piątek, 31 stycznia 2014

Zmierzch kobiecej potęgi

Futbol kobiecy wciąż traktowany jest po macoszemu, ale kto wie, czy w przypadku, gdy nakłady byłyby porównywalne z tymi co dla mężczyzn, to nie mielibyśmy sukcesów międzynarodowych. W Wałbrzychu od kilku lat dziewczęta trenują i obecnie zajmują drugie miejsce w grupie dolnośląskiej 3.ligi pod egidą Victoria Aglomeracja Wałbrzyska prowadzona przez Jacka Grabowskiego. Grabowski piłkarskiego abecadła uczył się w Zagłębiu Wałbrzych, gdzie doszedł do etapu gry w rezerwach wałbrzyskiego ligowca. Potem łączył pracę dziennikarza w TV Twoja z pracą w Gwarku Wałbrzych. Od niedawna Wałbrzych ma nie tylko drużynę w czołówce 3.ligi, ale i w drugiej lidze. W grupie śląskiej - jednej z czterech - lideruje bowiem Szczyt Boguszów, który przejęty został przez wałbrzyską uczelnię i grać będzie jako AZS PWSZ Wałbrzych. Piłkarki prowadzone przez Marcina Grykę w 9 jesiennych spotkaniach nie poniosły porażki odnosząc przy tym 7 zwycięstw. Przewaga nad Tygryskami Świętochłowice wynosi obecnie 7 punktów i wiele wskazuje, że za kilka miesięcy będziemy świętować awans futbolistek do pierwszej ligi!
Na Dolnym Śląsku futbol w wykonaniu kobiet ma bogate tradycje. Jedną z pionierek były Karolinki z Jaworzyny Śląskiej, które w 1975 wywalczyły brązowe medale pierwszych mistrzostw Polski ulegając Checzowi Gdynia i ZA Puławy. Te osiągnięcie powtórzyły jeszcze trzykrotnie, a w 1979 sięgnęły po tytuł wicemistrza kraju ustępując gdyniankom.  Pierwsze oficjalne rozgrywki ruszyły w sezonie 1979/80 i niespodziewanie hegemonię Checzu przerwały Czarni Sosnowiec. Karolinki grały w lidze do 1985, ale w regionie pałeczkę w wyścigu po medale przejął Pafawag Wrocław z niesamowitą Iwoną Zienkiewicz. Niezwykle skuteczna zawodniczka ochrzczona została Zico po słynnym brazylijskim napastniku. Mijały lata, Pafawag poszedł w zapomnienie, a i tak do 2008 roku mistrzowskie tytuły podzieliły między sobą zaledwie pięć klubów: Czarni Sosnowiec (12 razy), AZS Wrocław (8), Stilon Gorzów (3), Pafawag, Zagłębianka Dąbrowa Górnicza, Piastunki Gliwice (po 2). W nowym tysiącleciu nie było mocnych na akademiczki z Wrocławia, które osiem lat z rzędu nie mogły znaleźć pogromczyń w walce o tytuł mistrza Polski. Wśród szkoleniowców AZS był również były piłkarz Górnika Wałbrzych Gerard Sobek, a jeszcze kilka lat wstecz piłkarki z Wrocławia prowadził również Mirosław Furmaniak - znany w wałbrzyskim okręgu szkoleniowiec.
Ostatnie pięć lat stały jednak pod znakiem dominacji Unii Racibórz. W 2000 powstała przy tym znanym śląskim klubie sekcja kobieca, która od 2003 po przejęciu zespołu RKP Rybnik rozpoczęła swój zwycięski marsz. W 2007 był awans do ekstraklasy, a w pierwszym roku występów trzecie miejsce. Nie było to trudne, bowiem rywalizowało ledwie 6 zespołów, grając ze sobą aż czterokrotnie. Rok później było już mistrzostwo i już tak do chwili obecnej, a raczej do końca ubiegłego roku. Unia kompletowała również tytuły w hali oraz w Pucharze Polski. Sukcesy raciborzanek definiuje jedna osoba - Remigiusza Trawińskiego. Najpierw był prezesem męskiej Unii, sekcję żeńską powołał dla córek, które chciały z koleżankami trenować futbol, a nie miały gdzie. Po założeniu sekcji przyszły z czasem sukcesy, a popularność rosła wraz z zainteresowaniem śląskich mediów. Od 2008 Unitki przestały być sekcją Unii Racibórz i utworzyły niezależny klub - Raciborskie Stowarzyszenie Piłkarskie "Unia" Racibórz. Za krajowymi sukcesami przyszła przeprowadzka na ładniejszy obiekt raciborskiego OSiR-u, mecze w europejskich pucharach, które oglądały tysiące widzów - frekwencja niespotykana na żeńskich meczach.
Unię prowadził Trawiński - człowiek orkiestra - prezes, sponsor, trener. Właściciel zakładu brukarskiego inwestował prywatne pieniądze tworząc krajowy dream-team. Tego czego czołowe pilkarki nie mogły otrzymać w AZS Wrocław czy Medyku Konin dostawały w Raciborzu. Do Unii trafił m.in. niezwykle
W Raciborzu raczej trudno będzie oczekiwać podobnych
sukcesów [foto:pzpn.pl]
skuteczne piłkarski z Wrocławia Anna Żelasko czy Patrycja Pożerska. W kadrze klubu pojawiły się również futbolistki zagraniczne - z Chorwacji, Słowacji czy egzotycznej Gwinei. Niestety, raciborskie eldorado powoli się kończy. Jesienią zespół nie miał sobie równych w lidze, ale w walce o Ligę Mistrzyń odpadły (1:2, 0:0) z tureckim Konak Belediyesi GSK. Rozczarowania nie krył Remigiusz Trawiński, który zaczął przebąkiwać o rezygnacji z angażowania się w klub. Jesienią w ekstraklasie lepsze okazały się piłkarki Medyka Konin (komplet 9 zwycięstw) z niesamowitą Ewą Pajor. Po zakończeniu rundy jesiennej sprawy w Raciborzu nabrały przyspieszenia: Trawiński odszedł definitywnie z klubu, tłumacząc brakiem wsparcia przy finansowaniu klubu. Nowy zarząd nie ma póki co pomysłu na ratowanie klubu. Najpierw pojawiła się idea połączenia z pierwszoligową Checzą Gdynia - zespół miałby przenieść się do Trójmiasta i tam grać pod nazwą Unia, czego nie zaakceptowano ostatecznie w Gdynii. Póki co zawodniczki szukają klubów zarówno w kraju jak i za granicą. Wszystko wskazuje, że w Raciborzu znajdą pieniądze na dogranie sezonu juniorkami - 22 punkty podczas gdy czwarte od końca piłkarki z Lubina mają 7 raczej gwarantują utrzymanie w ekstraklasie. Zarząd Unii ma tym samym sporo czasu na znalezienie wyjście z sytuacji. Mimo wszystko zapowiada się na najbardziej spektakularny zjazd w historii polskiej piłki nożnej kobiecej.

środa, 22 stycznia 2014

Konfliktowy Cyrak ?

W sobotę podczas sparingu Górnika Wałbrzych z Podbeskidziem Bielsko-Biała można było wśród obserwatorów zobaczyć wychowanka wałbrzyskiego klubu Roberta Prykę. Ten filigranowy ongiś pomocnik od paru lat z różnym powodzeniem para się trenerką. Obecnie prowadzi grupę juniorów Arki Gdynia, z którą gościł na Dolnym Śląsku. Zapewne chciałby osiągnąć takie sukcesy jak jego kolega z drużyny juniorów Górnika Wałbrzych - Jerzy Cyrak. W przeciwieństwie do Roberta Cyrakowi nie dane było zadebiutować w seniorach wałbrzyskiego klubu, ale on zdecydowanie postawił na karierę szkoleniową i ma czym się pochwalić. Prowadził juniorów Amiki Wronki, Lecha Poznań, rezerwy Lecha, drużynę Młodej Ekstraklasy oraz był asystentem trenera gdańskiej Lechii, a od końca lutego 2012 pomaga Mariuszowi Ponoć był to "głos szatni", bowiem Cyrak nie był pozytywnie postrzegany również przez innych graczy. Dziś z kolei prasa ujawnia kolejne okoliczności incydentu - po imieninowej imprezie trenera Rumaka kilku graczy nie dostosowało się do ustaleń dotyczących powrotu do hotelowych pokojów, a reakcja Cyraka spotkała się z ripostą zawodników. Reasumując - sam Mariusz Rumak twierdzi, że nie wyobraża sobie dalszej współpracy Cyraka z Murawskim i Ślusarskim. Kibice staną z pewnością po stronie piłkarzy będących symbolami Kolejorza.
R.Murawski i J.Cyrak
Rumakowi w prowadzeniu I zespołu Kolejorza. Po medalach mistrzostw Polski juniorów w ubiegłym roku na szyi Jerzego zawisł srebrny medal za wicemistrzostwo kraju seniorów. Ostatnie dni i newsy z obozu poznańskiego Lecha skierowały światła fleszy dziennikarzy na Cyraka. Poznański Lech do wiosennej rundy przygotowuje się poprzez m.in. obóz w Jarocinie. W poniedziałek w mediach aż huczało od plotek po suchym komunikacie, że Bartosz Ślusarski i Rafał Murawski zostali wyrzuceni ze zgrupowania i przesunięci do rezerw za rażące naruszenie dyscypliny. Sytuacja nabrała dynamiki: najpierw plotkowano o nadużyciu alkoholu, potem o grze klubu wobec tych graczy, którym kończą się w czerwcu kontrakty będące niebawem przedmiotem negocjacji (a od Murasia tylko Arboleda w klubie zarabia więcej). Dzień później głos zabrał trener Rumak, że od postawy zawodników zależy, czy zostaną przywróceni do zespołu. W końcu głos zabrał Ślusarski, który uciął wszelkie domysły ujawniając konflikt z II trenerem, czyli Cyrakiem. W przeszłości wiele razy dochodziło do różnicy zdań pomiędzy zawodnikiem a Jurkiem, a w niedzieli nastąpił wybuch co miało konsekwencje wobec tych dwóch graczy.
Debiut M.Orłowskiego w Radomiaku,
obok Marcin Kikut (Widzew)
Pozostając przy ekstraklasie to w miniony weekend wesołych min nie miał wałbrzyski duet w Ruchu Chorzów Adrian Mrowiec - Mateusz Trojak. Niebiescy, bowiem zostali rozgromieni przez GKS Tychy aż 5:0, co stanowi nie lada niespodzianka. Słowacki trener Jan Kocian nie robi z tego dramatu, bowiem drużyna jest po ciężkich treningach kondycyjnych. Wynik poszedł jednak w świat.
W 1.lidze nie zobaczymy ani Marcina Orłowskiego ani Dawida Kubowicza. "Kuba" nie był zainteresowany testami w drugoligowym Motorze Lublin, pozostał w Trójmieście, ale ćwiczy z rezerwami. W pierwszym sparingu drugiej drużyny Arki Dawid trafił do siatki rywala aż trzykrotnie ! Rezerwy zmiotły Olimpię Osowa aż 8:0.
Marcin Orłowski dość szybko znalazł sobie nowy klub - drugoligowy Radomiak. Radomscy piłkarze w grupie wschodniej wyprzedzają w tabeli jedynie Concordię Elbląg, a do bezpiecznej ósmej lokaty tracą 7 punktów. Nikt nie zamierza jednak poddawać się i stąd zespół trenowany przez byłego wicemistrza olimpijskiego z Barcelony Marcina Jałochę przeprowadził kilka transferów (oprócz Orłowskiego zespół pozyskał jeszcze 4 zawodników). W pierwszym występie w nowych barwach Orzeł musiał przełknąć gorycz porażki 0:4 z łódzkim Widzewem.
D.Michalak w barwach Okocimskiego przeciwko
S.Drewniakowi (Górnik Zabrze)
Odwrotną drogę, czyli z drugiej do pierwszej ligi, mógł przebyć Dariusz Michalak. Wałbrzyski defensor od kilku rund zwiedza kluby z wyższych lig, a tej zimy wydawało się, że uda mu się w końcu zrealizować marzenie o grze w lepszym zespole niż Górnik Wałbrzych. W grę wchodziły aż trzy kluby, najdłużej trenował w Brzesku, gdzie przebąkiwano o wycofaniu się zespołu z ligi, ale w końcu zamknięto (?) budżet i Okocimski ma walczyć o utrzymanie statusu pierwszoligowca. Obecnie Piwosze są na ostatnim miejscu, ale do bezpiecznego 14.miejsca tracą ledwie dwa punkty! Innym kandydatem do zatrudnienia Darka był inny małopolski potencjalny spadkowicz Puszcza Niepołomice, gdzie gra Bartosz Biel.  W obu przypadkach zabrakło konkretów ze strony działaczy klubu, którzy zapewne oczekiwali, że drugoligowiec spod Chełmca będzie grał za darmo. Zamiast "gruszek na wierzbie" Michalak wybrał sportową stabilizację przy Ratuszowej i na razie z Górnikiem przygotowuje się do rundy wiosennej.
Być może Włochy opuści Patryk Parol. Wychowanek UKS Baszta od blisko ośmiu lat mieszka we Włoszech, a siódmy rok gra w juniorach Chievo Verona, skąd trafił do reprezentacji Polski juniorów. Jego dorobek to sześć meczów i gol w debiucie z Litwą.  Rosły (193 cm) napastnik był ponoć bliski gry w Milanie czy Juventusie, ale dopiero w tym roku realnych kształtów może nabrać idea zmiany klubu. Kierunek Niemcy nie miał szczęśliwego początku, bowiem Patryk ... zgubił paszport. Początkowo miał zacząć testy w KSC Karlsruhe, ale ostatecznie nastąpiła zmiana planów i Parol testy będzie przechodził w Bayerze Leverkusen.

niedziela, 19 stycznia 2014

Lekcja Podbeskidzia

Piękna iście wiosenna pogoda, mocny rywal, tęsknota za Górnikiem spowodowały, że sporo kibiców udało się w sobotnie przedpołudnie na sparing wałbrzyszan z Podbeskidziem. Dla fanów była to okazja by zobaczyć z bliska piłkarzy znanych z ekranów telewizora, piłkarzy, którzy byli mistrzami Polski (Iwański, Chrapek, Pietrasiak), zdobywcami Pucharu Polski (Sokołowski, Telichowski). Oprócz wałbrzyskich kibiców mecz oglądali młodzi piłkarze Arki Gdynia trenowani przez znanego pod Chełmcem Roberta Prykę, mocna delegacja reprezentowała Świdnicę, gdzie grający trener Polonii/Sparty Jarosław Lato mógł zamienić kilka słów z byłymi kolegami z Dyskobolii Grodzisk Błażejem Telichowskim i Markiem Sokołowskim. Wynik 6:1 dla gości z Bielska-Białej mówi sam za siebie, ale czy mogło być inaczej? Jeśli chodzi o rozstrzygnięcie to raczej nie, bo za Góralami przemawiała nie tylko różnica klas rozgrywkowych, umiejętności indywidualne zawodników, ale i etap przygotowań. Wałbrzyszanie trenują dopiero od tygodnia, trudno mówić zgraniu, przygotowaniu. O wysokim wyniku zadecydowały głównie indywidualne błędy. Maciej Jaworski postanowił dać szansę nowym graczom tuż przed wyjazdem na zgrupowanie do Jagniątkowa. Nie mógł skorzystać z usług braci Michalaków, którzy gościli w innych klubach. O ile w przypadku Dariusza i jego pierwszoligowych przymiarkach (Okocimski Brzesko, Puszcza Niepołomice, Górnik Łęczna) było od dawna głośno to w przypadku Grzegorza była to raczej niespodzianka. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że "Dzikiego" zobaczymy wiosną w drugiej linii wicelidera - a jego nieobecność przeciwko Podbeskidziu była widoczna.
Sławomir Truszczyński - selekcja
negatywna
Trener Jaworski dał szansę w defensywie Sławomirowi Truszczyńskiemu, a na prawej stronie na ewentualnego następcę Dariusza Michalaka szykowany był Mateusz Sawicki. Truszczyński zagrał słabo i nie dziwi decyzja o rezygnacji z niego. Z kolei w linii pomocy cały mecz za rozprowadzenie piłek odpowiedzialni byli Wojciech Szuba i czeski playmaker Josef Krolop. Obaj wypadli mizernie, choć na usprawiedliwienie tego drugiego można dodać, że widoczne jest jego dobre wyszkolenie techniczne, piłka mu nie przeszkadza w grze, dobrze operuje lewą nogą, ale widoczny jest brak ogrania. Może po przepracowaniu okresu przygotowawczego, w konfrontacji z mniej wymagającymi od bielszczan przeciwnikami pokaże pełnie swoich atutów. W I połowie skrzydłowymi byli Daniel Zinke (na prawej stronie) i Kamil Śmiałowski (na lewej) i obaj byli aktywni. "Śmiały" nie zagrał po przerwie, ale wciąż będzie z zespołem biało-niebieskich. Jedyną bramkę strzelił po zagraniu Sawickiego Marcin Folc. Po przerwie na szpicy zagrał najpierw Daniel Zinke, a potem Damian Migalski.
