sobota, 5 września 2026

Puchar Polski ma 100 lat!

 5 września 1926 roku miał miejsce finał I edycji Pucharu Polski. W Krakowie Wisła pokonała Spartę Lwów 2:1. Na kolejną edycję piłkarska Polska czekała aż do 1951. Do bieżącej edycji rozegrano 73 edycje, a wśród najczęstszych uczestników figuruje wałbrzyski Górnik będący w TOP 25. W pucharowych rozgrywkach pamiętne boje toczyło również Zagłębie, a ostatni sukces kontynuował KP. Na szczeblu centralnym grała również Victoria Wałbrzych oraz Koksochemia, czyli zespoły, których próżno dziś szukać na futbolowej mapie.
Oto przypomnienie meczów wałbrzyskich klubów na szczeblu centralnym. Głównym źródłem wyników była encyklopedia pod redakcją Andrzeja Gowarzewskiego oraz archiwa sportowej prasy.
1952
W pierwszej powojennej edycji z regionu w pucharowych bojach zadebiutował Kolejarz (dzisiejsza Polonia) Świdnica. W kolejnym rozdaniu debiut zalicza Górnik Wałbrzych. 19 października 1952 w Krośnie biało-niebiescy pokonują Włókniarza (obecnie Karpaty) 2:0 po golach Jana Syka i Joachima Kubocza. Dwa tygodnie później Wałbrzyszanie znajdują pogromców w Bytomiu. Szombierki, wówczas grające pod nazwą Górnik, ligowy rywal imiennika spod Chełmca, do przerwy prowadziły 2:0, ale celne strzały Kincera i Syka doprowadziły do remisu i dogrywki. Tam Paweł Sobek po raz drugi w meczu wpisuje się na listę strzelców i ustala rezultat na 3:2. Bytomianie byli jedną z większych niespodzianek edycji 1952 roku dochodząc aż do półfinału.
1954
Pierwsze rundy edycji PP'54 rozpoczęto jesienią 1953 roku. Górnik Wałbrzych w połowie listopada wybrał się do Poznania na mecz z rezerwami Kolejarza, czyli dzisiejszego Lecha. Kolejarz II grał w lidze wojewódzkiej (klasa A), a także w lidze rezerw drużyn najwyższego szczebla rozgrywkowego. Wałbrzyszanie w pucharowym meczu nie mieli problemów z wygraną 2:0 po golach Eugeniusza Pulikowskiego i Wincentego Kozubka z karnego.
W II rundzie los przydzielił Wałbrzyszanom kolejne rezerwy. Tym razem stołecznej Gwardii. Gospodarze mający w składzie legendarne postacie takie jak Tomasz Stefaniszyn, Zdzisław Maruszkiewicz, Edmund Zientara czy Krzysztof Baszkiewicz nie mieli problemów z wygraną i to w stosunku aż 7:0. 
Czas pokazał, że Górnik odpadł z późniejszym triumfatorem Pucharu Polski, bowiem Gwardia II pokonywała kolejnych rywali, by w 1/2 finału odprawić z kwitkiem Legię 2:1, a w finale okazać się lepszym zespołem od krakowskiej Gwardii, czyli obecnej Wisły (0:0 i w powtórzonym meczu 3:1)
1955
Edycja sezonu 1954/55 miała swojego bohatera w postaci ekipy krakowskich oldbojów. Starsi panowie spod Wawelu o mały włos nie osiągnęli pułapu ćwierćfinału. Miano rewelacji pucharowej przypadło tymczasem... wałbrzyskiemu Górnikowi! 
Biało-niebiescy rozpoczęli pucharowe boje od wygranej na boisku sąsiada zza miedzy, czyli Bielawianki Bielawa. 2:1 (0:1) po golach Jerzego Krawczyka i Jana Syka. W 1/16 finału Górnicy ponownie zagrali na wyjeździe i ponownie odwrócili losy meczu z 0:1 na 2:1. W Szczecinie Kolejarz (dzisiaj znany jako Pogoń) prowadził po strzale Mariana Ignaczaka, ale awans gościom zapewniły trafienia Józefa Nerkowskiego i Jana Syka. W walce o ćwierćfinał czekał bój z chorzowskim Ruchem. Faworyt mógł być tylko jeden, czyli ekipa popularnych Niebieskich ze słynnym Gerardem Cieślikiem w składzie, a tymczasem to Górnik sprawił największą sensację całej edycji wygrywając 1:0!
Relacja z katowickiego Sportu
W ćwierćfinale do Wałbrzycha przyjeżdża kolejny pierwszoligowiec. Tym raz z miasta Łodzi, czyli Włókniarz, znany dziś jako ŁKS.  Katowicki Sport w pomeczowej relacji odnotował: Gdyby napastnicy Włókniarza potrafili do przerwy wykorzystać chociaż 25 procent wszystkich dogodnych do uzyskania bramek okazji, łodzia­nie zapewniliby sobie zwycięstwo już w pierwszych 45 minutach. Mieli bowiem w tym okresie zde­cydowaną przewagę. Ta duża przewaga nie mogła jednak przy­nieść cyfrowego odzwierciedlenia wskutek kunktatorstwa napadu Zarówno Szymborski, jak i Pi­larski, dobrze grający w polu, tracili głowę pod bramką, mar­nując szereg doskonałych oka­zji do zdobycia punktu. Jedyna bramka, uzyskana przez górni­ków padła z dość przypadkowej akcji, w zamieszaniu podbramkowym.
Po wznowieniu gry, górnicy otrząsnęli się z przewagi włóknia­rzy i wówczas Szczurzyński miał pełne ręce roboty. W 62 min. mu­siał jednak skapitulować, po ostrym strzale Pulikowskiego, bitym z rzutu wolnego. Końcowe 20 minut gry należały znów do włókniarzy, którzy zdobyli honorową bramkę przez Pilarskiego.
Górnik po bramkach Kazimierza Kułaka i Eugeniusza Pulikowskiego wygrywa 2:1 (1:0) i awansuje do półfinału! Mecz oglądało około 5 000 widzów.
W najlepszej czwórce znalazły się dwa zespoły pierwszo- i dwa drugoligowe. Los nie był łaskawy i obie ekipy z niższej ligi musiały rywalizować na boiskach wyżej notowanych rywali. Budowlani (dziś Odra) Opole uległa Lechii Gdańsk 0:2, a Wałbrzyszanie zostali rozgromieni przy Łazienkowskiej przez stołeczny CWKS. Obecna Legia zmierzała w lidze po swój pierwszy tytuł mistrzowski, a w środowe popołudnie 15 czerwca już po 7 minutach było 2:0, a oba gole zdobył Edmund Kowal, który w śląskiej prasie pisany był jako Kowol. W 43' trzecią bramkę zdobywa Longin Janeczek, który kolejne trafienie zaliczy po zmianie stron. W drugiej odsłonie 2 bramki zaliczy również Zygmunt Pieda. Dla Wałbrzyszan z rzutu karnego honorowe trafienie przy stanie 0:5 zaliczy Jerzy Pulikowski. Warto dodać, że sportowa prasa chwaliła Górnika. Sport pisał: "wydawało się że Górnik przegra ten mecz w dwu­cyfrowym. stosunku. Tymczasem jednak wojskowi zwolnili impet i wałbrzyszanie przeszli do kontr
ataków. Jeden z nich omal nie zakończył się zdobyciem bram­ki. Środkowy napastnik Górni­ka Kułak znalazł się sam na sam z Szymkowiakiem, ale strzelił z 5 m ponad poprzeczkę. (...) Je­den z rajdów górników przyno­si im honorowy punkt z rzutu karnego za rękę Slaboszewskiego. Egzekutorem jedenastki był Pulikowśki I. (...) W Górniku wyróżnili się Syk, Krawczyk i bracia Pulikowscy."
Przegląd Sportowy z kolei zauważył: "Atak gości potrafił kilkakrotnie dać się we znaki niepewnej obronie CWKS i Szymkowiakowi, który przy obronie kilku strzałów z bliska wykazał doskonały refleks. Zespół Wałbrzycha należy pochwalić za prowadzenie otwartej gry przez całe spotkanie."
Biało-niebiescy w półfinale zagrali w następującym składzie:
Jan Kosowski - Władysław Żakow­ski, Jan Stein, Ginter Otrząsek, Jan Syk, Kruz, Eugeniusz Pulikowski II,  Paweł Wieczorek, Kazimierz Kułak, Jerzy Krawczyk, Jerzy Pulikowski I.
1956
Puchar obroniła Legia, która w latach 1955-56 była prawdziwym dominatorem. W finale pokonała Górnika Zabrze, który dopiero budował swoją przyszłą potęgę. Na drodze do finału Zabrzanom stanął imiennik z Wałbrzycha.
Górnik w 1/16 finału musiał udać do Trójmiasta, gdzie wygrał 6:0 z miejscową Gwardią (późniejszym Wybrzeżem). Gole zdobyli Krawczyk i Wieczorek po 2 oraz Pulikowski oraz Stoły z rzutu karnego.
W 1/8 do Wałbrzycha przyjechał trzecioligowy Pomorzanin Toruń. Główka Kuźmy i mocny strzał Krużewskiego dały wygraną 2:0. W ćwierćfinale przyszło Górnikowi pojechać do Zabrza. mecz rozstrzygnięty został już do przerwy, gdy Zabrzanie prowadzili 5:0 (Gawlik 1,19,28, Jankowski 10,40). Mecz oglądało 7 000 widzów, którzy na długie lata zapamiętali gola zdobytego przez Henryka Jankowskiego. Tak opisał go Przegląd Sportowy: środkowy napastnik Zabrza wymanewrował wszystkich przeciwników z bramkarzem gości, Woźniakiem włącznie, zatrzymał następnie piłkę na linii bramkowej po czym położył się na ziemi i głową strzelił gola. Dziś gracz za takie zachowanie zostałby ukarany za niesportowe zachowanie, a wówczas był chwalony za boiskową fantazję. Drugoligowy Górnik Wałbrzych zagrał w ćwierćfinałowym meczu w następującym składzie: Woźniak, Faruga, Stein, Otrząsek, Syk, Chruszcz, Wieczorek, Pulikowski, Kułak, Krawczyk, Radajak.
1957
Górnik Wałbrzych w I rundzie spotkał się z ligowym rywalem Naprzodem Lipiny, w którym straszył aktualny król II ligi Józef Kasprzyk. Wpisał się on na listę strzelców, ale skuteczniejsi byli biało-niebiescy, którzy na własnym stadionie wygrali 3:2 (gole Wieczorka, Krawczyka i Pulikowskiego). W nieodległej Świdnicy w tym samym czasie Polonia uległa Wiśle Kraków 0:6.
W kolejnej rundzie Wałbrzyszanie pojechali do Pabianic na mecz z miejscowym PTC, czyli Pabianickim Towarzystwem Cyklistów. Bramki Krawczyka 2, Pulikowskiego 2 i Radajaka przyniosły pewną wygraną 5:2 i awans. W walce o ćwierćfinał Górnik pojechał do Krakowa na mecz z Wawelem. Wojskowy klub spod Wawelu 4 lata wcześniej został wicemistrzem kraju i po decyzji Ministra Obrony Narodowej został wycofany z rozgrywek z I ligi, gdyż uznano, że na grę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym z wojskowych klubów zasługuje siódma wówczas w lidze Legia Warszawa. Drugoligowy Wawel musiał uznać wyższość ligowego rywala z Wałbrzycha. W 65' złotą bramkę zdobywa Jerzy Pulikowski i po raz trzeci z rzędu Górnik Wałbrzych gra w ćwierćfinale Pucharu Polski!
W najlepszej ósemce znalazło się sześciu pierwszoligowców, drugoligowcy spod Chełmca i największa rewelacja tamtejszej edycji Unia Racibórz, która w 1957 dopiero wywalczy awans do 2.ligi. Górnik pojechał do stolicy na Stadion X-lecia, by zagrać z Gwardią. Gospodarze, podobnie jak trzy lata wcześniej, nie byli gościnny dla Górników i wygrali pewnie 4:0 (3:0) po golach Lewandowskiego 2, Hachorka i Szarzyńskiego. Na stołecznym gigancie zasiadło zaledwie 3 tysiące widzów w marcowe popołudnie. Pogoda nie rozpieszczała. Przegląd Sportowy pisał: Wskutek zimna i wiatru ucierpiała oczywiście i sama gra, toteż jej poziom był ledwie zadowalający. Gospodarze nie mieli specjalnych trudności z zakwalifikowaniem się do półfinału Pucharu Polski. Między nimi i zespołem Górnika Wałbrzych była różnica klasy, ich zwycięstwo tylko przez pierwsze poł godziny nie było pewne. Odnieśliśmy zresztą wrażenie, że po zdobyciu 3 bramek, gwardziści nie wysilali się zbytnio, a grali spokojnie, już na zwolnionych obrotach
Górnik w ćwierćfinałowym meczu zagrał w składzie: Kossowski - Żakowski. Chruszcz, Otrząsek, Nerkowski, Stein, Chamski, Wieczorek, Pulikowski, Szymik. Dziennikarze w "ambitnym zespole Górnika" wyróżnili prawoskrzydłowego Włodzimierza Chamskiego. 
Gwardia odpadła w półfinale z późniejszym triumfatorem ŁKS. Rewelacyjna Unia Racibórz w 1/4 eliminuje Zagłębie Sosnowiec, by ulec w półfinale Górnikowi Zabrze aż 2:7.
1963
W latach 1957-61 pucharowych emocji kibice nie przeżywali, bowiem nie rozgrywano rywalizacji. Wznowiono wiosną'61. Z naszego regionu jedną rundę przeszła Bielawianka, a rewelacją były jeleniogórskie Karkonosze, które doszły do ćwierćfinału. Była to historyczna edycja, bowiem triumfator PP po raz pierwszy zagrał w Pucharze Zdobywców Pucharów. W edycji nr 9 sezonu 1962/63 zagrało 87 zespołów, w tym 31 debiutantów. Wśród nich Górnik Thorez, czyli wałbrzyskie Zagłębie. Mecz w Lublinie z Lublinianką zakończył się po 90 minutach remisem 2:2, ale w dogrywce goście z Wałbrzycha strzelają 3 gole nie tracąc przy tam żadnego. Łupem bramkowym podzieli się Kicior 2, Stachuła, Kajzerek i Zajdel.
