niedziela, 13 lutego 2022

Odszedł Marian Kowalski

 W piątek 11.02.2022 odszedł Marian Kowalski. 
Dla kibiców młodszego pokolenia jest być może anonimową postacią, a tak naprawdę był jednym z głównych bohaterów najlepszej w historii Górnika Wałbrzych jedenastki, która nie miała sobie równych jesienią 1983 roku.
Marian Kowalski urodził się 13 grudnia 1957 roku w Bielawie, gdzie po raz pierwszy głośno o nim się zrobiło w sezonie 1972/73. Prowadzeni przez Henryka Nykla trampkarze Bielawianki zdominowali rozgrywki podokręgu Świdnica odnosząc komplet 30 zwycięstw przy stosunku bramkowym 140:0! Partnerami Mariana byli późniejsi ligowcy w osobach Jacka Jareckiego, Michela Nykla, Gerarda Śpiewaka czy Jerzego Buczyńskiego. Kowalski najlepszy sezon w bielawskim klubie zaliczył w edycji 1975/76 - debiutował w zespole seniorów osiągając 3.miejsce w klasie międzyokręgowej, a z drużyną juniorów najpierw zdobył mistrzostwo Dolnego Śląska, a w ćwierćfinałowym turnieju zameldowali się na 4.miejscu. Do dzisiaj jest to największy sukces piłkarskiej Bielawianki. Prowadzeni przez duet trenerski Henryk Nykiel - Leszek Kluźniak w turnieju w Łodzi rywalizowali z Odrą Opole (1:1 - późniejszy wicemistrz Polski!), ŁKS Łódź (0:1) i Górnikiem Zabrze (0:2). 
Naturalnym krokiem było przejście do lepszego klubu, a od lata znakomicie współpraca się układała z Górnikiem Wałbrzych. Przed rundą wiosenną sezonu 1976/77 wraz z Gerardem Śpiewakiem dołączył do drużyny Stanisława Świerka, któremu pomagał Horst Panic.Niespełna 20-letni Marian z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, gdzie w drugiej linii miał za partnerów Obuchowskiego, Ciołka czy Borsuka. Już w 1978 roku wałbrzyszanie byli blisko awansu do 1.ligi, czyli dzisiejszej ekstraklasy. Niestety, Marian Kowalski stracił praktycznie dwa lata gry z powodu kontuzji łękotki. Po odejściu Świerka skutecznej walki o wygraną w drugiej lidze nie udało się nawiązać ani Franciszkowi Mikuckiemu, ani Józefowi Majdurze, a udało się Horstowi Panicowi w drugiej kadencji. Wiosną 1983 Wałbrzych po 9 latach ponownie zawitał na futbolowe salony, a runda jesienna zakończona na pierwszym miejscu rozbudziła apetyty na więcej. Górnik znalazł się na ustach całej piłkarskiej Polski. Gwiazdą zespołu był Włodzimierz Ciołek, a druga linia biało-niebieskich zbierała zewsząd komplementy. Paradoksalnie jedynie Marian Kowalski nie wpisał się na listę
strzelców.  
Tygodnik Piłka Nożna sklasyfikował go na 10.miejscu wśród najlepszych prawych obrońców za 1983 rok. 
W plebiscycie na Piłkarza Roku 1983 głosami czytelników Marian Kowalski znalazł się na 13.miejscu! 
W plebiscycie Trybuny Wałbrzyskiej na Sportowca Roku znalazł się na wysokim szóstym miejscu.
Dziennikarze Piłki Nożnej tak Go opisywali:
Kowalski to typowy skrzydłowy, jakich mało już w kraju. Oto jak sam określa swoje miejsce na boisku: "Mój pierwszy trener, pan Nykiel, nauczył mnie, że grając na skrzydle mam wypracowywać dogodne sytuacje strzeleckie dla kolegów. Kiedy widzę dobrze ustawionego pod bramką Kosowskiego, Stelmasiaka lub Ciołka, zawsze podaję im piłkę".
Z kolei Horst Panic dla katowickiego Sportu mówił o Marianie: Nie znam drugiego piłkarza w lidze, który wykonywałby tak wspaniałe - silne i bite z rotacją dośrodkowania. Kiedyś podobnie zagrywał Gadocha.
Wielkim wydarzeniem dla Kowalskiego było powołanie do reprezentacji Polski. Antoni Piechniczek powołał Go na mecz Polski z Rumunią (2:2, 07.09.1983), ale całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, a historycznym pierwszym kadrowiczem z Górnika Wałbrzych został tym samym Włodzimierz Ciołek. Nazwisko Mariana nie zniknęło z notesów selekcjonerów. Wiosną 1984 roku trafił do prowadzonej przez Henryka Apostela kadry młodzieżowej. Wówczas regulamin rozgrywek dopuszczał grę zawodnika powyżej limitu wiekowego. Kowalski wystąpił dwukrotnie w Opolu przeciwko Portugalii oraz Hiszpanii. ten drugi występ to pierwszy ćwierćfinałowy pojedynek ME U-21.
Po remisie 2:2 biało-czerwoni przegrali rewanż z późniejszym wicemistrzem kontynentu.
Marian Kowalski w barwach Górnika Wałbrzych w latach 1977 - 85 rozegrał 183 mecze, w których strzelił 9 goli. W ekstraklasie w latach 1983-85 skompletował 42 mecze. Latem 1985 roku przeniósł się do Zagłębia Lubin, które właśnie awansowało do ekstraklasy. W latach 1985-88 rozegrał dla Miedziowych 77 spotkaniach, w których zdobył 2 bramki. Co ciekawe, swoją premierową bramkę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Marian strzelił w meczu Zagłębia z ... Górnikiem Wałbrzych! 16.04.1986 pokonując Marka Grzywacza dał zwycięstwo 2:1 przybliżając lubinian do utrzymania w lidze.
Był skromnym czlowiekiem, wydaje się, że nieco zapomnianym w Wałbrzychu. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w poniedziałek, 14.02.2022 w Piławie Górnej.

wtorek, 4 stycznia 2022

Odszedł Piotr Smoczyk

 

Powyżej fotografia z 2004 roku, z meczu klasy okręgowej pomiędzy Nysą Kłodzko a Górnikiem/Zagłębiem Wałbrzych (0:3). Z lewej strony Piotr Smoczyk przyglądający się pięknemu uderzeniu Marcina Miecznikowskiego. Niestety, obu już nie ma wśród nas...

Piotr Smoczyk był podstawowym zawodnikiem drużyny juniorów Górnika Wałbrzych, która w 1998 roku sięgnęła po czwarte miejsce w mistrzostwach Polski juniorów. Sukces juniorów zbiegł się z kłopotami seniorów klubu, którzy zostali wycofani z rozgrywek 2.ligi, by przystąpić w sezonie 1998/99 do rywalizacji w 4.lidze. Tam duet trenerów Ryszard Mordak - Wiesław Walczak zbudował mocny zespół na niedawnych pretendentach do gry w ekstraklasie i zdolnych juniorach. Adam Jaworski, Marcin Domagała, Rafał Jeziorski zadebiutowali już w 1.kolejce, natomiast popularny Smoku na swój premierowy występ musiał czekać do kolejnej ligowej serii. 23 sierpnia na murawie Stadionu 1000-lecia Orzeł Ząbkowice Śląskie niespodziewanie do przerwy prowadził  faworyzowanymi gospodarzami 1:0. Po godzinie gry, już przy stanie 1:1, Piotr zmienia kolegę jeszcze z drużyny juniorów Adama Jaworskiego. Półgodzinny występ to co prawda otrzymana żółta kartka, ale i radość z wygranej. Grający z nr 20 na koszulce Smoczyk w swoim premierowym sezonie jeszcze trzykrotnie oglądał żółte kartki, a w 33 meczach zdobył jedną bramkę. 
W trzeciej lidze wypromowali się jego koledzy (Jeziorski, Morawski), którzy trafili do klubów z wyższych lig. Smoczyk w trzeciej lidze należał do wyróżniających się zawodników, jako gracz defensywny dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Niestety zimą doznał kontuzji i imponujący walecznością opuścił całą rundę wiosenną sezonu 1999/2000. Ciężka kontuzja nie pozostawiła bez wpływu na jego grę, bo wyraźnie Smoku gorzej się prezentował niż przed urazem. Po spadku do 4.ligi wydawało się, że przeniesie się do Promienia Żary, ale pozostał w Wałbrzychu, by razem grać z młodszym o cztery lata bratem Marcinem. Przez uraz zagrał zaledwie 5 razy, a po wycofaniu się Górnika/Zagłębia z rozgrywek 4.ligi dołączył do piłkarzy Włókniarza Mirsk. Tam wałbrzyska kolonia (Wodzyński, Michno, Kochanowski, Sałata, Matuszak, Nadzieja i Smoczyk z 3 trafieniami) walnie przyczyniła się do wygrania jeleniogórskiej okręgówki. Przed sezonem 2002/03 Piotr Smoczyk wraca do Wałbrzycha, gdzie reaktywowano przy Ratuszowej drużynę seniorów, która walczyła o prymat w ... A klasie. Powrót zaliczył naprawdę spektakularny. 2.kolejka, derbowe spotkanie z MKS 1985 Szczawno Zdrój, który sensacyjnie obejmuje prowadzenie 2:0, starszy z braci Smoczyków pojawia się na boisku dopiero po przerwie, wyraźnie jego gra rozruszała młodą drużynę, sam wypracował zwycięską bramkę na 3:2.
Mimo 24 lat był bowiem jednym z najbardziej doświadczonych zawodników. Znakomicie sobie poczynał w sezonie 2003/04 w klasie okręgowej, gdzie imponował ponownie walecznością, bezpardonowymi wejściami. Kapitalnym występem w jego wykonaniu był mecz wiosenny z Niemczanką Niemcza (5:1), gdzie do pięknego uderzenia zza pola karnego dorzucił dwie asysty po... wrzutach z autu! Gdy wydawało się, że będzie również kluczowym zawodnikiem w 4.lidze Piotr przeniósł się do sąsiada zza miedzy, czyli Czarnych Wałbrzych. Wówczas grę w Polsce łączył z grą w austriackiej lidze regionalnej. 
Po dwóch latach gry w Czarnych przenosi się do Szczawna Zdrój. W popularnych Mineralnych gra 4,5 roku zdobywając awans do 4.ligi i grając w niej trzy sezony, aż do spadku do klasy okręgowej.
W sezonie 2008/09 zagrał przeciwko niedawnym kolegom z Górnika wyprowadzając swój zespół w roli kapitana - zdjęcie poniżej:
Po degradacji Smoka oglądaliśmy na boiskach klasy okręgowej, ale w ówczesnym okręgu jeleniogórskim. Dołączył do Olimpii Kamienna Góra, gdzie grał m.in. z obecnym szkoleniowcem Górnika Nowe Miasto Wałbrzych Wojciechem Błażyńskim. Później było już tylko rekreacyjne granie w Zagórzu Śląskim, Jaczkowie, Borowicach. Charakterystyczny stabilizator na prawym kolanie, wciąż waleczna postawa, ale wieku i zdrowia Piotr nie mógł oszukać. Oczywiście wrócił do grania mimo zaawansowanego już jak na piłkarza wieku. Za namową kolegów, z którymi grał w Grodnie i Jokerze zgłosił akces do rezerw Szczawna Zdrój, a ostatnie dwa sezony rozegrał w Zagłębiu Wałbrzych, również ze swoim synem Wiktorem. Jego charakter pozwolił Thorezowi uniknąć kompromitacji, bowiem, gdy zabrakło bramkarza bluzę z nr 1 zakładał Piotr i odważnie wchodził do bramki, mimo, że mierzy niewiele ponad 170 cm wzrostu!
2 stycznia jako pierwszy fanpage MKS Szczawno Zdrój podał niezwykle smutną informację, że Piotra Smoczyka już nie zobaczymy na boisku...
Wśród kibiców zapamiętany będzie jako jeden z najbardziej walecznych i uniwersalnych zawodników jakich mogliśmy oglądać na wałbrzyskich boiskach.

Piotr Smoczyk  pomocnik, obrońca, bramkarz, ur. 01.07.1979 zm. 02.01.2022.

Debiut w zespole seniorów: 23.08.1998 Górnik Wałbrzych – Orzeł Ząbkowice 2:1 (0:1), łącznie w Górniku 115 meczów – 17 goli, w Zagłębiu Wałbrzych  23 mecze.

Kluby: Górnik Wałbrzych (do 1999), Górnik/Zagłębie Wałbrzych (2000-2001), Włókniarz Mirsk (2001), Górnik/Zagłębie Wałbrzych (2002-2004), ASV Kienberg Gaming (2003-2006), Czarni Wałbrzych (2004-2006), MKS 1985 Szczawno Zdrój (2006-2011), Olimpia Kamienna Góra (2011-2013), LZS Grodno Zagórze Śląskie (2013/14), Hottur Borowice (2015), LZS Grodno Zagórze Śląskie (2015/16), MKS II Szczawno Zdrój (2019), Zagłębie Wałbrzych (2020-2021).
Sukcesy: 4.miejsce w MPJ (1998), awans do 3.ligi (1999 z Górnikiem), awans do 4.ligi (2002 z Włókniarzem, 2004 z Górnikiem/Zagłębiem, 2008 z MKS 1985), awans do klasy okręgowej (2003 z Górnikiem/Zagłębiem).

niedziela, 2 stycznia 2022

Wałbrzyska jesień na szczeblu centralnym

Coraz mniej piłkarzy, którzy wychowali się w klubach podokręgu wałbrzyskiego, bądź reprezentowali w je w przeszłości, odgrywa wiodące role na szczeblu centralnym. 
W PKO Ekstraklasie tak naprawdę pewniakiem w swojej drużynie jest jedynie Janusz Gol. Jeden z nestorów wśród Polaków występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w barwach Górnika Łęczna, w całej lidze jedynie Flavio Paixao i Lukas Podolski są starszymi wśród snajperów. Były kadrowicz, mistrz i zdobywca Pucharu Polski wrócił do ojczyzny po rocznym pobycie w Dinamo Bukareszt. Wybrał grę w beniaminku z Lubelszczyzny, który długo okupował dolne rejony tabeli, by zimę spędzić na ostatnim bezpiecznym miejscu. 
Wiosną o tę pozycję będzie walczył inny zespół, który awansował z 1.ligi - Bruk-Bet Termalica Nieciecza, gdzie występuje aż 3 byłych graczy wałbrzyskich drużyn. Ernest Terpiłowski był autorem pierwszej bramki w sezonie 2021/22 i ... na tym poprzestał. Największym zaufaniem trenera Mariusza Lewandowskiego cieszył się Paweł Żyra, ale podczas treningu złamał  piątą kość śródstopia. Z kolei Michał Orzechowski nawet w połowie jesiennych występów nie załapał się do meczowej kadry.
Letni transfer Radosława Cielemęckiego ze stołecznej Legii do Wisły Płock niektórzy uznali za jeden z ciekawszych. 18-letni reprezentant młodzieżowych reprezentacji miał na swoim koncie tytuł mistrzowski i debiut w ekstraklasie, ale na regularną grę nie mógł liczyć przy Łazienkowskiej. Jesienią co prawda lepiej się prezentował niż okrzyknięty wielkim talentem Dawid Kocyła, ale za to dobrze wprowadził się duet byłych graczy Escoli Warszawa, rówieśnicy Cielemęckiego Fryderyk Gerbowski i Marcel Błachewicz. Płocczanie kapitalnie prezentowali się na własnym boisku (8 zwycięstw i 2 remisy), ale wręcz tragicznie w delegacjach, gdzie równie dramatycznym bilansem (3 punkty w 9 meczach) mogą się pochwalić jedynie zespoły z Niecieczy i Warszawy. Jedyna wygrana, w Grodzisku Wielkopolskim z Wartą Poznań (2:1) osiągnięta została dzięki premierowemu trafieniu w ekstraklasie Radosława Cielemęckiego. 
Partnerem w Legii i reprezentacji Polski był Szymon Włodarczyk, którego z zespołem aktualnego wciąż mistrza Polski łączy kontrakt. Sezon rozpoczął na ławce rezerwowych, gdzie w 4 na 6 meczów eliminacji Ligi Mistrzów oglądał z ławki rezerwowych. Trzeba jednak uczciwie dodać, że Czesław Michniewicz do kadry meczowej powoływał aż 23 zawodników. W europejskich pucharach Szymon zadebiutował dopiero pod koniec listopada w Leicester. Na krajowych boiskach w ekstraklasie dorzucił zaledwie 5 epizodów. Miał kilka sytuacji, ale w dramatycznie słabo grającym zespole Legii nie wpisał się na listę strzelców. Za to błysnął w rezerwach (hat-trick w derbowym meczu z Polonią) i PP, gdzie jego gol dał wygraną w Lublinie z Motorem i awans do ćwierćfinału. 
Natomiast w Lubinie przypomniał o sobie Dawid Pakulski, który wrócił po nieudanym wypożyczeniu do Motoru Lublin. 10 występów jest nieco mylące, bowiem wałbrzyszanin głównie zawdzięczał ... polityce klubu, która wręcz wymuszała na szkoleniowcu wystawianie młodych zawodników poniżej 24.roku życia. Okazało się, że nie szło to w parze ze zdobywaniem punktów, więc pożegnano się jeszcze przed przerwą zimową z trenerem Żurawiem. Czy nowy trener, Piotr Stokowiec, da mu jeszcze ligową szansę, gdy Pakiemu brakuje zarówno zarówno asyst jak i bramek? W ligowej meczowej kadrze Miedziowych zadebiutował 17-letni bramkarz Szymon Weirauch.
Poniżej bilans byłych zawodników wałbrzyskich klubów:  
👉Igor ŁASICKI (Pogoń Szczecin, 2.miejsce) – 3 razy rezerwowy
👉Radosław CIELEMĘCKI (Wisła Płock, 6.miejsce) – 8 meczów, 9 razy rezerwowy – 1 gol (257 minut/32 min./mecz)
👉Szymon WIERAUCH (Zagłębie Lubin, 14.miejsce) – 7 razy rezerwowy
👉Dawid PAKULSKI (Zagłębie Lubin, 14.miejsce) – 10 meczów, 2 razy rezerwowy – (382 minut/38min./mecz)
👉Janusz GOL (Górnik Łęczna, 15.miejsce) – 17 meczów – 2 gole/ 5 żółtych kartek/1 czerwona kartka (1409 minut/83 min./mecz)
👉Szymon WŁODARCZYK (Legia Warszawa, 17.miejsce) - 5 meczów, 2 razy rezerwowy (138 min./28 min./mecz)
👉Ernest TERPIŁOWSKI (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 18.miejsce) – 11 meczów – 1 gol (603 min./55 min./mecz)
👉Michał ORZECHOWSKI (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 18.miejsce) – 4 mecze, 4 razy rezerwowy (98 min./24 min./mecz)
👉Paweł ŻYRA (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 18.miejsce) – 5 meczów, 2 razy rezerwowy – 1 żółta kartka (234 min./47 min./mecz).
W Fortuna 1.liga jesień należała do legnickiej Miedzi. Jak się okazało powierzenie roli I szkoleniowca Wojciechowi Łobodzińskiemu okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Lider ma aż 9 punktów przewagi nad trzecią w tabeli Koroną, którą wiosną będzie podejmować na własnym boisku, podobnie jak groźne ekipy Widzewa, Sandecji czy Chrobrego. Z akcentów wałbrzyskich to dosłownie przemknął 23-letni obrońca wychowanek Gryfa Świdnica Michał Pojasek. Kto wie, czy głośniej nie będzie o jego krajanie ze Świdnicy o 7 lat młodszym bramkarzu Alanie Madalińskim, który co prawda został zgłoszony do rozgrywek, ale nie dane mu było załapać się nawet do meczowej kadry. Jedynym sukcesem był udział w testach w słynnej AC Parma, gdzie obecnie gra Gianluigi Buffon. Latem Legnicę na Łódź zamienił Paweł Zieliński, który należał do najlepszych zawodników na swojej pozycji. Prawy defensor Widzewa najprawdopodobniej latem będzie świętował awans z kolegami awans do ekstraklasy.
Dominik Piła [Foto: swidnica24.pl]
Ambicji awansowych nie ukrywają w wielu klubach, również w Tychach, gdzie wciąż kluczową postacią jest Bartosz Biel. Ale najszybciej w ekstraklasie może zadebiutować zawodnik siódmej drużyny, który w zgodnej opinii jest najlepszym młodzieżowcem grającym na pierwszoligowych boiskach. Dominik Piła, bo o nim mowa jest wychowankiem świdnickiego Gryfu, a po grze w juniorach Polonii/Stali Świdnica latem 2017 przeprowadził się do Chrobrego Głogów. W lipcu 2019 zadebiutował w I drużynie seniorów i do tej pory skompletował 46 meczów, w których strzelił 4 bramki. Stał się nie tylko kluczowym zawodnikiem drużyny Ivana Djurdjevića, ale wyróżniającym się zawodnikiem całej 1.ligi, a także trafił do młodzieżowej (U-21) reprezentacji Polski. Wiadomo, że nie przedłuży z Chrobrym wygasający w czerwcu kontrakt, ale już teraz pisze się o zainteresowaniu ze strony Rakowa Częstochowa, Radomiaka, Górnika Zabrze, Wisły Kraków czy Widzewa Łódź. W różnych wyborach Jedenastki Jesieni 1.Ligi nazwisko Dominika często się pojawia, choć przypisać go do konkretnej pozycji jest niezwykle trudno, bowiem szkoleniowiec głogowian wystawiał go zarówno w defensywie, jak i drugiej linii aż po atak.
Wśród pierwszoligowych pomocników wyróżniał się jeden z najwyższych zawodników grających w formacjach ofensywnych. Miłosz Trojak, mierzący 191 cm, gra w Odrze Opole od rundy wiosennej 2019, ale w takiej dyspozycji jak jesienią jeszcze nie był widziany. Gdyby był młodszy zapewne stanowiłby zainteresowanie klubów ekstraklasy. Jego klubowy kolega świdniczanin Arkadiusz Piech powoli schodzi z futbolowej sceny odgrywając coraz mniejszą rolę w opolskiej drużynie.
Dawid Kubowicz był pewniakiem w Resovii Rzeszów. Początek sezonu rozpoczął na ławce rezerwowych, a zadebiutował dopiero w 6.kolejce. Natomiast regularnie zaczął grać, gdy trenera Ryszarda Mroczkowskiego zastąpił Dawid Kroczek. Podobną pozycję w swoim zespole miał Rafał Figiel, ale odległa pozycja katowickiej Gieksy jest daleka od oczekiwań i ambicji kibiców, działaczy i samych zawodników. 
Beniaminek z Polkowic zremisował aż połowę z dotychczasowych 20 meczów, ale po stronie wygranych ma zaledwie jedno spotkanie. Mateusz Piątkowski dorzucił 7 trafień, ale pewnie żałuje pudła z 11 metrów w spotkaniu ze Stomilem Olsztyn (2:2). Trener Paweł Barylski sporo dawał szans również Dominkowi Radziemskiemu, który miał nawet pewniejszą pozycję niż wiosną. W Górniku pożegnano szkoleniowca, nowym został Szymon Szydełko, a polkowiczanie wiosną będą walczyć o utrzymanie, do którego obecnie brakuje 6 punktów. Oto bilans byłych zawodników wałbrzyskich klubów:
👉Michał POJASEK (Miedź Legnica, 1.miejsce) – 2 mecze, 4 razy rezerwowy – 4 min./ 2 min./mecz)
👉Igor LEWANDOWSKI (Miedź Legnica, 1.miejsce) – 2 razy rezerwowy 
👉Paweł ZIELIŃSKI (Widzew Łódź, 2.miejsce) - 19 meczów, 1 gol, 2 asysty, 1 żółta kartka (1845 min./88 min./mecz)
👉Miłosz TYSIAK (Sandecja Nowa Sącz, 5.miejsce) – 1 raz rezerwowy
👉Bartosz BIEL (GKS Tychy, 6.miejsce) – 16 meczów – 2 gole, 1 asysta, 1 czerwona kartka (1021 min./64 min./mecz)
👉Dominik PIŁA (Chrobry Głogów, 7.miejsce) – 19 meczów, 2 gole, 5 asyst, 1 raz rezerwowy (1603 min./84 min./mecz)
👉Arkadiusz PIECH (Odra Opole, 8.miejsce) – 16 meczów, 1 gol, 1 asysta, 1 żółta kartka (740 min./46 min./mecz)
👉Miłosz TROJAK (Odra Opole, 8.miejsce) – 19 meczów, 1 gol, 5 asyst, 5 żółtych kartek (1634 min./86 min./mecz)
👉Kamil DANKOWSKI (ŁKS Łódź, 10.miejsce) – kontuzja kolana
👉Dawid KUBOWICZ (Resovia Rzeszów, 11.miejsce) – 14 meczów, 1 gol, 2 żółte kartki (1204 min./ 86 min./mecz)
👉Dominik BRONISŁAWSKI (Skra Częstochowa, 12.miejsce) – 6 meczów, 11 razy rezerwowy (44 min./ 7 min./mecz)
👉Rafał FIGIEL (GKS Katowice, 13.miejsce) – 20 meczów, 1 gol, 2 asysty, 2 żółte kartki (1628 min./81 min./mecz)
👉Michał MASŁOWSKI (Zagłębie Sosnowiec, 14.miejsce) – kontuzja zerwanie więzadła krzyżowego
👉Dorian KRAKOWSKI (Górnik Polkowice, 18.miejsce) – 7 meczów, 4 żółte kartki (224 min./32 min./mecz)
👉Dominik RADZIEMSKI (Górnik Polkowice, 18.miejsce) – 19 meczów, 1 asysta, 1 żółta kartka (1194 min./63 min./mecz)
👉Mateusz PIĄTKOWSKI (Górnik Polkowice, 18.miejsce) – 18 meczów, 7 goli, 1 czerwona kartka (1324 min./73 min./mecz)
W eWinner 2.lidze jeszcze skromniej wypadają wychowankowie wałbrzyskich klubów, gdzie najwięcej gra w rezerwach Śląska Wrocław. Wrocławianie w ubiegłym sezonie zbierali gratulacje za skuteczną
Paweł Oleksy [foto:stalrzeszow.pl]
grę, dostrzeżony został duet szkoleniowy Piotr Jawny - Marcin Dymkowski, który przeniósł się do pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała. Pod wodzą Krzysztofa Wołczka Śląsk II jest bliżej strefy spadkowej niż miejsca barażowego.
Jedyną drużyną bez domowej porażki wśród drugoligowców jest rzeszowska Stal. Dodatkowo skuteczna gra na wyjeździe, 5 wygranych w 9 delegacjach, spowodowała, że drużyna Daniela Myśliwca po rundzie jesiennej przewodzi ligowej stawce z 7 punktową przewagą nad drugą Chojniczanką Chojnice i 9 nad Ruchem Chorzów zajmującym pierwsze barażowe miejsce. Podstawowym defensorem drużyny lidera jest wychowanek Skalnika Czarny Bór Paweł Oleksy, który latem przeszedł z pierwszoligowego Chrobrego Głogów. Trzynaście występów może nie wygląda efektownie, ale na więcej nie pozwolił uraz mięśni przywodzicieli, który wykluczył go z gry prawie 4 tygodnie.
Kraków ma dwa zespoły w ekstraklasie oraz dwa w drugiej lidze. A jeszcze czai się mająca mocarstwowe plany Wieczysta. W drugiej lidze grają Garbarnia i Hutnik. O ile piłkarzom z Nowej Huty niezwykle trudno będzie utrzymać status drugoligowca to popularni Brązowi, podobnie jak sezon wcześniej, są blisko strefy barażowej. W drużynie Macieja Musiała podstawowym defensorem jest Mateusz Bartków. 30-letni wychowanek AKS Strzegom w Małopolsce gra od 2014 roku. Po Sandecji Nowy Sącz, Puszczy Niepołomice była półroczna przygoda w Bełchatowie i powrót latem na Małopolskę, gdzie roczną umową związał się właśnie z Garbarnią, która w listopadzie świętowała 90-lecie mistrzostwa Polski. Najbliższe miesiące będą dla Mateusza nie tylko walką o jak najwyższą lokatę, ale również o kolejną umowę.
👉Paweł OLEKSY (Stal Rzeszów, 1.miejsce) – 13 meczów, 3 żółte kartki, 1 czerwona kartka, 1 raz rezerwowy (1085 min./83 min./mecz)
👉Mateusz BARTKÓW (Garbarnia Kraków, 8.miejsce) – 16 meczów, 2 żółte kartki, 1 raz rezerwowy (1331min./83 min./mecz)
👉Igor MARUSZAK (Śląsk II Wrocław, 10.miejsce) – 2 mecze, 2 razy rezerwowy (11 min./5 min/mecz)
👉Szymon KROCZ (Śląsk II Wrocław, 10.miejsce) – 16 meczów, 4 gole, 3 asysty, 1 żółta kartka (1249 min./78 min./mecz)
👉Hubert KONSTANTY  (Śląsk II Wrocław, 10.miejsce) – 12 meczów, 2 gole, 1 żółta kartka (305 min./25 min./mecz).

