Dziennikarze sportowi lubią górnolotne hasła, które ubarwią pomeczową relację. Fantazyjne odniesienia dotyczą wydarzeń zagranicznych (Derby Polski) czy historycznych (Święta Wojna). Popularnym określeniem serii meczów bez porażek na własnym obiekcie nazywane jest twierdzą. W tym sezonie, gdyby wziąć pod uwagę rezultaty trzecioligowego Górnika odniesione na Stadionie 1000-lecia, to kibice muszą z dumą zauważyć, że gospodarze nie tylko zdobyli komplet punktów, ale przy tym nie stracili nawet bramki! A prawdę powiedziawszy na Ratuszową w większości przypadków gościły uznane na tym szczeblu drużyny, bowiem trio Lechia, Formacja Port i Stilon wymieniani są w gronie ekip, które będą walczyć o czołową siódemkę czyli utrzymanie ligowego bytu.
Przyjazd Stilonu Gorzów był ciekawy nie tylko ze względu na wizytę kibiców gości. Zespół z województwa lubuskiego należał w przeszłości do najbardziej niewygodnych dla Górnika rywali. Warto wspomnieć, że biało-niebieskim nigdy nie udało się wygrać w Gorzowie Wielkopolskim, dopiero po fuzji i powstaniu Klubu Piłkarskiego wałbrzyszanie wiosną 1993 wygrali dość sensacyjnie 3:0 po golach piłkarzy, którzy do KP przyszli z Górnika: Macieja Jaworskiego, Krzysztofa Lakusa i Leszka Kosowskiego. W 11 pojedynkach rozegranych pod Chełmcem z kolei Górnik (później KP, Górnik/Zagłębie) wygrał tylko 5-krotnie, ale za to trzy ostatnie mecze zakończył zwycięsko (1:0 w 2.lidze 1998, 3:1 w 3.lidze w 1999 i 2000 roku). I tę ostatnią passę podopiecznym Roberta Bubnowicza udało się utrzymać.
Gorzowianie prowadzeni przez najbardziej utytułowanego szkoleniowca w tej lidze, mistrza Europy U-16 z 1993 Artura Andruszczaka, do sobotniego spotkania przegrali jedynie z wrocławskimi drużynami. W Gorzowie Ślęza wygrała 3:1, we Wrocławiu rezerwy Śląska 3:0. Ale w innych spotkaniach Stilonowcy osiągnęli naprawdę wartościowe wyniki, bo za takie należy uznać remis w Legnicy (z Miedzią II 1:1), czy pokonanie Polkowic 2:1. Do tego pokonanie lubuskich beniaminków 4:0 w Lubsku i 5:2 u siebie z Ilanką - to spowodowało, że nieśmiało w Gorzowie zaczęto marzyć o walce o awans. Kibice w Gorzowie, podobnie jak wałbrzyscy, w lipcu dwukrotnie oglądali swoich pupili w Pucharze Polski, gdzie po pokonaniu Kotwicy 3:2 ulegli 0:1 Stali Stalowa Wola.
Trener Andruszczak wiedzę na temat Górnika wziął na podstawie
wizyty spadkowicza na boisku Piasta Karnin. Jednoznacznie ocenił, że niepowodzenie wałbrzyszan to wypadek przy pracy. Ostrożność w osądach potwierdził mecz przy Ratuszowej. Gospodarze zagrali lepiej niż w ostatnim domowym meczu przeciwko drużynie z Mostek. Górnik stworzył więcej podbramkowych sytuacji, częściej gościł pod bramką rywala, a przede wszystkim trafiał do bramki przeciwnika.
 |
| Za chwilę padnie drugi gol dla Górnika |
W składzie wyjściowym Robert Bubnowicz nie kombinował, choć nieliczna wałbrzyska część widowni ciekawa jest jakby zaprezentował się w linii defensywy Adrian Mrowiec. Całe szczęście, że na boisku nie pojawił się mający naprawdę zły okres w grze Mateusz Krzymiński. Pierwszą odsłonę gospodarze okupili urazem Dominika Radziemskiego. Motorem napędowym byli Michał Oświęcimka z Marcinem Morawskim i trzeba obiektywnie stwierdzić, że powoli, z mozołem trybiki zaczynają się zazębiać. Nie jest idealnie, wciąż są mankamenty, ale widać, że Górnik zaczyna się uczyć trzeciej ligi. Nazwiska, potencjał, do tego tradycja - to brano przed sezonem na korzyść wałbrzyszan, ale mecze, w szczególności wyjazdowe, boleśnie odarły ze złudzeń Górnika. Ten sezon nie będzie na pewno spacerkiem.