W Wałbrzychu zielono-czarni pucharowe boje przeżywali w grudniu'62. Najpierw ograli Arkę Gdynia 1:0 po golu Edwarda Kiciora. Tydzień później rozgromili KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 6:0 (2:0) po bramkach Kajzerka 3, Klimzy 2 i Stachuły. 
3 marca 1963 w Łodzi ŁKS podejmuje Górnika Thorez w walce o ćwierćfinał. W 13.minucie Joachim Stachuła zdobywa prowadzenie dla gości. Po 7 minutach podwyższa Gerard Kuś, a po kolejnych dwóch gola dla Łodzian strzela Jerzy Sadek, późniejszy reprezentant Polski. 1:2 i przez ponad godzinę żaden z zespołów nie potrafi zdobyć już gola. Niespodzianka staje się faktem - drugoligowe Zagłębie w ćwierćfinale!
Rywalem o półfinał Wałbrzyszan był drugoligowy rywal Szombierki Bytom, które zmierzały pewnym krokiem do 1.ligi. Tydzień po łódzkiej victorii zielono-czarni musieli uznać wyższość nad liderem 2.ligi. Trybuna Robotnicza pisała (niestety, bez podania składów): "Po końcowym gwizdku sędziego Cyryłły z Krakowa, ponad 8-tysięczna widownia przyjęła zupełnie obojętnie zwycięstwo Szom­bierek nad rewelacyjnym Górnikiem Thorez 1:0 (1:0), które utorowało liderowi II ligi drogę do półfinału Pucharu Polski. Byliśmy trochę zaskoczeni taką postawą widowni, ponieważ bytomianie zasłużyli na brawa za wytrwałą i ambitną grę w bardzo trudnych warunkach terenowych (grząskie, błotniste boisko), z przeciwnikiem doskonale przygotowanym pod każdym względem. „Śląska filia” z Wałbrzycha, walcząca pod szyldem Górnika Thorez jeszcze raz w pełni potwier­dziła swe ogromne możliwości i umiejętności Goście byli przynajmniej równorzędnym przeciwni­kiem dla górników z Bytomia i aż do końcowego gwizdka sędziego ostateczny wynik spotkania stał pod dużym znakiem zapyta­nia. Kto wie, jak by się zresztą poleczyły losy tego meczu, gdyby w 6 min. Kobiałek i Cieszowiec nie pozwolili się zaskoczyć Potoczkowi. Bytomianin przytomnie wy­korzystał idealną wprost centrę Nowaka z rzutu rożnego, kierując głową piłkę ponad stoperem i bramkarzem Wałbrzycha do siatki. Napór Szombierek trwał jesz­
cze kilkanaście minut, a potem gra się wyrównała i do głosu docho­dzili coraz lepiej grający piłkarze z
Wałbrzycha, którzy w pełni potwierdzili, że ich awans do ćwierćfinału nie był przypadkiem. Zaimponowali doskonałym przygotowaniem kondycyjnym technicznym. Szczególnie podobał nam się wy­chowanek GKS-u Gliwice - Zajdel, będący najlepszym piłkarzem na boisku, Spełniał on wyjątko­wo niewdzięczną w bardzo ciężkich warunkach terenowych rolę rozgrywającego, "wahadłowego" łącznika wywiązując się z niej bez zarzutu. Niespożyta wprost kondycja siła tego piłkarza musiała zaimponować wszystkim obserwatorom. Doskonale sekundował Zajdlowi: eks-piłkarz Naprzodu Lipiny Kuś, Stachuła i Kicior.
Kwartet półfinalistów tworzyły w komplecie ekipy z Górnego Śląska, a trofeum obroniło Zagłębie Sosnowiec.
1964
Górnik Wałbrzych szybko kończy pucharową przygodę. W I rundzie szczebla centralnego przegrywa w Zabrzu z miejscową Walką Makoszowy 1:4 (0:3). Honorowe trafienie przy stanie 0:3 zalicza Andrzej Bilski.
1965
Wałbrzyscy drugoligowcy pucharowe boje zaczęli od II rundy, ale przygoda nie trwa zbyt długo. Górnik Thorez (Zagłębie) przegrywa w Świętochłowicach z niżej notowanym Naprzodem Lipiny 0:4! Z kolei Górnik wymęczył wygraną w Gubinie z Gubinianką 2:1, choć miejscowi zdobyli jako pierwsi gola. Bramki dla gości zdobyli Jerzy Swoboda i Manfred Pośpiech. W kolejnej rundzie, w Wałbrzychu Górnik uległ zdecydowanie Unii Racibórz 2:5 (1:1) po bramkach Swobody i Kempnego.
1966
12.edycja przynosi 12 debiutantów. Wśród nich kolejna drużyna z Wałbrzycha. Victoria, która w pucharowej drabince figurowała pod nazwą Chełmiec. 26 czerwca 1965 w Prudniku miejscowa Pogoń wygrała 2:0 (0:0), a jedną z bramek zdobył późniejszy zawodnik i trener Górnika Zenon Zaczyński. Wyżej notowane zespoły Wałbrzycha również odpadają z rywalizacji po jednym meczu. W kolejnej rundzie do turnieju dołączyli drugoligowcy i Zagłębie (Górnik Thorez) ulega po dogrywce w Żarach 0:2. Promień oba trafienia zalicza w ostatnim kwadransie gry. Górnik przegrywa w Pabianicach z Włókniarzem 1:3 (0:1) po bramce Andrzeja Szydło.
1967
Drugoligowcy grają już od I rundy. Wałbrzyszanie w końcu pokonują ten etap! Górnik Thorez bez problemów pokonuje w Poznaniu Grunwald 2:0 (2:0) po golach Romana Kasprzyka i Joachima Stachuły. Sąsiad z Nowego Miasta nie bez problemów okazuje się lepszy w Opolu od rezerw Odry 2:1 (1:1). Wszystkie 3 gole były autorstwa gości - Kempny i Swoboda dla gości i samobójczy Witkowicza dla Odry II.
W 1/16 Górnik Thorez przegrywa u siebie z bytomską Polonią 0:1 po golu Sroki. Górnik Wałbrzych po dublecie Horsta Panica wygrywa w Piekarach z Polonią 2:0. W marcu'67 do Wałbrzycha przyjeżdża Ruch Chorzów, który po golach Gomolucha i Lercha pozbawia marzeń Górnika o czwartym w historii występie na szczeblu ćwierćfinału.
1968
Rewelacją rozgrywek był Baildon Katowice, który grając w A klasie dotarł aż do półfinału! Pierwszy występ na szczeblu centralnym przypadł na rywalizację z wałbrzyskim Górnikiem i przyniósł wygraną 2:1 po dublecie Antoniego Tomali i bramce Zygmunta Garłowskiego. Zagłębie Wałbrzych grające ostatnie miesiące jako Górnik Thorez wygrali w Oświęcimiu z Unią II 1:0. Złotą bramkę dopiero w dogrywce strzelił Józef Kampa. W II rundzie do Wałbrzycha przyjechał GKS Katowice i wygrywa 2:0 (1:0) kończąc przygodę pucharową zielono-czarnych.
1969
W I rundzie los Górnikowi przydzielił debiutanta Orła z Międzyrzecza. Na wyjeździe Wałbrzyszanie zostali zaskoczeniu tuż po przerwie szybko tracąc dwa gole. Trafienie Jana Mszycy okazało się jedynie honorowym (1:2). Orzeł odpadł w niecodziennych okolicznościach w następnej rundzie. Po remisie po 90 minutach sędzia zapomniał o dogrywce nakazując od razu konkurs karnych. Serię jedenastek jak i powtórzony mecz ze Śląskiem piłkarze z Międzyrzecza przegrali. 
Zagłębie Wałbrzych z kolei w glorii już pierwszoligowca w 1/16 finału okazali się lepsi od Lecha Poznań 3:0. Mecz rozstrzygnęli w dogrywce Zygmunt Pietraszewski (2 gole) i Gerard Pawlik. W walce o ćwierćfinał Zagłębie przegrywa w Szczecinie z Arkonią aż 1:5 (0:2). Honorową bramkę przy stanie 0:4 strzelił Gerard Pawlik.
1970
Górnik Wałbrzych w lidze grał słabo, co skończyło się spadkiem z 2.ligi. Tymczasem w PP wyniki były ponad oczekiwania kibiców. Najpierw biało-niebiescy ograli na wyjeździe Odrę II Opole 1:0 po bramce byłego zawodnika opolskiego klubu Zaczyńskiego. W kolejnej rundzie do Wałbrzycha przyjechała Wisła Kraków i zakończyła udział w rywalizacji po bramce Panica w dogrywce. W 1/8 Górnik przegrał z Uranią Kochłowice po rzutach karnych 4-5 (0:0 po 120 minutach).
Tego poziomu nie osiągnęło pierwszoligowe Zagłębie. Niespodziewanie ulegli oni w 1/16 w Poznaniu Olimpii 0:1 (0:1).
1971
Trzecioligowy Górnik pucharowe boje rozpoczął od pogromu Polonii II w Bytomiu 4:0 (Jerzy Cichosz 2, Jan Borsuk, Adam Tokarz). W II rundzie do Wałbrzycha przyjechał ROW Rybnik, który wygrywa 1:0 i awansuje dalej. 
Na tym etapie Zagłębie rywalizowała we Włocławku z Kujawiakiem. Wydawało się, że gol Kampy da awans, gdy niespodziewanie gospodarze wyrównali w 88.minucie doprowadzając do sensacyjnej dogrywki. Tam gol samobójczy daje wygraną Wałbrzyszanom 2:1. W walce o ćwierćfinał Zagłębie pojechało do Sosnowca na mecz z imiennikiem ze Stadionu Ludowego. 3:0 (1:0) dla gospodarzy, a Trybuna Robotnicza pisała nazajutrz: "mecz był mało interesujący z uwagi na słabą formę piłkarzy z Wałbrzycha, którzy ani przez moment nie byli równorzędnym partnerem dla gospodarzy".
1972
Zagłębie poziom 1/8 powtarzają w kolejnej edycji. Po dwóch latach biorą rewanż na poznańskiej Olimpii wygrywając na Golęcinie 2:0 (gole Augustyniak i samobójczy). W walce o najlepszą ósemkę Thorez poległ pod Jasną Górą - Raków sensacyjnie wygrywa 2:0 (0:0). 
1973
PKS Odra - rewelacja w Pucharze Polski. Pierwszy 
od lewej trener Stanisław Świerk, późniejszy szkoleniowiec
Górnika Wałbrzych.
Górnik Wałbrzych w PP żegna się w Warszawie, gdzie przegrywa z trzecioligowym Ursusem Warszawa 0:1. Zagłębie było o krok o przykrej niespodzianki, bo w Starachowicach wygrywa skromnie 1:0 (bramka Nowaka). W 1/8 PKS Odra Wrocław sprawia kolejną niespodziankę. Zdecydowane 3:1 z Zagłębiem mimo, że goście po strzale Martyniuka prowadzili. Wrocławianie odpadli dopiero w półfinałowym dwumeczu z Polonią Bytom.
1974
Po 5 latach ponownie Zagłębie gra w Szczecinie z Arkonią i niestety, ponownie przegrywa. Tym razem 0:1.
1975
Walczący bezskutecznie o powrót do 2.ligi Górnik w PP w I rundzie pewnie wygrywa z Pogonią Świebodzin 3:0 (Zbigniew Augustyniak 2, Rene Dulat). W II rundzie do Wałbrzycha przyjeżdża Polonia Bytom. Pierwsza połowa to znakomita gra miejscowych, którzy po golach Tadeusza Obuchowskiego i Marka Pięty prowadzą 2:0. Po przerwie doświadczenie, a przede wszystkim Jerzego Radeckiego autora klasycznego hat-tricka przynosi triumf Bytomianom 3:2.
1976
22.edycja przynosi pierwsze trofeum dla przedstawiciela Dolnego Śląska. Śląsk Wrocław w Warszawie pokonuje Stal Mielec 2:0 mając w składzie doskonale znanych w Wałbrzychu braci Garłowskich, Pawłowskiego, Kwiatkowskiego. Z wałbrzyskich drużyn najdalej doszło Zagłębie.
W I rundzie w Zielonej Górze Thoreziacy pokonują miejscowy Zastal 4:1 (Józef Urbanowicz 2, Bernard Bytomski, Piotr Grobelny). W II rundzie przy Ratuszowej kibice oglądają rzuty karne w meczu z ROW Rybnik. Goście ponoć przyjechali w rezerwowym składzie, ale 2 tysiące widzów przez 120 minut rywalizacji nie zobaczyło żadnej bramki. W konkursie jedenastek bezbłędnie strzelają Grobelny, Pietraszewski, Galas, Sobol i Urbanowicz. Ze strony Rybniczan Gancarz posyła piłkę obok bramki, a strzał Żywicy broni Zdzisław Kostrzewa. W walce o 1/4 Zagłębie przegrywa z Polonią Bytom 0:1. Podobnie jak przed rokiem, głównym architektem awansu Bytomian w Wałbrzychu był Radecki, który zdobył jedyną bramkę. 
1977
Zdzisław Kostrzewa udanie prezentował się w Zagłębiu Wałbrzych i kwestią czasu był transfer do 1.ligi. W lipcu 1977 z nowymi kolegami z Zagłębia Sosnowiec cieszył się ze zdobycia Pucharu Polski. Wśród triumfatorów był również doskonale znany kibicom Thoreza Tadeusz Narbutowicz. W edycji 1976/77 na szczeblu centralnym zabrakło po raz pierwszy od 1963 wałbrzyskich drużyn. Kibice mogli najbliżej pucharowe zmagania oglądać w Kamiennej Górze, gdzie Olimpia odpadła w 1/16 z ŁKS Łódź, a wśród aktorów historycznego osiągnięcia miejscowych był Stanisław Paździor.
1978
Górnik Wałbrzych w I rundzie eliminuje stołeczną Gwardię po dobrym meczu. Zaczęło się od bramki byłego króla strzelców 1.ligi Ryszarda Szymczaka dla gości, ale w końcówce meczu Gerard Śpiewak i Włodzimierz Ciołek odwracają losy meczu (2:1). Na tym samym etapie Zagłębie po raz trzeci w ciągu ostatnich 8 latach rywalizuje na wyjeździe z Olimpią Poznań. Tym razem mecz rozegrano w Wągrowcu, a gol Marka Skurczyńskiego w 88.minucie dał awans zielono-czarnym.
W II rundzie w Płocku Górnik dwukrotnie obejmował prowadzenie w meczu z miejscową Wisłą i dwukrotnie Nafciarze doprowadzali do remisu. W 115.minucie Ryszard Bożyczko dał w końcu gościom awans (3:2). Wcześniej trafiali Pięta i Mordak. Również Zagłębie nie miało spacerku. W Warszawie grali z RKS Błonie i to gospodarze sensacyjnie objęli prowadzenie w 5.minucie. Kapitalny strzał z wolnego Urbanowicza i główka Jana Grzesińskiego w 85' daje wygraną 2:1.
W III rundzie oba wałbrzyskie kluby grają u siebie, ale tylko jeden cieszy się z dalszej gry. Polonia Bytom trzeci rok z rzędu przyjeżdża w PP pod Chełmiec. Tym razem na Nowe Miasto, gdzie Górnik wreszcie wygrywa 2:1 (1:0) po golach Obuchowskiego i Bożyczko. Mecz oglądało 6 000 widzów. Zagłębie w obecności 3 000 rywalizował z aktualnym mistrzem Polski Śląskiem Wrocław. No i było to prawdziwe widowisko! Przed godzinę gry żaden z zespołów nie potrafił przebić się przez defensywę rywala. Trzy minuty nieuwagi i po strzałach kadrowiczów Żmudy i Sybisa goście prowadzili 2:0. Pod koniec meczu szkoleniowiec gości zmienił Garłowskiego i Fabera chcąc oszczędzić ich na ligę. Tymczasem w 83' Józef Urbanowicz, a w ostatniej minucie były gracz Śląska Henryk Sobczyk pokonują Zygmunta Kalinowskiego i był remis 2:2! W dogrywce najpierw prowadzenie gościom daje Sybis, ale po zmianie stron wyrównuje ponownie Sobczyk. Przemyski arbiter Świstek musiał zarządzić rzuty karne. Rozpoczął je Dryś trafiając w słupek. Z kolei były thoreziak Kwiatkowski celnym strzałem wyprowadził po raz kolejny Śląska na prowadzenie. W drugiej serii Galas nie dał szans Kalinowskiemu a reprezentant kraju Żmuda trafia w poprzeczkę i jest po jeden! W trzeciej serii nie zawiódł po raz kolejny w tym meczu Sobczyk, a Ciołek broni strzał Olesiaka i było sensacyjnie 2:1!Po czwartej kolejce był jednak remis bowiem Komorowski nie trafił w bramkę a celny strzał zaliczył Kopycki. W ostatniej serii nerwówki nie wytrzymał Urbanowicz kopiując wyczyn Komorowskiego. Decydującą o awansie Śląska jedenastkę celnie wykonał bramkarz Kalinowski i to mistrzowie kraju wywalczyli dalszy awans (3:3 karne 2-3).
Górnik o ćwierćfinał walczył z obrońcą trofeum, a jak się okaże późniejszym triumfatorem Zagłębiem Sosnowiec. Goście do przerwy prowadzili 2:0, a w przerwie Ryszarda Walusiaka zmienia debiutujący w ekipie biało-niebieskich 18-letni Jacek Jarecki, wychowanek Bielawianki. Tuż po przerwie trafia Ryszard Bożyczko na 1:2, ale do końca wynik się nie zmienił.
1979
Na szczeblu centralnym udanie debiutuje kolejny sąsiad zza miedzy, przedstawiciel OZPN Wałbrzych. Piast Nowa Ruda odpadł dopiero w 1/16. Górnik Wałbrzych po pokonaniu na wyjeździe Kanii Gostyń 1:0 (gol Romana Pełki) przegrywa w 1/32 w Bielsku-Białej z BBTS Włókniarzem 0:1. Również tylko 2 mecze pucharowe zalicza Zagłębie. Najpierw wygrana w Nowej Soli z Dozametem 2:1 (Domagała, Urbanowicz), a potem przegrana w Zabrzu z Górnikiem II 1:2 (Sobczyk).
1980
Debiutant Kryształ Stronie Śląskie rozegrał na szczeblu centralnym więcej meczów niż wałbrzyski duet łącznie. Górnik skompromitował się w Nowej Dębie, gdzie przegrał z miejscową Stalą aż 0:3. Zagłębie uległa w Nowym Sączu Sandecji 0:1 po bramce w 88.minucie.
1981
Wałbrzyscy drugoligowcy rozpoczęli rozgrywki od II rundy od wyjazdów na Warmię i Mazury. Górnik przegrał w Suwałkach z Wigrami 2:4 po dogrywce. W regulaminowym czasie był remis po 1. Gole zdobyli już śp. Michel Nykiel i Marian Kowalski. Zagłębie z kolei na boisku o wiele bardziej wymagającego rywala niż Wigry wywalczyło awans po golu Narbutowicza (1:0 z Olimpią Elbląg). W kolejnej rundzie Thorez okazuje się lepszy od Polonii Poznań, którą pokonuje na wyjeździe 2:0 (Józef Urbanowicz i Jerzy Sinkiewicz strzelcami goli). Na początku września kibiców wałbrzyskich czekała nie lada gratka - na Stadion 1000-lecia przyjechał legendarny Górnik Zabrze. Pierwszoligowiec sensacyjnie przegrywa 0:2! A tak mecz opisywała Trybuna Robotnicza: Dobry mecz odbył się w
Wałbrzychu, gdzie zmierzyło się miejscowe Zagłębie z Górnikiem Zabrze. Zespół gospodarzy od pierwszych minut przystąpił do zdecydowanych ataków. Już w 10 min. Rowiń­ski uzyskał prowadzenie.
Kontrataki zabrzan nie przy­niosły bramkowych zdobyczy. Natomiast w 58 min. Galas zdobył drugiego gola dla swo­jego zespołu co przesądziło o wyniku spotkania.
O ćwierćfinał Wałbrzyszanie grali na początku marca'81 jeszcze przed inauguracją ligowego grania. W Bytomiu przeciwko drugoligowej Polonii Zagłębie zagrało słabo przegrywając gładko 0:3 (0:2).
1982
Mecz z drugoligowym wówczas Zagłębiem jest
największym w historii osiągnięciem klubu z Jawora
Po raz pierwszy na szczeblu centralnym w celu wyłonienia zdobywcy trofeum rozegrano aż 9 rund. Wałbrzyscy drugoligowcy od III rundy i niedalekich wyjazdów do ówczesnego województwa legnickiego. Górnik zagrał z trzecioligowym Zagłębiem w Lubinie i przegrał w rzutach karnych 2-3 (1:1 w regulaminowym czasie gry - bramka Mirosława Gniewka). Zagłębie z kolei nie dało żadnych szans w Jaworze Kuźni (6:0 - Waldemar Rowiński, Jerzy Turoń po 2, Jerzy Dryś, Lesław Szulicki po 1).
W kolejnej rundzie Zagłębie stoczyło ciężki bój w Jastrzębiu. Prowadzenie GKS zapewnił legendarny snajper Bogdan Kuśmierski, ale po2 minutach wyrównał Dryś. Po przerwie strzałem z rzutu wolnego Jan Janiec zapewnił wygraną 2:1 i awans do 1/16 finału. Tam na Wałbrzyszan czekał Ruch Chorzów, wówczas najbardziej utytułowana drużyna w Polsce. Popularni Niebiescy rozczarowali na murawie Stadionu 1000-lecia. Gospodarze zagrali bezlitośnie i wygrana 3:0 była największą sensacją tej rundy. Gole zdobyli Dryś, Majcher samobójcza i Urbanowicz w przeciągu zaledwie pięciu minut! Śląska prasa krótko podsumowała postawę Chorzowian - Ruch rozstał się z pucharem w dość brutalny sposób.
Drugi rok z rzędu Thoreziacy walczą w pucharze o ćwierćfinał. Rywalem była pierwszoligowa Pogoń Szczecin, a areną zmagań o awans boisko Portowców. Tadeusz Bzunek do przerwy niespodziewanie wyprowadził na prowadzenie gości z Wałbrzycha. Po przerwie miejscowi podkręcili tempo w ciągu 6 minut zdobyli aż 3 gole. Wśród strzelców bramek był Zbigniew Stelmasiak, który za kilkanaście miesięcy przeniesie się do Górnika Wałbrzych. Jerzy Turoń ustalił wynik na 2:3, ale to Pogoń awansowała i doszła aż do finału rozgrywek.
1983
W I rundzie grał zespół rezerw Zagłębia Wałbrzych! Okazał się minimalnie gorszy od Orła Lubawka przegrywając na wyjeździe 1:2 po bramce z rzutu karnego Krzysztofa Świderskiego. Od II rundy rywalizowali drugoligowcy. Pierwszy zespół Zagłębia poradził sobie we Wrocławiu ze Śląskiem II 4:2 (gole Rowiński, Urbanowicz, Działoszyński, Szulicki), a Górnik w Oleśnicy ograł Piasta Dobrzeń 6:0 (bramki Kosowski 2, Truszczyński, Majewski, Kowalski, Sobek). W III rundzie Zagłębie rewanżuje się w Lubawce za niepowodzenie swoich rezerw. Orzeł przegrywa 1:2, a gole dla zielono-czarnych zdobywają Turoń i Bzunek. Górnik z kolei po dogrywce pokonuje drugoligowego Górnika Knurów 2:0 (Kowalski, Śpiewak). W III rundzie, 1/16 finału dołączyli do zabawy pierwszoligowcy. Los przydzielił Zagłębiu obrońcę trofeum Lecha Poznań. Popularny Kolejorz przyjechał na Ratuszową i wymęczył wygraną 1:0, ale dopiero w dogrywce. Górnik z kolei rywalizował z trzecią drużyną ubiegłego sezonu 1.ligi Stalą Mielec. Dodatkowym smaczkiem była gra w zespole gości wychowanka wałbrzyskiego klubu, reprezentanta Polski Włodzimierza Ciołka. 8 000 widzów wygwizdała wówczas późniejszą legendę biało-niebieskich. Górnik, znakomicie spisujący się w 2.lidze zagrał niezwykle ambitnie. Na straconą bramkę odpowiedział główką Gerarda Sobka. Tuż po przerwie również głową  gola zdobywa jego imiennik Śpiewak. Samobójcze trafienie Majewskiego oznaczało dogrywkę, w której jedynego gola zdobywa Ryszard Spaczyński. 3:2 i Górnik grał o ćwierćfinał!
Źródło: blog śp. Krzysztofa Truszczyńskiego.
Przyjazd stołecznej Legii wywołał rekordowe zainteresowanie. Oceniana na 20 tysięcy publiczność nie była tylko ciekawa postawy Górnika, ale przede wszystkim było to okazja na żywo zobaczyć legendy krajowego futbolu. Od trenera Kazimierza Górskiego po medalistów hiszpańskiego mundialu w osobach Stefana Majewskiego, czy Andrzeja Buncola. Drugoligowcom zabrakło jeszcze jakości. Legia wygrała 2:0, ale za rok w 1.lidze na tym samym boisku będzie musiała uznać wyższość rewelacyjnego beniaminka.
1984
Górnik, mimo, że reprezentował już 1.ligę musiał startować jak inni drugoligowcy od II rundy. W połowie sierpnia podopieczni Horsta Panica udali się do niedalekich Piechowic, gdzie ograła ich Lechia 1:0. Była to największa sensacja tej rundy. Zagłębie z kolei również rozgrywało mecz na Dolnym Śląsku. W Prochowicach padł remis 2:2, a dwukrotnie goście za sprawą Urbanowicza i karnego Drysia musieli gonić wynik. W dogrywce Borcoń i Dryś spowodowali, że Prochowiczanka uległa 2:4. W kolejnej rundzie Zagłębie pojechało na boisko ligowego rywala Piasta Gliwice, który kilka tygodni wcześniej przegrał w finale Pucharu Polski z Lechią Gdańsk Tym razem bezproblemowo gospodarze pokonali Wałbrzyszan 2:0.
1985
Eksportowy duet z Wałbrzycha rozegrał łącznie zaledwie 3 spotkania i za każdym razem rozstrzygnięcia wymagały gry ponad regulaminowe 90 minut. Zagłębie w II rundzie pokonuje w Bełchatowie GKS 2:1 po dublecie obrońcy Józefa Borconia. Drugi gol padł w 118.minucie. Do dogrywki doprowadził zawodnik gospodarzy, a w przeszłości pomocnik wałbrzyskiego Górnika Leszek Faryna. W III rundzie Zagłębie odpadło w Oławie po rzutach karnych. Ponownie na listę strzelców wpisał się Borcoń, ale prowadzenie przetrwało jedynie do przerwy. Moto-Jelcz wyrównał w drugiej połowie, a po bezbramkowej dogrywce okazał się skuteczniejszy w karnych 4-2.
W IV rundzie, 1/16 finału do rywalizacji włączyli się pierwszoligowcy. Kibiców Górnika czekała niespodzianka, bowiem wyjazd przypadł najbliższy z możliwych - do Nowej Rudy. Trzecioligowy Piast bez kompleksów zagrał z pierwszoligowcem obejmując już w 6' prowadzenie. Wałbrzyszanie grający w najsilniejszym zestawieniu wyrównali po dwóch kwadransach po karnym Rusieckiego. Remis utrzymał się do 90 minuty. W dogrywce złotą bramkę dla miejscowych zdobywa Jerzy Turoń, były gracz Zagłębia Wałbrzych. W zespole prowadzonym przez legendarnego skrzydłowego Tadeusza Nowaka grał m.in. Ryszard Mordak wychowanek Górnika. Piast swoją przygodę zakończył rundę później po porażce z późniejszym triumfatorem Widzewem Łódź.
1986
W I rundzie ponownie szczęścia szukał zespół Zagłębia II Wałbrzych. Niestety, w Środzie Śląskiej Polonia wygrywa 1:0 po rzucie karnym. W II rundzie los rezerw podziela pierwszy zespół Zagłębia - 1:2 w Opolu z Odrą (gol Marka Platy). 
W 1/16 Górnik Wałbrzych wygrywa pierwszy mecz pucharowy od czasu awansu do 1.ligi! W Bytomiu biało-niebiescy łatwo wypunktowali Szombierki 4:1 (Janikowski 2, Truszczyński, Kosowski). Los sprzyjał Wałbrzyszanom, bowiem w 1/8 przydzielił jednego z najsłabszych rywali - trzecioligową Wartę Poznań. Mimo to, blisko było sensacji gdy gospodarze objęli prowadzenie i dośc długo je utrzymywali. Gol głową Kosowskiego na 7 minut przed końcem dał dogrywkę, w której awans dał faworytowi dał Rusiecki. Ze względu na meksykański mundial ćwierćfinałowe mecze rozegrano w październiku i listopadzie 1985. Rywalem Górnika był Łódzki KS. Po ponad 2 dekadach ponownie wałbrzyski zespół w najlepszej ósemce pucharowej rywalizacji!
W 1.meczu już w 3' Tadeusz Dolny trafia dla Górnika. Ale ostatecznie Łodzianie wywożą z Wałbrzycha remis 1:1. W rewanżu ŁKS okazuje się zdecydowanie lepszy. 3:1 daje im półfinał. Autorem honorowego trafienia był Leszek Kosowski.
1987
33.edycja Pucharu Polski przynosi debiut na szczeblu centralnym Koksochemii Wałbrzych! Zespół z ulicy Jagiellońskiej w I rundzie eliminuje wyżej notowany Pafawag Wrocław po rzutach karnych (0:0, karne 4-3). Na tym etapie odpadła z kolei Victoria Wałbrzych (3:3 karne 1-3 ze Śląskiem II Wrocław, gole dla Victorii zdobyli Waldemar Rowiński, Mieczysław Stępień i Leszek Buczyński).
W II rundzie na specyficznym, piaszczystym boisku Koksochemii poradził sobie Moto-Jelcz. Oławianie za sprawą dubletu Surmińskiego wygrywają 2:0. Zagłębie z kolei w Gliwicach przegrywa z Sośnicą 0:1.
W 1/16 Górnik gra w Płocku, gdzie prowadzi już 3:0 (Małachowski, Truszczyński, Dolny z karnego), ale Wisła zdobywa dwa gole i doprowadza do nerwowej końcówki. Ostatecznie Wałbrzyszanie wygrywają 3:2 i w walce o ćwierćfinał jadą do Zielonej Góry. Rewelacja ówczesnej edycji Lechia pokonuje faworyta z 1.ligi 2:1!
1988
34.edycja była tą, w której wałbrzyski Górnik najbliżej był awansu do finału, awansu do Pucharu Zdobywców Pucharów. Teoretycznie oczywiście. Pierwszoligowiec spod Chełmca był już na sporej fali opadającej, mocno przeciętną drużyną najwyższego szczebla rozgrywkowego, ale grającą w lidze nudnawy, nieskuteczny futbol. Całkiem odwrotnie niż w Pucharze Polski.
W lipcu'87 w I rundzie Górnik II Wałbrzych eliminuje Małapanew Ozimek 2:1 (gole Artura Milewskiego i Dariusza Kurzeji), a Zagłębie po dublecie Gerarda Śpiewaka w Lubinie Zagłębie II 2:0. W kolejnym etapie oba zespoły grają w Wałbrzychu i przegrywają swoje mecze z drugoligowcami. Górnik II z Górnikiem Knurów 1:5 (gol Artura Milewskiego), a Zagłębie z Piastem Nowa Ruda 2:3 (Dublet Wiesława Latały). W 1/16 włącza się do rywalizacji pierwszy zespół Górnika. W Pabianicach pokonuje pewnie Włókniarza 3:0 (Zenon Przybysz z karnego, dwa trafienia Leszka Kosowskiego).W 1/8 piłkarską Polskę fascynował bój Widzewa z Legią, ale najwięcej emocji przyniósł bodajże mecz w Wałbrzychu. Olimpia Poznań wówczas była nieco wyżej notowanych pierwszoligowcem od drużyny Henryka Kempnego. Piłkarze ze stolicy Wielkopolski prowadzili już w 2.minucie po golu Jerzego Kaziowa. Wyrównał szybko Wiesław Stańko, ale do przerwy Olimpia prowadziła 2:1. Po przerwie w strugach padającego deszczu, na błotnistym placu gry Wałbrzyszanie zagrali niezwykle ambitnie i odwracają wynik meczu na 3:2! Najpierw bomba Zenona Przybysza, a później przytomne zachowanie Stańko. Kilkadziesiąt sekund Górnik ledwie na prowadzeniu, bo po trzecim w tym dniu gola Kaziowa był remis. Gdy oczekiwano dogrywki kapitalnym strzałem Jacek Sobczak ustala wynik na 4:3 i Wałbrzyszanie meldują się w ćwierćfinale.
Podobnie jak dwa lata wcześniej los Górnikowi przydzielił Łódzki KS. Tym razem rywal prezentował się o wiele lepiej, różnica w tabeli była zdecydowanie na korzyść Łodzian, którzy byli zdecydowanym faworytem rywalizacji. W 1.meczu w Wałbrzychu gospodarze wygrali 2:1 po dublecie niezwykle skutecznego w pucharze Stańko. W rewanżu tymczasem nadzieje na sukces biało-niebieskich wydawało się skończyły się w 30.minucie, gdy trafił śp. Stanisław Terlecki. Do przerwy gości dobił Ryszard Robakiewicz. Po przerwie Wałbrzyszanie pokazali jednak charakter. Gol Ryszarda Spaczyńskiego spowodował, że Górnik wrócił do gry i mógł liczyć na dogrywkę. Gdy w TVP zastanawiano się jak rozwiązać problem z transmisją dodatkowych minut Wiesław Stańko wyrównał na 2:2 wprowadzając wałbrzyskiego underdoga do półfinału!
W półfinale Górnik trafia na Lecha Poznań. Pierwszy mecz w Wałbrzychu kończy się wygraną Górnika 2:1. Gole Mariusza Sobczyka i Leszka Kosowskiego dały dwubramkową przewagę. Nieskuteczny w lidze zespół jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w pucharze przerodził się w waleczny ofensywny zespół. Poznaniacy mieli szczęście, że piłkarze Górnika nie grzeszyli skutecznością, również warszawski sędzia Andrzej Libich sprzyjał faworytowi z Poznania. Lech za sprawą Skrzypczaka wracał z deficytem 1 bramki.
Rewanż okazał się formalnością dla Kolejorza. Gole Kruszczyńskiego z karnego (14') i Pachelskiego (26, 72') zadecydowały, że to Lech zagrał w finale. Wygrana z Legią przyniosła udział w Pucharze Zdobywców Pucharów i pamiętny dwumecz z FC Barcelona. Górnik w Poznaniu dobre momenty miał po przerwie, gdy ruszył do ataku licząc na powtórkę rewanżu w Łodzi. Obserwatorzy narzekali, że Kosowski nie miał wsparcia, że indywidualne błędy obrońców i bramkarza spowodowały wysoką wygraną gospodarzy. A w Wałbrzychu z kolei wciąż rozpamiętywano pierwszy mecz w Wałbrzychu, który okazał się niewykorzystaną sposobnością na zapewnienie sobie zaliczki na finał.
Kto w tym historycznym dla klubu półfinałowym dwumeczu reprezentował Górnika?
Krzysztof Widecki - Andrzej Kisiel, Andrzej Wójcik, Zbigniew Ośko, Zbigniew Małachowski, Andrzej Dębski, Zenon Przybysz, Waldemar Milewski, Mariusz Sobczyk, Leszek Kosowski, Wiesław Stańko oraz Adam Wróbel, Andrzej Wojtkowiak, Ryszard Spaczyński, Jacek Sobczak, Sławomir Bącal.
1989
Victoria Wałbrzych w I rundzie ograła w Bogatyni Granicę 4:1 (gole Jacka Michałowskiego, Waldemara Rowińskiego, Roberta Śmietańskiego i Zbigniewa Kuleszo). W II rundzie do Boguszowa-Gorc przyjechał drugoligowy Piast Gliwice. Dwie godziny walki nie przyniosły żadnej bramki, ale w karnych lepsi okazali się Gliwiczanie (3-1). Zagłębie z kolei pojechało do Poznania na bój z Olimpią II. Rezerwy dzielnie trzymały się do przerwy (0:0), ale po zmianie stron Thorez zdobywa 4 gole nie tracąc żadnego (Marek Kasprzycki 2, Piotr Matysek, Roman Gawrych). W III rundzie w Głogowie kończy się przygoda zielono-czarnych. Chrobry wygrywa 2:1 (1:1, 0:1), a autorem honorowego trafienia dla gości był Wiesław Latała. Górnik Wałbrzych dołączył w 1/16 finału. W dalekim Olsztynie szybko trafił Andrzej Wojtkowiak, ale to Stomil ostatecznie wygrywa 2:1 i awansuje dalej.
1990
Występujący w klasie okręgowej Florian Wrocław był jedną z rewelacji. W II rundzie na własnym obiekcie po dublecie śp. Krzysztofa Pawłowskiego pokonał drugoligowe Zagłębie Wałbrzych 2:1 (gol Latały). Z kolei spadkowicz z ekstraklasy, Górnik Wałbrzych w następnej rundzie odpadł w Gdyni po meczu z Arką 1:2 (1:0) mimo prowadzenia po golu Krzysztofa Lakusa.
1991
Wałbrzyscy drugoligowcy dołączyli do pucharowej zabawy w III rundzie. Zagłębie pojechało do Czeladzi na mecz z tamtejszym MCKS. Jacek Buganiuk głową zdobył prowadzenie, ale trzecioligowiec wyrównał jeszcze przed przerwą. Gdy Bogdan Łopatyński trafił w 87' wydawało się, że zakończy to kwestię awansu. W ostatniej minucie Czeladzianie wyrównują z karnego doprowadzając do dogrywki. W niej pada jeden gol, autorstwa Marka Wierzbickiego (2:3).  Górnik z kolei odpadł we Wrocławiu po porażce ze Ślęzą 0:1 tracąc jedyną bramkę z rzutu karnego w 83'.
W IV rundzie Zagłębie gościło Wisłę Kraków, wówczas jedną z rewelacji 1.ligi. Piłkarze obu drużyn stworzyli niezwykle ciekawe widowisko zakończone sensacyjnym zwycięstwem gospodarzy 3:2! Tak mecz opisywał Dziennik Polski:  W 1/16 finału piłkarskiego Pucharu Polski zajmująca 3. lokatę w ekstraklasie Wisła musiała uznać wyższość II-ligowego Zagłębia. Mecz był ciekawy, zacięty. Obie drużyny grały odważnie, ofensywnie. Skromna grupka kibiców oglądała sporo akcji, strzałów i aż pięć goli. Gospodarze objęli prowadzenia już w 11 min. po strzale Hajduka. Krakowianie nie załamali się jednak i w ciągu 2 min. uzyskali dwa gole, zdobyte przez Lewandowskiego i Wojtowicza. Ten pierwszy ładnie ograł dobrze broniącego Nowickiego i posłał piłkę do pustej bramki, a drugi popisał się pięknym strzałem z 10 metrów, który zakończył składną akcję gości Po zmianie stron gracze obu zespołów mieli kilka okazji do pokonania golkiperów rywali. Skuteczniejsi okazali się wałbrzyszanie. Decydującego gola strzelił Wierzbicki po wymianie piłki z Hajdukiem.  Gole dla Thoreza zdobyli Jacek Hajduk, Roman Gawrych i Marek Wierzbicki.
Dokumentacja meczu z legia.net. 
W listopadowe popołudnie na Stadion 1000-lecia przyjechała Legia Warszawa, która nie tylko broniła trofeum, ale godnie reprezentowała kraj w europejskich pucharach ostatecznie awansując do 1/2 PZP. Wałbrzyszanie skupili się na największej gwieździe zespołu Romanie Koseckim, który jeszcze w barwach stołecznej Gwardii szalał na tej murawie w 2.lidze. Kosa nie trafiał do bramki Nowickiego, ale za to skuteczni byli jego koledzy - Jacek Cyzio i... No właśnie kto? Większość mediów przypisuje trafienie Iwanickiemu, a część, w tym Encyklopedia Fuji Wojciechowi Kowalczykowi, który - co najważniejsze - sam przyznaje się do swojego premierowego trafienia w oficjalnym meczu w barwach Legii na wałbrzyskiej murawie.
1992
Niejako tradycją staje się, że pucharowa rewelacja na swoim koncie ma obicie wałbrzyskiego zespołu. Tak było jesienią'91, gdy skutecznie walczący o awans do 3.ligi Górnik Złotoryja odpadł na szczeblu centralnym dopiero w 1/16 po przegranej z Legią. Wcześniej w III rundzie wyeliminował imiennika z Wałbrzycha. Wówczas Górnik rozpadał się organizacyjnie i sportowo. Mimo to porażka w Złotoryi szokowała pod Chełmcem. Gospodarze wygrali 2:1 (1:1), a honorowe trafienie dla gości zaliczył Dariusz Kurzeja. Zgoła odmienne nastroje były na Białym Kamieniu. Zagłębie było skazane na porażkę w Bytomiu z tamtejszymi Szombierkami. Gospodarze wówczas ścisła czołówka 2.ligi, wywalczyli ostatni awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy. W PP prowadzili po godzinie gry 2:0 z Wałbrzyszanami. 19-letni Piotr Jacyna w ciągu 3 minut doprowadza do wyrównania! W końcówce meczu Jacek Buganiuk ustala wynik na 3:2 dla Zagłębia, które awansuje do 1/16. 
Na Ratuszową przyjeżdża pierwszoligowy GKS Katowice. Podopieczni Jerzego Jowika postawili trudne warunki rywalom. Do przerwy pachniało sensacją, gdy po ładnej akcji Buganiuk pokonał Barana. Niestety, po przerwie Waldemara Nowickiego najpierw pokonuje Gruzin Gija Guruli i tuż przed końcowym gwizdkiem Dariusz Wolny. 1:2 oznaczało awans Katowiczan.
1993
Latem'92 Górnik Wałbrzych wraca do rywalizacji w seniorach. W połowie sezonu 1991/92 wycofał się z rywalizacji drugoligowej, by latem podjąć rękawicę na poziomie trzeciej ligi i Pucharu Polski. W III rundzie na Nowe Miasto przyjechał drugoligowy Naprzód Rudyłtowy. Wałbrzyszanie sprawili niespodziankę i po trafieniach 16-letniego Jacka Cieśli i 15 lat starszego Kosowskiego wygrywają 2:1. W tym samym czasie Zagłębie wygrywa w Wodzisławiu Śląskim z Odrą 2:1 po golach Piotra Jacyny i Dariusza Paterskiego.
W III rundzie Górnik gra ze Ślęzą Wrocław, wówczas solidnym drugoligowcem. Gol Jana Wrony w 28' jest jedynym w meczu. I tak kończy oficjalny mecz Górnika Wałbrzych na szczeblu centralnym. Na ponowną grę w 1/32 finału kibice biało-niebieskich musieli czekać jeszcze kilka lat.
Zagłębie z kolei na tym szczeblu gra w Bełchatowie. Nowickiego z karnego pokonuje przyszły kadrowicz Berensztajn. Potem pierwsze skrzypce gra Mirosław Otok. Gol z wolnego, a po przerwie drugie trafienie odwraca losy spotkania. Za chwilę przypomina się skuteczny Jacyna. Ostatecznie kończy się 3:2 dla Thoreza.
Mecz 1/16 finału Zagłębia z Motorem Lublin. Spadkowicz z 1.ligi był czołową drużyną gr.2 II ligi i cichym faworytem meczu. Meczu, który rozgrywany był na Stadionie na Nowym Mieście. Jesienią'92 kłopoty organizacyjne dotknęły również Zagłębie, które zmuszone zostały na rozgrywanie domowych meczów w mateczniku sąsiada zza miedzy. Motor przegrał 0:3, a wszystkie gole padły dopiero w dogrywce. Autorami trafień byli Mieczysław Gwiżdż, Jarosław Borcoń i Sylwester Bartkowiak.
W 1/8 finału na Nowe Miasto przyjeżdża słynny Górnik Zabrze. Finalista ostatniej edycji, czołowa ekipa mająca w składzie reprezentantów kraju (Grembocki, Bałuszyński) oraz medalistów olimpijskich (Wałdoch, Staniek, Koseła).
Mecz ten był wspominamy latami przez kibiców Zagłębia. Początek należał do Zabrzan, ale po akcji Tkaczuka Jacyna z 12 m pokonuje doświadczonego Bębna. Później popis jednego aktora - Waldemara Nowickiego w bramce. Goście wyrównują po przerwie, gdy śp. Henryk Bałuszyński wykorzystuje błąd Bednarskiego. W dogrywce to również otwarta gra z obu stron i szanse Gwiżdża, Jacyny, Krausa i Cygana. Wreszcie konkurs jedenastek. Bogusław Cygan miał na koncie dziesiątki bramek w 1 i 2.lidze, tytuły króla strzelców na różnych poziomach rozgrywkowych. A w listopadowe popołudnie z 11 m nie udało mu się pokonać Nowickiego! Gdy trafił Andrzej Pacek Zagłębie prowadziło 1:0. Później były celne strzały olimpijczyka Ryszarda Stańka, Marka Piotrowicza i Jacka Grembockiego dla gości i Krzysztofa Radziemskiego, Roberta Rzeczyckiego oraz Waldemara Nowickiego. 4:3 w karnych oznaczało sensacyjny awans Zagłębia. Dla Górnika Zabrze to kolejny cios, bowiem kilka miesięcy wcześniej Puchar Polski przegrali z niżej notowanym rywalem po konkursie karnych. Wygrana z Górnikiem Zabrze była ostatnim meczem Zagłębia Wałbrzych w Pucharze Polski na szczeblu centralnym.
Mecz był rozegrany w listopadzie 1992 roku, a w lutym działacze wałbrzyskich klubach dopracowali fuzję dwóch największych klubów miasta. Drugoligowe Zagłębie połączyło się z trzecioligowym Górnikiem, powstał Klub Piłkarski Wałbrzych, który zajął miejsce w lidze i rozgrywkach pucharowych popularnego Thoreza. 
Na początku marca'93 na zaśnieżonym stadionie na Nowym Mieście KP Wałbrzych podejmował Legię Warszawa. Legię, która była zdecydowanym faworytem dwumeczu prowadzonym przez trenera Janusza Wójcika, który latem świętował srebrny medal olimpijski. Klimat wałbrzyskiego meczu znakomicie obrazuje galeria Ryszarda Wyszyńskiego. Trener KP Jerzy Dryś skorzystał z usług 13 zawodników, z których tylko duet Lakus - Michałowski wcześniej reprezentował Górnika. Ex-Zagłebiacy Nowicki, Bednarski, Pacek, Rzeczycki, Otok, Borcoń, Nowomiejski, Radziemski, Dauksza, Gwiżdż, Jacyna dzielnie stawiali czoła faworytowi. Cytując katowicki Sport "wałbrzyszanie nie przestraszyli się wielkiej Legii". Były próby Jacyny, pudło z 5 m Michałowskiego, aż wreszcie w 20.minucie po akcji byłych piłkarzy Górnika KP obejmuje prowadzenie! Dośrodkowanie Michałowskiego i główka Lakusa powoduje, że Zbigniew Robakiewicz po raz pierwszy wyciągał piłkę z siatki. Do przerwy do niespodziewanie miejscowi byli bliżsi kolejnej bramki niż goście wyrównania. Po zmianie stron bardzo szybko Maciej Śliwowski wyrównuje stan meczu, ale w 57' z kolei dośrodkowanie Otoka głową finalizuje Jacyna. 2:1 utrzymuje się do końca meczu. W Legii podobać musiał się Leszek Pisz, a Wojciecha Kowalczyka na ośnieżonym boisku całkowicie z gry wyłączył Bednarski.
W niebieskiej koszulce z herbem Górnika
Mirosław Otok. Wychowanek Zagłębia
po latach zostanie trenerem, a nawet
prezesem Górnika Wałbrzych.
Dwa tygodnie później rewanż przy Łazienkowskiej nie wzbudził większego zainteresowania. 4 000 widzów oglądała Legię bez Pisza, ale za to z innymi ówczesnymi lub przyszłymi kadrowiczami w osobach Robakiewicza, Jóźwiaka, Ratajczyka, Kruszankina, Michalskiego, Śliwowskiego, Kowalczyka. KP wystąpił w składzie: Nowicki - Rzeczycki, Bednarski, Pacek, Otok, Nowomiejski (Spaczyński), Dauksza (Michałowski), Gwiżdż, Lakus, Kosowski, Jacyna. W wymienionej "13" biało-niebieski rodowód miał kwartet Kosowski - Lakus - Michałowski - Spaczyński. Mecz toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy po błędzie wałbrzyskiej obrony objęli prowadzenie w 36' (Jacek Kacprzak). W 62' po centrze Ratajczyka Śliwowski trafił w poprzeczkę, a dobitka wylądowała w siatce. 2:0 i koniec pucharowej przygody Wałbrzyszan, którzy do tej pory nie osiągnęli poziomu ćwierćfinału.
1994
KP Wałbrzych nie osiągał po fuzji spodziewanych sportowych sukcesów. W lidze szło piłkarzom coraz gorzej, a pucharowa przygoda w sezonie 1993/94 zakończyła się po jednym meczu. Trzecioligowy Start/Raczkowski Namysłów był pucharowym debiutantem na szczeblu centralnym, ale w II rundzie łatwo pokonali wyżej grającego rywala 2:0 (1:0)
1995
KP Wałbrzych opuścił szeregi drugoligowców. Rozbity zespół, który niefortunnie zaczął rozgrywki w 3.lidze w II rundzie PP grał z Polonią Bytom. Mecz przy Ratuszowej zaczął się sensacyjnie, bowiem 17-letni wówczas Piotr Włodarczyk zaskoczył bramkarza rywali. Bytomianie opanowali sytuację i spokojnie wygrali 2:1. Zwycięską bramkę zdobył Dietmar Brehmer, później znany szkoleniowiec, który świętował bramkę efektownym saltem.
1998
Gra w 3.lidze, brak wygranej w PP na szczeblu OZPN spowodował nieobecność na poziomie centralnym. KP w 1997 wygrywa rywalizację w 3.lidze oraz pokonuje na wałbrzyskim podwórku w finale ziębicką Spartę 2:1. W II rundzie los przydzielił rezerwy Polonii/Szombierek. Również w Bytomiu chcąc ratować dogorywające dawne potęgi wzorem Wałbrzycha zdecydowano się na fuzję. Polonia/Szombierki II w sezonie 97/98 doszła aż do 1/16 a pośród wyeliminowanych zespołów znalazł się wałbrzyski KP (1:0). Wynik mógł być inny, gdyby Piotr Borek wykorzystał rzut karny.
1999
Od meczu pucharowego w Bytomiu KP stał się Górnikiem, a po sezonie 97/98 wycofał się z rozgrywek 2.ligi. Mimo gry w 4.lidze dolnośląskiej Wałbrzyszanie z urzędu rozpoczęli grę od II rundy. W Opolu zespół pewnie ograł trzecioligową Odrę Opole 3:0 po golach Marka Wojtarowicza i dwóch karnych Pawła Murawskiego. W III rundzie Górnik pojechał do Namysłowa na mecz z drugoligową Vartą-Alkaline prowadzoną przez Horsta Panica. Tutaj już różnica była wyraźna - gospodarze wygrali 3:1, a jedną z bramek zdobył wychowanek Górnika Jacek Cieśla. Honorowe trafienie z wolnego zalicza Zbigniew Zawadzki.
2000
Górnik wygrywa w Głuszycy finał PP OZPN Wałbrzych co staje się przepustką do gry na szczeblu centralnym. W I rundzie na boisko beniaminka 3.ligi przyjeżdża Polonia Bytom. Drugoligowcy łatwo przy Ratuszowej wypunktowali Górnika 3:0. Przy stanie 0:2 gospodarze mieli szansę na złapanie kontaktu, ale Paweł Murawski z wapna posłał piłkę w poprzeczkę.
2006
Wałbrzyski klub w międzyczasie z Górnika stał się Górnikiem/Zagłębiem, spadł z trzeciej do czwartej ligi, z której został wycofany. Rozpoczął od A klasy, by w dwa lata awansować do czwartej. W premierowym sezonie po awansie z okręgówki Górnik/Zagłębie dotarło do finału PP DZPN. W Zgorzelcu zespół Bogdana Przybyły przegrał z miejscową Nysą, ale obaj finaliści zakwalifikowali się automatycznie do dalszych rozgrywek na szczeblu centralnym. Przygoda Wałbrzyszan w edycji 2005/06 zakończyła szybko, choć tanio skóry nie sprzedali na boisku trzecioligowej Arki (dziś Dozamet) Nowa Sól. Gospodarze dopiero w dogrywce znaleźli sposób na przeciwnika wygrywając 2:0.
2007
Czwartoligowy Gónik/Zagłębie najpierw w finale PP OZPN pokonał Spartę Ziębice, a następnie w finale DZPN Chrobrego Nowogrodziec. Na szczeblu centralnym w rundzie wstępnej Wałbrzyszanie podejmowali przy Ratuszowej beniaminka śląskiej 4.ligi GKS Pniówek 74 z Pawłowic Śląskich. Gol Piotra Broszkowskiego dał awans do I rundy i pod Chełmiec przyjechało drugoligowe Podbeskidzie Bielsko-Biała. Gospodarze postawili się faworyzowanemu rywalowi, ale ostatecznie przegrali. Wszystkie 3 bramki padły w odstępie 3 minut - Broszkowski wyrównał zaledwie minutę po stracie bramki, a wygraną Bielszczanom dał karny 5 minut po trafieniu Broszki.
2012
Przez kolejne lata Wałbrzyszanie nie zdołali przebić się poza poziom wojewódzki. W międzyczasie znów dochodzi do zmiany nazwy - zamiast Górnik/Zagłębie był Górnik PWSZ. Była reorganizacja rozgrywek, przez którą pod Chełmcem zespół grał w 5.lidze zwaną 4. Dopiero awans na 3.poziom rozgrywkowy, do 2.ligi, czyli na szczebel centralny pozwolił rywalizować o Puchar Polski.  W lipcu 2011 przyszło zagrać Górnikowi w Katowicach z Rozwojem II beniaminkiem okręgówki, zdobywcą PP Śląskiego ZPN. Wałbrzyszanie nieco osłabieni brakiem trenera Bubnowicza, który z kilkoma zawodnikami reprezentował wałbrzyską uczelnię na akademickich mistrzostwach Europy. Mecz zakończył się sensacyjną wygraną Katowiczan 5:2 po dogrywce. Po 90 minutach był remis 2:2 - strzelcami bramek dla gości był 19-letni Kornel Duś i rok młodszy Paweł Matuszak.
2013
Górnik rozpoczął pucharową przygodę już w połowie lipca 2012. W Żórawinie rywalizował z LKS Stary Śleszów z wrocławskiej okręgówki, który zawojował PP DZPN. W zespole LKS zagrało aż 3 byłych Wałbrzyszan (Łukasz Jaworski, Sławomir Jurkowski, Tomasz Sokół), ale lepsi byli drugoligowcy wygrywając 3:0 (2 gole Adriana Moszyka i 1 Marcina Orłowskiego).
W rundzie wstępnej na Stadion 1000-lecia przyjechał GKS Tychy z 1.ligi, który w minionym sezonie rywalizował z Górnikiem w 2.lidze. Gole Daniela Zinke i Dariusza Michalaka dały niespodziewane zwycięstwo 2:0. Zanim wystartowała liga Wałbrzyszanie zaliczają trzeci pucharowy mecz. W I rundzie przyjeżdża Sandecja Nowy Sącz będąc oczywiście faworytem. Do przerwy był remis 1:1 - na gol Wiśniewskiego odpowiedział celną główką Dariusz Michalak. Po przerwie nastąpił koncert gospodarzy, którzy zdobyli aż 3 gole nie tracąc żadnego! Bramkarz Sandecji Marcin Cabaj z przeszłością ekstraklasową najpierw zalicza samobója, by po chwili wyjmować piłkę z siatki po strzale Moszyka, w końcówce Sączersów dobija z wolnego Marcin Morawski. 4:1.
W 1/16 finału w Wałbrzychu odżyły wspomnienia z czasów dawnej 1.ligi i bojów biało-niebieskich w ćwierćfinale Pucharu Polski. Na Ratuszową z grupą wiernych fanów przyjeżdża ŁKS Łódź, wówczas grający w 1.lidze. Mimo, że Łodzianie jako pierwsi zdobyli bramkę to Górnik wygrywa 2:1 po golach Daniela Zinke i będącego w życiowej formie defensora Dariusza Michalaka. 
1/8 finału oznaczało większe zainteresowanie mediami. Spotkanie ze Stadionu 1000-lecia transmitowała TVN Turbo, postawiono specjalne rusztowanie. Rywalem w walce o ćwierćfinał była pierwszoligowa Olimpia Grudziądz. I połowa to bardzo dobra gra gospodarzy, którzy grzeszyli jednak nieskutecznością, a rzutu karnego nie wykorzystuje Grzegorz Michalak. Wcześniej z 11 metrów do bramki nie trafili goście - Grischok w poprzeczkę. Strona internetowa Olimpii oceniła pierwsze 45 minut Górnik - Michał Wróbel (bramkarz gości) 0:0. Po przerwie w końcu przyjezdni obejmują prowadzenie, ale Daniel Zinke doprowadza do wyrównania i dogrywki. W niej przewaga już futbolistów z Grudziądza, którzy udokumentowali przewagę dwoma bramkami.
2014
Pucharowa przygoda sezonu 2012/13 rozbudziła apetyty i wyobraźnię wałbrzyskich kibiców. Niestety, rok później brutalnie marzenia zostały przerwane już w rundzie wstępnej. Skra II Częstochowa grała w A klasie, ale w pucharze zagrali zawodnicy w I zespołu m.in. mający przeszłość ekstraklasową (Drzymont, Chmiest). Wałbrzyszanie pod Jasną Górę pojechali bez I trenera Macieja Jaworskiego zastępowanym przez Piotra Przerywacza i bez rezerwowego bramkarza! Efektem była wygrana Skry II 2:1 po honorowym trafieniu Grzegorza Michalaka dla przyjezdnych.
2015
W rundzie przedwstępnej Wałbrzyszanie pod wodzą Andrzeja Polaka pojechali na mecz z Podlasiem Biała Podlaska. Trzecioligowiec szybko zdobył bramkę, ale przed przerwą wyrównał Marcin Orłowski. Kolejne, decydujące trafienia kibice zobaczyli dopiero w konkursie rzutów karnych. Folc, Orłowski, Wepa i G.Michalak pokonali bramkarza miejscowych, natomiast Jaroszewskiego tylko Wiraszka. Popularny Jogi broni dwie jedenastki, Górnik wygrywa 4-1 i awansuje do rundy wstępnej. Tam czekał kolejny trzecioligowiec, który nie miał litości na dość słabo prezentujących się wówczas Wałbrzyszan. Ostrovia 1909 Ostrów Wlkp wygrywa pewnie 3:1. Jaroszewski najpierw pokonany jest z karnego, ale wyrównuje również z wapna Grzegorz Michalak. 5 minut później samobójczy gol notuje jego młodszy brat Dariusz. Po przerwie dalszy ciąg dramatu Górnika - faul Łaskiego wyceniony przez sędziego na czerwoną kartkę, karny, który tym razem jest obroniony przez Jaroszewskiego. Jogi kilka minut później doznaje kontuzji i musi opuścić plac gry. Janiczaka pokonuje Szymanowski i tak kończy się pucharowy sezon dla Górnika.
2016
25 lipca 2015 ostatni mecz wałbrzyskiej drużyny
w Pucharze Polski na szczeblu centralnym.
[foto: walbrzyszek.com]
Górnik Wałbrzych spadł do 3.ligi, ale jako drugoligowiec minionego sezonu mógł liczyć na grę w rundzie wstępnej. Rywalem był Okocimski Brzesko, który 5 tygodni wcześniej był ostatnim rywalem biało-niebieskich w 2.lidze. Prowadzeni przez trenera Bubnowicza Wałbrzyszanie sprawili nie lada niespodziankę. Mecz kończy się remisem 1:1 po golach w I połowie (Orłowski z karnego dla gospodarzy). W dogrywce zaczęły komplikować się sprawy w ekipie gospodarzy, bowiem za dwie żółte kartki wyrzuceni z boiska zostają D.Michalak i Orzech. Górnik grający w 9 utrzymał wynik doprowadzając do serii karnych. Tam bohaterem zostaje Kamil Jarosiński. Podczas gdy jego koledzy (Sawicki, D.Radziemski, Orłowski) pewnie pokonują bramkarza OKS Kamil broni strzały z 11 m kolejno Wojciecha Dziadzio, Mateusza Wawryki i Jurija Hłuszko! 3:0 w karnych i niespodziewany awans do I rundy. Do Wałbrzycha przyjeżdża pierwszoligowiec z dalekich Suwałk. Wigry nie miały problemów z wygraną 2:0, a miejscowi ponownie kończyli mecz bez dwóch wykluczonych za nadmiar żółtek zawodników (G.Michalak, Sawicki).

Od tamtej pory futbol pod Chełmcem głównie pikował w dół. W rozgrywkach pucharowych jeszcze w 2016 roku Górnik wygrał PP OZPN Wałbrzych, ale poległ w dolnośląskim półfinale. Później był przegrany finał okręgowy w 2019. Z kolei żadnej innej wałbrzyskiej drużynie nie udało się poważniej zaistniej w pucharowej rywalizacji na wałbrzyskim podwórku.

Wracając do Pucharu Polski, to wśród triumfatorów mamy wielu zawodników związanych z wałbrzyskimi klubami. Henryk Kempny, Tadeusz Nowak, Jerzy Wyrobek, Ireneusz i Zygmunt Garłowscy, Tadeusz Pawłowski, Józef Kwiatkowski, Zdzisław Kostrzewa, Tadeusz Narbutowicz, Marek Skurczyński, Marian Chmaj, Kazimierz Mikołajewicz, Janusz Góra, Piotr Przerywacz, Piotr Włodarczyk, Mirosław Jabłoński, Zbigniew Małachowski, Zbigniew Wójcik oklaskiwani byli na stadionie na Nowym Mieście lub Stadionie 1000-lecia.

niedziela, 9 sierpnia 2026

Podokręg Wałbrzych bez 3.ligi, koniec przygody Słowianina Wolibórz

 W czasach słusznie minionych nie było spektakularnych corocznych awansów klubów, niespodziewanych sukcesów małych ośrodków. Finansowane przez zakłady patronackie lub odpowiednie resorty kluby miały odpowiednie zaplecze zarówno sportowe jak i infrastrukturalne. Wiele zmieniło się wraz z transformacją ustrojową, co zresztą w Wałbrzychu odbija się do dziś. Wiele klubów przetrwało, niektóre długo nie potrafiło odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A tu i ówdzie nagle pojawiły się nowe futbolowe mocarstwa. To były czasy prezesów w  marynarkach z podwiniętymi mankietami, mokasynami, białymi skarpetkami. Czasy, gdzie szybko można było zdobyć kredyt, a jeszcze trudniej go spłacić. Historia rodzimego futbolu zna kluby efemerydy. 
Sokół Pniewy zanotował passę kolejnych corocznych awansów od A klasy aż po 1.ligę, czyli dzisiejszą ekstraklasę. Tam pod szyldem sponsora, czyli Tygodnika Miliardera Pniewy zabawił ponad 2 sezony, by w trzecim ratowac się fuzją z GKS Tychy. Do annałów pniewski klub zapisał dzięki koronie króla strzelców Zenona Burzawy. W tym marszu na najwyższy ligowy szczebel rozgrywkowy brali udział również Wałbrzyszanie Dariusz Kurzeja, Piotr Jacyna czy Andrzej Kisiel. 
Na drugim poziomie rozgrywkowym więcej było takich krótkich przygód. W podczęstochowskim Myszkowie nie przetrwał Krisbut (potem MŻKS czy KS) oparty na potędze obuwia. Mało kto już pamięta, że o ekstraklasę biły się ekipy z Mławy, Czermna, Opoczna,  Nowego Miasta Lubawskiego czy Janikowa. Kibice dawnych, dużych ośrodków piłkarskich z zazdrością spoglądali na drugoligowe tabele zastanawiając się czemu przykładowo w Wałbrzychu mogą oglądać co najwyżej czwartoligową kopaninę. 
Na Dolnym Śląsku również mieliśmy kluby, gdzie chwilo zachłyśnięto się sporymi, jak na region pieniędzmi.
Pogoń Świerzawa w latach 90-tych ubiegłego stulecia. Z kapitańską opaską Leszek Kosowski, pierwszy z prawej w górnym rzędzie Leszek Derewecki (obecny trener Czarnych Wałbrzych). W dolnym rzędzie trzeci od lewej Jan Janiec, trzeci od prawej Mieczysław Dauksza.
[foto: T.Ziemlicki - Świerzawa]
Na początku lat 90-tych głośno w regionie zrobiło się o Pogoni Świerzawa, gdzie trafiły naprawdę mocne nazwiska. Z Wałbrzycha trafili tam zawodnicy pamiętający pierwszoligowego Górnika - Mieczysław Dauksza, Jan Janiec, Krzysztof Widecki, a przede wszystkim Leszek Kosowski, który szybko stał się postrachem jeleniogórskiej okręgówki. Również barwy Pogoni reprezentowali Leszek Derewecki, Maciej Jaworski i Andrzej Łapiński. Piłkarze ze Świerzawy sięgnęli trzeciej ligi, gdzie jednak nie odnalazła się i zajmując 16.miejsce po roku spadła. 
W byłym województwie jeleniogórskim szybko palmę pierwszeństwa przejął największy klub regionu z Jeleniej Góry. Karkonosze stały się Kem-Budem, był awans do 2.ligi, były głośne nazwiska, znane w całej piłkarskiej Polsce (Koszarski, Tęsiorowski, Słowakiewicz, Chojnacki, Gałuszka, Grad). Nazwa sponsora znikła szybko, klub po 2 sezonach spadł, w międzyczasie w tabelach był JKP, Progres, by ostatecznie zatrzymać się w 4.lidze. 
W niedalekim Mirsku talentem menedżerskim błysnął Michał Leonowicz. Sponsor, a jednocześnie właściciel miejscowego hotelu zbudował w okręgówce zespół, którego wyniki w Wałbrzychu wielu śledziło. Powodem była grupa wałbrzyskich zawodników Krzysztof Radziemski, Rafał Wodzyński, Krzysztof Sałata, Radosław Matuszak, Paweł Kochanowski, Michał Nadzieja, a przede wszystkim Marcin Morawski wypożyczony z łódzkiego Widzewa! Trzecie miejsce w 2003 w 4.lidze pozostaje do dziś największym sukcesem klubu z Mirska. Do awansu zabrakło zaledwie 2 punktów. W następnym sezonie Włókniarz był też trzeci… tyle, że od końca i spadł do klasy okręgowej.
W dawnym województwie wrocławskim były również próby budowania potęgi w cieniu Śląska, Polaru czy nawet Ślęzy. Inkopax doszedł do 3.ligi i połączył z klubem z Kątów Wrocławskich. Motobi znane było jedynie z konfliktowego prezesa i poza trzecią ligę nie podskoczyła. O wiele większe ambicje były w Królewskiej Woli, gdzie Gawin po awansie do 3.ligi zajmował kolejno 4, a potem dwukrotnie 3.miejsce. W sezonie 2008/09 zespól po rundzie jesiennej otwierał tabelę w nowej 2.lidze, ale meblowy magnat Andrzej Gawin postanowił wycofać się i rozwiązał kontrakty ze swoimi zawodnikami. Po namowach, pertraktacjach dochodzi do fuzji z wrocławską Ślęzą. Gawin/Ślęza Wrocław kończy sezon na 3.miejscu, przegrywa baraże o awans. W kolejnym sezonie wrocławski klub już bez Gawina w nazwie spada z hukiem do 3.ligi.
W podokręgu wałbrzyskim nie mieliśmy do czynienia z klasycznym trwającym krótko eldorado. Najbliżej tego miana był Klub Piłkarski Sparta Świdnica. Powstał on w 1995 roku, gdy w Świdnicy całkiem niedawno dobrze radziła sobie miejscowa Polonia. W 1993 awans do drugiej ligi, czyli na zaplecze dzisiejszej ekstraklasy biało-zieloni przegrali z Chrobrym Głogów jedynie gorszym bilansem bramek! Do ekstraklasy trafią Dariusz Filipczak i Remigiusz Jezierski. Ale w Polonii brakuje pieniędzy, a sponsorów na horyzoncie nie było widać. I tutaj pojawia się Romuald Górski. Dziś postać kojarzona z kantorów wymiany walut. Na futbolowej mapie pojawiła świdnicka Sparta, gdzie są płacone pieniądze. Nie duże jak w wyżej wymienionych przypadkach Świerzawy czy Mirska. Ale jakiekolwiek pieniądze są zawsze większe od żadnych pieniędzy. W Świdnicy następują systematyczne grupowe przejścia z Polonii do Sparty. Zasłużona dla polskiego piłkarstwa drużyna w 1998 spada z 3.ligi, a niebawem w ogóle zniknie z ligowych tabel, by w 2003 roku rozpocząć od B klasy. Sparta od 2000 gra w 4.lidze, kadrę tworzą Świdniczanie, wychowankowie Polonii. Kibice oczywiście dopingują Polonię, Sparta może liczyć na jedynie na frekwencję zrobioną przez koneserów futbolu. W lipcu 2005 dochodzi do fuzji czwartoligowca z Polonią, która zakończyła właśnie sezon w A klasie. Sportowo wyszło to na dobre Świdniczanom, bowiem zespół w 2008 w kapitalnym stylu wygrał 4.ligę. Dwa lata z rzędu nie miał szczęścia w barażach o grę w nowej 2.lidze (III poziom rozgrywkowy), ale za to z powodzeniem grał w 3.lidze. Rola Romualda Górskiego już dawno została zminimalizowana i w połowie ubiegłej dekady dochodzi do fuzji ze Stalą (swego czasu występującą pod nazwą ŚFUP). Polonia-Stal egzystowała w takiej formie do grudnia 2025 roku, gdy na 80-lecie świdnickiego klubu postanowiono wrócić do historycznej nazwy Polonia.
Jednak najbardziej klasycznym przykładem niespodziewanej futbolowej przygody małego klubu mieliśmy w przypadku klubu z Woliborza. Wieś pod Nową Rudą co niektórzy kojarzyli bardziej z agroturystyki czy pól lawendowych niż sportowych wyników. Miejscowy klub Słowianin grywał na najniższym poziomie ligowym nie wyróżniając się wynikami, infrastukturą czy pracą z młodzieżą. W XXI wieku nawet zawieszono działalność zespołu seniorów na długie 10 lat. Po reaktywacji w drugim sezonie gry w kłodzkiej B klasie piłkarze z Woliborza awansują z 3.miejsca. Pobyt w A klasie trwał cztery sezony. Stopniowo budowano zespół, a możny sponsor w postaci firmy spedycyjnej Pawbud nie od razu zaangażował się z takim rozmachem. W 2019 w A klasowym klubie pojawili się obcokrajowcy. Gra Brazylijczyka Rayana Benedito Ferreiera Da Silvy była nie lada ciekawostką na tym szczeblu rozgrywek. Główne role w zespole pełnili doświadczeni zawodnicy z przeszłością w sąsiedzkim noworudzkim Piaście czy kłodzkiej Nysie - Radosław Bochen, Krzysztof Czarnowski, Rafał Lis, Sławomir Osicki, czy Radosław Osiecki. Covidowy sezon 2019/20 był popisem Woliborzan w A klasie.  W 14 meczach 13 wygranych i 1 remis. Wówczas w ekipie prowadzonej przez Adama Łydkowskiego podstawowym goalkeeperem był Wałbrzyszanin Bartłomiej Ziobro, który w 12 rozegranych meczach aż 7 razy zachował czyste konto. Motorem napędowym był Łukasz Kamiński, wieloletni zawodnik Piasta Nowa Ruda. Różnicę robili niedawni czwartoligowcy z Kłodzka Kacper Fedorec i Mateusz Adamczyk, skutecznością imponował Brazylijczyk Kaue Candido Cardozo, zdobywca 15 goli. 
W sezonie 2020/21 w klasie okręgowej Słowianin przegrał 2 spotkania w 27 rozegranych kolejkach, ale awans nie był zagrożony. Seweryn Sarkowicz, były gracz Piasta zostaje królem strzelców. Sukcesu nie byłoby, gdy nie kolejne wzmocnienia. Nowymi graczami byli m.in. Dawid Kęska (Piast), Ukrainiec Oleksii Fatyanov, Grzegorz Dereń (Nysa), a wiosną pojawił się nawet Włoch Evandro Tancini.
W latach 2021-25 Słowianin gra w 4.lidze dolnośląskiej. Był etap najlepszy w historii klubu. Zespół zajmował kolejno miejsca:
2021/22 - drugie
2022/23 - pierwsze i przegrane baraże z Karkonoszami 1:1, 2:2 karne 3-5
2023/24 - drugie
2024/25 - pierwsze + PP Podokręgu Wałbrzych. 
Słowianin budował kadrę wręcz wzorcowo. Najbardziej wyróżniający się zawodnicy z regionu wybierali czwartoligowca spod Nowej Rudy. Na początek sensację stanowił transfer Łukasza Szczepaniaka, zawodnika z pierwszoligową przeszłością. Szerokim gestem robiono transfery przychodzące. Kto się wyróżniał w regionie, mógł liczyć na zainteresowanie Słowianina. Nie stanowiła problemu sytuacja, gdy w danym klubie akurat było kilku dobrych zawodników. Z Orła Ząbkowice trafili Wojtal, Buryło, Gembara, z Nysy Kierkiewicz, Brandl, Bońkowski, Barski, Pierzchalski, Jelonkowski. z Bielawianki Malec, Cegiełka, B.Paszkowski, z Lechii Dzierżoniów Majewski, Sadowski, Łazarowicz, Przewoźny, z Polonii-Stali Świdnica Kot, Szuba, Tragarz, Trzepacz, Filipczak. Trafiali do zespołu wychowankowie okolicznych klubów, którzy grali poza regionem. Tak trafili byli Wałbrzyszanie - Krzymiński, Bronisławski, Paraszczak, ale też Świdniczanin Krakowski, wychowanek Bielawianki Niewiadomski czy Gendera. Trenerami byli również topowi w regionie szkoleniowcy - po Adamie Łydkowskim Słowianina prowadzili m.in. Piotr Pietrewicz, Zbigniew Soczewski. Z zazdrością na poczynania kadrowe spoglądano nie tylko w pobliskiej Nowej Rudzie, ale również w Dzierżoniowie, Świdnicy jak i w Wałbrzychu. Lokalną potęgę budowano na bazie zawodników związanych z regionem, już ogranych, zauważonych m.in. przez szkoleniowców związkowych dzięki rywalizacji w Regions Cup. Słowianina stać było zakontraktować zawodnika, a jak nie spełniał on oczekiwań trenera, pożegnać go już po rundzie. Nie było zastępów obcokrajowców, zawodników z innych części kraju związanych ze znajomą agencją. Nie wszyscy piłkarze reprezentujący drużynę z Woliborza byli typowymi futbolowymi najemnikami traktujący klub jako jedynie miejsce zarobku. Część z nich zżyła się ze środowiskiem, tworzyła rodzinną atmosferę.
Wojciech Szuba reprezentował był jednym z głównym architektów awansu Słowianina do 3.ligi.
[foto: fanpage Słowianin Wolibórz] 
Awans do 3.ligi nie oznaczał kolejnych mocnych transferów. Po pierwsze w klubach podokręgu wałbrzyskiego nie było praktycznie już kogo zdolnego wyciągnąć. Kadra uzupełniona została przez młodych zawodników spoza regionu, a w trakcie sezonu pożegnano najbardziej wiekowe, długoletnie filary zespołu Szczepaniaka i Szubę. Beniaminek zakończył sezon na 11. bezpiecznym miejscu. Latem zaapelowano o pomoc, pilnie szukano kolejnych sponsorów, bo dotychczasowy dobrodziej nie był w stanie samodzielnie udźwignąć finansowania klubu. Stało się najgorsze - Słowianin nie tylko zrezygnował z gry w trzeciej lidze, ale w ogóle nie zgłosił zespołu seniorów do rozgrywek. Warto dodać, że w blisko tysięcznej wsi sukcesy drużyny wymusiły poprawę infrastruktury. Domowe mecze Woliborzanie rozgrywali na swoim boisku, wyremontowano budynek, postawiono trybunki. Do tego doszło szkolenie młodzieży, bowiem Słowianin to nie tylko seniorzy. W minionym sezonie juniorzy starsi zajęli drugie miejsce w II lidze okręgowej, za Piastem Nowa Ruda, a przed Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych. 
Tajemnica poliszynela jest kwestia braku zaangażowania firmy Spedycja Pawbud w Piasta Nowa Ruda czy też brak "oszczędzanie" wspomnianego Piasta w kwestii transferów podczas budowy mocnego Słowianina.
Na pewno ostatnie lata w podokręgu wałbrzyskim należały do klubu z Woliborza. Ale niestety, musimy o tym pisać i mówić już w czasie przeszłym. Latem 2026 roku drużyny seniorów Słowianina próżno szukać w jakichkolwiek rozgrywkach.
Obecnie na Dolnym Śląsku mówi i pisze się o sporych pieniądzach w Raciborowicach. Już nie GKS, a Cement stał się znany najpierw z zakontraktowania ex-kadrowicza Dawida Janczyka. Potem był sparing z Mazurem Radzymin, aż w końcu przyszedł awans do 4.ligi. Prezesowi klubu marzy się powtórka historii Wieczystej Kraków, która z okręgówki w ciągu kilku lat osiągnęła poziom ekstraklasowy. Jednak póki co klub, w przeciwieństwie choćby do Słowianina, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z władzami gminy i domowe mecze rozgrywa w Świętoszowie. Na ile cierpliwości, pieniędzy i zapału starczy włodarzom klubu z Raciborowic? Czas pokaże.

sobota, 25 lipca 2026

O trudnej roli prezesa

O tym, że najważniejszą postacią w klubie sportowym jest prezes wiadomo nie od dziś. Jest to jednak o tyle niewdzięczna rola, że głównie pisze się o prezesach w negatywnym kontekście, gdy klub przeżywa kłopoty czy to organizacyjne, czy sportowe. Tak naprawdę, gdyby zapytać randomowego sympatyka polskiego futbolu o najbardziej znanego prezesa klubu w historii rodzimej ligi, to bodaj Ludwik Sobolewski przychodzi na myśl i w pozytywnym znaczeniu. Obecnie najwięcej pisze się o Dariuszu Mioduskim, ale nie w kontekście wybudowanego Legia Training Center w podwarszawskich Książenicach czy seryjnych ostatnio mistrzostwach Polski juniorów starszych. Mioduski wg opinii stołecznych fanów jest winny każdemu nieszczęściu, który przytrafiło się Legii - od zadłużenia, poprzez niewypały transferowe przeprowadzone przez kolejnych dyrektorów sportowych, po wyniki zespołu, za które odpowiadają piłkarze i kilkunastoosobowe sztaby szkoleniowe.
W czasach PRL funkcję prezesa klubu najczęściej pełnili albo dyrektorzy zakładów patronackich lub wysocy rangą funkcjonariusze, oficerowie wojska, milicji. Nie inaczej było w Wałbrzychu, gdzie kopalnie opiekowały się największymi klubami. Ówcześni prezesi mieli inne zadania niż obecnie, poza tym zarządy klubów były bardziej rozbudowane, kluby były wielosekcyjne, były właścicielami stadionów, hal, za które de facto odpowiadały. Transformacja ustrojowa wiele zmieniła w życiu Polaków. Zmiany dotknęły również funkcjonowania klubów sportowych. W wielu ośrodkach do dziś nie potrafią odbudować dawnej PRL-owskiej chwały. Tak również jest w Wałbrzychu.
Na początku lat 90-tych Górnik i Zagłębie posiadały zespoły seniorów na poziomie drugoligowym. Był to drugi szczebel rozgrywek, dziś zwany 1.ligą. W obu klubach były ambicje sięgające powrotu na najwyższy szczebel rozgrywkowy, ale nie szło to w parze z możliwościami finansowymi. W Górniku mocnym nazwiskiem na stanowisku prezesa był Kazimierz Drożdż, ówczesny prezes OZPN Wałbrzych, ale i członek zarządu PZPN, dyrektorem klubu był wieloletni działacz klubu Kazimierz Piotrowski pamiętający czasy gry biało-niebieskich w pierwszej lidze. Po emigracji Drożdża do Stronia Śląska, działacze Górnika ratowali się powołaniem KSPN Górnik, któremu prezesował były bramkarz Ryszard Walusiak. KSPN to Klub Sportowy Piłki Nożnej. W Zagłębiu prezesował Zbigniew Brach. 
W 1993 z piłkarskiej mapy Polski znikają oba kluby, a pojawia się Klub Piłkarski Wałbrzych. Wśród lobbujących w PZPN fuzję były znaczące wówczas nazwiska wałbrzyskich działaczy. Historycznym pierwszym prezesem KP był Ryszard Bzodek, wiceprezesami zostali Walusiak i Tadeusz Turowski. Kierownikiem sekcji został Zbigniew Zapart, a kierownikiem drużyny Czesław Zapart, który ugrzązł w tej roli na kilka dekad.
A kto potem prezesował największemu klubowi piłkarskiemu w Wałbrzychu?
Od lata 1993 funkcję pełnił Włodzimierz Michalak. Wcześniej znany w pracy w Zagłębiu, dzięki niemu  nazwa Budopol wylądowała na gustownych strojach Thoreza. Warto przypomnieć nazwiska tworzących zarząd ówczesnego KP. Kwartet wiceprezesów tworzyli Tadeusz Dereń (odpowiedzialny za finanse), Marian Bach (szkolenie), Ryszard Miara (gospodarka) i Marek Żegnałek (organizacja). Kierownikiem klubu był legendarny Juliusz Hodaniewicz.
Niestety, galopująca inflacja, rosnące zadłużenie klubu, kryzys w mieście, a przede wszystkim skromne możliwości finansowe spowodowały, że KP opuścił grono drugoligowców. Po spadku chwile trudne pod kątem sportowym przechodził i organizacyjnym. Słońce wyszło w 1995. W klubie prezesem został Andrzej Płonka, pojawiły się pieniądze, które pozwoliły na sensowne transfery, pojawienie się w klubie trenera Pisarskiego, co dało w efekcie awans do 2.ligi. Ciekawostką jest fakt, że funkcję dyrektora klubu wówczas pełnił Jan Studziński, były drugoligowy arbiter, potem obserwator. 
W 1996 roku prezesem został Włodzimierz Kwaśniewski, wiceprezesem ds. finansowych był Mirosław Szymańczyk, ds. organizacyjnych Grzegorz Cyrak, a ds. szkoleniowych Zbigniew Staniszewski. Był to najlepszy okres w historii wałbrzyskiego futbolu po fuzji Górnika z Zagłębiem. KP na zapleczu ekstraklasy miało bardzo dobre okresy, zaczęto nawet snuć marzenia o awansie. Piotr Włodarczyk za porządne pieniądze został sprzedany do Legii Warszawa. Klub przekształcił się w Sportową Spółkę Akcyjną Górnik, juniorzy starsi zostali czwartą drużyną w kraju. Tymczasem po bardzo udanym sezonie w 2.lidze latem 1998 klub wycofuje seniorów z rozgrywek. Odbudowa na poziomie 4.ligi i awans do 3.ligi wciąż pod prezesurą Kwaśniewskiego, któremu w roli wiceprezesa wspomagali Krzysztof Dudziński i Piotr Ek. Wtedy na łamach Tygodnika Wałbrzyskiego Ek planował powrót do II ligi w 2001 roku. Zajęło to jednak trochę więcej czasu...
W 2000 roku prezesem klubu zostaje Eugeniusz Marciszak. Przejmuje klub zadłużony, już nie SSA Górnik, ale jako stowarzyszenie krzewienia kultury fizycznej KP „Górnik/Zagłębie” Wałbrzych. Zarząd, w skład którego wchodzili m.in. wiceprezesi Zbigniew Grzybowski i Józef Gmerek, nie podniósł organizacyjnie i finansowo klubu. Sukcesem była organizacja turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów w 2001, gdzie młodzi piłkarze z Wałbrzycha powtórzyli sukces sprzed 3 lat, czyli 4.miejsce. Seniorzy, niestety, spadli z 3.ligi, a po kolejnym exodusie piłkarzy przeciętnie radzili sobie w 4.lidze. Do rundy wiosennej sezonu 2001/02 seniorzy nie przystąpili, co było kolejnym niepowodzeniem zarządu pod wodzą Marciszaka.
Górnik/Zagłębie reaktywuje drużynę seniorów latem 2002, która zaczęła walkę w A klasie. Prezesem klubu został Andrzej Zibrow. Z jednej strony związany z górnictwem (przeszłość w Przedsiębiorstwie Robót Górniczych, KGHM), ale i sportem (trenował siatkówkę w Chełmcu, podnoszenie ciężarów w Zagłębiu). Dwa lata prezesury to sportowo dwa awanse. Te sukcesy Zibrow chciał zdyskontować w wyborach samorządowych, gdzie na plakacie wyborczym pozował na zdjęciu z młodymi piłkarzami Górnika/Zagłębia. 
W 2004 prezesem klubu zostaje Czesław Grzesiak. Wiceprezesami zostają Ryszard Kabat i Zdzisław Grzymajło, dyrektorem klubu Wiesław Surosz, a skarbnikiem Kazimierz Nawrocki. Tak przedstawiał się skład zarządu i początek ery Grzesiaka, który w XXI wieku najdłużej szefował przy Ratuszowej. Tak naprawdę to w klubie pojawił się kilka miesięcy wcześniej, za kadencji Zibrowa. Pierwsza kadencja Czesława Grzesiaka trwała dekadę. Klub w tym czasie zmienił nazwę na Górnik PWSZ, by z czasem porzucić akademicki dodatek. Sportowo najpierw spadł na piąty poziom rozgrywkowy, aby w ekspresowym tempie zanotować dwa awanse i grać na szczeblu centralnym w drugiej lidze. To Grzesiak zaufał Robertowi Bubnowiczowi powierzając mu zespół seniorów, mimo, że Buba nie miał żadnego szkoleniowego doświadczenia. Gra w 2.lidze to nieporównywalne z ligową młócką na poziomie 4.ligi wyzwanie organizacyjne i finansowe. Bez wydatnej pomocy miasta i wielu mniejszych sponsorów nie było to możliwe. W ciągu kadencji Grzesiaka były wzloty i słabsze momenty, ale ten okres należy ocenić pozytywnie. W końcu futbol w Wałbrzychu był na szczeblu centralnym!
W lutym 2013 na stanowisku prezesa zmienia go Grzegorz Kuliński. Jak klubowy komunikat głosił, swoją funkcję pełnił społecznie, a głównym zadaniem miała być działalność marketingowa i organizacja meczów. Przed sezonem 2013/14 w oficjalnych komunikatach zarząd drugoligowego Górnika tworzyli: Mariusz Gawlik jako prezes, a w roli członków zarządu Krzysztof Urbański, Tomasz Jakacki, Sławomir Piątek i Piotr Borek.  Gawlik to były piłkarz Zagłębia Wałbrzych, prezes OSiR-u. Za jego kadencji Górnik był wicemistrzem rundy jesiennej 2.ligi. Nigdy wcześniej, ani później wałbrzyski klub nie był tak blisko powrotu na zaplecze ekstraklasy od 1998 roku…
Wiosną sportowe wyniki się popsuły, doszło do zmiany trenera, a w czerwcu dodatkowe nerwowe chwile kibice przeżywali po nieprzyznaniu licencji na grę w 2.lidze.  Nie doszło do sensacyjnej wydawało się degradacji, a po uzupełnieniu dokumentacji PZPN przyznał licencję Górnikowi, a Mariusz Gawlik złożył rezygnację. Tłumacząc się licznymi obowiązkami zawodowymi ustąpił miejsca wiceprezesowi Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Tomaszowi Jakackiemu, który już był w zarządzie klubu. Sezon 2014/15 był ogromnym wyzwaniem sportowym, bowiem druga liga stała się jedną grupą. Górnik sportowo nie udźwignął ciężaru. Trener Andrzej Polak sam zrezygnował po beznadziejnym początku, a nowy trener Jerzy Cyrak, którego ojciec był w zarządzie Górnika 20 lat wstecz, nie potrafił wyciągnąć zespołu z kryzysu. Skończyło się spadkiem i rosnącym zadłużeniem. Pozytywem, który na długo zapamiętali kibice to pojawienie się klubowemu napoju energetycznego.
W sezonie 2015/16 zespół wygrał dolnośląsko-lubuską trzecia ligę, ale powrót do 2.ligi uniemożliwił przegrany dwumecz barażowy z Polonią Warszawa. Przed sezonem Jakacki dla db2010.pl stwierdził, że klub zadłużony jest na 400 tysięcy złotych. Tymczasem jeszcze przed startem ligi ogłoszono program naprawczy - media i kibice w Starej Kopalni poznali trenerów od seniorów po najmłodsze roczniki. Nad wszystkim miała czuwać rada programowa z Czesławem Grzesiakiem na czele. Jakackiemu w zarządzie pomagał jedynie Sławomir Piątek, a on długo przed końcem sezonu zadeklarował swoje odejście z końcem czerwca 2016.
Ale zanim Tomasz Jakacki zniknął z klubu musiał zmierzyć się z kolejnymi problemami. Po nieudanej walce o awans odeszli kolejni zawodnicy, którzy nie zgodzili się na niższe apanaże przy Ratuszowej, bądź po prostu dostali oferty z innych klubów. Media po spotkaniu w ratuszu informowały o zadłużeniu klubu na poziomie 900 tysięcy.  Prezes Jakacki musiał się zmierzyć z krytyką dotyczącą zadłużenia, w mediach pojawiały się opinie, że miał on jedynie zadbać o nowych sponsorów, a w rzeczywistości zakres odpowiedzialności był o wiele większy. 
Klub bez prezesa funkcjonował rundę jesienną 2016 roku. Dopiero w lutym 2017 można było napisać i powiedzieć, że piłkarski Górnik ma prezesa. Po raz kolejny misji podjął się Czesław Grzesiak, który tak naprawdę był blisko wydarzeń klubowych cały czas. Pomagać mu mieli klan braci Michalaków (Piotr, Krzysztof i Grzegorz) oraz Marcin Korba.
Po kilkunastu miesiącach w wałbrzyskich mediach poznaliśmy rzeczywistą kwotą zadłużenia. W ciągu dwóch lat zarząd dzięki restrukturyzacji z astronomicznej, jak na lokalne warunki, kwoty ~1,3 mln dług zmniejszono do 350 tysięcy. Mimo tego w styczniu 2019 wystartowała akcja RAZEM DLA GÓRNIKA.  Na spotkaniu w Aqua Zdrój wybrzmiały szczegółowe koszty utrzymania klubu z horrendalnie wysokimi opłatami za boiska i obiekty przy Ratuszowej. Sprzedaż karnetów, cegiełek miała uratować klub, którego drużyna seniorów walczyła o awans do 3.ligi.
W czerwcu 2019 na Walnym Zgromadzeniu Członków Zarządu do dymisji podał się prezes Czesław Grzesiak oraz Marcin Korba. Z kolei bracia Michalakowie uczynili to po tygodniu. Klub ponownie stanął nad krawędzią sportowej przepaści. Z ekipy wicemistrza 4.ligi odeszli trenerzy i zdecydowana większość zawodników. Oficjalnie wybrano prokurenta klubu, którym został Marcin Korba. Drużyna po raz drugi w historii sezon rozpoczęła w A klasie…
Zanim to nastąpiło doszło do szeroko opisywanych sesji w ratuszu, gdzie kibice obwiniali miasto za sytuację w klubie, a miasto przedstawiło listę dotacji, a ustami obecnej posłanki Sylwii Bielawskiej wskazywało, że za sytuację finansową klubu odpowiada zarząd. 
Pod koniec lipca’19 skibasport.pl donosi, że trzyosobowe gremium tworzy zarząd Górnika: Czesław Grzesiak, Marcin Korba i Krzysztof Michalak. W rozmowach z przedstawicielami wałbrzyskiego ratusza ze strony klubu brał udział również Mirosław Otok, który pracował z młodszymi rocznikami w klubie. Odbudowa Górnika, za którą stał Czesław Grzesiak trwała do 2023 roku. O prezesie w lokalnych mediach nie przeczytaliśmy wiele. Górnik awansował w ciągu dwóch lat z A klasy do 4.ligi. Ale sezon 2022/23 zakończył się historyczną, bo pierwszą w historii klubu, degradacją do klasy okręgowej. Pożegnano trenera Marcina Domagałę.
Czerwiec 2023 przyniósł nie tylko nazwisko nowego szkoleniowca I drużyny Górnika Wałbrzych, ale poznaliśmy nowego prezesa klubu. Został nim Mirosław Otok. Po raz pierwszy od czasów Ryszarda Walusiaka (rok 1992) głównym zarządzającym został były piłkarz bez żadnego doświadczenia w biznesie, przedsiębiorstwie. Z Krajowego Rejestru Sądowego dowiemy się, że funkcję wiceprezesa pełnił Jarosław Borcoń. On również nie miał nic wspólnego z biznesem czy zarządzaniem. Duet Otok-Borcoń to dwójka byłych defensorów Zagłębia Wałbrzych, natomiast w Górniku trenowali najmłodszych adeptów sztuki piłkarskiej. Tak naprawdę prezes Otok w mediach wypowiedział się dwukrotnie - dla skibasport.pl. Na początku kadencji o celach na sezon w okręgówce, który wzbudził niepokój u kibiców, bo jakże odczytać zapowiedź awans nie za wszelką cenę? Dwa lata później, już po awansie do 4.ligi tym razem wywiad o zmianach, które w rzeczywistości nigdy nie nastąpiły…
Sportowo Górnik za kadencji Otoka wrócił dopiero po 2 sezonach do 4.ligi, ale nie był w stanie utrzymać się w niej i spadł po sezonie z hukiem. Martwić musi obecnie narybek, bo chłopcy z rocznika juniorów starszych albo grali w B-klasowych rezerwowych albo rywalizowali z rówieśnikami 7x7. Juniorzy młodsi z kolei spadli wielokrotnie przegrywając we wstydliwych dwucyfrowych pogromach, a kilka meczów oddając walkowerem. Kulało wiele obszarów, a podsumowaniem niezbyt udanej kadencji Mirosława Otoka niech będzie fakt, że oprócz prezesury pełnił on rolę asystenta trenera Pietrewicza, prowadził zespół rezerw w B klasie, a także kilka grup młodzików.
W lipcu 2026 roku Mirosław Otok i Jarosław Borcoń przestali pełnić swoje role w zarządzie klubu. Nowy zarząd jeszcze się ukonstytuował. Klubowy fanpage podał dotychczas dwa nazwiska członków zarządu. Stopniowo są przedstawiane zmiany w strukturach klubu, dotyczy to również pionu sportowego. 
Przy Ratuszowej prezesami byli różni ludzie: wywodzący się z biznesu, z przeszłością sportową, zarówno z Górnikiem w sercu, związani z klubem przez trenujące latorośle, ale i osoby, które nikt by nie podejrzewał za związki ze sportem. Dziesiątki lat pokazały, że podstawą dobrego funkcjonowania klubu są dobre relacje z miastem. One są ważniejsze niż znajomość układów w strefie przemysłowej, skąd również byli członkowie zarządu i nie skończyło się to dobrze. W XXI wieku postać prezesa ma twarz Czesława Grzesiaka, który najdłużej piastował tą niewdzięczną funkcję. Szefował on klubowi od drugiej ligi aż po A klasę. Zredukował ogromne zadłużenie. Ale z czasem i on był bezsilny w walce o nowych sponsorów, zmniejszenie opłat za użytkowanie obiektów itd.
Przykład koszykarskiego Górnika pokazuje, że udany mariaż z ratuszem, syzyfowa praca w budowaniu dobrego klimatu wokół dyscypliny i klubu, marketing, social media, niekończąca się walka o kolejnych sponsorów w końcu mogą przynieść efekty. Efekty w postaci profesjonalnie zarządzanego klubu. Czemu miałoby to się nie udać w futbolu? Czy w Wałbrzychu piłka nożna budzi zainteresowanie jedynie malutkiej grupki ludzi? 
Może nowemu zarządowi Górnika uda się zmienić postrzeganie klubu i najpopularniejszej w Polsce dyscypliny sportu.