19 czerwca minie 35 lat od meczu na wałbrzyskim Stadionie 1000-lecia ostatniej kolejki sezonu, po którym zespół gości mógł świętować awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Wówczas, w środowe popołudnie w meczu 38.kolejki 2.ligi (dzisiejszej 1.ligi) Zagłębie Wałbrzych rywalizowało z Widzewem Łódź. Goście mający w składzie byłych (Wiesław Cisek, Leszek Iwanicki) reprezentantów kraju oraz przyszłych kadrowiczów (Tomasz Łapiński) czy uczestników Ligi Mistrzów (Piotr Szarpak) musieli pod Chełmcem wygrać, aby zająć drugie miejsce premiowane bezpośrednim awansem na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Na Ratuszową pofatygowało się około 2 tysięcy widzów, w tym kilkuset fanów ekipy gości. Widzew wygrał 2:1 i mógł wraz z kibicami świętować powrót po roku nieobecności do ligowej krajowej elity. W zespole pokonanych cały mecz rozegrał Mirosław Otok, który obecnie piastuje funkcję prezesa piłkarskiego Górnika.
Podobna sytuacja, gdy przyjezdna drużyna musi wygrać w ostatniej kolejce przy Ratuszowej, aby świętować awans miała miejsce w pierwszą sobotę czerwca 2026 roku. Dzierżoniowskiej Lechii komplet punktów nie dawał co prawda bezpośredniej promocji do wyższej klasy rozgrywkowej, ale zapewniał drugie miejsce na mecie sezonu i grę w barażach o 3.ligę. Lechia ostatni raz grała na tym szczeblu w sezonie 2018/19, od tamtej pory dwukrotnie przegrała szansę na powrót po dramatycznych barażach. Za zwycięstwo gości w Wałbrzychu grający u bukmachera niewiele by zarobili, bo najwyższy kurs oscylował wokół 1,3. Mecz na Stadionie 1000-lecia zapowiadał się interesująco nie tylko ze względu na stawkę pojedynku.
Przez lata zmieniła się piłkarska geografia w podokręgu wałbrzyskim. Największe miasto dawno straciło na znaczeniu wraz z miejscowymi klubami. Obecnie kibice futbolu w Wałbrzychu z zazdrością spoglądają w kierunku Dzierżoniowa. Dawniej był to ubogi sąsiad, który czerpał z bogactwa piłkarskiego miasta pod Chełmcem i na bazie byłych juniorów, czy graczy rezerw Górnika i Zagłębia budował kadrę zespołu grającego dwie, trzy klasy niżej od wałbrzyskich ligowców. Obecnie stan posiadania zmienił się praktycznie o 180 stopni. O Zagłębiu nikt już nie wspomina. Górnik to teraz jedynie historia, tradycja oraz grupa fanatycznych kibiców. Ale sportowo, infrastrukturalnie oraz organizacyjnie oglądają plecy Lechii. Wspomniany wyżej sezon 2018/19 był ostatnim dla Dzierżoniowian w trzeciej lidze, ale od tamtej pory Lechia grała albo w czołówce albo w środku czwartoligowej stawki. Dla porównania Górnik musiał odbudowywać markę od A klasy i kończący się sezon jest zaledwie drugim na poziomie 4.ligi, z której zresztą spada z hukiem po rocznym pobycie. Wałbrzyszanie mogą zazdrościć przede wszystkim infrastruktury - w Dzierżoniowie nie tylko wyremontowali stadion z częścią zadaszonych trybun, oświetleniem. Pojemność na możliwości miasta całkowicie wystarczająca. Poza tym miejscowy OSiR dysponuje zadaszonym boiskiem pod balonem. Lechia nie ma problemów z miejscem na sparingi, tak jak Górnik korzystający z płyty w Strudze. Znakomicie układa się współpraca władz z miasta z klubem, w Dzierżoniowie przeprowadzane są konsultacje organizowane przez DZPN, turnieje młodzieżowe o wiele częściej niż w wałbrzyskim Aqua Zdroju. Na jubileusz klubowy działacze zorganizowali przyjazd chorzowskiego Ruchu, z kibicami którego sympatyzują fani Lechii. O uroczystościach jubileuszowych piłkarskiego Górnika lepiej przemilczeć. O wiele bardziej czuć klimat futbolu niż w Wałbrzychu.
Lechia to w XXI wieku przede wszystkim success story. Nazwiska Piątka, Jacha czy Klimali kojarzą kibice w całej Polsce, a w przypadku tego pierwszego również za granicą. Wiosną w ekstraklasie błysnął kolejny piłkarz trenujący w juniorach Lechii Rafał Adamski, który walnie przyczynił się do rewelacyjnej jesiennej formy Pogoni Grodzisk Mazowiecki w 1.lidze, a wiosną do utrzymania stołecznej Legii. A kim mogą się pochwalić w Górniku Wałbrzych? Tak naprawdę żaden z wychowanków w XXI wieku nie osiągnął statusu wyżej wymienionych zawodników. Trudno sobie wyobrazić, aby klub z taką historią jak Górnik Wałbrzych miał ambasadora w osobach przykładowo Łasickiego, Oleksego czy Weiraucha.
Lechii Wałbrzyszanie mogą zazdrościć historii obecnego szkoleniowca Marcina Orłowskiego, notabene byłego napastnika Górnika. Popularny Orzeł kończył karierę piłkarską w Lechii jednocześnie szkoląc klubową młodzież. Płynnie przejął I zespół, zdobył niezbędne związkowe wykształcenie, a prowadzony przez niego zespół rozwija się, osiąga wyniki. Do drużyny systematycznie wprowadzani są wychowankowie, którzy często zajmują w wyjściowym składzie miejsca dotychczas obsadzane przez zawodników bardziej rozpoznawalnych w regionie. Sytuacja, którą zapewne chciał wdrożyć w życie nie tylko obecny prezes Górnika, ale i również jego poprzednicy. Zresztą Mirosław Otok dostrzega zjawisko i po awansie zwrócił się do Mariusza Kondryca, który szkoli młodzież w Dzierżoniowie, choć znany był za sprawą seniorów Skałek Stolec. Nie udało się, ale dzierżoniowski kierunek powrócił zimą i na Ratuszową trafił Piotr Pietrewicz - były piłkarz, a potem wieloletni trener w Lechii.
Obecnie w Lechii osobami z przeszłością wałbrzyską są:
⚽trener Marcin Orłowski - napastnik w drugoligowym i trzecioligowym Górniku, jeden z najlepszych napastników, którzy występowali w klubie spod Chełmca w XXI wieku.
⚽Szymon Tragarz - skrzydłowy występujący w ostatnim wartym wspomnienia sezonie Wałbrzyszan w 4.lidze, czyli kampanii 2018/19. Górnik wówczas walczył o awans do 3.ligi z rezerwami Śląska. 11 bramek w 30 meczach i znakomita dyspozycja była przepustką do kadry Regions Cup DZPN, z którą w 2019 sięgnął po mistrzostwo Europy. Po grze w Ślęzie Wrocław, Świdnicy, Nowej Rudzie, Woliborzu latem ubiegłego roku dołączył do Lechii. Odpalił w rundzie wiosennej, a przed meczem z Górnikiem zaliczył serię 7 bramek w 5 ostatnich meczach.
⚽Mateusz Krzymiński - lewonożny wychowanek Górnika, który w drugiej, trzeciej i czwartej lidze zagrał ponad 140 razy zdobywając 2 gole. Od 2019 często zmieniał kluby (AKS, Foto-Higiena, Orzeł Lubawka, Słowianin, WKS Wierzbice, Piast Nowa Ruda), do Lechii przybył zimą tego roku.
A w Górniku dzierżoniowskimi łącznikami są:
⚽trener Piotr Pietrewicz
⚽Aldeir - kapitan Górnika grał w Lechii w latach 2019-21, w 47 meczach zdobył 4 gole.
⚽Oskar Nowak - spędził rundę jesienną sezonu 2023/24. W I zespole w 4.lidze strzelił 2 gole w 14 występach, w rezerwach 3 w 9.
⚽Michał Rzońca - wychowanek Lechii, w I zespole seniorów debiutował 4 lata temu zdobywając bramkę w premierowym występie. Jak się okazało było to jedyne trafienie w I zespole. O wiele więcej znaczył w rezerwach, gdzie na poziomie A klasy i klasy okręgowej zdobył blisko pół setki goli. To dzięki jego dyspozycji oraz Dawida Ziółkowskiego, Dominika Jagielskiego Górnik wygrał okręgówkę, a prezes Otok uwierzył w potencjał zawodników związanych z powiatem dzierżoniowskim.
Aldeir nie podbił Dzierżoniowa głównie przez urazy. Nowak i Rzońca odbili się od I zespołu Lechii, nie przebili się do podstawowego składu, nie zostali kluczowymi postaciami jakimi są obecnie w Górniku. To również pokazuje różnice w jakości kadr obecnego Górnika i obecnej Lechii. Z kolei Tragarz z Krzymińskim mieliby w ekipie biało-niebieskich pewne miejsce i to nie ze względu na zasługi czy sentyment. Taki obecnie jest kontrast.
W Lechii od kilku lat jest odpowiednia piramida szkoleniowa, gdzie młodzi zawodnicy mogą liczyć na czytelną ścieżkę rozwoju sportowego. I zespół stanowi wizytówkę klubu i miasta, rezerwy reaktywowane w 2020 roku z B klasy awansowały do klasy okręgowej, gdzie ogrywani są młodzi zawodnicy. Nie jest prawdą, że o ich sile stanowią zawodnicy schodzący z I zespołu. Wręcz odwrotnie, to Marcin Orłowski sięga po wyróżniających się zawodników z rezerw. Taką drogą przeszli choćby Jarosław Duda, Kacper Polański, Kamil Ziółkowski, czy Adrian Twardowski. Dla porównania - kogo można wymienić z obecnej kadry I zespołu Górnika, który zbudowany został przez grę w rezerwach? Podobnie jak w Wałbrzychu, w obecnym sezonie nie ma drużyny juniorów starszych. Z tym, że to jest zamierzone. Od kilku sezonów zawodnicy w wieku juniora starszego rywalizują w Lechii II z seniorami w okręgówce. W Górniku II nie znajdziemy jedenastki zbudowanej na samych juniorach. Lechia w juniorach młodszych (B1) rywalizuje w najwyższej wojewódzkiej klasie rozgrywkowej - I, podczas gdy rówieśnicy z Górnika w II. Co prawda, oba zespoły najprawdopodobniej spadną, ale w jakże odmiennych okolicznościach.
![]() |
| Luty 2026 sparing Górnika Wałbrzych z Lechią Dzierżoniów (2:2) [foto: fbk żółto-czerwono-niebieski Dzierżoniów] |
Zimą Piotr Pietrewicz budował Górnika na nowo, po swojemu. Bodaj najbardziej wartościowym wynikiem zimowych przygotowań był remis z Lechią. Na boisku bocznym Aqua Zdrój padł remis 2:2 po bramkach Rzońcy, Migacza oraz Bucia i Tragarza. Przed rundą wiosenną oba zespoły miały zgoła odmienne cele - Lechia utrzymać drugie miejsce premiowane barażami, a Górnik utrzymać się w lidze. Przed sobotnią potyczką w Wałbrzychu wiadome było, że Górnik opuszcza grono czwartoligowców. 14 występów na murawie to 3 wygrane i 11 porażek, plus walkower za wyjazdowy mecz z LegSadem Kościelec. Lechia miała tak pechowy terminarz, że rozegrała oba spotkania z LegSadem, w tym remis domowy 1:1, co oznaczało stratę 2 punktów. Podopieczni Orłowskiego do meczu z Górnikiem odnieśli 9 zwycięstw, 4 remisy i 2 porażki (2:3 na wyjeździe z GKS Mirków, mimo prowadzenia 2:0 i 0:3 u siebie z Baryczą). W sobotę faworyt mógł być tylko jeden.
Górnik Wałbrzych w roli spadającej z ligi drużyny rywalizujący z zespołem, który MUSI z nim wygrać, aby osiągnąć swój, ostatni raz był w 1989. Ruch Chorzów. Teoretycznie w przypadku zwycięstwa co najmniej 3 bramkami i przy korzystnych wynikach Wałbrzyszanie mogli by wskoczyć do strefy barażowej, ale cudu przy ulicy Cichej w Chorzowie nie było. Ruch wygrał 4:1 i świętował mistrzostwo Polski. Był to jednocześnie ostatni mecz Górnika w 1.lidze. Z kibicami Ruchu sympatyzują fani z Dzierżoniowa. Obie grupy mocno zaprezentowały się w jesiennym meczu Lechia - Górnik. Stąd też obawy policji, a nadzieje szalikowców Górnika, że zorganizowana grupa przyjedzie wspierać zespół gości. Sektor dla nich pozostał jednak pusty, a na stadionie nie było jakieś znaczącej liczby kibiców trzymających kciuki za Lechię. Górnik nie mógł skorzystać z usług Olafa Dąbrowskiego, jednego z nielicznych zimowych transferów. U gości zabrakło Wiktora Galuby i Kamila Ziółkowskiego pauzujących za nadmiar żółtych kartek.
Wałbrzyszanie na wygraną z Lechią czekają od sezonu 2015/16, czyli ostatniego, w którym barwy biało-niebieskie reprezentował Marcin Orłowski. Ostatnie dwa wyjazdy to klęski Górnika 1:8 i 1:7. Już po pięciu minutach mogło być 0:2. Szczęścia zabrakło Szymonowi Tragarzowi, który dwukrotnie przegrywa pojedynek z Filipem Węgrzyńskim. Gości z rytmu wybili... szalikowcy Górnika. Odpalenie rac, zadymienie boiska, krótkie wstrzymania wznowienia gry przez arbitra spowodowały nie tylko aktywność delegata związkowego, który zmienił sektor by lepiej dokumentować wydarzenia na trybunach, ale również uważniej w defensywie zaczęli grać Wałbrzyszanie.
Kto jako pierwszy miał spróbować ukuć Dzierżoniowian jak nie były gracz Lechii, czyli Michał Rzońca? Od pomocnika Górnika wiele zależy na boisku. Szkoda, że tak jakościowych zawodników mało jest w kadrze zespołu. Najlepszą sytuację gospodarze mieli w 38', kiedy Oktawian Greiner uderzył mocno z 20 metrów, a Adrian Szady kapitalną paradą dał pierwszy rzut rożny miejscowym. W tej sytuacji aż się prosiło o dokładnie podanie do Łabiaka, który jesienią uchodził za odkrycie całej ligi, zdobył 12 goli, trafił do kadry DZPN, a wiosną konto bramkowe to okrągłe zero trafień. Lechia nie miała przygniatającej przewagi, ale częściej gościła w polu karnym przeciwnika i oddała więcej strzałów. Paradoksalnie bramkę mogła zdobyć w doliczonym czasie I polowy po kiksie Węgrzyńskiego. Bramkarz tak niefortunnie wybijał piłkę, że trafił w plecy Kacpra Polańskiego, a przejętą piłkę Bartosz Rzepski lobem skierował poza bramkę.
![]() |
| Od lewej Bartosz Rzepski, Oskar Nowak, Olivier Łabiak i Michał Rzońca. [foto: walbrzych24.com] |
W 66.minucie mógłby być koniec marzeń Lechii o barażach. Michał Rzońca po kapitalnej akcji z udziałem Greinera i Łabiaka wyłożył piłkę Rewersowi, który powinien z kilkunastu metrów pokonać Szadego. Strzał zablokował Wasilewski, a po kilku minutach Martin został zmieniony przez Oskara Hurkota. Niestety, Piotr Pietrewicz źle zarządził momentem przeprowadzenia zmiany. Zmiennik stał przy środkowej linii, goście wywalczyli rzut rożny, a trener Górnika próbować odroczyć zmianę po kornerze. Sędziowie nie dopuścili do tego, Górnicy pogubili się we własnym polu karnym, Tragarz w dziecinny sposób pozbył się opieki Nowaka i mocnym strzałem zdobył kontaktową bramkę.
Kilkadziesiąt sekund później eksplozja wściekłości na ławce Lechii, gdy legnicki arbiter zignorował upadek Trzepacza w starciu z Kaczmarkiem oraz Tragarza, gdy mijał Aldeira. Strzelec gola dla Lechii zobaczył żółtą kartkę, a w całej tej sytuacji wyszła również dojrzałość trenera Marcina Orłowskiego. Nie było niepotrzebnych pretensji, gestykulacji, tylko momentalne skupienie się na boiskowych poczynaniach podopiecznych, kolejne wskazówki.
W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry po dograniu Konrada Bucia Oskar Trzepacz głową wyrównuje stan meczu. Jak można zostawić w polu bramkowym napastnika to pozostanie zagadką duetu stoperów Stec-Aldeir. Szymon Kaczmarek, bodaj najlepszy obrońca w sobotnim spotkaniu, pieczołowicie pilnował Juraszka, który końcówkę meczu spędził w roli mocno ofensywnej. Sędzia powinien z boiska wyrzucić Kacpra Steca, który dwukrotnie bezsensownie odkopywał piłkę po gwizdku sędziego. Za pierwszym razem zobaczył żółtko, a za drugim zabrakło odwagi Konradowi Śliwce, by wyrzucić jak najbardziej słusznie zawodnika gospodarzy.
Końcowy gwizdek to radość kibiców Górnika i rozpacz wśród Dzierżoniowian. Lechia w tym sezonie doznała zaledwie 4 porażek, w tym dwóch z Baryczą, która tak naprawdę grała w innej, własnej lidze. Dwie pozostałe to 2:3 z Prochowiczanką mimo prowadzenia 2:1 i wspomniana wyżej z GKS Mirków. Do tego finał dolnośląskiego Pucharu Polski. Zabrakło punktu do drugiego miejsca, które zajął żmigrodzki Piast. Co ciekawe Lechia wygrała z Piastem na wyjeździe 2:1 i zremisowała u siebie 1:1.
Górnik z kolei w lidze punktował lepiej jedynie od Twardego Świętoszów. W meczu z Lechią pokazał się z jak najlepszej strony. Gdyby ktoś oglądał pierwszy i ostatni mecz pod wodzą Piotra Pietrewicza mógłby się mocno zdziwić, że Wałbrzyszanie byli jedną z najsłabszych ekip w lidze. Zapewne dla wielu z aktorów sobotniego meczu był to ostatni występ w Górniku. Dla Łabiaka, Rombka, Węgrzyńskiego czy Rzońcy sezon w okręgówce to czas stracony. Jak to będzie przy Ratuszowej wyglądać w następnym sezonie o tym przekonamy się zapewne za kilka tygodni, ale o optymizm naprawdę trudno.


.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz