wtorek, 29 grudnia 2015

Głosujmy na Mariana Szeję

We wtorek 29.12. sto dziesiąte urodziny obchodzi francuski klub AJ Auxerre. Wśród wielu Polaków broniących barw tego klubu byli również wałbrzyszanie. Zbigniew Szłykowicz, Marian Szeja i Piotr Włodarczyk. Jednym z pierwszych polskich graczy w klubie z Burgundii był Marian Szeja, który via FC Metz trafił do Auxerre w 1974 i grał z ogromnymi sukcesami - awans do finału Pucharu Francji i awans do ekstraklasy.
Marian Szeja
W 2001 do francuskiego klubu wyjechał ze Śląska Wrocław Piotr Włodarczyk, który nie wypełnił jednak trzyletniej umowy, zaledwie siedmiokrotnie pojawiając się na boisku w barwach Auxerre.
W przeciwieństwie do śp. pana Mariana Włodarczyk nie jest raczej pamiętany w Burgundii. Nie znaczy to, że wśród polskich piłkarzy tylko Szeja napisał swoja historię złotymi zgłoskami. Dowodem jest ankieta, o której w Polsce jako pierwszy napisał na swoim blogu red.Paweł Czado. W Burgundii wybierana jest najlepsza jedenastka w historii Association de la Jeunesse Auxerroise. Wśród grupy wybrańców oprócz nazwiska pana Mariana znajdziemy Pawła Janasa, Waldemara Matysika,Ireneusza Jelenia i Andrzeja Szarmacha.
Pod tym linkiem można oddawać głosy - rywalami Maryana Szei są Bruno Martini (młodzieżowy mistrz Europy z 1988,zdobywca z AJA Pucharu Francji w 1994), Lionel Charbonnier (rezerwowy mistrz świata'98, mistrz Francji 1996, Puchar Francji 1994, 1996), Joel Bats (mistrz Europy 1984) i Fabien Cool (mistrz Francji 1996, Puchar Francji 1996,2005, 2007). Doprawdy zacne grono, ale biorąc pod uwagę obecne wyniki ankiety Szeja nie jest bez szans!

środa, 23 grudnia 2015

Piątka wałbrzyszan w najwyższych ligach

Teoretycznie powiększyła się ilościowo liczba byłych wałbrzyskich zawodników w ekstraklasie, ale ich bilans w ekstraklasie daleki jest od satysfakcjonującego ich samych.
W chorzowskim Ruchu mamy duet Paweł Oleksy - Miłosz Trojak. Chorzowianie tradycyjnie prezentują formę z regularnością matematyczną - po sezonie zakończonym walką o utrzymanie przychodzi zaskakująco dobra kampania. W obecnym sezonie Niebiescy są na fali wznoszącej i krótką przerwę zimową spędzą na piątym miejscu. Obaj eks-wałbrzyszanie wspólnie na boisku pojawili się jedynie w trzecioligowych rezerwach. Obaj jesienią głównie się ... leczyli. Więcej powodów do radości miał 24-letni Oleksy, który został bohaterem najważniejszego dla kibiców meczu jesieni - Wielkich Derbów Śląska - 1:0 po jego celnym strzale z zabrskim Górnikiem. Wtedy był podstawowym zawodnikiem, który niedługo potem doznał kontuzji, którą leczył długie tygodnie. Do kadry meczowej wrócił w drugiej połowie listopada, by w grudniu zaliczyć jeszcze 3 mecze. Ogólnie jesienią zagrał 10 razy w lidze i po razie w Pucharze Polski i trzecioligowych rezerwach.
Z kolei młodszy o 3 lata Trojak na boisku o ligowe punkty pojawiał się jedynie na trzecioligowych boiskach. Trener Waldemar Fornalik późną jesienią sięgnął po Miłosza ustalając meczową kadrę. Trojak jr w listopadzie przeciwko Lechii (3:2) w Chorzowie oraz Piastowi w Gliwicach (0:3), a także w kończącej sezon eskapadzie do Niecieczy (1:0 z Termaliką) pełnił rolę rezerwowego. Niestety, na prawdziwy ekstraklasowy debiut musi poczekać do wiosny.
Michał Bartkowiak
Michał Bartkowiak to wciąż nadzieja wrocławskiego Śląska,który w tej rundzie dał wyraźny sygnał, że może stanowić w niedalekiej przyszłości pewny punkt zespołu. Niestety, uraz pokrzyżował plany regularnej gry w ekstraklasie. Michał jesienią grał w reprezentacji Polski (kadra U-19), eliminacjach Ligi Europy (1 mecz), ekstraklasie (10 meczy/1 gol), Pucharze Polski (2 mecze) i trzecioligowych rezerwach (7 meczów/2 gole). Szkoda, że uraz Bartkowiakowi odnowił się w listopadzie na kadrze uraz, przez co opuścił kilka ligowych spotkań.Również zmiana trenera spowodowała mniej minut na ligowych boiskach, choć na konferencjach pomeczowych Romuald Szukiełowicz zapewnia, że Michał potrafi grać w piłkę. Ciekawostką jest, że za swoje występy Bartkowiak zbierał pochlebne recenzje. W ostatnim numerze Piłki Nożnej w podsumowaniu piłkarskiej jesieni ma nawet najwyższą średnią ze wszystkich zawodników. Zespół wałbrzyskiego pomocnika dzięki zwycięstwu w Bielsku-Białej opuścił nie tylko ostatnie miejsce w tabeli, ale i strefę spadkową. Mała różnica punktowa i dzielenie dorobku punktowego po 30 kolejkach powodują, że przed Śląskiem raczej nerwowa wiosna.
W Lubinie beniaminek finiszował w grudniu na 7.miejscu, ale biorąc pod uwagę serię 6 spotkań bez zwycięstwa oraz zaledwie 2 zwycięstwa w ostatnich 6 domowych meczach, to fani Zagłębia mogą czuć lekki niedosyt. Piotr Stokowiec sukcesywnie wprowadza młodych zawodników, wychowanków miejscowej akademii. Na tej polityce zyskał wałbrzyszanin Paweł Żyra, który po regularnym graniu w trzecioligowych rezerwach (15/5 goli) już na dobre zadomowił się w ekstraklasowej kadrze meczowej. 4 mecze w lidze i 1 w Pucharze Polski od połowy listopada to niezły potencjał na zimowe przygotowania, gdzie Żyra będzie musiał udowodnić, że miejsce w I zespole nie dostał na kredyt.
Oto statystyki wałbrzyskich piłkarzy z portalu ekstraklasa.org:
Michał Bartkowiak,
Paweł Oleksy
Miłosz Trojak
Paweł Żyra.
Bartosz Biel
Bartosza Biela - jedynaka z wałbrzyskim rodowodem w pierwszej lidze, mogliśmy oglądać w lipcu w pojedynku pucharowym. Sam Bartek nie wspomina występu miło,bowiem zszedł po 41 minutach z kontuzją. Jesień w wykonaniu Wigier nie była udana, bowiem piłkarze z Suwałk zakończyli 2015 rok na spadkowym 16.miejscu wyprzedzając jedynie Rozwój Katowice i Olimpię Grudziądz. Na niewiele pomogła zmiana szkoleniowca, bowiem zarówno Litwin Donatas Vencevićius jak i jego poprzednik Zbigniew Kaczmarek doprowadzili zespół do trzech zwycięstw. U obu trenerów Biel nie miał pewnego placu. 21-letni pomocnik w wyjściowej jedenastce wybiegał jedynie w Pucharze Polski, w lidze natomiast zagrał 13 razy, za każdym razem wchodząc z ławki rezerwowych. Natomiast 3 razy z niej się nie podniósł podczas ligowej jesieni.
W jego przypadku nie funkcjonuje już handicap w postaci statusu młodzieżowca. Miejsce w składzie przegrywał z Łukaszem Monetą, rówieśnikiem, który przybył przed rundą wiosenną ze stołecznej Legii. Monetą zainteresował się Ruch Chorzów, a więc jakąś nadzieję na częstsze występy Bartek może mieć. Ponadto tyle samo punktów co Wigry ma chociażby MKS Kluczbork zajmujący bezpieczne 14.miejsce.
W 1.lidze jesienią teoretycznie mogło wystąpić jeszcze dwóch zawodników, którzy jeszcze w czerwcu zakładali koszulkę Górnika Wałbrzych. Krystian Stolarczyk, po powrocie do macierzystego GKS Bełchatów siedział w dwóch meczach pucharowych, ale w lidze ani razu nie załapał się do meczowej kadry. Głównie grywał w drugim zespole, w 4.lidze, a w grudniu dostał z klubu wolną rękę w poszukiwaniu klubu.
W identycznej sytuacji znalazł się Damian Lenkiewicz po powrocie do Miedzi Legnica, z tą różnicą, że jeszcze zaliczył testy na egzotycznej Malcie i rezerwy Miedzianki grają w trzeciej, a nie czwartej lidze.

wtorek, 22 grudnia 2015

Problem z młodzieżowcami w Górniku

Definicja młodzieżowca jest prosta: zawodnik,który w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie danego sezonu rozgrywkowego ukończyli 21 rok życia oraz zawodnicy młodsi. Zawodnikiem młodzieżowym jest wyłącznie zawodnik posiadający obywatelstwo polskie. W niższych klasach od dawna funkcjonuje reguła M-kowiczów, czyli młodzieżowców oznaczanych w protokołach meczowych oznaczanych przez literkę M przy nazwisku. Obecnie obowiązek gry młodzieżowców obowiązuje nawet na zapleczu ekstraklasy (jeden młodzieżowiec podczas 90 minut gry). Stąd istnieje zapotrzebowanie na młodych, zdolnych,którzy występując w meczu nie będą jednocześnie osłabieniem drużyny. W tegorocznych rozgrywkach trzeciej ligi dolnośląsko - lubuskiej przeciwko Górnikowi Wałbrzych rywalizowały zespoły mające nawet 8-9 młodych zawodników. W zespole lidera jest natomiast z tym problem.
Trener Robert Bubnowicz młodzieżowców wybierał z bardzo wąskiego grona. Pewniakiem był Damian Migalski (rocznik 1997, a więc status młodzieżowca będzie miał jeszcze dwa sezony), który z każdym meczem nabierał pewności, czego dowodem są choćby trzy bramki. Oprócz niego niego najczęściej grali Sebastian Surmaj (1996 - jeszcze jeden sezon w roli młodzieżowca) i Mateusz Krzymiński (ostatni sezon w roli młodzieżowca). Co do ich gry można mieć uwagi, ale na chwilę obecną pewniejszą pozycję ma młodszy Kaka,który zanotował premierową bramkę w seniorach oraz zaliczył kilka asyst. Krzymiński z kolei gra bardzo przeciętnie i pewnie najbliższa runda będzie ostatnią w Górniku - chyba, że niespodziewanie dla wszystkich zanotuje zwyżkę formy. Nowym zawodnikiem był Maksym Tatuśko (1995), który wcześniej grywał na Górnym Śląsku- jesienią w Wałbrzychu strzelił piękną bramkę Bystrzycy, zagrał 9 razy z ławki, ale tylko trzy razy pojawił się wcześniej niż w ostatnich 10 minutach gry. Piątym młodzieżowcem,który pokazał się jesienią w 3.lidze był Mateusz Sobiesierski (1997), który zanotował 12 wejść z ławki rezerwowych, ale pokazał się w nich niekiedy obiecująco. Wiadomo, że dla Sopel częściej grywał w DLJ, gdzie również Migalskiemu zdarzyło się trzykrotnie wystąpić. Czy na kwintecie młodzieżowców można zawojować ligę? Oczywiście, że tak - pod warunkiem, że daje on drużynie jakość. Tej niestety w Górniku zabrakło. Świadomy z tego faktu jest Robert Bubnowicz, który w wywiadzie dla Łukasza Haraźnego ze Słowa Sportowego (nr 49 z 07.12.2015) stwierdził jednoznacznie, że gdyby nie przepis o młodzieżowcach na pewno bylibyśmy drużyną silniejszą. Na pewno zimą będziemy szukać wzmocnień wśród młodzieżowców, bo to były w ostatnich miesiącach nasze słabe strony. Jeśli wiosną będę dysponował 2 lub 3 młodymi zawodnikami o potencjale Migalskiego, to będzie z korzyścią dla nas wszystkich.
Biorąc pod uwagę doniesienia prasowe i zainteresowanie Patrykiem Bobkiewiczem (1995) z KP Brzeg Dolny i Krzysztofa Pieśkiewicza (1996) z Włókniarza Leśna to znamy już kierunek w ewentualnych transferach. Kto wśród 3-ligowych młodzieżowców się wyróżnił? Jeśli nie będziemy brali pod uwagę zawodników rezerw trzech dolnośląskich ligowców oraz już wytransferowanego do Wisły Kraków Krzysztofa Drzazgi, to na pewno wyróżniającymi postaciami jesienią byli:
Maciej Firlej (Karkonosze, 1996) - tylko choroba wyeliminowała go z testów z Miedzi, a i Śląsk chce go sprawdzić.Dni wychowanka Orła Wojcieszów, strzelca 10 ligowych bramek w Jeleniej Górze zdają się być policzone.
Maciej Salak (Foto-Higiena, 1996) - ofensywny gracz z Gaci zapadł w pamięci wałbrzyszan dzięki bramce w 4.kolejce. Wychowanek Piasta Gliwice, gdzie był wyróżniającym się juniorem, a potem graczem rezerw obecnego lidera ekstraklasy.
Szymon Szymik (KS Polkowice, 1995) - obrońca już zaproszony przez pierwszoligowy GKS Bełchatów na test-mecz.
Patryk Bil (Stilon Gorzów, 1995) - podstawowy obrońca, strzelec 3 goli, bardzo dobre warunki fizyczne (196 cm).
Michał Chyrek (Stilon, 1996) - pozyskany latem z Zawiszy Bydgoszcz błysnął 4 bramkami w meczu z Lubskiem, a oprócz tego trafił jeszcze dwukrotnie.
Piotr Pietkiewicz (Lechia, 1995) - podstawowy młodzieżowiec ekipy Zbigniewa Soczewskiego, który co prawda bramki nie strzelił, ale już dwa lata temu terminował w gdyńskiej Arce. W Gdyni na początku tego roku sprawdzany był inny młodzieżowiec Damian Korkuś (1996) mierzący 190 cm.
Michał Pakuła (Piast Karnin, 1997) - strzelił bramkę Górnikowi w Wałbrzychu, a w trakcie rundy trafił trzykrotnie, ale w relacjach meczowych był jedną z nielicznych postaci wyróżniających się w Karninie. Wychowanek GKP Gorzów, terminował również rok w Zagłębiu Lubin.
Krzysztof Dziwer (Piast Żmigród, 1998) - bramkarz, który wiosną 2015 zadebiutował w seniorach. Nie grał zbyt wiele, ale i tak został zauważony i zaproszony na testy do Cracovii.
Czy któryś z tych piłkarzy mógłby być wzmocnieniem Górnika Wałbrzych? Niekoniecznie, wiadomo, że decyduje o tym wiele czynników. Poza tym niewiadomą byłby finansowy aspekt sprowadzenia danego zawodnika.
Kibice w Wałbrzychu zapewne zadają sobie pytanie: dlaczego w stutysięcznym mieście nie ma drużyny na szczeblu centralnym oraz są problemy z młodzieżowcami? W ligowej jesieni oprócz wspomnianych wyżej 5 nazwisk na ławce rezerwowych siedzieli jeszcze Kamil Misiak (1996) i Michał Tytman (1997). Im nie dane było wystąpić w ligowym meczu, choć Misiak zaliczył występ w dogrywce przeciwko Okocimskiemu Brzesko. Osoba Kamila Misiaka to doskonały przykład marnowania materiału piłkarskiego ze względu na brak drużyny rezerw. Z końcem sezonu 2014/15 stracił status juniora, co w praktyce oznaczało grę tylko i wyłącznie w dorosłym futbolu. Nie mogąc się przebić do składu I drużyny pozostawały mu jedynie treningi i gra w spotkaniach pucharowych. W przedsezonowych zapowiedziach, w klubie jest wizja uruchomienia drużyny rezerw - zapewne będzie ona oparta na graczach obecnej kadry juniorów starszych, gdzie większość kończy wiek juniora i pozostanie  w takiej sytuacji jak obecnie Misiak. Biorąc pod uwagę wiek Kamila, to młodzieżowcem będzie jeszcze przez następny sezon, tylko jaki z niego będzie pożytek, skoro tylko trenuje i nigdzie nie gra?
Jeśli weźmie się pod lupę kadrę juniorów starszych z ubiegłego sezonu, to z graczy z rocznika'96 jedynie wspomniany Misiak i Patryk Kowalczyk wypadli z obiegu regularnej gry. Trener Maciej Jaworski po objęciu Victorii Świebodzice postarał się o wypożyczenie Jakuba Borka, Marcina Gawlika, Dominik Bronisławski przeszedł do Rakowa Częstochowa, a Kamil Popowicz via Grudziądz trafił do trzecioligowego Startu Warlubie. Sebastian Surmaj dołączony został z kolei do kadry I zespołu. Ilu z nich zaistnieje w seniorskiej piłce ?

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Musin odnalazł się w Moskwie

Nie tak dawno przedstawiałem losy Patryka Janiczaka, który 12 miesięcy temu opuścił wałbrzyskiego Górnika. Wówczas rehabilitował się również Damian Jaroszewski i drugoligowiec pozostawał praktycznie bez bramkarza. Ówczesny szkoleniowiec biało-niebieskich przed rundą wiosenną 2014/15 sprowadził do klubu aż trzech bramkarzy, przy czym najczęściej bronił najstarszy, co nie oznacza, że najlepszy z nich. Mowa oczywiście o Łeonidzie Musinie, 30-letnim Ukraińcu z rosyjskim obywatelstwem urodzonym w Moskwie. Potężny,dwumetrowy bramkarz wskoczył do wałbrzyskiej bramki po tym jak kontuzji doznał Seweryn Derbisz.  9 spotkań i ani jednego czystego konta, 18 puszczonych bramek, co daje średnią 2 gole/mecz. Po druzgocącej porażce w Niepołomicach wskoczył do bramki Kamil Czapla i wszyscy zaczęli zachodzić w głowę czemu do tej pory to nie on bronił dostępu do wałbrzyskiej bramki.
Skończył się sezon, odszedł trener Cyrak, odeszło większość zawodników, w tym wspomniane bramkarskie trio. Najszybciej klub znalazł Derbisz - wrócił do Lechii Dzierżoniów, ale z powodów zdrowotnych nie zobaczyliśmy jego jeszcze na trzecioligowych boiskach. Czapla próbował załapać się w Wielkopolsce, ale ostatecznie trafił do trzecioligowca z Nowego Miasta Lubawskiego. Wciąż jego kartą zawodniczą dysponuje poznański Lech, który wraz z trójką zawodników rezerw Kolejorza został na początku grudnia zaproszony na treningi I zespołu. Sztab szkoleniowy mistrza kraju chce bliżej im się przyjrzeć i zadecydować o ich przyszłości w kontekście pierwszej drużyny. Handicapem Kamila może być fakt, że spadły akcje Gostomskiego, który wybiera się na testy do Glasgow Rangers.
Łeonid Musin  w barwach Solarisu
Musin z kolei latem zagrał w sparingu kieleckiej Korony, do której bezskutecznie próbował załapać się w przeszłości. Po nieudanym podejściu ostatecznie wrócił do rodzinnej Moskwy, gdzie odnalazł się na trzecim poziomie rozgrywkowym - czyli odpowiedniku naszej drugiej ligi. Nowy klub Łeonida Solaris Moskwa gra grupie zachodniej rosyjskiej drugiej dywizji. Solaris to klub, który powstał w ... 2014 roku, a obecnie blisko jest awansu do wyższej klasy. Po rundzie jesiennej zajmuje drugie miejsce, 6 punktów straty do FK Chimki, który swoją siedzibę mają pod Moskwą, a w bieżących rozgrywkach nie przegrał jeszcze meczu.
Musin trafił do zespołu, gdzie było już był duet bramkarzy, z którymi Solaris zakończył ubiegły sezon na 12.miejscu. 25-letni Romanow i 5 lat młodszy Zasiejew okazali się niezbyt wymagającymi rywalami dla Łeonida, bowiem aż 15 razy (na 17 meczów) pojawił się na boisku. Dwukrotnie zagrał Romanow.
Musin przepuścił 12 razy piłkę po strzałach rywali, w tym dwukrotnie z rzutów karnych. Noszący bluzę z nr 44 został również wybrany na piłkarza meczu.

niedziela, 13 grudnia 2015

Juniorzy Górnika w połowie drogi do Centralnej Ligi Juniorów

Rozgrywki o mistrzostwo Polski juniorów zmieniały się wielokrotnie. Nawet formuła Centralnej Ligi Juniorów ewaluowała. Obecnie trzeba wygrać najpierw swoją grupę CLJ, a potem jeszcze w fazie pucharowej okazać się lepszym od rywali. W mniejszych ośrodkach, takich jak choćby Wałbrzych, trzeba zapomnieć o przypadkowym zrywie, utalentowanym jednym roczniku, który pozwoli zdominować regionalnych rywali, a potem skutecznie rywalizować na szczeblu krajowym i sięgnąć po medal mistrzostw Polski. Teraz jest to praktycznie niemożliwe - sukces musi być oparty na systematycznej pracy z młodzieżą, która pozwoli na sukcesywne uzupełnianie kadr najstarszych roczników i skuteczną rywalizację z innymi klubami.
Górnik Wałbrzych przed laty mógł się pochwalić najlepszą pracą z juniorami, czego dowodem były tytuły mistrzowskie, a także transfery wychowanków do możniejszych, lepszych klubów. Później do głosu doszły większe kluby z regionu, Śląsk Wrocław i Zagłębie Lubin, które do tej pory wiodą prym w szkoleniu. Ostatnimi sukcesami wałbrzyszan były czwarte miejsca wywalczone w 1998 (drużyna prowadzona przez Wiesława Walczaka) i 2001 (trener Bogdan Przybyła). Potem była hegemonia juniorów Zagłębia Lubin, gdzie wypracowano schemat szkolenia, trafiali (i nadal trafiają) najzdolniejsi juniorzy nie tylko z Dolnego Śląska, ale i odległych zakątków kraju. Dowodem dobrej pracy są tytuły mistrzostw Polski, udziały w ścisłych finałach, triumfy w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy i kilkadziesiąt (w skali dekady) nazwisk reprezentantów kraju w różnych rocznikach. Obecnie funkcjonująca Akademia Piłkarska uchodzi za najlepszą w kraju. Wiadomo, że za znakomitymi sukcesami musi stać nienaganna organizacja, a tą zapewniają pieniądze od sponsora, jednego z najstabilniejszych w kraju firm jaką jest KGHM. Zorientowano się we Wrocławiu, że w tej materii Śląsk zostaje w tyle, odbudowuje się tam struktury, ale na chwilę obecną wyżej sklasyfikowany jest zespół FC Academy Wrocław - młodzieżowy twór zbudowany głównie przez Macieja Reklewskiego, który w przeszłości działał zarówno w Śląsku, Ślęzie jak i sławnej Szkole Mistrzostwa Sportowego Sport Contact, gdzie trenowali m.in. Kuszczak, Garguła, ale i wałbrzyszanie Mrowiec czy Grelewicz. Zaangażowanie w Miedź Legnica Andrzeja Dadełło zbiegło się z rozwojem Akademii Piłkarskiej Miedzi, gdzie również powstała szkoła mistrzostwa sportowego. O tym, że na sukcesy w Legnicy nie będzie trzeba długo czekać pokazują niezłe wyniki juniorów, ale również sukcesy rezerw opartych na młodych zawodnikach.
W takich uwarunkowaniach organizacyjnych Górnik Wałbrzych, klub z bogatymi tradycjami jawi się niejako jak ubogi krewny. Klasa sportowa, usystematyzowane szkolenie od najmłodszych roczników - dobrze, że to W KOŃCU zauważono, ale nie oszukujmy się - na wyniki trzeba będzie poczekać.
Biorąc pod uwagę ostatnie 10 lat rywalizację na Dolnym Śląsku wygrywało głównie Zagłębie Lubin oddając prymat w 2013, a to z prostego powodu - rywalizowało wraz ze Śląskiem Wrocław już w Centralnej Lidze Juniorów. Najlepszą okazała się Miedź wyprzedzając Lechię Dzierżoniów i Konfeks Legnica.
W sezonie 2013/14 mieliśmy do czynienia z największym zrywem juniorów Górnika Wałbrzych. W DLJ było o tyle łatwiej, że wielka trójka (Miedź, Śląsk, Zagłębie) rywalizowała w CLJ. Reforma najwyższej klasy spowodowała, że z urzędu utrzymywała się zaledwie jedna dolnośląska drużyna (drugie w tabeli Zagłębie), natomiast dwie pozostałe musiały rywalizować z mistrzem DLJ o drugie miejsce. W rozgrywkach dolnośląskich najlepsza okazała się druga drużyna Zagłębia,a tuż za nią uplasował się wałbrzyski Górnik. Podopieczni Piotra Przerywacza imponowali skutecznością, zwłaszcza Damian Migalski,który strzelił 20 goli. Zespół mógł liczyć na wsparcie Michała Bartkowiaka. W barażach o CLJ w Jeleniej Górze biało-niebiescy rozpoczęli od pokonania Miedzi 3:1 (Bartkowiak 2, Migalski), co przy remisie 2:2 pomiędzy legniczanami a wrocławianami stawiało w uprzywilejowanej sytuacji wałbrzyszan. Niestety, w Świdnicy Śląsk zdeklasował Górnika 5:0 i w dodatku kończył mecz w 9 po wykluczeniach Huberta Grędzińskiego i Damiana Migalskiego.
Po tym niepowodzeniu spodziewano się udanego sezonu 2014/15, bowiem ekipę praktycznie opuścił jedynie Michał Bartkowiak (transfer do Wrocławia). Życie zweryfikowało nadzieje juniorów, bowiem wyżej finiszowali juniorzy Academy FC Wrocław (którzy dołączyli do Zagłębia i Śląska w CLJ), Miedź Legnica i Lechia Dzierżoniów. W bieżącym sezonie zaczęli od pokonania najgroźniejszego rywala- Miedzi Legnica (1:0) i to na jej boisku. W listopadowym rewanżu (1:1) nie brakowało nerwów, zwłaszcza po stronie legniczan, którzy uważają, że zostali pod Chełmcem skrzywdzeni. Górnik w tym sezonie przegrał dwa spotkania - oba z Lechią Dzierżoniów, co stanowi niejako niespodziankę. Przegrana w ostatnim ligowym spotkaniu AD 2015 w Dzierżoniowie była szczególnie bolesna, bo nie dość, że wałbrzyszanie zaliczyli samobójczą bramkę, to bezsensowną (trzeba dodać, że nie pierwszą w drużynie juniorów) czerwoną kartkę zobaczył podstawowy bramkarz Gracjan Błaszczyk.
Obecnie po rozegraniu 17 meczów podopieczni Piotra Przerywacza przewodzą stawce DLJ. Jedynym realnym zagrożeniem jest ekipa Miedzi Legnica, która zapewne będzie czyhała na potknięcie rywala. Podobnie jak w przypadku seniorów Górnika, kibice drużyny juniorów mogą zazdrościć innym drużynom skuteczności. Miedź, Polkowice strzelili kilkanaście bramek więcej. Pewniakiem w bramce był Gracjan Błaszczyk, najskuteczniejszymi graczami są Mateusz Sobiesierski (10 goli), Filip Brzeziński (9), a w składzie najczęściej występowali ponadto Kamil Młodziński, Denis Dec, Hubert Grędziński, Szymon Ręczkowski, Piotr Rojek, Damian Bogacz, Michał Tytman. Wałbrzyszanie nie zaliczyli meczu bez zdobytej bramki. Wydawałoby się, że ciągnącym wózek jest Sobiesierski, który w tym sezonie zadebiutował w seniorach, gdzie zaliczył kilka udanych epizodów. Popularny Sopel rozstrzelał się na dobre dopiero od połowy października,kiedy to jego dwa gole przesądziły o wygranej z drugą drużyną Lubina. Popisem były ostatnie trzy mecze, w którym wśród Górników tylko Mateusz  trafiał do bramki rywala.
Wygranie wiosną rywalizacji w Dolnośląskiej Lidze Juniorów nie oznacza jednoznacznie awansu do Centralnej Ligi Juniorów. Dopiero wygranie baraży będzie przepustką do sezonu CLJ 2015/16.
Awans i co dalej?
Analizując tabele CLJ z poprzednich sezonów łatwo zauważyć, że klucz geograficzny wyraźnie pokazywał różnice pomiędzy drużynami. Przykładowo lubuski duet Promień Żary, Polonia Słubice dwa lata temu u siebie potrafiły wywalczyć po jednym punkcie, w ubiegłym sezonie MKS Kluczbork i Stilon Gorzów stracili w 30 meczach ponad setkę bramek, zwycięstwa dwucyfrowe czy 8:0, 9:1 są na porządku dziennym. W tym sezonie w grupie zachodniej Arka Nowa Sól już w 18 meczach ma 77 bramek straconych i wyjazdowe zero po stronie zysków punktowych. Zawsze będą wątpliwości czy aby Górnikowi nie przytrafi się wstydliwa klęska- taka jak choćby w finale MPJ AD 1961 gdy Zryw Chorzów zaaplikował wałbrzyszanom 10 bramek przed kilkudziesięcioma tysiącami kibiców oczekujących na mecz Górnika Zabrze z Tottenhamem Londyn.
W sezonie 2016/17 status juniora starszego stracą zawodnicy urodzeni w 1997 roku. Z obecnej kadry drużyny Piotra Przerywacza są to bramkarze Błaszczyk, Łobodziński oraz gracze z pola: Brzeziński, Grędziński, Młodziński, Otok, Kmieć, Ręczkowski, Rojek, Tytman, Sobiesierski, Mordasiewicz, Woźniak, Literski i Migalski. W ich miejsce muszą wskoczyć zawodnicy obecnie rywalizujący w juniorach młodszych podopieczni Jacka Fojny plasują się w dolnej połówce DLJMł. Czy będą godnymi następcami skoro w dotychczasowych jesiennych meczach wypracowali bilans bramek 20 na minusie?

piątek, 11 grudnia 2015

Drzazga z 3.ligi do ekstraklasy.

Biorąc pod uwagę dorobek jesiennych królów strzelców w trzecich ligach to w grupie dolnośląsko - lubuskiej mamy do czynienia z nie lada fachowcami. Aż w trzech z ośmiu grup zaledwie 10 goli wystarczyło do przodownictwie na liście snajperów. W gr. kujawsko - pomorsko -wielkopolskiej  - Michał Ciarkowski (Warta Poznań), Łukasz Cichos (Sokół Kleczew) i Krystian Tomaszewski (Elana Toruń), w opolsko-śląskiej - Damian Zdolski (BKS Stal Bielsko-Biała), w małopolsko-świętokrzyskiej duet Paweł Cygnar (Soła Oświęcim) - Paweł Czajkowski (KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski). Niewiele więcej strzelił najskuteczniejszy duet w łódzko-mazowieckiej Michał Michałek (Sokół Aleksandrów Łódzki) i Marcin Mirecki (Lechia Tomaszów Mazowiecki) - po 12 goli. W grupie podlasko-warmińsko - mazurskiej najskuteczniejszym jest Paweł Piceluk (Olimpia Elbląg) z 15 golami, a w lubelsko - podkarpackiej Wojciech Białek (Avia Świdnik) trafił 19 razy.
21 bramek Krzysztofa Drzazgi i 17 Marcina Orłowskiego naprawdę wygląda na tym tle imponująco.
Już w trakcie rundy mówiło się o zainteresowaniu popularnym Drzagą ze strony klubów z wyższych lig. Ostatnio nowy szkoleniowiec Śląska Wrocław Romuald Szukiełowicz mówił o nim, jako o ewentualnym zimowym transferze WKS. Snajpera z Polkowic zapamiętał z meczu Foto-Higiena Gać - KS (1:2), gdzie Krzysztof strzelił obie bramki, a Szukiełowicz był wówczas trenerem gospodarzy. Jednak najbardziej zdeterminowana w pozyskaniu Drzazgi okazała się krakowska Wisła, z którą ostatecznie najskuteczniejszy trzecioligowiec w Polsce podpisał dwu i pół letnią umowę.
Krzysztof Drzazga - wczoraj 3.liga dziś już ekstraklasa
Transfer z trzeciej ligi, czyli czwartego poziomu rozgrywek, do najwyższej klasy rozgrywkowej jest rzadkością. Z 3.ligi dolnośląsko-lubuskiej, istniejącej od sezonu 2008/09 niewielu udało się przebić trzy klasy wyżej:
Łukasz Sierpina (Górnik Polkowice 2008/09) - z Polkowicami awansował do 1.ligi, gdzie trafił do Korony Kielce, gdzie gra, z przerwą na występy w Ząbkach, do dzisiaj zbliżając się do pół setki występów w ekstraklasie.
Kamil Sylwestrzak (Ilanka Rzepin 2008/09 - 2010/11) - przez drugoligowe zespoły z Głogowa i Chojnic trafił w 2013 r. do ekstraklasowej Korony Kielce,gdzie zapracował na miano jednego z najsolidniejszych obrońców ligi.
Konrad Forenc (Wulkan/MKS Oława 2008/09) - co prawda Konrad występował w 3.lidze również w bieżącym sezonie, ale z Oławy trafił do Lubina, gdzie przyszło mu grać na wypożyczeniach w Stróżach, Świnoujściu i Kaliszu. Po powrocie do Zagłębia tej jesieni udało mu się zadebiutować w ekstraklasie.
Paweł Zieliński (Orzeł Ząbkowice 2008/09-09/10; Bielawianka 2011/12-12/13; Ślęza Wrocław 2013/14j) - brat Piotra, kadrowicza z Serie A, dopiero po przeprowadzce do Wrocławia wystarczyła jedna dobra runda w Ślęzie by został zauważony przez bogatego sąsiada. W Śląsku zagrał ponad 60 meczów, zadebiutował w europejskich pucharach. Do tej pory bodaj najbardziej udany bezpośredni transfer z trzeciej ligi dolnośląsko-lubuskiej do ekstraklasy.
Daniel Ciach (Pogoń Świebodzin 2008/09) - trafił bezpośrednio do ekstraklasy do Polonii Warszawa, gdzie w ciągu 3 lat gra trzy razy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Grał również w GKP Gorzów, Warcie Poznań i Radomiaku. Wiosną tego roku wrócił do trzeciej ligi do Stilonu Gorzów, obecnie ten 25-letni obrońca zarabia w niemieckim FC Einheit Rudolstadt
Konrad Kaczmarek (Chrobry Głogów 2009/10w- 10/11) - wychowanek UKS Głogów, z rodzinnego miasta trafił okrężnie przez Polkowice, Grudziądz do Śląska Wrocław. Od jesieni'14 zagrał 11 razy w ekstraklasie, głównie produkując się w trzecioligowych rezerwach,
Paweł Oleksy (Chrobry Głogów 2010/11j) - wałbrzyszanin zaliczył w trzecioligowym Chrobrym zaledwie 8 meczów, by zimą przenieść się dwie klasy wyżej do Polkowic, potem był Zawisza i debiut w ekstraklasowym Piaście Gliwice. Obecnie 24-letni obrońca reprezentuje barwy Ruchu Chorzów.
Mateusz Machaj (Chrobry Głogów 2010/11) - głogowianin wrócił do Chrobrego po grze w Amice, Lechu (gdzie zadebiutował w ekstraklasie), Słubicach, Turku i Gorzowie. Latem 2011 przechodzi do ekstraklasowej Lechii Gdańsk, gdzie spędza 2,5 sezonu, po czym przenosi się do Śląska Wrocław. Mimo, że jest w najlepszym piłkarsko wieku, jego kariera mocno ostatnio wyhamowała. Zbliża się do setki występów w ekstraklasie.
Michał Masłowski
Michał Masłowski (Lechia Dzierżoniów 2010/11) - okrzyczany najbardziej przepłaconym ligowcem. Z Lechii trafił do pierwszoligowego Zawiszy, z którym wywalczył ekstraklasową promocję, a potem Puchar Polski i Superpuchar. Od bieżącego roku zakłada koszulkę Legii Warszawa, z którą zdobył Puchar Polski, wicemistrzostwo Polski i grał w eliminacjach Ligi Europy.Trzykrotny reprezentant Polski.
Jarosław Jach (Lechia Dzierżoniów 2011/12w-12/13j) - wychowanek Pogoni Pieszyce w wieku 18 lat debiutuje w trzecioligowej Lechii, gdzie szybko zauważony zostaje przez Zagłębie Lubin. Od wiosny 2014 gra w I zespole, obecnie również kadrowicz reprezentacji młodzieżowej.
Krzysztof Piątek (Lechia Dzierżoniów 2012/13j) - podobna droga jak w przypadku Jacha - transfer do Zagłębia, gra w Młodej Ekstraklasie,rezerwach, w końcu debiut w I zespole i awans do kadry młodzieżowej.
Piotr Okuniewicz (Formacja Port 2000 Mostki 2013/14-2014/15j) - wychowanek Czarnych Żagań, gdzie debiutował w 2.lidze. W Mostkach zagrał dwa lata, gdzie po znakomitej jesieni (15 goli w 17 meczach) przeszedł do ekstraklasowego Górnika Łęczna. Zaliczył debiut w doliczonym czasie meczu z Koroną Kielce, a jesienią wypożyczony do drugoligowego GKS Tychy.

czwartek, 10 grudnia 2015

Pechowa runda Janiczaka

Dokładnie 12 miesięcy temu z wałbrzyskim Górnikiem żegnał się Patryk Janiczak. Wychowanek lubińskiego Zagłębia w seniorskiej piłce zadebiutował w trzecioligowej Bielawiance, gdzie w lipcu 2013 trafił do drugoligowego Górnika. Przy Ratuszowej przypadła mu rola zmiennika Damiana Jaroszewskiego, ale nadmiar kartek, a przede wszystkim kontuzje popularnego Jogiego spowodowały, że w lidze pokazał się w końcu Patryk. Dodatkowym handicapem był wiek,bowiem traktowany był jako młodzieżowiec. W 15 spotkaniach puścił bramek 20 bramek - zaczynał od wysokiego C,czyli zachowania czystego konta przez 255 minut, co wśród bramkarzy wałbrzyskiego klubu jest swoistym rekordem. Jesienią 2014 roku nie miał łatwego zadania, bowiem oprócz równorzędnego zmiennika brakowało wsparcia od kolegów z obrony.
Od wiosny bronił barw czwartoligowego BKS Bobrzanie Bolesławiec, który finiszował na wysokiej piątej pozycji. Rywalizacja toczyła się pod dyktando Miedzi II Legnica i KS Polkowice, które lały rywali jak chciały, a BKS został wyprzedzony jeszcze przez Sokół Wielka Lipa oraz Orkan Szczedrzykowice. Już pod koniec sezonu z Bolesławca zaczęły dochodzić niepokojące wieści, które znalazły potwierdzenie latem. Z powodów finansowych odeszło kilku doświadczonych zawodników, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach Bobrzan - jesień zakończona na ostatnim miejscu w 17 meczach zaledwie jeden remis i 16 porażek! Patryk Janiczak wraz z 19-letnim Michałem Kapuszem  latem przeszli do KP Brzeg Dolny, gdzie .... trafili z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Nie chodzi o wyniki sportowe, ale i narastające kłopoty organizacyjne.
Trener KP Piotr Bolkowski musiał zbudować całkiem nowy zespół nie biorąc pod uwagę nazwisk takich jak bramkarz Hornik, obrońcy Horwat, Mądrzejewski, Szczur, Pawełek, pomocnicy Małecki, Majbroda, napastnicy Wałęga, czy Żbik. W ich miejsce przyszli juniorzy, gracze z głębokich rezerw Śląska i Zagłębia Lubin oraz wspomniany duet z Bolesławca. Sportowo zakończyło się dramatycznie: 1 zwycięstwo odniesione nad Stilonem Gorzów, 5 remisów i 13 porażek. Gorzej w lidze radził sobie jedynie beniaminek z Lubska, który rozegrał jednak 1 mecz mniej. Janiczak sezon rozpoczął tak jak ... w Górniku Wałbrzych ! W Świdnicy, jak i w następnym meczu przeciwko macierzystemu zespołowi z Lubina zachował czyste konto. Później w 11 meczach puścił 28 bramek, w tym po 5 w Polkowicach i przy Oporowskiej we Wrocławiu ze Śląskiem II. Z pewnością więcej miałby rozegrany mecz, gdyby nie kontuzja oraz wypadek samochodowy. W tym czasie bronił Maciej Szaciłło, który już w trakcie rundy opuścił zespół.
Oprócz mizernych wyników sportowych w klubie coraz bardziej dotkliwie odczuwano brak gotówki. Z tego powodu powstały zaległości w płatnościach dla piłkarzy, spadła frekwencja na treningach, a apogeum przyszło przed ostatnim meczem w Lubinie, na który po prostu piłkarze się nie zebrali! Jak donosi w ostatnim numerze Słowo Sportowe już mecz KP w Wałbrzychu był poważnie zagrożony. Piłkarze wymusili wręcz na zarządzie zapewnienie na papierze, że po rundzie jesiennej będą oni wolnymi zawodnikami, a w zamian zrzekną się zaległych pieniędzy. Jedynym, który wyłamał się z tego układu był ... Patryk Janiczak, który wprost powiedział, że chce odzyskać swoje pieniądze. W porównaniu z pozostałymi kolegami miał po swojej stronie niebagatelny atutu - był po prostu jedynym bramkarzem w drużynie, a do protokołu meczowego w roli jego zmiennika był wpisywany pro forma 41-letni Mariusz Bołdyn. Po rundzie większość piłkarzy deklarowało odejście z drużyny,do której mieli nawet dokładać płacąc za dojazdy na mecze z własnej kieszeni. Patrykiem ponoć zainteresowana jest wrocławska Ślęza. Co ciekawe, jak podaje Słowo Sportowe, może na tym, skorzystać również Górnik Wałbrzych, który interesuje się najskuteczniejszym strzelcem z Dolnego Brzegu Patrykiem Bobkiewiczem (1995, 6 goli) zapraszając go na styczniowe treningi. Jemu ofertę również złożyła czołowa drużyna 4.ligi Sokół Wielka Lipa. Będąc przy wątku Górnika, to jak podają portal jg24.pl oraz Słowo Sportowe dobre wrażenie w grudniowym test-meczu pozostawił po sobie Krzysztof Pieśkiewicz (1996, Włókniarz Leśna) z jeleniogórskiej okręgówki.