Robert Lewandowski został wybrany Najlepszym Sportowcem 2015 roku przez czytelników Przeglądu Sportowego oraz telewidzów TVP. Adam Nawałka został Trenerem Roku. Oznacza to jedynie, że piłka nożna jest najpopularniejszym sportem w Polsce.
Naprawdę trudno porównać osiągnięcia przedstawicieli różnych dyscyplin sportowych. Czy bardziej wartościowy jest sukces lekkoatlety czy medal przykładowo narciarza. A gdzie pomiędzy indywidualne sukcesy wcisnąć przedstawiciela gier zespołowych? Oczywiście w wyborach kibiców, a do takich niewątpliwie należy plebiscyt Przeglądu Sportowego, decydują również, a nawet przede wszystkim sympatie. Dlatego nie może dziwić tegoroczny wybór, choć jest kontrowersyjny.
Robert Lewandowski, z całym szacunkiem dla jego talentu, osiągnięć z Bayernem i kadrą, strzelonych bramek, działalności charytatywnej itp., ale nie zdobył spektakularnego sukcesu w 2015 roku w skali europejskiej,nie mówiąc o światowej. A w pokonanym polu, zdaniem czytelników i telewidzów, pozostawił mistrzów i rekordzistów świata.
19 lat wcześniej Telewizja Polska w konkursie audiotele wybierała również Sportowca Roku, którym okazał się piłkarz Marek Citko. Sympatyczny pomocnik zdobył z Widzewem Łódź tytuł mistrza Polski, pokazał się z zespołem w Lidze Mistrzów, gdzie odpadł w fazie grupowej, a w reprezentacji zdobył bramkę na londyńskim Wembley, w przegranym meczu 1:2. Popularność futbolu, oczekiwanie na piłkarskiego idola spowodowała, że Citko okazał się bardziej popularniejszy od medalistów olimpijskich i to w roku olimpijskim! Szybko zaniechano takie plebiscyty, choć trzeba przyznać, że w zabawie Przeglądu Sportowego piłkarz Widzewa za 1996 wybrany został 10-tym sportowcem, a zwyciężczynią została Renata Maurer.
Robert Lewandowski jest trzecim piłkarzem, który triumfuje w plebiscycie PS. Przed wojną triumfował Wacław Kuchar - supertalent, który oprócz kapitalnej gry w Pogoni Lwów i reprezentacji Polski, był rekordzistą kraju w kilku dyscyplinach lekkiej atletyki, a ponadto był reprezentantem w łyżwiarstwie szybkim i hokeju na lodzie! Kuchar był zwycięzcą pierwszego plebiscytu w 1926 roku. Musiało minąć długie 56 lat, by znów triumfatorem okazał się przedstawiciel gier zespołowych. Zbigniew Boniek firmował niespodziewany sukces Polaków na hiszpańskim mundialu. Wcześniej nie udało się to nawet piłkarzom ze złotej ery Kazimierza Górskiego. Kazimierz Deyna systematycznie gościł w plebiscycie w latach 70-tych, a najbliżej triumfu był w roku niemieckiego mundialu, gdzie musiał uznać wyższość Ireny Szewińskiej, która zgromadziła prawie dwa razy tyle głosów, co kapitan biało-czerwonych. Mimo to najczęściej plasował się w pierwszej dziesiątce (1972 - 6, 1973-5, 1974 - 2, 1976 -9, 1977 -9), dwukrotnie Grzegorz Lato (1974 -4, 1977-5), a po razie - Jan Tomaszewski (1973 - 9), Lesław Ćmikiewicz (1973 - 10) i Robert Gadocha (1974 - 5).
W latach 80-tych to nie tylko medal w Hiszpanii, ale udane mecze Widzewa i polskich piłkarzy w zagranicznych już klubach w europejskich pucharach. Obecny prezes PZPN oprócz wyboru w 1982 uznanie zdobył w 1985 (triumf w Pucharze Mistrzów z Juventusem), gdzie uplasował się na szóstym miejscu. Kibice wybierali głosami do czołowej dziesiątki trzykrotnie Józefa Młynarczyka (1983-6, 1985 -10, 1987-7), dwukrotnie Włodzimierza Smolarka (1981 - 4, 1984 -9), ponownie jak we wcześniejszej dekadzie -Grzegorza Lato (1982 - 6), a także Andrzeja Buncola (1982 -7) i Dariusza Dziekanowskiego (1985 -7).
Późniejsze lata posuchy polskiego futbolu spowodowały coraz rzadszą obecność piłkarzy w plebiscycie Przeglądu Sportowego, gdzie z czasem rozrastały się kategorie nagród. Oto futbolowe zestawienie ostatniego ćwierćwiecza:
1992 - Andrzej Juskowiak (4), Wojciech Kowalczyk (9)
1996 - Marek Citko (10)
2001 - Emmanuel Olisadebe (4), Jerzy Dudek (5)
2002 - Najlepsza Polska Drużyna Roku - Wisła Kraków
2004 - Jacek Krzynówek (9)
2005 - Tomasz Frankowski (6), Jerzy Dudek (8), Maciej Żurawski (10)
2006 - Euzebiusz Smolarek (6), Artur Boruc (10)
2007 - Euzebiusz Smolarek (2), Trener Roku - Leo Beenhakker
2008 - Drużyna Roku - Lech Poznań
2011 - Robert Lewandowski (7)
2012 - Robert Lewandowski (7)
2013 - Robert Lewandowski (5)
2014 - Robert Lewandowski (9).
Biorąc pod uwagę ostatnie plebiscyty, widać, że popularność Lewandowskiego systematycznie rośnie. Jeśli chodzi natomiast o Adama Nawałkę, to sporo zawdzięcza nie tylko wywalczeniu awansu do francuskiego Euro, ale znakomitej polityce informacyjnej PZPN, współpracy z mediami. Nie bez znaczenia był również kapitalny cykl o selekcjonerze, który systematycznie gościł na łamach Przeglądu Sportowego, a jest o wiele ciekawszy niż nie jedna książka biograficzna o futbolistach, które ostatnimi czasy wręcz zalewają księgarnie.
Duża popularność to i duże oczekiwania. Jeśli te nie zostaną spełnione upadek dzisiejszych idoli może być bardzo bolesny. W 2007 sportowa Polska była chyba jeszcze bardziej zakochana w futbolu niż obecnie. Po latach posuchy przyszedł historyczny pierwszy awans do mistrzostw Europy, a selekcjonerem był Holender Beenhakker, o którym co nadgorliwi dziennikarze pisali nawet książki. Ebi Smolarek,bohater ówczesnych eliminacji, w plebiscycie wyprzedzony został przez Adama Małysza, ale czytelnicy bardziej cenili jego gole niż mistrzostwa świata czy Europy pływaków,lekkoatletów, szermierzy,szczypiornistów czy start w Formule Kubicy. A co się działo później? Ebi systematycznie obniżał loty, uwielbianego niedawno Leo prezes PZPN zwolnił ... przed telewizyjnymi kamerami, a atmosfera wokół kadry sprzed kilkunastu miesięcy poszła w niepamięć, by wystarczy przypomnieć opustoszałe trybuny podczas finiszu następnych eliminacji.
Oby nie było teraz powtórki
niedziela, 10 stycznia 2016
sobota, 9 stycznia 2016
Sylwetka Grzegorza Krawca
Dawno nie mieliśmy w Wałbrzychu do czynienia z potwierdzeniem transferu jeszcze przed rozpoczęciem przygotowań. Pierwszym nabytkiem trzecioligowego Górnika Wałbrzych jest 23-letni Mateusz Krawiec, który po latach gry wraca pod Chełmiec. Tym samym stanie się kolejnym piłkarzem, którego ojciec wcześniej również reprezentował barwy Górnika. Po Kosowskich, Ciołkach, Walusiakach i kilku innych sztafetach rodzinnych, przyszła pora na Krawców. Przy okazji powrotu Mateusza warto przypomnieć postać jego ojca Grzegorza, który z powodzeniem grał w ligowym Górniku i KP w latach 80 i 90-tych ubiegłego wieku.
Grzegorz
Krawiec należy do elitarnego grona zawodników Górnika, oprócz Krzysztofa
Truszczyńskiego i Henryka Janikowskiego, którzy strzelali dla wałbrzyskiego
klubu bramki w trzech najwyższych klasach rozgrywkowych. (Leszek Kosowski również trafiał w pierwszej, drugiej i trzeciej lidze - tyle, że wyniki trzecioligowe Górnika z jesieni'92 zostały anulowane).
| Grzegorz Krawiec |
Urodzony
18.05.1964 i jest wychowankiem Victorii Baryt, skąd z opinią zdolnego juniora
trafił do drugoligowego wówczas Górnika trenowanego przez Horsta Panica. We
wrześniu'82, osiemnastolatek debiutuje w I zespole w zwycięskim meczu z Gryfem
w Słupsku, a wiosną zlicza jeszcze jeden epizod - to jest cały wkład Grzegorza w historyczny
awans wałbrzyszan do ekstraklasy. W
międzyczasie jest powoływany do kadry juniorów.
Po awansie Górnik dokonał niezbędnych transferów i młody napastnik
musiał wrócić do Victorii. Powrót do macierzystego zespołu z Gorc przynosi
znakomitą grę i minimalnie (4 punkty straty) przegraną walkę o awans do drugiej
ligi z wrocławską Ślęzą. Nie uszło to uwadze Horsta Panica, który po raz drugi
zaproponował Krawcowi współpracę. Tym razem było to Zagłębie Sosnowiec, gdzie
oprócz szkoleniowca dobre recenzje zbierali inny wałbrzyscy podopieczni w
osobach Leszka Rycka i Gerarda Śpiewaka. W drużynie ze Stadionu Ludowego
zadebiutował w ekstraklasie, zdobywał nawet bramki, pojawiły się powołania no
konsultacje kadry młodzieżowej. Z czasem jednak następowała stopniowy spadek
formy zespołu, co zakończyło się degradacją. Po krótkiej wizycie w Victorii, wreszcie po pięciu latach powraca do Górnika. Nie był to udany sezon, słaby
skład, przepychanki pomiędzy działaczami. Krawiec grał już nie jako typowy
napastnik, łowca goli, lecz potrafił cofnąć się po piłkę rozegrać ją,
dośrodkować, niekonwencjonalnym dryblingiem zgubić rywala. Po spadku do drugiej
ligi grał czasami wręcz po profesorsku, aż miło było patrzeć na grę jakże wtedy
niedocenianego gracza Górnika. Po sezonie widząc, że coraz źle się dzieje w klubie, który chyli się organizacyjnie ku upadkowi, wyjeżdża do
Belgii, gdzie spędza udane 4 lata w trzeciej, a później w drugiej lidze. Tam
też przychodzi na świat Mateusz.
Na skutek kontuzji łękotki wraca do kraju. Po powrocie
w rodzinne strony trafia do najwyżej grającej drużyny z regionu wałbrzyskiego –
drugoligowej Lechii Dzierżoniów. Tam
swoją grą pokazał, że stał się graczem dojrzałym świetnym technicznie i w dużej
mierze dzięki niemu zespół zdobył kilkanaście punktów jesienią. Popisem był wyjazdowy
pojedynek z Górnikiem Konin, gdzie Grzegorz zdobył dwa gole i walnie przyczynił
się do zwycięstwa 4:0. Niestety, przyszła fatalna wiosna i nastąpił spadek
Lechii. Po kolejnej degradacji wraca do Wałbrzycha, tym razem do Klubu Piłkarskiego
Wałbrzych, gdzie głośno mówiono o awansie do drugiej ligi. Trener Zbigniew
Górecki chcąc wykorzystać doświadczenie Krawca postanowił obdarzyć go eksperymentalnie
funkcją ostatniego obrońcy, na której Grzegorz nigdy wcześniej jeszcze nie
grał. Niestety, zamiast spodziewanych kompletów punktów KP przegrywa w Brzegu
Dolnym, remisuje w Oleśnicy i trener Górecki musiał pożegnać się z posadą
trenera. Zastąpił do Wiesław Pisarski, który widział Krawca w drugiej linii.
Doświadczenie, cechy przywódcze, mobilizowanie kolegów, to wszystko
spowodowało, że Krawiec stał się, nie tylko z racji wieku, kapitanem zespołu.
Nic dziwnego, że przy Ratuszowej świętowano szybko upragniony awans do 2.ligi.
Wymagania na zapleczu ekstraklasy stają się coraz większe, a Grzegorz mimo, że
nie grywa pełnych 90 minut jest przydatnym graczem. W przerwie zimowej po
sparingu z byłym swoim zespołem z Dzierżoniowa dochodzi do ostrej wymiany zdań
pomiędzy Krawcem a Pisarskim, co kończy się zdaniem sprzętu i opuszczeniem
zespołu przez tego pierwszego. W kwietniu’97 rozpoczyna swoje pierwsze trenerskie
kroki obejmując grający w klasie okręgowej (V liga) zespół rezerw KP Wałbrzych.
Dzięki udanej jesieni, kilku zakupów gwiazdek trzeciej ligi wałbrzyskim
działaczom zamarzyła się ekstraklasa, ale rzeczywistość okazała się brutalna,
bowiem po 11 wiosennych meczach na koncie zespół miał 1 zwycięstwo 10 porażek
(w tym 7 kolejnych i 3 u siebie) i zamiast odliczać dystans od lidera nerwowo
spoglądano w stronę strefy spadkowej, gdzie dzieliło jedynie 5 punktów!!!
Trener Bogdan Przybyła, który przed rundą zastąpił Wiesława Pisarskiego,
namówił do gry Grzegorza Krawca i w meczu o 6 punktów okazał się on bohaterem
meczu, gdy wchodząc po przerwie w doliczonym czasie gry celnie egzekwował rzut
wolny i dał zwycięstwo nad Elaną Toruń 1:0. Z dnia na dzień z syna martnotrawnego
stał się bohaterem Wałbrzycha: celna „główka” w Bytomiu i 1:0 z Szombierkami,
2:4 w Legnicy i 1 gol Grześka, skutecznie egzekwowany rzut wolny w 88’ w meczu
z Zawiszą daje remis 2:2 i wreszcie w ostatnim meczu w doliczonym czasie gry
skutecznie egzekwuje rzut karny zapewniając zwycięstwo 2:1 nad Lechią Zielona
Góra. Najskuteczniejszy w rundzie śmiało mógł się poczuć ojcem utrzymania się
zespołu w drugiej lidze, również jako szkoleniowiec (wespół z Julianem
Drohomireckim) osiągnął sukces awansując z rezerwami do IV ligi. Po przybyciu
na Ratuszową Grzegorza Kowalskiego Krawiec grywał coraz rzadziej, najczęściej w
roli dobrego zmiennika wnoszącego do zespołu nowego ducha walki... Jego wkład
docenili czytelnicy Tygodnika Wałbrzyskiego głosując na niego w plebiscycie na
najpopularniejszego sportowca ziemi wałbrzyskiej'97 (zajął 6.miejsce). Zimą w
rozgrywkach halowych doznaje kontuzji, przez co wypada ze składu drugoligowca.
Jesienią przechodzi do AKS Strzegom gdzie łączy funkcję trenera z grającym
liderem zespołu.
Później przeszedł do Świdnicy, gdzie z powodzeniem trenował
czwartoligową Spartę, z którą m.in. pokazał się w 2004 roku w Pucharze Polski
dzielnie walcząc przeciwko Pogoni Szczecin (2:3).
Przebieg
kariery Grzegorza Krawca:
do 1982 -
Victora Baryt Wałbrzych
1982/83 -
Górnik Wałbrzych (2.liga - 1 m. awans do
1.ligi) 2/0
1983/84 -
Victoria Baryt Wałbrzych (3.liga - 2 m.)
1984/85 -
Zagłębie Sosnowiec (1.liga - 5 m.) 19/3 gole
1985/86 -
Zagłębie Sosnowiec (1.liga - 16 m.spadek)
15/0
1986/87 -
Zagłębie Sosnowiec (2.liga - 6 m.) 12/1 gol
1987/88j -
Victoria Wałbrzych (3.liga - 3 m.)
1987/88w -
Zagłębie Sosnowiec (2.liga - 5 m.)
1988/89 -
Górnik Wałbrzych (1.liga - 15 m. spadek)
21/2 gole
1989/90 - Górnik Wałbrzych (2.liga - 8 m.) 30/5 goli
1990/91 - Looi Sport Tessenderlo (3.liga belgijska) 4
gole
1991/92 - Looi Sport Tessenderlo (3.liga belgijska) 10
goli
1992/93 - KTH Diest (2.liga belgijska) 4 gole
1993/94 - KTH Diest (2.liga belgijska)
1994/95 -
Lechia Dzierżoniów (2.liga - 15 m. spadek)
31/5 goli
1995/96 - KP
Wałbrzych (3.liga - 1 m. awans) 33/7
goli
1996/97 - KP
Wałbrzych (2.liga - 12 m.) 20/5 goli
1997/98 -
Górnik Wałbrzych (2.liga - 7 m. wycofanie
się) 8/0
1998/99 - AKS
Strzegom (klasa okręgowa)
piątek, 8 stycznia 2016
Internauci wybrali Szeję do Jedenastki Marzeń AJ Auxerre
Wybrano Jedenastkę Marzeń w 110-letniej historii AJ Auxerre. Wyboru dokonali internauci i jak w takich przypadkach bywa, na pewno sporo kontrowersji wywołać mogą, co niektóre nazwiska. Zestawienie najlepszej jedenastki w historii klubu z Burgundii ma mocny akcent Polski, bowiem znalazło się w nim aż czterech Polaków.
Oto 11 de rêve (Jedenastka Marzeń) AJ Auxerre:
Marian SZEJA
Bacary SAGNA Basile BOLI Paweł JANAS Jean-Pascal MIGNOT
Benoit PEDRETTI Waldemar MATYSIK Enzo SCIFO
Pascal VAHIRUA Andrzej SZARMACH Christophe COCARD
Polski kwartet i belgijski internacjonał tworzą prawie połowę składu. Jeśli wziąć procentowy udział wszystkich głosów to bezsprzecznie najmniej problemów internauci nie mieli z wyborem stopera - został nim Basile Boli (53,3%), grający w Auxerre w latach 1982-90, po czym grając w Marsylii zdobył bramkę w finale Ligi Mistrzów. Jeśli natomiast weźmie się pod uwagę liczbę głosów to prym wiedzie ... wałbrzyszanin. Marian Szeja otrzymał aż 880 głosów, w czym zasługa niewątpliwie internautów i kibiców z Wałbrzycha. Bruno Martiniego wyprzedził aż o ponad 530 głosów!
Najbardziej zaciekła walka trwała o miejsce na lewej obronie, gdzie Mignot wyprzedził Jauresa o 10 głosów.
W drużynie rezerwowej znalazło się miejsce z kolei dla Ireneusza Jelenia - jedynego obcokrajowca wśród zmienników. Oprócz niego mamy takie nazwiska jak Laurent Blanc, Sabri Lamouchi czy nie tak dawno grający w Koronie Kielce Olivier Kapo.
Jest to oczywiście zabawa, bowiem dziwić może nieobecność w obu jedenastkach nazwisk mistrzów świata czy Europy lub Cantony. Wybór polskich piłkarzy to nie tylko aktywność polskich internautów, ale docenienie gry biało-czerwonych dla AJA. W jaki sposób trafili, bowiem na listę kandydatów?
Na koniec osobista dygresja. Po tym jak napisałem o kandydaturze Szei, apel o głosowanie powieliło większość z wałbrzyskich witryn - walbrzych24.com jako jedyny wspomniał o źródle, inne zaś (walbrzyszek.com, dami.walbrzych.pl czy walbrzych,naszemiasto.pl) poprzestały na przepisaniu informacji. Szkoda, że zakończone już oraz ogłoszone 3 dni temu wyboru przeszły póki co bez żadnego echa w ww. mediach. Mam dziwne uczucie graniczące z pewnością, że po informacji na tej stronie ukażą się wyniki również na ww.stronach.
Dla nich oraz innych ciekawych link do strony lyonne.fr - organizatora konkursu.
Oto 11 de rêve (Jedenastka Marzeń) AJ Auxerre:
Marian SZEJA
Bacary SAGNA Basile BOLI Paweł JANAS Jean-Pascal MIGNOT
Benoit PEDRETTI Waldemar MATYSIK Enzo SCIFO
Pascal VAHIRUA Andrzej SZARMACH Christophe COCARD
Polski kwartet i belgijski internacjonał tworzą prawie połowę składu. Jeśli wziąć procentowy udział wszystkich głosów to bezsprzecznie najmniej problemów internauci nie mieli z wyborem stopera - został nim Basile Boli (53,3%), grający w Auxerre w latach 1982-90, po czym grając w Marsylii zdobył bramkę w finale Ligi Mistrzów. Jeśli natomiast weźmie się pod uwagę liczbę głosów to prym wiedzie ... wałbrzyszanin. Marian Szeja otrzymał aż 880 głosów, w czym zasługa niewątpliwie internautów i kibiców z Wałbrzycha. Bruno Martiniego wyprzedził aż o ponad 530 głosów!
Najbardziej zaciekła walka trwała o miejsce na lewej obronie, gdzie Mignot wyprzedził Jauresa o 10 głosów.
W drużynie rezerwowej znalazło się miejsce z kolei dla Ireneusza Jelenia - jedynego obcokrajowca wśród zmienników. Oprócz niego mamy takie nazwiska jak Laurent Blanc, Sabri Lamouchi czy nie tak dawno grający w Koronie Kielce Olivier Kapo.
Jest to oczywiście zabawa, bowiem dziwić może nieobecność w obu jedenastkach nazwisk mistrzów świata czy Europy lub Cantony. Wybór polskich piłkarzy to nie tylko aktywność polskich internautów, ale docenienie gry biało-czerwonych dla AJA. W jaki sposób trafili, bowiem na listę kandydatów?
Na koniec osobista dygresja. Po tym jak napisałem o kandydaturze Szei, apel o głosowanie powieliło większość z wałbrzyskich witryn - walbrzych24.com jako jedyny wspomniał o źródle, inne zaś (walbrzyszek.com, dami.walbrzych.pl czy walbrzych,naszemiasto.pl) poprzestały na przepisaniu informacji. Szkoda, że zakończone już oraz ogłoszone 3 dni temu wyboru przeszły póki co bez żadnego echa w ww. mediach. Mam dziwne uczucie graniczące z pewnością, że po informacji na tej stronie ukażą się wyniki również na ww.stronach.
Dla nich oraz innych ciekawych link do strony lyonne.fr - organizatora konkursu.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Raport z Opolszczyzny
Opolskie to najmniejsze z polskich województw. Podczas reformy administracyjnej udało się utrzymać autonomię, choć wielu obserwatorów narzeka na niższy poziom od tego, który mógłby być, na przykład podczas wspólnego grania z zespołami z obecnego śląskiego województwa. Opolskie sportowo głównie kojarzy się z Odrą, która jest najpopularniejszym klubem w całym województwie, ale piłkarsko musi oglądać od wielu lat plecy MKS Kluczbork, który obecnie gra aż dwie klasy wyżej. Wśród juniorów znakomite wyniki osiąga z kolei Wojewódzki Ośrodek Szkolenia Młodzieży z Prószkowa. W drugiej lidze oraz Pucharze Polski swego czasu udanie prezentował się Ruch Zdzieszowice. Wyników, atmosfery, zaplecza (oświetlenie !) możemy w Wałbrzychu pozazdrościć czołowym klubom z województwa opolskiego. Swego czasu do podobnego wniosku doszli działacze Górnika, którzy postanowili ratować drugoligowy byt sięgając po opolską myśl szkoleniową. Na Ratuszową trafił trener Andrzej Polak, który ściągnął zawodników z rodzinnego regionu. Nie przyniosło to sukcesu, szybko pożegnano zarówno szkoleniowca, jak i zawodników, których namówił do gry pod Chełmcem.
Jak jesienią'15 potoczyły się losy zawodników związanych wcześniej z Wałbrzychem, a obecnie grających w województwie opolskim?
Kapitan Górnika Wałbrzych Tomasz Wepa postanowił zmienić klimat i przeniósł się do Odry Opole, gdzie obecnie prowadzi w trzeciej lidze. Trenerem jest tam Zbigniew Smółka, który w sezonie 2008/09 prowadził Polonię/Spartę Świdnica doprowadzając ją do baraży o 2.ligę. Trzecioligową tabelę zamyka z kolei LZS Piotrówka - największy przegrany wprowadzonego limitu dla obcokrajowców spoza UE. Przez lata grali tam zawodnicy z Afryki, Ameryki Południowej. Na tym ucierpiał m.in. pierwszy Brazylijczyk w Wałbrzychu, czyli 31-letni Filipe, który latem bezskutecznie próbował wrócić do Piotrówki. Ostatecznie obrońca wylądował w niemieckim Brandenburger SC Sud 05 grającą w oberlidze, czyli odpowiedniku naszej czwartej ligi (piąty poziom rozgrywek). Zespół Filipe zajmuje po jesieni 11.miejsce, a on wystąpił 7 razy.
O ile trzecioligowcy z opolskiego muszą mierzyć się z mocnymi ekipami z Śląskiego ZPN,to czwartoligowcy rywalizują tylko w ramach własnego województwa. Saltex IV liga jesienią przebiegała pod dyktando Stali Brzeg, która kadrowo mocno zyskała na wycofaniu się seniorów MKS Oława. Stal w 17 meczach 15 razy wygrywała i dwukrotnie remisując. Wałbrzyskim łącznikiem z tą ligą jest niespełna 22-letni Przemysław Cichocki, którego można oglądać było kilka tygodni temu w futsalowej drużynie PWSZ Wałbrzych. Cichy wrócił do rodzinnego Paczkowa po ośmioletniej tułaczce, podczas której piłkarskiego abecadła uczył się przez 6 lat w Gwarku Zabrze, a zaledwie roczna gra w Otmuchowie stała się przepustką do drugoligowego Górnika. Po degradacji Przemek wrócił do Sparty Paczków, gdzie jesienią rozegrał 15 z 17 meczów oglądając 3 żółte kartki (1 czerwoną za 2 żółte). Sparta w tabeli zajmuje odległe spadkowe 16.miejsce wyprzedzając jedynie Start Namysłów i Czarnych z Otmuchowa.
Kolonia wałbrzyska w czwartej lidze byłaby większa, gdyby nie Olimpię Lewin Brzeski opuścili Michał Starczukowski oraz Łukasz Kiczuła, którzy przenieśli się do wrocławskiej okręgówki.
Opolski ZPN prowadzi dwie grupy klasy okręgowej. W grupie I nie było mocnych na Swornicę Czarnowąsy, która latem wycofała się z rozgrywek 3.ligi. Zdecydowała ekonomia, bowiem czysta kalkulacja wskazywała, że lepiej miejsce w czwartej lidze w sezonie 15/16 uzyskać poprzez awans z kl.O niż spadając z hukiem z 3.ligi utrzymując dodatkowo piłkarzy. Jesienią na 15 meczów bilans 13 zwycięstw i 2 domowe porażki przy średniej 4 bramki zdobyte na mecz. Tylko kataklizm nie pozwoli, by kolejny sukces do trenerskiego CV mógł wpisać Andrzej Polak, który pozostał w Czarnowąsach po letnim wycofaniu się. W tej samej grupie, tyle, że na odległym biegunie ligowej tabeli plasuje się Sokół Niemodlin - 10 punktów 13.miejsce. Trenerem jest Dariusz Zawalniak, który w sierpniu skończy 44 lata, a nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wciąż systematycznie pojawia się na boisku. W 11 występach zdobył jedną bramkę.
Warto przypomnieć, że wspomniany Dariusz Zawalniak trafił do Wałbrzycha z Moto-Jelcza Oława przed rundą wiosenną sezonu 1996/97, a wcześniej bronił barw Piasta Żmigród, Baryczy Sułów, Baryczy Milicz. Po udanej grze w 3.lidze i dobrej skuteczności w barwach Moto-Anny Oława, jak wówczas nazywał się główny konkurent wałbrzyszan w walce o awans do drugiej ligi, wzbudził zainteresowanie zespołów z wyższych lig. Przy Ratuszowej, po transferze Piotra Włodarczyka, w klubie pojawiły się poważniejsze pieniądze, za które sprowadzono właśnie Zawalniaka i Pawła Murawskiego. Pomyśleć, że były takie czasy, gdy wałbrzyski klub potrafił przekonać do występów zawodników kuszonych m.in. przez Pogoń Szczecin...
Jak jesienią'15 potoczyły się losy zawodników związanych wcześniej z Wałbrzychem, a obecnie grających w województwie opolskim?
Kapitan Górnika Wałbrzych Tomasz Wepa postanowił zmienić klimat i przeniósł się do Odry Opole, gdzie obecnie prowadzi w trzeciej lidze. Trenerem jest tam Zbigniew Smółka, który w sezonie 2008/09 prowadził Polonię/Spartę Świdnica doprowadzając ją do baraży o 2.ligę. Trzecioligową tabelę zamyka z kolei LZS Piotrówka - największy przegrany wprowadzonego limitu dla obcokrajowców spoza UE. Przez lata grali tam zawodnicy z Afryki, Ameryki Południowej. Na tym ucierpiał m.in. pierwszy Brazylijczyk w Wałbrzychu, czyli 31-letni Filipe, który latem bezskutecznie próbował wrócić do Piotrówki. Ostatecznie obrońca wylądował w niemieckim Brandenburger SC Sud 05 grającą w oberlidze, czyli odpowiedniku naszej czwartej ligi (piąty poziom rozgrywek). Zespół Filipe zajmuje po jesieni 11.miejsce, a on wystąpił 7 razy.
| P.Cichocki (po lewej) w meczu z liderem Stalą Brzeg |
![]() |
| D.Zawalniak |
Opolski ZPN prowadzi dwie grupy klasy okręgowej. W grupie I nie było mocnych na Swornicę Czarnowąsy, która latem wycofała się z rozgrywek 3.ligi. Zdecydowała ekonomia, bowiem czysta kalkulacja wskazywała, że lepiej miejsce w czwartej lidze w sezonie 15/16 uzyskać poprzez awans z kl.O niż spadając z hukiem z 3.ligi utrzymując dodatkowo piłkarzy. Jesienią na 15 meczów bilans 13 zwycięstw i 2 domowe porażki przy średniej 4 bramki zdobyte na mecz. Tylko kataklizm nie pozwoli, by kolejny sukces do trenerskiego CV mógł wpisać Andrzej Polak, który pozostał w Czarnowąsach po letnim wycofaniu się. W tej samej grupie, tyle, że na odległym biegunie ligowej tabeli plasuje się Sokół Niemodlin - 10 punktów 13.miejsce. Trenerem jest Dariusz Zawalniak, który w sierpniu skończy 44 lata, a nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wciąż systematycznie pojawia się na boisku. W 11 występach zdobył jedną bramkę.
niedziela, 3 stycznia 2016
Lewandowski #5
Niektórzy już zakończyli podsumowanie 2015 roku, a są jeszcze media, stowarzyszenia, które zrobią to niebawem. W przypadku wyboru najlepszego futbolisty polskiego wybór mógł być tylko jeden. Robert Lewandowski wskoczył na poziom, którego od dawien nie oglądaliśmy. Polski piłkarz nie dość, że jest podstawowym zawodnikiem drużyny z absolutnego światowego topu, to mówi się o nim w kontekście rekordowego transferu do ligi angielskiej czy hiszpańskiej.
Wszelkie rankingi za miniony rok marka RL9 łączy z ... cyfrą 5. W Polsce najstarszym plebiscytem na Piłkarza Roku jest organizowany przez katowicki Sport. Napastnik Bayernu w grudniu wygrał go po raz piąty z rzędu, co nikomu wcześniej się nie udało. Blisko również piłkarskiego pokera jest w przypadku wyborów tygodnika Piłka Nożna, gdzie był najlepszy przez ostatnie 4 lata. Redakcja dopiero na początku roku ogłosi swoje wybory, ale trudno spodziewać się, by wyżej oceniono kogokolwiek innego.
49 bramek w kalendarzowym roku może by nie miały rozgłosu, gdyby nie wrześniowy wyczyn w Bundeslidze, kiedy w meczu z Wolfsburgiem pojawił się dopiero po przerwie i w ciągu 9 minut strzelił 5 bramek. Dzięki ligowym wyczynom otrzymał 4 certyfikaty Księgi Guinessa. To jeden z nielicznych odstępstw od cyfry 5.
Oczywiście malkontenci wypomną, że na dorobek Roberta, zwłaszcza w eliminacjach do ME, w których został najskuteczniejszym strzelcem, złożyły się głównie bramki strzelane najsłabszym drużynom. Ale na długo zapamiętane zostały bramki strzelone Szkotom, Niemcom czy Irlandczykom. Wszyscy oczekują, że podobnie będzie w czerwcowym turnieju we Francji.
Od czasów Zbigniewa Bońka nie mieliśmy piłkarza, na którego liczylibyśmy w indywidualnych podsumowaniach roku. Praktycznie przez ostatnie 30 lat znaczące sukcesy w Europie, z wygraniem Pucharu Europy/Ligi Mistrzów były udziałem bramkarzy. Ale ani Józef Młynarczyk, ani Jerzy Dudek nie byli brani pod uwagę w ostatecznym wyborze Piłkarza Roku. Teraz, mimo, że Lewandowski nie wygrał z monachijskim klubem Ligi Mistrzów miał sporo zwolenników.
Wybory piłkarza 2015 przez France Football, kapitanów i trenerów wszystkich reprezentacji zrzeszonych w FIFA oraz zapewne parę innych konkursów organizowanych przez światowe, europejskie media jeszcze nie osiągnęły finiszu. W tych zakończonych Lewandowski uplasował się na ... 5.miejscu.
Brytyjski The Guardian do wyboru najlepszego piłkarza zaprosił ponad 120 jurorów z 49 krajów z całego świata. Byli i obecni piłkarze, trenerzy oraz dziennikarze, wśród których polskim rodzynkiem był redaktor Michał Pol z Przeglądu Sportowego wybrali najlepszą setkę ubiegłego roku. 1.Messi, 2. Cristiano Ronaldo, 3. Neymar, 4. Luis Suarez, 5. Robert Lewandowski. Oczywiście może dziwić obecność niektórych nazwisk, które niejako z przyzwyczajenia pojawiają się w corocznych zestawieniach, choć osiągnięć klubowych czy reprezentacyjnych brak (Rooney, Nolito, Payet,Cazorla).
Po raz 33 miesięcznik World Soccer dokonał wyboru Piłkarza Roku. Wybór identyczny jak przeprowadzony przez Guardian.
Również fachowcy, którzy tworzą na Wyspach Brytyjskich niezwykle popularny magazyn telewizyjny Match of the Day, w swoim papierowym wydaniu pokusili się o wybór setki najlepszych futbolistów minionego roku. Detronizacja CR7, powrót na tron Messiego i najniższe miejsce na podium dla Neymara to ubiegłoroczny standard. Podobnie jak czwarte miejsce dla urugwajskiego żądła Barcelony, czyli Luisa Suareza. A dla kogo miejsce nr 5, czyli najlepszego gracza spoza ligi hiszpańskiej? Dla Lewandowskiego!
Po lewej stronie krótkie podsumowanie dotyczące kapitana polskiej reprezentacji w magazynie Match of the Day.
Francuski dziennik L'Equipe w setce najlepszych piłkarzy docenił dwóch Polaków. Doskonale znany nad Sekwaną Grzegorz Krychowiak sklasyfikowany został 86.miejscu, z kolei Robert Lewandowski na ... piątym. Zmieniła się jedynie kolejność pomiędzy Messim a Polakiem, bowiem podium okupują gracze Barcelony - Neymar przed Suarezem - a Ronaldo dopiero czwarty.
Inną kolejność zaproponował swoim czytelnikom magazyn FourFourTwo, gdzie tuż za podium znalazł się właśnie Polak! Messi przed Ronaldo i Neymarem, a Suarez dopiero na 5.miejscu. Grzegorz Krychowiak wg FFT również załapał się do najlepszej setki plasując się na 99.miejscu tuż przed Mohamedem Salahem z AS Roma.
Z kolei w dalekiej Azji portal india.com widzi nawet Lewandowskiego tuż za plecami Messiego i Ronaldo.
Każdy plebiscyt, ranking to czysta zabawa,do której niektórzy przywiązują większą lub mniejszą wagę. Owszem może podwyższyć wartość rynkową, marketingową, ale nie ma realnego przełożenia na wydarzenia boiskowe.
W bieżącym roku Robert z pewnością sięgnie po mistrzostwo Niemiec, powalczy z Bayernem o triumf w Lidze Mistrzów, choć o to może być piekielnie trudno. O koronę króla strzelców Bundesligi rywalizację póki co przegrywa, ale nie jest powiedziane, że zdystansuje ostatecznie Aubameyanga. My liczymy przede wszystkim na skuteczność Lewego podczas EURO 2016. Tegoroczny czempionat zapowiada się dla naszej kadry jako przełomowy w porównaniu z poprzednimi turniejami w XXI wieku, gdzie kończyliśmy przygodę po fazie grupowej. W systemie, gdzie awans z grupy może przypaść aż trzem ekipom grzechem byłoby nie wyjść z grupy. W tym niezwykle ważne okazać się mogą bramki kapitana naszej reprezentacji. W roku turniejowym właśnie sukces na nim będzie poważnym argumentem w późniejszych podsumowaniach, w których miejmy nadzieję, że Lewandowski co najmniej powtórzy miejsce z niezwykle udanego dla niego 2015 roku.
Wszelkie rankingi za miniony rok marka RL9 łączy z ... cyfrą 5. W Polsce najstarszym plebiscytem na Piłkarza Roku jest organizowany przez katowicki Sport. Napastnik Bayernu w grudniu wygrał go po raz piąty z rzędu, co nikomu wcześniej się nie udało. Blisko również piłkarskiego pokera jest w przypadku wyborów tygodnika Piłka Nożna, gdzie był najlepszy przez ostatnie 4 lata. Redakcja dopiero na początku roku ogłosi swoje wybory, ale trudno spodziewać się, by wyżej oceniono kogokolwiek innego.
49 bramek w kalendarzowym roku może by nie miały rozgłosu, gdyby nie wrześniowy wyczyn w Bundeslidze, kiedy w meczu z Wolfsburgiem pojawił się dopiero po przerwie i w ciągu 9 minut strzelił 5 bramek. Dzięki ligowym wyczynom otrzymał 4 certyfikaty Księgi Guinessa. To jeden z nielicznych odstępstw od cyfry 5.
Oczywiście malkontenci wypomną, że na dorobek Roberta, zwłaszcza w eliminacjach do ME, w których został najskuteczniejszym strzelcem, złożyły się głównie bramki strzelane najsłabszym drużynom. Ale na długo zapamiętane zostały bramki strzelone Szkotom, Niemcom czy Irlandczykom. Wszyscy oczekują, że podobnie będzie w czerwcowym turnieju we Francji.
Od czasów Zbigniewa Bońka nie mieliśmy piłkarza, na którego liczylibyśmy w indywidualnych podsumowaniach roku. Praktycznie przez ostatnie 30 lat znaczące sukcesy w Europie, z wygraniem Pucharu Europy/Ligi Mistrzów były udziałem bramkarzy. Ale ani Józef Młynarczyk, ani Jerzy Dudek nie byli brani pod uwagę w ostatecznym wyborze Piłkarza Roku. Teraz, mimo, że Lewandowski nie wygrał z monachijskim klubem Ligi Mistrzów miał sporo zwolenników.
Wybory piłkarza 2015 przez France Football, kapitanów i trenerów wszystkich reprezentacji zrzeszonych w FIFA oraz zapewne parę innych konkursów organizowanych przez światowe, europejskie media jeszcze nie osiągnęły finiszu. W tych zakończonych Lewandowski uplasował się na ... 5.miejscu.
Brytyjski The Guardian do wyboru najlepszego piłkarza zaprosił ponad 120 jurorów z 49 krajów z całego świata. Byli i obecni piłkarze, trenerzy oraz dziennikarze, wśród których polskim rodzynkiem był redaktor Michał Pol z Przeglądu Sportowego wybrali najlepszą setkę ubiegłego roku. 1.Messi, 2. Cristiano Ronaldo, 3. Neymar, 4. Luis Suarez, 5. Robert Lewandowski. Oczywiście może dziwić obecność niektórych nazwisk, które niejako z przyzwyczajenia pojawiają się w corocznych zestawieniach, choć osiągnięć klubowych czy reprezentacyjnych brak (Rooney, Nolito, Payet,Cazorla).
| World Soccer |
Również fachowcy, którzy tworzą na Wyspach Brytyjskich niezwykle popularny magazyn telewizyjny Match of the Day, w swoim papierowym wydaniu pokusili się o wybór setki najlepszych futbolistów minionego roku. Detronizacja CR7, powrót na tron Messiego i najniższe miejsce na podium dla Neymara to ubiegłoroczny standard. Podobnie jak czwarte miejsce dla urugwajskiego żądła Barcelony, czyli Luisa Suareza. A dla kogo miejsce nr 5, czyli najlepszego gracza spoza ligi hiszpańskiej? Dla Lewandowskiego!
Po lewej stronie krótkie podsumowanie dotyczące kapitana polskiej reprezentacji w magazynie Match of the Day.
Francuski dziennik L'Equipe w setce najlepszych piłkarzy docenił dwóch Polaków. Doskonale znany nad Sekwaną Grzegorz Krychowiak sklasyfikowany został 86.miejscu, z kolei Robert Lewandowski na ... piątym. Zmieniła się jedynie kolejność pomiędzy Messim a Polakiem, bowiem podium okupują gracze Barcelony - Neymar przed Suarezem - a Ronaldo dopiero czwarty.
Inną kolejność zaproponował swoim czytelnikom magazyn FourFourTwo, gdzie tuż za podium znalazł się właśnie Polak! Messi przed Ronaldo i Neymarem, a Suarez dopiero na 5.miejscu. Grzegorz Krychowiak wg FFT również załapał się do najlepszej setki plasując się na 99.miejscu tuż przed Mohamedem Salahem z AS Roma.
Z kolei w dalekiej Azji portal india.com widzi nawet Lewandowskiego tuż za plecami Messiego i Ronaldo.
Każdy plebiscyt, ranking to czysta zabawa,do której niektórzy przywiązują większą lub mniejszą wagę. Owszem może podwyższyć wartość rynkową, marketingową, ale nie ma realnego przełożenia na wydarzenia boiskowe.
W bieżącym roku Robert z pewnością sięgnie po mistrzostwo Niemiec, powalczy z Bayernem o triumf w Lidze Mistrzów, choć o to może być piekielnie trudno. O koronę króla strzelców Bundesligi rywalizację póki co przegrywa, ale nie jest powiedziane, że zdystansuje ostatecznie Aubameyanga. My liczymy przede wszystkim na skuteczność Lewego podczas EURO 2016. Tegoroczny czempionat zapowiada się dla naszej kadry jako przełomowy w porównaniu z poprzednimi turniejami w XXI wieku, gdzie kończyliśmy przygodę po fazie grupowej. W systemie, gdzie awans z grupy może przypaść aż trzem ekipom grzechem byłoby nie wyjść z grupy. W tym niezwykle ważne okazać się mogą bramki kapitana naszej reprezentacji. W roku turniejowym właśnie sukces na nim będzie poważnym argumentem w późniejszych podsumowaniach, w których miejmy nadzieję, że Lewandowski co najmniej powtórzy miejsce z niezwykle udanego dla niego 2015 roku.
sobota, 2 stycznia 2016
Wałbrzyski futbolowy 2015 rok pod dyktando pań
Już 2014 rok był, delikatnie mówiąc, nie najlepszy dla wałbrzyskiego futbolu. Niestety, 2015 nie był nawet choć o odrobinę lepszy. Seniorzy Górnika Wałbrzych z hukiem zlecieli z drugiej strony i nawet udana runda jesienna zakończona ostatecznie w fotelu lidera 3.ligi dolnośląsko-lubuskiej, nie zmieni faktu, że Wałbrzych stał się piłkarskim zaściankiem. W samym mieście w kategorii seniorów działają jeszcze praktycznie trzy kluby, które również powodów do dumy zbytnio nie mają. Czarni Wałbrzych, solidny A-klasowiec, już na dobre zapomniały o swoim mateczniku przy ul. Wrocławskiej. Zagłębie jak i Podgórze grają w B klasie na swoich obiektach, ale im brakuje z kolei wyników sportowych. Nie reaktywowali się seniorzy Gwarka Wałbrzych, którzy chyba wzięli przykład z Juventuru i Górnika Nowe Miasto. Oba te osiedlowe kluby swego czasu zawiesili działalność w kategorii seniorów, a mimo zapowiedzi nie udało im się ponownie zacząć grę od B klasy. Na futbolowej wałbrzyskiej pustyni zyskały drużyny mające swoje siedziby poza administracyjnymi granicami Wałbrzycha. Sudety Dziećmorowice uzyskały historyczny awans do klasy okręgowej, ale wiosną, wraz m.in. ze Skalnikiem Czarny Bór, czeka ciężka walka o ligowy byt. Z kolei MKS Szczawno Zdrój pewnie kroczy po awans zarówno w A klasie, jak i szczebel niżej, gdzie dobrze radzą sobie rezerwy zespołu z uzdrowiska.
O wiele ciekawiej jest w kategorii juniorów, gdzie nie ma tylko drużyn praktycznie z jednego klubu, ale i widoczne są ekipy z innych ośrodków pokazujące się nie tylko w turniejach. Narybek rośnie, z czego powinny być efekty w przyszłości.
Dla kibiców Górnika o ciekawe podsumowanie minionego roku z duetem trenerskim Bubnowicz-Morawski pokusił się portal Jakuba Zimy sportowy-walbrzych.pl.
Ambasadorem wałbrzyskiego futbolu stała się kobieca drużyna AZS PWSZ Wałbrzych. Kobiety trenowane przez Marcina Grykę w czerwcu świętowały awans do ekstraklasy, tym samym po długich 26 latach mogliśmy oglądać mecze ligowe na najwyższym szczeblu piłkarskim w Polsce.
Wałbrzyszanki w roli beniaminka spisały się nad wyraz dobrze. Co prawda, nie były rewelacją, jak w 1983 roku Górnik, ale podczas rozgrywek dostarczyły wielu pozytywnych emocji. Obecne piąte miejsce odzwierciedla aktualne możliwości zespołu. Przy Ratuszowej przegrały tylko z Medykiem Konin, eksportową, najlepszą drużyną w kraju, która na wyjazdach zdobyła komplet punktów. Przykro skończyła się wyprawa do Łęcznej (0:5), ale już wicemistrz Polski (przegrane mistrzostwo tylko gorszym bilansem dwumeczu) Zagłębie Lubin musiał uznać wyższość AZS PWSZ! Do lubinianek podopieczne Gryki tracą zaledwie dwa punkty, które np. w niezrozumiały sposób straciły w Szczecinie remisując z outsiderem Olimpią (2:2). Mecze na Stadionie 1000-lecia cieszyły się sporym zainteresowaniem jak na kobiecy futbol. Co prawda media przeszacowały liczbę frekwencji, choćby na inauguracyjnym meczu z AZS Biała Podlaska, ale przy ładnej pogodzie kopanie piłki przez kobiety oglądało więcej ludzi niż mecze panów. Atmosfera, loteria, inne atrakcje przyciągają nie tylko stałych bywalców wszystkich imprez sportowych w mieście, ale najmłodszych mieszkańców Wałbrzycha przyprowadzanych przez rodziców w sobotnie przedpołudnie na Ratuszową.
Ambasadorkami nie tylko AZS PWSZ, ale i całego Wałbrzycha stały się reprezentantki Polski. O Darii Antończyk, bramkarce głośno było nie tylko ze względu na przeszłość w Ajaksie Amsterdam. Jej galerię można było zobaczyć na oficjalnej stronie związkowej. Darię oraz Sofię Gonzalez i Annę Rędzię mogliśmy oglądać w Polsat Sporcie w dokumencie pt."Piłkarski są ... gorące!". Wreszcie podczas Świąt Bożego Narodzenia czytelnicy Przeglądu Sportowego mogli poznać historię AZS PWSZ, a przede wszystkim trenera Marcina Gryki w artykule Filipa Cieślińskiego "Pokonał raka i założył drużynę w gimnazjum. Teraz grają o Ligę Mistrzów".
W nowym 2016 roku należy życzyć oprócz tradycyjnego zdrowia i szczęścia, przede wszystkim sukcesów na boisku, europejskich pucharów dla AZS PWSZ, jak najwięcej powołań do reprezentacji Polski różnych roczników, awansu do wyższych lig, przede wszystkim seniorom i juniorom Górnika, korony króla strzelców dla Agaty Sobkowicz i Marcina Orłowskiego, rozbudowy infrastruktury i udanego,efektownego świętowania 70-lecia sportu wałbrzyskiego.
O wiele ciekawiej jest w kategorii juniorów, gdzie nie ma tylko drużyn praktycznie z jednego klubu, ale i widoczne są ekipy z innych ośrodków pokazujące się nie tylko w turniejach. Narybek rośnie, z czego powinny być efekty w przyszłości.
Dla kibiców Górnika o ciekawe podsumowanie minionego roku z duetem trenerskim Bubnowicz-Morawski pokusił się portal Jakuba Zimy sportowy-walbrzych.pl.
Ambasadorem wałbrzyskiego futbolu stała się kobieca drużyna AZS PWSZ Wałbrzych. Kobiety trenowane przez Marcina Grykę w czerwcu świętowały awans do ekstraklasy, tym samym po długich 26 latach mogliśmy oglądać mecze ligowe na najwyższym szczeblu piłkarskim w Polsce.
![]() |
| Agata Sobkowicz i historyczny pierwszy gol w ekstraklasie |
Ambasadorkami nie tylko AZS PWSZ, ale i całego Wałbrzycha stały się reprezentantki Polski. O Darii Antończyk, bramkarce głośno było nie tylko ze względu na przeszłość w Ajaksie Amsterdam. Jej galerię można było zobaczyć na oficjalnej stronie związkowej. Darię oraz Sofię Gonzalez i Annę Rędzię mogliśmy oglądać w Polsat Sporcie w dokumencie pt."Piłkarski są ... gorące!". Wreszcie podczas Świąt Bożego Narodzenia czytelnicy Przeglądu Sportowego mogli poznać historię AZS PWSZ, a przede wszystkim trenera Marcina Gryki w artykule Filipa Cieślińskiego "Pokonał raka i założył drużynę w gimnazjum. Teraz grają o Ligę Mistrzów".
W nowym 2016 roku należy życzyć oprócz tradycyjnego zdrowia i szczęścia, przede wszystkim sukcesów na boisku, europejskich pucharów dla AZS PWSZ, jak najwięcej powołań do reprezentacji Polski różnych roczników, awansu do wyższych lig, przede wszystkim seniorom i juniorom Górnika, korony króla strzelców dla Agaty Sobkowicz i Marcina Orłowskiego, rozbudowy infrastruktury i udanego,efektownego świętowania 70-lecia sportu wałbrzyskiego.
piątek, 1 stycznia 2016
Liczy się tylko to co w bramce
Liga angielska jest wyjątkowa. Gra się tam okrągły cały rok, tradycyjna jest kolejka w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, nie ma przerwy noworocznej, dzięki strumieniowi pieniędzy za prawa telewizyjne oraz innych sponsorów praktycznie w każdym okienku transferowym mamy do czynienia z rekordowymi transferami. Mimo, że nie ma w Anglii takiego procentu wypełnienia obiektów jak w Bundeslidze, to atmosfery zarówno z trybun, jak i murawy nie sposób porównać do żadnej innej ligi. Zwolennicy ligi angielskiej zwracają uwagę na boiskową walkę, a przede wszystkim na to, że najgorsza obecnie drużyna może pokonać lidera. W najlepszej lidze świata obecnie grają trzej Polacy: Artur Boruc, Łukasz Fabiański i Marcin Wasilewski. Oprócz nich w kadrach młodzieżowych, z których w każdym momencie mogą być teoretycznie dołączeni do meczowych kadr, terminują ponadto Hubert Adamczyk (Chelsea), Krystian Bielik (Arsenal). Mateusz Hewelt (Everton) i Maksymilian Stryjek (Sunderland). Jak łatwo zauważyć są to głównie zawodnicy zorientowani defensywnie.
Jedyny gracz z pola spośród trójki występujących w Premiere League, Marcin Wasilewski od ponad dwóch lat przywdziewa trykot Leicester City. Z popularnymi Lisami już w pierwszym sezonie gry wywalczył mistrzostwo Championship, czyli drugiego poziomu rozgrywek, co jednoznaczne było z powrotem na najwyższy szczebel rozgrywek w Anglii. Ubiegły sezon to długie kolejki, w których Leicester okupował miejsce spadkowe, ale dzięki udanemu finiszowi wiosną udało się zachować czyste konto. Swoją cegiełkę w postaci 25 meczów i jednej bramki, strzelonej zresztą nie byle komu, bo Manchesterowi United. W bieżącym sezonie najwięcej mówiło się początkowo o kryzysie mistrza z Londynu, czyli Chelsea, co skutkowało zwolnieniem Jose Mourinho, a niejako w cieniu odbywał się triumfalny marsz w górę tabeli drużyny Wasyla. Lisy, gdzie pierwsze skrzypce gra niesamowity Jamie Vardy po dołączeniu do czołówki tabeli nie tylko nie dali się zepchnąć w dół, ale i rozsiedli się w fotelu lidera. Wspomniany Vardy ustanowił rekord kolejnych meczów ze strzeloną bramką - 11, a rekord pobił w meczu z Manchesterem United, którego barwy bronił poprzedni rekordzista Holender Ruud van Nistelrooy. O wiele ważniejszym osiągnięciem Vardy'ego jest fakt, że od pierwszej aż do 17.kolejki miał współudział w bramkach dla Leicester jako strzelec bądź asystent. Biorąc pod uwagę fakt, że Lisy 12 miesięcy wcześniej okupowali ostatnią lokatę w tabeli, to mamy do czynienia z największym progresem 2015 roku!
Jaki udział w tym ma polski obrońca? Niestety, niewielki. Marcin Wasilewski jesienią'15 dopiero w grudniu po raz pierwszy pojawił się w ... kadrze meczowej, a jedyny do tej pory występ zaliczył 19.12. na Goodison Park w zwycięskim meczu z Evertonem 3:2, w którym zobaczył żółtą kartkę.
Angielscy statystycy tuż przed końcem roku przedstawili zestawienia indywidualne oraz drużynowe. Oprócz doskonale znanych powszechnie faktów możemy dowiedzieć się kilku ciekawostek. W tabeli snajperów przewodzą wspomniany Vardy i Lukaku (Everton) po 15 goli, a za ich plecami jest szerzej nieznany Nigeryjczyk Odion Ighalo (Watford) z 14 bramkami, który z kolei może się pochwalić największą ilością oddanych strzałów (54/32 celne). Z kolei najczęściej do obrony zmuszony był bramkarz Stoke Jack Butland (74 oraz 8 meczów bez puszczonej bramki), ale najskuteczniejszymi interwencjami popisywał się Alex McCarthy z QPR (81%, ale przy 29 skutecznych obronach).
Najciekawszym jednak zestawieniem jest statystyka podań:
![]() |
| Marcin Wasilewski |
Jaki udział w tym ma polski obrońca? Niestety, niewielki. Marcin Wasilewski jesienią'15 dopiero w grudniu po raz pierwszy pojawił się w ... kadrze meczowej, a jedyny do tej pory występ zaliczył 19.12. na Goodison Park w zwycięskim meczu z Evertonem 3:2, w którym zobaczył żółtą kartkę.
Angielscy statystycy tuż przed końcem roku przedstawili zestawienia indywidualne oraz drużynowe. Oprócz doskonale znanych powszechnie faktów możemy dowiedzieć się kilku ciekawostek. W tabeli snajperów przewodzą wspomniany Vardy i Lukaku (Everton) po 15 goli, a za ich plecami jest szerzej nieznany Nigeryjczyk Odion Ighalo (Watford) z 14 bramkami, który z kolei może się pochwalić największą ilością oddanych strzałów (54/32 celne). Z kolei najczęściej do obrony zmuszony był bramkarz Stoke Jack Butland (74 oraz 8 meczów bez puszczonej bramki), ale najskuteczniejszymi interwencjami popisywał się Alex McCarthy z QPR (81%, ale przy 29 skutecznych obronach).
Najciekawszym jednak zestawieniem jest statystyka podań:
Jak łatwo zauważyć przodownik, jak i zamykający te zestawienia na chwilę obecną otwierają ligową tabelę. Leicester City w porównaniu z innymi drużynami Premiership mogą uchodzić za najrzadziej podającą drużyną i to z najgorszą dokładnością, a mimo to wyprzedzają w tabeli o wiele bardziej uznane firmy.
Jest to potwierdzenie reguły, że piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe, gdzie przyznaje się punkty za styl - w futbolu liczą się bramki, punkty, a nie ilość podań, dośrodkowań czy efektowny styl.
W Anglii pokutuje przeświadczenie, że mistrzostwo zdobywa się w marcu i kwietniu. Wielokrotnie drużyna otwierająca tabelę na Nowy Rok musiała obejść się ze smakiem w walce o mistrzowski tytuł. Niewykluczone, że Leicester z Arsenalem będą musiały na mecie sezonu oglądać plecy Manchesteru City czy United. Póki co piękny sen Lisów z Wasylem w kadrze trwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




