niedziela, 10 listopada 2019

Wałbrzyskie boiska - wczoraj i dziś

Ponad stutysięczny Wałbrzych piłkarsko dogorywa, trudno być dumnym sympatykiem najpopularniejszego sportu w Polsce, jeśli najwyższa liga seniorów jaką można w byłym wojewódzkim mieście oglądać to siódmy poziom rozgrywkowy. Również w rywalizacji juniorów nie ma powodów do dumy. Z roku na rok sytuacja się pogarsza, również jeśli chodzi o infrastrukturę. Dwadzieścia, trzydzieści lat temu było o wiele więcej drużyn seniorów inaczej wyglądała sytuacja z boiskami. A jak dziś się prezentują boiska na których grano jeszcze w ostatniej dekadzie XX wieku? 
PODZAMCZE/SZCZAWIENKO
Największa dzielnica Wałbrzycha zamieszkiwana przez około 20 tysięcy mieszkańców, czyli 1/5 populacji miasta. Blokowisko wybudowane w latach 70-tych ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego nie może pochwalić się ani drużyną seniorów, ani boiskiem z prawdziwego zdarzenia. Na upartego można wspomnieć o Uczniowskim KS "Baszta", ze względu na wychowanków, którzy trafiali później nawet do reprezentacji Polski juniorów (Bartosz Biel, Patryk Parol, Jan Rytko). Mieszkańcy dzielnicy, nie licząc oczywistych wizyt na stadionach Górnika i Zagłębia, najczęściej dopingowali zmagania LZS Szczawienko, który miał swoje boisko w miejscu dzisiejszego marketu Castorama.
Na miejscu dawnego boiska LZS Szczawienko dziś stoi hieprmarket Castorama (foto:polska-org.pl)
Charakterystyczne boisko nie trzymające poziomu (jedna bramka wyraźnie położona wyżej od przeciwległej) może i miało swój urok, ale po awansie do klasy okręgowej OZPN nie wyraził zgody na rozgrywanie meczów przy Wieniawskiego,m.in. na brak chociażby ogrodzenia. Z czasem klub, w którym grało wielu policjantów zmieniał nazwę ze względu na sponsora (Polanex, Juventur), a decyzję o budowie marketu wykorzystano w kwestii budowy nowego boiska już w granicach administracyjnych Podzamcza. Właściciel hipermarketu w zamian za działki zobowiązał się do przeniesienia boiska oraz zakupu kontenerów na szatnie. Nie bez problemów koniec końców boisko powstało pomiędzy ul. Blankową a Al.Podwale wybudowane nie przez firmę, ale gminę Wałbrzych. Niestety, zamiast ziemi jako podkład posłużyła głównie glina oraz gruz z wyburzonej mleczarni zawierające pręty zbrojeniowe. Powstało boisko nie pochłaniające wody, stanowiące niebezpieczeństwo dla grających, gdzie nie chciała rosnąć trawa. Boisko zamknięto, sprawa trafiła do prokuratury, a także do CBA. Oczywiście nie znaleziono winnych, wybudowany obiekt za 660 tysięcy stał się najdroższą w Polsce łąką,która ma się niebawem stać parkiem dla mieszkańców Podzamcze. Na tym wszystkim najbardziej stracił Juventur Wałbrzych,którego działacze stracili wiele czasu, wysiłków,a przede wszystkim cierpliwości w walce o boisko. Klub przestał ostatecznie istnieć.
Boisko Juventuru na Podzamczu podczas meczu ligowego (z lewej) oraz obecnie. (foto: polska-org.pl)
Brak klubu seniorów na Podzamczu nie przeszkadza młodzieży,która trenuje na boiskach przyszkolnych, orlikach.
PIASKOWA GÓRA
Dzielnica w swojej historii miała kilka boisk, gdzie np. tuż po wojnie grała Lustrzanka Wałbrzych. W ostatnich latach były dwa stadiony, gdzie można było grać w piłkę nożną. Czarni Wałbrzych był klubem przy zakładach WAMAG, DśZUG, a charakterystyczny obiekt ulokowany pomiędzy rzeką Pełcznicą a działkami cieszył się sporą popularnością, zwłaszcza w latach 90-tych ubiegłego stulecia. Wówczas był najlepszy sportowo okres w historii klubu, bowiem Czarni z powodzeniem grali w 4.lidze. Sukces sportowy wymusił zmiany w infrastrukturze - postawiono płot od strony rzeki, pojawiły się szatnie (wcześniej piłkarze gości przebierali się w autokarze,a gospodarze w szatni umiejscowionej przy zakładach, czyli około kilometra), doprowadzono wodę, prąd, na trybunach pojawiły się krzesełka. XXI wiek przyniósł Czarnym kłopoty nie tylko sportowe, ale i organizacyjne, co spowodowało, że krótko zmieniono nazwę na Akropol. W obiekt nie inwestowano, a w ostatnich latach doszły problemy z szalejącymi po murawie ... dzikami. Od kilku lat Czarni grają przy Dąbrowskiego, na zdewastowany, a powstały jeszcze przed II wojną światową obiekt można dostać się dziś jedynie od strony rzeki lub działek, bo główny wjazd z ul.Wrocławskiej prowadzi do siedziby i parkingów firmy Auto-Plus. Nic nie wskazuje, by jeszcze w tym miejscu były jeszcze rozgrywane mecze piłkarskie.
Sympatyczny obiekt Czarnych przy ul.Wrocławskiej obecnie tylko niszczeje... (foto:polska-org.pl)
Na Piaskowej Górze w wielu miejscach grano w piłkę, ale dzikie boiska (przy szkole muzycznej, skwer przy skrzyżowaniu ul. 15-lecia i Prymasa S.Wyszyńskiego czy w miejscu obecnych parkingów przy Kościele pw. św.Wojciecha) istniały już w latach 30-tych XX wieku. Przedwojenne mapy wskazują na istnienie sportplatz w miejscu gdzie ulica Kusocińskiego łączy się z ul.Wyszyńskiego. Nieopodal tego miejsca w latach 60-tych w ramach PRL-owskiego czynu społecznego został wybudowany stadion. Nie został on jednak gospodarzem spotkań ligowych, choć rywalizacja sportowa gościła tam od początku. Głównie za sprawą zmagań uczniów. Niestety, obiekt ma podstawowy feler - płyta boiska nie spełnia minimalnych regulaminowych wymogów do rozgrywania meczów seniorów. Dlatego też oprócz treningów i rywalizacji najmłodszych adeptów szkółek czy wszelkiego rodzaju akademii piłkarskich, to wśród seniorów to grano jedynie w ...lidze zakładów pracy. W tym roku modernizacja stadionu została ujęta w propozycjach do Wałbrzyskiego Budżetu Obywatelskiego i zebrała najwięcej głosów (1848). W ramach 620 tysięcy projekt o nazwie "FlowPark, siłownia, biegi, rolki i rowery - odnowienia stadionu dla wałbrzyszan". Dziś nazywający się oficjalnie Stadion Sportowy Aqua Zdrój na Piaskowej Górze w kwestii piłki nożnej będzie mógł liczyć na "Zakup i montaż niezbędnych 2 wiat piłkarskich (każda dla 13 osób) oraz usytuowanie ich przy boisku piłkarskim (C) – według założeń projektu, przy boisku piłkarskim, za bramkami, zamontowane zostaną specjalne zadaszone wiaty". Reasumując po renowacji obiektu najprawdopodobniej nie będzie można wciąż rozgrywać meczów ligowych seniorów. Chyba, że ktoś się obudzi i Piaskowa Góra zyska JEDYNE wymiarowe boisko piłkarskie...
Stadion przy ul.Kusocińskiego na Piaskowej Górze (fot. polska-org.pl)
Dla mieszkańców stadion głównie kojarzył się z festynów, czy organizowanych nie tak wcale dawno koncertów. Mając w pamięci jaką formę relaksu dla wałbrzyszan tworzył stadion Czarnych przy ul.Wrocławskiej wydawać się by mogło, że przeprowadzka dwa kilometry dalej, na Kusocińskiego jest sprawą naturalną. Niestety, piłkarze nie mogą tam występować nie tylko ze względu wymiarów boiska, ale braku ogrodzenia płyty. 
PONIATÓW
Dzielnica Wałbrzycha, która ma jeszcze przedwojenne piłkarskie tradycje. Przy dzisiejszej ulicy Jodłowej znajdowało się boisko (dziś tylko na mapie) SV Preußen Altwasser. Klub założony w 1915 funkcjonował aż do zakończenia II wojny światowej. Z kolei w czasach współczesnych Poniatów futbolowo kojarzy się z Ludowym Klubem Sportowym Budrol, który grał wiele lat w B klasie, którą w końcu wygrał w sezonie 1990/91 po pasjonującej walce z Białym Orłem Mieroszów (na mecie różnica zaledwie punktu). Budrol grał w A klasie do sezonu 95/96, ale Poniatów nie pożegnał się z tą klasą rozgrywkową, bowiem od sezonu 96/97 na tym boisku grał Akropol Wałbrzych, drużyna, która wzięła nazwę od sponsora, właściciela pobliskiej restauracji. Pod taką banderą poniatowski zespół grał 2 sezony,by przed 98/99 doszło do fuzji ze spadającymi z 4.ligi Czarnymi Wałbrzych. Nowy klub pod nazwą Akropol przeprowadził się na obiekt Czarnych przy ul.Wrocławskiej, co w praktyce oznaczało koniec futbolu na Poniatowie. Nieużytkowane boisko zaczęło zarastać, w międzyczasie powstały w poprzek boiska małe bramki.
Obecny wygląd boiska na Poniatowie.
Podobnie jak stadion przy ul.Kusocińskiego znalazł się wśród propozycji do Wałbrzyskiego Budżetu Obywatelskiego (https://wbo.walbrzych.eu/projekt/5657) Zamiast trawiastego boiska będzie boisko wielofunkcyjne, ściany wspinaczkowe, stoły do gry w ping-ponga, kącik dla najmłodszych. Biorąc pod uwagę brak zainteresowania tym miejscem wśród futbolistów projektowi należy jak najbardziej przyklasnąć. Co ciekawe budżet projektu wynosi tyle samo co w przypadku projektu związanego ze stadionem na Piaskowej Górze.
NOWE MIASTO
O stadionie Górnika na Nowym Mieście napisano już wiele. Obiekt wybudowany w 1926 gościł I reprezentację Polski (sparing kadry Kazimierza Górskiego z Chemie Halle w 1971), zgromadził największą w mieście oraz regionie publiczność na ligowym meczu (ok.45 000 widzów, dopiero wrocławski stadion pobił ten rekord). W 1992 roku stadion gościł zarówno piłkarzy trzecioligowego Górnika, jak i drugoligowego wówczas Zagłębia. Po fuzji w 1993 grali piłkarze Klubu Piłkarskiego Wałbrzych, którzy dość szybko przeprowadzili się na Biały Kamień. Zaczęło brakować środków na utrzymanie obiektu, który w zastraszającym tempie zaczął niszczeć, w czym pomagali mu kolekcjonerzy złomu, drewnianych ławek i innych elementów konstrukcyjnych. Wyburzono północną trybunę, charakterystyczny budynek radio - prasa - telewizja, budynki kas, zdemontowano zegar, który był jednym z pierwszych elektronicznym na Dolnym Śląsku. Mimo, że otoczenie samej murawy to przestrzeń zakwalifikowana jako zagrożenie katastrofą budowlaną to obiekt za sprawą powrotu I drużyny Górnika i jej kibiców powoli ożywia. Przez ostatnie kilkanaście lat grały tam jedynie drużyny Górnika Nowe Miasto, rezerwy i drużyny Górnika, mimo, że ten urzędował oficjalnie przy Ratuszowej. Obecnie boisko, bo trudno obiekt nazwać stadionem, spełnia wymogi licencyjne - są trybunki z osobnymi siedziskami, murawa ogrodzona, no i szatnia, która nie jest powodem do zachwytu...
Dolna płyta i ogrodzenie trybun stadionu na Nowym Mieście
W latach świetności na stadionie była druga, górna płyta, w pobliżu nieistniejących już kas od strony ul. Żwirki i Wigury. Płyta twarda, rzadko zazieleniona gościła przede wszystkim juniorów, a seniorzy grali jedynie sparingi. Co więcej jeszcze na początku obecnej dekady piłkarze Górnika rozgrywali w ramach przygotowań do rundy wiosennej 2.ligi sparingi w śniegu.
Dawna górna płyta stadionu na Nowym Mieście
Obecnie nie ma nawet bramek, pojawiła się miejscami zieleń, a płyta głównie służy spacerowiczom z czworonożnymi przyjacielami.
Jedną z największych miejskich atrakcji był odkryty basen przy stadionie, a na przeciw znajdowało się kolejne boisko. W zależności od źródła było ono usytuowane przy ul.Olimpijskiej bądź prostopadłej do niej ul.Żytniej, ale dla zdecydowanej większości piłkarzy, trenerów, sędziów było to boisko przy Żytniej. Charakteryzowało się dobrą, zieloną murawą. Boisko miało swój klimat - długa droga od szatni, zejście po schodkach, otoczenie drzew, działek.
Obecny wygląd boiska przy Żytniej na Nowym Mieście
Dziś boisko przy Żytniej nie posiada bramek, aczkolwiek pozostaje wrażenie, że gdyby znaleźli się chętni mogliby spokojnie jeszcze ten odzyskać dla piłki nożnej.
PODGÓRZE
Podgórze wg historyków miało przed wojną najwięcej miejsc do gry w piłkę nożną. Przy ul. Jagiellońskiej znajduje się stadion KP Gwarek. Dla starszych kibiców jednoznacznie kojarzy się ten obiekt z nazwą Koksochemia. Trybuny z jednej strony i charakterystyczna, wielokrotnie przeklinana płyta boiska. W lecie piach, dziesiątki zdarć skóry, kontuzji, po opadach błoto. Przemiany ustrojowe, odwrócenie się zakładów od klubów sportowych spowodował powolny upadek klubów. Los nie oszczędził również ZKS Koksochemii, która wycofała się przed sezonem 1998/99, mimo, że w czerwcu'98 finiszowała na solidnym 7.miejscu klasy okręgowej. Po 4 latach na Jagiellońską wróciły mecze ligowe za sprawą Klubu Piłkarskiego Gwarek, który szybko wygrał B klasę i przez kolejne 9 lat grał w A klasie, a po jesieni 2015 wycofał się z rozgrywek seniorów. Nie spowodowało to jednak opustoszenia murawy, bowiem najpierw ją wyremontowano dzięki budżetowi partycypacyjnemu. Postawiono na szkolenie dzieci i młodzieży. KP Gwarek, Akademia Piłkarska Diament, obiekt żyje, dzięki dotacjom, drobnym sponsorom pojawiają kolejne elementy niezbędne do szkolenia, rozwoju i stadion jest ważnym elementem w piłkarskim Wałbrzychu.
Stadion Gwarka przy ul. Jagiellońskiej
Jadąc blisko 4 kilometry na południe, w kierunku dworca Wałbrzych Główny na Podgórzu trafiły na stadion przy ul.Nowy Dom. Wybudowany w latach 20-tych XX wieku w malowniczym miejscu, po wojnie był areną zmagań kolejowego klubu sportowego Semafor. Lata świetności przypadały na lata 60-te i 70-te, było zawieszenie działalności i nieudana reaktywacja seniorów w połowie lat 80-tych. Po latach posuchy w 1999 roku powstaje Klub Piłkarski Podgórze Wałbrzych, który regularnie odrestaurowuje obiekt i na dzień dzisiejszy jest bodaj najlepszym obiektem użytkowanym przez zespół seniorów w Wałbrzychu!
Stadion Podgórza Wałbrzych
Seniorzy obecnie po spadku walczą dzielnie o powrót do A klasy, a w porównaniu z obiektami obecnie użytkowanymi przez wałbrzyskich A-klasowców jest ogrodzenie boiska w regulaminowych odległościach, spora liczba siedzisk, gdzie wykorzystano zdemontowane przez wałbrzyskie MZK wiaty przystankowe na których zamontowano siedziska, sędziowie przebierają w osobnym budynku, a nad częścią boiska jest oświetlenie. Klub wykonuje kapitalną pracę uchodząc za wzór w mieście w charakterze klubu osiedlowego. W grudniu ubiegłego roku obchodzono 20-lecie klubu i przy takim zaangażowaniu kolejny jubileusz obchodzony z pewnością będzie w o wiele lepszych nastrojach jeśli chodzi o wyniki sportowe.
SOBIĘCIN
Stadion przy ul.Sportowej na Sobięcinie powstał w 1925 roku, choć w większości wydawnictw funkcjonuje jako stadion GKS Victoria, to dla wielu kibiców był to obiekt Górnika, który użytkował po przeprowadzce Victorii do Gorc. Był to pierwszy stadion w Wałbrzychu posiadający oświetlenie. Minęły dekady a w ponad stutysięcznym mieście o takim "luksusie" kibice wałbrzyscy mogą jedynie pomarzyć... Na stadionie oprócz piłkarzy Victorii, Górnika występowali uczniowie w zawodach gimnastycznych, lekkoatletycznych czy kolarskich. Bieżnia uchodziła za jedną z najlepszych w regionie
Stadion posiadał charakterystyczny drewniany budynek, trybunę główną, a także dobrze utrzymaną drugą płytę znajdującą się równolegle do głównej, ale w małej niecce. W latach 80-tych i początku 90-tych grali głównie juniorzy Górnika, choć w popularnym rozgrywanym w styczniu turnieju Białej Piłki w drugiej połowie lat 80-tych grały tu drużyny z ekstraklasy i za granicy. Po upadku Górnika, a raczej fuzji z Zagłębiem nikt nie był zainteresowany remontem niszczejącego z roku na rok stadionu.
Stadion przy ul.Sportowej obecnie.
Niszczejący stadion przejął wałbrzyskie stowarzyszenie Motochełmiec. Do ogrodzenia obiektu wykorzystano płot ze stadionu Juventuru na Podzamczu. Pojawiły się plany budowy toru żużlowego, ale skończyło się na organizacji zawodów motocrossowych oraz mistrzostwa i Puchar Polski enduro cieszących się sporą popularnością.
Dolna płyta stadionu na Sobięcinie,tu miał powstać tor motocrossowy
Organizacja zawodów motocrossowych spowodowała, że obiekt był wówczas porządkowany, na górnej płycie organizowany był parking, a na dolnej płycie najciekawszy etap rywalizacji. Dziś tor zarośnięty jak na powyższym zdjęciu, a na górnej płycie o patronacie stowarzyszenia przypomina jedynie płot i ewentualnie opony pod drzewami.
BIAŁY KAMIEŃ
Jeszcze 30 lat temu dzielnica była prawdziwym bastionem Zagłębia Wałbrzych, a dziś jest najbardziej piłkarskim rejonem miasta jeśli weźmie się pod uwagę rywalizację wśród seniorów. Przy Ratuszowej mamy Stadion 1000-lecia, oddany do użytku w 1966, służący najpierw Górnikowi Thorez, później przemianowanemu na Zagłębie. Tutaj świętowano największe futbolowe sukcesy Wałbrzycha - 3.miejsce w 1971 i grę w Pucharze UEFA. Murawa uchodziła za jedną z najlepszych w całej Polsce. W latach 80-tych gościła reprezentacja olimpijska, a od 1993 siedziba KP, potem Górnik SSA, Górnik/Zagłębie i Górnik PWSZ Wałbrzych. Jeśli weźmiemy pod lupę XXI wiek to sportowo były awanse od A klasy do II ligi, 4.miejsce juniorów w mistrzostwach Polski w 2001 roku. Sam obiekt z czasem nie zyskiwał pod względem infrastruktury - lifting murawy, wymiana krzesełek, budowa zadaszenia spowodowana była przede wszystkim wymogami licencyjnymi. Ale za to zniknęła budka spikera, charakterystyczny napis z nazwą stadionu oraz godłem od strony północnej, a ostatnio wycięte zostały drzewa. Oszczędności przy budowie Centrum Aktywnego Wypoczynku Aqua Zdrój są widoczne, bowiem stadion nie był priorytetem. Na dzień dzisiejszy mecze na głównej płycie mogą oglądać sympatycy kobiecej Ekstraligi, gdzie mecze AZS PWSZ są transmitowane przez związkowy portal PZPN w internecie. Po kłopotach organizacyjno-finansowych Stadion 1000-lecia opuścili piłkarze Górnika Wałbrzych, których działacze głośno krytykowali wysokie koszty użytkowania obiektu. Cena za godzinę to blisko 500 złotych/h (bez udostępnienia trybun), a biorąc pod uwagę, że mecz trwa półtora godziny, trzeba wynająć szatnię, opłacić sędziów to nie może dziwić decyzja o rozgrywaniu meczów na innych boiskach.  Pozostają jeszcze użytkowane dwie płyty, które służą zespołom juniorów.
Stadion przy ul.Dąbrowskiego zwany jest Starym Zagłębiem, bowiem Thorez grywał tutaj w latach 50. i 60-tych ub.wieku. Co prawda już niewielu kibiców pamięta czasy gry takich tuzów jak Szeja, Cieszowiec czy Stachuła, ale legenda wciąż jest pamiętana.
Początek lat 60-tych ub.wieku na stadionie przy ul.Dąbrowskiego. (foto:polska-org.pl)
Powyższe historyczne zdjęcie może szokować jeśli porówna się z obecnym widokiem stadionu (zdjęcie z portalu polska-org.pl):
Na tym boisku grali głównie piłkarze rezerw i juniorów Zagłębia. Po fuzji z Górnikiem była to głównie arena zmagań juniorów.Na tym boisku w 1998 roku juniorzy Górnika świętowali 4.miejsce w MPJ. Po reaktywacji Zagłębia w 2006 nastąpił powrót zielono-czarnych do matecznika, choć właścicielem obiektu jest spółka Aqua Zdrój, czyli dawny OSiR. Od kilku sezonów swoje domowe mecze rozgrywają również Czarni Wałbrzych. Dlatego też biorąc pod uwagę ilość drużyn korzystających z tej murawy śmiało można stwierdzić, że jest najbardziej eksploatowaną w mieście. Sam obiekt budzi nieco ...kontrowersji, bowiem zastanawiać musi jak przeszedł on proces licencyjny. Licencje są wymagane praktycznie na każdym szczeblu rywalizacji seniorów. W uzupełnieniu do podręcznika licencyjnego na sezon 2019/20 dla klubów 4.ligi i klas niższych czytamy, że pojemność stadionu klubu A klasy to minimum 100 miejsc siedzących indywidualnych. Poprzez miejsce siedzące indywidualne należy z kolei rozumieć siedziska przytwierdzone na stałe do podłoża, oddzielone od innych miejsc, wygodne (anatomicznie wyprofilowane), wykonane z materiału łatwopalnego - tak czytamy z kolei w podręczniku licencyjnym. Od wielu lat przy Dąbrowskiego nie było żadnego siedziska! Co więcej, czytając dalej ww.podręcznik w rozdziale dotyczącym pola gry w pkt 4  - pobocze co najmniej 5 m za linią bramkową i 3 m za liniami bocznymi.
Czy ogrodzenie na stadionie przy ul.Dąbrowskiego spełnia licencyjne wymogi? (foto:stadionowioprawcy.net)
Na powyższym zdjęciu wyraźnie widać, że za bramką ogrodzenie znajduje się w odległości raczej niebezpiecznej dla zawodników, którzy rozpędzeni narażeni są na kontuzję. Podobne wątpliwości dotyczy ogrodzenie wzdłuż bocznych linii. Co więcej, bardzo niekomfortowa dla zawodników i sędziów jest droga z/do szatni,która prowadzi nie dość przez wąskie schody (ciekawe jak będą np.oblodzone) to jest również JEDYNA droga dla kibiców chcących wejść/zejść na mecz. To z kolei niespełnienie wymogu I.09 - dostęp do obszaru gry. W czasach gdy stawia się bezpieczeństwo infrastruktura stadionu nie dość, że jest archaiczna to nie spełnia wymogów licencyjnych.

PODSUMOWANIE

Jesienna odyseja po wałbrzyskich stadionach miała nie tylko charakter wspomnień, ale porównanie boisk i stadionów piłkarskich na których rozgrywa się mecze seniorów. W latach prosperity miasta Wałbrzych mógł się pochwalić dwoma pięknymi, funkcjonalnymi obiektami na Nowym Mieście i przy Ratuszowej, a przecież nic nie brakowało stadionowi na Sobięcinie. Była to prawdziwa sportowa wizytówka miasta. Dziś możemy sportowo pochwalić się halą Aqua Zdrój, a jeśli chodzi o obiekty piłkarskie to praktycznie możemy pokazać kompleks Aqua Zdrój, gdzie przyjeżdżają zespoły na zgrupowania. Hotel, basen, siłownia plus 3 płyty do treningów i gry. Tylko co z tego wynika dla wałbrzyskich piłkarzy w wieku seniora? Kluby liczą każdą złotówkę i nie stać by wynająć płytę główną Stadionu 1000-lecia. Na chwilę obecną 5 zespołów seniorów w Wałbrzychu w roli gospodarza korzysta raptem z 3 boisk (Dąbrowskiego, Nowe Miasto,Podgórze), gdzie trudno zakwalifikować te miejsca jako stadiony nowoczesne czy funkcjonalne. 
Nie można oczekiwać od klubów, że wyremontują trybuny, boiska, postawią oświetlenie, bo po pierwsze to nie ich rola, a po drugie nie dysponują takimi finansami. Władze miasta podczas letnich dyskusji nt. ligowego wówczas Górnika Wałbrzych podkreślały, że ich rolą jest zapewnienie warunków do trenowania i gry, z czego się wywiązują. Owszem biorąc pod uwagę trampkarzy czy juniorów. Seniorzy teoretycznie też mają gdzie grać, tylko czy warunki oglądania występów A klasowców są na miarę Wałbrzycha, byłego miasta wojewódzkiego? Nie biorąc pod uwagę trybun Stadionu 1000-lecia, gdy zsumuje się siedziska wokół obu boisk Aqua Zdroju, stadionów na Nowym Mieście i Podgórzu to nie będzie nawet 250!!! 
Może warto zwrócić uwagę radnym, władzom, żeby zainwestować w infrastrukturę, która jest podstawą najpierw do zachęcenia do treningów, potem poważniejszego traktowania piłki nożnej,bądź co bądź najbardziej popularnej dyscypliny sportu. Nie można żyć historią, dawnymi sukcesami, bo te w futbolu są tak zamierzchłe jak ruiny i pozostałości co niektórych wałbrzyskich boisk.

wtorek, 22 października 2019

Pomiędzy derbami

 Minęły dwa miesiące rywalizacji ligowej na siódmym poziomie rozgrywek, czyli najwyższym szczeblu, gdzie grają wałbrzyskie zespoły. Największe zainteresowanie przypada poczynaniom piłkarzy Górnika Wałbrzych, którzy jeszcze wiosną bili się o trzecią ligę, a w wyniku krachu finansowego, zawirowań organizacyjnych bieżący sezon rozpoczęli w A klasie. Paradoksalnie, mimo spadku poziomu sportowego i opuszczenia Stadionu 1000-lecia, spotkania biało-niebieskich cieszą się sporą popularnością, niekiedy większą niż część spotkań w udanym ubiegłym sezonie w 4.lidze. Drużynę prowadzi Marcin Domagała, wychowanek klubu, członek pamiętnej drużyny juniorów Wiesława Walczaka, która w 1998 roku była czwarta w kraju. Do tej pory trenował głównie zespoły juniorów, a także rezerwy Górnika w minionym sezonie. Wielu spodziewało się, że znając specyfikę A klasy, mając do dyspozycji graczy mających za sobą grę w rezerwach plus ci z I drużyny, którzy nie opuścili Wałbrzycha Domagała będzie o tej porze mógł o sobie powiedzieć, że jest trenerem lidera A klasy. Niestety, rzeczywistość okazała się nad wyraz brutalna. Pierwsze mecze sezonu potwierdziły, że na Górnika będą się spinać zespoły, ale bez żadnego respektu. Z kolei wałbrzyszanie do końca nie wiedzieli na którym boisku będą grać ligowe mecze, a przede wszystkim w jakim składzie personalnym będą rywalizować o ligowe punkty. Premierowe 1:7 w Dziećmorowicach było szokiem dla kibiców piłki nożnej nie tylko w Wałbrzychu. Co prawda zaraz przyszło 10:0 z Orłem Witoszów Dolny, ale kolejne mecze pokazały, że łatwo i przyjemnie nie będzie Górnikowi w A klasie. Zespół wrócił po po blisko trzech dekadach na zrujnowany stadion na Nowym Mieście, co spotkało się z entuzjazmem jedynie fanatycznych kibiców, którzy sami przygotowali sobie miejsce prowadzenia dopingu. Powrót nie szedł jednak w parze ze zwycięstwami, bowiem na 4 spotkania w roli gospodarza zaledwie raz Górnik kończył w roli zwycięzcy. Do tego należy dodać porażkę w derbowym spotkaniu z imiennikiem z Nowego Miasta 2:4. Było to prestiżowe spotkanie biorąc pod uwagę przedsezonowe dyskusje o konsolidacji wałbrzyskiego środowiska, których jednym z orędowników był szkoleniowiec z Nowego Miasta Sebastian Raciniewski - dziś jeden z największych "ulubieńców" szalikowców Górnika, obwiniających go za obecną sytuację klubu. Górnik NM do tej pory, podobnie jak Darbor Bolesławice i Herbapol Stanowice, legitymuje się kompletem domowych zwycięstw. Wykorzystuje już nabyte doświadczenie na tym szczeblu oraz wartościowe letnie transfery. Przybycie doświadczonego obrońcy Patryka Marszałka czy powrót z wypożyczenia do Zagłębia 18-letniego Jakuba Fijałkowskiego okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Na wyjazdach musiał uznać wyższość najlepszych ekip w lidze, czyli Victorii Świebodzice i MKS Szczawno Zdrój, a trzecie miejsce w tabeli odzwierciedla bardzo dobrą jesienną dyspozycję zespołu, który z ławki rezerwowych prowadzi Wojciech Błażyński.
Wyników, pozycji w tabeli imiennikowi może zazdrościć niedawny czwartoligowiec, który dzieli zresztą stadion przy ul.Chopina. Nowym doświadczeniem jest ilość spotkań derbowych. Terminarz ligowy spowodował, że w I rundzie wszystkie mecze z lokalnymi rywalami Górnik rozegra na wyjeździe, a z Czarnymi i Zagłębiem w październiku. Wysoka frekwencja, zwłaszcza najbardziej głośnej grupy fanów biało-niebieskich, spowodowała, że na meczach pojawiają spore siły policji, których nie było choćby na meczach trzeciej czy czwartej ligi, za wyjątkiem oczywiście meczów o podwyższonym ryzyku. O ile obecność na derbach dwóch Górników mogła być usprawiedliwiona niechęcią kibiców do Raciniewskiego, którego notabene nic złego nie spotkało oprócz cotygodniowych wyzwisk, to wzmożone środki ostrożności w innych spotkaniach mogą zaskakiwać. Na spotkanie z Czarnymi zamknięto dla ruchu ulicę Dąbrowskiego, przemarsz kibiców Górnika spod Aqua Zdrój przy Ratuszowej na stadion (chodnikiem, bez żadnych efektów świetlnych) był eskortowany. Liczba radiowozów i funkcjonariuszy musiała budzić respekt, ale czy były powody by takie siły i środki angażować? Oprócz mundurowych byli również policjanci w cywilu dyskretnie filmując sporą grupę fanów Górnika, których odwiedziła z aparatami fotograficznymi grupa niemieckich blogerów Los Misenas, których fotorelacja z meczu ukazała się na stronie Stadionowi Oprawcy. Może miała to być próba generalna przed zbliżającym się meczem z Zagłębiem?
Z kolei niedzielny mecz na Nowym Mieście Górnika z MKS Szczawno Zdrój również zmobilizował bodajże 3 radiowozy, które dość szybko oceniły sytuację, że ich obecność na koronie stadionu jest po prostu zbędna. Paradoksalnie własnie na meczu z Mineralnymi doszło do incydentu, który mógłby posłużyć przeciwko kibicom, jak i samemu klubowi. W doliczonym już czasie gry doszło do przepychanki na boisku, w którą zaangażowanych było kilku zawodników obu drużyn, ale najbardziej nerwy puściły kibicowi, który siedział na pobliskich trybunkach wraz z partnerką oraz małym dzieckiem. Niepotrzebne wtargnięcie na boisko zostało szybko spacyfikowane, ale spory niesmak pozostał. Na meczach Górnika nie widać oznaczonych porządkowych, najbardziej zainteresowanymi osobami oprócz piłkarzy, trenerów był nieodzowny w takich sytuacjach były kierownik I drużyny Czesław Zapart. Kibice w szalikach, którzy mobilizują się, wspierają klub nie tylko dopingiem na meczach, ale też finansowo, bo odzew obecnych na zbiórki pieniężne, które są cyklicznie przesyłane na konto klubu muszą robić wrażenie i wypracowywany wizerunek mógł zostać zrujnowany przez ten bezmyślny występek.
Niestety, nadchodzący mecz Zagłębia z Górnikiem odbędzie się bez udziału publiczności. Pierwsze zespoły dwóch wałbrzyskich legend po raz ostatni o ligowe punkty grały w sezonie 1991/92 (przy Ratuszowej zwycięstwo 2:0 gości z Nowego Miasta), natomiast przy Dąbrowskiego to już w połowie lat 60-tych ubiegłego stulecia.  
Do tej pory od czasu reaktywacji Zagłębia doszło do 6 ligowych meczów z rezerwami Górnika. W sezonie 2011/12 w A klasie dwa pogromy Thoreza 0:5 i 0:9, w 2017/18 (B klasa) Górnik II wygrywa przy Ratuszowej 2:0 i bezbramkowo zremisować przy Dąbrowskiego, ale zweryfikowano na 3:0 dla Zagłębia. W minionym sezonie w A klasie Górnik II wygrał dwukrotnie 4:0, 2:1. Bilans w tej dekadzie to 6 meczów i zaledwie jedno zwycięstwo i w dodatku walkowerem oraz tylko jedna strzelona bramka zdobyta przez Sebastiana Sabiniarza.
Nie dochodziło do chuligańskich ekscesów, a największą awanturą miała miejsce po reaktywacji Thoreza, gdy na Dąbrowskiego rodziny piłkarzy Zagłębia zaatakowani byli przez zamaskowanych bandytów przy okazji meczu z Karoliną Jaworzyna Śląska. Niedzielny mecz Zagłębia z Górnika mógłby być znakomitą okazją nie tylko do wspomnień, czy sportowej rywalizacji, ale być może do początku budowania osławionej przez wałbrzyski ratusz integracji środowiska piłkarskiego. Niestety, zaprzepaszczono szansę. Kibice Górnika mobilizowali się od kilku tygodni, przyjazd na mecz zapowiadali kibice emigranci, w mediach społecznościowych okraszając zapowiedzi niezbyt wyszukanymi grafikami, a nastawienie do rywala wykrzyczane były również z trybun. Zdecydowana większość z obecnie dopingujących nie pamięta meczów derbowych, kiedy to oba zespoły mogły się pochwalić barwnymi ekipami, którzy wspierali nie tylko gardłem, ale i pięściami swój zespół. Od tamtej pory minęły dekady, choć Zagłębie reaktywowali kibice, to żadne zgody, kosy, czy inne aspekty ruchu kibicowskiego od samego początku ich nie interesowały. Mecz z Górnikiem od wielu tygodni przysparzał problemów sąsiadowi zza miedzy - pojawiały się nawet plotki o przeniesieniu meczu na stadion przy Chopina. Zagłębie obserwując media społecznościowe związane z kibicami Górnika, wystąpiło do DZPN o zgodę na rozegranie meczu z Górnikiem bez udziału publiczności, na co związek w poniedziałek wyraził zgodę. Pytanie czy to słuszna decyzja? Biorąc pod uwagę to co się działo przy okazji meczu z Czarnymi policja doskonale poradziłaby sobie z kibicami. Trudno wyobrazić sobie również, by biało-niebiescy szalikowcy obdzierali z szalików starszych sympatyków Thoreza. Poza tym znając życie na Biały Kamień i tak przyjadą kibice Górnika by za płotu oglądać mecz i również będzie prewencyjnie policja. Na takim rozwiązaniu ucierpią jedynie kibice obu drużyn.
 
Adrian Mrowiec najskuteczniejszy w tym
sezonie zawodnik Górnika Wałbrzych.
[foto: walbrzyszek.com]
Sportowo faworytem derbów będą goście, dla których czas pracuje na ich korzyść. Obserwując mecze Górnika widać, że ile dają regularne treningi, zgranie, których brakowało na początku sezonu. W chwili obecnej można śmiało napisać, że znany jest trzon zespołu. W bramce Kamil Reczulski, w defensywie obok Dawida Rosickiego duet 36-latków Smoczyk-Mrowiec, którzy co najciekawsze nie tworzą duetu stoperów, bowiem wymiennie jeden z nich gra również w II linii. Partnerem na środku jest Michał Zaremba, któremu debiut w 4.lidze umożliwił trener Jacek Fojna już półtora roku temu. Na lewej obronie gra 19-letni Radosław Marciniak, który stał się etatowym egzekutorem stałych fragmentów gry. W drugiej linii na bokach Adam Niedźwiedzki i Piotr Krawczyk, w środku twardo grający Michał Biskup, filigranowy Patryk Rzeszotko oraz kapitan zespołu Mateusz Sobiesierski, natomiast rywalizację o miejsce w napadzie na chwilę obecną wygrywa 17-letni Bartłomiej Siwiński. W rezerwie pozostaje doświadczony Grzegorz Michalak oraz młodzież (Rodziewicz, Rękawek, Grudziński, Budzyński, Binkowski). Biorąc pod uwagę, że żaden z wymienionych zawodników nie debiutował w A klasie w bieżącym sezonie, a zdecydowana większość ma za sobą grę na wyższych szczeblach od ekstraklasy (Mrowiec) poprzez drugą (Michalak, Smoczyk), czy nawet trzecią (Rosicki, Sobiesierski) ligę, to wydawać się może, że trenerowi Domagale pozostaje jedynie wpisać jedenaście nazwisk do meczowego protokołu i spokojnie oczekiwać na dopisanie 3 punktów do dorobku. Tymczasem żaden przeciwnik nie kładzie się na samą nazwę Górnik czy znane w okolice nazwiska, doświadczonym zawodnikom przydarzają się błędy, młodszym czasem brakuje sprytu, boiskowego cwaniactwa, a przede wszystkim brak skuteczności pod bramką rywala i stąd tylko 5 wygranych Górnika w dotychczasowych 11 meczach.
Po meczu z Czarnymi mocno niepocieszony po II połowie był trener Marcin Domagała. Górnik już do przerwy powinien spokojnie zamknąć mecz strzelając kilka bramek, a tymczasem po zmianie stron posucha pod bramką Bartłomieja Rudnickiego,a nonszalancja w środku polu spowodowała, że podopieczni Leszka Dereweckiego coraz częściej gościli pod bramką Reczulskiego. Z kolei mecz z MKS Szczawno Zdrój był w teorii najpoważniejszym sprawdzianem Górnika w tej rundzie w A klasie. Mineralni prowadzeni przez Piotra Borka to przecież spadkowicz z plejadą zawodników nie tylko mających za sobą przeszłość w Górniku, ale przede wszystkim wiele lat gry na szczeblu klasy okręgowej. I to było widać. Co z tego, że częściej przy piłce byli gospodarze, skoro gdy piłkę otrzymał ktoś z tria Filip Brzeziński - Tomasz Czechura - Paweł Tobiasz od razu zaczęło być ciekawie w okolicach pola karnego gospodarzy. Wspomniane trio grało w Górniku i z pewnością obecnie mieliby niepodważalną pozycję w składzie. MKS prowadził po szybkiej kontrze, gdzie wałbrzyszanie zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową i naprzeciw Reczulskiego nagle stanęło 3 graczy MKS. Wyrównanie to efekt indywidualnego zrywu Smoczyka, który sam był chyba zaskoczony jak łatwo udało mu się przedrzeć na pole karne i udanie zagrał swoją słabszą prawą nogą - bramkarza Mariusza Gratkowskiego niefortunnie obrońcy MKS zaskoczyli a czujnemu Niedźwiedzkiego pozostało posłać piłkę do siatki. Podobnie po przerwie groźniejsze sytuacje Górnika były spowodowane niefrasobliwością w defensywie obrońców (za wyjątkiem minimalnie niecelnej główki Rodziewicza po centrze z wolnego). Ale nawet takiego prezentu jak podanie z rzutu od bramki Gratkowskiego wprost pod nogi Sobiesierskiego nie potrafili Górnicy wykorzystać. A MKS w końcówce powinien zdobyć zwycięskiego gola, ale zabrakło skuteczności.
Praca sędziów w meczu Górnika z MKS wzbudziła
wiele pretensji z obu stron.
[foto: Paweł Danielak]
Parę słów odnośnie sędziowania. W ostatnich kilkunastu dniach przez sportowe media głośno o sytuacji arbitrów w niższych klasach, pobiciach, poniżaniu, przemilczanych ekscesach, ruszyła akcja #szacunekdlarbitra. W meczu Czarnych z Górnikiem klasę pokazał trener Domagała, który potrafił zachować stoicki spokój czy w kulturalny sposób zwrócić się do asystenta sędziego, który popełniał ewidentne błędy (pokazanie autu, gdy piłka nie opuściła placu gry, nie pilnowanie linii piłki czy linii spalonego itp). Natomiast w rywalizacji biało-niebieskich z MKS sędzia doprowadził do sytuacji, gdzie oba zespoły miały pretensje do niego, mimo, że nie wypaczył wyniku meczu. Abstrahując od sytuacji bramkowej dla gości, wiele nerwowości wprowadzało początkowe przymknięcie oka na zbyt ostrą grę co poniektórych zawodników, co musiało się skończyć awanturą w doliczonym czasie gry z chuligańskim wbiegnięciem na murawę na czele. Bezpardonowe potraktowanie młodych zawodników przez doświadczonych Tobiasza czy Kumora, staranowanie napastnika MKS przez Reczulskiego pod koniec meczu kwalifikujące się na jedenastkę bez reakcji sędziego, spowodowały nerwową sytuację nie tylko na trybunach czy ławkach rezerwowych, ale przełożyło się na boisko. Dobrze, że obyło się bez kontuzji czy samosądów. Co do postawy piłkarzy wobec sędziów to nie można mieć do nich zastrzeżeń,mimo, że dość często byli świadkami błędów rozjemców. Wiadomo, że na tym poziomie ani sędziowanie ani sama gra nie będzie taka jak choćby w meczach z oglądanych w telewizji. Jednak emocje, ambicje i zaangażowanie jest nie mniejsze, stąd niekiedy pojawiają się nerwy nad którymi powinien sędzia zapanować a nie swoją postawą prokurować.

niedziela, 6 października 2019

Wybory a futbol w Wałbrzychu

Nieuchronnie zbliżają się kolejne wybory, więc kandydaci, przedstawiciele ugrupowań partyjnych stają się niezwykle aktywni. Czasem wyborcy dopiero na plakatach, spotach wyborczych poznają twarz chętnego do przeprowadzenia zmian na poziomie czy to miasta, powiatu, kraju czy nawet Europy. Nieodzownym elementem kampanii są rozmowy z wyborcami, wręczanie ulotek czy wyborczych gadżetów na targowiskach, miejscach, gdzie można się pokazać, dać się zapamiętać. Doskonałym miejscem jest stadion i z tego zawsze korzystano również w Wałbrzychu. Poprzednicy Romana Szełemeja pokazywali się przy Ratuszowej bardzo rzadko, jedynie przed wyborami, Andrzej Zibrow piastując funkcję prezesa piłkarskiej drużyny, w swojej kampanii wyborczej kilkanaście lat temu wykorzystał do plakatu drużynę juniorów Górnika/Zagłębia, Patryk Wild przekazał kibicom pieniądze na kupno flagi. W tym roku kampania w Wałbrzychu nie unika futbolu, choć nie w takim wymiarze jak miało to w przeszłości. Patronat i wręczenie nagród na turniejach branżowych czy zespołów juniorów to nie jest to samo co pokazanie się na trybunach meczu seniorów, gdzie można być zauważony przez o wiele większą grupę wyborców, dodatkowo być sfotografowanym na wypełnionym sektorze. Tymczasem na chwilę obecną w Wałbrzychu nie jest to możliwe. Piłka nożna sięgnęła dna, na największym obiekcie miasta, czyli Stadionie 1000-lecia, gra jedynie kobieca drużyna AZS PWSZ, której zmagania ogląda coraz mniej kibiców. Grę panów oglądać możemy w mniej ekskluzywnych warunkach, bo obiektami Aqua Zdrój przy Dąbrowskiego na Białym Kamieniu i Chopina na Nowym Mieście nie można się pochwalić. Są w Wałbrzychu oczywiście radni, politycy, którzy na co dzień wspierają kluby bezinteresownie poza blaskiem fleszy.
W tegorocznej kampanii nie zabrakło tematów sportowych, ale tak naprawdę z perspektywy kibica futbolu nic ciekawego nie zostało zaproponowane.
Poseł Maciej Badora w lipcu tego roku, gdy kibice Górnika Wałbrzych walczyli o wysłuchanie podczas sesji rady miasta,zabrał głos w temacie klubu, o potrzebie sportu wyczynowego w mieście,który może być kołem zamachowym rozwoju miasta. Temat ten stał się jednym z jego postulatów w kampanii.
W niedawnym spotkaniu, z którego skróconą transmisję można zobaczyć powyżej, z posłem wzięli udział obecnie rządzący piłkarskim Górnikiem oraz kibice. Tłumów nie było, konkretów niestety też. Z jednej strony sensowne zdania, że nie można poprzestać na bylejakości, potrzeba opracowania przez zarząd klubu planu na co najmniej 5 lat, który ma być argumentem w rozmowach z potencjalnymi sponsorami, a z drugiej tezy, które dyskredytują pana Badorę jako wiarygodnego rozmówcę. Jeśli mówi się, że kłopoty Górnika zaczęły się z chwilą przenosin na stadion Zagłębia przy Ratuszowej to świadczy o całkowitym braku znajomości historii nie tylko klubu, ale i sportu w Wałbrzychu. Drugim,niezbyt poważnie brzmiącym wnioskiem jest stawianie sobie celu, aby klub Górnik miał docelowo znaleźć się nie tylko w ekstraklasie, ale i walczył ... w Lidze Mistrzów. Oczywiście od razu poseł mówi, że tylko poważny cel może spowodować rozmowy o poważnych pieniądzach. Duże rzeczy,duże tematy, ale generalnie konkretów brak. Na ogólnikach typu opracowanie planu, zaangażowanie się miasta, potrzeba obiektu spełniającego licencyjne wymogi się skończyło. Na dzień dzisiejszy poseł Badora jest jedynym, który zainteresował się losem Górnika, ale nie zaoferował nic prócz powtórzenia tego co w lipcu (sport wyczynowy najważniejszym elementem promocji i rozwoju Wałbrzycha), bez konkretów w postaci sfinalizowania tego postulatu.
Kolejną sprawą jest, czemu będąc przez 3 lata prezesem Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej nie wsparł wyczynowego sportu w mieście, by ten stał się faktycznie kołem zamachowym rozwoju miasta?
Podobnie jak w przypadku posła Badory, również prezydent Roman Szełemej powtórzył sprzed kilku miesięcy to co mówił w temacie piłki nożnej w Wałbrzychu.
Jednak w przeciwieństwie do byłego prezesa WSSE nie stanowi to element kampanii wyborczej, tylko przypomnienie o problemie finansowania miejskiego dla wszystkich klubów. Integracja środowiska piłkarskiego to trudny temat i nie można go porównać do innej dyscypliny, tak jak próbuje to robić prezydent Roman Szełemej. Przypomina w swoim krótkim wystąpieniu dla TV Wałbrzych o sytuacji środowiska koszykarskiego, ale trudno mówić o analogii z futbolem biorąc pod uwagę choćby ilość podmiotów szkolących narybek, biorących udział w rozgrywkach seniorów, a przede wszystkim boisk do gry. Portal walbrzych24.com przypomina komu w 2019 roku gmina Wałbrzych udzieliła wsparcia, ale jest to dokument publikowany już w lipcu przy dyskusjach nt. sytuacji w Górniku Wałbrzych. Wykaz obejmujący 8 podmiotów nie obejmuje wszystkich szkółek, akademii, ani też klubów prowadzących zespoły seniorów.  Ponadto portal powinien wyjaśnić, że w największej dotacji, której beneficjentem miał być Górnik, lwia część poświęcona jest na opłatę za użytkowanie obiektów. Prezydent Szełemej podkreśla, że miasto nie może być ani inspiratorem ani organizatorem zmian organizacyjnych w klubach, stowarzyszeniach sportowych, czyli organizacjach pozarządowych. Słusznie podkreśla, że jest gotów wesprzeć tą inicjatywę, stworzyć warunki. Tylko co z tego wynika na chwilę obecną?
Motorem napędowym w zdecydowanej większości klubów są zespoły seniorów - do nich docelowo mają trafić juniorzy, którzy identyfikują się ze starszymi kolegami. Obecnie pod Chełmcem nie ma z kim się identyfikować, bo trudno wybierać pomiędzy, nic nie ujmując, siódmoligowcami. Nie jest na miejscu porównywanie z siatkarzami czy koszykarzami, gdzie klas rozgrywkowych jest zdecydowanie mniej, a i samych adeptów oraz seniorów nieporównywalnie mniej. Punkt widzenia z perspektywy ratusza jest jak najbardziej logiczny - scentralizowanie wydatków na jeden podmiot, który by skupiał najzdolniejszych,najlepszych wałbrzyskich piłkarzy. Problemem jest jak pogodzić interesy wszystkich zainteresowanych. Większość klubów ma swoje większe czy mniejsze tradycje, ale i również ambicje. Wciąż największym klubem piłkarskim Wałbrzycha jest Górnik, ale nie jest powiedziane, że byłby on wiodącym klubem projektu pod nazwą integracja środowiska piłkarskiego Wałbrzycha.  Ogólną ideą jest przepływ najzdolniejszych piłkarzy z wałbrzyskich klubów do wiodącego w dyscyplinie - w ratuszu najwyżej akcje stoją Górnika Nowe Miasto, gdzie prężnie działa Sebastian Raciniewski widzący wałbrzyskich juniorów nawet w Centralnej Lidze Juniorów. A czemu wiodącym klubem w juniorach nie może być, na przykład Górnik Wałbrzych, szkolący największą ilość piłkarzy? To nie jest jedyne pytanie, na które trzeba znaleźć odpowiedź,by poprawić sytuację futbolu w mieście.
Kto miałby być wiodącym klubem w kategorii seniorów w Wałbrzychu - czy wybrany klub mógłby ewentualnie liczyć na dotację miejską również grając w niższych klasach rozgrywkowych?
Co z obecnym zadłużeniem Górnika Wałbrzych?
Na jakie wsparcie, prócz dotacji miejskich,będzie mógł liczyć klub wiodący?
Co dalej ze stadionem na Nowym Mieście? 
Czy integracja środowiska piłkarskiego połączona będzie w poprawą infrastruktury do gry?
Czy z chwilą wyboru wiodącego klubu szkolącego piłkarską młodzież pozostałe kluby będą mogły liczyć na miejskie wsparcie, np. na organizację cyklicznych turniejów?
Co z klasami sportowymi (podstawówki, szkoły średnie), o których od lat się jedynie mówi, a jest to niezbędny element w budowaniu silnego ośrodka na miarę ambicji miasta.
Czemu, w czasie najgorszym w historii wałbrzyskiego futbolu wałbrzyska, rada sportu nie wyjdzie z inicjatywą okrągłego stołu z udziałem przedstawicieli klubów - jeśli same kluby nie widzą, a może nie chcą widzieć, nawarstwiających problemów, to może wybrańcy społeczeństwa będą inicjatorami spotkania?
Prezydent Roman Szełemej nie chowa głowy w piasek, widzi problem, ale też nie może rozwiązywać problemów organizacji pozarządowych, o co wielu oskarża go w kontekście kłopotów Górnika. Nie jest rolą miasta,by zarządzać klubem, szukać za zarząd sponsorów itp. Temat został zasygnalizowany w gorącym czasie przed wyborami, a jaki będzie odzew?

niedziela, 29 września 2019

Wałbrzyszanie widoczni w Pucharze Polski

W sezonie 2081/19 wałbrzyscy kibice nie mają wiele powodów do radości w rozgrywkach pucharowych, bowiem drużyn z miasta spod Chełmca już dawno nie ma wśród rywalizujących. Górnik oddał mecz z Pogonią Pieszyce walkowerem, juniorzy Gwarka ulegli KS Walim 0:2, Zagłębie po dramatycznej końcówce przegrało z Górnikiem Boguszów-Gorce 2:3, Górnik Nowe Miasto uległo beniaminkowi okręgówki Orłowi Lubawka 3:6, a Czarni zostali zmiażdżeni przez Polonię-Stal Świdnica w stosunku 11:1! W ostatnią środę poznaliśmy ćwierćfinalistów, wśród których jest duet A-klasowców, którzy w niecodziennych okolicznościach wywalczyli awans. Łomniczanka przegrywała już z ligowym rywalem ze Ścinawki Średniej 0:3, by odwrócić losy meczu w ciągu 40 minut na 5:3, a Śnieżnik Domaszków ograł Włókniarza Kudowa Zdrój 4:2, choć do 59 minuty przegrywał 0:2. Przedwczesnym finałem wydaje się być mecz w Świdnicy, gdzie Polonia-Stal podejmować będzie AKS Strzegom. Świdniczanie śrubują w tej edycji rekordy strzeleckie: 11:0 w Dziećmorowicach, 11:1 z Czarnymi, 6:1 w Lubawce i 9:0 w Szczawnie Zdrój. AKS to z kolei największy beneficjent kłopotów Górnika Wałbrzych, bowiem trener Robert Bubnowicz może obecnie wystawić nawet jedenastkę składającą się z byłych graczy biało-niebieskich.
Damian Bogacz i Mateusz Krzymiński
(AKS Strzegom)
W pozostałych parach 1/4 LKS Bystrzyca Dolna podejmować będzie Bielawiankę, Skałki Stolec dzierżoniowską Lechię, a siódmoligowcy ze Starej Łomnicy i Domaszkowa sprawę awansu rozstrzygną między sobą.
Zdobywca PP na szczeblu podokręgu wałbrzyskiego będzie walczył o trofeum na poziomie DZPN, by móc wystartować na szczeblu centralnym sezonu 2020/21. W minionym tygodniu rozegrano 1/32 finału obecnej edycji i oglądaliśmy wiele emocjonujących spotkań, gdzie większymi, bądź mniejszymi bohaterami byli wałbrzyszanie. W 32 spotkaniach I rundy kibice oglądali już zespoły z ekstraklasy i mimo, że najgłośniej było po ekscesach na trybunach w Wejherowie i Łodzi to na boisku działo się wiele interesujących rzeczy. W 4 przypadkach o promocji decydowały konkursy rzutów karnych, w dwóch dogrywka, aż 14 bramek zdobyto w ostatniej minucie,bądź doliczonym czasie do regulaminowych 90 czy 120 minut gry.
Jednym z bohaterów meczu Hutnika Kraków z Resovią był wałbrzyszanin Dawid Kubowicz reprezentujący barwy rzeszowskiego drugoligowca. Goście przegrywali, po wyrównaniu nie strzelili karnego, a w dogrywce ponownie stracili bramkę. Gdy popularna Sovia wyrównała w doliczonym czasie gry szykowano się już do rzutów karnych, ale w ostatniej akcji meczu dośrodkowanie z rzutu rożnego Kubowicz strzałem głową zamienia na bramkę i wprowadza swój zespół do 1/16.
O wiele większe emocje były w dolnośląskich derbach pomiędzy Zagłębiem II, a Miedzią Legnica. Trzecioligowcom wyjątkowo nie idzie w lidze, a tymczasem w pucharze zaskoczyli spadkowicza z ekstraklasy prowadząc po 9 minutach 2:0. W ostatnich minutach meczu do remisu doprowadził rosły obrońca Byrtek, a w karnych dopełnił się dramat gospodarzy, którzy zaledwie raz trafili na 4 próby z 11 metrów. Wśród pokonanych całe spotkanie zaliczył wychowanek Górnika Wałbrzych 19-letni Dominik Więcek,który zapewne marzy o I składzie Zagłębia, gdzie obecnie są inni wałbrzyszanie Paweł Żyra i Dawid Pakulski. Duet 21-latków pojechał na mecz pucharowy do Kielc - Żyra wyszedł w podstawowym składzie zaliczając pierwszy w tym sezonie występ w I zespole. Zagrał 59 minut, natomiast Pakulski pojawił się na boisku po przerwie za Roka Sirka, w 67 minucie zdobył jedyną bramkę meczu i w 82 minucie zszedł z boiska z urazem.
Radość Miłosza Trojaka po golu dla Odry Opole.
[foto: Michał Chabior]
Trzecim wałbrzyszaninem, który wpisał się na listę strzelców w I rundzie PP był Miłosz Trojak. Jego celny strzał w 8 minucie doliczonego czasu gry zadecydował o niespodziewanej wygranej outsidera 1.ligi Odry Opole z Arką Gdynia.
Oprócz wyżej wymienionych byłych piłkarzy wałbrzyskiego Górnika z awansu cieszył się 16-letni Radosław Cielemęcki. Legia II pokonała Wigry 2:0, Radek zagrał 5 kwadransów, zobaczył żółtą kartkę, a 3 dni później podpisał nową umowę ze stołecznym klubem.
Żółtym kartonikiem ukarany został również Bartosz Biel, którego GKS Bełchatów przegrał u siebie z GKS Tychy 0:2. Niespodziewanie w Siedlcach przegrało Podbeskidzie Bielsko-Biała (0:1), a wyniku nie zmieniło wprowadzenie do gry Rafała Figla na ostatnie 25 minut gry. Natomiast z perspektywy ławki rezerwowych porażki swoich zespołów oglądali: Michał Nowak (Elana 1:2 z Radomiakiem), Marcin Orłowski (Puszcza 0:1 z Legią), Paweł Oleksy (BrukBet 0:1 z GKS Jastrzębie). Urazy spowodowały brak nawet w meczowych protokołach Damiana Lenkiewicza (Elana), Igora Łasickiego (Pogoń) i Dominika Bronisławskiego (GKS Katowice).
Mecze 1/16 finału rozegrane zostaną pod koniec października. W Ząbkach, gdzie swoje mecze rozgrywają rezerwy Legii Warszawa może dojść do spotkania Cielemęckiego z Trojakiem,bowiem gościć będzie Odra Opole. Wałbrzyszanie w Zagłębiu Lubin zagrają w Gorzowie Wielkopolskim z czwartoligowym Stilonem. Dawid Kubowicz będzie starał się powstrzymać piłkarzy poznańskiego Lecha, Bronisławski będzie trzymał kciuki za kolegów z katowickiej Gieksy w rywalizacji ze Stalą w Stalowej Woli, a Łasicki być może wystąpi przeciwko innej Stali w Mielcu.

poniedziałek, 23 września 2019

Najgorszy sezon w historii

Wałbrzyscy kibice futbolu przeżywają najgorszy w historii sezon. Nigdy nie doszło bowiem do sytuacji, że najwyżej grający zespół Wałbrzycha rywalizował dopiero na siódmym poziomie rozgrywkowym. Do tej pory najbardziej dramatyczne były lata w pierwszej połowie dekady XXI wieku, gdy najwyższym szczeblem dla wałbrzyskiego futbolu był piąty, czyli ówczesna klasa okręgowa. W latach 2002-03, gdy Górnik/Zagłębie wycofywał się z 4.ligi dolnośląskiej i odradzał się w A klasie, w popularnej okręgówce rywalizował Akropol (dzisiejsi Czarni) Wałbrzych. W sezonie 2003/04 byliśmy świadkami derbów na poziomie 5 klasy rozgrywkowej, gdy Górnik/Zagłębie dwukrotnie ograł Akropol (1:0, 4:0). Po 4 latach gry w 4.lidze, w wyniku reformy rozgrywek wspomniana liga stała się piątym szczeblem, na którym wałbrzyski ligowiec, już jako Górnik, grał w sezonach 2008/09 i 2017/18-18/19.
Jest to również czternasty sezon, w którym z okręgu wałbrzyskiego najwyżej grająca drużyna nie jest z miasta spod Chełmca. Taki okres bezkrólewia drużyny z Wałbrzycha miał miejsce w latach 1947-50, 1959, 1994-95, 2002-05, 2008/09 i od 2017 do dzisiaj.
Lata powojenne to przede wszystkim powstawanie kolejnych klubów w Wałbrzychu oraz regionie. W pierwszej ligowej rywalizacji pomiędzy lokalnymi zespołami najlepsze wyniki osiągała Victoria Sobięcin, która była lepsza nie tylko od Lustrzanki, Lenu, OMTUR-u czy Górnika Zamek Wałbrzych, ale i zespołów z Kamiennej czy Jeleniej Góry. Z kolei w skali ogólnokrajowej prymat w okręgu wałbrzyskim (który powołany zostanie za 30 lat) w latach powojennych należał jednak do piłkarzy Polonii Świdnica.
Tabele na półmetku
rywalizacji w 1947
na Dolnym Śląsku
W 1947 świdniczanie byli o krok od awansu do 1.ligi. W grupie kwalifikacyjnej rywalizowali z Wisłą Kraków (1:0, 0:5), Polonią Warszawa (2:2, 1:3), Polonią Bytom (2:5, 2:2), Lechem Poznań (0:4, 4:2), Szombierkami Bytom (5:2,0:1), Skrą Częstochowa (1:2, 11:2), Ognisko Siedlce (3:0, 4:2) i Motorem Białystok (2:0, 9:0). Promocję do powstałej na nowo pierwszej ligi uzyskały 4 najlepsze zespoły, a świdniczanie zostali zapamiętani z zamieszania i protestami po meczu w Poznaniu. W tymże roku o wiele gorzej poszło Victorii Wałbrzych,która nie zdobyła nawet punktu w rywalizacji z Ruchem Chorzów, Sarmatią Będzin i Piastem Gliwice.
W 1948 grała już 1.liga, natomiast o awans do niej rywalizowano w 4 grupach. Po wygraniu rywalizacji na Dolnym Śląsku znów walczyła Polonia Świdnica. Biało-zieloni u siebie wygrali Radomiakiem i Ostrovią, plus walkower za mecz z Arkonią Szczecin, niestety, gorzej było w delegacjach,skąd wrócono z zerowym kontem.
W 1949 roku w drugiej lidze, zwaną wówczas drugą klasą państwową, były dwie grupy, a do południowej zakwalifikowała się Polonia Świdnica. Premierowy sezon zakończyła na 7.miejscu na 10 zespołów,co jest do dnia dzisiejszego największym osiągnięciem świdnickiego futbolu. 6 zwycięstw- 2 remisy-10 porażek w 18 meczach. Mistrz grupy Górnik Radlin jedną z trzech porażek, które poniósł w trakcie sezonu, zaliczył w Świdnicy (1:3). Wciąż szwankowała u Polonistów gra na wyjeździe, bowiem zaledwie jedno spotkanie nie zakończyli porażką (4:3 w Przemyślu z Polonią).
źródło:1liga.org
W 1950 Polonia w 2.lidze rywalizuje m.in. z Lechią Gdańsk, Widzewem Łódź, Zagłębiem Sosnowiec. O ile na wyjazdach świdniczanie zdobyli 4 punkty (wygrana na boisku ostatniej Ostrovii 4:3, remisy w Toruniu z Pomorzaninem, Lechią w Gdańsku), ale za to u siebie zaledwie 2 zwycięstwa przy 5 porażkach. Ostatecznie Polonii zabrakło punktu do Radomiaka, który utrzymał się w lidze. Ciekawostką jest, że świdniczanie,podobnie jak większość polskich klubów w związku z wcieleniem ich do zrzeszeń sportowych, zmienili nazwę i występowali jako Budowlani.
Rok później w 1951 drugi poziom rozgrywek był podzielony na 4 grupy, gdzie znów Dolny Śląsk reprezentowany był przez zespół z okręgu wałbrzyskiego, a konkretnie Górnik Wałbrzych, a także OWKS (późniejszy Śląsk) Wrocław. Biało-niebiescy w debiutanckim sezonie zaprezentowali się znakomicie, bowiem w 14 kolejkach doznali zaledwie 2 porażek (2:3 w Opolu z Odrą i 0:4 w Lipinach z Naprzodem). W swojej grupie o punkt Górnik był lepszy od imiennika z Zabrza (2:1, 2:4)., ale w decydującej rozgrywce, czyli w barażach o 1.ligę w 6 meczach wałbrzyszanie wygrali jedno (2:1 z gdańszczanami) i musieli uznać wyższość Budowlanych Gdańsk i OWKS Kraków, które awansowały, a także Gwardii Warszawa.
Górnik Wałbrzych na zapleczu 1.ligi grał przez osiem sezonów podczas których blisko awansu był w 1952 (punkt za Budowlanymi Opole), a w 1958 ligowych rywalem został sąsiad z Nowej Rudy. Mimo korzystniejszego bilansu ligowego dwumeczu (4:1,1:3) z Piastem, Górnik nie mógł zaliczyć sezonu do udanych, bowiem w tabeli udało mu się wyprzedzić jedynie Marymont Warszawa, co oznaczało degradację. Piast zajął 9.miejsce (na 12 zespołów), a blisko awansu był Śląsk Wrocław, który wyprzedzony w tabeli został jedynie przez Pogoń Szczecin.
W 1959 roku sezon Piast Nowa Ruda zakończył zaledwie z 3 wygranymi. O ile 2:1 z wicemistrzem Lechem Poznań było sukcesem, to 4:0 z dziesiątą Wartą Poznań i 2:1 na boisku outsidera Pomorzanina Toruń takiej chluby już nie przyniosły. 11.miejsce tyleż punktów (aż 6 do Warciarzy) oznaczały degradację. Najlepszy zespół województwa, czyli Śląsk, tym razem finiszował na 4.miejscu. W 1959 najwyżej grającym zespołem z Wałbrzycha był Górnik (2.miejsce w lidze okręgowej).
Kolejne lata to reformy drugiego frontu - z dwóch 12 zespołowych grup powstała jedna 18 drużynowa.Później kadłubowy sezon związany z przejściem z systemu wiosna-jesień na jesień-wiosna. W 1960 ligę okręgową zdominowały zespoły z późniejszego okręgu wałbrzyskiego (6 na 12) zajmując czołowe 4 miejsca, gdzie Górnik wyprzedził Lechię Dzierżoniów o 3 punkty.
1960/61 - to prymat w lidze okręgowej Bielawianki przed Thorezem Wałbrzych
1961/62 - triumf Thoreza w lidze 5 punktów przed Górnikiem. Zielono-czarni w eliminacjach do 2.ligi musieli uznać wyższość Dębu Katowice, gdzie w decydującym meczu rzutu karnego nie wykorzystał Joachim Stachuła i Thorez tylko zremisował 1:1. Tego punktu zabrakło w końcowym rozrachunku, choć żal również remisu z Pogonią Prudnik w Wałbrzychu 1:1, dla której był to jedyny wywalczony punkt.
1962/63 - zamiana ról, na finiszu rozgrywek okręgówki Górnik wyprzedza o punkt Thorez Wałbrzych! Podobnie jak sezon wcześniej w barażach uczestniczy Olimpia Poznań i Pogoń Prudnik, ale największym rywalem był MGKS Mikulczyce. Górnicy z Wałbrzycha i Mikulczyc zgromadzili po tyle samo punktów, ale to dolnośląscy piłkarze świętują awans dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
1963/64-64/65 - przez 2 sezony Górnik Wałbrzych samotnie gra w 2.lidze.
1965/66 - na zaplecze 1.ligi melduje się Thorez Wałbrzych, który kończy sezon na czwartym miejscu (Górnik piąty)
1966/67 - Górnik trzeci, zaledwie punkt za Gwardią Warszawa i Odrą Opole, Thorez ósmy
1967/68 - Thorez staje się Zagłębiem i wygrywa drugą ligę! Po raz pierwszy Wałbrzych ma pierwszą ligę. Górnik na dziewiątym miejscu.
1968/69 - 73/74 - 6 sezonów Zagłębia na najwyższym szczeblu rozgrywek.Dziesiątki kapitalnych widowisk zarówno na nowo otwartym Stadionie 1000-lecia, jak i poza Wałbrzychem. Do kadry trafiają Marian Szeja (złoty medal IO Monachium'72), Stanisław Paździor, Joachim Stachuła. W 1971 zespół finiszuje na 3.miejscu co daje udział w Pucharze UEFA. Zespół kolejno zajmował 10, 11, 3, 8, 11 i 16.miejsce.
1974/75 -75/76 po spadku do drugiej ligi Zagłębie zajmuje 4.miejsce, a następnie szóste.
1976/77 - 77/78 ponownie wałbrzyski duet w 2.lidze, ale bez derbowych meczów, bowiem trafili do różnych grup. Zagłębie zajmuje drugie miejsce w grupie północnej przegrywając awans z Zawiszą Bydgoszcz bilansem bezpośrednich spotkań (1:1, 1:2). Górnik natomiast w grupie południowej był ósmy. Rok później,nie po raz pierwszy w historii, zamiana ról - Górnik w gr.południowej drugi za GKS Katowice, Zagłębie czwarte.
1978/79-82/83 - Górnik i Zagłębie w jednej grupie drugiej ligi i ponowne derbowe spotkania. W 79' nieco mylące jest 4.miejsce Zagłębia, bowiem zespół prowadzony przez Mariana Jabłońskiego bardzo długo liczył się w walce o awans (ostatecznie stracił do Zawiszy i Bałtyku 3 punkty), Górnik zajął 8.miejsce. Rok później Zagłębie było drugie (3 pkt za Bałtykiem), Górnik czwarty. W 80/81 Zagłębie piąte,Górnik dopiero dwunasty dzięki zwycięstwu w Stroniu Śląskim. Właśnie beniaminek Kryształ zaliczał wówczas historyczny sezon w drugiej lidze, a OZPN Wałbrzych jedyny raz mógł się pochwalić aż 3 zespołami na zapleczu ekstraklasy! 81/82 - 5.Zagłębie, 8.Górnik, 82/83 - 1.Górnik, 6.Zagłębie.
1983/84 - 88/89 - kolejny złoty okres wałbrzyskiego futbolu. Górnik najpierw po rundzie jesiennej prowadzi w ligowej stawce, by finiszować na 6.miejscu. W następnych 5 sezonach zajmuje kolejno 8, 6, 10, 14 (wygrane baraże o utrzymanie z Zagłębiem Lubin 2:1, 2:2) i 15. Do kadry prócz Włodzimierza Ciołka powoływani byli Tadeusz Dolny oraz Krzysztof Truszczyński. W kadrze olimpijskiej grali Leszek Kosowski, Robert Warzycha. W 1988 Górnik odpadł dopiero w półfinale Pucharu Polski. W tym samym okresie w drugiej lidze grało Zagłębie z przerwą na sezon 86/87 (w 3.lidze) oraz Piast Nowa Ruda w latach 86/87 - 88/89. Noworudzianie byli również blisko awansu do 1.ligi, gdy odpadli w barażach o awans z GKS Jastrzębie 0:0, 0:1.
1989/90 - 91/92 -powrót do gry wałbrzyskiego duetu w 2.lidze.5.Zagłębie, 8.Górnik, 90/91 - 10.Górnik, 16.Zagłębie, 91/92 to wycofanie się Górnika po rundzie jesiennej, a Zagłębie -11
1992/93 - Zagłębie jesienią rewelacją jest w PP awansując do 1/4, ale wiosną gra już jako Klub Piłkarski Wałbrzych po lutowej fuzji z trzecioligowym Górnikiem Wałbrzych. W 2.lidze derby okręgu, bowiem beniaminkiem jest Lechia Dzierżoniów (14.miejsce).
1993/94 - Lechia trzecim klubem po Polonii Świdnica i Piaście Nowa Ruda najwyżej sklasyfikowanym z okręgu wałbrzyskiego. Dzierżoniowianie finiszują na wysokim 9.miejscu, a KP spada do 3.ligi
1994/95 - Lechia Dzierżoniów zalicza trzeci, ostatni sezon w 2.lidze. W 3.lidze KP Wałbrzych dopiero siódme, a wyżej plasują się m.in. Polonia Świdnica (4) i Bielawianka (5).
1995/96 - po raz pierwszy od 1963 wałbrzyski okręg nie ma zespołu na co najmniej drugim szczeblu rozgrywek. KP Wałbrzych wygrywa jednak 3.ligę i powraca po 2 sezonach banicji na zaplecze ekstraklasy.
1996/97-97/98 - KP, a później przemianowany na Górnik SSA Wałbrzych z powodzeniem gra w 2.lidze, ale następuje po raz drugi wycofanie zespołu z rozgrywek 2.ligi.
1998/99 - po raz pierwszy w historii okręg wałbrzyski nie ma swojego przedstawiciela na 3 najwyższych poziomach rozgrywkowych. Górnik wygrywa rozgrywki 4.ligi i awansuje do 3.ligi
1999/00 - 00/01 - wałbrzyski jedynak jako beniaminek zajmuje 8.miejsce, by latem znów zmienić nazwę, tym razem na Górnik/Zagłębie (16.miejsce i spadek)
2001/02 - drugi w historii sezon bez wałbrzyskich zespołów w 3 najwyższych klasach rozgrywkowych. Spadkowicz Górnik/Zagłębie wycofuje się po rundzie jesiennej, a sezon najlepiej kończy Orzeł Ząbkowice Śląskie (3.miejsce). Lechia Dzierżoniów była 6, Sparta Świdnica 9, Nysa Kłodzko 11, Piast Nowa Ruda 15, a Sparta Ziębice 19.
Stadion 1000-lecia gościł mecze ligowe Zagłębia, KP,
Górnika/Zagłębia, Górnika. Grały drużyny w europejskich
pucharach, od pierwszej ligi aż po A klasę. Dziś arena
zmagań ekstraligowych pań AZS PWSZ Wałbrzych.

[foto:stadiony.net]
2002/03 - Wałbrzych bez przedstawiciela na 4 najwyższych szczeblach. Akropol Wałbrzych, kontynuator tradycji Czarnych w klasie okręgowej (5.poziom) zajmuje 9.miejsce. W 4.lidze najlepiej spisał się Orzeł Ząbkowice Śląskie (7.miejsce), Sparta Świdnica była 10, Bielawianka 12, Lechia Dzierżoniów 13, Polonia Bystrzyca Kłodzka 15, a Nysa Kłodzko 17.
2003/04 - piątoligowe derby Wałbrzycha Akropol vs. beniaminek Górnik/Zagłębie, który wygra klasę okręgową. W 4.lidze Orzeł Ząbkowice Śląskie tuż za mistrzem Inkopaksem Wrocław, Sparta Świdnica 9, Piast Nowa Ruda 12, Bielawianka 17, a Lechia Dzierżoniów 18.
2004/05- 06/07- beniaminek z Wałbrzycha najwyżej sklasyfikowaną drużyną z okręgu w 4.lidze. Orzeł Ząbkowice zdobył tyle samo punktów, ale o czwartej lokacie zdecydował bilans bezpośrednich spotkań 3:0,1:1 na korzyść Górnika/Zagłębia. W sezonie 05/06 - zdecydowanie lepiej radzili sobie już ząbkowiczanie nie tylko od wałbrzyszan (3:0, 1:2), którzy finiszowali na 5.miejscu, ale promocję do 3.ligi Orzeł przegrał z rezerwami Zagłębia Lubin bezpośrednim bilansem (0:1, 1:1). Wreszcie w 2007 ząbkowiczanie ze średnią ponad 3 gole/mecz wygrywają dolnośląską 4.ligę awansując do 3.ligi. Górnik/Zagłębie tradycyjnie w czołówce - czwarte miejsce
2007/08 - sezon reformy ligowej. Orzeł w 3.lidze zajmuje solidne dziewiąte miejsce, ale by grać w nadchodzącym sezonie w nowej 2.lidze - de facto trzecim poziomie rozgrywek, zabrakło zaledwie punktu do Lechii Zielona Góra. W 4.lidze znakomity sezon Polonii/Sparty Świdnica, która w barażach o awans do nowej 2.ligi przegrywa z Czarnymi Żagań (2:3,1:2). Wałbrzyszanie, którzy zimą powrócili do nazwy Górnik, zajmują dalekie 11.miejsce i zostają w 4.lidze, która będzie piątym poziomem rozgrywkowym, czyli tak naprawdę zanotowali spadek.
2008/09 - 3.liga dolnośląsko-lubuska, czyli 4.poziom rozgrywek, to drugie miejsce Polonii/Sparty Świdnica i przegrane baraże o 2.ligę z Zagłębiem Sosnowiec. Orzeł Ząbkowice Śląskie na 11.miejscu, a 4.ligę wygrywa Górnik Wałbrzych
2009/10 - triumf w 3.lidze beniaminka z Wałbrzycha
2010/11 - 14/15 - Górnik Wałbrzych w drugiej lidze, czyli trzecim poziomie rozgrywkowym. Zajmuje kolejno 10, 6, 14, 6, 17 miejsce. W sezonie 13/14, teoretycznie najtrudniejszym,bowiem w wyniku kolejnej reformy ligę opuszczało aż połowa zespołów, Górnik do rundy wiosennej przystępował z drugiego miejsca!
2015/16 -16/17- najpierw kolejny trudny sezon w 3.lidze dolnośląsko-lubuskiej, gdzie spadało aż 11 zespołów. Górnik wygrywa ligę, by przegrać walkę o 2.ligę w barażach z Polonią Warszawa. W 3.lidze utrzymuje się jeszcze Lechia Dzierżoniów (5), a degradacja spotyka Polonię-Stal Świdnica (13.miejsce). Później bardzo przeciętny w grupie lubusko-dolnośląsko-opolsko-śląskiej. Lechia kończy na 14.miejscu, a Górnik na spadkowym 17.
2017/18 - 18/19 - okręgowy jedynak Lechia Dzierżoniów, opromieniony sławą wychowania kadrowiczów i bohaterów zagranicznych transferów Jarosława Jacha i Krzysztofa Piątka najpierw zajmują 11.miejsce, a w czerwcu przedostatnie 17.miejsce. W tym czasie Górnik Wałbrzych w 4.lidze (5.poziom) najpierw zajmuje 5.miejsce (również za trzecią w tabeli Bielawianką), by w następnym finiszować na drugim za plecami Śląska II Wrocław.

wtorek, 3 września 2019

Letnie okienko transferowe po wałbrzysku

Sezon 2019/20 jest jak do tej pory najczarniejszym w historii wałbrzyskiego futbolu i nie chodzi tu tylko o drużyny z samego miasta. Jeszcze w historii nie zdarzyło się, żeby najwyżej grający zespół z okręgu (dziś już podokręgu) wałbrzyskiego grał na piątym poziomie rozgrywek. Tymczasem po spadku Lechii Dzierżoniów z 3.ligi możemy się jedynie radować ligowymi występami co najwyżej 4.ligi. 
Koniec sierpnia to w większości krajów koniec letniego okienka transferowego. Jak to wyglądało z wałbrzyskiej perspektywy? 
Na trzech najwyższych poziomach kilku piłkarzy z przeszłością z naszego okręgu zmieniło barwy klubowe.Igor Łasicki opuścił Wisłę Płock, z którą walczył o utrzymanie w ekstraklasie. Mimo, że dyrektor sportowy Nafciarzy zapowiadał walkę o wykupienie z SSC Napoli Igora ostatecznie zrezygnowano z tego rozwiązania, co skrzętnie wykorzystała Pogoń Szczecin. Portowcy zanotowali znakomity początek rozgrywek i Łasicki póki co, do tej pory zaliczył niecałe 2 mecze i tylko dlatego, że kontuzji doznał Austriak Benedikt Zech. Wrocławski Śląsk latem opuścił Arkadiusz Piech, który do chwili obecnej nie znalazł nowego klubu, choć wydawało się, że kolejnym przystankiem będzie grecka AS Lamía. W Lubinie po wypożyczeniu do Chojnic pojawił się Paweł Żyra, który w tym sezonie gra jedynie w trzecioligowych rezerwach. Jego rówieśnik Dawid Pakulski najpierw przedłużył umowę z klubem do 30 czerwca 2022 roku i gdy wydawało się, że zostanie wypożyczony do Chrobrego Głogów systematycznie może liczyć na miejsce w meczowej kadrze I zespołu. Do tej pory jednak udało mu się jedynie zaliczyć 10 minut w meczu z Cracovią plus 2 mecze w -ligowych rezerwach.
Z beniaminkiem ekstraklasy Rakowem Częstochowa pożegnał się Rafał Figiel, który przeniósł się do Podbeskidzia Bielsko-Biała nie kryjącego ambicje awansowe. Rozminął się z Pawłem Oleksym, który wyemigrował do Małopolski do BrukBetu Termialiki Nieciecza. Popularne Słoniki z Lechii Dzierżoniów ściągnęły dwóch 18-latków: Ernesta Terpiłowskiego i świdniczanina Michała Orzechowskiego. Z Orzechowskim w Gryfie Świdnica grał jego rówieśnik Dominik Piła, który od 2 lat terminuje w Chrobrym Głogów - latem dołączył do I zespołu i już ma za sobą debiut w 1.lidze. Doświadczony Dawid Kubowicz spadł z Siarką Tarnobrzeg, ale szybko podpisał kontrakt z Resovią, podobna sytuacja była z Damianem Niedojadem (Rozwój Katowice - Skra Częstochowa). Wychowanek Championu Bielawa 21-letni obrońca
Wałbrzyscy piłkarze w Foto-Higienie
Gać, od lewej: Michał Bartkowiak,
Mateusz Sawicki i Jan Jakacki.
[foto:foto-higienagac.pl]
Kacper Czajkowski po 5 latach wrócił na Dolny Śląsk. Opuścił Stal Stalowa Wola na rzecz Foto-Higieny Gać.Do Gaci trafił nie tylko trenerski duet Jacek Fojna - Marek Stepnowski z Górnika Wałbrzych, ale i Mateusz Sawicki. Po wyleczeniu kontuzji nie zaproponowano nowej umowy w Śląsku Wrocław Michałowi Bartkowiakowi i on również trafił do F-H.
Trzecią grupę 3.ligi opuściła Lechia Dzierżoniów, z której oprócz wymienionych wcześniej Orzechowskiego i Terpiłowskiego odeszli: Kacper Majchrowski,Damian Szydziak (obaj LZS Starowice), Oskar Trzepacz, Oskar Majbroda (obaj powrót do Piasta Żmigród), Łukasz Szukiełowicz (MKS Kluczbork),Patryk Paszkowski (Polonia-Stal Świdnica), Szymon Kuśnierz (Orzeł Ząbkowice Śląskie), Filip Januszczak (Świt Staroźreby), Mateusz Tomaszewski (powrót do Wisły Płock).
ROZBIÓR GÓRNIKA WAŁBRZYCH
Szerokim echem, nie tylko w regionie wałbrzyskim, odbiły się problemy wicemistrza grupy wschodniej 4.ligi Górnika Wałbrzych. Wycofanie się z rozgrywek spowodował prawdziwy exodus piłkarzy i trenerów. Najdalej wyemigrował duet pomocników Tomasz Wepa i Michał Oświęcimka. Kapitan został ponownie partnerem klubowym Adriana Moszyka w austriackim ASKÖ Lunz am See. Jest to już drugie podejście Wepy do gry pod Alpami, bowiem 4 lata temu przed emigracją uratowało go podpisanie umowy z Odrą Opole. Natomiast Cimek również nie będzie narzekał na samotność, bowiem w UFC Volksbank Mariazell/St. Sebastian spotkał byłego napastnika Górnika Romana Maciejaka. Nie udała się kolejna wyjazdu do Niemiec Sławomira Orzecha, który miał dołączyć do wałbrzyskiej kolonii (Dominik Dudek, Jarosław Piątek, Michał Bartkowiak) w SV Fortuna Trebendorf 1996. Ostatecznie Orzi trafił, podobnie jak Damian Chajewski, do Polonii-Stali Świdnica, a wspominane trio wróciło do Zdroju Jedlina Zdrój. 
W teorii na upadku Górnika zyskała trójka zawodników, która trafiła do 3.ligi. Mateusz Sawicki dołączył do Foto-Higieny Gać, gdzie spotkał nie tylko duet trenerów Fojna-Stepnowski, ale znanych ze wspólnej gry przy Ratuszowej Michała Bartkowiaka i Jana Jakackiego. Szymon Tragarz mistrz Europy z Dolnym Śląskiem w Regions Cup dołączył do selekcjonera wspomnianej kadry Grzegorza Kowalskiego i gra obecnie dla Ślęzy Wrocław. Z kolei bramkarz Szymon Stec został zawodnikiem beniaminka LZS Starowice, gdzie o miejsce w bramce rywalizuje z wychowankiem Włókniarza Głuszyca Kacprem Majchrowskim.
W czwartej lidze w grupie zachodniej wydaje się, że walka o prymat znowu rozstrzygnie się pomiędzy tymi samymi zespołami AKS Strzegom, Apisem Jędrzychowice i Chrobrym II Głogów. Ekipa Roberta Bubnowicza staje się coraz bardziej wałbrzyska - do Morawskiego, Migalskiego, Sadowskiego, Gawlika, Zielińskiego dołączyli bowiem Damian Jaroszewski, Damian Bogacz, Daniel Borowiec, Mateusz Krzymiński, Jan Rytko. 
Rekordzista pod względem występów w I zespole Górnika 29-letni Dariusz Michalak zdecydował się na pierwszą w swojej piłkarskiej biografii zmianę barw klubowych. Nowym miejscem gry jest beniaminek wrocławskiej okręgówki WKS Wierzbice. Drużyna istnieje od 2001, trenerem jest Grzegorz Podstawek, były ekstraklasowy napastnik, a szkoleniowiec m.in. trzecioligowego Piasta Żmigród. Wśród partnerów Michalaka są m.in. znani ze złotego okresu Polonii/Sparty Świdnica w 3.lidze Konrad Hajdamowicz i Mateusz Kopernicki, Mateusz Fedyna (Śląsk II Wrocław, Miedź Legnica, Piast Żmigród), Rafał Gorczyca, Patryk Gołębiewski, Jakub Matlak (Piast Żmigród) czy Rafał Rybiński jeden z najskuteczniejszych 4-ligowców z Sokoła Marcinkowice. 
AKS Strzegom jest największym beneficjentem kłopotów Górnika
Wałbrzych, od lewej Damian Migalski, Jan Rytko, Damian Bogacz,
Mateusz Krzymiński i Kamil Sadowski.
[foto:e-legnickie.pl]
Z kolei Denis Dec postanowił swoją przyszłość związać z wojskiem i został artylerzystą w Bolesławcu. W wolnych chwilach od służby trenuje i gra dla A klasowego Twardego Świętoszów, gdzie w obecnym sezonie legitymuje się dorobkiem 2 bramek w 2 meczach. Niedawni juniorzy Dawid Kokoszka i Kacper Wiśniewski powiększyli wałbrzyską kolonię w Victorii Świebodzice (A klasa). Wciąż nie wiadomo co z dalszą grą Kamila Młodzińskiego, Marcina Smoczyka.
Górnika opuścili również niektórzy juniorzy i tak Bartosz Okupny wraz z Piotrem Wujdą przeszli do Chrobrego Głogów, Michał Jaworski wrócił do Gorc, podobnie jak jego imiennik Krynicki, który po powrocie do Unii Bogaczowice z miejsca stał się najskuteczniejszym strzelcem swojego zespołu w A klasie.Bartłomiej Ziobro wiosną grający w Szczawnie Zdrój latem wraz z Patrykiem Rękawkiem próbował zahaczyć się do Piasta Nowa Ruda, ale ostatecznie trafił do A klasowego Słowianina Wolibórz
CIEKAWIE W NIŻSZYCH LIGACH
W czwartej lidze drużyny z wałbrzyskiego podokręgu dokonały naprawdę ciekawych transferów. Nabytki świdnickiej Polonii-Stali (Chajewski, Paszkowski, Orzech, Emeka z AKS Strzegom) pozwalają ich notować wśród faworytów do 1.miejsca. Przybycie niezwykle skutecznego Mateusza Poświstajło (Kryształ Stronie Śląskie), utalentowanych młodzieżowców Jakuba Filipczaka (Polonia-Stal Świdnica) i Adriana Jeziorskiego (SMS Łódź, wcześniej m.in. Miedź, Lech), powrót obrońcy Wojciecha Rzeczyckiego sprawiły, że kibice Piasta Nowa Ruda raczej nie będą drżeć o ligowy byt. Orzeł Ząbkowice Śląskie utrzymał się dzięki kłopotom wałbrzyszan, a wśród nowych graczy to głównie młodzi zawodnicy Adam Drąg (Victoria Tuszyn), Konrad Maciak (Śląsk II), Szymon Kuśnierz (Lechia Dzierżoniów). Odmłodziła kadrę Unia Bardo, która w minionych sezonach legitymowała się plejadą najstarszych ligowców. Tymczasem do Unii trafili utalentowani 18-letni Kamil Dymek (Nysa Kłodzko) i Mateusz Łaszczewski (Orzeł Ząbkowice Śl.), dodatkowo wzmocnieniem jest Mateusz Śleziak ostatnio grający w opolskiej 4.lidze (Polonia Nysa, LZS Starowice). Bielawianka co prawda straciła Jakuba Gucwę (Pogoń Pieszyce), ale za to zakontraktowała mistrza Europy Adama Bońkowskiego (Nysa Kłodzko), a także Patryka Drożyńskiego (Zachód Sobótka, wcześniej m.in. Bystrzyca Kąty Wrocławskie, Śląsk II) i Mateusza Spychalskiego (KS Opatówek), którzy już wpisali się na listę strzelców. Przed sezonem sporo pisało się o szansach powrotu do 3.ligi Lechii Dzierżoniów, gdzie straty kadrowe próbuje się zrekompensować pozyskaniem Brazylijczyków Aldeira (Victoria Tuszyn), Eltona (LZS Starowice), powrotem Domaradzkiego z AKS Strzegom, a także przyjściem Kierkiewicza (Śląsk II), Knyrka (Świt Szczecin), Uszczyka (Zjednoczeni Żarów), Guźniczaka (Mechanik Brzezina).
W niższych ligach również mieliśmy kilka ciekawych zmian klubowych. Maksymilian Fryczkowski (rocznik 1999) jeden z bardziej utalentowanych młodych napastników w okręgu po spadku Nysy przeszedł do A klasowej Polonii Bystrzyca Kłodzka. Beniaminek klasy okręgowej Orzeł Lubawka szykuje zmianę warty w bramce, gdzie do tej pory bronił 47-letni Grzegorz Gruszka. Do roli zmiennika kandydują nowi bramkarze, obaj z przeszłością w Górniku Wałbrzych: 36-letni Damian Michno (wiosną Victoria Świebodzice) i 20-letni Marcin Malczewski (Górnik Boguszów-Gorce). Najskuteczniejszy snajper Darboru Bolesławice Antonio Gomes Camacho junior z A klasy przeskoczył o dwie klasy rozgrywkowe do AKS Strzegom. Doświadczony Paweł Rak,który potrafił zdobyć w sezonie kilkadziesiąt bramek po raz kolejny trafia do Ślęży Ciepłowody. W ubiegłym roku w Ciepłowodach jesienią grał wałbrzyszanin Wojciech Ciołek. Po wiosennej grze w Orle Sadowice latem przeszedł do ligowego rywala Solnej Galakticos. Z nowym zespołem póki co Wojtek wygrał oba mecze, w których wpisał się na listę strzelców. O powrocie do A klasy myślą w Czarnym Borze, gdzie grającym trenerem został Piotr Kałoń (ostatnio Unia Bogaczowice), który będzie mógł skorzystać m.in. z byłego reprezentanta Polski juniorów Kornela Dusia (ostatnio Górnik Boguszów-Gorce). Wciąż barwy Skalnika będzie reprezentował doświadczony Zdzisław Pyrdoł, którego syn latem przeszedł z Czarnego Boru do Olimpii Kamienna Góra. W wałbrzyskiej B klasie, w rezerwach MKS Szczawno Zdrój nowymi zawodnikami zostali urodzeni w latach 70-tych ubiegłego stulecia Piotr Smoczyk (wznowił treningi po kilkuletniej przerwie) i Tomasz Sobota (ostatnio Unia Bogaczowice).

poniedziałek, 2 września 2019

Powrót Górnika Wałbrzych na Nowe Miasto

Liczba dnia - 9778. Tyle dni minęło od ligowego meczu Górnika Wałbrzych na swoim stadionie przy ul. Chopina 1a. Wielu kibiców nie pamięta zamierzchłych czasów z początków ostatniej dekady XX wieku.
22 listopada 1992 w ostatniej kolejce dolnośląskiej grupy III ligi Górnik Wałbrzych rozgrywał mecz z outsiderem tabeli Stalą Chocianów. Gospodarze planowali zakończyć zwycięstwem przeciętną rundę jesienną, a tymczasem przyszło spore rozczarowanie. Najlepiej na łamach Trybuny Wałbrzyskiej redaktor Bogdan Skiba podsumował: czy mogło coś gorszego spotkać Górnika w tej rundzie jak taka kompromitująca porażka z ostatnią w tabeli Stalą? Gorszego już nic nie mogło być. Na trybunach niespełna 100 (!) osób, zimno jak diabli, pada śnieg z deszczem, słaby przeciwnik, Kosowski przestrzela karnego, a goście w końcówce zdobywają zwycięską bramkę. Zapewne nikt z tej garstki kibiców nie przepuszczał, że Górnik przestanie istnieć, a na mecz biało-niebieskich na Nowym Mieście przyjdzie czekać blisko 30 lat!
Po fuzji w 1993 Klub Piłkarski Wałbrzych krótko grywa jeszcze przy Chopina, ale później przeprowadza się na Biały Kamień na Stadion 1000-lecia. Stadion niszczeje, na początku pierwszej dekady XXI wieku pojawiają się dzielnicowi fascynaci futbolu, powołany zostaje Górnik Nowe Miasto. O ile użytkowana jest główna płyta, a czasami również górna, to obiekt zmienia się z dnia na dzień: znikają ławki z trybun, pawilon prasa - radio - telewizja, znika trybuna od strony basenu, kasy gdzie kupowano bilety na mecz, a nie tak dawno rozebrano boiskowy zegar. KP w międzyczasie zmienia swoje struktury, zmienia nazwę, by funkcjonować ostatecznie jako Górnik. Pierwsza drużyna rozgrywa na tym obiekcie część sparingów, kilka razy wystąpiła drużyna rezerw. Stadion stał się jednym wielkim wspomnieniem najlepszego w historii Górnika okresu jednocześnie strasząc katastrofą budowlaną. Pomysł ratunku obiektu pojawił się kilka lat temu, gdyby optymistyczny wariant z rozpoczęciem budowy w 2014 roku ziścił się to kto wie, czy dziś nie mielibyśmy perełkę lekkoatletyczną z oświetleniem i płytą piłkarską.
Jeśli kibice Górnika w listopadzie 1992 mogli czuć się rozczarowani wynikiem sportowym, to dzisiejsi sympatycy biało-niebieskich mogą jedynie ... im zazdrościć. 27 lat temu siódme miejsce na trzecim poziomie rozgrywek było wstydliwym rezultatem dla niedawnego drugoligowca, a dziś pod Chełmcem można pomarzyć o takich kłopotach, bowiem Górnika dzielą od trzeciej ligi (dziś czwarty poziom rozgrywek) jeszcze dwie klasy rozgrywkowe.
Po czerwcowo-lipcowym tąpnięciu, rezygnacji i powrocie zarządu, obojętnością władz i radnych miasta realne było niezgłoszenie się seniorów Górnika do rozgrywek sezonu 2018/19. Pierwszym czerwonym światełkiem dla kibiców było wstydliwe oddanie walkowerem pucharowego meczu z Pogonią Pieszyce. Info o inauguracji A klasy nie przyjęto z entuzjazmem, o który było bardzo trudno po zakończeniu meczu w Dziećmorowicach (1:7). Kibice obserwujący jedynie mecze I zespołu mogli kojarzyć jedynie nowego kapitana Mateusza Sobiesierskiego i Adama Niedźwiedzkiego najlepszego snajpera juniorów starszych w ubiegłym sezonie. W dwóch kolejnych meczach doszli doświadczeni Adrian Mrowiec i Grzegorz Michalak, ograny w 4.lidze 19-letni Miłosz Rodziewicz, a w bramce pojawił się Kamil Reczulski. Rywale nie byli wymagający i podopieczni Marcina Domagały oprócz kompletu 6 punktów podreperowali bilans bramkowy (15:0).
Mimo braku możliwości skorzystania z dawnych trybun
kibice oglądali mecz również zza okalającego
płotu
Niedzielne przedpołudnie 1 września 2019 roku to nie tylko 80.rocznica wybuchu II wojny światowej, ale historyczny powrót I drużyny Górnika Wałbrzych na stadion na Nowym Mieście. Przy Chopina pojawiło się nadspodziewanie sporo kibiców, wielu z nich było po raz pierwszy. Wejście i pierwsze chwile na zdewastowanej sportowej ruinie są przygnębiające. Na koronie pełno krzewów, rozbitych butelek, na które trzeba uważać, zwłaszcza dla spacerujących z dziećmi czy psami. Na dawne, owiane ekstraklasową sławą trybuny nie można wejść, bo grozi to wypadkiem. Co więcej, trybuny, podobnie jak samo boisko okala druciane ogrodzenie, więc ci co zdecydowali się obserwować mecz z wysokości to musieli robić to "zza krat". Prowizoryczne dwie trybunki, które zostały postawione jedynie po to, by spełnić warunki licencyjne mogą pomieścić kilkadziesiąt osób i były wypełnione w całości. Pod szkieletem dawnego stadionowego zegara pojawili się najwierniejsi fani, którzy w tygodniu najpierw wykarczowali drzewka i krzewy, by wygospodarować miejsce, z którego przez cały mecz zagrzewali głośnym dopingiem piłkarzy. Była okolicznościowa oprawa dotycząca 1 września, był odśpiewany hymn, były podziękowania dla trenerów Jacka Fojny i Marka Stepnowskiego oraz masażysty Janusza Wodzyńskiego, były słowa otuchy dla walczących A klasowców, ale i "pozdrowienia" dla Sebastiana Raciniewskiego, który stał się głównym beneficjentem miejskiego rozdania w sprawie futbolu młodzieżowego w Wałbrzychu. W piękną słoneczną pogodę pojawiło się sporo kibiców Górnika, którzy są z klubem na dobre i na złe, również ci pamiętający ekstraklasowe mecze, ale i A klasowe mecze sprzed 17 lat. Niektórzy byli po raz pierwszy, ale chłonąc atmosferę z tego meczu zapewne wrócą. Można było kupić pamiątki klubowe, a przedstawiciel kibiców był zaskoczony pełną banknotów puszką po spontanicznej kweście. Na najbardziej kolorowym sektorze oprócz wałbrzyszan byli zaprzyjaźnieni fani z Kamiennej Góry, Świebodzic, Świdnicy, a nawet dalekiej Bydgoszczy. Odnosi się nieodparte wrażenie, że to właśnie kibice są na chwilę obecną największą szansą na odbudowanie Górnika. Na chwilę obecną mecz A klasowego Górnika na Nowym Mieście zgromadził o wiele większą frekwencję niż rywale (Zagłębie, Czarni, Górnik Nowe Miasto czy nawet MKS Szczawno Zdrój). Gdyby do tego dodać marketing, jakiego na tę chwilę muszą pozazdrościć choćby Czarnym czy MKS, bardziej zdeterminowany zarząd to odbudowa marki nie musi być drogą cierniową tak jak jest w chwili obecnej.
Stadion na Nowym Mieście z jednym "sektorem" przygotowanym przez kibiców...
A jak Górnik wypadł sportowo? O wiele gorzej niż kibice. Trener Marcin Domagała mógł liczyć na kolejnych zawodników mających za sobą grę w ubiegłych sezonach w 4.lidze. Piotr Krawczyk, Patryk Rękawek mecz zaczęli jednak na ławce rezerwowych, a Michał Zaremba obserwował poczynania kolegów "w cywilu". Skład identyczny jak przed tygodniem w Głuszycy, gdzie wałbrzyszanie spacerkiem wygrali 5:0. Kamil Reczulski w bramce - w rezerwach często grywał nawet w polu i w ciągu 2 ostatnich sezonów zdobył 6 goli! W I zespole zadebiutował dopiero przed dwoma tygodniami i zachował czyste konto. Mecz z Walimiem był okazją do przegonienia rekordzisty pod względem zerowych strat od debiutu w bramce - Patryka Janiczaka. Obecny bramkarz Sokoła Marcinkowice 255 minut zachowywał czyste konto. Defensywa to dziś największy potencjał Górnika, bo dwóch panów z rocznika 1983 Adrian Mrowiec i Grzegorz Michalak szerzej nie trzeba przedstawiać. Gorzej w ofensywie. W drugiej linii nowy kapitan biało-niebieskich Mateusz Sobiesierski musiał liczyć na wsparcie 18-letnich Patryka Rzeszotko i Adama Niedźwiedzkiego i o rok starszego Mateusza Biskupa. W napadzie osamotniony Miłosz Rodziewicz, który nie mógł liczyć na wiele sytuacji stworzonych przez partnerów. Goście z kolei to nie tylko rekordzista w ilości zmian klubowych 50-letni Robert Rzeczycki, ale duet byłych graczy Górnika Wałbrzych Artur Słapek - