutował w III lidze już w wieku 18 lat. 11 sezonów na poziomie IV i III ligi. W 2024 przeniósł się do Słowianina Wolibórz, gdzie umiejętności bramkarskie doskonalił pod okiem wspomnianego Malca. Z klubem spod Nowej Rudy świętował awans do III ligi, choć pełnił już głównie rolę zmiennika Gembary. Właśnie Piotr GEMBARA to postać, która decydowała o obliczu defensywy kilku klubów z wałbrzyskiego podokręgu. Bo grze w niższych ligach pojawił się w IV lidze w Unii Bardo. Cztery solidne sezony w bramce spowodowało, że po nieprzystąpieniu do gry w IV lidze zespołu Piotr szybko znalazł nowego pracodawcę. W Orle Ząbkowice Śląskie spędził nieco krótszy czas odchodząc po niespodziewanej degradacji w 2023 roku. Stamtąd trafił do Słowianina Wolibórz, skąd trafił do kadry DZPN, a także awansował do III ligi. 
Kto w linii obrony?
Grzegorz BOROWY znany jest z gry w Regions Cup oraz pracy szkoleniowej również z kadrą DZPN. W III lidze grał w Świdnicy i Dzierżoniowie. W Lechii oraz kadrze trenował wraz z Pawłem SŁONECKIM. Wychowanek dzierżoniowskiego klubu grał w kilku edycjach Regions Cup. Od 2020 związał się z Bielawianką Bielawa, gdzie od pewnego czasu pełni rolę grającego trenera. Z Bielawy pochodzi Filip BARSKI, który próbował swych sił m.in. w juniorach stołecznej Legii, Śląska Wrocław czy Lechii Zielona Góra. W seniorach grał najwyżej w II lidze UKP Zielona Góra, co wykluczyło jego udział w ewentualnej grze w Regions Cup. W regionie 7 sezonów w trzecioligowej Lechii Dzierżoniów, po krótkich epizodach w Kłodzku i Orle Ząbkowice Śląskie w 2021 dołączył do Słowianina. W ubiegłym roku udało mu się doprowadzić do awansu do III ligi. Michał Łaski, rówieśnik Barskiego, to z kolei wałbrzyszanin, który od ponad dekady "unika" gry w klubie z rodzinnego miasta. Z powodzeniem reprezentował barwy Bielawianki, Unii Bardo, Orła Ząbkowice Śląskie czy Polonii-Stali Świdnica. W IV lidze niewątpliwie traci czas Łukasz SZUKIEŁOWICZ. Wychowanek noworudzkiego Piasta ma za sobą, a jakże, w Lechii Dzierżoniów. Tam trenował m.in. z Barskim, Słoneckim. Wzorem Piątka czy Jacha trafił do Lubina, gdzie grał jedynie w trzecioligowych rezerwach. Od 2020 gra w Piaście Nowa Ruda skąd powoływany był do kadry wojewódzkiej. Wśród rezerwowych obrońców XI podokręgu 2001-2025 na pewno znalazłby się Adrian Szymczak solidny, potężny (190 cm) defensor Orła Ząbkowice Śląskie, triumfator Regions Cup 2007. Sporo niższy jest Mikołaj Łazarowicz (176 cm), wychowanek Nysy Kłodzko. On z kolei po pobraniu nauk we Wrocławiu od 2020 gra w regionie (Lechia, Słowianin) skąd trafił do kadry Regions Cup.
Wybór najlepszych pomocników ćwierćwiecza przysparza najwięcej problemów. Miejsce musiało się znaleźć dla jednego z najlepszych zawodników w historii ząbkowickiego Orła Mariusza SADOWSKIEGO. Niezwykle skuteczny zawodnik triumfował w Europie w 2007 roku. Centralną postacią drugiej linii powinien być Daniel CHĘCIŃSKI. O rok młodszy od Sadowskiego (rocznik 1977) to z kolei legenda Bielawianki. W III lidze debiutował w wieku 17 lat. W obecnym stuleciu zdobywał bramki również dla Orła Ząbkowice Śląskie, którego wprowadził do III ligi. Tam był najskuteczniejszym zawodnikiem, choć grał w drugiej linii. Powrót do rodzinnej Bielawy znów skutkuje awansem do III ligi. Gra tam do 2017 roku z roczną przerwę dla Piasta Nowa Ruda, gdzie sięgnie po koronę króla strzelców okręgówki. Po 40-tce z powodzeniem występował m.in. w Bardzie i Owieśnie. Aż dwa medale Regions Cup posiada Adam BOŃKOWSKI. Zauważony został w Nysie Kłodzko, która w ostatnim czasie nie ma wiele powodów do chwały. Półtora sezonu w Bielawiance, a od 2021 z powodzeniem reprezentuje Słowianina Wolibórz, z którym awansował do III ligi. O czwarte miejsce wśród kwartetu pomocników rywalizowali dwaj zawodnicy, którzy znają się nie tylko z kadry DZPN, ale i treningów w Lechii Dzierżoniów. Dawid Wasilewski z rocznika 1999 jest wychowankiem dzierżoniowskiej Dziewiątki. Po przejściu do Lechii szybko zaliczył 3 występy w III lidze w wieku 17 lat. Po zebraniu doświadczenia w Bielawiance, gdzie grał 4 lata, od 2022 nieprzerwanie reprezentuje Lechię. W kadrze DZPN od 2022 roku, gdzie triumfował dwukrotnie z eliminacjach krajowych, a z San Marino przywiózł srebrny medal. Kamil SADOWSKI dwa lata starszy od Wasilewskiego jest graczem bardziej uniwersalnym. Zauważony w juniorach Victorii Świebodzice, w wieku 20 lat przechodzi do Górnika Wałbrzych, gdzie od razu debiutuje w III lidze i jest jednym z wyróżniających się zawodników. Potem był udany pobyt w AKS Strzegom, gdzie dosłownie o włos drużyna przegrywa awans do III ligi. W 2022 przechodzi do Lechii Dzierżoniów, a po półtora roku dołącza do podokręgowego dream teamu z Woliborza. W kadrze DZPN od wielu lat, ale bez szczęścia do medalowych imprez. Kamil grywał najpierw w ataku, a później w linii pomocy, a bywa, że wystawiany jest na boku bloku obronnego. 
O kim należy pamiętać wspominając dokonania pomocników w latach 2001-25? Marcin Buryło pochodzący z Jaroszowa triumfował w Regions Cup jako gracz Foto-Higieny Gać, ale przez większość kariery ten 36-letni dziś pomocnik grał w wałbrzyskich klubach (AKS Strzegom, Lechia Dzierżoniów, Bielawianka, Orzeł, od 2022 Słowianin). Wojciech Szuba wychowanek świdnickiej Stali w rodzinnej miejscowości spędził dwie dekady z przerwą na nieudany epizod w 2-ligowym Górniku Wałbrzych. W latach 2022-25 reprezentował barwy Słowianina Wolibórz. Dziesiątki udanych występów w IV i III lidze, mistrz stałych fragmentów gry. Dawid Domaradzki ma za sobą występy w kadrze Regions Cup, w III lidze grał w Lechii, ale całą karierę praktycznie związany jest z AKS Strzegom. Piotr Woźniak w Piaście Nowa Ruda grywał również w ataku, ale w Orle, Polonii/Sparcie czy Bielawiance grywał głównie w pomocy. Przez lata grał na dobrym poziomie, w każdym klubie będąc wiodącą postacią.
W linii napadu dwa miejsca. Dwóch wybrańców grało ze sobą w jednym klubie, choć kojarzeni są głównie z grą w innych zespołach. Bartosz CHABROWSKI zdobył ponad setkę ligowych goli dla Zdroju Jedlina Zdrój i kilka razy sięgnął po koronę króla strzelców w klasie okręgowej. Z kolei Mateusz POŚWISTAJŁO w okręgówce rywalizował z nim w barwach Kryształu Stronie Śląskie, gdzie dwukrotnie był najlepszym snajperem ligi. W 2018 Chaber trafia na 4 sezony do Piasta Nowa Ruda. Rok później dołącza Świstak, który odejdzie do Lądka Zdrój w 2024 roku. Kto wie, czy w czasach, gdy w Piaście graliby pomocnicy klasy Bogdana Marchewki czy Mariusza Tomzińskiego, to kibice z Nowej Rudy mieliby powody do radości jak w latach 80-tych ubiegłego stulecia.
Nie można zapominać o innych snajperach. Grzegorz Ignatowicz z Karoliny Jaworzyna Śląska trzy razy z rzędu sięgał po koronę króla strzelców klasy okręgowej. W pierwszej dekadzie stulecia skutecznością zachwycał Rafał Grzeszcz z Kudowy Zdrój, w Nysie Kłodzko gole strzelał Tomasz Lisowicz wiele lat związany również z Piastem Nowa Ruda. Jacek Stępień dla Trojana Lądek Zdrój zdobył grubo ponad setkę goli. Swoich goleadorów ma wiele klubów A czy B klasy.

niedziela, 18 stycznia 2026

Podsumowanie ćwierćwiecza - Jedenastka Wałbrzycha (2001-2025)

Pierwsze ćwierćwiecze XXI wieku dla wałbrzyskiej piłki to, niestety, najgorszy okres w jej długiej i bogatej historii. Biorąc pod uwagę nawet czas raczkującego po zakończeniu II wojny światowej systemu rozgrywek to dopiero w 1998 roku doszło do sytuacji, że Wałbrzych nie miał przedstawiciela na trzech najwyższych szczeblach. W XXI wieku to okazało się wręcz standardem. Dopiero mozolna wspinaczka Górnika Wałbrzych w drugiej dekadzie pozwoliła na pięcioletni pobyt w II lidze, który obecnie stanowi trzeci poziom rozgrywkowy. 
Gdzie czasy, gdy miasto mogło się pochwalić dwoma zespołami w I i II lidze, które były najwyższymi szczeblami rozgrywkowymi, w III z powodzeniem walczyła Victoria, a Czarni czy rezerwy Górnika bądź Zagłębia były solidnymi zespołami na czwartym poziomie rozgrywkowym.
Nowej rzeczywistości nie da się oszukać, więc tak naprawdę nie mamy w Wałbrzychu wielu powodów do radości z sukcesów. 
Zestawiając Jedenastkę I Ćwierćwiecza Wałbrzycha praktycznie można ją oprzeć na obecnym czwartoligowcu z ul. Ratuszowej 6. Tak naprawdę godnej konkurencji doczekał się jedynie w sezonie największego kryzysu, czyli 2019/20. Latem wycofano Górnika z IV ligi, a trener Marcin Domagała musiał praktycznie przez całą rundę budować zespół zaczynając od młodych piłkarzy, którzy mieli problem w A klasie, a równocześnie rósł w siłę Górnik Nowe Miasto. Co ciekawe, wówczas oba zespoły korzystały z obiektu na Nowym Mieście.
Każdy z wałbrzyskich zespołów w latach 2001-25 przechodził wzloty i upadki. Najmniej sportowych burz i sztormów przechodzili Czarni Wałbrzych, ale z kolei musieli opuścić swój sportowy dom, czyli stadion przy ul. Wrocławskiej. Na początku wieku niedawnemu czwartoligowcowi udało się wrócić do klasy okręgowej po wygraniu A klasy. Działo się to w czasach, gdy zespół sponsorowany był przez lokal Akropol. Od 2007 roku Czarni nieprzerwanie grają na poziomie A klasy, choć ostatniego lata tylko dzięki rezygnacji z gry Karoliny Jaworzyny Śląskiej zawdzięczają utrzymanie ligowego bytu. W zespole grywają w tym okresie byli ligowcy (bracia Radziemscy, Maciej Jaworski), czy wieloletni zawodnicy znakomicie rozpoznawalni w Wałbrzychu tacy jak Bartosz Kwiatek, Patryk Konsewicz, Mariusz Boniowski czy Tomasz Jastrzębowski. Czy jednak zasługiwali piłkarsko, by powołać ich do Jedenastki Ćwierćwiecza?
Sportowo lepiej prezentował się od Czarnych zespół Juventuru. Dawny LZS Szczawienko, później Polanex, czy funkcjonujący na 90minut.pl jako Podzamcze, zespół miał od lat problemy z własnym boiskiem. Gdy wydawało się, że właśnie na wałbrzyskim Podzamczu będzie nie tylko nowe boisko, ale i ośrodek, gdzie miejscowa młodzież będzie rozwijała się, to okazało się, że plac do gry się nie nadaje, a kolejne batalie działaczy o rekompensatę spowodowały, że klub całkowicie zniknął z piłkarskiej mapy miasta. W XX wieku oprócz amatorów futbolu z Podzamcza i Szczawienka w zespole znaleźć mogliśmy nazwiska weteranów z przeszłością w I (Grzywacz, Dauksza) i II lidze (Urbanowicz, Wodzyński). W XXI wieku również mogliśmy oglądać w grze dawne gwiazdy (Rzeczycki, Resel), byłych juniorów Górnika i Zagłębia, którzy nie przebili się do seniorów w swoich klubach, a także graczy ogranych wcześniej w Czarnych Wałbrzych. Zainteresowanie treningami w klubie Sławomira Gromniaka było spore i przez kilka lat funkcjonowały B-klasowe rezerwy. Największy sukces to powrót do okręgówki w 2009 roku i 4.miejsce w sezonie 2009/10 połączenie z ćwierćfinałem okręgowego PP. Przygoda na tym szczeblu trwała jednak zaledwie 2 lata.
W 1999 roku futbol reaktywowano na Podgórzu. Swego czasu był tam Kolejarz, był Semafor, a od 6 maja 1999 roku jest KP Podgórze Wałbrzych. Sukcesem klubu jest nieprzerwana gra zespołu seniorów do dnia dzisiejszego, gdzie sukcesem były 7 sezonów w A klasie. Z drużyny na szczebel IV ligi w barwach Górnika wdrapał się duet Kubiak-Kobylański. Przez ten okres wiele postaci urosło do miana klubowych legend jak choćby Marcin Łysakowski, Paweł Sajdak, Damian Sysiak czy obecny trener Paweł Majewski.
W 2002 roku na wałbrzyskim piłkarskim podwórku pojawia kolejny klub, dzięki któremu nie odchodzi w zapomnienie piłkarski obiekt. Mowa o stadioniku przy ul. Jagiellońskiej 24 i Gwarku Wałbrzych. Klub Piłkarski zagospodarował matecznik Koksochemii, stosunkowo szybko awansował do A klasy, gdzie przez 9 lat z powodzeniem rywalizował. Najwyższą lokatę – drugą - uzyskał w sezonach 2007/08 (za Górnikiem Boguszów-Gorce), 2012/13 (za Skalnikiem Czarny Bór). Niestety, w połowie sezonu 2014/15 wycofano zespół z rozgrywek seniorów i przez długie lata koncentrowano się jedynie na szkoleniu narybku. Juniorzy po osiągnięciu wieku seniora zasilali lokalne kluby, aż w końca dojrzała idea reaktywacji drużyny seniorów. Od bieżącej kampanii Gwarek gra w gr. I B klasy, gdzie po rundzie jesiennej przewodzi ligowej stawce. Wychowankiem zespołu, który doszedł najwyżej jest Tomasz Wepa pierwszoligowiec z Odrą Opole i Patryk Spaczyński, który w seniorach Miedzi Legnica grał w II lidze. 
W 2004 na gruzach stadionu Nowe Miasto grę w B klasie rozpoczyna zespół o nazwie Górnik Nowe Miasto mający za zadanie kultywowanie pamięci głównie po historycznym obiekcie. Tradycje klubowe oraz kibice zostali przy ówczesnym czwartoligowcu grającym przy Ratuszowej – Górniku/Zagłębiu. Najpierw byli to lokalni patrioci z Nowego Miasta, którzy nie wyszli poza ramy B klasy. Później  przyszła kolej na młodzież, która zawędrowała nawet na szczebel wojewódzki. Poprzez GNM w świat ruszyli Cielemęcki, Raciniewski, Frankowski, Czornij, Mordasiewicz czy Paraszczak. Ale za wyjątkiem Jakuba Raciniewskiego dla ww. GNM był kolejnym przystankiem w przygodzie z piłką. Wcześniej klubowym symbolem były postacie Łukasza Steca, Wojciecha Błażyńskiego czy braci Wroczyńskich.
Wreszcie najbardziej utytułowany klub Wałbrzycha Zagłębie. Na piłkarskiej mapie powróciło w czasach, gdy Górnik znowu bankrutował, motał się organizacyjnie i znów przypomniał sobie o rodowodzie klubu po fuzji, która dała życie Klubowi Piłkarskiemu. Grupa zapalonych kibiców spowodowała jednak powrót po kilkunastu latach hibernacji Zagłębia. Seniorzy rozpoczęli funkcjonować od 2008, a pośród 18 sezonów Thorez 11 spędził w A klasie. Również bieżący, choć wszystko wskazuje, że latem spotka zespół bolesna degradacja. Pomimo oczekiwać wielu kibiców, nie tylko z Wałbrzycha, Zagłębie nie potrafi wznieść się ponad przeciętność. W obecnym stuleciu tylko raz udało się uplasować w górnej części tabeli A klasy – 7.miejsce w sezonie 2010/11. Były próby z drużyną kobiet, grupami juniorów, od dwóch lat w B klasie srogie baty zbierają rezerwy zielono-czarnych. Najgłośniejszym nazwiskiem pozostaje weteran Robert Rzeczycki, którego wciąż możemy oglądać na boiskach. Niestety, nie udało się wychować zawodnika, który poszedłby w ślady dawnych gwiazd Thoreza.
W pierwszym ćwierćwieczu XXI wieku w Wałbrzychu nie mieliśmy w futbolu zbytnio powodów do radości. Oto jak wyglądało ligowe granie:
2000/01 - Górnik/Zagłębie (III liga), Czarni (jako Akropol), Juventur, Górnik/Zagłębie II (A klasa), Podgórze (B klasa)
2001/02 - Górnik/Zagłębie (IV liga - wycofanie się po r.jesiennej), Czarni (jako Akropol) (kl.okr.), Juventur (A klasa), Podgórze (B klasa)
2002/03 - Czarni (jako Akropol) (kl.okr.), Górnik/Zagłębie, Juventur (A klasa), Gwarek, Podgórze (B klasa)
2003/04 - Górnik/Zagłębie, Czarni (jako Akropol) (kl.okr.), Juventur (A klasa), Górnik/Zagłębie II, Gwarek, Juventur II, Podgórze (B klasa)
2004/05 - Górnik/Zagłębie (IV liga), Czarni (jako Akropol) (kl.okr.), Górnik/Zagłębie II, Juventur (A klasa), Górnik Nowe Miasto (GNM), Gwarek, Juventur II, Podgórze (B klasa),
2005/06 - Górnik/Zagłębie (IV liga), Czarni, Górnik/Zagłębie II (kl.okr.), Gwarek, Juventur (A klasa), GNM, Juventur II (B klasa)
2006/07 - Górnik/Zagłębie (IV liga), Czarni, Górnik/Zagłębie II (kl.okr.), Gwarek, Juventur (A klasa), GNM, Juventur II (B klasa),
2007/08 - Górnik/Zagłębie, od wiosny Górnik (IV liga), Górnik/Zagłębie II (kl.okr. -wycofanie się po r.jesiennej), Czarni, Gwarek, Juventur (A klasa), GNM, Juventur II, Podgórze (B klasa),
2008/09 - Górnik (IV liga), Czarni, Gwarek, Juventur, Podgórze (A klasa), GNM, Juventur II, Zagłębie (B klasa),
2009/10 - Górnik (III liga), Juventur (kl.okr.), Czarni, Gwarek, Podgórze (A klasa), GNM, Juventur II, Zagłębie (B klasa),
2010/11 - Górnik (II liga), Juventur (kl.okr.), Czarni, Gwarek, Podgórze, Zagłębie (A klasa), Górnik II, GNM (B klasa),
2011/12 - Górnik (II liga), Czarni, Górnik II, Gwarek, Zagłębie (A klasa), GNM, Podgórze (B klasa),
2012/13 - Górnik (II liga), Górnik II (kl.okr. wycofanie się po 2 meczach), Czarni, Gwarek, Zagłębie (A klasa), GNM, Podgórze (B klasa),
2013/14 - Górnik (II liga), Czarni, Gwarek (A klasa), Podgórze, Zagłębie (B klasa),
2014/15 - Górnik (II liga), Czarni, Gwarek - wycofał się po 15.kol. (A klasa), Podgórze, Zagłębie (B klasa),
2015/16 - Górnik (III liga), Czarni (A klasa), Podgórze, Zagłębie (B klasa),
2016/17 - Górnik (III liga), Czarni (A klasa), GNM, Podgórze, Zagłębie (B klasa),
2017/18 - Górnik (IV liga), Czarni, GNM, Podgórze (A klasa), Górnik II, Zagłębie (B klasa),
2018/19 - Górnik (IV liga), Czarni, Górnik II, GNM, Podgórze, Zagłębie (A klasa),
2019/20 - Czarni, Górnik, GNM, Zagłębie (A klasa), Podgórze (B klasa),
2020/21 - Czarni, Górnik, GNM, Podgórze, Zagłębie (A klasa),
2021/22 - Górnik (kl.okr.), Czarni, GNM, Zagłębie (A klasa), Podgórze (B klasa),
2022/23 - Górnik (IV liga), GNM (kl.okr.), Czarni, Podgórze, Zagłębie (A klasa)
2023/24 - GNM (IV liga), Górnik (kl.okr.), Czarni, Zagłębie (A klasa), Podgórze (B klasa)
2024/25 - Górnik, GNM (kl.okr.), Czarni, Zagłębie (A klasa), Górnik II, Podgórze, Zagłębie II (B klasa),
2025/26 - Górnik (IV liga), GNM (kl.okr.), Czarni, Górnik II, Zagłębie (A klasa), Gwarek, Podgórze, Zagłębie II (B klasa).
Oto subiektywny wybór JEDENASTKI WAŁBRZYCHA LATA 2001-2025
W bramce jest bezkonkurencyjny Damian Jaroszewski. Jogi debiutował w Górniku Wałbrzych w 2000 roku, a po okresie gry w Śląsku, estońskiej FC Levardia Marduu i zielonogórskiej Lechii wrócił na Ratuszową w 2008 roku. Z Górnikiem awansował z IV do II ligi. Tam bronił z powodzeniem, pojawiły się nawet plotki o zainteresowaniu ze strony Zagłębia Lubin. Dorobek w II lidze byłby bogatszy Damiana, gdyby nie kontuzja w spadkowym sezonie 2014/15. W Górniku został aż do 2019 roku, gdy ten grał już w IV lidze kompletując w sumie 314 ligowych występów.
Kto mógłby być zmiennikiem? Potencjał spory drzemał w Damianie Michno, zdobywcy 4.miejsca w MPJ z Górnikiem/Zagłębiem. W seniorach macierzystego klubu długo nie pograł, do 2004 roku, później grając poza Wałbrzychem. Jego zmiennikiem był Łukasz Jaśkiewicz, który ocierał się również o kadrę DZPN przed Regions Cup 2007. Ale zamiast obiecująco zapowiadającej się przygody bramkarskiej popularny Kaśka bardziej kojarzony jest jako obrońca Podgórza Wałbrzych. Daniel Gałek debiutował w Gwarku, ale dziesiątki udanych występów zanotował w barwach Zagłębia. 
W obronie XI 2001-25 pewniakiem musi być Dariusz Michalak. Rocznik 1990, wychowanek Górnika, rekordzista w ilości ligowych występów. W latach 2007-25 opuścił klub na dwa sezony (2019-21 WKS Wierzbice). Podpora biało-niebieskiej obrony zarówno na jej boku, jak i również środku rozegrał blisko 430 ligowych meczów. W peaku swojej kariery testowany przez kluby z wyższych lig (Arka Gdynia, Zawisza Bydgoszcz). Na swoim koncie ma awanse do IV ligi (2022,2025), III (2009), II ligi (2010) z pierwszym zespołem Górnika.
Marek Wojtarowicz to pewnie dla wielu nieoczywisty wybór. Wychowanek KP Wałbrzych, zadebiutował w seniorach w wieku 20 lat jeszcze na zapleczu ekstraklasy. W latach 2001-04 występował poza Wałbrzychem. Po awansie Górnika/Zagłębia do IV ligi w 2004 zalicza 10 sezonów w klubie z Ratuszowej. Najpierw w roli napastnika, będąc najskuteczniejszym strzelcem zespołu w sezonach 2004/05 i 2005/06, a później za sprawą trenera Roberta Bubnowicza jako środkowy obrońca. W nowej roli sprawdził się znakomicie wykorzystując szybkość, grę głową. Karierę zawodniczą zakończył w wieku 37 lat, po drugoligowym solidnym sezonie 2013/14 zaliczając w wałbrzyskim klubie ponad 380 ligowych występów okraszonych 58 golami. 
Piotr Przerywacz. Stoper pochodzący z Jawora trafił na Ratuszową późno, bo w wieku chrystusowym i zdołał się na trwale zapisać w historii wałbrzyskiego klubu. Najpierw popularny Przeryw trzymał w ryzach defensywę Górnika/Zagłębia podczas czwartoligowych bojów, by utrzymać miejsce po rewolucji kadrowej w 2008 roku  i rozpocząć z młodszymi kolegami skuteczny marsz ku drugiej lidze. Nieśmiertelność zapewnił mu gol strzelony 19 czerwca 2010 roku w Nowej Soli z rzutu karnego w doliczonym czasie gry, który zapewnił 1.miejsce w III lidze i awans do II ligi. W II lidze zaliczył pełną rundę jesienną sezonu 2010/11, choć później pojawiał się awaryjnie nie odstając od młodszych kolegów. W lidze zagrał 161 razy, zdobywając 14 goli.
Jan Rytko – to kolejny subiektywny i podobnie jak w przypadku Wojtara nieoczywisty wybór. Wyróżnienie nie tylko za staż (2008-19, 2024-25), ale również za uniwersalność. Rozpoczynał grę w seniorach w wieku 17 lat jako ofensywny gracz, nawet zmiennik napastników. Później osiadł w drugiej linii, by kończyć grę w Górniku jako zawodnik defensywny, z grą na środku obrony włącznie. Świętował awanse do IV, III i II ligi gromadząc blisko 290 ligowych występów, zdobywając 21 goli. Częściej wpisywał się do sędziowskiego protokołu za sprawą napomnień (80 żółtych kartek i 8 czerwonych).
Kogo można było brać pod uwagę dodatkowo? Marcin Smoczyk, który z klubem z Ratuszowej zaliczał awanse do klasy okręgowej (dwukrotnie), IV ligi (dwukrotnie), III i II ligi.  Sławomir Orzech grał w Górniku od A klasy po drugą ligę. W innych klubach wałbrzyskich wiele lat solidnej gry zaliczyli w obronie Maciej Jaworski, bracia Radziemscy, Paweł Świętanowski (Akropol, Czarni Wałbrzych). W latach świetności Juventuru Podzamcze podporami byli inni gracze Czarnych jak ś.p. Piotr Korulczyk czy Sebastian Szkudlarek.
Druga linia to miejsce dla Tomasza Wepy. pomocnik grający w Górniku w latach 2008-15 i sezonie 2018/19. Ponad 200 ligowych występów, tylko 7 goli, ale niezliczona ilość przechwytów, nietuzinkowych zagrań. Wepa to przede wszystkim nienaganna technika, kapitalny odbiór,  był jednym z architektów awansu wałbrzyszan z IV do II ligi. Swoją wartość potwierdził po odejściu do Odry Opole, z którą związał się na 3 sezony (awans z III do I ligi). 
Grzegorz Michalak – popularny Dziki debiutował w zespole seniorów jesienią 2001 w wieku 18 lat. Po wycofaniu się drużyny seniorów grał w lepszych wówczas klubach z regionu. Po grze w Dzierżoniowie i Nowej Rudzie wrócił do czwartoligowego Górnika/Zagłębia w 2004 i grał nieprzerwanie do 2021 roku. W I zespole Górnika skompletował ponad 350 ligowych występów, zdobył ponad pół setki ligowych bramek, ale też zobaczył ponad sto kartek żółtego i czerwonego koloru. Barwy Górnika reprezentował w B klasie (w zespole rezerw), A klasie, okręgówce, IV, III i II lidze. 
Z kolei Marcin Morawski to wychowanek Zagłębia Wałbrzych, ale to z juniorami Górnika zdobył 4.miejsce w MP 1998. Z seniorami Górnika awansował rok później do III ligi. Były reprezentant Polski juniorów po nieudanym podboju piłkarskiej Polski wrócił do Wałbrzycha w 2008. Był wiodącą postacią Górnika, który z IV ligi awansował do II, jedną z najjaśniej świecących gwiazd. W 2013 odszedł na 2 lata do Świdnicy, gdzie rozpoczął samodzielną pracę szkoleniową. W latach 2015-17 ponownie przy Ratuszowej zalicza dwa nieudane batalie w III lidze – za pierwszym razem porażka w barażach o awans do II ligi, a rok później spadek do IV ligi. W seniorach biało-niebieskich zaliczył ponad 250 ligowych meczów, w których zdobył ponad 50 bramek. 
W XI 2001-25 nie mogło zabraknąć rekordzisty pod względem zdobytych bramek. Damian Chajewski  - w Górniku w seniorach grał w latach 2011-13, 2017-19, 2020-23. Przez te 9 niepełnych sezonów reprezentował klub w II, IV lidze, A klasie i klasie okręgowej. Jego mandatem do miejsca w Jedenastce to przede wszystkim rekordowa liczba zdobytych bramek podczas ostatniego pobytu przy Ratuszowej. 136 ligowych goli w 173 występach, w tym dwa sezony ze zdobyczą powyżej 50 bramek.
Mateusz Sobiesierski – za klubową wierność. Z obecnej kadry Górnika Sopel jest postacią, która zalicza po raz trzeci pobyt w dolnośląskiej IV lidze. Debiutował w seniorach jako 18-latek w pierwszym ligowym meczu sezonu 2015/16 i od razu wpisał się na listę strzelców (2:0 z Karkonoszami). Nieprzerwalnie gra w Górniku, mimo, że ten w międzyczasie zanotował 2 spadki (z III ligi w 2016, z IV w 2024), nieprzystąpienie do gry w IV lidze w 2019. Groźny uraz wykluczył go na ponad rok z gry, ale obecnie wciąż jest do dyspozycji trenera I zespołu. Ponad 180 ligowych meczów i 72 trafienia to więcej niż solidny bilans. 
Marcin Orłowski – obecny trener Lechii Dzierżoniów wśród najlepszych piłkarzy Wałbrzycha w minionym ćwierćwieczu? 45 meczów i 15 goli w II lidze w 2012 i sezonie 2014/15, wreszcie sezon 2015/16 w III lidze 30 bramek w 33 meczach ligowych plus 2 gole w 3 barażowych meczach o prymat w lidze i awans do II ligi. 5 goli z Budowlanymi Lubsko (7:1) to niepobity do dziś rekord w trzecioligowej grupie, gdzie grają dolnośląskie zespoły. Mimo, że jego staż pod Chełmcem jest nader skromny, to jakość jaką dawał w ataku nie była widziana u żadnego z jego poprzedników, jak i następców.

Kto jeszcze mógłby kandydować do kadry ćwierćwiecza w liniach ofensywnych? Z wałbrzyskiego Górnika na pewno symbol waleczności Michał Oświęcimka, skuteczni w IV i III lidze Adrian Moszyk i Dominik Janik. Oczywiście nie ta jakość, ale warto pamiętać o takich postaciach jak z Czarnych długowieczny Czeski Patryk Konsewicz, grający niezwykle elegancko, długoletni kapitan Zagłębia Paweł Nyklasz, Marcin Michnicki wychowanek Gwarka, ale mający za sobą udany etap w Czarnych, skuteczny Łukasz Misiak trafiał dla Gwarka i Podgórza Wałbrzych.

Kto taką jedenastkę mógłby poprowadzić? Wybór mógł być jedyny – Robert Bubnowicz. Były obrońca Górnika, Zagłębia, KP Wałbrzych po grze w Legnicy, Lubinie i Gdyni w 2004 roku wrócił do rodzinnego miasta by wspomóc lokalny zespół. Po trzech sezonach gry w 2007 rozpoczął pracę trenerską. Łącznie na trenerskiej ławce I zespołu Górnika spędził 8 lat 2007-13, 2015-17. Zespół wówczas świętował największe sukcesy z grą w II i III lidze. 
Należy jednak pamiętać o sukcesach innych szkoleniowców. Marcin Domagała wprowadził Górnika z A klasy do IV ligi, promocje za sobą mają również Ryszard Mordak, Bogdan Przybyła, Adrian Mrowiec. Maciej Jaworski wywalczył 2.miejsce na półmetku drugoligowych rozgrywek, Jacek Fojna blisko był awansu do III ligi. W innych klubach długo pamiętać będą pracę Mariana Bacha w Juventurze, Leszka Dereweckiego w Czarnych, Wojciecha Błażyńskiego czy Sebastiana Raciniewskiego w Górniku Nowe Miasto.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Podsumowanie ćwierćwiecza - Jedenastka eksportowa (2001-2025)

 Nowy rok to również czas podsumowań. Wzorem niektórych sportowych mediów przypatrzmy się tym zawodnikom, dzięki którym podokręg wałbrzyski był i jest znany w piłkarskim świecie.
Kogo moglibyśmy rozpatrywać za okres 2001-2025? Kryterium wyboru jest proste - wychowanek klubu z podokręgu wałbrzyskiego. Stąd też brak kilku nazwisk, jak choćby Zbigniew Wójcik. Wychowanek jaworskiej Kuźni, ale zapamiętany w rejonie dzięki grze w Lechii Dzierżoniów i Górniku Wałbrzych. W XXI wieku z powodzeniem grał w Polarze Wrocław, Lechu Poznań (awans do ekstraklasy, Puchar Polski, Superpuchar Polski), czy Śląsku Wrocław (awans do ekstraklasy, Puchar Ligi).
W bramce nie ma wielkiego wyboru. To nie są czasy, gdy w Wałbrzychu przez dekady obsada bramkarza nie przysparzała żadnego problemy. Matysek, Szeja, Kostrzewa, Karwecki, Jarecki, Zajda, Grzywacz, Marszałek, Walusiak to nazwiska, które znane były w całej Polsce. W innych klubach OZPN Wałbrzych również były perełki, solidni bramkarze. Kretek, Opuszewicz, Siemątkowski nie byli wychowankami wałbrzyskich klubów, ale ich talenty rozwinęły się dopiero w Nowej Rudzie czy Dzierżoniowie. W zestawieniu eksportowych wałbrzyszan w bramce mógł być tylko Adam MATYSEK.  Wychowanek Zagłębia z króciutkim epizodem w juniorach Górnika, Wałbrzych opuścił z końcem 1988 roku mając za sobą już debiut w reprezentacji młodzieżowej. Największe sukcesy świętował w XX wieku, a na początku XXI wciąż był w szerokiej kadrze I reprezentacji Polski. W 2001 wrócił do Polski licząc, że gra w Zagłębiu Lubin, a później w RKS Radomsko pomoże mu w przygotowaniu do mistrzostw świata w 2002 roku. Rzeczywiście, Adam został powołany przez Jerzego Engela na mundial. Był jednak jedynym kadrowiczem, który nie dostąpił zaszczytu występu na azjatyckich boiskach. Po 2002 nie wrócił już do grania, a kibice mogli go jego nazwisko zauważyć w kontekście trenowania bramkarzy w klubach niemieckich, kadrze młodzieżowej oraz pracy w roli dyrektora sportowego czy prezesa we Wrocławiu, Zabrzu czy Opolu.
W obronie w omawianym okresie  z podokręgu wałbrzyskiego najwięcej osiągnęli:
Jarosław LATO to wychowanek Stali ŚFUP Świdnica, który został zauważony dzięki dobrej grze w Lechii Dzierżoniów. Operujący po lewej stronie pomocnik był również ustawiany w bloku defensywnym. W XXI wieku dwukrotnie sięgał po Puchar Polski: w 2006 z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (trofeum odebrane przez PZPN) i 4 lata później z Jagiellonią Białystok. Z Dumą Podlasia zdobył Superpuchar Polski, a z Dyskobolią dwukrotnie Puchar Ekstraklasy oraz brązowy medal MP. Ze Śląskiem awansował do ekstraklasy. Grał w europejskich pucharach z Dyskobolią, Polonią Warszawa i Jagiellonią. W ekstraklasie skompletował 186 meczów (15 goli). Szybki, z dobrym dośrodkowaniem zbierał znakomite recenzje. Grając w Widzewie Łódź (2004-05) został wybrany kapitanem drużyny. Natomiast za grę w Radomsku o latach pojawiły się zarzuty korupcyjne. W 2011 wrócił do Świdnicy, gdzie grał w Polonii/Sparcie Świdnica w III lidze, potem była gra w Zrywie Gola Świdnicka, Venus Nowice i LKS Bystrzyca Górna. Obecnie splendoru mu dostarcza Akademia Piłkarska 13.
Jarosław JACH jest wychowankiem Pogoni Pieszyce. Stamtąd w 2009 roku, w wieku 15 lat trafia do Lechii Dzierżoniów. Po trzech latach przenosi się do Zagłębia Lubin, gdzie kariera nabiera tempa. W wieku 20 lat debiutuje w ekstraklasie oraz w reprezentacji juniorów. W 2017 roku z reprezentacją U-21 gra w mistrzostwach Europy, a jesienią debiutuje w reprezentacji Polski, gdzie Adam Nawałka dwukrotnie daje mu szanse w meczach z Urugwajem i Meksykiem. Zimą Jach reprezentuje już barwy londyńskiego Crystal Palace, ale nie zadebiutuje w I zespole. Potem była gra kolejno na wypożyczeniach: w tureckim Rizesporze (2019), mołdawskim Sheriff Tiraspol (mistrzostwo i krajowy puchar w 2019), Rakowie Częstochowa (2019/20), Fortunie Sittard (2020), ponownie Rakowie (2021), z którym zdobył Puchar Polski oraz wicemistrzostwo kraju. W 2022 roku po 4 latach wraca do Zagłębia Lubin, ale nie potrafi na dłużej przekonać do siebie kolejnych szkoleniowców. W bieżącym sezonie 32-letni obrońca walczy o utrzymanie Znicza Pruszków w I lidze.  
Igor ŁASICKI urodziny w Wałbrzychu w 1995 roku, pierwsze futbolowe kroki stawiał w Górniku Boguszów-Gorce. Potem byli juniorzy Górnika/Zagłębia Wałbrzych, skąd trafił do Zagłębia Lubin. Nie dane mu było zadebiutował w zespole seniorów, bowiem dostrzeżony został przez skautów słynnego SSC Napoli i przeniósł się w wieku 17 lat na Półwysep Apeniński. Kilka tygodni wcześniej znakomicie spisał się w kadrze U-17, z którą zdobył 3-4 miejsce na mistrzostwach Europy. Oficjalnie zaliczył 1 mecz ligowy w zespole z Neapolu, głównie grywał w juniorach, a później na wypożyczeniach do klubów niższych klas AS Gubbio Calcio, SS Maceratese 1922, AC Rimini 1912, Carpi FC 1909. Od 2017 roku Igor gra w Polsce. Nie wyróżniał się na tyle, by doczekać się powołania do kadry A, ale nigdy nie zszedł poniżej solidnego poziomu. Wcześniej koszulkę z białym orłem na piersi zakładał w kategoriach U-16, U-17, U-18, U-19, U-20 i U-21. Wisła Płock, Pogoń Szczecin to jedyne kluby, z którymi grał w ekstraklasie. Z Portowcami zdobył  brązowe medale w sezonach 2020/21 i 2021/22. Kontuzje spowodowały, że mało grał, a kolejnym klubem została Wisła Kraków. Od 2022 próbował wrócić do ekstraklasy, ale to być może uda się dopiero w bieżącej kampanii. W 2024 Łasicki świętował z krakowianami zdobycie Puchar Polski, a w kolejnym grał w europejskich pucharach. Zimą tego roku przeniósł się do pierwszoligowego GKS Tychy, gdzie ma walczyć, podobnie jak Jach, o utrzymanie w I lidze.
Kto jeszcze z obrońców mógł być brany pod uwagę? Paweł Oleksy, wychowanek Skalnika Czarny Bór, grający w ekstraklasie, I lidze, mający za sobą grę w reprezentacjach juniorów U-18, U-19 i U-21. Grę w kadrach juniorów zaliczył również Adrian Mrowiec. Poza tym 30 meczów w ekstraklasie w Arce i Ruchu, a także z powodzeniem reprezentował Polskę za granicą. Krajowy dublet z litewskim FBK Kowno plus Puchar Bałtyku, a w Hearts of Midlothian Puchar Szkocji. W kadrach U-18, U-21 grał również wałbrzyszanin Dawid Kubowicz, który co prawda nie zagrał w ekstraklasie, choć był tego blisko w Wiśle Kraków, ale w I lidze zagrał ponad 170 razy w Turze Turek, Flocie Świnujście, BrukBecie Nieciecza, Arce Gdynia i Resovii. W ekstraklasie grał za to Paweł Zieliński. 148 meczów zaliczył w barwach Śląska Wrocław, Miedzi Legnica i Widzewa Łódź. Wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie nie był wyróżniającym się zawodnikiem na swojej pozycji. Na najwyższym szczeblu rozgrywek 9 meczów zagrał Kamil Juraszek w ŁKS Łódź.  To niewiele mniej niż jego ojciec Piotr. Juraszek junior grał w Piławiance, Polonii/Sparcie Świdnica, Lechii Dzierżoniów, a także w Śląsku, Arce, ŁKS, Chrobrym Głogów, a od 4 lat ponownie w Dzierżoniowie. Pamiętać też należy, że w XXI ekstraklasowe mecze zaliczył Robert Bubnowicz w Zagłębiu Lubin, choć bardziej pamiętany jest w minionym ćwierćwieczu za dokonania w roli piłkarza i trenera w Wałbrzychu. 
Kto w drugiej linii? 
Oczywiście postacią nr 1 w minionym ćwierćwieczu był i jest Piotr ZIELIŃSKI. 20 maja Zielu skończy 32 lata, a kibice wciąż czekają aż jemu coś przeskoczy cytując selekcjonera Jerzego Brzęczka. Wychowanek ząbkowickiego Orła szybko trafił do Zagłębia Lubin, a stamtąd, podobnie jak Łasicki do Italii. Ale na tym kończą się podobieństwa Zieliński wciąż gra na Półwyspie Apenińskim. Udinese, Empoli, Napoli, a obecnie Inter. Pod Neapolem świętował mistrzostwo i krajowy puchar, a także dwukrotnie wicemistrzostwo. Ponad setka występów w kadrze, gra na mundialu 2018, 2022, a także na Euro 2016, 2020 i 2024. Ostatnie występy w Interze dają nadzieję, że Zieliński nie powiedział ostatniego słowa ani w zespole z San Siro, ani w kadrze.
Przed Zielińskim Dolnoślązakiem, który zagrał na mundialu był Paweł SIBIK. Dzięki niemu cały świat dowiedział się o istnieniu jego pierwszego klubu - Argony Niemcza. W Lechii Dzierżoniów grał 6 lat, po czym dołączył do Odry Wodzisław. Z Odrą awansował do ekstraklasy, wywalczył 3.miejsce i zagrał w Pucharze UEFA. To wszystko miało miejsce jednak w XX wieku. W bieżącym stuleciu Sibik grał w Odrze do końca 2002 roku. Prezentował się na tyle dobrze, że selekcjoner Jerzy Engel dał szansę debiutu w kadrze w wieku 31 lat! Co więcej zabrał do Korei Płd. i w ostatnim meczu (3:1 z USA) dał mu szansę gry na mistrzowskiej imprezie. Wielu krytykowało wybór Engela, bowiem Paweł poleciał kosztem Tomasza Iwana, który uchodził za dobrego kompana, ducha zespołu. Brak Iwana według niektórych stanowił powód niepowodzenia kadry na mistrzostwach. Sibik po mistrzostwach zagrał rundę w ekstraklasie i wyjechał na saksy do cypryjskiego Apollonu. Po roku wrócił, by zaliczył po jednej rundzie w Odrze, Podbeskidziu Bielkso-Biała i Ruchu Chorzów. W 2005 ponownie grał dla Apollonu, dzięki czemu ma na koncie mistrzostwo Cypru. Po powrocie do ojczyzny grał oraz trenował kluby niższych lig: Przyszłość Rogów, Krupiński Suszec, Victorię Tuszyn i Lechię Dzierżoniów, gdzie również był prezesem klubu.
Miłosz TROJAK to podobnie jak Matysek czy Zieliński syn byłego piłkarza. Miłosz jest wychowankiem Górnika Wałbrzych, rocznik 1994. W przeciwieństwie do wymienionych już Łasickiego, Oleksego czy Jacha, z zespołu juniorów nie trafił do Zagłębia Lubin, ale do chorzowskiego Ruchu. Grający głównie w obronie, potężnie zbudowany (191 cm) twardziel długo przebijał się do I zespołu Niebieskich. Zadebiutował dopiero przed 23 urodzinami, ale kilka miesięcy później żegnał się z kolegami z ekstraklasą. Potem była gra w Olsztynie i Opolu. Była afera obyczajowa, ale krokiem milowym dla Miłego był transfer do Korony Kielce w 2022 roku. Trzy sezony to pewne miejsce w jedenastce, stale czynione postępy, co zostało zauważone również przez dziennikarzy. Selekcjoner Michał Probierz wymieniał jego nazwisko w kontekście ewentualnego powołania do kadry. Co prawda nie dane mu było zadebiutować, ale w ubiegłym roku Trojak zaliczył występy w rozgrywkach klubowych, o których większość piłkarzy może pomarzyć. Po dość niespodziewanym transferze do koreańskiego Ulsan Hyundai FC wystąpił z nowym klubem w Klubowych Mistrzostwach Świata. W tym turnieju z Interem Mediolan zagrał również Piotr Zieliński. Niestety, 3 porażki oznaczało szybkie pożegnanie z turniejem. Polak zagrał we wszystkich meczach, a tylko w ostatnim z Borussią Dortmund nie dotrwał do ostatniego gwizdka sędziego. Był również podstawowym zawodnikiem Ulsan w rozgrywkach azjatyckiej ligi mistrzów (AFC Champions League Elite). 
Janusz GOL to wychowanek świdnickiej Polonii. Grając w seniorach Polonii/Sparty w 4.lidze został dostrzeżony przez trenerów związkowych i pierwszym trofeum było mistrzostwo Regions Cup 2007. Stosunkowo późno, bowiem w wieku 23 lat trafia do ekstraklasy do GKS Bełchatów. 2,5 roku wystarczyło by trafił do Legii Warszawa. W międzyczasie zadebiutował w reprezentacji Polski, w której łącznie zaliczył 8 występów. W klubie z Łazienkowskiej zdobył mistrzostwo i trzykrotnie Puchar Polski. Gol w doliczonym czasie gry meczu ze Spartakiem w Moskwie dający wygraną 3:2 i awans do fazy grupowej Ligi Europy. W latach 2013-18 z powodzeniem grał w rosyjskim Amkar Perm. Po powrocie do kraju sięga z Cracovią po Puchar Polski. W sezonie 2020/21 praktycznie w wieku oldboja zalicza udany w Dinamo Bukareszt. Rok później spada co prawda z ekstraklasy z Górnikiem Łęczna, ale ocena gry Gola jest bardzo wysoka i trafia pod koniec kariery do Arki Gdynia. Zniknął z boisk dopiero po tym jak zmogła go kontuzja, która wyeliminowała go z gry na wiele miesięcy.
Kto oprócz nich w minionym ćwierćwieczu dał się poznać z dobrej strony? Michał Masłowski to kadrowicz, który wzorem Jacha, Sibika był dostrzeżony w Lechii Dzierżoniów. Ale urodził się w Strzelinie, podokręgu wrocławskim. Dariusz Filipczak, wychowanek Polonii Świdnica, w XXI wieku zagrał dla ekstraklasowego Śląska 38 meczów. W II lidze, dziś zwaną I grał z powodzeniem również dla ŁKS, RKS Radomsko czy Odry Opole. Później grał w Świdnicy, miał oficjalne pożegnanie, a mimo to wciąż oglądany był na boisku z Cukrowniku Pszenno w wieku 51 lat.
Tak jak pewniakiem w XI jest Piotr Zieliński tak bezkonkurencyjnym w linii ataku jest Krzysztof PIĄTEK. 30-letni napastnik, wychowanek Niemczanki Niemcza, potem gracz Dziewiątki i Lechii Dzierżoniów. Od 2013 w Zagłębiu Lubin, gdzie debiutuje w ekstraklasie oraz młodzieżowej reprezentacji Polski (U-20 i U-21). Dopiero po transferze do Cracovii debiutuje w reprezentacji Polski, gdzie powoli zbliża się do 40 meczów. 23 gole w Serie A  w sezonie 2018/19 wydają się tak mocną kartą przetargową, że na niej Pio oparł dalszą karierę. Pobyty w berlińskiej Hercie, włoskich Fiorentinie i Salernitanie nie były dobrymi etapami. Piątek przełamał się dopiero w Turcji, gdzie dla Istanbul Basaksehir w 2 sezony strzelił 38 ligowych goli. W nagrodę otrzymał lukratywny kontrakt w katarskim Al-Duhail.
Arkadiusz PIECH oglądany był jesienią na czwartoligowych boiskach. Pewnie niektórzy kibice nie mieli świadomości, że oglądali w akcji czterokrotnego reprezentanta Polski, mistrza Polski (2016 z Legią), wicemistrza Polski (2012 z Ruchem Chorzów), zdobywcą Pucharu i Superpucharu Cypru z Apollonem Limassol. W 2012 został wybrany najlepszym piłkarzem ekstraklasy. A wszystko zaczęło się, podobnie jak w przypadku Janusza Gola, w juniorach Polonii Świdnica. Później była gra w IV lidze, wygranie Regions Cup 2007. W 2008 trafia do Gawina/Ślęzy Wrocław do II ligi, gdzie zalicza znakomitą rundę - 9 goli w 19 meczach. Skutkuje to transferem do wielkiego, ale tylko z nazwy Widzewa Łódź. Mimo, że nie błysnął tam ani grą, ani skutecznością dostrzeżony został przez Rych Chorzów. Gra w zespole Niebieskich stało się prawdziwą trampoliną dla Arka. Piech zaistniał w ekstraklasie, zadebiutował w reprezentacji Polski. Pobyt w tureckim Sivassporze zakończył się po jednej rundzie, choć kontrakt opiewał na 3,5 roku. Powrót do kraju to najpierw gra dla Zagłębia Lubin i po roku niespodziewany transfer do stołecznej Legii. Nieudana jesień bez zdobytego gola spowodowała wypożyczenie do GKS Bełchatów, gdzie Piech w 15 meczach strzelił aż 11 goli. GKS spadł, ale Arek wraca do Legii, z którą zdobywa mistrzostwo Polski. Gdy koledzy świętowali w Warszawie, Piech grał już na Cyprze, gdzie również zdobywał trofea. W 2017 ponad 32-letni napastnik podpisał i wypełnił dwuletnią umowę ze Śląskiem Wrocław. Potem była gra w Opolu, Polkowicach, wielkopolskich Piaskach, a od 2 lat w Piaście Nowa Ruda.
Piotr WŁODARCZYK jest wychowankiem wałbrzyskiego Zagłębia. Dzięki dobrej grze w KP Wałbrzych w 1997 trafił do Legii Warszawa. W XXI wieku był najlepszy dla niego okres. Debiut w reprezentacji Polski seniorów, gdzie w 4 meczach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Z Legią zdobywa mistrzostwo Polski, a Włodar zdobywa bramkę w meczu z Górnikiem w Zabrzu (1:0), który zadecydował o tytule. Z Zagłębiem Lubin zdobył Superpuchar Polski (2008). Zdobył 92 gole w barwach Legii, Ruchu, Widzewa, Śląska i Zagłębia w ligowych meczach na poziomie ekstraklasy. Do tego występy w francuskiej Ligue 1 (AJA Auxerre) i greckiej Super League (Aris Saloniki). 
Kto mógłby zagrozić powyższej trójce napastników? Potencjał ma Patryk Klimala, wychowanek Zjednoczonych Żarów, potem gracz Lechii Dzierżoniów. Błysnął w Jagiellonii, zaistniał w kadre U-21, transfer do Celtiku Glasgow przyniósł mu dublet w 2020, ale piłkarsko wiele nie dał. Podobnie jak gra w New York Red Bulls i Hapoel Beer Szewa. Transfer do Śląska to liczenie meczów bez gola oraz wyjazd na Antypody. Patryk aktualnie gra w Korei Południowej.

wtorek, 30 grudnia 2025

Czas Piotra Pietrewicza

Na biały dym nad Ratuszową ogłaszający nowego trenera piłkarzy wałbrzyskiego Górnika kibice czekali długo. Dopiero tuż przed świętami klub ogłosił, że zespół do rundy wiosennej będzie przygotowywał Piotr Pietrewicz.
Być może dla kibiców z Wałbrzycha jest to postać anonimowa, ale w podokręgu już nie. Biorąc pod uwagę dostępność szkoleniowców z licencją uprawniającą do prowadzenia zespołu czwartoligowego oraz mających odpowiednie doświadczenie, to grono w podokręgu Wałbrzych jest bardzo wąskie. Najbardziej oczywistym wyborem wydawało się będzie nazwisko Roberta Bubnowicza. Buba swego czasu wprowadził Górnika z IV do II ligi, potem zaliczył nieudaną walkę o powrót do drugiej ligi, a rok później spadł z III ligi. Głównym atutem była obecnie dostępność na rynku. Trudno oczekiwać było, że opuszczą dotychczasowego pracodawcę i wybiorą Górnika takie postacie jak Arkadiusz Albrecht, Grzegorz Borowy, Marcin Domagała, Jacek Fojna, Kamil Jasiński, Piotr Kupiec, Marcin Orłowski, Paweł Sibik, Paweł Słonecki czy Zbigniew Soczewski. Dostępny od kilku miesięcy jest z kolei Rafał Markowski, który wyrobił sobie markę pracując w Świdnicy, Bielawie, Dzierżoniowie czy Ząbkowicach Śląskich. Wybór padł na Pietrewicza i analizując dotychczasową pracę 50-latka daje on podstawy do optymizmu. Na pewno większe niż w przypadku letniego angażu Mariusza Kondryca czy ewentualnej prolongaty pracy Jarosława Borconia w roli trenera I zespołu.
Kim jest Piotr Pietrewicz?
Jeśli porówna się jego dorobek podczas przygody z futbolem w roli piłkarza z poprzednikami (Bubnowicz, Jaworski, Fojna, Domagała, Borcoń) to nie wygląda to okazale. Wychowanek dzierżoniowskiej Lechii w zespole seniorów zadebiutował w wieku 19 lat. Lechia wówczas spadała z ówczesnej II ligi (dziś zaplecza ekstraklasy). Pod koniec sezonu 1994/95 działacze uwierzyli w magię trenera Horsta Panica. Legendarny szkoleniowiec nie uratował ligi dla Dzierżoniowa, ale za to dał szansę gry miejscowej młodzieży. I tak piłkarska Polska mogła zobaczyć takich graczy jak Adam Bukowski, Artur Charciarek, Jarosław Lato, Andrzej Klimza czy właśnie Pietrewicz, który zadebiutował w meczu 31. kolejki z bydgoskim Zawiszą (0:1) zmieniając Bukowskiego w 72.minucie. Dwa tygodnie później, również na własnym boisku zaliczył drugi występ drugoligowy, tym razem od 1.minuty (1:1 z Arką Gdynia). O ile dla Laty czy Krzyżanowskiego gra w Lechii była trampoliną do poważniejszej gry z europejskimi pucharami włącznie to Pietrewicz nie zapisał się w pamięci nawet miejscowych kibiców. W I zespole zanotował dosłownie epizody, gdy trenerem był Ryszard Walusiak. Więcej grywał w Piławie Górnej, gdzie pełnił rolę grającego szkoleniowca w latach 2007-09. Do rozgrywek został również zgłoszony w mijającym 2025 roku, gdy prowadził A-klasowy LKS Roztocznik. Mimo, że nazwisko figurowało w większości protokołów meczowych to wg Łączy Nas Piłka zaliczył jedynie 20 minut wiosennej potyczki ze Ślężą Ciepłowody.
Jako trener Pietrewicz na swoje nazwisko pracuje już od 20 lat. Wielu jego kolegów z Lechii urodzonych w latach 70-tych z powodzeniem odnalazło się w pracy szkoleniowej. Tomasz Boczkowski, Jarosław Machowski, Albert Połubiński, Lesław Sobolewski, Jarosław Krzyżanowski, Jarosław Lato. Pietrewicz mając zaledwie 30 lat został I szkoleniowcem macierzystej Lechii. Dzierżoniowski klub w zaledwie kilka lat stoczył się z drugiej ligi do klasy okręgowej. Powrotu w pierwszym po spadkowym sezonie nie zapewnił trener Arkadiusz Albrecht, a w kolejnym na ławkę trenerską wrócił legendarny Wiesław Pisarski. Po jesiennych meczach Lechia była dopiero ósma. 21 lutego 2006 ogłoszono, że za wyniki Lechii odpowiadać będzie Piotr Pietrewicz. Nowicjusz wiosną'06 z zespołem punktuje bardzo dobrze, w 14 meczach zdobywa 29 punktów i kończy sezon na trzecim miejscu w okręgówce. Wiosną lepiej od Lechii punktowała tylko mistrzowska Sparta Ziębice.
Kolejny sezon był ostatnim dla Lechii na szczeblu klasy okręgowej, ale Pietrewicza już w Dzierżoniowie nie było. W sezonach 2007/08 i 2008/09 prowadził Piławiankę Piława Górna, która właśnie wróciła do okręgówki po trzyletniej przerwie. Wśród podopiecznych byli nie tylko byli koledzy z Dzierżoniowa (Pankowski, Machowski), ale doskonale pamiętany w Wałbrzychu Piotr Juraszek. Szóste i dziewiąte miejsce zespołu zostało ocenione jako bardzo dobre. Doceniono pracę szkoleniowca, który często pomagał również w roli obrońcy. Po dwóch latach Pietrewicz wraca do Lechii, gdzie prowadzi zespoły młodzieżowe, a od 2010 przez wiele sezonów pełni rolę asystenta trenera Zbigniewa Soczewskiego. Lechia wówczas gra z powodzeniem w III lidze dolnośląsko-lubuskiej. W ciągu tego okresu wśród podopiecznych jest plejada znanych nazwisk. Krzysztof Piątek, Jarosław Jach, Michał Masłowski i Patryk Klimala to najgłośniejsze, kojarzone nie tylko na Dolnym Śląsku. A można dorzucić takie nazwiska jak Kamil Juraszek (syn wspomnianego już Piotra, późniejszy ligowiec, dziś kapitan Lechii), Filip Barski (dziś Słowianin Wolibórz, a w 2014 sprawdzany przez Górnika Wałbrzych), Kamil Śmiałowski, Paweł Tobiasz (doskonale znani w Wałbrzychu), Maciej Rakoczy (kapitan repr. Opolskiego PZN na ostatni turniej Regions Cup w Żmigrodzie), Marcin Buryło, Paweł Słonecki, Maciej Tomaszewski (triumfatorzy Regions Cup 2019), Łukasz Szukiełowicz (triumfator Regions Cup 2024).
Latem 2017 41-letni Piotr Pietrewicz przenosi się do rywala zza miedzy, czyli Bielawianki Bielawa.
Piotr Pietrewicz jako szkoleniowiec Bielawianki
[foto: fanpage Bielawianki]
Obejmuje drużynę juniorów starszych. Po rundzie jesiennej w klasie okręgowej bielawianie są trzeci, podobnie jak seniorzy w IV lidze. W lutym seniorów opuszcza trener Roberto Szymański, Brazylijczyk z polskim paszportem. Szansę otrzymuje Pietrewicz, który wykorzystuje swoją szansę. 15 meczów to 10 zakończonych zwycięstwem, 4 remisy i tylko 1 porażka. 1:2 z Foto-Higieną Gać, ale za to pokonane zostają rezerwy Śląska 5:3 czy wałbrzyski Górnik 1:0. W kolejnym sezonie było nieco gorzej 7.miejsce, 42 punkty. Covidowy sezon 2019/20 to tylko 16 meczów, w których Bielawianka zdobywa 30 punktów i zajmuje 3.miejsce.
Przed sezonem 2020/21 w Bielawie nie ukrywa ambicji awansowych. 1.kolejka i prestiżowe derby z Lechią Bielawianka wygrywa 4:1! W całej rundzie jesiennej tylko jedna porażka 0:1 w Oławie, 4 remisy i 13 wygranych. To wystarczy do zaledwie drugiego miejsca, bowiem dzierżoniowianie zaliczają po premierowej klęsce serię 17 kolejnych wygranych! Do rundy wiosennej Bielawiankę zaczął przygotowywać Pietrewicz, który w lutym ogłasza swoje odejście z klubu ze względów osobistych. Tłumaczył potrzebą poświęcenia czasu żonie i córce, by niespodziewanie objąć drużynę z wrocławskiej okręgówki.
Galakticos Solna jako beniaminek zakończył na 10.miejscu, a gdy obejmował zespół Pietrewicz był na szóstym. Przed sezonem 2021/22 dochodzi do rewolucji kadrowej, której zazdrościły ekipie z Solnej wszyscy w regionie. Kilkanaście nowych nazwisk dawało dużą jakość. Pietrewicz sięgnął po byłych podopiecznych z Dzierżoniowa i Bielawy (Kuśmierek, Spychalski, Ziółkowski, Rudnicki, Jasiński).  Galakticos we wrocławskiej klasie okręgowej drugą w tabeli średzką Polonię wyprzedziła aż o 22 punkty. Awans do IV ligi stał się faktem. W sezonie 2022/23 Galakticos zajmuje ósme miejsce, które w wyniku reformy było pierwszym spadkowym. Gdyby ostatni mecz z Moto-Jelczem Oława zakończył się wygraną, a nie przegraną, wówczas podopieczni Pietrewicza zajęliby 7.miejsce kosztem Baryczy Sułów.
4.ligowy mecz Górnika Wałbrzych z Galakticos Solna w sezonie 2022/23
fanpage drużyny gości reklamował sylwetką trenera Pietrewicza
Po sezonie Piotr Pietrewicz wraca bliżej domu obejmując najlepszą drużynę dolnośląskiej IV ligi Słowianin Wolibórz. Piłkarze spod Nowej Rudy przegrali awans do III dopiero w rzutach karnych z Karkonoszami Jelenia Góra, a nowy trener miał pozbierać zespół, dokonać niezbędnych korekt i znów walczyć o awans. Początek sezonu w wykonaniu piłkarzy z Woliborza wyglądał więcej niż obiecująco - 8 spotkań, tyleż zwycięstw i fotel lidera.  Wtedy też fanpage Słowianina zakomunikował: Informujemy, że ze względów osobistych i zawodowych z dniem dzisiejszym obowiązki trenera pierwszego zespołu przestał pełnić trener Piotr Pietrewicz. To drugi, po Bielawiance, przypadek, gdy trener Pietrewicz z powodów osobistych nie dokańcza misji...
Musiało minąć kilkanaście miesięcy, aby nazwisko Pietrewicza pojawiło się w kontekście szkoleniowca drużyny seniorów. W grudniu 2024 LKS Roztocznik zajmował trzecie od końca miejsce w grupie II wałbrzyskiej A klasy. Pod wodzą nowego szkoleniowca drużyna dźwignęła się na bezpieczną 12.lokatę punktując średnio 1,3 pkt/mecz. Z kolei runda jesienna obecnego sezonu 2025/26 to już najsłabszy okres pod względem wyników - 1 wygrana, 2 remisy i 12 porażek. 15.miejsce w tabeli i strata 8 punktów do Czarnych Wałbrzych, którzy zajmują 12.miejsce.
Piotr Pietrewicz prowadził zespoły grające w IV lidze, klasie okręgowej i A klasie. Walczył o awans, ale również trenował piłkarzy z mniejszym potencjałem. Nikt, oprócz dziennikarzy Faktu, nie nazywa jeszcze Pietrewicza legendą. Na pewno utrzymanie Górnika Wałbrzych w obecnym sezonie będzie sporym sukcesem, a może i początkiem nowego etapu w historii klubu. Szkoleniowiec wpisuje się w przedsezonowe oczekiwania prezesa Otoka. Z pewnością jego rozeznanie nie jest mniejsze niż niedoszłego trenera Górnika, a obecnie Skałek Stolec Mariusza Kondryca. Obu panów łączą dzierżoniowskie korzenie. Transfery Pietrewicza w zdecydowanej większości sprawdziły się, nowi zawodnicy podnosili jakość w zespole. Jacy trafią nowi zawodnicy do Górnika to już nie zależy tylko od nowego szkoleniowca, ale i operatywności Mirosława Otoka. Póki co, za namówienie do współpracy trenera Pietrewicza należą się słowa uznania dla prezesa Górnika. Teraz czas na drugi krok - odpowiednie wzmocnienie zespołu.