sobota, 25 lipca 2026

O trudnej roli prezesa

O tym, że najważniejszą postacią w klubie sportowym jest prezes wiadomo nie od dziś. Jest to jednak o tyle niewdzięczna rola, że głównie pisze się o prezesach w negatywnym kontekście, gdy klub przeżywa kłopoty czy to organizacyjne, czy sportowe. Tak naprawdę, gdyby zapytać randomowego sympatyka polskiego futbolu o najbardziej znanego prezesa klubu w historii rodzimej ligi, to bodaj Ludwik Sobolewski przychodzi na myśl i w pozytywnym znaczeniu. Obecnie najwięcej pisze się o Dariuszu Mioduskim, ale nie w kontekście wybudowanego Legia Training Center w podwarszawskich Książenicach czy seryjnych ostatnio mistrzostwach Polski juniorów starszych. Mioduski wg opinii stołecznych fanów jest winny każdemu nieszczęściu, który przytrafiło się Legii - od zadłużenia, poprzez niewypały transferowe przeprowadzone przez kolejnych dyrektorów sportowych, po wyniki zespołu, za które odpowiadają piłkarze i kilkunastoosobowe sztaby szkoleniowe.
W czasach PRL funkcję prezesa klubu najczęściej pełnili albo dyrektorzy zakładów patronackich lub wysocy rangą funkcjonariusze, oficerowie wojska, milicji. Nie inaczej było w Wałbrzychu, gdzie kopalnie opiekowały się największymi klubami. Ówcześni prezesi mieli inne zadania niż obecnie, poza tym zarządy klubów były bardziej rozbudowane, kluby były wielosekcyjne, były właścicielami stadionów, hal, za które de facto odpowiadały. Transformacja ustrojowa wiele zmieniła w życiu Polaków. Zmiany dotknęły również funkcjonowania klubów sportowych. W wielu ośrodkach do dziś nie potrafią odbudować dawnej PRL-owskiej chwały. Tak również jest w Wałbrzychu.
Na początku lat 90-tych Górnik i Zagłębie posiadały zespoły seniorów na poziomie drugoligowym. Był to drugi szczebel rozgrywek, dziś zwany 1.ligą. W obu klubach były ambicje sięgające powrotu na najwyższy szczebel rozgrywkowy, ale nie szło to w parze z możliwościami finansowymi. W Górniku mocnym nazwiskiem na stanowisku prezesa był Kazimierz Drożdż, ówczesny prezes OZPN Wałbrzych, ale i członek zarządu PZPN, dyrektorem klubu był wieloletni działacz klubu Kazimierz Piotrowski pamiętający czasy gry biało-niebieskich w pierwszej lidze. Po emigracji Drożdża do Stronia Śląska, działacze Górnika ratowali się powołaniem KSPN Górnik, któremu prezesował były bramkarz Ryszard Walusiak. KSPN to Klub Sportowy Piłki Nożnej. W Zagłębiu prezesował Zbigniew Brach. 
W 1993 z piłkarskiej mapy Polski znikają oba kluby, a pojawia się Klub Piłkarski Wałbrzych. Wśród lobbujących w PZPN fuzję były znaczące wówczas nazwiska wałbrzyskich działaczy. Historycznym pierwszym prezesem KP był Ryszard Bzodek, wiceprezesami zostali Walusiak i Tadeusz Turowski. Kierownikiem sekcji został Zbigniew Zapart, a kierownikiem drużyny Czesław Zapart, który ugrzązł w tej roli na kilka dekad.
A kto potem prezesował największemu klubowi piłkarskiemu w Wałbrzychu?
Od lata 1993 funkcję pełnił Włodzimierz Michalak. Wcześniej znany w pracy w Zagłębiu, dzięki niemu  nazwa Budopol wylądowała na gustownych strojach Thoreza. Warto przypomnieć nazwiska tworzących zarząd ówczesnego KP. Kwartet wiceprezesów tworzyli Tadeusz Dereń (odpowiedzialny za finanse), Marian Bach (szkolenie), Ryszard Miara (gospodarka) i Marek Żegnałek (organizacja). Kierownikiem klubu był legendarny Juliusz Hodaniewicz.
Niestety, galopująca inflacja, rosnące zadłużenie klubu, kryzys w mieście, a przede wszystkim skromne możliwości finansowe spowodowały, że KP opuścił grono drugoligowców. Po spadku chwile trudne pod kątem sportowym przechodził i organizacyjnym. Słońce wyszło w 1995. W klubie prezesem został Andrzej Płonka, pojawiły się pieniądze, które pozwoliły na sensowne transfery, pojawienie się w klubie trenera Pisarskiego, co dało w efekcie awans do 2.ligi. Ciekawostką jest fakt, że funkcję dyrektora klubu wówczas pełnił Jan Studziński, były drugoligowy arbiter, potem obserwator. 
W 1996 roku prezesem został Włodzimierz Kwaśniewski, wiceprezesem ds. finansowych był Mirosław Szymańczyk, ds. organizacyjnych Grzegorz Cyrak, a ds. szkoleniowych Zbigniew Staniszewski. Był to najlepszy okres w historii wałbrzyskiego futbolu po fuzji Górnika z Zagłębiem. KP na zapleczu ekstraklasy miało bardzo dobre okresy, zaczęto nawet snuć marzenia o awansie. Piotr Włodarczyk za porządne pieniądze został sprzedany do Legii Warszawa. Klub przekształcił się w Sportową Spółkę Akcyjną Górnik, juniorzy starsi zostali czwartą drużyną w kraju. Tymczasem po bardzo udanym sezonie w 2.lidze latem 1998 klub wycofuje seniorów z rozgrywek. Odbudowa na poziomie 4.ligi i awans do 3.ligi wciąż pod prezesurą Kwaśniewskiego, któremu w roli wiceprezesa wspomagali Krzysztof Dudziński i Piotr Ek. Wtedy na łamach Tygodnika Wałbrzyskiego Ek planował powrót do II ligi w 2001 roku. Zajęło to jednak trochę więcej czasu...
W 2000 roku prezesem klubu zostaje Eugeniusz Marciszak. Przejmuje klub zadłużony, już nie SSA Górnik, ale jako stowarzyszenie krzewienia kultury fizycznej KP „Górnik/Zagłębie” Wałbrzych. Zarząd, w skład którego wchodzili m.in. wiceprezesi Zbigniew Grzybowski i Józef Gmerek, nie podniósł organizacyjnie i finansowo klubu. Sukcesem była organizacja turnieju finałowego mistrzostw Polski juniorów w 2001, gdzie młodzi piłkarze z Wałbrzycha powtórzyli sukces sprzed 3 lat, czyli 4.miejsce. Seniorzy, niestety, spadli z 3.ligi, a po kolejnym exodusie piłkarzy przeciętnie radzili sobie w 4.lidze. Do rundy wiosennej sezonu 2001/02 seniorzy nie przystąpili, co było kolejnym niepowodzeniem zarządu pod wodzą Marciszaka.
Górnik/Zagłębie reaktywuje drużynę seniorów latem 2002, która zaczęła walkę w A klasie. Prezesem klubu został Andrzej Zibrow. Z jednej strony związany z górnictwem (przeszłość w Przedsiębiorstwie Robót Górniczych, KGHM), ale i sportem (trenował siatkówkę w Chełmcu, podnoszenie ciężarów w Zagłębiu). Dwa lata prezesury to sportowo dwa awanse. Te sukcesy Zibrow chciał zdyskontować w wyborach samorządowych, gdzie na plakacie wyborczym pozował na zdjęciu z młodymi piłkarzami Górnika/Zagłębia. 
W 2004 prezesem klubu zostaje Czesław Grzesiak. Wiceprezesami zostają Ryszard Kabat i Zdzisław Grzymajło, dyrektorem klubu Wiesław Surosz, a skarbnikiem Kazimierz Nawrocki. Tak przedstawiał się skład zarządu i początek ery Grzesiaka, który w XXI wieku najdłużej szefował przy Ratuszowej. Tak naprawdę to w klubie pojawił się kilka miesięcy wcześniej, za kadencji Zibrowa. Pierwsza kadencja Czesława Grzesiaka trwała dekadę. Klub w tym czasie zmienił nazwę na Górnik PWSZ, by z czasem porzucić akademicki dodatek. Sportowo najpierw spadł na piąty poziom rozgrywkowy, aby w ekspresowym tempie zanotować dwa awanse i grać na szczeblu centralnym w drugiej lidze. To Grzesiak zaufał Robertowi Bubnowiczowi powierzając mu zespół seniorów, mimo, że Buba nie miał żadnego szkoleniowego doświadczenia. Gra w 2.lidze to nieporównywalne z ligową młócką na poziomie 4.ligi wyzwanie organizacyjne i finansowe. Bez wydatnej pomocy miasta i wielu mniejszych sponsorów nie było to możliwe. W ciągu kadencji Grzesiaka były wzloty i słabsze momenty, ale ten okres należy ocenić pozytywnie. W końcu futbol w Wałbrzychu był na szczeblu centralnym!
W lutym 2013 na stanowisku prezesa zmienia go Grzegorz Kuliński. Jak klubowy komunikat głosił, swoją funkcję pełnił społecznie, a głównym zadaniem miała być działalność marketingowa i organizacja meczów. Przed sezonem 2013/14 w oficjalnych komunikatach zarząd drugoligowego Górnika tworzyli: Mariusz Gawlik jako prezes, a w roli członków zarządu Krzysztof Urbański, Tomasz Jakacki, Sławomir Piątek i Piotr Borek.  Gawlik to były piłkarz Zagłębia Wałbrzych, prezes OSiR-u. Za jego kadencji Górnik był wicemistrzem rundy jesiennej 2.ligi. Nigdy wcześniej, ani później wałbrzyski klub nie był tak blisko powrotu na zaplecze ekstraklasy od 1998 roku…
