czwartek, 31 stycznia 2013

Piłka Nożna sklasyfikowała talenty 2012

Tytuł prasowy Piłka Nożna stracił na wartości na przestrzeni ostatnich lat. Przed laty był to miesięcznik wydawany przez PZPN, który przed prawie 40 laty stał się tygodnikiem, gdzie oprócz wyników, sprawozdań, wywiadów znajdowała się kapitalna publicystyka. Po ustrojowej transformacji PN zyskała kolor, papier kredowy. Niestety, postęp na zewnątrz zbiegł się ze stopniowym zjazdem w dół pod względem jakości materiałów wewnątrz numerów. Co prawda od czasu do czasu można znaleźć symptomy prób naprawy, ale ogólnie tęsknota za przeszłością wciąż trwa wśród wiernych czytelników do których od kilku dekad należę. W tym roku kalendarzowym wydawnictwo Marka Profusa wydało 5 numerów tygodnika i wciąż nie znamy laureatów w głównym kategoriach za 2012 rok! Swego czasu przyznanie tytułu Piłkarza Roku czy też Trenera było sporym wydarzeniem nie tylko medialnym, ale i towarzyskim. W dobie kryzysu nie ma póki co hucznej imprezy, ale wciąż nie znamy laureatów. Ciekawe kiedy ewentualne nagrody zostaną wręczone.
W aktualnym numerze poznaliśmy jak co roku najlepszych młodych piłkarzy. Za 2012 rok brani pod uwagę byli gracze urodzeni w 1991 oraz młodsi. Sklasyfikowani byli wg klucza: bramkarze - obrońcy (prawi/lewi środkowi) - pomocnicy (lewi/prawi/defensywni/ofensywni) - napastnicy. Czy wprowadzenie limitu młodzieżowców w 1.lidze, bądź gra w 2.lidze była przepustką do klasyfikacji? Nie! Od lat trudno zrozumieć kryteria jakimi się kierują stołeczni dziennikarze. Wiadomym było, że preferowani będą piłkarze, którzy otarli się o kadrę seniorów (Skorupski, Kamiński, Borysiuk, Wszołek, Wolski, Milik, Żyro), a przede wszystkim warszawskie gwiazdki. Piszę to z przekąsem, bo nijak ma się zestawienie z największym od lat sukcesem juniorów, czyli półfinał mistrzostw Europy do lat 17. Jednym z najlepszych w naszej ekipie był wałbrzyszanin Igor Łasicki, który jesienią zaczął z powodzeniem grywać w młodzieżowej ekipie SSC Napoli. A kto wg specjalistów od futbolu w redakcji Piłki Nożnej był lepszy od Igora, który w ogóle nie znalazł się wśród 32 defensorów młodego pokolenia? Sadowski z Concordii Elbląg, Cichocki z Legii, Radecki z Jagiellonii...Jedenastka Roku Talentów wg PN wygląda następująco: Łukasz Skorupski (1991 Górnik Zabrze) - Julien Tadrowski (1993 OSC Lille/Arka Gdynia), Marcin Kamiński (1992 Lech Poznań), Gracjan Horoszkiewicz (Hertha Berlin), Adam Pazio (1992 Polonia Warszawa) - Ariel Borysiuk (1991 FC Kaiserslautern), Paweł Wszołek (1992 Polonia Warszawa), Rafał Wolski (1992 Legia Warszawa), Michał Żyro (1993 Legia Warszawa) - Arkadiusz Milik (1994 Górnik Zabrze), Łukasz Teodorczyk (1991 Polonia Warszawa).
Jedynym wałbrzyskim akcentem jest obecność na liście Pawła Oleksego, który przegrał rywalizację o miano najlepszego młodzieżowego lewego obrońcy z Adamem Pazio. Dziennikarze nawet nie zauważyli, że Paweł wiosną grał w Bydgoszczy. Uzasadniając wybór Pazio napisali dosadnie, że brakuje mu konkurentów i "dobrze się spisuje jedynie Paweł Oleksy, będący podstawowym graczem Piasta Gliwice". Cóż, można się zgadzać z tym wyborem lub nie, ale należy wrzucić kamyczek do ogródka redakcji. Pazio ma menadżera, którym jest Marek Profus, czyli wydawca tygodnika. Nie bez kozery trzystronicowe podsumowanie talentów nie zdobi zdjęcie kadrowicza Wszołka czy Milika lub też sprzedanego niedawno do Włoch Wolskiego, ale właśnie polonisty Pazio! Nie dziwi również jego wybór do Drużyny Jesieni jeśli chodzi o młodzieżowców T-mobile Ekstraklasy, która ukazała się w miesięczniku Piłka Nożna Plus.
Czytając zestawienie wydawać się można, że przyszłość rodzimego futbolu zależy głównie od warszawiaków. Dla przykładu wśród ofensywnych pomocników jest aż 4 legionistów (Wolski, Furman, Tomasiewicz, Stromecki). Można dyskutować zasadność umieszczenia na liście piłkarzy, którzy w ogóle nie grali, jak choćby napastnik Jakub Świerczok (wg PN Kaiserslautern, a jesienią wypożyczony był do Gliwic, gdzie szybko kontuzja wykluczyła go z gry jesienią). Mistrzów Polski juniorów Arkę Gdynia i Lechię Gdańsk reprezentują jedynie Szromik, Tadrowski (już wytransferowany do Szczecina), Żołnierewicz, Szwoch, Formella (z Arki) oraz Janicki, Bielawski, Łazaj, Kacprzycki, Duda (Lechia). Ogólnie - wystarczył nawet minutowy debiut w seniorach w wyższych ligach by być docenionym.
Bartosz Biel już w barwach ŁKS Łódź
A jak się prezentuje Dolny Śląsk w zestawieniu autorskim PN?  Zagłębie Lubin nie wygrało turniejów o MPJ starszych czy młodszych, ale w Młodej Ekstraklasie dało się wyprzedzić jedynie Legii. Śląsk Wrocław z kolei w ME był trzeci. Wśród bramkarzy na dalekim 13.miejscu Mateusz Abramowicz (MKS Kluczbork - jedyny drugoligowiec wśród goalkeeperów) wych. KP Brzeg Dolny, dwa oczka niżej wychowanek MKS Oława Konrad Ferenc dziś Kolejarz Stróże a wcześniej Zagłębie Lubin. Wśród prawych obrońców na dwóch ostatnich miejscach (10. i 11.) dwaj gracze ukształtowani piłkarsko w lubińskim Zagłębiu - Robert Piarczuk (jesienią Olimpia Grudziądz) i Karol Fryzowicz (jesienią KS Polkowice, a wiosną MKS Kluczbork, a nie jak pisze tygodnik Zagłębie). Wśród lewym obrońców, oprócz wspomnianego Oleksego, Piotr Azikiewicz (1995, Zagłębie) na 6.miejscu. Wśród środkowych Gracjan Horoszkiewicz na drugim miejscu za Kamińskim (przed Berlinem był Lubin). Wśród lewych pomocników, drugi Adrian Błąd, który zimą wraca po półtorarocznej przygodzie w Zawiszy do Lubina (PN błędnie pisze, że 2012 kończył jako gracz Zagłębia!), wśród ofensywnych na 8.miejscu Piotr Zieliński (Udinese, wych. Orła Ząbkowice). Natomiast wśród napastników na ... 20.miejscu znalazł się Damian Kowalczyk (1995, Zagłębie Lubin).
Nie znalazł się na liście choćby Bartosz Biel, który grywał w kadrze, radził sobie dobrze w drugiej lidze. Wiosną najprawdopodobniej zagra w pierwszej lidze - w Łódzkim Klubie Sportowym. Znak zapytania istnieje jedynie ze względów formalnych dotyczących gry zadłużonego klubu w lidze. Bartek grywa póki co w podstawowym składzie i ma duże szanse by regularnie pojawiać się na zapleczu ekstraklasy. Jak będzie grał to zapewne będzie też regularnie powoływany do kadry. Może wtedy zostanie zauważony przez stołecznych dziennikarzy?

piątek, 18 stycznia 2013

Trzy kluby w tydzień

Bardzo aktywny tydzień miał za sobą Bartosz Biel. Wałbrzyszanin gościł w Bielsku Białej na testach w Podbeskidziu, które miały mu dać szansę na angaż i debiut w ekstraklasie. Niestety, sytuacja w bielskim klubie zmienia się niczym w kalejdoskopie, również pod względem kadrowym.
B.Biel nie zagra jednak w Podbeskidziu.
Biel nie znalazł uznania u nowego trenera bielszczan Dariusza Kubickiego i wrócił do Łodzi, gdzie na co dzień trenują piłkarze ... Tura Turek. Drugoligowy klub z Wielkopolski jak wiadomo oparty jest na graczach łódzkiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Już od ubiegłego sezonu piłkarze trenowani najpierw przez Piotra Szarpaka, a obecnie przez Piotra Zajączkowskiego, trenowali w Łodzi, by dojeżdżać na same mecze do Turku. Wydaje się, że w tym roku ta formuła się wyczerpała. Kto wie, czy niedawny sparing Widzewa z Turem (2:1) był nie tylko ostatnim występem Biela i spółki w barwach wielkopolskiego zespołu, ale być może był ostatnim tureckiego klubu w tym półroczu? Jeśli spełni się czarny scenariusz i wycofają się z rozgrywek drugoligowych beniaminkowie z Wejherowa i Rypina, zabraknie Tura, którego również dopadły problemy finansowe, to wiosenne kolejki będą się składać raptem z pięciu meczy! Wracając do Bartka to kilkadziesiąt godzin po sparingu Tura z Widzewem w Łodzi doszło do parafowania umowy pomiędzy ŁKS a SMS, na mocy której młodzi piłkarze ze szkoły mają ratować pierwszą ligę dla zasłużonego klubu. ŁKS jest w strefie spadkowej, organizacyjny bałagan, kto żyw opuszczał zespół, widmo wycofania klubu oraz ogłoszenia upadłości zaglądało głęboko w oczy. Najczęściej powtarzaną opcją było dotrwanie do kwietnia, wycofanie się i start z nowym zarządem firmowanym przez Marka Saganowskiego od IV ligi. Współpraca z SMS pozwoliła piłkarzom ŁKS w końcu trenować w normalnych warunkach a nie na zmarzniętych skwerach w parku. Piłkarze Piotra Zajączkowskiego zremisowali z innym outsiderem, tyle, że z ekstraklasy GKS Bełchatów 0:0, zbierając pochlebne recenzje. Czas dla piłkarzy działa na ich korzyść, młodzież ma być wzmocniona posiłkami zza Oceanu i biorąc pod uwagę problemy innych klubów, kto wie czy ŁKS nie uratuje ligowego bytu.
Biela jesienią mogliśmy oglądać podczas meczu Górnika Wałbrzych z Turem Turek, wówczas wałbrzyszanie wygrali skromnie 1:0 po bramce defensora Dariusza Michalaka. Michalak junior błysnął jesienią niespotykaną u niego wcześniej skutecznością, co zapewne stało się mocną kartą przetargową dla niego w porównaniu z poprzednimi przerwami między rundami, kiedy to szukał uparcie klubu w wyższej lidze. Teraz blisko jest angażu w wyższej lidze.
D.Michalak trenuje w Warcie Poznań
Ubiegłoroczne próby załapania się nie przyniosły sukcesu, ale najważniejsze, że nazwisko Michalak trafiło do wielu notesów obserwatorów. Darek nie podpisał nowej umowy z Górnikiem i pojawił się na treningach poznańskiej Warty, w której mocno przykręcono kurek z pieniędzmi. Jeszcze kilka miesięcy temu, najbardziej medialny prezes klubu zaplecza ekstraklasy Izabella Łukomska-Pyżalska zapowiadała walkę o ekstraklasę, a w przyszłości o ... Ligę Mistrzów. Potem było głośne ogłoszenie ograniczenie finansowania, upublicznienie zarobków piłkarzy i powolny exodus piłkarzy oraz szkoleniowców. Przez pewien moment pozostałą młodzież wraz z testowanymi piłkarzami trenował dotychczasowy szkoleniowiec bramkarzy! Do dnia dzisiejszego nie jest znane nazwisko szkoleniowca a mimo to wciąż zbieranina, która ma uratować ligowy byt Warciarzom jest niepokonana w zimowych sparingach. W zimowej scenerii pokonali trzecioligową Nielbę, która niebawem zagości w Wałbrzychu przy Ratuszowej. Niedawny drugoligowiec ma teoretycznie silniejszy skład niż w minionym sezonie, bowiem Michała Golińskiego czy Macieja Scherfchena mogliśmy oglądać nie tylko w ekstraklasie, ale i w reprezentacji Polski. Tymczasem w sparingu skazani na pożarcie goście z Poznania wygrali bezproblemowo. Pierwszego gola zdobył właśnie Darek. W drugim sparingu, w Grodzisku Wielkopolskim poznańska ekipa zremisowała bezbramkową z Górnikiem Zabrze, choć bliżej wygranej byli Zieloni, bo nie wykorzystali rzutu karnego. Michalak zbiera dobre recenzje i jak podtrzyma tę dyspozycję zapewne podpisze kontrakt z Wartą. Poznaniacy obecnie są na 10.miejscu i 9 punktów przewagi nad strefą spadkową, w której "fachowcy" widzą zespół po odejściu kilku podstawowych graczy.
W pierwszy weekend kwietnia w Poznaniu zaplanowany jest pojedynek Warty z ŁKS. Podobnie jak jesienią team Dariusza Michalaka będzie gościł teoretycznie słabszy zespół z Bartoszem Bielem w składzie - póki co jest tylko pobożne życzenie, ale kto wie czy zaplecze ekstraklasy nie wzbogaci się o dwóch wałbrzyszan.

sobota, 12 stycznia 2013

Zimą w mediach

Zima to okres plebiscytów, transferów, podsumowań. Rok 2012 w polskim futbolu był wyjątkowy ze względu na EURO. Turniej okazał się sukcesem organizacyjnym a zarazem sportową klęską, jedynym zwycięzcą okazała się osoba, która urodziła się w Wałbrzychu. Natalia Siwiec od czerwca króluje w tabloidach i internecie, szkoda tylko, że takiego sukcesu medialnego nie osiągnął żaden z piłkarzy... O którym z byłych lub obecnych piłkarzy związanych z Wałbrzychem najczęściej można poczytać w mediach? Roberta Warzychę pytano w kontekście Piotra Nowaka jako następcy Franciszka Smudy ewentualnie o angaż Ireneusza Jelenia do MLS, Adam Matysek był ekspertem w sprawach bramkarzy, Hannoveru, gdy ten ogrywał Śląsk oraz przed transferem Milika z Zabrza do Leverkusen.
P.Włodarczyk w walce z ...Michałem Koterskim
Piotr Włodarczyk często był ekspertem w sprawach warszawskiej Legii, ale sportowo zaliczył ostry zjazd w dół. Miał pomóc Bałtykowi Gdynia w awansie do 1.ligi a skończyło się spadkiem, wyborem kibiców na najgorszego gracza, aż w końcu pożegnaniem z klubem. Pozostała mu obecnie gra w meczach pokazowych, różnego rodzaju turniejach na plaży lub hali. Latem na piasku grał w drużynie celebrytów co obrazuje obecny jego status, gdzie coraz bliżej mu do odcinania kuponów z dawnej sławy niż grania na poważnie.
Sporo pisało się  i wciąż pisze o Jarosławie Solarzu. "Soli" mimo blisko 40-tki na karku wciąż aktywny jest piłkarsko (Grom Witków), ale popularność w mediach zapewnia mu licencja menedżera piłkarskiego. Jeden z jego podopiecznych, Arkadiusz Piech zaliczył znakomity sezon w chorzowskim Ruchu, trafił do kadry i od pół roku spekuluje się, czy opuści Niebieskich czy też przedłuży kontrakt. Całe te zamieszanie transferowe firmuje Jarosław, którego nazwisko media coraz rzadziej mylą już z właścicielem Polsatu. Nie obywa się bez złośliwych komentarzy pod kątem braku doświadczenia na rynku menedżerskim, rzekomego złego przygotowania do transferu Piecha itd. itp. W śląskich mediach, które często piszą o Ruchu i cytują tamtejszych działaczy i szkoleniowców wytykając brak kontaktów Solarza z zagranicznymi klubami, a także fakt, że Piech w swoich wypowiedziach całkowicie zaprzecza doniesieniom swojego menago, który wyklucza wiosenną grę świdnickiego napastnika w klubie chorzowskim. Aktualny jest również dylemat moralny co do pracy Solarza jako menedżera, piłkarza, a to w kontekście jego przeszłości w innych klubach i korupcją. Był już skazany sądownie, a jesienią PZPN go zdyskwalifikował. Będący w takiej sytuacji Marcin Wojtarowicz czy Sebastian Gorząd na boisku się nie pojawiają, choć Gorząd trenuje Pogoń Pieszyce.
Poza regionem dolnośląskim wciąż aktywni są byli gracze wałbrzyskich klubów, choć ich nazwiska nie goszczą na łamach ogólnopolskich periodyków. W stolicy "Pyrlandii", w sztandarowym klubie regionu asystentem trenera jest Jerzy Cyrak, który wciąż zdobywa doświadczenie nie tylko pomagając Rumakowi w ekstraklasie, ale uczestnicząc w zagranicznych stażach. Często też wypowiada się w zastępstwie Rumaka. Z regionem Wielkopolski również obecnie związany jest Mateusz Krawiec, syn Grzegorza - byłego gracza Victorii, Górnika, KP Wałbrzych, a także sosnowieckiego Zagłębia, Lechii Dzierżoniów oraz klubów w Belgii, gdzie zresztą Mateusz przyszedł na świat. Krawiec junior w marcu skończy 20 lat, więc jest jeszcze młodzieżowcem. Piłkarskiego rzemiosła zaczął uczyć się przy Ratuszowej, ale szybko trafił do najlepszej na Dolnym Śląsku kuźni talentów w Lubinie. W Zagłębiu został zauważony przez trenerów kadry juniorów, a sam szukał lepszej ścieżki rozwoju przenosząc się do Amiki Wronek. Po fuzji "kuchenek" z "Kolejorzem" stał się graczem Lecha, z którym zdobył medal MPJ i zadebiutował w Młodej Ekstraklasie. Od wiosny 2012 gra w trzecioligowej Unii Swarzędz, ale jesienią zaledwie 5 razy wybiegł na boisko i ani razu na 90 minut. Już latem klub był bliski pożegnania się z Mateuszem i wielce prawdopodobne, że stanie się to zimą. Jeśli weźmie się pod uwagę ilu wychowanków klubu z Wałbrzycha gra w wyższej lidze niż klasa okręgowa to trzeba grę Krawca uznać za sukces. Wciąż może być łakomym kąskiem dla klubów, którzy mają problem z młodymi piłkarzami ze statusem młodzieżowca.
Po odejściu Oświęcimki z Brzeska kolejny były gracz wałbrzyskiego klubu opuścił zaplecze ekstraklasy. Michał Protasewicz wykorzystał kontakty w Niemczech i trener Serdar Dayat prowadzący outsidera pierwszej ligi bułgarskiej FK Etar 1924 Veliko Tarnovo. Protas jest optymistą, wierzy, że wywalczy miejsce na lewej stronie, zdobędzie angaż i utrzyma się w lidze - obecnie Etar traci 6 punktów do bezpiecznego miejsca w tabeli. Ciekawe czy na zaplecze ekstraklasy trafi któryś z wałbrzyszan?

sobota, 5 stycznia 2013

BIELskie Podbeskidzie?

Ekstraklasa w tym sezonie jest wciąż pod ostrzałem krytyki. Mnóstwo słabych meczów, rozczarowań ze strony papierowych faworytów, a do tego po jesieni wydaje się być wszystko jasne na dole tabeli. Dawno nie było w lidze takiej sytuacji, że aż dwa zespoły, czyli ewentualny komplet spadkowiczów odstaje wyraźnie od reszty stawki. Zarówno GKS Bełchatów jak i Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda były wymieniane przed sezonem w gronie kandydatów do okupowania ostatnich miejsc, ale nikt nie spodziewał się, że to na co stać oba zespoły to zaledwie jedno zwycięstwo i trzy remisy. Nie pomogły zmiany trenerów, zakontraktowanie zawodników last minute.Co ciekawe przerwa zimowa nie przynosi optymistycznych wieści dla kibiców obu drużyn. Nowi trenerzy, którzy mieli doświadczenie z wyciąganiem z kłopotliwej sytuacji swoje drużyny, złożyli rezygnację z powierzonych im funkcji, bowiem wizja budowania kadr na wiosenną bitwę o ligowy byt mijała się z możliwościami/planami właścicieli klubu. O Bełchatowie od dawna mówi się, że PGE przykręci kurek z pieniędzmi i już latem były kłopoty z dopięciem budżetu, teraz wiadomo, że pożegna się klub z kilkoma starszymi piłkarzami, ale w ich miejsce nie widać następców, nawet takich, których widział Michał Probierz, który realnie brał pod uwagę wariant z degradacją włącznie. W Bielsku Białej buduje się nowy stadion, a póki co wydaje się, że bliżej do inauguracji na niższym szczeblu niż ekstraklasa. Marcin Sasal nie odmienił jesienią diametralnie Podbeskidzia, ale zimą liczył na transfery doświadczonych graczy, którzy ocierali się nawet o kadrę (Stasiak, Rachwał). Zmienił się jednak prezes klubu, który nie widzi sensu budowania zespołu na doświadczeniu i ograniu, bardziej widzi budowę zespołu opartą na systematycznym wprowadzaniu nowych, młodych graczy.
Bartosz Biel grał w kadrze, czas na ekstraklasę?
Te rozbieżności spowodowały rezygnację Sasala, którego zastąpił Dariusz Kubicki. Nie będzie głośnych nazwisk w Bielsku-Białej po stronie nabytków, bowiem wg Wojciecha Boreckiego - nowego prezesa, mają trafić młodzi. Wśród nich pojawia się nazwisko wałbrzyszanina Bartosza Biela. Biel to wychowanek wałbrzyskiego UKS Baszta Wałbrzych, ale piłkarski szlif został mu nadany w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi. Filigranowy pomocnik od wielu lat gra w koszulce z białym orłem na piersi, a drugi sezon jest w kadrze drugoligowego Tura Turek. Eksperyment polegający ogrywanie młodzieży z UKS SMS w wielkopolskiej drużynie nie przynosi wielkich efektów, jeśli chodzi o wyniki, ale młodzi gracze zdobywają niezbędne doświadczenie. Biel w sezonie 2011/12 zagrał 20 razy (3 razy przez 90 minut), w tym sezonie zaliczył 11 występów. Po rundzie jesiennej udał się na testy do białostockiej Jagiellonii, gdzie ewentualny angaż nie oznaczałaby rywalizacji z Kupiszem czy Plizgą, a grę w Młodej Ekstraklasie. Nie bez znaczenia jest fakt, że wówczas wiceprezesem ds. szkolenia był Wojciech Borecki. Przygoda z Białymstokiem Boreckiego trwała raptem ... 4 miesiące. Tuż przed świętami został on prezesem Podbeskidzia, z którym swego czasu awansował do drugiej ligi (prowadził bielski klub podczas rywalizacji z Górnikiem/Zagłębiem Wałbrzych w 3.lidze). Widocznie gra Bartka podczas testów w Jagiellonii przypadła Boreckiemu do gustu, bowiem wśród nowych twarzy podczas pierwszej wewnętrznej gry bielszczan znalazło się miejsce dla Biela. O angaż będą się starali również m.in. bramkarz Baran (Jagiellonia, a swego czasu Chojniczanka), Spławski (Nielba) i Marcin Adamek (Morcinek Koczyce, brat Kamila - rewelacji jesieni w Podbeskidziu). Nowy szkoleniowiec Dariusz Kubicki podopiecznych podzielił na dwie grupy i ta z Bielem w składzie wyszła z rywalizacji zwycięsko 2:1. Portal sportslaski.pl ocenił grę wałbrzyszanina niezbyt wysoko: "wyglądał na lekko zagubionego". Borecki z kolei dla katowickiego Sportu przypomina w udzielonym wywiadzie, że Biel przez ostatnie lata jest etatowym reprezentantem kadry juniorów. Czy Bartek zasili Podbeskidzie? Czas pokaże - warto dodać, że bielszczanie jako pierwsi z ekstraklasowych zespołów zaczęli przygotowania do rundy rewanżowej, a wciąż czyta się jedynie o odejściach kolejnych graczy.

wtorek, 1 stycznia 2013

Ostatni Mohikanin - aktualizacja

Pisząc ponad miesiąc temu o Arturze Milewskim, trenerze Karkonoszy Jelenia Góra, jako o ostatnim czynnym piłkarsko graczu, który grał w pierwszoligowym Górniku Wałbrzych, niestety, byłem w błędzie. Okazuje się, że jesienią po boiskach biegał zawodnik, który pamięta czasy awansu biało-niebieskich do ekstraklasy prawie 30 lat temu! Pełne trybuny stadionu na Nowym Mieście, euforia z awansu, mistrzostwo jesieni w 1983 roku to wszystko było udziałem Andrzeja Wójcika.Wychowanek biało-niebieskich (rocznik 1963) debiutował jeszcze przed dwudziestymi urodzinami, wywalczył sobie miejsce w linii defensywnej ekipy 
Andrzej Wójcik
 Horsta Panica, która wywalczyła historyczny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Andrzej zaliczył debiut w kadrze juniorów, a w Górniku był pewniakiem w obronie przez 5 ektraklasowych sezonów. Paradoksalnie przez ten czas zdobył zaledwie jedną bramkę - strzelił ją Zagłębiu Lubin, do którego przeniósł się latem 1988 po spadku lubinian do drugiej ligi po przegranych barażach z ... Górnikiem Wałbrzych. Okazało się, że Andrzej wiedział co robi. W Wałbrzychu wciąż trwał marazm, który przeistoczył w tragiczny zjazd w dół, a w Lubinie szybko zbudowano ekipę, która w pierwszym roku wywalczyła awans do 1.ligi, w drugim jako beniaminek wicemistrzostwo kraju, a w trzecim roku gry - mistrzostwo! Wójcik w Lubinie spędził 4,5 roku, gdzie oprócz medali MP posmakował gry w europejskich pucharach. Tuż przed trzydziestką wyjechał na zasłużone saksy, gdzie półtora sezonu spędził w Wiener SC, 4,5 roku w 1.FC Magdeburg, a później w TSG Calbe, gdzie grał z innym wałbrzyszaninem Jackiem Cieślą. W międzyczasie bliski był powrotu do polskiej ekstraklasy, trenował w Amice Wronki, zaliczył przedsezonową sesję fotograficzną, ale ostatecznie pozostał w Niemczech. W 2006 wrócił do kraju i rekreacyjnie grywał w Odrze Chobienia, a od dwóch lat (po krótkiej przerwie na sezon w niemieckim SG Gnadau) grał i trenował Victorię Parchów. W rundzie jesiennej w legnickiej A klasie play-manager zagrał w 13 spotkaniach. Od kilku dni trzeba pisać o epizodzie w Parchowie w czasie przeszłym, bowiem tuż przed świętami newsem w klasie okręgowej legnickiej jest objęcie przez Wójcika Stali Chocianów. Za swoim ostatnim trenerem z Victorii mają trafić doświadczeni Huebscher i Nowakowski, a karierę mają wznowić Jeziorny i Ujek. Wójcik jest ojcem Damiana, który również próbuje szczęścia jako piłkarz, stojąc między słupkami. 24-latek urodzony w Wałbrzychu, brakarskiego fachu uczył się w Lubinie, trenował również w Magdeburgu podczas gry ojca w dawnej enerdowskiej drużynie, a później były epizody w Pogoni Szczecin (2.liga), Polonii/Sparcie Świdnica (gdzie podpadł wałbrzyskim fanom po nadmiernej radości po remisie świdniczan z walczącym o awans do 2.ligi Górnikiem), AKS Strzegom, Tęczy Płońsk, Odrze Chobienia, a jesień spędził w kl.okręgowej w Arkonie Przemków i niewykluczone, że zagra przeciwko drużynie ojca. Andrzej Wójcik szkoleniową pracę zaczął już w Niemczech będąc we wspomnianym TSG Calbe grającym menedżerem, w Magdeburgu był asystentem trenera drużyny U-19, następnie w Lubinie prowadził rezerwy seniorów.
Gdy ruszyły rozgrywki Młodej Ekstraklasy był asystentem, a później pierwszym trenerem drużyny Zagłębia ME Lubin w trakcie sezonu 2007/08 (ostatecznie 8.miejsce), a wśród podopiecznych oprócz syna Damian byli m.in.Arboleda, Grzegorz i Mateusz Bartczakowie, Fryzowicz, Oleksy, Plizga). Jednak sukcesy w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy lubinianie odnieśli za kadencji jego następcy Adama Buczka. Potem krótko prowadził rezerwy Magdeburga, by powrócić ostatecznie do kraju. W Lubinie prowadzi zespół młodzików, a również jest aktywny wśród oldbojów Zagłębia. Na zdjęciu po prawej wraz z obecnym kierownikiem ekstraklasowego Zagłębia KGHM Wiesławem Stańko, z którym grał w wałbrzyskim Górniku. Zdjęcie pochodzi z tegorocznego turnieju w Knurowie, który lubinianie wygrali. Sylwetki i formy blisko pięćdziesięcioletniego Wójcika mogą pozazdrościć młodsi gracze. Andrzej jest jednym z nielicznych z mistrzowskiej ekipy, którzy nadal związani są z klubem, często bierze udział w turniejach, a wspiera go Emil Nowakowski, który dał się zapamiętać pod Chełmcem z dobrej gry w drugoligowym wówczas Górniku (sezon 1997/98). Emil grał z Wójcikiem nie tylko w oldbojach Zagłębia, ale i w Victorii Parchów, gdzie był asystentem trenera, a teraz wszystko wskazuje, że razem będą pracować w Chocianowie.
Nie tylko Andrzej Wójcik jest aktywny grając w zespołach oldbojów. W czasach gry na Nowym Mieście odpowiedzialny był za grę w defensywie, gdzie w bramce po erze Walusiaka długo szukano godnego następcy. Bronił Grzywacz, Widecki, ale chyba najwyższe oceny zbierał rówieśnik Wójcika - Gerard Marszałek.
Gerard Marszałek
Marszałek nie imponuje co prawda sylwetką sportową jak Wójcik, ale na pewno jet bardziej aktywny na boisku w swoich rodzinnych stronach. Od lat jest podporą oldbojów z Bielska Białej, którzy często grają w różnego rodzaju okolicznościowych meczach, czy turniejach pod egidą Bielskie Orły. Towarzystwo Sportowe nie tak dawno obchodziło jubileusz dziesięciolecia i w co tygodniowych treningach bierze udział ponoć 20 zawodników.
Grudziądz w Wałbrzychu kojarzy się z przegranym pucharowym bojem Górnika z Olimpią. W mieście gdzie nie ma wielkich tradycji futbolowych funkcjonują również inne kluby niż pierwszoligowa Olimpia. W toruńskiej A klasie walczy Stal, której trenerem jest Tomasz Frelek - swego czasu grający w drugoligowym Górniku. Udziela się również grając w różnego rodzaju turniejach "starszych chłopców".  Frelek grał krótko w wałbrzyskim Górniku, a wśród jego partnerów był m.in. Zbigniew Małachowski, który po opuszczeniu Wałbrzycha wrócił do rodzinnej Wielkopolski (m.in. Warta, Amica, Groclin, KP Konin), gdzie ponownie grał w ekstraklasie, zdobył PP, zagrał w europejskich pucharach. Obecnie jest trenerem juniorów w Sparcie Oborniki, szanowanym organizatorem amatorskich rozgrywek w regionie, a wcześniej prowadził w roli trenera m.in. Spartę Szamotuły i GKS Golęczew.

sobota, 29 grudnia 2012

Jesień stranierich

Nie mamy w Wałbrzychu pochwalić się za bardzo piłkarzami grającymi za granicą.  Jedynym zawodnikiem występującym na najwyższym szczeblu jest Tomasz (Thomas) Gruszczyński. Mierzący 192 cm napastnik ga w prowincjonalnej, z naszego punktu widzenia, luksemburskiej lidze. W swojej przygodzie z piłką krążył pomiędzy Francją (Malencourt, Metz, a wiosną CS Orne Amnéville) a Luksemburgiem (F91 Dudelange, z którym zdobył 7 tytułów mistrza kraju i 4 puchary). Tomasz Gruszczyński latem powrócił do Luksemburga, ale tym razem gra dla FC Progres Niederkorn. W 11 meczach czterokrotnie wpisał się na listę strzelców, w tym 3 razy pokonując bramkarza Etzella Ettelbruck. W drugiej lidze z kolei występował wałbrzyski bramkarz Łukasz Jarosiński. W norweskiej Adeccoligaen jego zespół Alta IF niestety zajął ostatnie miejsce, Łukasz jesienią zagrał w 10 spotkaniach, ale ostatni raz na początku września. Zimę spędzi pewnie na poszukiwaniu nowego pracodawcy.
Tomasz Gruszczyński (FC Progrès Niedercorn)
 W niemieckiej najwyższej klasie rozgrywkowej pracuje Adam Matysek, który już siódmy rok odpowiada za szkolenie bramkarzy FC Nuernberg. Wcześniej za zachodnią granicą bronił barw Fortuny Koeln, FC Gutersloh i Bayeru Leverkusen. Karierę szkoleniową zaczął jednak w ojczystym kraju (kadra U-21 i Górnik Zabrze) i kontynuuje ją z powodzeniem obecnie w Bawarii.
Adrian Mrowiec po opuszczeniu Szkocji krótko związał się z RB Lipsk, potrenował przy Ratuszowej by osiąść w trzecioligowym Chemnitzer SC. Dołączył przed 9.kolejką, zagrał w kolejnych ośmiu meczach, ale z meczu na mecz grał coraz gorzej. Rundę jesienną zakończył na 8 ( 7 w pełnym wymiarze czasowym) spotkaniach, w których zobaczył 1 żółtą kartkę. Po jesieni Chemnitzer zajmuje siódmą lokatę ze stratą 13 punktów do trzeciego miejsca premiowanego barażami o awans.
Roman Maciejak długo szukał klubu, zarówno w Niemczech jak i w Polsce. Dość niespodziewanie wylądował w Waldhoff Manheim. Jesienią zagrał w 5 spotkaniach, w których łącznie uzbierał ... 20 minut. Tylko raz jednak schodził z boiska pokonany. Jego klub w południowo-zachodniej grupie Regionalligi zajmuje 5.miejsce ze stratą 3 punktów do drugiego miejsca, które daje awans.
Jacek Cieśla (FC EISdorf)
Nieco zapomniany w Wałbrzychu Jacek Cieśla w tym roku skończył już 36 lat, a w kraju przypomniał się z jak najgorszej strony - w związku z aferą korupcyjną. W Niemczech gra od 2005, a od dwóch lat w amatorskim klubie FC Eisdorf, wcześniej bronił barw TSG Galbe, TSV Wacker 09 Nordhausen i VfR Osterode 09. Pozostał w rejonie Dolnej Saksonii i w lidze Kreisliga Osterode (dziewiąty szczebel rozgrywek - liga powiatowa) z Eisdorf zajmuje po jesieni wysokie 4.miejsce ze stratą 7 punktów do lider. Trzy szczeble wyżej, na szóstym poziomie rozgrywek w Verbandslidze (lidze związkowej) pracuje jako trener Rafał Klajnszmit, który wiosną 1998 grał w Górniku Wałbrzych. Piłkarską karierę kończył w Niemczech grając w Hallescher SV i SV 07 Eschwege, gdzie zaczął pracę trenerską. Potem prowadził zespoły młodzieżowe OSC Vellmar, a teraz szkoli SV Alder Weidenhausen. Z Klajnszmitem w Halle grał swego czasu były pomocnik wałbrzyskiego Górnika Dariusz Kurzeja, który w Niemczech przebywa  od 1995. W tym roku 43 latek strzelał bramki w rozgrywkach oldbojów w barwach FSV Bennstedt. W Bezirliga (8.poziom rozgrywkowy) w rezerwach BSV Schwarz-Weiss Rehden wciąż gra 40-letni już Piotr Jacyna, bodaj największa gwiazda Zagłębia Wałbrzych, w okresie tuż przed fuzją z Górnikiem.  Jacyna gra w Niemczech od 2003 roku, a przed długi okres grywał wraz z Ireneuszem "Tomkiem" Bednarskim, który po sezonie 2011/12 zakończył karierę.
Bartosz Konarski (Motzing)
W Niemczech znajdziemy nazwiska innych Thoreziaków czynnych sportowo: Sebastian Matuszak i Robert Rzeczycki grają w Polonii Monachium (5.miejsce po jesieni w monachijskiej Kreisklasse). Karierę na zachodzie wybrał nie tak dawny gracz drugoligowego Górnika, związany głównie z AKS Strzegom - Bartosz Konarski. Jego obecny klub SV Motzing zajmuje 4.miejsce ze stratą ledwie 4 punktów do lidera Kriesligi (9.poziom rozgrywek). Popularny "Konar" często przez niemieckich dziennikarzy ma zmieniane imię na Bertl. W każdym bądź razie w 17 meczach aż 15 razy wpisywał się na listę strzelców. Raz zobaczył czerwoną kartkę, a jedyna próba z 11 metrów zakończyła się fiaskiem. Na liście snajperów zajmuje 4.miejsce ze stratą 5 goli do najskuteczniejszego Koeglmeiera.
Austria to dla piłkarzy z okolic Wałbrzycha miejsce bardzo popularne. Nie ma co prawda takiego boomu jak przed laty, kiedy wielu graczy łączyło grę w soboty pod Alpami z niedzielną grą w niższym klasach rozgrywkowych w Polsce, ale wciąż grają tam piłkarze, którzy grali pod Chełmcem, w Świdnicy, Bielawie czy Kamiennej Górze. Dosyć długo trwa przygoda w Austrii Rafała Tragarza, który swego czasu brylował w Polonii Świdnica, a potem grywał w wałbrzyskim Górniku. Obecnie, jak większość graczy z naszego regionu gra w 2.klasse (7.poziom rozgrywek) - jego Kleinpoechlarn SV, gdzie łączy rolę trenera z grą w środku pola, zajmuje 10.miejsce na 13 drużyn, a popularny "Rura" strzelił 6 bramek.
Damian Misan (Poggstall)
Wcześniej w Austrii (od 1996) grał w zespołach m.in. Raxendorf SV, Yspertal SV. W tej samej grupie odnalazł się Damian Misan, który wiosną grał w pierwszoligowej Flocie Świnoujście, a rundę jesienną zaczął w jeleniogórskiej okręgówce w Olimpii Kamienna Góra. Damian gra w SC Poggstall a jesienią strzelił aż 13 bramek w 13 meczach zostając drugim strzelcem rundy.  W jednym meczu potrafił czterokrotnie zmusić do kapitulacji bramkarza rywali. Jak się okazuje nie jest to jego pierwsza gra w Austrii, bowiem jesienią 2010 grał w SC Raika Trenkwalder Wieselburg. W innej grupie 2.klasse - Alpenvorland znajdziemy innych ekswałbrzyszan, choć akurat o koronę króla strzelców walczy świdniczanin Mateusz Kopernicki, który trafił do siatki rywala aż 22 razy. 9 razy strzelił z kolei Bartosz Sobota (Kirnberg USV -9.miejsce), który w ataku może liczyć na znanego z występów w Kuźni Jawor Mirosława Klimko. Ojciec Pawła Matuszaka, Radosław, którego znają pod Alpami jako Matuzak gra w outsiderze grupy Ybbstal w ASKO Lunz/See, gdzie gra również jego kolega z Kamiennej Góry Łukasz Bieńkowski.
Z pewnością wyżej wymienieni to nie są wszyscy wałbrzyscy gracze, grający za granicą. Wciąż czekamy na debiuty w seniorach we Włoszech Łasickiego czy Parola. Kto wie czy znowu sytuacja nie zmusi ubrania bramkarskiej bluzy Waldemara Nowickiego na Wyspach Owczych. Ostatnio Przegląd Sportowy podsumował występy Polaków za granicami i jedyną wzmianką związaną z naszym regionem było zaklasyfikowanie Adriana Mrowca do grupy Rozczarowania.

czwartek, 20 grudnia 2012

Przedświąteczny błysk Seby

 Nie było w mijającym roku wielu newsów zza oceanu dotyczących gry Sebastiana Janikowskiego w NFL. Oakland Raiders. Wynika to nie tylko z braku sukcesów, ale ze specyfiki dyscypliny, którą uprawia. W polskich mediach usłyszeć można o kiepskich z reguły występach Marcina Gortata w NBA, a o wałbrzyszaninie cisza. Niewielu zna dokładnie zasady gry futbolu amerykańskiego, a tamtejsza liga zawodowa głównie kojarzona jest z powodu szumu wokół Super Bowl oraz obecności polskiego jedynaka, syna Henryka Janikowskiego, byłego kadrowicza w europejskiej odmianie futbolu. Ostatnia kolejka NFL była jednak dla Janikowskiego wyjątkowa. 
"Jeźdźcy" z Oakland podejmowali "Wodzów" z Kansas City. Chiefs mają po meczu kiepską serię - przegrali 10 z 11 meczów i mając bilans 2-12 nie mają zbytnio szans na play-off. O Raiders (4-10) też trudno powiedzieć, że to może być ich sezon. Ale wyniku 15:0 nie spodziewano się. A bohaterem był urodzony w Wałbrzychu kopacz, którego angielski odpowiednik "kicker" lub "football placekicker" brzmi o wiele bardziej efektowniej. Seba zdobył wszystkie 15 punktów: w I kwarcie kopiąc z 20 jardów, w II z 50 oraz 57, w III z 30 a w ostatniej z 41 jardów. Wykorzystał 5 z 6 prób. Te dokonania nie pozostały bez echa w USA  i właśnie został nagrodzony za niedzielne dokonania tytułem Gracza Tygodnia: "AFC Special Teams Player of the Week". Jest to już piąta taka nagroda Sebastiana podczas jego kariery w lidze NFL. Jego ostatni najbardziej spektakularny wyczyn to celne kopnięcie z 63 jardów podczas meczu otwierającego sezon 2011. W tym sezonie ma również znakomity procent skuteczności - 90,6%, bowiem wykorzystał 29 z 32 prób.