Premierową bramkę w zespole seniorów strzelił Sebastian Surmaj, który w drugiej lidze zaliczył co prawda kilka epizodów, ale ten sezon może być dla niego naprawdę ważny. 19-latek stoi przed szansą zostania podstawowego młodzieżowca spadkowicza. Drugą bramkę Górnicy strzelili po uderzeniu Bartosza Tyktora, który na tym szczeblu już 11-krotnie wpisywał się na listę strzelców grając w Zielonej Górze. Co prawda w meczowym protokole te trafienie przypisano jako samobójcze obrońcy Patryka Bila, ale większość mediów strzelcem uznano wałbrzyskiego defensora.
W Stilonie blisko godzinę zagrał niejaki Damian Szałas, który 4 lata temu
był testowany przez wałbrzyszan pod kątem gry w drugoligowym Górniku. Czas pokazał, że 27-letni dziś pomocnik w międzyczasie wielkiej kariery nie zrobił, bowiem od 3 lat reprezentuje gorzowski zespół. W Wałbrzychu nie będzie więc wyrzutów sumienia, jakie
powinny towarzyszyć przy każdym wspomnieniu nazwiska Krzysztofa Piątka. Były gracz Lechii Dzierżoniów, niechciany w Górniku, trafił najpierw we Włocławku celnym strzałem rozstrzygnął o zwycięstwie kadry U-21 z Niemcami (2:1), a minionej kolejce trafił przy Łazienkowskiej (2:2 Zagłębia z Legią).
 |
GKP Gorzów -2008. Morawski w dolnym rzędzie drugi
z lewej, w górnym rzędzie pierwszy trener Kowalski. |
Sportowym łącznikiem pomiędzy obiema drużynami jest osoba Marcina Morawskiego, który w sezonie 2007/08 wystąpił 20 razy w koszulce Gorzowskiego Klubu Piłkarskiego i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Po epizodzie w Gorzowie Marcin wrócił do rodzinnego Wałbrzycha, gdzie zapisał piękną kartę historii. Warto dodać, że tamten sezon Gorzowskiego Klubu Piłkarskiego był niezwykle udany dla drużyny prowadzonej przez doskonale znanego również w Wałbrzychu trenera Grzegorza Kowalskiego. GKP wygrał mocną grupę 3.ligi, w skład której wchodziły ekipy z województw lubuskiego,dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego. W wyniku reformy gorzowianie zawitali na zaplecze ekstraklasy i prawie przez 3 sezony grali w 1.lidze. Niestety, po 28.kolejkach sezonu 2010/11 wycofali się z rozgrywek, by po fuzji reaktywowanego Stilonu z KS Nowiny Wielkie odbudowywać renomę od 4.ligi.
Morawskiego pamięta się w Gorzowie, więc nie bez kozery dziennikarz z miasta nad Wartą
rozmawiał z nim po meczu. Grający asystent trenera Bubnowicza wspomina o celu, który postawili przed sobą wałbrzyscy piłkarze - 4 kolejne spotkania z kompletem punktów. Mecz ze Stilonem był pierwszym, w środę przyjeżdża najgorsza ekipa ligi - Bystrzyca Kąty Wrocławskie i jakikolwiek wynik niż wygrana będzie sensacją. Krok nr 3 to derby w Świdnicy, gdzie wbrew obiegowym opiniom czeka wałbrzyszan ciężka przeprawa - świdniczanie zawsze sprężali się na mecze z Górnikiem, a dodatkowo dla gospodarzy mecz z byłym drugoligowcem będzie
jednym z głównych punktów obchodów 70-lecia Polonii Świdnica. Czwartym pojedynkiem ma być wizyta Budowlanych Lubsko. Te triumfy mają przygotować wałbrzyszan do ostatniego we wrześniu ligowego meczu z niepokonaną jeszcze wrocławską Ślęzą.