Wiosną sportowe wyniki się popsuły, doszło do zmiany trenera, a w czerwcu dodatkowe nerwowe chwile kibice przeżywali po nieprzyznaniu licencji na grę w 2.lidze.  Nie doszło do sensacyjnej wydawało się degradacji, a po uzupełnieniu dokumentacji PZPN przyznał licencję Górnikowi, a Mariusz Gawlik złożył rezygnację. Tłumacząc się licznymi obowiązkami zawodowymi ustąpił miejsca wiceprezesowi Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Tomaszowi Jakackiemu, który już był w zarządzie klubu. Sezon 2014/15 był ogromnym wyzwaniem sportowym, bowiem druga liga stała się jedną grupą. Górnik sportowo nie udźwignął ciężaru. Trener Andrzej Polak sam zrezygnował po beznadziejnym początku, a nowy trener Jerzy Cyrak, którego ojciec był w zarządzie Górnika 20 lat wstecz, nie potrafił wyciągnąć zespołu z kryzysu. Skończyło się spadkiem i rosnącym zadłużeniem. Pozytywem, który na długo zapamiętali kibice to pojawienie się klubowemu napoju energetycznego.
W sezonie 2015/16 zespół wygrał dolnośląsko-lubuską trzecia ligę, ale powrót do 2.ligi uniemożliwił przegrany dwumecz barażowy z Polonią Warszawa. Przed sezonem Jakacki dla db2010.pl stwierdził, że klub zadłużony jest na 400 tysięcy złotych. Tymczasem jeszcze przed startem ligi ogłoszono program naprawczy - media i kibice w Starej Kopalni poznali trenerów od seniorów po najmłodsze roczniki. Nad wszystkim miała czuwać rada programowa z Czesławem Grzesiakiem na czele. Jakackiemu w zarządzie pomagał jedynie Sławomir Piątek, a on długo przed końcem sezonu zadeklarował swoje odejście z końcem czerwca 2016.
Ale zanim Tomasz Jakacki zniknął z klubu musiał zmierzyć się z kolejnymi problemami. Po nieudanej walce o awans odeszli kolejni zawodnicy, którzy nie zgodzili się na niższe apanaże przy Ratuszowej, bądź po prostu dostali oferty z innych klubów. Media po spotkaniu w ratuszu informowały o zadłużeniu klubu na poziomie 900 tysięcy.  Prezes Jakacki musiał się zmierzyć z krytyką dotyczącą zadłużenia, w mediach pojawiały się opinie, że miał on jedynie zadbać o nowych sponsorów, a w rzeczywistości zakres odpowiedzialności był o wiele większy. 
Klub bez prezesa funkcjonował rundę jesienną 2016 roku. Dopiero w lutym 2017 można było napisać i powiedzieć, że piłkarski Górnik ma prezesa. Po raz kolejny misji podjął się Czesław Grzesiak, który tak naprawdę był blisko wydarzeń klubowych cały czas. Pomagać mu mieli klan braci Michalaków (Piotr, Krzysztof i Grzegorz) oraz Marcin Korba.
Po kilkunastu miesiącach w wałbrzyskich mediach poznaliśmy rzeczywistą kwotą zadłużenia. W ciągu dwóch lat zarząd dzięki restrukturyzacji z astronomicznej, jak na lokalne warunki, kwoty ~1,3 mln dług zmniejszono do 350 tysięcy. Mimo tego w styczniu 2019 wystartowała akcja RAZEM DLA GÓRNIKA.  Na spotkaniu w Aqua Zdrój wybrzmiały szczegółowe koszty utrzymania klubu z horrendalnie wysokimi opłatami za boiska i obiekty przy Ratuszowej. Sprzedaż karnetów, cegiełek miała uratować klub, którego drużyna seniorów walczyła o awans do 3.ligi.
W czerwcu 2019 na Walnym Zgromadzeniu Członków Zarządu do dymisji podał się prezes Czesław Grzesiak oraz Marcin Korba. Z kolei bracia Michalakowie uczynili to po tygodniu. Klub ponownie stanął nad krawędzią sportowej przepaści. Z ekipy wicemistrza 4.ligi odeszli trenerzy i zdecydowana większość zawodników. Oficjalnie wybrano prokurenta klubu, którym został Marcin Korba. Drużyna po raz drugi w historii sezon rozpoczęła w A klasie…
Zanim to nastąpiło doszło do szeroko opisywanych sesji w ratuszu, gdzie kibice obwiniali miasto za sytuację w klubie, a miasto przedstawiło listę dotacji, a ustami obecnej posłanki Sylwii Bielawskiej wskazywało, że za sytuację finansową klubu odpowiada zarząd. 
Pod koniec lipca’19 skibasport.pl donosi, że trzyosobowe gremium tworzy zarząd Górnika: Czesław Grzesiak, Marcin Korba i Krzysztof Michalak. W rozmowach z przedstawicielami wałbrzyskiego ratusza ze strony klubu brał udział również Mirosław Otok, który pracował z młodszymi rocznikami w klubie. Odbudowa Górnika, za którą stał Czesław Grzesiak trwała do 2023 roku. O prezesie w lokalnych mediach nie przeczytaliśmy wiele. Górnik awansował w ciągu dwóch lat z A klasy do 4.ligi. Ale sezon 2022/23 zakończył się historyczną, bo pierwszą w historii klubu, degradacją do klasy okręgowej. Pożegnano trenera Marcina Domagałę.
Czerwiec 2023 przyniósł nie tylko nazwisko nowego szkoleniowca I drużyny Górnika Wałbrzych, ale poznaliśmy nowego prezesa klubu. Został nim Mirosław Otok. Po raz pierwszy od czasów Ryszarda Walusiaka (rok 1992) głównym zarządzającym został były piłkarz bez żadnego doświadczenia w biznesie, przedsiębiorstwie. Z Krajowego Rejestru Sądowego dowiemy się, że funkcję wiceprezesa pełnił Jarosław Borcoń. On również nie miał nic wspólnego z biznesem czy zarządzaniem. Duet Otok-Borcoń to dwójka byłych defensorów Zagłębia Wałbrzych, natomiast w Górniku trenowali najmłodszych adeptów sztuki piłkarskiej. Tak naprawdę prezes Otok w mediach wypowiedział się dwukrotnie - dla skibasport.pl. Na początku kadencji o celach na sezon w okręgówce, który wzbudził niepokój u kibiców, bo jakże odczytać zapowiedź awans nie za wszelką cenę? Dwa lata później, już po awansie do 4.ligi tym razem wywiad o zmianach, które w rzeczywistości nigdy nie nastąpiły…
Sportowo Górnik za kadencji Otoka wrócił dopiero po 2 sezonach do 4.ligi, ale nie był w stanie utrzymać się w niej i spadł po sezonie z hukiem. Martwić musi obecnie narybek, bo chłopcy z rocznika juniorów starszych albo grali w B-klasowych rezerwowych albo rywalizowali z rówieśnikami 7x7. Juniorzy młodsi z kolei spadli wielokrotnie przegrywając we wstydliwych dwucyfrowych pogromach, a kilka meczów oddając walkowerem. Kulało wiele obszarów, a podsumowaniem niezbyt udanej kadencji Mirosława Otoka niech będzie fakt, że oprócz prezesury pełnił on rolę asystenta trenera Pietrewicza, prowadził zespół rezerw w B klasie, a także kilka grup młodzików.
W lipcu 2026 roku Mirosław Otok i Jarosław Borcoń przestali pełnić swoje role w zarządzie klubu. Nowy zarząd jeszcze się ukonstytuował. Klubowy fanpage podał dotychczas dwa nazwiska członków zarządu. Stopniowo są przedstawiane zmiany w strukturach klubu, dotyczy to również pionu sportowego. 
Przy Ratuszowej prezesami byli różni ludzie: wywodzący się z biznesu, z przeszłością sportową, zarówno z Górnikiem w sercu, związani z klubem przez trenujące latorośle, ale i osoby, które nikt by nie podejrzewał za związki ze sportem. Dziesiątki lat pokazały, że podstawą dobrego funkcjonowania klubu są dobre relacje z miastem. One są ważniejsze niż znajomość układów w strefie przemysłowej, skąd również byli członkowie zarządu i nie skończyło się to dobrze. W XXI wieku postać prezesa ma twarz Czesława Grzesiaka, który najdłużej piastował tą niewdzięczną funkcję. Szefował on klubowi od drugiej ligi aż po A klasę. Zredukował ogromne zadłużenie. Ale z czasem i on był bezsilny w walce o nowych sponsorów, zmniejszenie opłat za użytkowanie obiektów itd.
Przykład koszykarskiego Górnika pokazuje, że udany mariaż z ratuszem, syzyfowa praca w budowaniu dobrego klimatu wokół dyscypliny i klubu, marketing, social media, niekończąca się walka o kolejnych sponsorów w końcu mogą przynieść efekty. Efekty w postaci profesjonalnie zarządzanego klubu. Czemu miałoby to się nie udać w futbolu? Czy w Wałbrzychu piłka nożna budzi zainteresowanie jedynie malutkiej grupki ludzi? 
Może nowemu zarządowi Górnika uda się zmienić postrzeganie klubu i najpopularniejszej w Polsce dyscypliny sportu.

czwartek, 16 lipca 2026

Jasiński za Pietrewicza


 W lipcu dobiegła końca misja Piotra Pietrewicza w zespole seniorów Górnika Wałbrzych. Doświadczony szkoleniowiec z końcem ubiegłego roku otrzymał szansę pracy w czwartoligowym beniaminki z zadaniem utrzymania go na tym poziomie. Pietrewicz, który na karuzeli trenerskiej funkcjonuje od ponad 20 lat, pracował jako asystent w trzeciej lidze, a samodzielnie pracował w klubach od A klasy po IV ligę. Zbierał pochwały za wyniki w Lechii Dzierżoniów, Bielawiance, Galakticos Solna czy Słowianinie Wolibórz. W porównaniu z wymienionymi klubami w Wałbrzychu nie mógł liczyć na ODPOWIEDNIE wsparcie zarządu, w postaci niezbędnych uzupełnień kadry ligowej. Górnika zimą opuściło nie tylko kilku podstawowych zawodników, ale i postacie z bezpośredniego zaplecza. Szybko pod Chełmcem przekonano się, że biało-niebieska kołderka była wiosną za krótka. Po efektownej wygranej z Prochowiczanką 5:3 rozbudzono nadzieje, że Wałbrzyszanie bezproblemowo przedłużą swój pobyt w najwyższej lidze wojewódzkiej.  Miał to zapewnić udany start rundy, w którym Górnik mierzył się z bezpośrednimi sąsiadami w tabeli. Te 4 kluczowe spotkania przyniosły zero punktów, a największym rozczarowaniem była domowa porażka z Twardym Świętoszów 1:2. Kartki, kontuzje i nawet tak doświadczony trener jak Pietrewicz nie był w stanie poukładać zespołu w taki sposób, aby skutecznie przeciwstawił się ligowym rywalom. Do końca rundy na boisku zespół wygrał tylko 2 spotkania i jedno zremisował.  Nie ma co ukrywać - z perspektywy kibica runda pod wodzą Pietrewicza to totalne rozczarowanie. Przy sprzyjających okolicznościach Górnik mógłby się utrzymać, ale czy trener otrzymał odpowiednie narzędzia i materiał, by wyrzeźbić sukces?
Podobnie jak w przypadku jesiennej kadencji trenera Macieja Jaworskiego należy postawić pytanie czy mogło się to udać? Porównując potencjał jesiennej z wiosenną kadrą to Pietrewicz mógł Jaworskiemu pozazdrościć pola manewru na newralgicznych pozycjach bramkarza, środka obrony czy bokach pomocy. 
Złośliwi Piotra Pietrewicza zapamiętają z powodu spadku,  czy „zablokowania” Łabiaka, który za jego kadencji nie zdobył żadnej ligowej bramki. Wnikliwi obserwatorzy meczów Górnika Wałbrzych zauważą postępy w taktyce, konsekwentne ustawienie drużyny na te, które wypracowane było zimą. Inna sprawa, że w ligowej młócce przychodziły indywidualne proste błędy, pomyłki. Stąd też głośne apele szkoleniowca „uczcie się na błędach”. Być może końcowy odbiór pracy trenera Pietrewicza byłby bardziej pozytywny, gdyby funkcjonował w bardziej sprzyjających dla klubu warunkach, również medialnych. Wystarczy wsłuchać się w fragment wywiadu udzielonego ekipie Łużyc Lubań przy okazji majowego pojedynku przy Ratuszowej.
Zdaniem panów redaktorów Sportowego Wałbrzycha TV istniała możliwość kontynuacji pracy Pietrewicza w Wałbrzycha. Ponoć trener sam chciałby, nie tylko zmazać plamę w swoim zawodowym CV, ale i zbudować zespół mający wrócić na poziom czwartej ligi. Prezes Mirosław Otok, który wiosną jednocześnie pełnił rolę asystenta I trenera, od dawna nie ukrywał fascynacji dzierżoniowską myślą szkoleniową. Nie udało mu się w czerwcu’25 z Mariuszem Kondrycem, ale po sześciu miesiącach udało się zatrudnić Pietrewicza, o wiele mocniejsze nazwisko. Jednak ani przed sezonem, ani w trakcie czy na półmetku zmagań, żaden z prowadzących szkoleniowców nie otrzymał wsparcia w postaci jakościowych wzmocnień składu na IV ligę. Co więcej każdy ze szkoleniowców musiał borykać się z narastającymi problemami kadrowymi. A spadek drużyny to nie suma nieszczęśliwych przypadków,  pechowych przegranych, nieudolności trenerów i ich podopiecznych, tylko konsekwencja braku przygotowania klubu do sezonu na szczeblu wojewódzkim.
Górnik Wałbrzych latem 2026 przygotowuje się do rozgrywek wałbrzyskiej klasy okręgowej. Jako ostatni ujawnił nazwisko szkoleniowca I zespołu. Kibice mieli pełne prawo obawiać się o przyszłość biało-niebieskich. MKS Szczawno Zdrój ogłosił pozyskanie Szymona Kaczmarka, który mógłby być kluczową postacią defensywy spadkowicza, poczta pantoflowa donosiła o kilku zawodnikach trenujących w ekipach niedawnych rywali z IV ligi. Nie była to jednak cisza przed burzą.
Po spadku nie doszło do totalnego upadku, tylko stopniowo następują zmiany. Nie tylko sportowe, ale i organizacyjne. Na początek ogłoszono pożegnanie trenera Piotra Pietrewicza, a po kilku dniach poznaliśmy nazwisko jego następcy. Co ciekawe, chwilę po klubowym fanpage’u news o nowym trenerze pojawił się na kilku wałbrzyskich portalach, co jest dobrym zwiastunem zmiany w polityce informacyjnej klubu.
Kamil Jasiński został postacią odpowiedzialną za zbudowanie kadry na trudny sezon po spadku. Jest on wychowankiem Górnika Wałbrzych, ale w porównaniu ze swoimi poprzednikami takimi jak Bubnowicz, Fojna, Domagała czy Mrowiec pracą przy Ratuszowej nie debiutuje na poziomie seniorów. Jako bramkarz Górnika nie przebił się do I zespołu, broniąc jedynie w rezerwach, z którymi grał na poziomie okręgówki. Potem był AKS Strzegom, Juventur Wałbrzych, MKS Szczawno Zdrój, Victoria Świebodzice, Skalnik Czarny Bór.  W IV lidze grał w Strzegomiu i Szczawnie Zdroju. Bardzo szybko, bo już w wieku 18 lat rozpoczął pracę szkoleniową z młodymi adeptami w Juventurze. Kontynuował z młodzikami, trampkarzami oraz juniorami w MKS, Football Academy, Victorii i Szczycie Boguszów-Gorce. Od 2014 związał się z AZS PWSZ Wałbrzych co oznaczało koniec przygody z zieloną murawą w roli czynnego zawodnika. Najpierw rezerwowa drużyna kobiet, a potem AZS PWSZ w kobiecej ekstralidze i największy sukces w historii klubu i miasta Wałbrzycha - 3.miejsce w sezonie 2016/17. W 2020 roku to nie tylko szybko koniec sezonu z powodu pandemii, ale i koniec żeńskiego futbolu w mieście pod Chełmcem. Kamil Jasiński w sezonie 2020/21 zostaje trenerem legnickiego czwartoligowca KS Legnickie Pole i dość brutalnie zderza się z męską seniorską rzeczywistością - 18.miejsce i spadek. W 2021 trafia do Jedliny Zdrój, gdzie w ciągu dwóch sezonów Zdrój przegrywa zaledwie 2 ligowe mecze. 2021/22 to drugie miejsce w A klasie za Górnikiem Nowe Miasto Wałbrzych, co daje awans do klasy okręgowej. 2022/23 to również zacięta walka z GNM w okręgówce, ale tym razem palma pierwszeństwa przypadła podopiecznym Jasińskiego. W klubie nie zdecydowano się na karkołomną pod względem organizacyjno-finansowym przygodę w IV lidze i Zdrój w sezonie 2023/24 kontynuuje grę w klasie okręgowej. Po raz pierwszy Kamil Jasiński prowadzi wówczas swój zespół przeciwko swojemu macierzystemu klubowi z Wałbrzycha. Górnik wygrywa oba mecze (3:1, 4:1), a na mecie zajmuje rozczarowujące 5.miejsce, podczas gdy broniący pierwszej lokaty Zdrój kończy sezon na 7.miejscu.  Kamil Jasiński opuścił Zdrój latem 2024 jako współautor największego klubowego sukcesu jakim było 1.miejsce w klasie okręgowej. Przez 3 lata wypracował średnią 2,3 pkt/mecz, a biorąc pod uwagę tylko mecze w okręgówce - 2,03 pkt/mecz.
Półtora rundy Jasiński odpoczywał od ligowej piłki. Po 17 latach, w kwietniu 2025 roku, ponownie trafia do AKS Strzegom. Zespół Marcina Dobrowolskiego znakomicie rozpoczął sezon w okręgówce, jesienią nie przegrał żadnego meczu i sześciopunktowa przewaga wydawała się rozstrzygać losy rywalizacji o awans do IV ligi. Niestety, kiepski start wiosny i trzy porażki w 4 pierwszych meczach spowodowały nerwowość wśród działaczy strzegomskim. Pożegnano trenera Dobrowolskiego i zespół objął Kamil Jasiński. Pracę rozpoczął od falstartu, od porażki w Jaworzynie Śląskiej z Karoliną (1:2), ale do końca sezonu wypracował bilans 6 zwycięstw - 1 remis. Dało to drugie miejsce za Górnikiem Wałbrzych, którego Jasiński ograł w Strzegomiu aż 3:0. W barażach o IV ligę AKS wygrywa w Mysłakowicach z Orłem 1:0 i kolejny w karierze trenera Jasińskiego awans stał się  faktem. 
W IV lidze AKS pod wodzą Jasińskiego utrzymał się finiszując na 13.miejscu. W dwumeczu z Górnikiem Strzegomianie okazali się lepsi (2:1, 0:0). Utrzymanie to dla wielu kibiców AKS nie stanowi sukcesu, zwłaszcza, że nie tak dawno w erze duetu Bubnowicz-Morawski, zespół bił się w czołówce tabeli o 3.ligę. Nie brakowało malkontentów oraz krytyków pracy Kamila Jasińskiego, wytykano wybory personalne, zwłaszcza, gdy w wyjściowym składzie brakowało ulubieńców trybun. Trenerowi nie pomogła końcówka sezonu, gdy w maju AKS zanotował koszmarną serię. 0:6 w Sułowie, 0:5 z Chrobrym II,  0:4 w Żmigrodzie, 0:3 z Lechią Dzierżoniów i 1:3 w Ząbkowicach Śląskich o mały włos nie spowodowały spadku. Remis w ostatniej kolejce z Prochowiczanką oddalił wszelkie możliwe obawy o kłopoty z utrzymaniem. AKS udanie pokazał się również w Pucharze Polski na szczeblu podokręgu, gdzie dopiero w finale, po serii karnych uległ dzierżoniowskiej Lechii.
Kamil Jasiński ma doświadczenie w pracy w okręgówce, zna doskonale wałbrzyskie realia i jest wychowankiem Górnika. Posiada wszelkie cechy predysponujące do osiągnięcia sukcesu. Oby tylko, w przeciwieństwie do jego poprzedników z minionego sezonu, otrzymał odpowiednie wsparcie, kadrę pozwalającą realnie myśleć o najwyższych lokatach w lidze.

