czwartek, 11 czerwca 2020

Kiedy COVID-19 przeszkadza w debiucie

Pandemia koronawirusa spowodowała paraliż życia społecznego. Ucierpiał na tym również sport, choć akurat piłka nożna jako pierwsza z dyscyplin powoli budzi się do funkcjonowania. W wielu krajach ogłoszono zakończenie rozgrywek na wszystkich szczeblach, a w Polsce te ograniczenie dotknęło w praktyce od szczebla trzeciej ligi w dół. Wielu zawodników zimą zmieniło barwy klubowe, przygotowywało się w nowych miejscach do wiosennych rozgrywek, a tymczasem COVID-19 spowodował, że na oficjalne spotkanie muszą jeszcze poczekać.
Taka grupa zawodników, którzy nie zdążyli zagrać w lidze po zimowych transferach jest również znana wałbrzyskim kibicom. W zadłużonym Górniku Wałbrzych siódme miejsce w tabeli A klasy nikogo nie satysfakcjonowało,wręcz przeciwnie, bo stanowi powód do wstydu. Czas działa jednak na korzyść zespołu seniorów, który po przepracowanej przerwie zimowej z pewnością ruszyłby ostro w górę tabeli. 17 punktowa strata do lidera ze Świebodzic, który stracił punkty tylko w dwóch meczach przekreślała realną szansę na wygranie ligi, ale 8 oczek do najmniejszego stopnia podium zajmowanego przez MKS Szczawno Zdrój stanowiło godne wyzwanie dla biało-niebieskich.
Michał Bartkowiak w barwach
Radunii Stężyca.
[foto: fbk profil klubowy Radunii]
Trener Marcin Domagała mógł liczyć dodatkowo na wzmocnienie, w porównaniu z jesienią, kadry zawodniczej. Klub potwierdził powroty swoich byłych zawodników. Alan Sowik powrócił ze Szczawna Zdrój, gdzie był podstawowym zawodnikiem, co prawda doznał kontuzji w sparingu z Olimpią Kamienna Góra, ale pod koniec sezonu mógłby pomóc kolegom z Górnika. Edward Chałupka po latach gry na Wyspach Brytyjskich jesienią grał w wielkopolskiej klasie okręgowej (Spójnia Strykowo), a Jan Jakacki nie wywalczył sobie pewnego miejsca w składzie trzecioligowej Foto-Higieny Gać. Obaj walczyli z drobnymi urazami, ale na siódmym poziomie rozgrywkowym swoją grą mogli zapewnić odpowiednią jakość, by wałbrzyszanie kompletowali kolejne wygrane. Nie sposób też wspomnień o Michale Bartkowiaku, którego oglądać można było w zimowych sparingach w wałbrzyskim zespole. 23-letni pomocnik jesienią reprezentował, podobnie jak Jakacki czy Mateusz Sawicki, barwy Foto-Higieny Gać. W 15 meczach zdobył 3 gole, ale zimą postanowił zmienić klub. Widziany był na północy kraju, w czołowym zespole gr.II 3.ligi Radunii Stężyca, która finiszowała na drugim miejscu za KKS Kalisz. Klub znany jest z zasobnej kasy jak na tę klasę rozgrywkową, potrafiący przekonać do gry na Arenie Radunia byłych graczy z ekstraklasy, takich jak Filip Burkhardt czy Michał Czekaj. Bartkowiak nie zmienił klimatu dolnośląskiego na pomorski i bardzo szybko pojawił się na zajęciach Górnika. Ani klub ani zawodnik nie ogłosili oficjalnego podpisania, nawet krótkiej półrocznej umowy, ale kto wie, czy w przypadku fiaska z podpisaniem umowy z innym klubem to Michał nie pomagałby wałbrzyszanom na boiskach A klasy?
Zimą grono nazwisk byłych zawodników Górnika, którzy jesienią'19 grali w 3.lidze uszczupliło się nie tylko o wspomniany już duet Bartkowiak - Jakacki. 26-letni obrońca Krystian Stolarczyk na Ratuszową trafił za sprawą Jerzego Cyraka, mając wiosną 2015 ratować drugą ligę dla Górnika jako utalentowany młodzieżowiec.9 drugoligowych meczów to do tej pory największe osiągnięcie defensora, który później grał co najwyżej w 3.lidze. Od lata 2018 grał w Pelikanie Łowicz, jesienią tylko 7 spotkań, w których zobaczył aż 5 żółtych kartek. Zimą, podobnie jak dwóch innych piłkarzy Pelikana, zmienił barwy klubowe przechodząc do wicelidera 4.ligi kujawsko-pomorskiej Lidera Włocławek. Zimą Stolarczyk strzelił nawet bramkę w sparingu, a wiosną miał pomóc zniwelować 4 punktową stratę do,nomen omen, lidera ligi Pomorzanina Toruń. Zakończenie rozgrywek spowodowało, że marzenia o trzeciej lidze dla Włocławka trzeba odłożyć o rok.
Przed sezonem do Gaci trener Jacek Fojna sprowadził z Górnika Mateusza Sawickiego, który nie zanotował udanej rundy- 7 meczów, ale tylko 2 w pełnym wymiarze. Zimą trafia pod opiekę innego szkoleniowca znanego z pracy w Górniku - Roberta Bubnowicza. W AKS Strzegom cel był tylko jeden, wygrana grupy zachodniej w 4.lidze dolnośląskiej. Niestety, w marcu rozegrano jedynie zaległy mecz, w którym Apis Jędrzychowice pokonał 7:0 KS Legnickie Pole, co pozwoliło mu objąć przodownictwo w tabeli, dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań. Sawka nie miał okazji pomóc strzegomskiej ekipie w walce o 3.ligę. Podobny cel co Mateusz miał powracający z Wrocławia Szymon Tragarz. Tragi jesienią w Ślęzie nie mógł narzekać na ilość szans, bowiem trener Kowalski aż w 16 spotkaniach puszczał go do boju, ale świdniczanin nie potrafił w nich ani razu wpisać się na listę strzelców. Wracając do Polonii-Stali Świdnica po półtora rocznej nieobecności w lidze nie będzie miał szansy zagrać, podobnie jak w barażu o awans, bowiem Apis Jędrzychowice nie uzyskał licencji na grę w 3.lidze, a tym samym świdniczanie mogą spokojnie przygotowywać się do finału Pucharu Polski na szczeblu wałbrzyskiego podokręgu, a potem do ewentualnej gry na szczeblu wojewódzkim czy centralnym.
Dobry znajomy Tragarza ze wspólnej gry w Świdnicy, Lubinie i Wałbrzychu, bramkarz Szymon Stec jesień spędził w LZS Starowice Dolne, najgorszej drużynie na szczeblu trzeciej ligi, legitymującej wstydliwym zerem po stronie ligowych zwycięstw. Szymon wystąpił jedynie w 3 spotkaniach PP Opolskiego ZPN, a zimą przeszedł do czwartoligowego Piasta Nowa Ruda, gdzie jeszcze poczeka na ewentualny ligowy debiut.
W Nowej Rudzie od pewnego czasu obserwować możemy bardzo ciekawe transfery, a wśród zimowych to nie tylko Stec, ale i Łukasz Kalka. Pochodzący z Głuszycy pomocnik,mający za sobą najkrótszy występ wśród drugoligowców Górnika Wałbrzych (1 minuta w Turku w 2011), ostatnie 4 lata spędził na grze w austriackim ASV Kienberg/Gaming. Jesienią w 10 meczach trafił tylko raz. Wśród wałbrzyszan występujących za granicą zimą barwy zmienili, a wiosną nie zagrali jeszcze w lidze są m.in.
37-letni Bartosz Konarski postanowił wrócić do gry na krajowym podwórku po ośmioletniej tułaczce w Niemczech. Jesienią zarejestrowany był jako piłkarz LSV Neustadt/Spree, ale wystąpił jedynie w jednym meczu w rozgrywkach pucharowych Sachsenpokal, wiosną miał pomagać rezerwom AKS Strzegom w rozgrywkach B klasy,
Damian Misan - od 2012 gra w Austrii, gdzie po 6 latach gry w ASKÖ Lunz am See 2019 spędził w FC Göstling an der Ybbs. Jesienią'19 w 11 meczach strzelił 14 bramek, by zimą wrócić do ASKÖ Lunz am See, gdzie ponownie spotka Adriana Moszyka. Przed rundą wiosenną w sparingach strzelał bramki, ale na ligowe mecze się już nie doczekał.
Bartosz Sobota - weteran gry w Austrii,jesienią grał wraz z Misanem w FC Göstling an der Ybbs, gdzie w 11 spotkaniach raz wpisał się na listę strzelców. Zimą opuścił dotychczasowego pracodawcę, portal Łączy Nas Piłka awizował go w szerokiej kadrze Unii Bogaczowice, ale bardziej prawdopodobna w jego przypadku byłaby gra w innym zespole pod Alpami.
Zbigniew Wójcik w zimowym sparingu w barwach KS
Męcinka. [foto:e-legnickie.pl]
Piotr Rojek - jesienią mocny punkt defensywy MKS Szczawno Zdrój, zimą przeniósł do grającej w Bezirkslidze (siódmy poziom) FC Blauberen, który w okręgu Donau/Iller zajmował drugie miejsce ze stratą 5 punktów do prowadzącego SSG Ulm 99. Piotr nie miał okazji debiutu w zespole, gdzie nie byłby osamotniony,bowiem spotkał tam rodaków w osobach Arkadiusza Mroczkowskiego, Tomasza Strzelca, Rafała Śledzia (byłych zawodników klubów z Olsztyna, Mrągowa), a także Wojciecha Bolechowskiego, Bartłomieja Gębicza (związanych z Częstochową).
Odwołanie ligowych rozgrywek spowodowało, że 49-letni już Zbigniew Wójcik nie mógł śrubować rekordu długowieczności w legnickiej okręgówce. Zdobywca Pucharu Polski i Superpucharu z Lechem Poznań,Pucharu Ligi ze Śląskiem Wrocław niespodziewanie w 2012, w wieku 41 lat postanowił kontynuować zabawę z piłką w barwach KS Męcinka, który balansował na szczeblu klasy okręgowej i A klasy. Kilkakrotnie kończył grę,by ją wznawiać. Głośno było o jego powrocie już wiosną ubiegłego roku. Jesienią Męcinka w okręgówce zajęła szóste miejsce, w jej barwach występował były rezerwowy bramkarz Górnika Wałbrzych Daniel Główka, który od kilku lat z powodzeniem grywa w linii pomocy. Wójcik w pierwszej rundzie nie grał,nie trenował, ale zimą wznowił treningi i jego doświadczenie korzystnie wpływało na grę defensywy podczas zimowych sparingów. Czy latem zdecyduje się na dalsze treningi?
Oczywiście jest więcej przypadków w podokręgu wałbrzyskim, gdzie piłkarze nie mogli zadebiutować w lidze w nowych barwach wiosną'20. Dotyczy to przede wszystkim zawodników, którzy opuścili zimą Lechię Dzierżoniów. Przykładem może być choćby Damian Uszczyk, wypożyczony z Żarowa nie podbił czwartoligowych boisk (2 bramki w 14 występach), a po powrocie w barwach Zjednoczonych w zimowych sparingach strzelał jak na zawołanie, co mogło sugerować wysoką formę w wiosennych ligowych występach na boiskach już klasy okręgowej.

niedziela, 17 maja 2020

Złoty but - podokręg Wałbrzych 2019/20

Zgodnie z Uchwałą nr 192/II/2020 Zarządu Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej z dnia 14 maja zakończono wszystkie rozgrywki ligowe prowadzone przez DZPN. Do rozegrania zostały jedynie spotkania barażowe i o puchar Polski.
Po tym wyjątkowym sezonie, w którym praktycznie rozegrano połowę z zaplanowanych spotkań oraz nikogo nie dotknęła degradacja, trudno określić indywidualne nagrody. Wśród snajperów dorobek nie mógł być choćby zbliżony do poprzedników z minionych sezonów. A oto poczet najlepszych strzelców w poszczególnych ligach, grupach zgodnie z danymi z portalu Łączy Nas Piłka.
⚽4.liga grupa zachodnia - Damian Bogacz (AKS Strzegom) - 9 bramek,
⚽4.liga grupa wschodnia - Patryk Drożyński (Bielawianka Bielawa) - 15 bramek,
⚽klasa okręgowa - Krzysztof Musiał (Orzeł Lubawka) - 19 bramek,
⚽A klasa grupa I - Paweł Chrzan (Darbor Bolesławice) - 26 bramek,
⚽A klasa grupa II - Dawid Reich (LKS PUO Wiśniowa) - 19 bramek,
⚽A klasa grupa III - Wojciech Brogowski (Śnieżnik Domaszków) - 21 bramek,
⚽B klasa grupa I - Arkadiusz Arendarczyk (AKS II Strzegom) - 15 bramek,
⚽B klasa grupa II - Wojciech Ciuba (Sudety Kątki) - 25 bramek,
⚽B klasa grupa III - Patryk Tomaszewski (Spartakus Byczeń) - 18 bramek,
⚽B klasa grupa IV - Łukasz Poręba (Cis Brzeźnica) - 21 bramek.
Wg powyższego zestawienia najwięcej bramek w zakończonym sezonie 2019/2020 zdobył napastnik Darboru Bolesławice Paweł Chrzan. 33-letni już zawodnik wicemistrza grupy I A klasy w przeszłości reprezentował barwy m.in. Polonii/Sparty Świdnica, Orła Witoszów Dolny, Zrywu Gola Świdnicka, Karoliny Jaworzyna Śląska, Zgody Grodziszcze, Gromu Witków czy LKS Wiśniowa. Rok temu w barwach Orła Witoszów w świdnickiej B klasie zdobył w 22 meczach 24 gole, a tym aż 11 w dwumeczu ze Spartą Przełom Pastuchów (15:1, 10:1). W bieżącym sezonie Chrzan występował w A klasie, w barwach Darboru, oto jego bilans jesiennych występów:
1.kolejka Victoria Świebodzice (1:3) - poza kadrą
2.kolejka Unia Jaroszów (11:0) - 90 minut i 5 bramek
3.kolejka Unia Bogaczowice (9:1) - 90 minut i 4 bramki
4.kolejka Sudety Dziećmorowice (7:1) - 90 minut i 4 bramki
5.kolejka Orzeł Witoszów (11:0) - 90 minut i 2 bramki
6.kolejka Włókniarz Głuszyca (3:2) - 60 minut
7.kolejka KS Walim (2:2) - 90 minut i 1 bramka
8.kolejka Herbapol Stanowice (2:0) - 90 minut
9.kolejka Górnik Wałbrzych (0:4) - 90 minut
10.kolejka Zieloni Mrowiny (6:1) - poza kadrą
11.kolejka Górnik Boguszów-Gorce (6:0) - 90 minut i 4 bramki
12.kolejka Górnik Nowe Miasto Wałbrzych (1:0) - 90 minut
13.kolejka Czarni Wałbrzych (2:0) - 90 minut i 1 bramka
14.kolejka MKS Szczawno Zdrój (1:0) - 90 minut
15.kolejka Zagłębie Wałbrzych (9:0) - 90 minut i 5 bramek.
Paweł Chrzan (na zdjęciu z klubowego profilu Darboru na facebooku) wystąpił w 13 meczach, w których strzelił 26 goli, co daje średnią 2 trafienia na mecz. Gole strzelał w ośmiu meczach, solidarne w 4 domowych i 4 wyjazdowych. W Bolesławicach Chrzan zdobył 15 z 26 zdobytych bramek, w delegacjach  -11. Na pewno imponująca seria na przełomie sierpnia i września, kiedy to Paweł w czterech kolejnych spotkaniach strzelił aż 15 goli.
Dla przypomnienia poprzedni zwycięzcy Złotego Buta w podokręgu wałbrzyskim:
2016/17 - Paweł Rak (LKS Gilów, B klasa) - 69 goli,
2017/18 - Jacek Stępień (Trojan Lądek Zdrój, B klasa) - 65 goli,
2018/19 - Jacek Stępień (Trojan Lądek Zdrój, A klasa) - 42 gole.
Jesienią 2019 dwukrotny najskuteczniejszy snajper w podokręgu Jacek Stępień występował w klasie okręgowej. 6 trafień nie dało mu tytułu najlepszego strzelca w lądeckiej drużynie, bowiem 16 goli było autorstwa Marcina Poświstajło. Natomiast Paweł Rak grał w jednym z najsłabszych ekip A klasy, w Ślęży Ciepłowody. Drużyna zajęła przedostatnie miejsce, wyprzedzając GLKS Kamiennik, który nie zdobył ani jednego punktu.13 trafień to prawie połowa (25) całego dorobku w drużynie z Ciepłowodów. Natomiast w gr.II A klasy od Raka było zaledwie dwóch skuteczniejszych zawodników - Dawid Reich z LKS Wiśniowa (19 goli) i Michał Rosiak z Cukrownika Pszenno (16).

niedziela, 10 maja 2020

Koniec sezonu od 4.ligi do B klasy- więcej zadowolonych niż rozczarowanych?

W czwartek 7 maja po zebraniu prezesów wojewódzkich Związków Piłki Nożnej podjęto decyzję o zakończeniu sezonu dla rozgrywek czwartej ligi oraz klas niższych. Kolejność w tabelach przyjmuje się po ostatniej rozegranej kolejce rozgrywek, a drużyny zajmujące miejsca premiowane awansem uzyskają awans do wyższej klasy rozgrywkowej, nie będzie natomiast spadków do niższych klas rozgrywkowych.
W czasie panującej pandemii koronawirusa zniesienie obowiązujących ograniczeń, które pozwalałyby organizację meczu w niższych klasach rozgrywkowych ma nastąpić dopiero w ostatnim etapie znoszenia ograniczeń, a więc w bliżej nieokreślonym terminie. Poza tym nie bez znaczenia jest zbliżający się termin końca czerwca, gdzie zdecydowana większość klubów musi rozliczyć się z dotacji gminnych, powiatowych, a na stan dzisiejszy brak było podstaw prawnych do tzw. aneksowania dotacji. Brak aneksu przy jednoczesnej braku realizowania zadań związanych z dotacją mogło powodować całkowity zwrot środków do gminy, powiatu, a w konsekwencji być może upadek kilku mniejszych klubów.
DZPN zorganizował wideokonferencje z zespołami każdej klasy rozgrywkowej w każdym podokręgu, co więcej nieobecni mogli telefonicznie przedyskutować sytuację i ustalone wspólnie stanowisko prezes Andrzej Padewski przedstawił na czwartkowym zebraniu. Demokratycznego podejścia, a przede wszystkim organizacji kontaktu z klubami Dolnoślązakom zazdroszczą w kilku województwach, bowiem zdarzyły się przypadki, że nikt się nie kontaktował z klubem. Info o zakończeniu sezonu docierało do dolnośląskiej społeczności już po wideokonferencjach z DZPN, gdy niektóre kluby ogłaszały decyzje na swoich profilach na facebooku (vide Górnik Nowe Miasto Wałbrzych). Oczywiście przedwczesne zakończenie rozgrywek nie jest popularną decyzją, którą wszyscy przyjęli z entuzjazmem, ale prawdę powiedziawszy jakakolwiek podjęta decyzja czy to kontynuacja rozgrywek, czy zakończenie z awansami i spadkami, budziłaby nie mniejsze kontrowersje.
I jak to wygląda w czwartej lidze i ligach podokręgu wałbrzyskiego? /tabele z serwisu 90minut.pl/
Tłok na szczycie tabeli był cytowany przez ogólnopolskie portale. Ostatecznie pierwsze miejsce przypadło Apisowi Jędrzychowice, a wśród najbardziej rozczarowanych jest przedstawiciel podokręgu wałbrzyskiego AKS Strzegom.W podobnej sytuacji, gdzie przodująca trójka ma tyle samo punktów jest 4.liga mazowiecka, gdzie trzecia drużyna Błonianka Błonie nie chce uznać tzw. małej tabelki, ale optuje za ogólnym bilansem bramkowym, który akurat by ją premiował. W dolnośląskiej 4.lidze nie ma takich problemów, bo w każdej opcji przodownictwo należy się Apisowi. Piłkarze z Jędrzychowic mieli trochę szczęścia, bowiem po ligowych meczach w 2019 mieli 3 punkty straty do duetu AKS -Karkonosze, ale i zaległy mecz z KS Legnickie Pole. Dokładnie dwa miesiące przed decyzją, która daje pierwsze miejsce w grupie piłkarze z Jędrzychowic rozgromili 7:0 rywali i awansowali na pierwsze miejsce. Jesienią ograli AKS w Strzegomiu 2:1 i u siebie KSK aż 3:0, więc raczej nie ma wątpliwości komu na chwilę obecną należy się 1.miejsce. AKS z kolei po raz trzeci z rzędu traci szansę na awans w pechowych (?) okolicznościach:
2017/18 - remis w ostatnim meczu sezonu w Gorcach ze zdegradowanym już Górnikiem i spadek z pierwszego na drugie miejsce,
2018/19 - przegrany awans dopiero w barażach ze Śląskiem II Wrocław (1:3, 1:4)
2019/20 - drugie miejsce po tzw. małej tabeli, mimo kompletu wyjazdowych zwycięstw. Pardon, prawie kompletu, bowiem 20 października 2019 podopieczni Roberta Bubnowicza wygrywają w Szczedrzykowicach z Orkanem 5:0 (2:0), ale przeprowadzili 7 a nie regulaminowych 6 zmian i DZPN weryfikuje mecz jako walkower dla gospodarzy! Niedopatrzenie trenerów oraz kierownika drużyny strzegomskiej jeszcze długo będzie wypominane.
W grupie wschodniej na pewno więcej zadowolonych niż rozczarowanych, jeśli chodzi o drużyny podokręgu wałbrzyskiego. Polonia-Stal Świdnica była najlepsza jesienią, ale wiosną czekały ciężkie wyjazdy do Wielkiej Lipy i Bielawy. Póki co biało-zieloni to jedna z dwóch wałbrzyskich drużyn, która jest pewna, że zagra co najmniej jeden mecz. W lipcu (?) czeka finał Pucharu Polski ze Śnieżnikiem Domaszków oraz baraż o awans do 3.ligi z Apisem, choć... Gdy zawieszono rozgrywki ze względu na koronawirus trener Apisu Jędrzychowice Gerard Jurewicz zapowiadał rezygnację z barażu na łamach jg24.pl, ale minęło kilka tygodni i zespół spod granicy, podobnie jak Polonia-Stal złożył wniosek licencyjny na grę w 3.lidze. Kiedy i gdzie rozegrany zostanie baraż o trzecią ligę dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych dni.
Rzut oka na tabelę wystarczy, że brak spadków z entuzjazmem przyjęto w ekipach wałbrzyskich beniaminków, które okupowały ostatnie miejsca i raczej trudno byłoby na boisku wywalczyć utrzymanie. Również w Ząbkowicach Śląskich oszczędzono nerwowych chwil w rundzie wiosennej.
W wałbrzyskiej okręgówki prowadzący duet miał wypracowaną dość bezpieczną przewagę i naprawdę tylko jakaś niezrozumiała obniżka formy mogłaby spowodować nagłe osunięcie w dół tabeli. Według regulaminu rozgrywek klasę okręgową miały opuścić trzy zespoły. Już w październiku poznaliśmy pierwszego spadkowicza po wycofaniu się z rozgrywek Victorii Tuszyn. Po czwartkowej decyzji radość musiała zapanować w Stolcu, Makowicach, ale również w Ziębicach czy Kamieńcu Ząbkowickim, gdzie czekała ciężka runda rewanżowa.
Victoria Świebodzice była bezsprzecznie najlepszą drużyną jesienią w gr.I wałbrzyskiej A klasy, ale czy wiosną byłoby podobnie? Warto zaznaczyć, że zespół Daniela Gandery czekały wyjazdy do Bolesławic, Szczawna Zdrój, Wałbrzycha czy Stanowic, słynących z niezbyt gościnnego traktowania rywali. Za Darborem przemawia znakomita skuteczność Pawła Chrzana, który po ligowych fajerwerkach szalał w zimowych sparingach z drużynami okręgówki. Na pewno sporo namieszałby odradzający się Górnik Wałbrzych,który nie dość, że mógł liczyć na zgranie to i na poważne jak na tę ligę wzmocnienia. To jednak pozostaje w obszarze gdybań, bowiem awans przypadł Victorii Świebodzice. Spadek miał dotknąć ekip z miejsc 15 i 16, więc bezradność na wyjazdach zespoły z Jaroszowa, Boguszowa-Gorce czy Zagłębie Wałbrzych będą musiały przezwyciężyć w nowym sezonie A klasy.
Awans Cukrownika Pszenno, który ma dwa punkty więcej od LKS Marcinowice, a w dodatku ograł najgroźniejszego rywala i to na jego boisku aż 5:1! Zespół braci Filipczaków w pełni zasłużył na awans. Z utrzymanie na pewno cieszą się w Kamienniku, który od 3 sezonów gra w wałbrzyskim podokręgu, a wcześniej grał w rozgrywkach organizowanych przez Opolski ZPN. Premierowy sezon w A klasie (2017/18) to zero punktów z kompletem 24 porażek (8 dwucyfrowych) i aż 179 bramek straconych. Rok później to już drugie miejsce i powrót na siódmy szczebel rozgrywek, gdzie znów brutalne zderzenie, które paradoksalnie po czwartkowej decyzji PZPN, rozsławiło GLKS, bowiem nie ma w całym kraju zespołu, który utrzymał się mając gorszy bilans od piłkarzy z Kamiennika.Byt uratowała również Ślęża Ciepłowody.
 Slowianin Wolibórz prowadzony przez byłego bramkarza Piasta Nowa Ruda Adama Łydkowskiego jesienią tylko w jednym meczu nie świętowali kompletu punktów. Mocna kadra, oparta na byłych graczach wspomnianego Piasta czy Nysy Kłodzko gwarantowała, że przewaga nie tylko byłaby utrzymana, ale nawet zwiększona. Jeśli chodzi o spadkowiczów, to szansę na dalszą grę na tym poziomie zyskali Zjednoczeni Ścinawka Średnia, nie tak dawno grający w okręgówce oraz rezerwy Zamku Kamieniec Ząbkowicki.
Ósma liga, czyli B klasa, z której w wałbrzyskim podokręgu nie spada. Zgodnie z regulaminem rozgrywek na sezon 2019/2020 awans uzyskują mistrzowie grup oraz w przypadku mniejszej ilości mistrzów w celu uzupełnienia A klasy może awansować wicemistrz lub wicemistrzowie z najwyższą średnią, obliczoną z ilości punktów do rozegranych meczów. Docelowo wg regulaminu rozgrywek wszystkie grupy A klasy miały zawierać w sezonie 2020/21 po 16 drużyn. Nikt nie spada, ubywa tylko Odrodzenie Szalejów Dolny, więc teoretycznie awans przypada tylko mistrzom grup. W grupie I niepokonane Podgórze Wałbrzych powraca po rocznej absencji. Choć wiosną można się spodziewać ciężkich bojów czy to Zielonymi Mokrzeszów prowadzonych przez ...obrońcę Victorii Świebodzice Błażeja Gromniaka czy rezerw AKS Strzegom, gdzie trener Mariusz Kowalski mógł liczyć dodatkowo na skuteczność powracającego z Niemiec doświadczonego Bartosza Konarskiego.
Zryw Gola Świdnicka 3 lata temu wycofał się z rozgrywek klasy okręgowej i w trzecim sezonie po reaktywacji łatwo zdobył prymat na półmetku rozgrywek gr. II. Porażka w Roztoczniku (2:3) oraz remis z Polonią-Stalą II (1:1) nie zaszkodziły zespołowi Józefa Młocka, który pewnie wygrał rundę jesienną, a wiosną uchodziłby za faworyta nr 1.
Lider Victoria Dębowiec po 12 latach wraca do A klasy. Jesienią przegrał tylko jedno spotkanie, ale za to prestiżowe, z wiceliderem u siebie aż 1:5. Rezerwy Skałek zdobyły najwięcej bramek, ale wobec problemów w okręgówce I zespołu nie oczekiwano awansu do A klasy. Nie wolno zapominać o trzecim w tabeli LKS Błękitni Niedźwiedź, który młodym składem zajmował solidną trzecią lokatę.
 
Cis Brzeźnica przegrał u siebie z wiceliderem Hutnikiem Szczytna 1:2, ale za to z wyjazdów przywiózł komplet punktów. W dodatku może liczyć na skuteczność Łukasza Poręby zdobywającego średnio dwa gole na mecz. Dla drużyny będzie to powrót do A klasy po trzyletniej nieobecności - 2 lata temu (gorszy bilans bezpośrednich spotkań) oraz w ubiegłym roku (4 punkty za GLKS Kamiennik) była blisko awansu, więc w myśl przysłowia do trzech razy sztuka brzeźniczanie w końcu opuścili ósmy szczebel rozgrywek.
Tak po krótce wygląda przegląd tabel zespołów z wałbrzyskiego podokręgu. Ostateczny kształt każdej z wyżej wymienionych lig sezonu 2020/21 poznamy zapewne w lipcu. Pandemia powoduje, że wciąż nie wiadomo, kiedy piłkarze powrócą do gry, czy będą grać w kibicami. Wiele klubów będzie zmagać się z problemami finansowymi, dotacje mogą być o wiele mniejsze, dotychczasowi sponsorzy mogą mieć swoje problemy,mogą wycofać się z dalszego finansowania zabawy w futbol. Wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość i czekać aż wiele sfer życia, nie tylko sport, wróci do normalności.

sobota, 2 maja 2020

Podsumowanie dekady (część 6) - pamiętne mecze

Każdy mecz jest ważny, każdy przynosi punkty,obojętnie od ligi, kolejki. Są oczywiście spotkania decydujące o bezpośrednim awansie czy spadku, są spotkania derbowe, bądź kończą się niespodziewanym wynikiem. Oto subiektywny wybór meczów z lat 2010-2019 z udziałem drużyn podokręgu wałbrzyskiego:
⚽sezon 2010/11- trzecioligowy sezon rozpoczyna 16 drużyn, ale szybko rezygnuje Pogoń Oleśnica. W
dole tabeli wyraźnie odstają od reszty stawki drużyny beniaminków Czarnych Witnica, Twardego Świętoszów, a także Orła Ząbkowice Śląskie. Wydawało się, że kwestia spadków jest dawno rozstrzygnięta, ale im bliżej końca sezonu z Lubuskiego zaczęły dochodzić wieści, że nie wszystkie zespoły stać organizacyjnie czy finansowo na grę w 3.lidze w przyszłym sezonie, a głośno mówiło się o nieprzystąpieniu do gry Ilanki Rzepin. Mimo, że brakowało oficjalnego komunikatu to pomiędzy dolnośląskimi drużynami ze Świętoszowa i Ząbkowic Śląskich trwała korespondencyjna walka o 13.miejsce. Przed ostatnią kolejką w uprzywilejowanej sytuacji był Twardy- 3 punkty przewagi i domowy mecz z Motobi, a Orzeł podejmował mocną Pogoń Świebodzin,która zajmowała trzecie miejsce. Podopieczni Tomasza Stelmacha wykazali się nie lada charakterem: Piotra Kowalczyka pokonał Kamil Kruszyński i goście wyszli na prowadzenie, wyrównał minutę później niezawodny Piotr Woźniak. Po przerwie na gol Bartosza Knopa ponownie odpowiada, tym razem z rzutu karnego Woźniak, a w ostatnich 10 minutach w ciągu 3 minut dwa gole zdobywają Bartłomiej Cebula i rezerwowy Norbert Guła. Jak się okazało Twardy przegrał u siebie z Motobi 0:1 i 13.miejsce przypadło Orłowi. Po sezonie okazało się, że Ilanka przystąpiła do rozgrywek, a zrezygnował duet beniaminków Pogoń Skwierzyna i Spójnia Ośno Lubuskie, co spowodowało, że ligowy byt zachował nie tylko Orzeł, ale i Twardy.
⚽Historia piłkarzy MKS Szczawno Zdrój nie jest zbyt bogata.Założony w 1985 roku klub może pochwalić się czteroletnim (2008/09-2010/11, 2013/14) pobytem w 4.lidze, a gablotę z trofeami przyozdabia jedynie Puchar Polski na szczeblu OZPN Wałbrzych. Niestety, okoliczności wywalczenia pucharu nie przynoszą chluby zwłaszcza ... związkowi. Ale po kolei. Edycja 2010/11 rozgrywek pucharowych w wałbrzyskim okręgu rozpoczęła się 28 września i już w I rundzie (1/16 finału) doszło do ciekawego starcia dwóch drużyn dzierżoniowskiej Lechii. Pierwsza drużyna zajmująca 5.miejsce w 3.lidze dość niespodziewanie przegrała ze swoimi rezerwami (14.miejsce w klasie okręgowej) w stosunku aż 0:3. Jak podawała funkcjonująca wówczas strona klubowa Lechii w zespole rezerw wystąpili zawodnicy I zespołu, a sam mecz był potraktowany przez sztab szkoleniowy jako jednostka treningowa.Również 3:0 w tej rundzie MKS pokonał finalistę PP na szczeblu Podokręgu Wałbrzych Podgórze Wałbrzych. W 1/8 Lechia II ograła Pogoń Pieszyce 2:1 po trafieniach Krzysztofa Pietrzykowskiego, który wówczas już miał 8 występów w 3.lidze w I zespole Lechii. Z kolei Mineralni po bezbramkowym meczu z Białym Orłem Mieroszów dopiero w konkursie rzutów karnych (7:6) wywalczyli awans do ćwierćfinałów. Mecze najlepszej ósemki rozegrano w marcu 2012 przed inauguracją ligowych zmagań. Największą niespodzianką było wyeliminowanie trzecioligowej Polonii/Sparty Świdnica przez Victorię Świebodzice (1:2). Lechia II ograła z kolei AKS Strzegom 5:3 (1:2) po znakomitym widowisku i bramkach Mateusza Kuriaty 2, Łukasza Maciejewskiego 2 i Sylwestra Kreta (w komplecie grających w I zespole). MKS z kolei po bramkach Łukasza Drąga i Tomasza Mrozowskiego ograł Nysę Kłodzko 2:0.
11 kwietnia rozegrano półfinały, które stały się wewnętrzną sprawą przedstawicieli klasy okręgowej. W Wałbrzychu MKS podejmował Victorię Świebodzice i wygrał 2:0 po bramkach Michała Starczukowskiego oraz Artura Słapka. Z kolei w Nowej Rudzie Piast uległ Lechii 0:1 po golu Łukasza Maciejewskiego. Po tym meczu działacze Piasta wysłali pismo oficjalne do OZPN sugerując, że Damian Niedojad był nieuprawniony do gry (jesienią grał jeszcze w Pogoni Pieszyce). Jednak interpretacja związku była jednoznaczna - Damian mógł zagrać, a Słowo Sportowe skomentowało całą sytuację jednak trop okazał się błędny. Za dwa tygodnie 25 kwietnia w Dzierżoniowie w okręgowym finale Lechia II pokonała bezproblemowo MKS 3:1 (2:0) po bramkach Łukasza Maciejewskiego (15,55), Sylwestra Kreta (55) - Artura Słapka (65).  Wzniesiono puchar,rozdano okolicznościowe medale, polał się szampan, ale jak się okazało nie był to koniec emocji.Już po meczu prezes MKS Dionizy Niemczyk w mediach grzmiał: to nie fair, bo nie mieliśmy za rywala tego samego rywala co w klasie okręgowej. Naszym zdaniem aż 6 zawodników nie było uprawnionych do gry. Nie są zgłoszeni do rozgrywek w klasie okręgowej, więc de facto nie są zawodnikami Lechii II. W lidze MKS poradził sobie z drużyną rezerw prowadzoną przez Pawła Jędrowskiego (3:0, 1:1), w finale dzierżoniowian prowadził trener jedynki Zbigniew Soczewski, który nieobecność Jędrowskiego wytłumaczył jego rezygnacją z funkcji po ligowej klęsce 0:11 w Nowej Rudzie. W finałowym składzie Lechii II grę w 3.lidze mieli wszyscy 14 zawodników, którzy wystąpili na murawie. W klasie okręgowej nie wystąpili ani razu tacy zawodnicy jak Arkadiusz Paszkowski, Hubert Górski, Sylwester Kret, Kamil Kuska, Łukasz Maciejewski.W odpowiedzi z Wydziału Gier OZPN Wałbrzych można przeczytać: Wszyscy zawodnicy zespołu Lechia II Dzierżoniów, którzy wystąpili w meczu przeciwko Waszej drużynie byli uprawnieni do gry w Pucharze Polski. Powyższe wynika z par. 1 pkt. 3 Regulaminu Rozgrywek OZPN Wałbrzych o Puchar Polski. A w regulaminie stoi:– Uprawnienie zawodników do rozgrywek mistrzowskich oznacza jednoczesne uprawnienie ich do uczestnictwa w rozgrywkach pucharowych z zastrzeżeniem, że przy wystawieniu przez klub więcej niż jednej drużyny obowiązują następujące zasady:
a) zawodnicy, którzy wystąpili w jednej drużynie, nie mogą grać w innej drużynie tego samego klubu w następnym terminie, jeżeli obie drużyny awansują do następnej rundy
b) jeżeli jedna z tych drużyn została wyeliminowana z rozgrywek, to wtedy najwyżej 3 zawodników drużyny wyeliminowanej może grać w poszczególnym meczu w tej drużynie swego klubu, która zakwalifikowała się do dalszych rozgrywek.
MKS Szczawno-Zdrój nie składa broni. – To dziwne, bo byliśmy przekonani, że właśnie ten przepis potwierdza słuszność naszych wątpliwości – mówił Dionizy Niemczyk, który postanowił zgłosić sprawę do wyższej instancji, a więc do Komisji Odwoławczej DZPN. A Komisja Odwoławcza przyznała rację klubowi z uzdrowiska. Prezes DZPN Andrzej Padewski na łamach Słowa Sportowego skomentował - Cały problem w tym, że w okręgu stworzyli sobie swój własny regulamin, a ten nie jest zgodny z przepisami PZPN.Kilku zawodników z Dzierżoniowa bezprawnie występowało w rezerwach Lechii w pucharach. Triumfował prezes Niemczyk, dumny, że rację przyznał DZPN. Co ciekawe w tej bezprecedensowej sytuacji groził totalny chaos, gdyby swoich racji w drugiej instancji, wzorem MKS, dochodziły inne zespoły pokonane przez Lechię II. A MKS na szczeblu wojewódzkim w półfinale uległ w rzutach karnych Granicy Bogatynia 2:3 po bezbramkowym remisie.
⚽Najwyżej grającym zespołem w mijającej dekadzie był wałbrzyski Górnik. Pamiętnych dla piłkarzy, sztabu szkoleniowego czy kibiców było wiele pojedynków. Wygrana w Nowej Soli 1:0 po karnym Przerywacza w doliczonym czasie gry dająca awans do 2.ligi, pierwszy domowy mecz i 3:2 z Miedzią po golu w końcówce meczu Konarskiego, odrobienie straty 2 goli w Toruniu jesienią'10, mecze pucharowe z jesieni'12, 3 karne wybronione przez Kamila Jarosińskiego w PP, baraże z Polkowicami czy Polonią Warszawa, czy rywalizacja ze Śląskiem II w ubiegłym roku mające jakże ważne znaczenie dla przyszłości klubu. O ile dla Górnika Wałbrzych w ubiegłym wieku szczególne były rywalizacje derbowe z Zagłębiem bądź ze Śląskiem Wrocław to w XXI wieku takimi pojedynkami były z Chrobrym Głogów. Co ciekawe również dla głogowian. Słynna rywalizacja w trzeciej lidze (2009/10), gdzie głogowski mecz (4:1) jest uznawany przez kibiców MZKS jako spotkanie dekady, a dla wałbrzyskich fanów był to najliczniejszy wyjazd od czasów gry w ekstraklasie. W drugiej lidze pojedynki pomiędzy obiema drużynami były zacięte, ale już nie miały tej atmosfery, która towarzyszyła pojedynkom w trzeciej lidze. W pierwszym
sezonie po awansie Chrobrego głogowianie ograli Górnika u siebie 2:1, by z Wałbrzycha wywieźć bezbramkowy remis. O wiele ciekawiej było rok później.Jesienią Górnik wygrał aż 3:0, by wiosną zaliczyć mocny zjazd, serię porażek, która kosztowała posadę Roberta Bubnowicza. Jego następca Maciej Jaworski prowadził zespół w 5 meczach, w których jego podopieczni zremisowali 2, przegrali 2. Na szczęście wałbrzyszanie mogli dopisać sobie 6 punktów za walkowery z Lechem Rypin i MKS Oława, a na ostatni mecz do Głogowa udać się jako zespół nie zagrożony spadkiem. Dla piłkarzy, działaczy, szkoleniowców, a przede wszystkim kibiców ten mecz miał jednak szczególne znaczenie. O tym meczu i okolicznościach można przeczytać w tym miejscu. Zastanawiające jest, że po wielu latach, gdy trener Chrobrego Ireneusz Mamrot objął ekstraklasową Jagiellonię często w wywiadach prasowych wracał do tego konkretnego przegranego meczu, który mógł zadecydować o jego przyszłości w Głogowie, a co za tym idzie dalszej pracy w Jagiellonii.
⚽w gr. II A klasy w sezonie 2012/13 faworytów do awansu upatrywano w 3 ekipach. Spadkowicz z klasy okręgowej Lechia II Dzierżoniów, Sparta Ziębice, której nie udał się powrót po spadku w 2011 roku i mająca aspiracje od kilku sezonów ekipa Skałek Stolec. Początek sezonu wykruszył z tego
grona dzierżoniowian, a piorunujący początek miała ekipa ze Stolca: 11 kolejnych zwycięstw 48 bramek zdobytych przy 3 straconych i 6 punktów przewagi nad Spartą. Potem przyszła zadyszka w postaci porażki w Łagiewnikach i domowym remisie ze Ślężą, ale wygrana ze Spartą 1:0 uspokoiła nastroje w Skałkach. Wiosną zachowany był status quo ze wskazaniem na Skałki, które nadal miały jedną porażkę, ale 2 remisy oraz zaległy mecz z 16.kolejki odwołany ze względu na zły stan boiska spowodowały, że Sparta wciąż trzymała bliski kontakt.Obie ekipy biły rekordy strzeleckie, a po wygranej Skałek w zaległym meczu przed czerwcowym finiszem miały 3 punkty przewagi nad ziębiczanami. W przedostatniej 29.kolejce w Ziębicach dochodzi do meczu sezonu. Przebieg i wynik meczu przeszedł najśmielsze oczekiwania: już do przerwy miejscowi prowadzili 4:0, by po przerwie dorzucić 3 trafienia. Łukasz Bar skompletował strzelecką karetę, dublety Krzysztof Trepka i Piotr Kozłowski, a raz trafił Radosław Korchan. 7:0 w spotkaniu o awans? Prawdziwy szok. Co ciekawe działacze Skałek podkreślali, że wynik tego meczu nie ma podwójnego dna, a głównym powodem były kontuzje zawodników. W ostatniej kolejce ziębiczanie prowadzeni przez Grzegorza Bartkiewicza nie wypuścili awansu z rąk gromiąc w Ciepłowodach Ślężę 8:0, a w całym sezonie legitymując się bilansem bramkowym 146:30. Skałki natomiast na awans musiały poczekać jeszcze 4 lata.
W innych grupach A klasy była równie zażarta rywalizacja o awans. W gr. I po 29 kolejkach prowadził Skalnik Czarny Bór przed Cukrownikiem Pszenno po 67 punktów, ale z lepszym bilansem bezpośrednich spotkań (3:2, 3:3) dwa punkty przewagi nad Gwarkiem Wałbrzych. W ostatniej kolejce Skalnik wygrał z Granitem Roztoka 2:1, a Cukrownik mimo szybkiego prowadzenia 2:0 w ciągu 10 minut traci 4 gole i ostatecznie przegrywa 3:4 tracąc nie tylko szansę na awans, ale i drugą lokatę,która ostatecznie przypada Gwarkowi. W gr. III w ostatniej kolejce swoją szansę zaprzepaściła Unia Bardo. Przed ostatnią kolejką była pierwsza z taką samą ilością punktów co drugi Zamek Kamieniec Ząbkowicki (po 71 pkt mecze 4:0, 1:2), ale w ostatniej kolejce bardzianie zaledwie remisują w Kudowie z Włókniarzem 1:1 po kontrowersyjnym zdaniem działaczy Unii karnym dla miejscowych. Zamek wygrał swój mecz w Krosnowicach 4:0 i świętował awans do okręgówki.
⚽finisz sezonu 2013/14 klasy okręgowej - trudno wybrać jeden najważniejszy mecz tej pasjonującej końcówki. Przed ostatnią kolejką wiadomo było, że ligę opuszczają Kryształ Stronie Śląskie i Sparta Ziębice. A o trzecie spadkowe miejsce było zamieszanych co najmniej 4 zespoły. Ostatecznie o 14 lokacie decydowała mała tabelka pomiędzy drużynami, które zdobyły 38 punktów, a były to Karolina Jaworzyna Śląska, Trojan Lądek Zdrój i Pogoń Pieszyce. Tej ostatniej nie pomógł zryw w końcówce (5:1 w Kamieńcu Ząbkowickim, 7:2 u siebie ze Skalnikiem czy 3:1 w ostatniej kolejce z Nysą). Rzutem na taśmę uratowała się Karolina Jaworzyna Śląska,która wygrała w ostatniej kolejce w Lądu Zdrój 4:3 o czym niedawno przypomniała strona klubowa. W uzupełnieniu gole dla Trojana zdobyli Mateusz Poświstajło 2 i Marcin Poświstajło. Ciekawostką jest fakt, że gdyby Piławianka nie wygrała na boisku mistrza okręgówki Zjednoczonych Żarów to by spadła.  Z kolei gdyby Skalnik przegrał na boisku zdegradowanego Kryształu, Iskra u siebie zremisowała ze Spartą Ziębice (ostatecznie wygrała 4:3) to do wyłonienia trzeciego spadkowicza byłaby potrzebna również mała tabela, ale nie pomiędzy trzema, ale aż pięcioma zespołami. Niewiele to by zmieniało jednak, bowiem w każdej konfiguracji Pogoń Pieszyce zajęła by ostatnie miejsce.
⚽w sezonie 2014/15 o awans do czwartej ligi walczyły trzy zespoły. Mistrz okręgówki bezpośrednio zdobywał promocję, a wicemistrz miał szansę awansu poprzez mecz barażowy. Zainteresowani najbardziej były LKS Bystrzyca Górna, Nysa Kłodzko i Piast Nowa Ruda. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie - po jesieni prowadziła bowiem Victoria Świebodzice z kompletem domowych zwycięstw i utrzymywała do 21.kolejki, gdy Świebodzice zdobył LKS Bystrzyca Górna po wygranej aż 3:0. Nowym liderem został Piast Nowa Ruda, który w 25.kolejce został upokorzony na boisku innego pretendenta Nysy Kłodzko. 5:0 po 3 golach nominalnego obrońcy Cebulskiego, jednym Bońkowskiego i Tracza. Nowym liderem został LKS z 2 punktami przewagi nad Nysą i 3 nad Piastem.W 26.kolejce LKS sensacyjnie przegrywa u siebie z Unią Złoty Stok 0:1, co wykorzystuje Nysa (4:3 w Piławie Górnej po prawdziwym thrillerze), która wskakuje na fotel lidera. Rozbity Piast przegrywa u siebie 1:3 z Polonią-Stalą II Świdnica i ma już 4 punkty straty do kłodzczan. Potem było równie ciekawie:
27.kolejka - Nysa gromi u siebie Trojan 5:0, a Piast w meczu ostatniej szansy wygrywa u siebie z LKS 3:1 po golach Wacławika z wolnego i dwóch Kamińskiego dogania tym samym LKS i bilansem meczów obejmuje pozycję wicelidera
28.kolejka - Nysa sensacyjnie przegrywa w Jedlinie Zdroju 2:4 po 2 trafieniach Konowalczyka, ale wciąż utrzymuje jeden punkt przewagi nad goniącym duetem. Piast bowiem wygrywa w Piławie Górnej 4:1 (0:1), a LKS z Karoliną 4:0.
29.kolejka - status quo zachowane, bowiem trójka solidarnie wygrywa swoje mecze: Nysa z Włókniarzem Kudowa Zdrój 2:0 (gole Kowalskiego i Cebulskiego), Piast z Trojanem 6:1 (Kamiński 3, Stasiński, Polak, Bagiński), a LKS na wyjeździe z Piławianką 4:1 (Żygadło 2, Ł.Somala, Bezegłów).
W ostatniej kolejce Nysa miała utrzymać jednopunktową przewagę. Rywale nie próżnowali - Piast gromi w Jedlinie Zdrój gospodarzy 5:0 po golach Piotra Paska 2, Grzegorza Szczudłowskiego 2 i Łukasza Kamińskiego. LKS u siebie pewnie pokonał Skalnik Czarny Bór 4:2 po 3 trafieniach Konrada Sajdaka i jednym Michała Panulaka. Podopieczni Pawła Adamczyka na bieżąco śledzili rezultaty z Jedliny i Bystrzycy Górnej, ale wszystko zależało tylko i wyłącznie od nich. Sparaliżowani stawką oraz napływającymi informacjami o prowadzeniu rywali dopiero w 60 minucie za sprawą Kamila Kowalskiego wychodzą na prowadzenie. Rozluźnienie szybko wykorzystuje Tomasz Skowronek i jest remis. W końcowej fazie meczu Michał Wojtal daje prowadzenie 2:1, ale w przedostatniej minucie błąd bramkarza wykorzystuje Kamil Młocek i Zryw sensacyjnie remisuje 2:2! Strata dwóch punktów spowodowała, że Nysa spada aż na trzecie miejsce. Awans zdobył Piast, LKS przegrał baraż, a Kłodzko powrót na czwartoligowe boiska musiało odłożyć na inny czas.
⚽od czerwcowego spotkania w 2017 Kamieniec Ząbkowicki kojarzy się w Żarowie tylko z jednym meczem. W sezonie 2016/17 Zjednoczeni walczyli o powrót do 4.ligi, a sposobność była ogromna, bowiem awans przypadał aż dwóm najlepszym ekipom klasy okręgowej. Nysa Kłodzko przez
większość sezonu przewodziła stawce i nie przeszkodziły jej potknięcia na finiszu by zdobyć pierwsze miejsce. O drugie walczyły Zjednoczeni Żarów i rewelacyjny beniaminek z Boguszowa-Gorce. Podopieczni Rafała Siczka to największy rollercoaster ostatniej dekady: z okręgówki zjazd aż do B klasy, by rok po roku awansować do 4.lig, a stamtąd zlecieć rok po roku do A klasy. W 26.kolejce w Boguszowie Górnik ograł Zjednoczonych 3:1 i zmniejszył stratę do 2 punktów, ale i wypracował lepszy bilans bezpośrednich spotkań (3:1, 0:1). Przez trzy tygodnie oba zespoły dopisywały sobie do dorobku po 3 punkty, by o wszystkim miała rozstrzygnąć ostatnia kolejka. Z wieści dochodzących z obu obozów można było wywnioskować, że bardziej zdeterminowani są żarowianie,których czekała wizyta w Kamieńcu Ząbkowickim. Po 23 minutach wynik brzmiał ...3:0 dla Zamka! Dwa razy Arkadiusz Majewski i raz Łukasz Arendarski pokonali Hruszowca  i megasensacja stawała się faktem. Oszołomieni żarowianie potrafili odpowiedzieć jedynie celnym strzałem z pozycji spalonej. Wynik utrzymał się do przerwy, ale z Gorc dochodziły wieści o równie sensacyjnym prowadzeniu Piławianki na boisku faworyta 1:0 po celnym strzale Sienickiego. Zjednoczeni tuż po przerwie trafiają po raz pierwszy za sprawą rzutu wolnego Krzysztofa Goździejewskiego. Po czym gra się wyrównała i stała się wręcz senna. Kibiców obu drużyn rozbudzili piłkarze Zamka, którzy za sprawą 17-letniego rezerwowego Wojciecha Nowaka i Majewskiego spowodowali, że miejscowi ogrywali wicelidera już 5:1.W doliczonym czasie gry Czoch przepięknym uderzeniem ustalił wynik na 5:2, ale nie dał zbytniej radości w obozie Zjednoczonych, bowiem Górnik w Boguszowie po przerwie zdobył aż 3 gole i mógł świętować niespodziewany awans do 4.ligi.
⚽meczu 30.kolejki grupy zachodniej 4.ligi sezonu 2017/18 nie mogło zabraknąć w tym
zestawieniu. Ponownie w roli głównej Górnik Boguszów-Gorce,który żegnał się po rocznym pobycie z 4.ligą, a podejmował ówczesnego lidera AKS Strzegom. W Strzegomiu przed sezonem pracę rozpoczął doskonale znany z Górnika Wałbrzych trener Robert Bubnowicz, a do zespołu dołączyli m.in. Marcin Morawski, Kamil Sadowski, Dominik Radziemski, Adrian Zieliński. Głównym konkurentem do zajęcia pierwszego miejsca był Apis Jędrzychowice, który jesienią ograł AKS 1:0 po golu Ukraińca Medviedieva, a wiosną uległ w Strzegomiu 2:3,choć prowadził już 2:0 po golach Pieśkiewicza i Chodygi (bramki dla AKS Emeka 2, Damian Sobczak)
W jesiennym pojedynku AKS - Górnik padł wynik 7:1 (Kamil Sadowski 4, Dominik Radziemski 2, samobójcze trafienie Dawida Maruta - Patryk Ostrowski).Zimą odszedł co prawda do Polkowic Radziemski, ale z Dzierżoniowa przyszli Domaradzki z Krupnikiem. AKS sukcesywnie odrabiał straty,by po wspomnianym wyżej zwycięstwie nad Apisem objąć przodownictwo w tabeli z przewagą 2 punktów na 7 meczów przed końcem sezonu. Oba zespoły wygrały kolejne swoje mecze i nic nie wskazywało, by stało się inaczej w ostatniej kolejce, bowiem gościły na boiskach już zdegradowanych Olimpii Kamienna Góra i Górnika Boguszów-Gorce. W Kamiennej Górze Apis wygrał gładko 4:0, a w niedalekich Gorcach zamiast szampanów grobowe nastroje. Co prawda na prowadzenie gości wyprowadził niezawodny Marcin Morawski celnie strzelając z rzutu wolnego w 25 minucie, ale 10 minut później wyrównał Adrian Maliszewski. Strzegomianie nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy miejscowych, którzy z kolei grali z determinacją jakby od wyniku tego meczu zależał jeszcze ligowy byt. Pewnie w bramce poczynał sobie Marcin Jaskółowski, a im bliżej końca meczu tym więcej nerwów. Sędzia w całym meczu pokazał 5 żółtych kartek, w tym 4 od 89 minuty. Końcowy gwizdek to rozpacz strzegomian, którzy na szansę w barażach o trzecią ligę musieli poczekać kolejne 12 miesięcy.
⚽w zestawieniu nie mogło zabraknąć spotkania, w którym padło najwięcej bramek. Wałbrzyska grupa B klasy, 6.kolejka rezerwy MKS Szczawno Zdrój zajmujące 8.miejsce (na 14 drużyn) podejmowały Sokoła Kostrze (9.miejsce punkt mniej od gospodarzy). Co prawda we wcześniejszych kolejkach padł dwucyfrowy wynik (Karolina II - Grom Panków 10:4), to nic nie wskazywało, by obserwatorzy meczu w Szczawnie oglądać będą aż 22 gole. Przyjazd Sokoła w zaledwie 9 osobowym składzie mógł zwiastować łatwą wygraną popularnych Mineralnych, ale rozmiary pewnie ich samych zaskoczyły. Do przerwy było 9:0 po celnych strzałach Roberta Koźlaka 5 (2,21,25,38,44), Patryka Szkudlarka 2 (17,32), Adriana Dominiaka (28) i grającego trenera Jarosława Borconia (42). W przerwie komplet zmian u gospodarzy, którzy po wznowieniu gry szybko zdobywają kolejną bramkę (Koźlak w 48), ale niespodziewanie odgryzają się goście,którzy za sprawą Patryka Matuszaka w 51 zdobywają honorowe trafienie. W ciągu kolejnego kwadransa MKS II koryguje wynik na 15:1, a na listę strzelców wpisują się: po raz siódmy Robert Koźlak (53), rezerwowy Tomasz Jastrzębowski (57),  bramkarz Mariusz Gratkowski (59 z karnego), Radosław Mordal (63) i Piotr Jankowski (65). Na drugą bramkę Sokoła, autorstwa ponownie Matuszaka (66) gospodarze odpowiadają dwoma kolejnymi golami (Piotr Jankowski 68 i rezerwowy Bartłomiej Kulik 70). W 72 minucie trzecie trafienie zaliczają przyjezdni, tym razem strzelcem jest Krystian Wysoczański, a wynik brzmiał 17:3. Trzy minuty później po raz drugi w meczu trafia Radosław Mordal, a wynik ustala swoim celnym trafieniem nr 8 Robert Koźlak w 84 minucie.
MKS II finiszował na 3.miejscu, a Sokół na ósmym. Wiosną w Kostrzy również były strzeleckie fajerwerki, gdzie piłkarze ze Szczawna Zdrój wygrali 8:2.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Podsumowanie dekady (część 5) - Jedenastka dekady

W ciągu mijającej dekady w podokręgu wałbrzyskim nie mieliśmy spektakularnych sukcesów piłkarskich. Zawodnicy, co najbardziej się wybili i spowodowali, że o Lechii Dzierżoniów stało się głośno również za granicą, na swój sukces, powołanie do kadry, kolejny transfer, rozgłos medialny zapracowali jednak po opuszczeniu ziemi wałbrzyskiej. Ani Piątek, ani Jach z Klimalą, czy też Piotr Zieliński nie zostali zauważeni przez selekcjonerów czy skautów zagranicznych klubów, gdy grali w Dzierżoniowie, czy w przypadku Ziela w Ząbkowicach Śląskich. Dlatego w poniższym zestawieniu ich zabraknie.
Przez pięć, sześć lat pomiędzy Górnikiem Wałbrzych a resztą zespołów dzieliła sportowa przepaść. Konstruując zestawienie za ostatnie 9 -10 lat można byłoby je oprzeć głównie na piłkarzach ze Stadionu 1000-lecia i taki wybór wybroniłby się. Ale w innych zespołach również mieliśmy ciekawe postacie, które znane były nie tylko kibicom drużyn, w których występowali.
Wybór oczywiście, jak najbardziej subiektywny 😉
BRAMKARZ
DAMIAN JAROSZEWSKI - rocznik 1982. W mijającej dekadzie podstawowy bramkarz Górnika Wałbrzych, do którego wrócił latem 2008 i wywalczył dwa kolejne awanse do trzeciej i drugiej ligi. W barwach biało-niebieskich rozegrał ponad trzysta meczów.
Podczas występów w drugiej lidze znakomitą dyspozycję docenili koledzy oraz przeciwnicy nominując go do tytułu bramkarza roku 2.ligi. Pojawiła się plotka o zainteresowaniu Zagłębia Lubin. W Jaworzynie Śląskiej i  w Wałbrzychu prowadził treningi bramkarskie. Z wałbrzyskim zespołem spadł do trzeciej, a następnie czwartej ligi. Wielokrotnie wychodził obronną ręką z największych opresji, a potrafił również popełnić szkolny błąd, źle obliczając lot piłki czy niepotrzebnie wybiegając z bramki. Latem 2019 po krachu organizacyjnym po raz drugi opuszcza Ratuszową dołączając do AKS Strzegom, gdzie powiększył kolonię wałbrzyską. Jesienią minionego roku pewny punkt zespołu, choć kilkakrotnie krytykowany rywali za brutalną grę, która uchodziła płazem arbitrom. 38 lat na karku, ale dyspozycja jego na tyle nie wskazuje i z pewnością wiele miesięcy gry przed nim.
Kto mógłby konkurować z popularnym Jogim o miejsce w bramce w Jedenastce Dekady? Łukasz Malec (rocznik 1986) pochodzi z Mazowsza, ale od 2011 roku dołączył do Lechii Dzierżoniów i na Dolnym Śląsku gra do dzisiaj. Sześć sezonów w Dzierżoniowie to setka trzecioligowych meczów, ale i kontuzja wykluczająca go na kilka miesięcy. Od 3 sezonów broni barw Bielawianki, gdzie jest pewnym punktem, jednym z czołowych bramkarzy całej ligi.
DEFENSYWA
GRZEGORZ BOROWY - rocznik 1989. W seniorach debiutował w Karolinie Jaworzyna Śląska
skąd trafił do Polonii/Sparty Świdnica i wieku 21 lat debiutuje w trzeciej lidze w zespole Macieja Jaworskiego. W 2012 wraca na rok do Jaworzyny Śląskiej, a od wiosny'13 staje się z czasem kluczowym zawodnikiem świdnickiej drużyny. Grający w drugiej linii, z czasem na boku defensywy, znany z waleczności oraz precyzyjnie bitych stałych fragmentów gry, do których w Polonii/Sparcie, a potem Polonii-Stali miał sporą konkurencję. Kapitan zespołu, czołowy strzelec, po degradacji do 4.ligi nie opuścił Świdnicy. Po rundzie jesiennej wrócił do trzeciej ligi zasilając Lechię Dzierżoniów. W najwyżej grającej drużynie z wałbrzyskiego Borowy był pewniakiem, a dodatkowo cieszył się uznaniem trenera Grzegorza Kowalskiego odpowiedzialnego za reprezentację DZPN biorącej udział w Regions Cup. Skuteczność Grzegorza była kluczowa w krajowym finale 2017, co było solidnymi podwalinami pod końcowy sukces w Bawarii w ubiegłym roku, gdzie Dolnoślązacy okazali się najlepszymi w rozgrywkach kontynentalnych. W turnieju finałowym Borowy jako kapitan poprowadził kolegów do triumfu. Latem po spadku Lechii z trzeciej ligi wrócił do Świdnicy, gdzie wywalczył mistrzostwo jesieni i awansował do finału okręgowego Pucharu Polski. Równocześnie z przygodą jako piłkarz Boro zdobył wykształcenie jako szkoleniowiec i już w Dzierżoniowie pełnił rolę asystenta, a i w 2 oficjalnych meczach prowadził Lechię w roli I szkoleniowca (1:0 z Orłem Ząbkowice Śl. w PP i 0:1 w Kluczborku z MKS w 3.lidze).
DARIUSZ MICHALAK to jedna z legend Górnika Wałbrzych. Wielu z czytających te słowa na pewno się uśmiechnie, bo przecież Darek nie zagrał nawet na drugim poziomie rozgrywek, nie mówiąc już o dzisiejszej ekstraklasie, poziomie na którym biało-niebiescy grali sześć sezonów. Defensor z rocznika 1990 to rekordzista pod względem stażu, bowiem od debiutu w listopadzie 2007 do czerwca 2019 nieprzerwanie reprezentował barwy Górnika, przez te 13 lat kompletując 341 ligowych występów. Został pierwszym obrońcą, który przekroczył 300 meczów w Górniku. Nie jest wirtuozem, ale solidnym zawodnikiem, którego trener mógł desygnować do gry na każdej pozycji w linii obrony. Na początku kariery głównie biegał po prawej stronie, ale z czasem przeszedł do środka, aczkolwiek zdarzało mu się występować po lewej stronie. Na początku kończącej się właśnie dekady najmłodszy z braci Michalaków jeździł na testy do wielu klubów ekstraklasy oraz 1.ligi. ŁKS Łódź, Polonia Bytom, Arka Gdynia, Zawisza Bydgoszcz, Okocimski Brzesko - o tych klubach można było przeczytać w internecie, a przecież wiele nazwisk podczas testów jest nieujawnianych. Z różnych przyczyny Darek wracał do Górnika, z którym był na dobre i na złe. Najlepszy okres to niewątpliwie jesień 2012, gdzie w Pucharze Polski na szczeblu centralnym aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców, co dawało kolejne awanse. Dodatkowo dorzucił dwa trafienia w lidze. Latem 2019 roku to najtrudniejsza chwila w karierze Darka, bowiem po raz pierwszy w życiu przygotowywał się do sezonu z innym zespołem niż Górnik Wałbrzych. Jesienią grał we wrocławskiej okręgówce w WKS Wierzbice, ale widoczny był również na kilku meczach byłych kolegów w A klasie. Znając go, na pewno jeszcze zobaczymy go w barwach wałbrzyskiego klubu.
MICHAŁ ŁASKI - rówieśnik Michalaka, również wychowanek wałbrzyskiego klubu, ale
pobierający futbolowe nauki w Lubinie, gdzie trenował z późniejszymi ligowcami (Błąd,Bartków, Oleksy, Rymaniak, Dąbrowski). Nie udało mu się przebić do kadry I zespołu i wrócił do Wałbrzycha, gdzie wywalczył awans do 2.ligi. W drugiej lidze, mimo, że Michał miał początkowo status młodzieżowca przegrywał rywalizację na środku obrony z doświadczonymi Przerywaczem i Wojtarowiczem, a później z Czechem Bartośem. W ciągu 2,5 sezonów w 2.lidze zaliczył 39 meczów, w których strzelił jedną bramkę, ale zobaczył 13 żółtych kartek i 2 czerwone. Wiosnę 2014 spędził w trzecioligowej Bielawiance na wypożyczeniu, by wrócić latem tylko na pucharowe mecze Górnika za kadencji Andrzeja Polaka. Mecz w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie Łaski wyleciał z boiska za faul taktyczny, okazał się ostatnim w barwach Górnika, bowiem klub zatrudnił na jego pozycję Tyktora, młodzieżowca Cichockiego i zrobiło się za ciasno dla Michała. Nowym-starym zespołem została Bielawianka, gdzie spędził 3 kolejne sezony. W pierwszym pożegnał się z 3.ligą, ale w poziom niżej należał do najlepszych w zespole, założył opaskę kapitańską i strzelił 7 bramek, co na pozycję środkowego obrońcy jest naprawdę solidnym rezultatem. W 2017 Bielawę zamienił na Bardo, gdzie w miejscowej Unii gra trzeci sezon, również pełniąc funkcję kapitana. Rosły, 188 cm obrońca, nie stroniący od twardej męskiej walki, skuteczny w grze głową, rzadko popełniający błędy.
FILIP BARSKI - w zestawieniu ustawiony na lewej stronie, ale w bloku głównie grający na środku
bądź z prawej. Rocznik 1990, wychowanek Championu Bielawa, a piłkarskiego abecadła uczył się w Zielonej Górze, gdzie wyszkolono wielu przyszłych reprezentantów kraju. Filip zresztą też zaliczył trzy spotkania w 2006 w kadrze Michała Globisza (U-16) na turnieju w litewskiej Połądze. Debiutował w 3.lidze w wieku 17 lat, w Młodej Ekstraklasie grał w Legii Warszawa i Śląsku Wrocław, a mimo tak obiecującego początku kariery nie wyszedł poza poziom drugiej ligi... Od 2010 do 2018 grał w Lechii Dzierżoniów (166 meczów/11 bramek/54 żółtych kartek/7 wykluczeń), z przerwą na sezon 2013/14, gdzie w drugoligowym UKP Zielona Góra zagrał 28 spotkań i strzelił 1 bramkę. Po spadku bezskutecznie próbował testów w Górniku Wałbrzych. Przed sezonem 2018/19 Lechia Dzierżoniów straciła jeden z zębów trzonowych defensywy za jaki uchodził Filip. W niezbyt przyjemnej atmosferze zmienił barwy klubowe przechodząc do ligowego rywala Foto-Higieny Gać, gdzie z miejsca stał się ostoją ekipy spod Oławy. Opuścił spotkania tylko i wyłącznie z powodu absencji za kartki. Po sezonie, niestety uległ wypadkowi i po przerwie spowodowanej rehabilitacją nie wrócił do gry, wiosną był awizowany do gry w czwartoligowym Orle Ząbkowice Śląskie. Jeden z zawodników, których można uznać za niespełnione talenty, którzy dobrze się zapowiadali w wieku juniora, a w seniorach czegoś jednak zabrakło.
Kto jako zmiennik w linii obrony? Na pewno należy pamiętać o Pawle Słoneckim  (1992), który w latach 2010/11,2015-19 grał w trzecioligowej Lechii Dzierżoniów, triumfował w Regions Cup. Patryk Chrapek (1992) grał w Bielawiance (2010-2012,2015), Polonii/Sparcie Świdnica (2013-2015), Zjednoczonych Żarów (2016-17), AKS Strzegom (2017-19), a jesień'19 spędził w Dzierżoniowie. W żadnym z tych klubów nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu, grając przy tym fair nie łapiąc za często żółtych kartek. Adrian Leśniarek były defensor Piasta Nowa Ruda i Lechii Dzierżoniów, również dostrzeżony przez DZPN i powoływany do kadry Regions Cup od kilku lat gra w Kobierzycach.
POMOCNICY
KAMIL SADOWSKI - najmłodszy w zestawieniu, bowiem z rocznika 1997. W wielu klubach
znalazłoby się kilku zawodników uchodzących za utalentowanych, znakomicie debiutujących w młodym wieku w zespole seniorów, radzących sobie nadspodziewanie dobrze, a później znikających nagle, po cichu, kończących przedwcześnie kariery. Z wałbrzyskiego podwórka łatwo wymienić Kornela Dusia czy Michała Bartkowiaka, uznawanych za diamenty, a tak naprawdę zaliczyli niecałą udaną rundę (Duś) lub półtora sezonu (Bartkowiak). Problem nie dotyczy tylko Wałbrzycha, w pobliskich Świebodzicach głośno było Marcinie Bałucie, który z Kamilem Sadowskim był testowany m.in. przez Śląsk Wrocław czy Arkę Gdynia. Bałut, który ponoć miał największy talent obecnie gra w okręgówce w Granicie Roztoka, a czwartoligowe granie w Strzegomiu trudno uznać za udane. Sadowski z kolei wiosną 2017 bez pardonu zameldował się w trzeciej lidze. W słabiutkim Górniku Wałbrzych był jednym najlepszych zawodników - w 16 meczach strzelił 4 gole, napsuł sporo krwi rywalom. Ostatnie dwa sezony spędził również pod wodzą trenera Roberta Bubnowicza, tyle, że w AKS Strzegom, z którym zajął drugie i pierwsze miejsce w grupie zachodniej 4.ligi. W przeciągu 2,5 sezonu 33 razy wpisał się na listę strzelców, choć nie występuje w roli napastnika tylko bocznego pomocnika. Wysoki (1987 cm) pomocnik był próbowany w kadrze do Regions Cup, być może po ewentualnym awansie do 3.ligi zostanie zauważony przez silniejsze kluby?
MARCIN MORAWSKI - pan piłkarz. Niebawem będzie obchodził 40-ste urodziny, a dyspozycji, techniki, a przede wszystkim doświadczenia popularnemu Maranowi może zazdrościć wielu
zawodników mających kilkanaście lat mniej od niego. Były reprezentant Polski juniorów, ligowiec w barwach Widzewa, po powrocie do Wałbrzycha był jednym z głównych architektów kolejnych awansów zespołu, a w drugiej lidze czołowym zawodnikiem, którego chciałby mieć w swoich szeregach inne kluby (np. GKS Bełchatów). W drugiej lidze w 90 meczach strzelił 16 bramek, czego może mu zazdrościć wielu napastników. W 2013 odszedł do Świdnicy, gdzie w 60 ligowych meczach zdobył 18 bramek, a wiosną 2015 samodzielnie prowadził I zespół Polonii-Stali, z którym zdobył PP OZPN Wałbrzych. Latem 2015 wrócił jednak do Wałbrzycha, gdzie przez 2 lata występował w trzecioligowym już Górniku, ponownie współpracując z Robertem Bubnowiczem. Po kolejnym spadku Górnika, duet Bubnowicz- Morawski przeniósł się do Strzegomia, gdzie od 3 lat miejscowy AKS to ścisła czołówka grupy zachodniej 4.ligi, walcząca o awans do 3.ligi. Marcin to prawdziwa gwiazda nie tylko zespołu, ale i całej ligi. Przegląd pola, dalekie przerzuty, a przede wszystkim strzały z dystansu to największe atuty, a bramek zdobytych bezpośrednio z rzutów rożnych wielu kibiców nie oglądało do czasu Morawskiego. W 2 sezonach w Strzegomiu zdobył 19 goli, jesienią bieżącego sezonu dorzucił 8 trafień. Ciekawe do kiedy Marcin będzie występował na zielonej murawie i kiedy ponownie samodzielnie będzie prowadził zespół seniorów?
MARCIN BURYŁO - wychowanek Unii Jaroszów, a piłkarskiego abecadła uczył się pod okiem
Mieczysława Bienusiewicza w AKS Strzegom. Dobra dyspozycja zauważona została przez Mirosława Drączkowskiego, który na jedną rundę wypożyczył go do Motobi Kąty Wrocławskie. Wydawało się, że Buryło nie opuści AKS, gdy w 2014 zgłosiła się po niego Lechia Dzierżoniów. Debiut miał wymarzony,bowiem w derbowym meczu z Bielawianką (3:1) zdobył bramkę na 1:0. W trakcie 4,5 sezonu w Dzierżoniowie zagrał w 145 meczach zdobywając 29 bramek. Od wiosny 2019 reprezentuje barwy Foto-Higieny Gać, gdzie ma okazję współpracować z innym wychowankiem jaroszowskiej Unii Jackiem Fojną. Buryło to również złoty medalista Regions Cup 2019. W reprezentacji DZPN występuje od 2014 roku, gdzie ustawiany był w bloku defensywnym. Bez znaczenia był fakt, że jednym ze współpracowników Grzegorza Kowalskiego był Mirosław Drączkowski. Buryło po prostu dawał jakość. W Dzierżoniowie motor napędowy już drugiej linii, a także kapitan zespołu. W ostatnich sezonach rzadko mylący się egzekutor rzutów karnych, gdzie wykonuje je również w Gaci, do której zapewne nie wyprowadziłby się, gdy nie exodus z Dzierżoniowa praktycznie całego członu zespołu.
DAMIAN SZYDZIAK - debiutując w wieku 19 lat w ekstraklasowym Śląsku Wrocław Damian z pewnością liczył na więcej występów w tej klasie rozgrywkowej. Okazało się, że 2 kwadranse w
Zabrzu oraz minuta przeciwko Cracovii rok później, to jedyne epizody na szczeblu centralnym. Po odejściu ze Śląska i grze w Ślęzie oraz macierzystej Strzeliniance, od 2011 popularny Szydziu związał się z Orłem Ząbkowice Śląskie, gdzie w trzeciej lidze był czołowym pomocnikiem swojego zespołu (48 meczów/10 gole). Po spadku został w Orle, choć wiosną 2014 próbował wywalczyć awans do 2.ligi ze Ślęzą Wrocław odpadając dopiero po barażach z Ursusem Warszawa. Do 2016 grał w Orle, jesień 2016/17 to gra w zespole beniaminka 4.ligi Unii Bardo, gdzie do gry namówił go Tomasz Zieliński, z którym grał w Orle. W Bardzie zaliczył udaną rundę, zespół zajął na półmetku wysokie 4.miejsce, Damian strzelił 3 bramki, ale dorzucił kilka asyst. Zimą wraca do trzeciej ligi do Dzierżoniowa, gdzie gra do końca minionego sezonu. W trakcie 2,5 sezonów rozegrał 79 meczów, w których strzelił 12 bramek. Jego znakiem firmowym są dośrodkowania. W Orle, Unii i Lechii był zawodnikiem, bez którego trudno sobie wyobrazić skład drużyny. Dyspozycja w Dzierżoniowie pokazała, że po prostu tracił czas szczebel niżej. Obecnie gra w LZS Starowice Dolne, który być może utrzyma się w przypadku, gdy nikt nie będzie opuszczał trzeciej ligi.
Czy to faktycznie najlepszy kwartet pomocnik biegających po wałbrzyskich boiskach w latach 2010-2019? Z pewnością nie, bo na pewno brakuje tu takich nazwisk jak:
Tomasz Wepa - kapitan Górnika Wałbrzych do 2015 i sezonie 2018/19, znakomity odbiór piłki, technika użytkowa, ale nie został umieszczony, bo piłkarzy Górnika byłoby za dużo w tym zestawieniu 😏
Wojciech Szuba - lider drugiej linii Polonii-Stali Świdnica, kapitalnie bite stałe fragmenty gry. Dobrej opinii nie może zepsuć nieudany roczny mariaż z drugoligowym Górnikiem Wałbrzych.
Daniel Chęciński - weteran z 1977, ale na początku dekady kluczowy zawodnik trzecioligowej Bielawianki, w Piaście Nowa Ruda najlepszy snajper w klasie okręgowej, a pod koniec dekady potrafił dać dobre zmiany i nie odstawać poziomem w czwartoligowej Unii Bardo.
Kamil Śmiałowski - blondowłosy dynamiczny skrzydłowy, najpierw w Świdnicy (do 2012 ), potem w Dzierżoniowie (2012-13 12 goli), co było przepustką do drugoligowego Górnika (36/4 gole w latach 2014-15, z czego kibice w Wałbrzychu zapamiętają trafienie w Poznaniu dające zwycięstwo nad Wartą 1:0 zapewniające utrzymanie w 2014 roku). Po powrocie do Lechii 10 goli w sezonie 2015/16 i 5 meczach w następnym wyjechał prywatnie za granicę. W ostatnich latach sporadycznie grywa w A klasowym KS Walim.
NAPASTNICY
DAMIAN NIEDOJAD - rocznik 1994, wychowanek Pogoni Pieszyce. Zapewne chciałby powtórzyć
przebieg kariery jak inny wychowanek pieszyckiego klubu Jarosław Jach, albo inni koledzy i konkurenci do miejsca w ataku Lechii Krzysztof Piątek czy Patryk Klimala. Dla Niedojada poważne granie zaczęło się dość szybko, wiem zimą sezonu 2010/11 trener Sebastian Gorząd włączył go do kadry seniorów występujących w klasie okręgowej. Na tym się nie skończyło, bo w pierwszym meczu był debiut, a w trzecim w Wałbrzychu przeciwko Juventurowi (1:3) pierwsza bramka. Wiosną'11 Damian zdobył łącznie 4 gole, w sezonie 2011/12 w przedłużonej rundzie jesiennej dorzucił 11 trafień w 17 meczach zostając wespół z Majcherczykiem (Stal Świdnica) i Traczykowski (Victoria Świebodzice) najskuteczniejszym strzelcem okręgówki. To wystarczyło, by po 17 latka zgłosiła się trzecioligowa Lechia Dzierżoniów. Zbigniew Soczewski stopniowo wprowadzał nastolatka do zespołu, wiosną'12 w 11 meczach nie trafił ani razu, pierwsze trafienie zaliczył w swoim 13.występie - Macieja Kijewskiego z Prochowiczanki od razu pokonał dwukrotnie. Łącznie w latach 2012-2018 Niedojad w Lechii zagrał najwięcej (205) meczów strzelając również największą ilość bramek (75). Rekordowym pod względem skuteczności był ostatni sezon w Dzierżoniowie - 2017/18, gdy strzelił 20 goli (+ 3 niewykorzystane rzuty karne). W wieku 24 lat w końcu udaje się opuścić Lechię i przechodzi do Rozwoju Katowice, gdzie zdobywa 3 gole w 27 meczach drugiej ligi, co nie daje utrzymania w lidze. Latem przenosi się do drugoligowej Skry Częstochowa, gdzie bilans w roli napastnika również nie powala (2 trafienia w 17 meczach), ale w lutym przechodzi do Polonii Warszawa, która co prawda jest w ogonie 3.ligi, ale po przekształceniach własnościowych najprawdopodobniej będzie piąć się w górę futbolowej hierarchii. Na pewno jest zawodnik z potencjałem, smykałką do strzelania bramek i o ile nie ma co liczyć na powtórkę dokonań Klimali czy Piątka, z którymi wygrywał przecież rywalizację w Lechii, to być może jeszcze zagra w pierwszej bądź drugiej lidze.
JACEK STĘPIEŃ - wybór być może nieoczywisty, bowiem Stępień nie grał nigdy powyżej klasy
okręgowej. Mimo 27 lat cieszy się sławą prawdziwego goleadora i chyba trzeba się zastanowić skąd w dolinie rzeki Białej Lądeckiej rodzą się snajperskie talenty, bo przecież stamtąd pochodzą również Marcin czy Mateusz Poświstajło, przed laty snajperską sławą cieszyli się gracze pobliskiego Kryształu Stronie Śląskie Marek Kasprzycki czy Sebastian Matuszak (grający na wypożyczeniu z Wałbrzycha). Gdyby były przed laty prowadzone szczegółowe dokumentacje meczów niższych lig zapewne Jacek mógłby pochwalić się dorobkiem powyżej ... dwustu, a może trzystu bramek? Już w sezonie 2010/11 w A klasie, gdy Trojan toczył zażarty bój o awans do okręgówki z Piastem Nowa Ruda (ostatecznie 8 punktów straty, ale 15 przewagi nad trzecią Polonią Bystrzyca Kłodzka) w Słowie Sportowym znajdziemy dokumentację z kilkunastu bramek Stępnia, choć z większości meczów tego szczebla brakuje strzelców bramek. Sezon 2011/12 to mistrzostwo A klasy i awans do okręgówki z 107 zdobytymi bramkami. Dokumentacji strzelców ze wszystkich meczów oczywiście brak, ale w tych dostępnych powtarzają się nazwiska Poświstajło, Porębskiego oraz Stępnia. Dwuletni pobyt Trojana w kl.O to najpierw 23 gole (2012/13 i 👑) oraz 14 w 2013/14. W 2015/16 po spadku Trojan rozegrał tylko jeden mecz,po czym wycofał się z rozgrywek A klasy.2017/18 to 65 trafień Stępnia w B klasie, sezon później kapitan Trojana w A klasie zalicza 42 gole. W ciągu 24 miesięcy nikt w podokręgu wałbrzyskim nie trafiał częściej do bramki rywala! Jesienią'19 Jacek w klasie okręgowej był już w cieniu Marcina Poświstajło, który zdobył 16 bramek dla Trojana, o 10 więcej niż Stępień.
Kto w napadzie mógłby być zmiennikiem duetu Niedojad-Stępień? Może Marcin lub Mateusz Poświstajło,którzy mogą pochwalić się strzeleckimi popisami w Trojanie i Krysztale. Bartosz Chabrowski skuteczność ze Zdroju Jedlina Zdrój potwierdził w Piaście Nowa Ruda. W niższych klasach rozgrywkowych znane są nazwiska Piotra Kałonia (Zdrój Jedlina Zdrój, Grodno Zagórze, Górnik Gorce, Sudety Dziećmorowice,Unia Bogaczowice) zdobywcy grubo ponad setki bramek, czy Grzegorza Ignatowicza (Karolina Jaworzyna Śl.), trzykrotnego króla strzelców klasy okręgowej. Oczywiście nie można zapominać o Marcinie Orłowskim, który sięgnął po koronę króla strzelców 3.ligi w sezonie 2015/16, a w barwach Górnika Wałbrzych strzelił łącznie 47 bramek w 81 meczach.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Podsumowanie dekady (część 4) - ligowe zmagania

Lata 2010-2019, czyli umownie druga dekada XXI wieku to kontynuacja regresu wałbrzyskiej piłki. Podobnie jak w poprzedniej dziesięciolatce podokręg wałbrzyski mógł się pochwalić jedynie reprezentantem na trzecim poziomie rozgrywkowym. O ile Bielawianka w 2001/02 czy Orzeł Ząbkowice Śląskie w 2007/08 rywalizowały w trzecioligowych grupach z drużynami z 4 województw to Górnik Wałbrzych w grupie zachodniej 2.ligi jeździł od Bałtyku po Górny Śląsk.  5 sezonów,170 meczów (w tym 4 walkowery) biało-niebieskich i wywalczone łącznie 222 punkty. W tym czasie więcej punktów od wałbrzyszan w drugiej lidze zdobyły 4 drużyny:
Zagłębie Sosnowiec (271 punkty), Znicz Pruszków (246), Stal Stalowa Wola (240) i Raków Częstochowa (236).
























W ciągu 5 lat drugoligowego Górnika prowadziło pięciu szkoleniowców, choć po prawdzie powinno się doliczyć szóste nazwisko trenera, który dzięki odpowiednim uprawnieniom figurował w meczowych protokołach. Mowa o Marianie Bachu. Na boiskach ligowych zobaczyliśmy łącznie 62 zawodników. Damian Jaroszewski, bracia Michalakowie, Sławomir Orzech, Mateusz Sawicki, Dominik Radziemski, Jan Rytko, Tomasz Wepa i Adrian Moszyk zagrali w każdym z 5 sezonów.

Co będziemy pamiętać z pobytu Górnika w drugiej lidze? Piłkarze po wielu latach mogli zagrać w świetle jupiterów, wymogi licencyjne wymusiły na władzach miasta inwestycje w Stadion 1000-lecia, co zaowocowało powstaniem zadaszenia. Były oczywiście piłkarskie emocje, najbardziej pamiętne pojedynki wałbrzyszan to:
2010/11- 3:2 z Miedzią Legnica w pierwszym meczu przy Ratuszowej w 2.lidze, 5:1 z Polonią Nowy Tomyśl - najwyższa w lidze wygrana, 2:2 w Toruniu z Elaną, kiedy to Górnik przegrywał 0:2 jeszcze w 89 minucie
2011/12 - 2:0 w Sosnowcu po dublecie Orłowskiego
2012/13 - 3:0 w Toruniu po m.in. kapitalnym strzale piętą Dawida Kubowicza, 3:0 w Rypinie z wiceliderem, 3:0 w derbowym pojedynku z Chrobrym, 2:1 z Chojniczanką - debiut Bartkowiaka z asystą w 90+1 i bramką w 90+3, 2:0 w Głogowie po 13 meczach bez wygranej
2013/14 - 4:0 w Kaliszu z Calisią - najwyższa wygrana wyjazdowa w historii występów w 2.lidze, 3:1 z Wartą Poznań co dało drugie miejsce w tabeli na półmetku rozgrywek, 1:0 w Poznaniu z Wartą dające utrzymanie po wiosennej serii niepowodzeń i konieczności zajęcia miejsca w czołowej ósemce w wyniki reformy ligi
2014/15 - 3:2 z Siarką Tarnobrzeg po niezwykle dramatycznym przebiegu (od 2:0 po 2:2) i kapitalnej bramce Figla, 2:1 z MKS Kluczbork (od 0:1 po 2:1 po karnym Figla w 90+3), 2:2 w Sosnowcu z liderem mimo 0:2, 0:5 w Niepołomicach - najwyższa (obok klęski w Legnicy) porażka w historii drugoligowych występów,wykluczenie Sawickiego, samobój Orłowskiego w meczu, w którym zwycięstwo przedłużałoby szanse na utrzymanie, wreszcie 07.06.2015 2:2 z Okocimskim Brzesko - ostatni mecz w 2.lidze Górnika, autorem ostatniej bramki w 90+1 Mateusz Sawicki.
Z grona 62 zawodników na transfer do lepszej drużyny grą w Górniku praktycznie zapracowali jedynie Marcin Orłowski, który przeprowadził się do Chojniczanki Chojnice latem 2012 roku i wywalczył z nią awans do 1.ligi, a także Rafał Figiel, który przeszedł do Rakowa Częstochowa, tam został kapitanem zespołu, który wywalczył dwa awanse. Z kolei pod Chełmiec trafili piłkarze z ekstraklasową przeszłością (Maciejak, Folc, Filipe czy Figiel), czy obcokrajowcy (Bartoś, Filipe,Musin). Dzięki grze w drugoligowym Górniku powołania do kadry otrzymali Duś i Bartkowiak, powołany na konsultację był Orzech, sprawdzani bądź rozpatrywani w kwestii zmian klubowych do lepszych klubów byli m.in. Jaroszewski, Michalak, Morawski czy Zinke. Wspomniany kwartet wraz z Bartkowiakiem i Figlem byli docenieni przez dziennikarzy, trenerów trafiając do zestawień najlepszych, najbardziej obiecujących zawodników drugiej ligi.
3.LIGA
Czwarty poziom rozgrywkowy, zwany trzecią ligą nie dość, że skromnie był reprezentowany przez kluby z podokręgu wałbrzyskiego, to w chwili obecnej stanowi on ligę, o którą dopiero walczą ekipy m.in. ze Strzegomia czy Świdnicy.
Do sezonu 2015/16 o prymat w lidze rywalizowały drużyny z dwóch okręgów: dolnośląskiego i lubuskiego, a od lata 2016 poziom trudności niewspółmiernie wzrósł po połączeniu z Opolskim i Śląskim ZPN.


Na pewno trzecioligowa dekada z perspektywy wałbrzyskiej należała do Lechii Dzierżoniów prowadzonej przez Zbigniewa Soczewskiego. Prowadził on zespół od czerwca 2010 do marca 2019 przez rekordową liczbę 276 ligowych spotkań! Pod jego wodzą wypromowali się w Lechii tacy piłkarze jak Michał Masłowski, Krzysztof Piątek, Jarosław Jach, którzy trafili do reprezentacji Polski, w ekstraklasie zagrał Kamil Juraszek. Paradoksalnie dzierżoniowski klub więcej pożytku miał z Damiana Niedojada, który w 205 meczach strzelił aż 75 bramek. Pod względem 3-ligowych występów wyprzedził on Patryka Paszkowskiego (187), Filipa Barskiego (166) i Pawła Słoneckiego (161). Z kolei wśród snajperów za plecami Niedojada znaleźli się Łukasz Maciejewski (49 goli), Marcin Buryło (29), Kamil Śmiałowski (22).Z kolei Piotr Pietkiewicz najczęściej był karany żółtymi kartkami (44), a siedmiokrotnie wykluczany był Barski. Niestety, w czerwcu ubiegłego roku Lechia opuściła trzecią ligę, a jesień nie zapowiadała skutecznej walki o powrót.
Z kolei świdniczan prowadziło w mijającej dekadzie w 3.lidze w ciągu 6 sezonów aż ośmiu szkoleniowców: Maciej Jaworski, Przemysław Malczyk, Artur Sara, Damian Błaszczyk, Jarosław Lato, Marcin Morawski, Marcin Dymkowski, Piotr Bolkowski. Zabrakło co prawda piłkarzy pokroju Janusza Gola czy Arkadiusza Piecha, ale do wyższych liga trafili: Wojciech Szuba, Kamil Śmiałowski (do drugoligowego Górnika Wałbrzych), Daniel Pawlak (Resovia). Bardzo sympatycznie z poważniejszym futbolem żegnali się dawni ligowcy Dariusz Filipczak (16 goli w 40 meczach) czy grający trener Jarosław Lato (84/8 goli). Czołowymi snajperami w trzecioligowym okresie byli Grzegorz Borowy (35 bramek), Wojciech Szuba (21), Jehor Tarnow (20), Marcin Morawski (18).
4 sezony trwał z kolei pobyt na tym szczeblu Bielawianki, która w sezonie 2012/13 uplasowała się na dobrym siódmym miejscu, dzięki znakomitej skuteczności duetu Daniel Chęciński - Paweł Zieliński, który solidarnie strzelił po 14 bramek. W kolejnym sezonie dopiero 13.miejsce, ale za to niespodzianki w postaci wywiezionych remisów z boisk faworytów z Wrocławia i Gorzowa. Na mecie 2014/15 15.miejsce wobec wycofania się MKS Oława i UKP Zielona Góra dawały utrzymanie, ale w Bielawie skalkulowano środki finansowe, wydatki i zrezygnowano z dalszej gry w 3.lidze. Bielawiankę prowadzili uznani w regionie szkoleniowcy: Karol Ulatowski, Leszek Dulat, czy Arkadiusz Albrecht, a wśród piłkarzy najgłośniejszym nazwiskiem było Pawła Zielińskiego, który trafił do ekstraklasy (Śląsk, Miedź). Skutecznością zadziwiał weteran Daniel Chęciński (rocznik 1977) strzelec 27 bramek w 3 sezonach.
Orzeł Ząbkowice Śląskie po słabiutkim sezonie 2010/11 utrzymał się dzięki rezygnacji z gry na tym szczeblu dwóch zespołów z lubuskiego, co zaowocowało udanym występem i finiszem na 8.miejscu. Niestety, rok później przez fatalną postawę na własnym obiekcie (10 porażek na 15 meczów) Orłowi zabrakło 3 punktów do utrzymania się w lidze.
Z kolei 2 lata trwała gra Górnika po spadku z drugiej ligi. W 2015/16 to pasjonująca walka z KS Polkowice o pierwsze miejsce. Idealny w dwumeczu pomiędzy drużynami (3:1, 1:3) spowodował, że musiał być rozegrany mecz barażowy, w którym wałbrzyszanie wygrali po 2 golach Marcina Orłowskiego 2:1. Pierwsze miejsce nie oznaczało awansu, lecz grę o drugą ligę w kolejnym barażu,gdzie Górnik (1:1,0:1) okazał się minimalnie gorszy od stołecznej Polonii. Gwiazdą ekipy był niewątpliwie wspomniany Orłowski, który w walce o powrót do 2.ligi w 36 meczach strzelił aż 32 gole. Rok później trener Robert Bubnowicz musiał radzić sobie już bez sześciu podstawowych zawodników. Kolejne problemy finansowe spowodowały, że wałbrzyszanie nie potrafili się wygrzebać ze strefy spadkowej. Gwoździem do trumny była bardzo słaba dyspozycja na własnym obiekcie (2 zwycięstwa - 3 remisy - 12 porażek bramki 5:26) i przede wszystkim najmniejsza liczba zdobytych bramek w całej lidze.
4.LIGA
Piąty poziom rozgrywek, mimo, że był wewnętrzną kwestią organizacyjną Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, podobnie jak wspomniane wyżej wymienione ligi, nie pozostał wolny od zmian w składzie oraz reguł awansu.
2010/11 - 1 grupa - awans 2 pierwszych drużyn (w tym drugiej Bielawianki). MKS Szczawno Zdrój zajął ostatnie 16.miejsce i spadł do klasy okręgowej wraz z 3 innymi drużynami.
2011/12 - takie same zasady - beniaminek z wałbrzyskiej okręgówki AKS Strzegom zajmuje 12.miejsce, ostatnie bezpieczne miejsce, dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań ze spadającą z ligi Strzelinianką (1:2,2:0).
2012/13- bez zmian - AKS tymczasem zajmuje 4.miejsce, o wiele gorzej poszło beniaminkom Piastowi Nowa Ruda (13) i Nysie Kłodzko (15) co oznaczało degradację. 18 goli Rafała Borkowskiego (AKS) dało mu drugie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców, zaledwie jedną bramkę mniej od najskuteczniejszego Sebastiana Burdy (Orkan Szczedrzykowice).
2013/14 - AKS piąty, spadkowicz z 3.ligi Orzeł Ząbkowice - 7, a MKS Szczawno Zdrój po udanej jesieni (11.miejsce) wycofał się z rozgrywek.
2014/15 - Orzeł - 9, AKS -11, beniaminek Zjednoczeni Żarów -13.
2015/16 - awans już jedynie dla mistrza 4.ligi. Orzeł -6, Bielawianka, która przed sezonem zrezygnowała z gry w 3.lidze przystępując do czwartoligowej rywalizacji zajęła 8.miejsce, AKS -10, beniaminek Piast Nowa Ruda - 11, a Zjednoczeni Żarów - 13, co oznaczało baraż, a po porażce w Przemkowie z Nysą Zgorzelec 0:2 żarowianie żegnają się z 4.ligą. Wciąż posucha wśród snajperów - najskuteczniejszy spośród wałbrzyskich drużyn Dawid Kuriata (Orzeł Ząbkowice Śl.) strzelił 12 bramek, co dało mu dopiero 7.miejsce wśród najlepszych w lidze.
Największa sensacja dekady - zdegradowany Górnik Gorce
remisując pozbawia 1.miejsca AKS Strzegom w sezonie 17/18.
[foto: walbrzych24.com]
2016/17 - liga zyskuje sponsora tytularnego (Saltex), a 32 drużyny rywalizują w dwóch grupach.Zwycięzcy grają w barażu o miejsce w 3.lidze. Mimo klucza geograficznego do zachodniej grupy trafia AKS Strzegom (4.miejsce), a we wschodniej rewelacją jest beniaminek Unia Bardo (2.miejsce). Spadkowicz z 3.ligi Polonia-Stal Świdnica zajęła 4.miejsce, Bielawianka - 7, Orzeł Ząbkowice Śląskie -8, Karolina Jaworzyna Śląska - 9,  natomiast ligę opuściły Victoria Świebodzice - 14 i Piast Nowa Ruda -15.
2017/18 - w grupie zachodniej AKS Strzegom zajmuje 2.miejsce przegrywając rywalizację z Apisem Jędrzychowice bilansem bezpośrednich spotkań (3:2, 0:1). Czkawką do dziś w Strzegomiu odbija się remis 1:1 w ostatniej kolejce na boisku zdegradowanego już beniaminka z wałbrzyskiej okręgówki Górnika Boguszów-Gorce (15.miejsce). Kamil Sadowski z 20 trafieniami ustąpił jedynie najskuteczniejszemu w gr.zachodniej Mateuszowi Baszakowi (Olimpia Kowary - 29 goli). W grupie zachodniej Bielawianka zajęła 3.miejsce, spadkowicz Górnik Wałbrzych - 5, Unia Bardo - 6, Orzeł - 9, Polonia-Stal - 10, Nysa Kłodzko - 12, a ostatnia była Karolina, która została tym samym zdegradowana. W grupie wschodniej ponownie najskuteczniejszy Dawid Kuriata (Orzeł - 13) - 4 gole mniej od najskuteczniejszego w grupie duetu Ramiączek - Rybiński.
2018/19 - było bardzo blisko awansu do 3.ligi. W gr. zachodniej AKS Strzegom okazał się bezkonkurencyjny, ale w barażu nie miał szans z Śląskiem II Wrocław (1:3,1:4). W grupie zachodniej ponownie snajper AKS drugi (tym razem Roland Emeka z 22 golami) za Mateuszem Baszakiem (tym razem już w barwach Apisu Jędrzychowice - 27). Wrocławianie nie dali najmniejszych szans również rywalom w grupie wschodniej, choć przez długi czas kroku dotrzymywał Górnik Wałbrzych (2). Polonia-Stal Świdnica była trzecia, Bielawianka - 7, Unia Bardo - 11, powracający z okręgówki Piast Nowa Ruda -12. Bartosz Chabrowski z Nowej Rudy z 17 bramkami został wicekrólem strzelców grupy wschodniej. Wśród kwartetu spadkowiczów były aż trzy wałbrzyskie ekipy - Orzeł (13), Zjednoczeni Żarów (15) i Nysa Kłodzko (16), lecz przed sezonem 2019/20 okazało się, że wałbrzyski Górnik nie przystąpi do rozgrywek czwartoligowych, co uratowało byt ząbkowiczanom - już drugi raz w mijającej dekadzie.
KLASA OKRĘGOWA
Najwyższą klasą rozgrywkową prowadzoną przez (pod)okręg wałbrzyski jest klasa okręgowa. Oto poczet mistrzów wałbrzyskiej okręgówki:
2010/11 - AKS Strzegom, król strzelców - Przemysław Kloc (Grom Witków) - 30 goli,
2011/12 - Nysa Kłodzko, król strzelców - Marcin Traczykowski (Victoria Świebodzice) - 21 goli,
2012/13 - MKS Szczawno Zdrój, król strzelców - Jacek Stępień (Trojan Lądek Zdrój) - 28 goli,
2013/14 - Zjednoczeni Żarów, król strzelców - Grzegorz Ignatowicz (Karolina), Daniel Chęciński po 25 goli,
2014/15 - Piast Nowa Ruda, król strzelców - Grzegorz Ignatowicz (Karolina Jaworzyna Śl.) - 26 goli,
2015/16 - Victoria Świebodzice, król strzelców - Grzegorz Ignatowicz (Karolina Jaworzyna Śl.) - 32 gole,
2016/17 - Nysa Kłodzko, król strzelców - Bartosz Chabrowski (Zdrój Jedlina Zdrój) - 24 gole,
2017/18 - Piast Nowa Ruda, król strzelców - Mateusz Poświstajło (Kryształ Stronie Śl.) - 36 goli,
2018/19 - Pogoń Pieszyce, król strzelców - Mateusz Poświstajło (Kryształ Stronie Śl.) - 34 gole.
Grzegorz Ignatowicz przez 3 kolejne sezony
najskuteczniejszy w klasie okręgowej.
[foto:mkskarolina.futbolowo.pl]
W tym czasie najwięcej punktów w okręgówce wywalczył LKS Bystrzyca Górna (411), a ponad trzysta oczek uzbierały drużyny Zjednoczonych Żarów, Victorii Świebodzice i Nysy Kłodzko. Ostatni królowie strzelców trafili do Piasta Nowa Ruda, gdzie radzą sobie również w 4.lidze.
LICZBY, REKORDY, CIEKAWOSTKI
W latach 2010 - 2019 w podokręgu wałbrzyskim łącznie występowało 177 zespołów rywalizujących od drugiej ligi po B klasę. Niestety, nie zanotowano sezonu, który kończyło tyle samo zespołów co rozpoczęło. Co więcej, niektóre zespoły rezygnowały tuż przed startem sezonu, czego przykładem są rezerwy Piasta Nowa Ruda, które miały być reaktywowane przed sezonem 2014/15. Po dwie drużyny miały: Polonia - Stal Świdnica (po połączeniu się Polonii/Sparty ze Stalą grającą w okręgówce, rezerwy przejęły miejsce właśnie w kl.O), Lechia Dzierżoniów, Sparta Ziębice, Bielawianka, Zjednoczeni Żarów, Górnik Wałbrzych,Victoria Świebodzice, Unia Złoty Stok, LKS Bystrzyca Górna, Zamek Kamieniec Ząbkowicki, Zamek Gorzanów, Karolina Jaworzyna Śląska, AKS Strzegom i STEP Tapadły/Wiry. Bez porażki sezon zakończyło tylko 5 drużyn - 2 w A klasie i 3 w B klasie. W A klasie Karolina Jaworzyna Śląska (2011/12 27-3-0) i Pogoń Pieszyce (2017/18 25-1-0), a w B: Górnik Boguszów-Gorce (2014/15 11-3-0), ATS Wojbórz (2016/17 16-0-0) i Zieloni Mrowiny (2018/19 22-4-0).
Czterokrotnie zespoły nie zaznały smaku wygranej w całym sezonie: w A klasie GLKS Kamiennik (2017/18 0-0-24), a szczebel niżej Husaria Grzędy (2012/13 0-0-20), Grodno Zagórze Śląskie (2015/16 0-3-16), Herkules Bojanice (2016/17 0-0-23).
32 zespoły kończyły sezon bez remisu - dwukrotnie Górnik II Wałbrzych (B klasa 2010/11 18-0-2 i A klasa 2018/19 18-0-12).
Komplety domowych wygranych w sezonie zanotowały zespoły:
w klasie okręgowej Victoria Świebodzice (2015/16)
w A klasie Lechia II Dzierżoniów (2010/11), Zamek Kamieniec Ząbk., Skalnik Czarny Bór (2011/12), Włókniarz Kudowa Zdrój, Granit Roztoka (2016/17)
w B klasie Górnik II Wałbrzych, Bielawianka II, Victoria II Świebodzice (2010/11), LKS Wiśniowa, MLKS Radków (2013/14), Klubokawiarnia Roztocznik (2014/15), ATS Wojbórz (2016/17), Czermna Kudowa Zdrój, Zieloni Mrowiny (2018/19).
Jeśli chodzi passę meczów u siebie bez porażki to Górnik II zanotował 2 kolejne sezony (2010-12) bez przegranej - w 25 meczach zaliczył jeden remis.
Z kolei komplet wyjazdowych wygranych oprócz ATS Wojbórz wywalczyły w B klasie LKS Bystrzyca Dolna i Rawa Boleścin (2010/11). Z drugiej strony delegacje były przekleństwem Huraganu Olszany, który w latach 2016-18 zaliczył bessę 27 kolejnych meczów bez zwycięstwa, podczas których zdobył zaledwie jeden punkt.
Bez zdobytego choćby punktu zdobytego na wyjeździe sezon zakończyły:
LKS Marcinowice          0-0-14 2011/12 B klasa
Husaria Grzędy              0-0-9  2013/14 B klasa
Sparta Oleszna              0-0-11 2015/16 B klasa
Zamek Trzebieszowice 0-0-8   2016/17 B klasa
Zieloni Mrowiny             0-0-13 2016/17 A klasa
Zgoda Grodziszcze       0-0-12 2017/18 B klasa
Huragan Olszany          0-0-13 2017/18 B klasa
Piasek Potworów            0-0-9 2018/19 B klasa
Spartakus Byczeń         0-0-12 2018/19 B klasa.
Na własnym boisku komplet porażek w sezonie zaliczyły:
Płomyk Borówno           0-0-10 2010/11 B klasa
Grodno Zagórze             0-0-7 2014/15 B klasa
Najwyższymi wygranymi zakończyły się następujące mecze:
2010/11 A klasa Lechia II Dzierżoniów - Błękitni Owiesno 20:0
2014/15 B klasa Górnik Boguszów-Gorce - Grodno Zagórze Śl. 20:1
2016/17 B klasa LKS Gilów - Dąb Mościsko 19:0
2016/17 B klasa Górnik Nowe Miasto Wałbrzych - Huragan Olszany 18:0
2017/18 A klasa GLKS Kamiennik - Inter Ożary 0:17.
Najwięcej bramek w jednym spotkaniu (22) padło w sezonie 2017/18 w B klasie, gdy MKS Szczawno Zdrój pokonał Sokół Kostrza 19:3, 20 goli strzelono również w meczu B klasy (2014/15) Grodno Zagórze Śl. - Iskra Witków Śl. 3:17.
Która z drużyn zdobyła najwięcej bramek w sezonie?
152 - Lechia II Dzierżoniów (A klasa 2010/11)
150 - Górnik Nowe Miasto Wałbrzych (B klasa 2016/17)
148 - Trojan Lądek Zdrój (B klasa 2017/18)
146 - Sparta Ziębice (A klasa 2012/13).
Wiadomo, że nie w każdej lidze była rozgrywana taka sama liczba meczów, więc bardziej wiarygodna do oceny skuteczności byłaby średnia strzelonych bramek/1 mecz:
6,66  - Bielawianka II (B klasa 2010/11 - 120 goli strzelonych)
5,83 - LKS Gilów (B klasa 2016/17 - 140)
5,77  - Górnik Nowe Miasto Wałbrzych (B klasa 2016/17 - 150)
5,29  - Trojan Lądek Zdrój (B klasa 2017/18 -148).
Z drugiej strony drużyny z najbardziej dziurawą defensywą to:
211 straconych bramek - Wodospad Zastruże (B klasa 2013/14)
182 - Sparta Przełom Pastuchów (B klasa 2018/19)
179 - GLKS Kamiennik (A klasa 2017/18)
171 - Huragan Olszany (B klasa 2016/17).
Najgorszą średnią straconych bramek w meczu legitymują się z kolei:
8,00 bramek straconych/mecz - LZS Grodno Zagórze (B klasa 2015/16 - łącznie straconych 152)
7,58 - Sparta Przełom Pastuchów (B klasa 2018/19 - 182)
7,46 - GLKS Kamiennik (A klasa 2017/18 - 179).
Na finiszu rozgrywek największą różnicą bramek na plus pochwalić mogły się:
117 - Lechia II Dzierżoniów (A klasa 2010/11 152:35) i Górnik II Wałbrzych (A klasa 2011/12 138:21)
109 - Bielawianka II (B klasa 2010/11 120:11)
105 - Zryw Gola Świdnicka (B klasa 2012/13 121:16).
Najgorsze różnice bramek miały z kolei:
- 187 - Wodospad Zastruże (B klasa 2013/14 24:211)
- 157 - GLKS Kamiennik (A klasa 2016/17 22:179)
- 148 - Sparta Przełom Pastuchów (B klasa 2018/19 34:182).
Zestawienia zostały opracowane na podstawie danych ze Słowa Sportowego, 90minut.pl, klubowych stron.
Oczywiście brakuje ostatniego w tej dekadzie, bieżącego sezonu 2019/20, który jeszcze się nie zakończył, nie zapadły żadne decyzje co do ewentualnego powrotu na boiska, zasad awansów i spadków.