Pierwsze minuty meczu z ekipą Leszka Ojrzyńskiego zapowiadały pogrom wałbrzyszan, bo pierwsze dośrodkowania, "wielbłądy" w kryciu defensorów Górnika i było 0:2. Gdy gospodarze złapali kontakt, szybko goście za sprawą Dariusza Kołodzieja wyszli ponownie na dwubramkowe prowadzenie. Warto dodać, że wspomniany "Kołek" asystował przy pierwszych bramkarz autorstwa Adama Deji i testowanego Litwina Arsenija Buinickija, a nieco później ostemplował poprzeczkę bramki Jogiego. W przerwie zgromadzeni kibice mogli usłyszeć słuszne pretensje Macieja Jaworskiego do swoich podopiecznych za fatalną postawę przy stałych fragmentach gry na początku spotkania. Budujące jest to, że sztab szkoleniowy świadomy jest błędów, a w takich meczach daje szansę również młodym graczom. Po przerwie obaj szkoleniowcy dokonali zmian, ale po personaliach można było spodziewać się kłopotów Górnika. W Podbeskidziu pojawili się doświadczeni Pietrasiak, Sokołowski, Chrapek czy Łatka, a Maciej Jaworski puścił w bój bramkarza Mateusza Gawlika, Kamila Misiaka, który niespodziewanie został partnerem Wojtarowicza na środku obrony, na lewą obronę Mateusza Krzymińskiego, rekonwalescenta Michała Oświęcimkę i jego imiennika Bartkowiaka.
Grę Sebastiana Surmaja przeciwko Podbeskidziu
 media nie zauważyły...
Po 20 minutach Jaworski puścił w bój Migalskiego, Chajewskiego, a później dał szansę gry Sebastianowi Surmajowi, którego wałbrzyskie media przeoczyły w swoich pomeczowych relacjach. A propos relacji - znów skompromitował się obecny na meczu red. Bogdan Skiba. W swojej relacji napisał, że strzelcem bramki dla miejscowych był Adrian Moszyk, który w ogóle nie pojawił się na boisku! Na nieszczęście tę rewelację początkowo rozpowszechnił portal 90minut.pl, co później zmienił. Adek nie był osamotniony w swoim braku gry, bowiem mimo rozgrzewania się przez cały mecz, nawet na minutę nie wszedł Kornel Duś. Do gry nie byli brani pod uwagę Dominik Radziemski (chyba powinien pomyśleć o wypożyczeniu) oraz Jan Bartoś, którego absencja w środku defensywy jest odczuwalna.
Drugą połowę znakomicie zaczął defensor bielszczan Frank Adu Kwame, który kapitalnym strzałem podwyższył na 4:1. Mateusz Gawlik, który zbiera znakomite recenzje w hali, najpierw popisał się dwoma znakomitymi interwencjami, po czym popełnił błąd, z którego skrzętnie skorzystał Krzysztof Chrapek i było 1:5. Wynik ustalił Marek Sokołowski, za którym nie wrócił Patryk Misiak - pomiędzy graczami jest różnica 18 lat, a wyglądało, że to popularny "Sokół" jest młodszym, bardziej witalnym graczem. Zapewne po przepracowanym okresie Misiak nie będzie takich błędów popełniał.
Oprócz indywidualnych błędów w defensywie martwi niemoc w rozgrywaniu piłki, stwarzaniu sobie sytuacji strzeleckich. Najgroźniej było po stałych fragmentach gry - bramka była po rozegraniu rzutu wolnego, w drugiej połowie szczęścia z wolnych próbował bezskutecznie Bartkowiak. Jedynie niecelny strzał Oświęcimki był po akcji z Zinke.
Czy warto było zagrać na tym etapie przygotowań z mocnym Podbeskidziem? Oczywiście odpowiedź może być tylko i wyłącznie twierdząca, nawet jak w Polskę pójdzie suchy, bardzo niekorzystny wynik. O wiele więcej da zawodnikom, trenerom gra przeciwko najlepszym niż rozklepanie drużyn z regionu, które skupiają się jedynie na przeszkadzaniu. Młodzi zawodnicy mogą zobaczyć ile brakuje im do znanych piłkarzy, że można z nimi powalczyć, zdobyć bezcenne doświadczenie.

czwartek, 16 stycznia 2014

Piłkarze wybrali - Bartkowiak najlepszym młodym graczem

Polski Związek Piłkarzy po raz siódmy wybierał najlepszych piłkarzy. Elektoratem byli sami zawodnicy. Po raz pierwszy wybierano pośród drugoligowców. Lista zwycięzców nie przyniosła większych niespodzianek, choć zapewne sami kibice mieli swoich faworytów. Najczęściej zapewne wątpliwości mogły dziwić triumfy piłkarzy, którzy zaliczyli gry tylko w rundzie jesiennej (Paixao, Brożek). W drugiej lidze okazało się po raz kolejny, że drugie miejsce Górnika Wałbrzych nie jest traktowane poważnie. Czemu po raz kolejny? Otóż w wywiadach z piłkarzami, trenerami innych zespołów grupy zachodniej wśród faworytów, drużyn, które mają walczyć o awans pojawiają się konsekwentnie zespoły Chrobrego, Bytovii, czy Zagłębia, a o
wałbrzyszanach cisza. Zresztą już nominacje w kilku przypadkach mogły budzić zdziwienie. Wicelider ligi miał zaledwie jednego przedstawiciela, ale za to mocnego i prawdę powiedziawszy bramkarz Damian Jaroszewski nie tylko na Dolnym Śląsku ma bardzo dobrą opinię. Niestety dla Jogiego, piłkarze wybrali Mateusza Sławika, który bronił tylko jesienią, ale puścił tylko siedem goli, a w dziesięciu zachował czyste konto. 34-letni Sławika wiosną nie zobaczymy na drugoligowych boiskach, bowiem został członkiem sztabu szkoleniowego Górnika Zabrze.
Wśród obrońców drugoligowcom najbardziej do gustu przypadła gra kwartetu Michał Szałek (Bytovia/Chrobry), Łukasz Ganowicz (MKS Kluczbork), Alain Ngamayama (Warta) i Przemysław Kocot (Warta). Wśród nominowanych byli Byrtek (jesienią Raków i powrót do Podbeskidzia po zakończeniu rundy), Gałecki (Rozwój), Ilków-Gołąb i Samiec (Chrobry), Jarczyk i Ninković (Zagłębie), Bartkowiak (Warta). Może dziwić brak przedstawiciela lidera z Głogowa, zwłaszcza, że kapitalną rundę miał Michał Ilków-Gołąb. Cóż, lepsze notowania miał duet poznański, mimo, że Warta straciła aż 12 bramek więcej niż Chrobry.
Najlepsi pomocnicy roku w grupie zachodniej to: Michał Ciarkowski (Warta), Rafał Niziołek (MKS Kluczbork), Bartosz Machaj (Chrobry, już po transferze do Miedzi Legnica). Uznania z kolei nie zdobyli: Bukowiec (jesienią Ruch, a dziś, podobnie jak wiosną Tychy), Marciniak i Scherfchen (Warta), Szatan (Zagłębie), Tkocz (Rozwój), Ulatowski (Chrobry). Już po nominacjach dziwi nadmierna sympatia dla piłkarzy Warty, którzy królowali w każdej formacji za wyjątkiem bramki.
Michał Bartkowiak - Najlepszy Młody Piłkarz gr.zach.
Najlepsi napastnicy to: Wojciech Okińczyc (UKP Zielona Góra), Grzegorz Rasiak (Warta Poznań) i Robert Hirsz (Bytovia), którzy okazali się lepsi od Burskiego (MKS), Gielzy (Rozwój), Kocura (Odra), Sędziaka (Chrobry), Surdykowskiego (Bytovia) i Skrzypczaka (KS Polkowice, jesienią Górnik Zabrze).
Najlepszym piłkarzem ligi został wybrany Grzegorz Rasiak (Warta), który wyprzedził Ł.Kowalczyka (Raków), Niziołka (MKS), Sędziaka (Chrobry) i Skrzypczaka (Polkowice).
Największym odkryciem ligi okrzyknięto Roberta Brzęczka (Raków), który uzyskał większe uznanie wśród kolegów ligowców niż Paweł Baraniak (Ruch, a dziś już Chrobry), Szymon Skrzypczak (Polkowice), Tomasz Swędrowski (MKS) czy wałbrzyszanin Michał Bartkowiak.
Na osłodę dla wicelidera Michał Bartkowiak został wybrany Najlepszym Młodym Piłkarzem Ligi. Kontrkandydatami byli Brzęczek, Baraniak, Machaj i Szymiński (Rozwój).
Tak wybrali piłkarze, ale kibice mają troszkę odmienne zdanie. Tutaj internauci najlepszym bramkarzem wybrali Damiana Jaroszewskiego, który zebrał prawie połowę głosów! Wśród obrońców najlepszym został Michał Ilków-Gołąb, załapał się również Ninković z Sosnowca. Wśród pomocników zadziałała magia nazwisk dawnych sław, bo tak trzeba tłumaczyć obecność duetu Marciniak - Scherfchen z Warty, niewiele mniej głosów zebrał Tomasz Szatan (Zagłębie).Z kolei w ataku kibice widzą Rasiaka w otoczeniu bytowskiego duetu Surdykowski-Hirsz. Najlepszym piłkarzem internauci wybrali Sędziaka, odkryciem Swędrowskiego, a Młodym Piłkarzem Bartosza Machaja.
Wracając do Jaroszewskiego - to nie jest pierwszy plebiscyt, w którym zdobył uznanie internautów. Gazeta Wrocławska  po raz 61. organizuje Plebiscyt na Najlepszego Sportowca Dolnego Śląska. Głosowanie za pomocą sms-ów zostało zakończone, a wyniki ogłoszone zostaną podczas Balu Sportu. Natomiast wśród głosowania internetowego najlepszy okazał się Damian Janikowski (zapasy), a Jogi zajął co prawda 15.miejsce, ale najlepsze wśród piłkarzy! W pokonanym polu zostały gwiazdy Śląska Wrocław, Zagłębia Lubin, Miedzi Legnica, Chrobrego i kobiecej drużyny z Lubina.

środa, 15 stycznia 2014

Idzie idzie Podbeskidzie

Połowa stycznia przynosi historyczne, bo pierwsze zgrupowanie na obiektach Aqua Zdrój. Na Ratuszową przyjeżdża ekstraklasowy zespół Podbeskidzia Bielsko-Biała, który zajmuje do tej pory przedostatnią lokatę, ale wszyscy sympatycy Górali liczą na powtórką z ubiegłej wiosny, kiedy to skazani na degradację cudem uniknęli go dzięki skuteczności Słowaka Roberta Demjana. Nie ma już w Podbeskidziu ani uznanego za najlepszego piłkarza sezonu całej ligi Demjana, ani trenera Czesława Michniewicza. Jest za to Leszek Ojrzyński, kilku solidnych ligowców (Sokołowski, Pietrasiak, Iwański), znany doskonale w regionie świdniczanin Pawela, obcokrajowcy (Zajac, Kwame, Nwaogu) oraz najświeższe nabytki w osobach Pietruszki znanego z występów w Pogoni Szczecin oraz Lebedyński, który strzelał gole już w lidze holenderskiej (Roda) i szwedzkiej (Hacken). Bielszczanie w tym roku rozegrali już jeden sparing przegrywając w Sosnowcu z Zagłębiem 1:2 po celnym strzale Vladimira Miśinsky'ego, któremu już podziękowano za grę. W sobotę podopieczni Leszka Ojrzyńskiego będą piłkarze Górnika Wałbrzych. Ojrzyński grał przeciwko biało-niebieskim będąc szkoleniowcem Zagłębia Sosnowiec i wygrał pod Chełmcem wiosną 2011 1:0. Będzie to jedyny sparing Podbeskidzia podczas wałbrzyskiego obozu, a dla gospodarzy będzie to pierwszy test-mecz.
Dla dwóch wałbrzyszan będzie to swego rodzaju mecz wspomnień, bowiem Grzegorz Michalak i Marek Wojtarowicz wzięli udział w pucharowym meczu pomiędzy Górnikiem/Zagłębiem Wałbrzych (IV liga) a Podbeskidziem (II liga) w sezonie 2006/07. W sierpniowe popołudnie przedstawiciel zaplecza ekstraklasy wygrał 2:1 po celnych strzałach Krzysztofa Chrapka i Dariusza Kołodzieja z rzutu karnego. Co ciekawe obaj znajdują się po blisko 8 latach w obecnej kadrze na wałbrzyski obóz. Oprócz nich z bielszczan figuruje w kadrze Tomasz Górkiewicz. Goście z Bielska strzelili gole w przeciągu zaledwie 6 minut, a pomiędzy nimi trafili wałbrzyszanie, a konkretnie Piotr Broszkowski, nieco zapomniany dziś pomocnik, który wówczas zapowiadał się na gracza mogącego wybić się do klubu z wyższej klasy rozgrywkowej. Pod koniec meczu mogli miejscowi wyrównać i doprowadzić do niespodziewanej dogrywki, ale szczęścia zabrakło 18-letniemu wówczas Pawłowi Frasiowi, który przelobował bramkarza, ale piłka odbita od słupka nie znalazła drogi do siatki...
A propos Frasia. Oficjalna strona wałbrzyskiego drugoligowca poświęciła mu kilka zdań w artykule o byłych graczach Górnika. Czemu akurat jemu autor poświęcił uwagę? Trudno zrozumieć, podobnie jak całe zestawienie personalne, które jest bardzo chaotyczne oraz często mijające się z prawdą.  Po pierwsze były lewy obrońca Górnika z jesieni 2010 nazywa się Michał PROTASEWICZ a nie Protasiewicz. Protasiewicz to żużlowiec (Piotr), ewentualnie polityk PO (Jacek). Jeśli autor dwukrotnie mylnie pisze nazwisko to trudno mówiąc o literówce. Poza tym czy te 9 - nie oszukujmy się - niezbyt udanych występów to nie jest bilans by "Protas" zapisał się w pamięci walbrzyskich kibiców? Idźmy dalej - Bartosz Konarski nie broni barw SV Motzing tylko TV Geiselhoering, gdzie w 20 meczach strzelił 13 bramek. Pisałem już o tym w sierpniu ubiegłego roku. Jego zespół jest wiceliderem, a Bartosch został nawet piłkarzem ostatniej jesiennej kolejki. Nie ma ani słowa o Adrianie Sobczyku, który jesienią, podobnie jak Protasewicz i Konarski, grał w Niemczech. Dla FSV Hollenbach zagrał osiem razy raz trafiając do siatki rywali.
W Austrii Paweł Matuszak gra w ASV Kienberg/Gaming w lidze 2.klasse Alpenvorland, która na pewno nie jest 2 ligą jak twierdzi oficjalna strona klubu. Jest to dopiero siódmy poziom rozgrywek!!!
Rafał Jeziorski od pewnego czasu nie jest aktywny piłkarsko, jego sylwetkę strona oficjalna mogła przypomnieć przy okazji meczów z Błękitnymi Stargard Szczeciński, z którymi Jeziorski wespół z Markiem Wojtarowiczem wywalczyli awans do 3.ligi, a już bez Maro do drugiej ligi. Ponadto wypadałoby wspomnieć o udanych występach Jeziora na zapleczu ekstraklasy w Arce Gdynia. Z jego rocznika (1979) grał z powodzeniem w Wałbrzychu Adam Jaworski - później pomocnik Łużyc Lubań i niemieckiego NFV Gelb-Weiss Goerlitz.
Kornel Duś i Kamil Śmiałowski podczas gierki
czego oficjalna strona nie zauważyła...
[foto:walbrzych24.com] 
Również Damian Misan nie występuje już w SC Poggstall, ale wespół z kolegami z Kamiennej Góry (B.Sobota, Ł.Bieńkowski) gra obecnie w ASKO Lunz/See w lidze 2.klasse Ybbstal - co na pewno nie jest drugą ligą austriacką.
A na koniec Duś. Kornel Duś. Piłkarz z rocznika 1993, więc jeszcze będący młodzieżowcem, po raz kolejny będzie starał się przekonac szkoleniowców Górnika do swojej osoby. Zrezygnował z niego Robert Bubnowicz, może da mu szansę Maciej Jaworski? Póki co Kornel pojawił się na treningach drugoligowca, wystąpił w wewnętrznej gierce, zauważył to jeden z wałbrzyskich portali, a oficjalna strona klubu milczy...
Cóż, nie wystarczy wiedzę opierać tylko i wyłącznie na 90minut.pl, od oficjalnej witryny wicelidera drugiej ligi należy wymagać nieco więcej.  Jeśli już nie można liczyć na relację z meczu (live, bądź tuż po zakończeniu meczu), wywiady to niech wiadomości będą sprawdzone, wiarygodne.

wtorek, 14 stycznia 2014

Łzy złota - Złota piłka dla C.Ronaldo

Kontuzja Messiego, spektakularne występy Cristiano Ronaldo w barażach do brazylijskiego mundialu, brak takowych meczów w wykonaniu Ribery'ego spowodowały, że elektorzy Złotej Piłki nie mieli kłopotów z wyborem najlepszego piłkarza 2013 roku. Futbol jest grą zespołową i jeśli by przyjąć kryterium sukcesów z drużyną to zwycięzcą powinien być francuski skrzydłowy Bayernu Monachium, który w 2013 roku wygrał prawie wszystko co było do wygrania. Jedynie Superpuchar Niemiec wygrała Borussia Dortmund. Ronaldo z Realem okazał się gorszy w Hiszpanii od Barcelony Messiego, ale obaj nie zawojowali europejskich pucharów przegrywając z niemieckimi drużynami. Ronaldo strzelił w tym roku jednak najwięcej bramek, Messiemu zabrakło argumentów, by po raz piąty sięgnąć po Balon d'Or.
Jedenastka roku wg FIFA przedstawia się następująco
Jedenastka 2013 r.
Neuer-Dani Alves, Thiago, Sergio Ramos, Lahm - Ribery, Xavi, Iniesta - Messi, Ibrahimović, Ronaldo. Czemu aż czterech graczy Barcelony? Dziwić musi obecność Xavi Hernandeza, jednego z najbardziej krytykowanych graczy Barcy.
Nagroda im. Ferenca Puskasa za bramkę roku uzyskał Zlatan Ibrahimović za gola strzelonego w ... 2012 roku! Pamiętna przewrotka w meczu z Anglią (4:2) Szwedowi nie mogła dać zwycięstwa w ub. roku, więc nagrodzona została teraz. Kontrkandydatami były gole Neymara (z Japonią w Pucharze Konfederacji) i Serba Nemanji Matića w meczu Benfiki z Porto.
Trenerem roku został Jupp Heynckes, który wygrał Ligę Mistrzów, mistrzostwo i puchar Niemiec. W pokonanym polu zostawił Alexa Fergusona i Jurgena Kloppa.
Piłkarką roku została Niemka Nadine Angerer. Nagroda FAIR PLAY trafiła do Piłkarskiej Federacji Afganistanu, specjalna nagroda prezydenta FIFA dla byłego szefa MKOl-u Jacquesa Rogge. Honorową Złotą Piłkę otrzymał najsłynniejszy piłkarz wszechczasów, czyli Pele. Blisko 74-letni Brazylijczyk odebrał nagrodę ze łzami w oczach. W ogóle łez nie brakowało na uroczystości, bo wzruszył się również CR7. Czy była to tylko gra, chwyt marketingowy czy rzeczywiste wzruszenie Ronaldo - tego nigdy się nie dowiemy. Faktem jest, że łzy podczas ceremonii wręczenia były głównym tematem wśród mediów po uroczystości.
A jak głosowali uprawnieni Polacy?  Głosy oddać można było na trzech piłkarzy przyznając 5, 3 i 1 punkt. Wśród kapitanów Jakub Błaszczykowski 5 punktów przyznał Ronaldo, 3 - Messiemu, a jeden Robertowi Lewandowskiemu! Wielka klasa pomocnika Borussii Dortmund, którym tym samym zadał kłam o wielkiej niechęci do Lewego. Prywatnie mogą się nie lubić, ale w kadrze oraz w takich sportowych zabaw Robert może liczyć na Kubę. Trener Adam Nawałka 5 punktów przyznał Lewandowskiemu, 3 - Edenowi Hazardowi (Belgia, Chelsea), 1- Lionel Messi. Wśród przedstawicieli mediów głosował dziennikarz TVP Maciej Iwański, który jako zdobywcę Ball d'Or widział Francka Ribery'ego przed Ronaldo i Lewandowskim. Nasz napastnik został ostatecznie sklasyfikowany na 13.miejscu. A kto jeszcze na Polaka głosował? Wśród kapitanów drużyn reprezentacyjnych 5 pkt - Wai Ho Chan (Hongkong), 3 pkt - Alexandru Epureanu (Mołdawia), 1 pkt - Christopher Nurse (Gujana), Kairat Nurdauletov (Kazachstan), Dario Ivan Khan (Mozambik), Alisher Tuychiev (Tadżykistan). Wśród trenerów: 5 pkt Winfried Schafer (Jamajka), 3 pkt Marc Wilmots (Belgia), Ljubosław Penew (Bułgaria), Myung Bo Hong (Korea Płd), 1 pkt Berti Vogts (Azerbejdżan), Niko Kovac (Chorwacja), Carlos Juan Buzzetti (Fidżi), Wayne Dover (Gujana), Cesare Prandelli (Włochy). Wśród dziennikarzy: 3 pkt Ernst Hasler (Liechtenstein), 1 pkt Victor Duasso (Andora), Paolo Condo (Włochy), Charles Nyende (Kenia), Charles Mabika (Zimbabwe).
Ciekawe skąd taka popularność Lewandowskiego na Gujanie?

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Zimowe granie oldbojów

Czas przerwy zimowej to aktywność organizatorów rożnego rodzaju turniejów halowych. Dużą popularnością cieszą spotkania z udziałem głośnych nazwisk, piłkarzy, którzy zawiesili buty na kołku, a wciąż funkcjonują w pamięci kibiców. Miło zauważyć, że oldboje Górnika Wałbrzych pojawiają się na różnego rodzaju imprezach z udziałem "starszych panów".
Tomasz Resel z pucharem burmistrza Dzierżoniowa.
W połowie grudnia w Dzierżoniowie rozegrano I Turniej Oldbojów o puchar burmistrza miasta Dzierżoniowa.  Starsi zawodnicy spotkali się przy okazji turnieju mikołajkowego dla młodych zawodniczek i zawodników. Oprócz dwóch drużyn oldbojów gospodarzy -dzierżoniowskiej Lechii, zagrali również futboliści Bielawianki, Pogoni Pieszyce i wałbrzyskiego Górnika. Rywalizację wygrali walbrzyszanie, którzy zremisowali 2:2 z Lechią II, pokonali Lechię I 5:4, Pogoń 1:0 i Bielawiankę 2:1.  Kto reprezentował biało-niebieskich? W bramce grał Dariusz Ilski - wychowanek Górnika z czasów, gdy ten grał na Nowym Mieście, ale nie dane było mu zadebiutować w seniorach, choć w Wałbrzychu popularny Willy kojarzony jest z gry w Koksochemii, Czarnych czy Szczawnie Zdroju. Kapitanem zespołu i najskuteczniejszym graczem zespołu był Tomasz Resel - jedna z legend ... Lechii Dzierżoniów. Co ciekawe Resel nigdy nie grał w Górniku, bowiem w Wałbrzychu zaczynał w Zagłębiu, a ponownie trafił na Ratuszową trafił do KP Wałbrzych. Po jednej bramce w turnieju zdobyli Andrzej Dębski (ma za sobą grę w ekstraklasowym Górniku), Piotr Borek i Maciej Jaworski - dwaj koledzy z juniorów biało-niebieskich rocznika 1973. Zespół uzupełnił Thoreziak Mirosław Otok (grał w KP, które przemianował się na Górnika, a potem szkolił juniorów Górnika) oraz legendy Włókniarza Głuszyca Grzegorz Rydzewski i Mirosław Kalka. Ktoś mógłby wybrzydzać co do składu personalnego, ale ... zwycięzców się nie sądzi. Trzeba przyznać, że w innych zespołach nie zabrakło znanych nazwisk, również związanych z Wałbrzychem.  Rywalizację strzelców z 5 bramkami (wespół z Bukowskim z Lechii) wygrał Sebastian Gorząd z Pogoni Pieszyce. Aktualny trener zespołu z Pieszyc grał w Zagłębiu i KP Wałbrzych, a w ekstraklasie grał w Polkowicach. Silną "na papierze" kadrę zaprezentowała Bielawianka, w której bronił aktualny trener bramkarzy Górnika Wałbrzych Wojciech Wierzbicki. Wierzba bronił w Bielawie w latach 2009-2012, gdzie święcił awanse z klasy okręgowej do 3.ligi. Wreszcie w zespołach Lechii pojawił się Zbigniew Wójcik, który grał w wielu klubach, w tym Górniku Wałbrzych (1997-98), a na szersze piłkarskie wody wypłynął w Lechii pod okiem znanego również pod Chełmcem trenera Wiesława Pisarskiego.
Piotr Włodarczyk po raz pierwszy w życiu w koszulce Górnika.
W miniony weekend w Twardogórze rozegrano II Memoriał Ireneusza Maciasia. Znany na Dolnym Śląsku redaktor po raz kolejny doczekał upamiętnienia w postaci turnieju halowego, który zaszczycili swoją obecnością znane nazwiska (Kamil Kosowski, Marcin Kuźba, Janusz Sybis, Werner Liczka, Remigiusz Jezierski). Do grona futbolowych VIP-ów organizatorzy zaliczyli również Piotra Włodarczyka, który po latach znów zagrał dla wałbrzyskiej drużyny! Włodek po raz pierwszy założył koszulkę Górnika Wałbrzych, ponieważ wcześniej reprezentował pod Chełmcem barwy Zagłębia i KP Wałbrzych.  W Górniku znów zagrali Resel, Ilski, Dębski, Borek, a nowymi twarzami, obok wspomnianego Włodarczyka, byli Marcin Żydek i Piotr Leśniowski. Wałbrzyszanie w tym silnie obsadzonym turnieju zajęli szóste miejsce (na 9 drużyn), a wyprzedzili Górnika Oldboje Śląska Wrocław(zwycięzcy memoriału), drużyna Fabryki Mebli Bodzio, Sportklub, Oldboje Górnika Zabrze oraz drużyna policjantów.
Ireneusz Adamski (Oldboje Śląska)
Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Chorzowie odbywał się również na sportowo. Nie zabrakło w nim wałbrzyskiego akcentu. Ireneusz Adamski grał w Wałbrzychu zaledwie jedną rundę, ale zaowocowała ona awansem Klubu Piłkarskiego Wałbrzych do drugiej ligi. Futbolowe losy rzucały popularnego Adamsa po różnych klubach, w ekstraklasie grał w Śląsku Wrocław, Górniku Polkowice i Ruchu Chorzów. Na Górnym Śląsku osiadł na stałe, gdzie z poważnym graniem żegnał się grając w takich klubach jak Leśnik Kobiór, LZS Piotrówka czy Nadwiślan Góra. Równocześnie aktywnie grał w halówce w barwach Mitsubishi Zabrze. Od jakiegoś czasu grywa również w Reprezentacji Śląska Oldbojów, która szczęścia próbuje w Pucharze Polski. Z okazji WOŚP na bocznym boisku Stadionu Śląskiego rozegrano spotkanie RŚO z drużyną Trenerów Śląskich Drużyn.  Wielkie nazwiska - z jednej strony Jan Furtok, Radosław Gilewicz czy Mariusz Śrutwa, a z drugiej Jan Kocian, Marek Wleciałowski, Jan Woś - przyciągnęły czterysta widzów. W tym spotkaniu lepsi okazali się Oldboje, którzy wygrali  7:2, a wśród strzelców bramek znalazło się nazwisko Ireneusza Adamskiego, który strzelił na 2:0.
Jakby było mało Adamski w tym dniu wziął również udział w halowym charytatywnym turnieju "Gramy dla Orkiestry -od Juniora do Seniora", gdzie z dawnymi kolegami z drużyny Niebieskich pojawił się na parkiecie.