wtorek, 7 lipca 2026

O rewolucji, która się nie odbyła

W styczniu kibice piłkarscy w Wałbrzychu mogli przeczytać o nadchodzącej rewolucji. Medialnej rewolucji, która miała się wydarzyć dzięki współpracy lokalnych dziennikarzy Sportowego Wałbrzycha TV z Górnikiem Wałbrzych.

W komunikacie mogliśmy przeczytać wielce obiecujące założenia współpracy, które warto zacytować:

"() Najważniejszą wiadomością dla kibiców jest z pewnością wprowadzenie standardu, na który wielu czekało. Dzięki nawiązanej współpracy, każdy domowy mecz Górnika Wałbrzych będzie transmitowany profesjonalnie na żywo. Koniec z domysłami, co dzieje się na boisku, gdy nie można dotrzeć na stadion. Teraz sportowe emocje, w najwyższej jakości obrazu i z komentarzem, trafią prosto do domów i na smartfony fanów.
Partnerstwo wykracza jednak daleko poza same relacje meczowe. Nowi partnerzy biorą na siebie pełne wsparcie marketingowe, mające na celu budowę silnej i nowoczesnej marki klubu, szczególnie w mediach społecznościowych. Kibice mogą liczyć na zupełnie nową jakość komunikacji: ekskluzywne materiały zza kulis szatni, wywiady z zawodnikami i sztabem szkoleniowym oraz angażujące kampanie wideo. Jak podkreślają zaangażowane strony, profesjonalne zaplecze medialne ma być solidnym fundamentem powrotu Górnika na sportowy szczyt, a obecna IV liga to tylko przystanek na tej drodze.

Górnik Wałbrzych biorąc pod uwagę liczbę trenujących we wszystkich grupach wiekowych oraz szkoleniowców może mieć problemy z utrzymaniem miana największego obecnie klubu miasta. Ale gdy porównamy bazę kibicowską, tradycje, aspiracje i oczekiwania to nie ma najmniejszych wątpliwości, że biało-niebiescy to wciąż największa futbolowa marka pod Chełmcem. Niestety, medialnie wiele było i jest do zrobienia. Świat cały czas idzie do przodu, a w klubie z ulicy Ratuszowej zdaje się nikt tego nie dostrzega. Była swego czasu prowadzona strona klubowa, bo taki był wymóg licencyjny na szczeblu centralnym. Z czasem zabrakło chętnych do prowadzenia. Klub nie skorzystał z okazji jaką była współpraca z wałbrzyską PWSZ. Jakie korzyści były dla uczelni, a jakie dla klubu? Nie wiadomo.
Profil na dawnym twiterze, obecnym X, od dawna nieaktywny. Pozostał oficjalny fanpage na facebooku, który dwa lata temu zmienił adres. Jest to dla wszystkich JEDYNE ŹRÓDŁO INFORMACJI. Jest jeszcze kanał na youtube, który ostatnie materiały publikował jesienią’25. O ile były czasy, gdy pojawiały się wizytówki nowych zawodników w zespole, wywiady z piłkarzami, to w I rundzie sezonu 2025/26 kibice mogli liczyć na relacje live z domowych spotkań, a później video z bramkami. 
Ogłoszona współpraca Sportowego Wałbrzycha TV z klubem zaczęła się od skromnych materiałów video z zimowych przygotowań drużyny Piotra Pietrewicza. W marcu rozpoczęła się ligowa walka o punkty na boisku, a kibice czekali na medialną rewolucję, ale, niestety, nie doczekali się…
Medialny partner klubu zapewnił relacje ze wszystkich domowych spotkań. Jednak zapowiadanych ekskluzywnych materiałów zza kulis szatni, czy wywiadów zabrakło. Wyjątkiem wypowiedź trenera Pietrewicza po pierwszym meczu z Prochowiczanką. A takie były wielkie obietnice. Niektórzy styczniowe deklaracje mogli odczytać, że dziennikarze Sportowego Wałbrzycha TV przejmą klubowy fanpage nadając jemu profesjonalny sznyt. Tak się nie stało.
DZPN na platformie youtube publikował magazyn IV ligi z bramkami. Kapitalna sprawa dla wszystkich kibiców, którzy mogli zobaczyć bramki na przykład z meczów wyjazdowych. Tymczasem w rundzie wiosennej, w czasach rewolucji medialnej związkowy magazyn najczęściej zawierał bramki z meczów, które Górnik Wałbrzych rozgrywał… na wyjeździe. 
 
Z większości domowych spotkań Górnika w związkowym magazynie mogliśmy zobaczyć jedynie powyższe komunikaty…
A warto w tym miejscu dodać, że w wielu materiałach Sportowy Wałbrzych TV powołuje się na współpracę z Dolnośląskim Związkiem Piłki Nożnej. Czy styczniowa umowa pomiędzy klubem a SW Sport TV nie mogła zobowiązać tych drugich do przesyłania/umieszczania na dysku swojego materiału video z meczu? Oczywiście, że mogła, ale pewnie w klubie nikt o tym nie pomyślał. 
Wiosna’26 to jakościowy zjazd jeśli chodzi o politykę informacyjną klubu.  
Nie tylko w samym Wałbrzychu, ale nawet kluby B-klasowe wałbrzyskiego podokręgu zawstydzają Górnika w polityce informacyjnej. Z oficjalnego fanpage’u aby dowiedzieć się o końcowym wyniku ligowego meczu seniorów to trzeba było dobrze poszukać w komentarzach postu ze składem. Wyniki z rywalizacji młodszych roczników pojawiały się z opóźnieniem, a w ogóle zabrakło informacji dlaczego juniorzy oddali kilka meczów walkowerem. 
Sympatycy fotografii sportowej nie mieli czego szukać na facebooku biało-niebieskich. Trudno być zadowolonym ze zdjęć wykonanych telefonem z perspektywy ławki rezerwowych. Nie rozpieszczali pod tym względem również dziennikarze z SW Sport TV czy walbrzyszka.com.  
Jak można obudować medialnie mecz w Wałbrzychu to specjalistów z SW Sport TV oraz działaczy KSG mogliby nauczyć przedstawiciele Łużyc Lubań. Klub, który zimą bardzo odmłodził kadrę, co spowodowało zjazd w tabeli, co w efekcie oznaczało spadek do jeleniogórskiej okręgówki, przegrał z kretesem na murawie Stadionu 1000-lecia 0:3. Galeria to okazja dla kolekcjonerów zdjęć drużynowych biało-niebieskich, a w materiale video oprócz rozmów z piłkarzami z Lubania również wypowiedź trenera Pietrewicza. Skoro szkoleniowiec Górnika bez problemów poświęcił kilka minut na rozmowę dla mediów Łużyc, gdzie sporo ciepłych słów wypowiedział o klubie i Wałbrzychu, to czemu zabrakło „eksluzywnego” materiału dla Sportowego Wałbrzycha TV? O niechęci do dialogu ze strony trenera nie może być mowy.
Rok jubileuszu.
Wyniki z materiału dotyczącego ekstraklasowej rywalizacji
Górnika Wałbrzych ze Śląskiem Wrocław nie mają wiele 
wspólnego z rzeczywistością.
[źródło: youtube/SW Sport TV]
W Wałbrzychu 2026 oznacza nie tylko 80-lecie klubu Górnik, ale i 80-lecie wałbrzyskiego sportu. Jubileuszowe imprezy nie mają takiego hucznego charakteru jak w przypadku innych klubów. Nie było okolicznościowej akademii, meczu z mocnym rywalem. Co więcej, nawet żaden piłkarz nie dołączył na wałbrzyską Aleję Gwiazd Sportu przed Aqua Zdrojem. Prezes Górnika Mirosław Otok jest w miejskiej radzie sportu, ale zabrakło mu pomysłu/odwagi? Partner medialny klubu zaangażował się w publikowanie na youtubie materiałów z użyciem archiwalnych zdjęć mogło być ciekawe, ale wyszło… 
Skoro tam pojawiają się wyniki, które nie miały miejsca i zmienia się narracja całego materiału to trudno traktować jako poważny.
Jedną z imprez, którą biało-niebiescy chcieli podpiąć pod rok jubileuszu był Memoriał Stanisława Świerka. Sportowy Wałbrzych TV też pochylił się nad rywalizacją upamiętniającą znakomitego szkoleniowca. Artykuł to nie tylko przeredagowanie postu z facebookowego konta Górnika, ale bezmyślne sportretowanie zdjęciem z innego memoriału. 
Memoriał Stanisława Świerka rozgrywany był w
Wałbrzychu, zdjęcie z Kamiennej Góry…
[źródło: sportowy-walbrzych.com.pl]

Autor skorzystał z innego klubowego postu dotyczącego udziału w Memoriale Adama Blicharskiego w Kamiennej Górze. W opisie zmagań oldbojów szybko można przekonać się, że autor nie był na turnieju, a wierszówka wykonana została na podstawie wpisu na fanpage’u.  Naprawdę trudno uznać za poważne stwierdzenie, że „zmagania można zaliczyć do bardzo udanych” skoro zespół zajął trzecie miejsce na trzy startujące drużyny, z którymi gospodarze nie potrafili nawet zremisować…A Sportowy Wałbrzych TV potrafi zrobić ciekawy materiał z imprezy, z wywiadami, czego dowodem jest video z 50-lecia Płomienia Makowice.
Wyszło na to, że współpraca medialna przeistoczyła się z szumnie zapowiadanej rewolucji w pisanie artykułów przez dziennikarzy na podstawie postów klubowych...

Po zakończeniu sezonu kibice piłkarskiego Górnika nie mieli takiego komfortu jak fani, choćby Zdroju Jedlina Zdrój. Zero podsumowania, statystyk, listy strzelców. Klubu nie było stać nawet na podziękowanie innym czwartoligowcom za sportową rywalizację. Oznaczenie w poście, sympatyczna interakcja to również budowanie marki klubu. Tego niestety, nikt w klubie nie rozumie.
Za 5 tygodni rusza nowy sezon. Klubowy facebook milczy na temat zmian personalnych w składzie. Kibice mogą się domyśleć, śledzić strony innych klubów, że dograne są sparingi z Włókniarzem Głuszyca i Bielawianką. Czy w klubie pozostanie trener Piotr Pietrewicz? Kto oprócz potwierdzonego Szymona Kaczmarka (zaprezentowany przez MKS Szczawno Zdrój) opuszcza zespół?  Zgłoszone do A klasy są rezerwy, ale kto je będzie prowadził? Prezes Otok? A co z juniorami?
Wiele pytań a zero odpowiedzi. Kibice nie dostaną ich od klubu, a dziennikarze wałbrzyskich mediów nie są zainteresowani, aby zaspokoić ciekawość. I nie chodzi tu o Sportowy Wałbrzych TV, ale inne portale. Koszykarski Górnik długo się odradzał, ale odbudował dobre relacje z miastem, poszerzył grono sponsorów, zdobył nowych fanów, a lokalne portale same chcą pisać o wydarzeniach związanych z wałbrzyskim basketem. Piłkarski Górnik to już wieloletnie zaniedbania na wielu płaszczyznach, a brak odpowiedniego zaplecza medialnego nie pomaga ani w marketingu, ani w budowaniu wizerunku klubu. 

sobota, 4 lipca 2026

Rycerze wiosny 2026 - podokręg Wałbrzych

 Kto przepracował dobrze przerwę zimową i punktował wiosną lepiej niż w pierwszej rundzie?
W 4.lidze dolnośląskiej Podokręg Wałbrzych reprezentował kwintet zespołów. W 2025 rozegrano 18 spotkań ligowych, w 2026 16, a na dodatek drużyny po wycofaniu się LegSadu Kościelec otrzymywały 3 punkty bez gry. Stratną drużyną była Lechia Dzierżoniów, która akurat rozegrała oba mecze z ówczesnym beniaminkiem z legnickiej klasy okręgowej. Ponadto zły stan boiska spowodował, że zaplanowany na listopad mecz Iskry Księginice odbył się 1 marca. Jak punktowali wałbrzyscy czwartoligowcy?
Lechia Dzierżoniów - ogółem 70 punktów    jesień'25 38 pkt / wiosna'26 32 pkt
Orzeł Ząbkowice Śląskie - 51 punktów        jesień'25 27 pkt / wiosna'26 24 pkt
Piast Nowa Ruda - 43 punkty                       jesień'25 23 pkt / wiosna'26 20 pkt
AKS Strzegom - 34 punkty                           jesień'25 18 pkt / wiosna'26 16 pkt
Górnik Wałbrzych - 29 punktów                   jesień'25 16 pkt / wiosna'26 13 pkt.
Żadnej z drużyn nie udało się zrobić w rundzie rewanżowej takiego progresu jak Iskrze Księginice, która zdobyła 19 punktów więcej niż w I rundzie.
W klasach rozgrywkowych prowadzonych przez wałbrzyski podokręg wiosną największy progres i regres zaliczyli:
klasa okręgowa - +13 pkt Szczyt Boguszów-Gorce (co prawda dało to awans z 15. na 13.lokatę, a nie uchroniło przed degradacją) / - 16 pkt Zamek Kamieniec Ząbkowicki (osunięcie się z 4. na 8. pozycję w tabeli). Jedyną drużyną, która równomiernie punktowała w obu rundach był outsider z Pieszyc. Pogoń jesienią i wiosną zaliczyła po 1 wygranej i 2 remisy.
A klasa grupa 1 - +20 pkt Nysa Kłaczyna (14.miejsce⇗13.miejsce) / -21 pkt Victoria Świebodzice (3.miejsce⇘6.miejsce).  Piłkarze z Kłaczyny utrzymali się w lidze, podobnie jak Iskra Witków Śląski, która zanotowała równie imponującą wiosenną zwyżkę formy - 18 punktów więcej.
A klasa grupa 2 - +13 pkt LKS Roztocznik (15.miejsce = 15.miejsce) / -27 pkt Silesia Żarów (3.miejsce ⇘ 8.miejsce).
A klasa grupa 3 - +11 pkt Polonia Bystrzyca Kłodzka (10.miejsce ⇗ 8.miejsce) / -13 pkt Trojan Lądek Zdrój (3.miejsce ⇘ 4.miejsce).
B klasa grupa 1 - +10 pkt Unia Bogaczowice (7.miejsce ⇗ 4.miejsce) / - 7 pkt Płomień Dobromierz (8.miejsce ⇘ 11.miejsce). Aż dwie drużyny, mistrz Gwarek Wałbrzych i Huragan Olszany zdobyły tyle samo w 10 wiosennych meczach, co w 10 jesiennych.
B klasa grupa 2 - +14  pkt Venus Nowice (9.miejsce ⇗ 8.miejsce) / - 17 pkt Zjednoczeni III Żarów (1.miejsce ⇘ 4.miejsce).
B klasa grupa 3 - + 8 pkt Błękitni Owiesno (5.miejsce ⇗ 4.miejsce), Victoria Tuszyn (8.miejsce ⇗ 6.miejsce) / - 9 pkt Płomień Sokolniki (10.miejsce ⇘ 11.miejsce). Trzy zespoły równomiernie punktowały w obu rundach: Orzeł Piława Dolna, Wieża Rudnica i Koliber Uciechów.
B klasa grupa 4 - + pkt Znicz Lubnów (9.miejsce = 9.miejsce) / - 9 pkt Orlęta II Krosnowice (6.miejsce ⇘ 7.miejsce). Tyle samo w obu rundach punktów zdobyły rezerwy Zamka Kamieniec Ząbkowicki i Sokół Starczów.
B klasa grupa 5 - + 17 pkt Odrodzenie Szalejów Dolny (7.miejsce ⇗ 2.miejsce) i Granica Tłumaczów (11.miejsce ⇗ 8.miejsce) / - 14 pkt Kryształ II Stronie Śląskie (1.miejsce =  1.miejsce).

Reasumując największy wiosną progres zaliczyła NYSA KŁACZYNA. Po rundzie jesiennej zespół w 14 meczach zdobył tylko 7 punktów. Wiosną, w 16 spotkaniach połowę zakończył zwycięsko, 3 zremisował i 5 przegrał. Choć pierwsze mecze tego roku (0:8 w Szczawnie Zdroju, 1:3 u siebie z Płomieniem Makowice) nie wróżyły udanej rundy, to później zawodnicy z Kłaczyny sprawili niespodzianki wygrywając z wyżej notowanymi rywalami ze Świebodzic, Słotwiny, Jaroszowa, Walimia czy Witkowa.

Oto lista ostatnich Rycerzy Wiosny Podokręgu Wałbrzych:
2023 - AKS Strzegom (4.liga) - 23 punkty.
2024 - Unia Jaroszów (B klasa) - 24 punkty.
2025 - Trojan Lądek Zdrój (A klasa) - 26 punktów.

czwartek, 2 lipca 2026

DZPN ponownie mistrzem Polski (Regions Cup)

Dolnośląski Związek Piłki Nożnej to nie tylko blisko 7 setek klubów, dziesiątki tysięcy piłkarzy i piłkarek. W Polsce głównie region kojarzony z zespołami szczebla centralnego, ale w Europie DZPN to już marka wśród amatorów. Regions Cup, czyli mistrzostwa Europy amatorów, to turniej, w którym dolnośląscy piłkarze pokazali się z jak najlepszej strony, a sam związek z roku na rok z Regions Cup-owej drużyny uczynił sztandarowy projekt.
2007 - złoty medal
2019 - złoty medal
2023 - udział
2025 - srebrny medal.
Przepustką do udziału w eliminacjach międzynarodowych jest wygrana w eliminacjach krajowych. Pierwsze 4 krajowe edycje, rozgrywane w cyklu dwuletnim, wygrywał Małopolski ZPN, później był triumf DZPN. 
2008 - Wielkopolski ZPN
2011 - Małopolski ZPN
2013 - Kujawsko-Pomorski ZPN
2015 - DZPN (co później przyniósł udział w edycji Region Cup 2017 i odpadnięcie w turnieju w Irlandii)
2017 - DZPN (i triumf na turnieju finałowym w Bawarii w 2019
2020 - Kujawsko-Pomorski ZPN (DZPN wicemistrzem kraju) 
Na turniej mistrzowski droga biegnie od krajowych eliminacji po ogranie rywali z innych państw. Aby bronić srebrnych medali DZPN musiało udowodnić wyższość nad reprezentacjami innych ZPN-ów. Handicapem był fakt, że turniej eliminacyjny do finału krajowego odbywał się w Żmigrodzie. Od 5 do 7 grudnia 2025 roku DZPN rywalizował z Opolskim i Śląskim ZPN. Rywalizacja nie była łatwa. Po remisie z Opolskim ZPN 1:1 (oba gole autorstwa Kamila Sadowskiego) Dolnoślązacy lepiej wykonywali rzuty karne (7-6). Piłkarzy z Opolszczyzny ograł ŚZPN, ale w meczu o pierwsze miejsce musieli uznać wyższość podopiecznych Jacka Kołodziejczyka. 3:1 dla gospodarzy turnieju po bramkach Łazarowicza, Ziółkowskiego i Bąk. W kadrze wojewódzkiej wówczas znaleźli się:
Kamil Aramowicz (Piast Żmigród), Dawid Bąk (Barycz Sułów), Dominik Cisek (Zagłębie II Lubin), Mateusz Cyrek (Słowianin Wolibórz), Karol Garwol (Słowianin Wolibórz), Marcin Gąsiorowski (Łużyce Lubań), Olivier Łabiak (Górnik Wałbrzych), Mikołaj Łazarowicz (Słowianin Wolibórz), Oskar Majbroda (Barycz Sułów), Alan Madej (Orzeł Ząbkowice Śląskie), Michał Piotrowski (Górnik Złotoryja), Adrian Puchała (Barycz Sułów), Kamil Sadowski (Słowianin Wolibórz), Dawid Wasilewski (Lechia Dzierżoniów), Marcin Wdowiak (Barycz Sułów), Tomasz Wroński (Piast Żmigród), Kacper Oberc (Piast Żmigród) i Daniel Ziółkowski (Łużyce Lubań).
Zimą i wiosną bieżącego sezonu sztab szkoleniowy nie próżnował. Główną bazą przygotowań, zgrupowań konsultacyjnych oraz selekcyjnych był Dzierżoniów. Oprócz wyżej wymienionych bohaterów turnieju w Żmigrodzie trenerzy Kołodziejczak i Borowy testowali takich piłkarzy jak:
Kacper Bajerski (Karkonosze Jelenia Góra), Kacper Bieńkowski (Ślęza Wrocław), Dawid Bogdanik (Błyskawica Gać), Jakub Bohdanowicz (Ślęza Wrocław), Adam Bońkowski (Słowianin Wolibórz), Jakub Chlipała (Lechia Dzierżoniów), Szymon Chmielowiec (Łużyce Lubań),  Maciej Drzymkowski (Orzeł Ząbkowice Śląskie), Marcin Dudek (Błyskawica Gać), Jakub Firmanty (Górnik Złotoryja), Marcin Franczak (Górnik Złotoryja), Piotr Gembara (Słowianin Wolibórz), Jakub Jabłoński (Słowianin Wolibórz), Mateusz Jaros (Górnik Złotoryja), Jakub Kierkiewicz (Piast Nowa Ruda), Aleksander Kifert (Ślęza Wrocław), Wojciech Konefał (Iskra Księginice), Konrad Korba (Ślęza Wrocław), Bartłomiej Kot (Piast Nowa Ruda),  Karol Kowalczuk (Orzeł Ząbkowice Śląskie), Bartosz Lubecki (Moto-Jelcz Oława), Patryk Maciejewski (Karkonosze Jelenia Góra), Przemysław Marcjan (Ślęza Wrocław), Mikołaj Milewski (Górnik Złotoryja), Paweł Niemienionek (Cement Raciborowice), Adrian Niewiadomski (Słowianin Wolibórz), Kacper Oberc (Piast Żmigród), Kamil Ograbek (Piast Żmigród), Marceli Ratajski (Karkonosze Jelenia Góra), Wiktor Słowiński (Błyskawica Gać), Mateusz Solarz (Górnik Polkowice), Kacper Strzelecki (Ślęza Wrocław), Filip Szczypkowski (GKS Mirków), Łukasz Szukiełowicz (Piast Nowa Ruda), Szymon Tragarz (Lechia Dzierżoniów), Mikołaj Wawrzyniak (Ślęza Wrocław), Tymoteusz Wąsiewski (Górnik Złotoryja). Liczba powoływanych systematycznie się zawężała, od blisko pół setki po 26. Sporo nazwisk z klubów trzecioligowych, „odkurzono” nazwiska uczestników poprzednich edycji, sprawdzano nowe twarze, które błyszczały w 4.lidze i to nie w czołowych drużynach.
W końcu wybrano turniejową osiemnastkę:
Kadra DZPN na finały krajowe Regions Cup.
[źródło: DZPN]
Mecze rozgrywano nie tylko na Dolnym Śląsku, ale na obiektach podokręgu Wałbrzych. Obok Kłodzka, Ząbkowic Śląskich trzecim boiskiem miało być Bardo, ale ostatecznie trzecią lokalizacją zostało boisko w Dzierżoniowie.
Pierwszy dzień rywalizacji przyniósł dwa remisy. W Ząbkowicach Śląskich gospodarze turnieju zremisowali z Kujawsko-Pomorskim ZPN 1:1. Tuż po przerwie Jakub Bohdanowicz zdobył bramkę dla DZPN, ale w końcówce meczu wyrównał Maksymilian Stróżyński. Po 90 minutach rozegrano konkurs jedenastek, który przyniósł wiele emocji. Rozpoczął go ten, co najlepiej zna ząbkowicką murawę Alan Madej. On, podobnie jak 5 kolejnych egzekutorów nie pomyliło się. W 4.serii w bramkę nie trafił Karol Garwol, ale w odpowiedzi Damian Figura posłał futbolówkę nad bramką. Po 5 seriach był remis 4:4, a dodatkowe strzały z 11 metrów trwały do serii nr 10. Wtedy dla DZPN celny strzał zaliczył Adrian Puchała, a z kolei Marcin Gąsiorowski obronił uderzenie Adama Boińskiego.
W drugim spotkaniu w Kłodzku Podkarpacki ZPN po remisie z Małopolskim ZPN 1:1 (1:0) lepiej strzelał karne 6-5, a bohaterem był bramkarz Izolatora Boguchwała Kamil Dybski, który obronił dwie jedenastki.
Druga seria to mecz DZPN w Kłodzku z Podkarpackim ZPN. Trenerzy Kołodziejczak z Borowym dokonali kilku korekt w wyjściowej jedenastce, co dało wymierne efekty. Do przerwy właśnie rezerwowy w 1.meczu Filip Szczypkowski zdobył dwa gole. Dwukrotnie rywale wyrównywali, karnego nie strzela Dawid Wasilewski, ale wygraną ostatecznie w doliczonym czasie gry dał Daniel Ziółkowski. 3:2.
W drugim spotkaniu w Dzierżoniowie Kujawsko-Pomorski ZPN po golu Adama Łotoszyńskiego wygrywa 1:0 z Małopolskim ZPN.
Przed ostatnią serią spotkań każda z czterech drużyn miała szansę na końcowy triumf. W piątek 26 czerwca 2026 roku w samo południe na boiskach w Dzierżoniowie i Ząbkowicach Śląskich, w niebywałym upale w dramatycznych okolicznościach rozstrzygnęły się nieoficjalnego tytułu mistrza Polski amatorów.
Podkarpacki ZPN w Dzierżoniowie pokonał 2:1 Kujawsko-Pomorski 2:1 po golach Przemysława Nalepki i Artema Poloshchynskyiego oraz Kamila Sternickiego. W Ząbkowicach Śląskich natomiast wszystko układało się po myśli gości z Małopolski. Prowadzeni przez Bogdana Zająca, pracującego swego czasu w sztabie Adama Nawałki w reprezentacji Polski do przerwy przegrywali 0:1 po golu Bohdanowicza. Ale to co się wydarzyło tuż po przerwie było sporym szokiem dla miejscowych kibiców, działaczy DZPN oraz samych piłkarzy. Mirosław Jandura, Olivier Gomula i Michał Ślaski trzykrotnie pokonują Gąsiorowskiego i zrobiło 3:1 dla Małopolskiego ZPN. Zmiany w składzie DZPN ożywiły poczynania ofensywne, ale wciąż brakowało konkretów w postaci bramek. Taki wynik dawał tytuł mistrzowski właśnie podopiecznym trenera Zająca. Na domiar złego w 89.minucie goście mieli rzut karny. Uderzenie Michała Supla broni jednak Gąsiorowski, co było niesamowitym impulsem. No i w piątej minucie doliczonego czasu zmiennik Daniel Ziółkowski trafia na 2:3! Chyba nikt nie spodziewał się, że gol, który nie dawał nawet remisu wyzwoli taką eksplozję radości.
Karol Garwol
[foto: DZPN]
Jak się okazało, że gol Ziółka dał ostatecznie gospodarzom pierwsze miejsce w turnieju. Tabela końcowa przedstawiała się następująco:
1. Dolnośląski ZPN                     3    4 punkty    1-1-1    6:6
2. Podkarpacki ZPN                    3    4 punkty    1-1-1    5:5
3. Małopolski ZPN                      3    4 punkty    1-1-1    4:4
4. Kujawsko-Pomorski ZPN        3    4 punkty    1-1-1    3:3

DZPN już może planować przygotowania do kolejnych etapów walki o Regions Cup. W październiku w Turcji czekają boje z gospodarzami oraz reprezentantami z Rumunii i Azerbejdżanu. 
Do dotychczasowych sukcesów dolnośląskich piłkarzy zawsze, mniejszą lub większą, cegiełkę dorzucali piłkarze z przeszłością w wałbrzyskich klubach. Piotr Broszkowski, Szymon Tragarz, Kamil Sadowski, Konrad Korba.  Blisko gry w finałowym turnieju był Olivier Łabiak, który zagrał w grudniowych meczach w Żmigrodzie, wiosną jeździł na związkowe zgrupowania,  ale ostatecznie nie znalazł uznania w oczach trenerów.
W obecnej kadrze takim ambasadorem jest Karol Garwol, wychowanek Górnika Boguszów-Gorce. W Wałbrzychu trenował i występował w Górniku Nowe Miasto wiosną 2016. W I lidze wojewódzkiej młodzika (11 meczów/3 gole), grał nie tylko z Szymonem i Wiktorem Garwolami, ale również z piłkarzami, którzy podobnie jak on zaistnieli poza Wałbrzychem - Julianem Mordasiewiczem, Jakubem Raciniewskim, Radosławem Cielemęckim. Natomiast w III lidze okręgowej młodzika zagrał 6 razy (1 gol). Potem była gra dla Miedzi Legnica, Górnika Zabrze, Piasta Nowa Ruda, a od 12 miesięcy trzecioligowy Słowianin Wolibórz.


środa, 1 lipca 2026

VI Memoriał Stanisława Świerka

 O tym, że w 2026 roku będą obchodzone uroczystości 80-lecia wałbrzyskiego sportu oraz 80-lecia klubu Górnik Wałbrzych to było wiadomo od dawna. Rok jubileuszowy to często okres wyjątkowy, związany nie tylko ze wspomnieniami, wydawnictwami, okolicznościowymi imprezami. To często również dodatkowa mobilizacja sportowców i chęć osiągnięcia czegoś wyjątkowego. Kibice piłki nożnej, niestety, nie są rozpieszczani, ani wynikami, ani… informacjami.
O tym, że w Wałbrzychu rozgrywany był w ostatni weekend czerwca Memoriał Stanisława Świerka, nie licząc uczestników, niewielu wiedziało.
Owszem na plakacie czerwcowych imprez mamy (grafika powyżej) dwie futbolowe imprezy firmowane pod znakiem Górnika Wałbrzych. Ale co kryło się pod hasłem „80 lat Górnika na sportowo”? Turniej młodzieży? Spotkanie pokoleń, mecz kibice vs. gwiazdy? Lokalne media i co najgorsze sam klub milczy na ten temat.
TURNIEJ PIŁKARSKI OLDBOJÓW to nie brzmi zbyt ekskluzywnie i zachęcająco. Tymczasem Wałbrzych był areną już szóstej edycji Memoriału Stanisława Świerka. Szkoleniowca, który zapisał się w historii największych klubów regionu. Gdyby w Górniku Wałbrzychu byli działacze z prawdziwego zdarzenia, gdy w Wałbrzychu byli rzetelni dziennikarze sportowi, to by impreza była rozpowszechniona. Być może ogłoszony zostałby okolicznościowy plebiscyt na najlepszego trenera piłkarskiego wszechczasów w Wałbrzychu czy Górniku i zapewne trener Świerk znalazł by się w ścisłej czołówce. W memoriałowej rywalizacji biorą udział zespoły, które pan Stanisław prowadził w swojej bogatej przygodzie szkoleniowej
I edycję (2015) we Wrocławiu wygrał Śląsk Wrocław. Odbyła się w ramach obchodów 70-lecia I K.S. Ślęzy Wrocław. Wałbrzyszanie zajęli 4.miejsce, a barwy biało-niebieskie reprezentowali m.in. Włodzimierz Ciołek, Ryszard Walusiak, Andrzej Dębski, Piotr Borek, czy Krzysztof Truszczyński.
II edycja (2017) miała miejsce w Wałbrzychu i brało w niej udział jedynie trójka ekip, bowiem zabrakło wrocławskiego Śląska. Dzięki 2 wygranym triumfatorem zostali gospodarze. Niesmak pozostał jednak po składzie personalnym Wałbrzyszan, co nie zostało niezauważone m.in. przez media klubowe Ślęzy.
III edycja (2018) odbyła się w Lubinie. Zwyciężyli piłkarze Zagłębia, Górnik był trzeci. Wśród prawdziwych oldbojów (Truszczyński, Dębski, Resel) pomagali nieco młodsi (Mrowiec, Michalak).
IV edycja (2023) ponownie gościła na lubińskich boiskach. Podobnie jak we wcześniejszej edycji najlepsi okazali się gospodarze, a Wałbrzyszanie zajęli 3.miejsce. Po raz kolejny w składzie pojawili się m.in. Dębski, Resel czy G.Michalak.
V edycja (2024) odbyła się we Wrocławiu, ale nietypowo, bo dopiero w listopadzie. Zagrożenie powodziowe spowodowało, że impreza, której pomysłodawcą był Grzegorz Kowalski (obecny trener Ślęzy Wrocław, a w przeszłości związany również z Górnikiem i Śląskiem) nie odbyła w przerwie letniej. Zwycięstwo przypadło po raz pierwszy w historii Ślęzie Wrocław, gdzie pierwsze skrzypce grał znany również z gry w Górniku Bartosz Szepeta. Wałbrzyszanie okazali się najsłabsi, zajmując 4.miejsce.
VI edycja miała się odbyć rok temu, w ramach kolejnego jubileuszu wrocławskiej Ślęzy. Jednak zamiast trzeciego turnieju we Wrocławiu mieliśmy drugi wałbrzyski rok później. Po raz drugi w historii mieliśmy rywalizację jedynie trzech ekip, bowiem zabrakło Zagłębia Lubin. Najlepszą drużyną okazał się Śląsk Wrocław, a gospodarze zajęli trzecie miejsce. Niestety, szczegółów rywalizacji, wyników, składów nie dowie się kibic futbolu spod Chełmca.  Jedyne wspomnienie na skibasport.pl pojawia się dopiero w środę. Wyniki rywalizacji znajdziemy z kolei na stronie slasknet.com, skąd dopiero dowiemy się o nieobecności Lubinian i domyślimy się, że gospodarze przegrali oba pojedynki ze Śląskiem i Ślęzą.
Uczestnicy VI Memoriału Stanisława Świerka w Wałbrzychu.
[foto: fanpage Górnika Wałbrzych]
Zamiast piłkarskiego święta, które mogłoby przyciągnąć sympatyków piłki, mieliśmy skromne spotkanie starszych panów, którzy grali w Lidze Mistrzów (Mandziejewicz) czy w ekstraklasie (Wójcik, Kowalczyk, Morawski). Szkoda, że naprawdę zacna idea nie znalazła uwagi ani w samym klubie, ani w wałbrzyskich mediach. W roku jubileuszu, zarówno sportowym jak i również klubowym, przy okazji turnieju, była znakomita sposobność np. na wspomnienia przed kamerami. Tylko komu na tym ma zależeć?

niedziela, 28 czerwca 2026

Złoty But sezonu 2025/26

Najskuteczniejszymi zawodnikami drużyn podokręgu wałbrzyskiego na poszczególnych poziomach rozgrywkowych byli:
3.liga - Dorian Krakowski (Słowianin Wolibórz) - 7 goli
4.liga - Alan Madej (Orzeł Ząbkowice Śląskie) - 16 goli
klasa okręgowa - Bartosz Chabrowski (Zdrój Jedlina Zdrój) - 35 goli
A klasa - Łukasz Gargała (Orlęta Krosnowice) - 54 gole
B klasa - Krystian Burczak (Zamek II Kamieniec Ząbkowicki) - 40 goli.
Najskuteczniejszym zawodnikiem w sezonie 2025/26 był ŁUKASZ GARGAŁA. Reprezentujący barwy Orląt Krosnowice w 30 meczach ligowych zdobył 52 bramki, a w meczu barażowym  o awans do klasy okręgowej dorzucił kolejne dwie.
Jak się przedstawiał sezon w wykonaniu 29-letniego napastnika drużyny spod Kłodzka?


Obecne strzelecki popisy nie stanowią w przypadku Łukasza coś wyjątkowego, jednorazowego. Od lat w niższych ligach jest jedną z najbardziej skutecznych postaci. Wychowanek Iskry Jaszkowa, rocznik 1996, już 15 lat temu zadebiutował na boiskach wałbrzyskiej okręgówki. Co ciekawe, młodziutki Gargała wówczas grał na pozycji bocznego obrońcy lub pomocnika. Na pierwsze ligowe trafienie czekał jednak do końcówki sezonu 2016/17, gdy w przegranym meczu 2:6  LKS Bystrzyca Górna pokonał Tomasza Janikowskiego. Dwa tygodnie później dorzucił dublet i sezon młodzieżowiec Iskry zakończył z 3 trafieniami. W sezonie 2017/18 mniej występował na boisku zaliczył tylko 6 występów i strzelił 1 gola, a drużyna spadła z klasy okręgowej. Na poziomie A klasy Gargała stawał się z czasem prawdziwym postrachem bramkarzy. Sezon 2018/19 kończy już z 16 trafieniami. 2019/20 14 goli w 14 występach w skróconym przez pandemię sezonie. 2020/21 - to już 54 trafienia, w tym 8 goli w spotkaniu z Victorią Dębowiec.
2021/22 - 48 bramek dla Iskry, co było najlepszym rezultatem indywidualnym na poziomie A klasy w podokręgu wałbrzyskim. Pozwoliło to drużynie z Jaszkowej Dolnej na powrót do klasy okręgowej po 4-letniej przerwie.
2022/23 - 8.miejsce Iskry, 84 bramki strzelone, w tym 28 autorstwa Łukasza. Niestety, reorganizacja rozgrywek, duża liczba spadających ekip z 4.ligi do wałbrzyskiej okręgówki spowodowała, że zespół musiał opuścić szeregi szóstego poziomu rozgrywkowego.
2023/24 - runda jesienna w A klasie to 25 bramek w 14 występach. Zimą wraz z duetem klubowych kolegów Dawiec-Drobek przechodzi do Skałek Stolec występujących w okręgówce. Wiosną dorzuca solidne 11 trafień w tym dwa hat-tricki.
2024/25 - miniony sezon spędził Gargała już w A klasie, ale nie w Iskrze tylko w Orlętach Krosnowice, które awansowały z B klasy. 43 trafienia dały nie tylko koronę króla strzelców, ale satysfakcję, że w pokonanym boju zostali tacy fachowcy jak Mateusz Poświstajło (Trojan Lądek Zdrój) czy Krzysztof Wiśniewski (MLKS Radków).
Łukasz Gargała zdobywa bramkę w Bystrzycy Kłodzkiej w meczu z Polonią (3:2). Wówczas aż trzykrotnie pokonywał bramkarza gospodarzy Macieja Szczepańskiego.
[foto: Grube Kadry / M.Salitra]
A jak radzili sobie poprzedni triumfatorzy zabawy Złoty But podokręgu wałbrzyskiego?
Damian Chajewski w 4.lidze strzelił 6 bramek dla AKS Strzegom, nie będąc nawet najskuteczniejszym strzelcem swojego zespołu. Chajek ma już swoje lata, a poza tym zdobywanie goli na szczeblu wojewódzkim nie jest tak proste jak to miało miejsce w A klasie czy okręgówce. Krzysztof Wiśniewski wciąż imponuje skutecznością. Tym razem grał dla Odrodzenia Szalejów Dolny, który zgłosił się do rozgrywek B klasy. 12 rywali i aż 37 zdobytych bramek musi budzić szacunek. Łukasz Krzeczowski strzelił 24 gole w A klasie, co jest dobrym rezultatem. Jego Błękitni Słotwina nie miały szans na nawiązanie walki o wyższe lokaty, a on sam nie miał takiego wsparcia by rywalizować na strzeleckim polu z z duetami Gromniak-Tomala czy Smutek-Śmietana. Piotr Kałoń dwukrotnie strzelił po 5 bramek w jednym meczu, ale w pozostałych jedynie podwoił ten dorobek. 20 trafień nie dało mu miejsca w najlepszej piątce strzelców grupy I B klasy.

Najlepsi snajperzy Podokręgu Wałbrzych w ostatnich latach:
2016/17 - Paweł Rak (LKS Gilów, B klasa) - 69 goli,
2017/18 - Jacek Stępień (Trojan Lądek Zdrój, B klasa) - 65 goli,
2018/19 - Jacek Stępień (Trojan Lądek Zdrój, A klasa) - 42 gole,
2019/20 - Paweł Chrzan (Darbor Bolesławice, A klasa) - 26 goli,
2020/21- Krzysztof Wiśniewski (KS Polanica Zdrój, A klasa) - 55 goli,
2021/22 - Damian Chajewski (Górnik Wałbrzych, klasa okręgowa) - 51 goli,
2022/23 - Krzysztof Wiśniewski (MLKS Radków, B klasa) - 54 gole,
2023/24 - Łukasz Krzeczowski (Błękitni Słotwina, B klasa) - 70 goli,
2024/25 - Piotr Kałoń (Unia Bogaczowice, B klasa) - 60 goli.