piątek, 3 grudnia 2021

Jesienny alfabet Górnika Wałbrzych

 A – jak awans. Niezmiennie cel dla biało-niebieskich pozostaje ten sam. Uzyskanie promocji do 4.ligi nie będzie jednak traktowane jako sukces, lecz jako wykonanie obowiązku. Biorąc pod uwagę nie tylko historię klubu, tradycje, ale przede wszystkim potencjał, zajęcie miejsca nie dającego awans będzie bodaj największą sensacją w historii wałbrzyskiej klasy okręgowej. Awans rok po roku beniaminka tej ligi byłby niczym nowym w podokręgu Wałbrzych.  Pierwszy raz udało się to Włókniarzowi Głuszyca w sezonie 1995/96, w sezonie 2004/04 wynik powtórzył Górnik/Zagłębie Wałbrzych. W sezonie 2011/2 grający w roli beniaminka Piast Nowa Ruda zajął co prawda drugie miejsce, punkt za Nysą Kłodzko, ale awans przypadał dwóm najlepszym zespołom okręgówki. Wreszcie w ostatnim pięcioleciu aż w czterech przypadkach promocję wywalczyła drużyna beniaminka – Górnik Boguszów-Gorce (2016/17 – z drugiego miejsca), Pogoń Pieszyce (2018/19), Orzeł Lubawka (2019/20) i Słowianin Wolibórz (2020/21). Wypadałoby wałbrzyszanom podtrzymać tę tradycję.

B – jak Bartkowiak. Michał Bartkowiak swego czasu okrzyczany piłkarskim diamentem Dolnego Śląska. Ma za sobą grę na trzech najwyższych szczeblach rozgrywkowych, reprezentował Polskę w kadrze juniorów, a z wrocławskim Śląskiem w europejskich pucharach. Z taką przeszłością trudno się oczekiwać, że 24-letni dziś zawodnik gra zaledwie na szóstym poziomie rozgrywkowym. Więcej niż o boiskowych osiągnięciach Michała można byłoby przeczytać, gdyby pokuszono się o wyliczenie jego urazów i zabiegów.  Wychowanek wałbrzyskiego klubu jest obok Jarosława Lato najgłośniejszym nazwiskiem w klasie okręgowej.  Grającemu trenerowi Venus Nowice może zazdrościć sukcesów w PP czy gry w europejskich pucharach, ale za to Lato nie grał w reprezentacji. Bartkowiak w tym sezonie debiutował dopiero w końcówce rundy, zresztą przeciwko drużynie wspomnianego Laty. Trzy mecze i 1 gol nie jest powalającym wynikiem, ale jeśli nadal będzie solidnie trenował, a przede wszystkim dopisywać będzie zdrowie, to wiosną  będzie mógł być gwiazdą ligi z prawdziwego zdarzenia.

C – jak Chajewski.
foto: facebook Jaworzanki Jawor
Damian obok bramkarza Szymona Steca może się pochwalić kompletem 1440 ligowych minut jesienią’21.  Po fajerwerkach strzeleckich w A klasie potwierdził formę strzelecką poziom wyżej – 24 gole w 16 meczach i przodownictwo w tabeli snajperów. Trafiał do siatki rywali w 12 z 16 spotkań. Oszczędził jedynie bramkarzy Nysy Kłodzko, Zjednoczonych Żarów, ATS Wojbórz i Włókniarza Kudowa Zdrój. Dwukrotnie zdobył 4 gole (z Pogonią i Skałkami w Wałbrzychu), tyleż samo zaliczył 3 trafienia w jednym spotkaniu. W 2022 roku popularny Chajo skończy 30 lat, urodziny pewnie będzie świętował już w 4.lidze, a jeszcze wcześniej będzie mógł się pochwalić SETKĄ ligowych goli dla Górnika Wałbrzych! 

D – jak Domagała. Marcin Domagała jest kolejnym byłym zawodnikiem Górnika, który pracuje z seniorami w roli szkoleniowca. Jako napastnik w latach 1998-2000 rozegrał 48 ligowych występów dla Górnika, a potem Górnika/Zagłębia Wałbrzych w czwartej i trzeciej lidze, które okrasił 4 golami. Na boisku można było go jeszcze oglądać w latach 2017-19 w roli grającego trenera rezerw Górnika, z którym awansował do A klasy. Jako piłkarz biało-niebieskich wygrał 30 meczów, 5 zremisował i 13 przegrał, natomiast jako trener prowadził do tej pory w 55 spotkaniach:  44 wygrane, 5 remisów, 6 przegranych. Gdyby nie 3 mecze oddane walkowerem w ubiegłym sezonie bilans byłby bardziej okazały, ale średnia 2,49 pkt/mecz musi robić wrażenie. Oby była podtrzymana jak najdłużej.

E – jak Edwin. Edwin Valencia Rodriguez jest pierwszym Meksykaninem na Dolnym Śląsku. W Polsce mieliśmy już byłego reprezentanta kraju Azteków Enrique Esqueda, który wiosną 2018
foto: facebook Polonii Bystrzyca Kłodzka
zdobył 2 gole w 9 meczach ekstraklasy. Edwin na polskich boiskach pojawił się w okresie przygotowawczym do rundy wiosennej 2021. W Zdroju Jedlina Zdrój 8 meczów bez gola i spadek, a jesienią w Wałbrzychu 14 meczów i jedno trafienie w Jaworzynie Śląskiej. Zapewne więcej od niego oczekuje zarówno trener jak i kibice. Okres aklimatyzacji w Polsce trochę długo trwa. Być może zaliczy lepszą rundę rewanżową. 
EVR jest ósmym obcokrajowcem w historii piłkarskiego Górnika:
Dymitrij Nazarow (Białoruś) -  /1997-98/ 14 meczów
Daniel Zinke (Czechy) – /2010-14/ 137 meczów i 27 bramek
Jan Bartoš (Czechy) – /2011-14/ 28 meczów
Filipe Andrade Felix (Brazylia) – /2014/ 14 meczów
Łeonid Musin (Rosja/Ukraina )– /2015/ 9 meczów
Allan Cristian Santos de Paula (Brazylia) – /2019/ 14 meczów i 9 bramek
Hallyson Gabriel Lira Santos (Brazylia) - /2020/ 13 meczów i 6 bramek
F- jak forma. Pierwsze miejsce w lidze nie jest ani niespodzianką, ani też nie było długo wykuwane. Jedynie po 2, 6 i 7.serii spotkań Górnik nie był liderem. Powód był prozaiczny – wałbrzyszanie na prośbę działaczy Gromu Witków przełożyli spotkanie i mając mecz mniej musieli oglądać plecy najpierw Skałek Stolec i LKS Bystrzyca Górna, a po wygranej nad LKS tylko beniaminka ze Stolca.

G – jak Grzesiak. Czesław Grzesiak po raz pierwszy oficjalnie został prezesem wałbrzyskiego klubu, gdy ten pod nazwą Górnik/Zagłębie wygrał klasę okręgową w 2004 roku. Przez lata, w różnej roli, był blisko klubu, teraz firmuje swoim nazwiskiem działania zarządu. Wciąż spłacane zadłużenie, pandemia, brak klimatu dla futbolu w mieście – na pewno nie jest łatwo. W wielu obszarach jest sporo do zrobienia, również organizacyjnie. Kibice piłkarskiego Górnika z zazdrością spoglądają w stronę koszykarskiego imiennika, który w wielu obszarach, w tym medialnie, czy reklamowo znajduje się już kilka pięter wyżej. A może zacząć pomysły z koszykówki próbować zastosować w futbolowym Górniku?

H – jak historia. Historia ciąży niekiedy, ale też zobowiązuje. Wielokrotnie przyjazd Górnika Wałbrzych stanowiło wydarzenie rundy gromadząc większą liczbę widzów niż podczas innych spotkań. Żaden z przedstawicieli klasy okręgowej nie może pochwalić się takimi tradycjami, historią co biało-niebiescy. Póki co beniaminek jest na dobrej drodze, aby wrócić do 4.ligi po trzech latach nieobecności.

I – jak indywidualności. Tych w składzie Górnika nie brakuje, praktycznie w każdej formacji są zawodnicy, których wałbrzyszanom mogą zazdrościć pozostałe drużyny. Są zawodnicy z przeszłością w ekstraklasie, 1.lidze (Bartkowiak), 2.lidze (Smoczyk, Michalakowie, Orzech, Chajewski), 3.lidze (Sobiesierski, Kopernicki, Stec, Rosicki), czy gracze biorący udział w zgrupowaniach czy konsultacjach kadry (Bartkowiak, Orzech, Stec). Dzięki nim Górnik może pochwalić się najskuteczniejszym atakiem, czy najmniejszą liczbą straconych bramek.

J – jak juniorzy. Kadra lidera z Wałbrzycha wydaje się doświadczona. Trzydziestkę skończyli bracia Michalakowie, Smoczyk, Kopernicki, niebawem trójkę z przodu będzie miał Chajewski. Trener Marcin Domagała myśli jednak o wprowadzaniu młodzieży. Zarówno w letnich sparingach, meczach pucharowych oraz ligowych coraz więcej minut gry zbierają kolejni juniorzy. Bez żadnego ryzyka od pierwszej minuty gry można powierzyć pierwszy skład takim zawodnikom jak Hubert Gorczyca, Konrad Korba, Oskar Pawłowski. Eryk Migacz, Oskar Nowak, Jakub Wyszyński, Jakub Nowacki, Norbert Zioła czy Sebastian Domek. 

K – jak kary. Klub Piłkarski Górnik Wałbrzych był jedynym karanym klubem przez Komisję Dyscyplinarną Podokręgu Wałbrzych za zachowanie swoich kibiców. Kary finansowe zostały nałożone za zakłócenie porządku w postaci odpalenia środków pirotechnicznych w czasie meczu w Żarowie, za zakłócenie porządku publicznego (odpalenie środków pirotechnicznych – race, świece, petardy hukowe) w czasie meczu ze Skałkami oraz za ponowne zakłócenie porządku publicznego (odpalenie środków pirotechnicznych) w czasie meczu w Kudowie Zdrój. Z kolei po meczu w Pieszycach, gdzie nie wpuszczono wałbrzyskich fanów Dawid Rosicki wykluczony za czerwoną kartkę został zdyskwalifikowany na 2 mecze. 

L – jak liczby. 

Ł – jak ławka rezerwowych. Jeśli weźmie się pod uwagę ilość nazwisk w kadrze na cały sezon, to wydać się by mogło, że Górnik ma szeroką kadrę. Kontuzje, kartki, obowiązki zawodowe potrafią pokrzyżować plany. Trener Marcin Domagała umiejętnie prowadził swoich podopiecznych, również tych, którym przypadła początkowo rola rezerwowych. Z ławki nie weszli na mecz jedynie bramkarze Radosław Brzeziński (9), Sebastian Kubiak (8), gdzie, co ciekawe obaj siedzieli na ławce podczas meczu w Szczawnie Zdroju, a także Mateusz Biskup (Victoria, Zjednoczeni), Krzysztof Michalak (Victoria),  Hubert Gorczyca (Polonia), Jakub Nowacki (Polonia), Patryk Rzeszotko (LKS), Wojciech Frączek (Zjednoczeni), Adam Niedźwiedzki (Zjednoczeni), Marcin Smoczyk (MKS), Jakub Wyszyński (MKS). Z kolei bramkami odwdzięczyli się szkoleniowcowi za szansę gry następujący zmiennicy: Marcel Grudziński (z Nysą), Edwin Valencia Rodriguez (z Karoliną), Patryk Rzeszotko (z Zamkiem) i Michał Bartkowiak (w Pieszycach).

M – jak Michalak. Trzech braci znajduje się w kadrze beniaminka i cała trójka wystąpiła razem w końcówce meczu w Wojborzu. Łącznie trójka Michalaków rozegrała 706 ligowych spotkań i zdobyła 91 bramek dla Górnika! 

N – jak Niedźwiedzki. 20-latkowi wróżono dużą przygodę piłkarską, zwłaszcza, gdy dochodziły informacje o grze w Centralnej Lidze Juniorów młodszych w UKS SMS Łódź. Po powrocie do Wałbrzycha latem 2018 gra w Górniku, gdzie w wieku 17 lat zalicza debiut u Jacka Fojny w 4.lidze dolnośląskiej. W A klasie zalicza 18 meczów, w których strzela 18 bramek. A warto podkreślić, że odniesiona kontuzja wykluczyła go z gry w rundzie wiosennej. Jesienią po zakończeniu rehabilitacji stopniowo był wprowadzany do gry, by w ostatnim meczu w Pieszycach wybiec w podstawowym składzie, za co odpłacił się dwoma trafieniami. Jeśli Adamowi będzie dopisywać zdrowie, wiosną spokojnie jest w stanie zdobyć dwucyfrową liczbę bramek.

O – jak Orzech. Sławomir Orzech debiutował w zespole seniorów Górnika w wieku 16 lat. Teraz 28-latek obserwuje debiuty jeszcze młodszych kolegów. Wraz z Marcinem Smoczykiem stanowi żelazną parę stoperów, prawdziwą zaporę nie do przejścia. 

P– jak przerwa zimowa. Jak powiedział trener Domagała redaktorowi Bartłomiejowi Nowakowi (30minut.pl) piłkarze lidera będą odpoczywać od 9 grudnia do połowy stycznia. W ramach przygotowań do rundy wiosennej Górnik ma rozegrać 5-6 spotkań, wszystkie przy Ratuszowej. Pierwszym rywalem ma być rewelacyjny beniaminek grupy zachodniej 4.ligi Granit Roztoka.

R– jak rewanże. Od 12 marca do 12 czerwca rozegrane zostaną 14 kolejki rundy rewanżowej. Górnik w Wałbrzychu rozegra 8 spotkań i będzie gościć kolejno Victorię, Polonię, Grom, Karolinę, Zjednoczonych, MKS, ATS i Włókniarz. Zespół czekają z kolei wyjazdy do Kłodzka, Stronia Śląskiego, Bystrzycy Górnej, Kamieńca Ząbkowickiego, Stolca i Nowic.

S– jak Smoczyk. Marcin Smoczyk. 38-letni już defensor, obok Krzysztofa Michalaka, z autopsji pamięta poprzednie boje drużyny z Ratuszowej w wałbrzyskiej okręgówce. O ile Krzysztof zaliczył 15-minutowy epizod w jednym meczu, to popularny Smoku w 24 spotkaniach dziesięciokrotnie wpisał się na listę strzelców. Wówczas nie grał na środku obrony, tylko ustawiany był bardziej ofensywnie. Obecnie po jesieni ma 5 trafień i nie jest wykluczone, że wyrówna swój rekordowy indywidualny dorobek sprzed prawie dwóch dekad.

T– jak treningi. Wałbrzych dysponuje ubogą bazą sportową, jeśli chodzi o boiska. Główną bazą dla większości zespołów seniorów są obiekty administrowane przez Aqua Zdrój. Gdy PZPN latem organizował kolejne turnusy Letniej Akademii Młodych Orłów, okazało się, że przy Ratuszowej nie można trenować, ani grać. Zespoły szukały boisk poza miastem. W tej sytuacji również cierpieli trenerzy i piłkarze Górnika. Miejmy nadzieję, że władze spółki zauważą problem i w przyszłości nie dojdzie do kuriozalnej sytuacji jak latem czy wczesną jesienią, gdy mecze beniaminek musiał rozgrywać na bocznej płycie, a kibice zza płoty musieli oglądać mecze.  

U – jak ubytki. Wałbrzyski Górnik latem nie pozyskał nowych zawodników, ale musiał się z kilkoma pożegnać. Powodem nie zawsze był poziom sportowy, ale po prostu brak możliwości pogodzenia regularnych treningów z pracą czy studiami. Jeśli wziąć pod uwagę kadrę z sezonu 2020/21 trener Domagała nie mógł liczyć na  Brazylijczyka Hallysona – przez pandemię pozostał w ojczyźnie, 
Marcina Betleja – KS Walim (jesienią 3 mecze/1 gol), Dawida Budzyńskiego (4 niepełne mecze), Bartosza Walusiaka (ani razu w meczowej kadrze), Alana Sowika (7 meczów), którzy wybrali treningi u Kamila Jasińskiego w Zdroju Jedlina Zdrój, Patryka Rękawka – Sudety Dziećmorowice (2 występy wchodząc z ławki), Oskara Winiarskiego -  Unia Bogaczowice (5 meczów i 1 gol dla outsidera A klasy), Oskara Czyża – Polonia-Stal Świdnica (I liga wojewódzka juniorów starszych 11.miejsce – 14 meczów i 3 gole), natomiast Denis Dec, Kamil Reczulski, Dominik Dudek nie wznowili treningów z żadną ligową drużyną.

W– jak wałbrzyszanie. Z obecnej kadry Górnika jedynie Mateusz Kopernicki i Edwin Valencia Rodriguez wcześniej nie grali w drużynie z Wałbrzycha. Świdniczanin Szymon Stec zaliczył co prawda epizod w czwartoligowym Górniku, ale trudno go traktować jako wałbrzyszanina. To wszystko jeśli chodzi o seniorów. Wśród juniorów Eryk Migacz, Hubert Gorczyca, Oskar Pawłowski, Jakub Wyszyński dołączyli do biało-niebieskich z pobliskich klubów  (Kamienna Góra, Świdnica, Bogaczowice).

Z– jak zwycięstwa. W sezonie 2017/18 Piast Nowa Ruda wygrał w klasie okręgowej 26 z 30 spotkań w sezonie, aby pobić ten rekord Górnik musiałby wygrać WSZYSTKIE pozostałe 14 wiosennych meczów.

Ż – jak Żarów. Piłkarskie Waterloo armii Marcina Domagały. W 9.kolejce Zjednoczeni, którzy legitymowali się bilansem 4 zwycięstwa -2 remisy -2 porażki i zajmowali szóste miejsce, podejmowali lidera z kompletem zwycięstw. Co ciekawe, gdyby nie problemy ze stadionem przy Ratuszowej, mecz rozegrany byłby w Wałbrzychu. Górnik chciał uniknąć zbyt długiej przerwy pomiędzy ligowymi spotkaniami, doszedł do porozumienia z działaczami klubu z Żarowa odnośnie organizacji jesiennego meczu. Po bezbramkowej I połowie podopieczni Adama Ciupińskiego po przerwie utrzymali skuteczność defensywy, a dodatkowo wykorzystali błędy rywala. Najpierw samobój Smoczyka, kilka chwil później  mający za sobą epizod w Górniku Damian Uszczyk okazał się nieuchwytny dla obrońców i w sytuacji sam na sam pokonuje Steca, wreszcie pod koniec spotkania rezerwowy Grzegorz Chłopek głową ustala wynik na 3:0. Mecz w Żarowie zakończył rekordowe osiągnięcia Górnika, o których powoli stawało się głośno w całej Polsce. Co ciekawe, w sezonie 2003/04, jedynym, w której Górnicy rywalizowali w klasie okręgowej, również nie udało się zdobyć kompletu punktów w Żarowie – padł remis 1:1. Dla Górnika mecz ten stanowił zimny prysznic, nie był punktem zwrotnym w marszu po 4.ligę, choć jesienią przytrafiły się jeszcze 2 remisy. Dla Zjednoczonych z kolei wygrana z faworytem była sporym impulsem – w siedmiu pozostałych jesiennych meczach odnieśli aż 6 zwycięstw i przegrali jeden mecz meldując się na pozycji wicelidera przed zimową przerwą.

sobota, 27 listopada 2021

Jesień w A klasie wałbrzyskich drużyn

 Po tym jak Górnik awansował do klasy okręgowej, a Podgórze postanowiło rywalizować w B klasie, Wałbrzych na poziomie A klasy ma trzech reprezentantów. Przed startem rozgrywek śmiało można było obstawiać, że Górnik Nowe Miasto będzie w ścisłej czołówce tabeli, natomiast Czarnym i Zagłębiu przypadłaby walka w dolnej połówce tabeli, raczej bez zagrożenia spadkiem.
Poniżej miejsca, które zajmował w ostatnich sezonach tercet wałbrzyskich drużyn:
Trener Górnika Nowe Miasto Wojciech Błażyński nie miał komfortowej sytuacji przed sezonem. Wyłączony z użytkowania stadion przy ul.Chopina, brak możliwości trenowania przy Ratuszowej, więc do sezonu przygotowania prowadzone były na orlikach, a sparingi rozgrywane poza Wałbrzychem. Kadra jest stabilna od lat, w większości tworzą ją piłkarze grający wcześniej ze sobą w juniorach oraz seniorach. Latem wreszcie doczekano się wielkiego transferu. 16-letni Jakub Raciniewski trafił do Lechii Gdańsk, gdzie ma za sobą debiut w zespole rezerw Lechii (jesienią 3 mecze w 4.lidze pmorskiej i 2 mecze w Pucharze Polski). Odszedł również rok starszy od Raciniewskiego Miłosz Ilski, który trafił do Świdnicy, gdzie gra w juniorach Polonii-Stali Świdnica. W rundzie jesiennej również zaliczył 2 ligowe występy w seniorach w 4.lidze. Po stronie nabytków znalazły się nazwiska Fabiana Chrebeli (bramkarz wypożyczony z Victorii Świebodzice) oraz Jakuba Kostko (Zagłębie Wałbrzych), którzy stanowili mocne punkty jesienią. 
W 1.kolejce Górnik Nowe Miasto rozgromił w Owieśnie Błękitnych 7:0, co jednak nie dało pozycji lidera. Spadkowicz z okręgówki, Zdrój Jedlina Zdrój z boiska Zagłębia Wałbrzych wywiózł bardziej okazałą wygraną 8:0. Te mecze zdefiniowały tak naprawdę rywalizację w grupie I wałbrzyskiej A klasy. Szybko okazało się, że ten duet nie ma godnych rywali w walce o pierwsze miejsce, a o prymacie rozstrzygną bezpośrednie mecze i bilans bramowy.
11 września, w 5.kolejce, w Jedlinie Zdrój doszło do hitowego meczu, który zakończył się bezbramkowym remisem. Trzy tygodnie później kolejny plus w tej rywalizacji na swoje konto zapisują Górnicy, po tym jak jedlinianie remisują w Boguszowie Gorcach 1:1 i spadają na 3.miejsce, z 2 punktami straty. Wówczas wydawało się, że mocnym rywalem będzie Iskra Witków Śląski będąca po wygranej w Głuszycy i megaskutecznym duetem Bartosz Ogrodnik – Radosław Łatka, ale szybko witkowianom przydarzyła się wpadka z Herbapolem u siebie 2:3. W 11.kolejce podopieczni Wojciecha Błażyńskiego tracą fotel lidera po niespodziewanym domowym remisie z Górnikiem Boguszów-Gorce 2:2,choć goście prowadzili już 2:0. Do końca rundy Górnik Nowe Miasto i Zdrój wygrywają swoje mecze. Wałbrzyszanie po rozgromieniu Unii Bogaczowice 10:0 wskakują po 13.kolejce na pierwsze miejsce, ale później to piłkarze z uzdrowiska wygrywają wyżej od bezpośredniego rywala i ostatecznie sięgają po pierwsze miejsce.
Górnik Nowe Miasto w 16 meczach zdobył 44 punkty, solidarnie po 22 w meczach domowych i wyjazdowych. Strzelił 74 gole (więcej tylko Zdrój 74), a stracił zaledwie 8. Najskuteczniejszymi zawodnikami byli Adrian Matuła (18 goli), Piotr Jankowski (10), Mateusz Wroczyński (9) oraz Adrian Gębski i Sebastian Misiułajtys (po 8). We wszystkich meczach wystąpili Gawron, Gębski, Kostko, Misiułajtys i Szydłowski. Elementem do poprawy zostaje… dyscyplina. Aż czterokrotnie piłkarze z Nowego Miasta oglądali czerwone kartki (Chrebela, Gębski oraz Mateusz i Marcin Wroczyńscy), a aż 13 zawodników oglądało żółte kartki.
Nie tylko mecze, które zakończyły się remisem, były ciężkimi przeprawami dla drużyny wicelidera. Długo wałbrzyszanie męczyli się na boisku w Strzegomiu, gdzie o skromnej wygranej rozstrzygnął rzut karny w Strzegomiu. Niespodziewanie sprawcami niespodzianki mogli być piłkarze Czarnych, którzy w derbowym pojedynku zdołali odrobić dwubramkową stratę, by ostatecznie ulec 2:4 po golach w doliczonym czasie gry. Od 4 lat w A klasie dochodzi do ligowych meczów Czarnych z Górnikiem Nowe Miasto – na 8 spotkań tylko raz, w ubiegłym sezonie (3:3) udało się Czarnym … nie przegrać. Bilans bramkowy 10:29. 
W rundzie jesiennej derbowe mecze w Wałbrzychu miały następujące wyniki:
Czarni w rundzie jesiennej skorzystali z usług 23 zawodników. Patryk Motak i Bartłomiej Rudnicki zaliczyli komplet 1440 ligowych minut. Dla goalkeepera Czarnych jest to niejako tradycja, bowiem nie opuścił minuty również w dwóch poprzednich sezonach, a licznik bijący od 25.05.2019,kiedy w 68.minucie pojawił się na boisku w Stanowicach (pamiętne 1:10 z Herbapolem), wskazuje 64 kolejne spotkania. W porównaniu z poprzednimi sezonami podopieczni trenera Leszka Dereweckiego zaliczyli naprawdę solidną rundę. Sezon rozpoczęli od porażki na boisku beniaminka rezerw MKS Szczawno Zdrój 1:3 tracąc decydujące bramki w końcówce meczu. Zrewanżowali się z kolei w listopadzie gromiąc rywali aż 6:1. Po „planowej” porażce w 2.kolejce ze Zdrojem Jedlina przyszła pewna wygrana z Unią Bogaczowice 5:2 (3 gole Kamila Szarka), co było kamieniem węgielnym pod kolejne sukcesy. 2:1 z Sudetami, 6:1 w Strzegomiu rozbudziły nadzieje, które ostudzili piłkarze Zielonych Mokrzeszów wygrywając przy Dąbrowskiego 5:4, po dwóch samobójach graczy gospodarzy! Jak się okazało wałbrzyszanie punktowali lub nie na zasadzie serii. Po 3 przegranych przełamanie na boisku outsidera z Owiesna (4:2, mimo, że Błękitni dwukrotnie prowadzili) i pogrom Zielonych Mrowin. Potem przyszły aż 4 porażki i remis z Zagłębiem oraz wspomniana wygrana z MKS II. Cieszyć musi skuteczność Łukasza Misiaka, który do 16 goli dorzucił 4 asysty, 9 goli strzelił Kamil Szarek, a 6 Ukrainiec Yurii Pelypets. Na pewno więcej można było się spodziewać po Jakubie Nowickim, który wcześniej grał w spadkowiczu z 4.ligi KS Legnickie Pole, a jesienią zagrał zaledwie 5 razy.
Niewiele dobrego można napisać o postawie Zagłębia. Latem zespół opuścili m.in. Jakub Kostko (Górnik Nowe Miasto Wałbrzych), Oliwier Michalak, Wiktor Smoczyk (juniorzy Polonii-Stali Świdnica). Zespół rozpoczął pod wodzą Jarosława Borconia, którego po 7 meczach zastąpił nowy-stary trener Łukasz Wojciechowski. 2:11 w Jedlinie Zdrój, 1:8 w Walimiu, domowe 0:8 ze Zdrojem, 1:7 z Iskrą czy 1:6 z Górnikiem Boguszów- Gorce wystawiają złą cenzurkę futbolistom Thoreza. Permanentne kłopoty z obsadą bramki trwają praktycznie od ubiegłego sezonu, które uspokoiły tymczasowo wznowienie kariery przez Mateusza Łobodzińskiego. W sezonie 2021/22 ratować przed utratą bramek próbował … Piotr Smoczyk. W końcu do bramki wrócił po blisko trzyletniej przerwie Krystian Tomczak, ale nie rozwiązało to problemów w defensywie. W 16 jesiennych meczach na boisku pojawiło się aż 33 zawodników. Najwięcej rozegrali Jakub Fijałkowski – 16, Olaf Makowski -15, Marek Górecki i Beniamin Mlostek -14. Najwięcej goli zdobył Fijałkowski – 9, Łukasz Wojciechowski – 3. Przerwa zimowa to wielkie wyzwanie dla zielono-czarnych, bowiem przedostatnie, spadkowe miejsce to wstyd dla takiej uznanej firmy. Co prawda 3 punkty więcej mają rezerwy strzegomskiego AKS, ale Zagłębie powinno przede wszystkim zadbać o stabilizację wiosennej kadry, załatać dziury w defensywie, wsparcie dla osamotnionego Fijałkowskiego.

środa, 24 listopada 2021

Parada jesiennych tabel w podokręgu Wałbrzych

 Ósmy poziom rozgrywkowy w podokręgu wałbrzyskim, czyli B klasa, rozbity w sezonie 2021/22 został na 5 grup. W porównaniu z minionym sezonem, który ukończyły ostatecznie 50 drużyn w 4 grupach, do rywalizacji przystąpiło o sześć ekip więcej  - wystartowało 56 zespołów. Wśród nowych twarzy, oprócz spadkowiczów, znalazły się:
- Podgórze Wałbrzych, Victoria Dębowiec, które nie przystąpiły do gry w A klasie,
- reaktywowane Victoria Tuszyn, Płomień Makowice
- rezerwy Granitu Roztoka, Victorii Świebodzice, STEP Tąpadły/Wiry, Klubokawiarni Roztocznik
Nie zgłosiły się zespoły Henrykowianki Henryków, Harnasia Starczówek i Orła Mąkolno, które zrezygnowały z rywalizacji w trakcie trwania sezonu 2020/21.
Układ 4-grupowy funkcjonował w sezonach 2016/17– 20/21. Po pięciu latach wrócono do 5 grup, ostatni raz taki stan funkcjonował, gdy istniał OZPN Wałbrzych, a podział grup dla istniejących wówczas podokręgów wyglądał następująco: 1- Wałbrzych, po 2 Świdnica i Kłodzko.
UWAGA: Lista strzelców opracowana została na podstawie danych na stronie Łączy Nas Piłka.

Grupa 1

Przed sezonem „na papierze” faworytami do walki o 1.miejsce wydawały się być zespoły z Boguszowa, Mieroszowa oraz Roztoki. Pierwszy zespół Granitu awansował do 4.ligi, działacze podeszli do tematu bardzo poważnie, wzmocnili zespół, aby piłkarze nie mający szans na regularną grę w I zespole zachowali rytm meczowy mieli grać trzy poziomy niżej. Stąd obecność na boiskach B klasy takich zawodników jak Marcin Bałut, czy pozyskany z Bogaczowic Michał Krynicki.
Przez 7 kolejek kompletem zwycięstwem legitymowały się zespoły Klubu Piłkarskiego Mieroszowskiego Centrum Kultury oraz Podgórza. Tak dobra dyspozycja wałbrzyszan stanowiła zaskoczenie. Jeszcze kilka tygodni wcześniej zespół borykał się z problemami kadrowymi, większość zawodników wolała poświęcić się grze w retrofutbolowych Czarnych Lwów, były problemy ze skleceniem jedenastki na mecz ligowy. Stąd też decyzja nieprzystąpienia do rozgrywek A klasy, mimo zajęcia bezpiecznego 10.miejsca, i zgłoszenie się do gry w B klasie. Niespodziewanie Podgórze potknęli się w Jaroszowie (0:1), co wykorzystali mieroszowianie. Dwa tygodnie później w bezpośrednim pojedynku w Wałbrzychu lepsi okazali się podopieczni Alana Dobrowolskiego, którzy rundę zakończyli bez straty punktu! Powoli KP MCK może uchodzić za zespół były Thoreziaków, bowiem do mających zielono-czarną przeszłość Jakuba Namlika, czy Krystiana Żygało dołączył młody zdolny bramkarz Filip Fonfara, ostatnio grający w Lubawce. A tymczasem Zagłębie przez większą część rundy borykała się z problemem obsady w bramce...
8 punktów KP MCK przewagi na półmetku wydaje się kończyć jakiekolwiek dyskusje o awansie do A klasy.
Więcej na pewno spodziewano się w Boguszowie, gdzie Szczyt mając w składzie takie nazwiska jak Baszak, Mitelsztet, Kapelko, czy Krawczykowie zajął dopiero 5.miejsce. Niespodzianką in plus jest postawa Unii Jaroszów, która sezon wcześniej plątała się na dnie tabeli. Jaroszowską młodzież wzmocnili weterani ze Strzegomia z Rafałem Wiśniewskim (7 goli), co pozwoliło zająć 8.miejsce. Zaledwie po jednej wygranej jesienią mogą się pochwalić powracającej po 4 latach przerwy rezerwy Victorii oraz Zielonych II Mokrzeszów, a także Płomienia Dobromierz.

Grupa 2

LKS Wiśniowa miniony sezon w A klasie zakończył z kompletem wyjazdowych porażek, tymczasem jesienią, już poziom niżej, nie doznał goryczy przegranej. W ekipie Macieja Masnego możemy odnaleźć znane w regionie nazwiska, takie jak Paweł Chrzan, supernsajper Darboru Bolesławice, czy Roman Morozov Ukrainiec z grą w Victorii Świebodzice.
Dwa punkty mniej oraz przegrany domowy mecz z Wiśniową 1:3 mają rezerwy Zjednoczonych Żarów. Grający trener Jakub Jagła stawia na żarowską młodzież, która jesienią dwukrotnie pokonała barierę 10 goli w jednym meczu (13:2 ze Spartą Przełom, 11:1 z Gromem Panków). Na listę strzelców wpisało się aż 14 zawodników.
Tęcza Bolesławice zamyka podium grupy drugiej, ale za to może pochwalić się najlepszym letnim transferem. Paweł Wysota w minionym sezonie w Sparcie Przełom Pastuchów zdobył 9 goli w trakcie całego sezonu, a po zmianie barw klubowych ma już 15 bramek na swoim koncie. Trzy punkty straty do lidera pozwalają wnioskować, że w tej grupie runda wiosenna zapowiada się najciekawiej ze wszystkich B-klasowych grup.
Wyraźnie odstaje od reszty stawki Sparta Przełom Pastuchów, która zaledwie dwukrotnie nie schodziła z boiska jako pokonana, a na wyjazdach była bita niemiłosiernie.
W rozegranych w 6.kolejce derbach Żarowa Silesia sromotnie przegrała ze Zjednoczonymi II 3:7.

Grupa 3

Jeszcze kilka lat temu głośno było o Victorii Tuszyn w całym wałbrzyskim okręgu. Zespół po spadku do B klasy w 2014 roku po dwóch latach wraca do A klasy, by zaledwie po sezonie zameldować się w okręgówce. Rok później sensacyjnie sięga po Puchar Polski na szczeblu okręgu po ograniu trzecioligowego wówczas Górnika Wałbrzych. Niestety, w październiku 2020 roku Victoria wycofała się z rozgrywek klasy okręgowej, a wyniki z jej udziałem zostały anulowane. W Tuszynie szybko reaktywowano drużynę seniorów, a mając do dyspozycji zawodników, którzy kilka miesięcy wcześniej grali w 4.lidze (m.in. Krzysztof Słonecki w Bielawiance, Bartosz Sikora w Pogoni Pieszyce), grający trener Sylwester Kret mógł śmiało celować w awans. Po efektownym 7:0 w Bystrzycy Górnej z rezerwami LKS przyszły rozczarowujące 3:3 z Piastem Jaźwina i 4:6 w Makowicach. Do końca rundy tuszynianie przegrali jeszcze w Dobrocinie, natomiast ograli w Gilowie miejscowy LKS 3:1. LKS Gilów 9 z 10 spotkań zakończył zwycięsko, a wygraną 9:0 z Klubokawiarnią II Roztocznik osiągnął bez udziału … trójki sędziowskiej, która nie dotarła na mecz, stąd brak informacji w systemie Łączy Nas Piłka o strzelcach bramek. Trenerem zespołu lidera z Gilowa jest Ryszard Ciemski, w przeszłości gracz m.in. Lechii Dzierżoniów (3.liga), Victorii Tuszyn, Zielonych Łagiewniki.
Na pewno do rozczarowań należy zaliczyć dopiero 5.miejsce Płomienia Makowice, który 12 miesięcy temu wycofał się z rozgrywek klasy okręgowej. Najgorzej w grupie 3 radzi sobie Dąb Mościsko – komplet domowych porażek, 1 wygrana i 4 porażki w delegacjach. Może to nieco dziwić, skoro w ubiegłym sezonie zespół wywalczył 28 punktów.

Grupa 4.

10 meczów i tyleż wygranych to jesienny bilans Ślęży Ciepłowody. Czy mogło być inaczej skoro z 4.ligi, z Orła Ząbkowice Śląskie i Unii Bardo trafili Kamil Olejarnik, Damian i Dawid Różana, Łukasz Idzi, z Kamieńca Ząbkowickiego Bartłomiej Gerlach, a przecież w Ciepłowodach był już skuteczny duet Daniel Tekieli – Kamil Zębala, który zdobył w sezonie 20/21 36 goli. Tym razem w rolę goleadora wcielił się Olejarnik, 26-latek sześć goli strzelił Victorii Dębowiec, pięć Wieży Rudnica, a cztery Tarnovii.
Rezerwy Skałek Stolec wygrały aż 8 z 10 spotkań, ale nie wydaje się, aby zbliżyły się do lidera. Po jednorocznej przygodzie w A klasie na ósmy poziom wraca Victoria Dębowiec. Bilans 2 wygrane i 8 przegranych świadczy, że jest to bolesny powrót.

Grupa 5

Spadkowicze z A klasy Hutnik Szczytna i Zamek Gorzanów w ogóle nie liczyli się w jesiennych bojach o pierwsze miejsce. O ile Hutnicy uplasowali się w środku stawki, to piłkarze z Gorzanowa w 9 jesiennych meczach dwukrotnie zremisowali u siebie i ponieśli 7 porażek. Biorąc pod uwagę, że Zamek miniony sezon zakończył również bez wygranej, to na dopisanie sobie trzech punktów po meczu gorzanowianie czekają od ponad dwóch lat (19 września 2019, 1:0 z KS Polanica Zdrój). 
Najlepszym zespołem okazała się Sparta Stary Waliszów, która wygrała 8 z 9 spotkań, przegrywając na boisku najgroźniejszego rywala Zamku Trzebieszowice 0:1. Pomimo tego Spartanie mają przewagę 4 punktów i w zanadrzu wiosenny mecz u siebie ze wspomnianym wiceliderem.

Wałbrzyska A klasa nie przeszła rewolucyjnych zmian i w sezonie 2021/22 wciąż rywalizowała w 3 grupach po 16 zespołów. 

GRUPA 1

Do mistrza Górnika Wałbrzych, wobec wycofania się przed rywalizacją Unii Bardo i Orła Lubawka, do okręgówki awansował MKS Szczawno Zdrój. Spadkowiczami zostali piłkarze Orła Witoszów Dolny i LKS Wiśniowa, z klasy okręgowej dołączył jedynie Zdrój Jedlina Zdrój, bowiem Karolina wchłonęła piłkarską sekcję Darboru Bolesławice i tym samym zachowała miejsce w lidze. 
Biorąc pod uwagę przebieg rundy jesiennej to śmiało można stwierdzić, że jest to najciekawszy sezon od wielu, wielu lat w gr.I A klasy. Niejako tradycją bywało, że w tej grupie wybija się zdecydowanie jeden zespół, z którym nie jest w stanie nikt skutecznie nawiązać walki o pierwsze miejsce. Cztery lata temu Orzeł Lubawka wyprzedził Białego Orła Mieroszów o 3 punkty, a wcześniej i później mieliśmy prawdziwych dominatorów. W 2018 była to Pogoń Pieszyce (zaledwie 1 mecz bez wygranej), potem Orzeł Lubawka, Victoria Świebodzice, no i wałbrzyski Górnik bez straty punktu. Tym razem walka zapowiada się pasjonująco pomiędzy Górnikiem Nowe Miasto a spadkowiczem z Jedliny Zdrój. W Zdroju po spadku nie rozpaczano, zatrudniono trenera Kamila Jasińskiego, do zespołu dołączyli m.in. Łukasz Gut (KS Walim), Mateusz Jaskółowski (Darbor Bolesławice), Piotr Kmera i Paweł Wroczyński (KS Legnickie Pole), Rafał Lipiński (powrót ze Szczytu Boguszów), Rafał Pietrzak (Victoria Świebodzice), Paweł Sajdak (Podgórze Wałbrzych), Adrian Maliszewski (Błękitni Koskowice), Alan Sowik (Górnik Wałbrzych), Konrad Zwolenik (Orzeł Lubawka). A przecież trzon zespołu z braćmi Chałupkami, Kałwakiem, Rzeszótem czy Samcem został utrzymany. Póki co w rywalizacji z Górnikiem Nowe Miasto jedlinianie idą łeb w łeb i być może na mecie będzie decydować różnica bramek. W bezpośrednim pojedynku na boisku Zdroju padł bezbramkowy remis, a ponadto obie drużyny potknęły się z Górnikiem Boguszów Gorce: Zdrój na wyjeździe (1:1), a Górnik Nowe Miasto u siebie (2:2). Przed 14 wiosennymi kolejkami Zdrój ma bilans plus 71, a podopieczni Wojciecha Błażyńskiego plus 66. Zapowiadają się więc fajerwerki skuteczności w meczach obu drużyn.
Pozostałym zespołom pozostaje walczyć jedynie o 3.miejsce. Po dobrej rundzie wiosennej w ub.sezonie formę utrzymują piłkarze Włókniarza Głuszyca, gdzie bryluje Brazylijczyk Patrick Rangel Mendes. O koronę króla strzelców będzie zapewne walczył ze skutecznym duetem beniaminka z Witkowa Śląskiego Bartosz Ogrodnik – Radosław Łatka, który strzelił łącznie 43 gole! Na pewno warto zauważyć solidną dyspozycję KS Walim, gdzie jesienią w roli trenera dołączył Piotr Borek, pojawił się Kamil Śmiałowski mający za sobą grę w 2.lidze w Górniku Wałbrzych czy w 3.ligowej Lechii Dzierżoniów. 
Póki co najgorzej jesienią zaprezentowała się Unia Bogaczowice, która utrzymała się tylko dzięki kłopotom innych zespołów i degradacji tylko 2 zespołów z gr.I.  Zero punktów z wyjazdowych meczów, permanentne kłopoty kadrowe pomimo zarejestrowania takich nazwisk jak Adrian Mrowiec, Piotr Kałoń czy Oskar Winiarski, chluby nie przynosi. Również duży zjazd ze środka tabeli do strefy spadkowej zanotowały Zieloni Mrowiny i Zagłębie Wałbrzych.

GRUPA 2

Jedyna grupa, która nie dostarczyła swojego przedstawiciela do klasy okręgowej. Darbor został wchłonięty przez Karolinę, a Bielawianka nie była zainteresowana grą swoich rezerw klasę niżej niż I zespół. W porównaniu z poprzednim sezonem do B klasy spadły jedynie Sudety Kątki, a stawkę uzupełniły zespoły Cukrownika Pszenno (spadkowicz z okręgówki), Lechii II Dzierżoniów i Klubokawiarnia Roztocznik (mistrzowie B klasy).
Jesień należała zdecydowanie dla Piławianki Piława Górna, gdzie procentuje praca Tomasza Idziaka, wychowanka Zagłębia, a potem zawodnika KP, Górnika Wałbrzych, a później szkoleniowca m.in. w Świdnicy, Jaworzynie Śląskiej (awans z Karoliną do 4.ligi), a przed dołączeniem do Piławy Górnej w Wiśniowej. Po 16 kolejkach piławianie mają 3 punkty przewagi nad Cukrownikiem i za sobą kluczowy dwumecz: w Pszennie wygrana 4:3, a u siebie przegrana 2:3. Nie bez znaczenia jest obecność w kadrze takich zawodników Karol Bohajczuk (wcześniej Darbor), świdniczanie Damian Kucharski, Kacper Matwiejko, Tomasz Piątkowski (ostatnio Bielawianka, wcześniej Orzeł Ząbkowice Śl.) czy znany również w Wałbrzychu Maksym Tatuśko. Przegrana w ostatnim jesiennym meczu z Cukrownikiem była pierwszą w tym sezonie. Z kolei w Pszennie oglądać możemy 47-letniego Dariusza Filipczaka wraz z kolejną grupą byłych wychowanków Polonii, czy Polonii/Sparty Świdnica. Kto wie, czy podobnie jak w przypadku gr.I o ewentualnym prymacie nie będzie rozstrzygać różnica bramek
Dopiero w połowie stawki uplasowała się Bielawianka II, co jest następstwem zmian kadrowych w I zespole. Siłą rzeczy rezerwy zostały odmłodzone, choć regularnie możemy oglądać 50-letniego Arkadiusza Paszkowskiego (2 gole), zaledwie kilka lat młodszego Daniela Chęcińskiego, a także schodzących z I zespołu Brazylijczyków Marcosa czy Italo).
Wyraźnie od reszty drużyn odstają Boxmet Piskorzów i Lechia II Dzierżoniów, które solidarnie przegrały wszystkie wyjazdowe mecze.

GRUPA 3

Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że do drugiego ATS Wojbórz zaledwie 2 punkty na mecie ubiegłego sezonu traciły Pogoń Duszniki Zdrój i Iskra Jaszkowa, to można było się spodziewać, że również w bieżącym sezonie będą spore emocje. Oprócz ww. duetu grupę trzecią opuścili spadkowicze: Victoria Dębowiec, Hutnik Szczytna i Zamek Gorzanów. W ich miejsce trafiły natomiast zespoły Sparty Ziębice, Trojana
Lądek Zdrój (spadkowicze z kl.okręgowej), Kłosu Laski, Granicy Tłumaczów, LKS Bierkowice (z B klasy).
Jak się okazało spadkowicze nie włączyli się do aktywnej walki o awans. Najlepszą ekipą okazała się Iskra Jaszkowa Dolna, która 3 lata temu zakończyła 9-letni pobyt w okręgówce. Zespół imponuje przede wszystkim skutecznością aż 80 zdobytych goli w 16 meczach, ale nie może to dziwić, skoro trener Kamil Matusik ma do dyspozycji trio Jarosław Drobek – Kamil Dawiec – Łukasz Gargała, mający po jesieni łącznie 62 trafienia.
Rok temu dostarczycielem punktów w tej grupie był Zamek Gorzanów, w tym tę rolę przejął beniaminek LKS Bierkowice – jedyna ekipa bez wygranej. Niezwykle ciężko będzie się utrzymać futbolistom z Międzylesia i Krosnowic. Beniaminkowie z Tłumaczowa i Lasek w dolnej połowie tabeli, ale w bezpiecznej strefie. Rozczarowaniem jest nie tylko postawa Trojana Lądek Zdrój (8.miejsce), ale i Pogoni Duszniki Zdrój, która długo liczyła się w walce o awans. Obecnie dopiero 7.miejsce. Nie
zawodzi z kolei Krzysztof Wiśniewski z Polanicy Zdrój, który znowu seryjnie pokonywał bramkarzy rywali będąc bezkonkurencyjnym nie tylko w okręgu czy województwie, ale i w skali ogólnokrajowej.
Jak wyliczył facebookowy profil Dębicka Piłka Nożna przed weekendową serią spotkań, że w całym kraju najskuteczniejszymi są Łukasz Nowak z Warty Kamieńskie Młyny i właśnie popularny Wiśnia. Nowak swój dorobek wyśrubował w zaledwie 13 spotkaniach lublinieckiej A klasy, a mógł liczyć przede wszystkim na dokładne zagrania znanego również na Dolnym Śląsku (mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław) Sebastiana Dudka. Z zaprezentowanej dziesiątki snajperów w miniony weekend zagrali i wpisali się na listę strzelców:
Krzysztof Wiśniewski - 2 gole w meczu z Orlętami Krosnowice (3:0)
Karol Jabłoński - 3 gole w meczu Wiekowianka Wiekowo - Mechanik Bobolice (0:4)
Daniel Ciechański - 1 gol w meczu Legionovia II Legionowo - KTS Weszło Warszawa (1:5).
Reasumując, po rundzie jesiennej 2021 lista najskuteczniejszych przedstawia się następująco:
44 - Krzysztof Wiśniewski (KS Polanica Zdrój)
42 - Karol Jabłoński (Mechanik Bobolice), Łukasz Nowak (Warta Kamieńskie Młyny)
40 - Jakub Caputa (GLKS II Wilkowice).

wtorek, 9 listopada 2021

Michalakowie wciąż piszą historię

 Piłkarska rodzina Michalaków wciąż pisze piękne strony w historii piłkarskiego Górnika Wałbrzych. Dariusz z Grzegorzem śrubują rekordy pod względem ilości spotkań ligowych, a Krzysztof pod względem … wieku najstarszego ligowca. Tym razem do annałów trafiła cała trójka braci. 
W meczu 13.kolejki wałbrzyskiej klasy okręgowej przeciwko ATS Wojbórz w wyjściowej jedenastce wybiegł tradycyjnie tylko Dariusz. Natomiast starsi bracia, urodzeni w latach 80-tych usiedli na ławce rezerwowych. Na ostatni kwadrans do gry desygnowany został Grzegorz, który zmienił młodszego o ponad 20 lat Huberta Gorczycę. Natomiast tuż przed końcem regulaminowego czasu gry za Marcina Kobylańskiego trener Marcin Domagała po raz pierwszy w tym sezonie dał szansę Krzysztofowi Michalakowi. Te kilka minut na wietrznym boisku w Wojborzu trójki braci Michalaków to wydarzenie bez precedensu w wałbrzyskim futbolu i historii Górnika. Były w przeszłości duety braci, ale trójka razem grająca na boisku to miało miejsce po raz pierwszy 7 listopada 2021 roku.
Co ciekawe czwarty z braci Michalaków, Piotr (rocznik 1982), również grał w piłkę i jako pierwszy z braci zadebiutował w seniorach wałbrzyskiego klubu. Miało to miejsce w sezonie 2001/02, gdy Górnik/Zagłębie Wałbrzych grał w 4.lidze. Po rundzie jesiennej zespół wycofał się z rozgrywek, wyniki zostały anulowane. W tej rundzie debiut ligowy zanotował wówczas 18-letni Grzegorz, który przez 10 minut w meczu z Olimpią w Kamiennej Górze przebywał na boisku wraz ze starszym bratem.
W kolejnym sezonie, 2002/03, Górnik/Zagłębie rywalizował już na boiskach A klasy. W składzie drużyny prowadzonej przez Ryszarda Mordaka byli bracia Michalakowie: Krzysztof i Piotr, którzy zaliczyli 14 wspólnych występów zdobywając awans do klasy okręgowej.  Później razem grali na tym szczeblu w zespole AZS PWSZ Wałbrzych, czy Grodno z Zagórza Śląskiego.
Dariusz i Grzegorz Michalakowie kilkanaście
lat wspólnych gier dla wałbrzyskiego klubu.
W klasie okręgowej (2003/04) w kadrze I zespołu ligowca z Ratuszowej był Krzysztof, rok później, już w 4.lidze wrócił Grzegorz po krótkiej odysei poza Wałbrzychem. Natomiast w 2007 roku w wieku 17 lat debiutuje w seniorach Dariusz. Dostaje szanse od trenera Roberta Bubnowicza, który stopniowo wprowadza go do gry, czasem wpuszczając go na boisko w miejsce starszego o 7 lat Grzegorza. Od 2007/08 do 2017/18 bracia nieprzerwanie reprezentują barwy biało-niebieskich, pokonując drogę najpierw z czwartej do drugiej ligi, a później przeżywać gorycz kolejnych spadków. Drogi braci rozeszły się po ogłoszeniu końca kariery przez Grzegorza, który w swoim postanowieniu długo nie przetrwał, najpierw pojawiając się w składzie rezerw Górnika, a później w A klasowym już I zespole Górnika. Z kolei Darek, po wycofaniu się drużyny z rozgrywek 4.ligi na 2 lata opuścił rodzinne miasto. Po powrocie latem tego roku dochodzi do ponownych wspólnych występów braci Michalaków. Mecz z ATS był jubileuszowym, bo dwusetnym (wliczając do ligowych spotkań baraże z sezonu 2015/16) meczem, w którym razem występowali Dariusz i Grzegorz Michalakowie.
Z kolei Krzysztof do meczu w Wojborzu nie zaliczył wspólnego ligowego występu z Dariuszem, natomiast z Grzegorzem wspólny mecz odnotowali dopiero po raz drugi. W minionym sezonie (2020/21) zagrali tylko raz – w Bogaczowicach, gdzie obaj w ostatnim kwadransie weszli z ławki rezerwowych. Trzykrotnie Krzysztof wchodził na boisko, w meczu, gdy Grzegorz już murawę opuścił. Było tak m.in. w spotkaniu z Orłem Witoszów Dolny, gdzie obaj wpisali się na listę strzelców.
200 wspólnych meczów Dariusza i Grzegorza Michalaków to rekordowe osiągnięcie w historii Górnika. Oprócz wspomnianego klanu rodzinnego były inne duety w ligowych meczach biało-niebieskich.
Bracia Garłowscy w Śląsku Wrocław. Zygmunt stoi
pierwszy z prawej, Ireneusz w dolnym rzędzie pierwszy
z lewej.
Bodaj pierwszym duetem braci, którzy zaistnieli w Górniku byli Zygmunt i Ireneusz Garłowscy.  Wychowankowie Bielawianki trafili do Wałbrzycha pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku. W drugoligowym sezonie 1971/72 7 razy zagrali razem w lidze, by podwoić ten rezultat w kolejnym sezonie. 21 wspólnych występów, choć zdarzały się mecze, w którym Ireneusz wchodził na boisko za starszego o 4 lata brata. Później przenieśli się do Śląska Wrocław, gdzie zdobyli MP i PP, a Zygmunt zadebiutował nawet w reprezentacji Polski.
W 1980 roku drugoligowy Górnik Wałbrzych sprowadził ze Zjednoczonych Żarów braci Lesława i Ryszarda Spaczyńskich.  Więcej grał Ryszard, a swój jedyny wspólny występ w sezonie 1980/81 przeciwko Stali Stocznia Szczecin zaliczyli, gdy równocześnie wchodzili na boisko z ławki rezerwowych w 80.minucie gry. W kolejnym sezonie (81/82) takich braterskich meczów zaliczyli 12. Natomiast w awansowym (82/83) sezonie Leszek pojawił się raz, gdy w przerwie meczu z Odrą Wodzisław zmienił … Ryszarda. Spaczyńscy wspólnych występów zaliczyli więc 13. Ryszard na długie lata został w Górniku grając z powodzeniem w 1., 2., a nawet 3.lidze. Leszek szybko wrócił do Żarowa.
Waldemar (rocznik 1963) i Artur (1967) Milewscy są wychowankami Olimpii Kamienna Góra. Do Górnika pierwszy trafił starszy z braci via Kuźnia Jawor. Są pierwszymi braćmi, którzy razem zagrali w 1.lidze. W sezonie 1987/88 zaliczyli 5 wspólnych występów, a mógł być i szósty, ale Artur przeciwko ŁKS Łódź wszedł na murawę za Waldka. W kolejnym sezonie, który zakończył się spadkiem Górnika, razem zagrali dwukrotnie. W drugiej lidze w pierwszym występie po powrocie z wypożyczenia Artur strzela 2 gole Polonii Bytom, trzeciego dorzuca Waldemar i Górnik odnosi zwycięstwo 3:2. W sezonie 1989/90 13 wspólnych gier, choć jeszcze trzykrotnie trener Mirosław Jabłoński wpuszczał na murawę starszego brata w miejsce młodszego. Z kolei Ryszard Walusiak w kolejnym sezonie aż 29 razy stawiał na braci Milewskich w drugoligowych meczach Górnika. Łącznie skompletowali 49 meczów.
Sławomir i Krzysztof Radziemscy podczas wspólnej gry
dla Czarnych Wałbrzych
Krzysztof i Sławomir Radziemscy są wychowankami Zagłębia Wałbrzych, ale nie było im dane rozegrać wspólnego ligowego meczu. Krzysztof zadebiutował w 2.lidze w Zagłębiu, a 3 lata młodszy Sławek trafił do seniorów w sezonie 1993/94, gdy pod Chełmcem funkcjonował już Klub Piłkarski. 7 meczów w 93/94, po spadku kolejno 23 (94/95 i mecz ze Stalą Chocianów 2:0 po golach obu braci) i 29 (95/96). W drugiej lidze w latach 1996-98 21 wspólnych gier oraz dwa mecze, gdzie Sławek zmienia Krzyśka. Sezon 1998/99 to gra w 4.lidze – 33 wspólne mecze i gole duetu przeciwko Sport Contact Wrocław. Po awansie Górnika Krzysiek wyjechał do Niemiec, potem wrócił grając w Miedzi Legnica. Trzecioligowy sezon 2000/01 to ostatni sezon, gdzie zagrali wspólnie dla Górnika/Zagłębia – 12. Łącznie 125 wspólnych meczów. Choć później w różnych sezonach obaj grywali dla wałbrzyszan zarówno w A klasie, jak i 4.lidze. Razem grywali również w Progresie Jelenia Góra, farerskim B-71 Sandur, czy Czarnych Wałbrzych.
Bliźniaków Gorządów wałbrzyskie Zagłębie wyszukało w Pogoni Pieszyce. W zespole seniorów Sebastian i Sławomir po raz pierwszy razem zagrali w KP Wałbrzych wiosną 1994, gdzie zaliczyli 2 wspólne występy. Później razem występowali w Stroniu Śląsku, Jeleniej Górze, Polkowicach, a od kilkunastu lat w rodzinnych Pieszycach.
Marek i Marcin Wojtarowiczowie
Marka i Marcina Wojtarowiczów dzieli rok życia. W sezonie 1997/98 zaliczyli jeden wspólny występ – w 1.kolejce w Opolu (0:2 z Odrą), gdy Marcin w przerwie zmienił Sebastiana Matuszaka, a Marek w ostatnim kwadransie wszedł za Jacka Sorbiana. Na kolejny wspólny mecz musieli czekać do następnego sezonu – w 4.lidze (98/99) 18 razy zagrali razem, a Polonii Bystrzyca Kłodzka obaj strzelili bramkę. Podczas gry w 3.lidze 1999-2001 uzbierali 30 wspólnych gier, a na przeszkodzie większej liczbie stanęła emigracja zarobkowa Marcina do austriackiego Purgstall oraz licznie kolekcjonowane kartki żółtego i czerwonego koloru. Po 3 latach tułaczki braci w 2004 wrócili do czwartoligowego wówczas Górnika/Zagłębia, gdzie zaliczyli 30 wspólnych meczów, gdzie przeciwko nieistniejącym dziś Sparcie Świdnica i Gawinowi Królewska Wola wpisywali się na listę strzelców. Popularni Wojtarowi zgromadzili 79 wspólnych występów ligowych dla wałbrzyskiego klubu.
Piotr i Marcin Smoczykowie
Piotra i Marcina Smoczyków dzieli 4 lata, a łączy fakt, że obaj zdobyli 4.miejsce w mistrzostwach Polski juniorów i do dziś są czynnymi zawodnikami. Marcin nie dość, że jest filarem defensywy, to w chwili obecnej jest drugim strzelcem w zespole lidera klasy okręgowej! Piotr z kolei gra w Zagłębiu Wałbrzych i najczęściej na pozycji ... bramkarza. Największe sukcesy obaj odnosili jednak w Górniku. W sezonie 2001/02, gdy trener Przybyła sięgał po juniorów Smoki zaliczyły 4 wspólne mecze. Rok później, w A klasie, to 10, w tym dwa, gdzie obaj zdobywają bramki. Wreszcie 2002/03 i 18 gier w okręgówce. Razem zagrali wspólnie dla Górnika/Zagłębia 32 mecze.
Tomasz i dwa lata młodszy Bartosz Sobotowie grali w Górniku/Zagłębiu tylko sezon. Sezon 2003/04 klasy okręgowej rozpoczęli od meczu z AKS Strzegom (6:0), gdzie obaj wpisali się na listę strzelców. Zgromadzili łącznie 15 wspólnych gier dla wałbrzyskiej drużyny. Później razem reprezentowali barwy m.in. Spójni Sady, Orła Lubawka, Olimpii Kamienna Góra, Unii Bogaczowice oraz klubów austriackich.
Co ciekawe w wałbrzyskim zespole już widzieliśmy synów wspomnianych wyżej rodzin. Dawid Milewski grał w 4.ligowym Górniku/Zagłębiu, Dominik Radziemski debiutował w seniorach w drugoligowym Górniku Wałbrzych, a obecnie gra w pierwszoligowym imienniku z Polkowic. Z kolei Wiktor Smoczyk po grze wspólnej z ojcem w Zagłębiu Wałbrzych obecnie gra w juniorach Polonii-Stali Świdnica.
Z kolei przed Michalakami jeszcze kolejne wyzwanie: ciekawe czy cała trójka wpisze się na listę strzelców w trakcie jednego meczu?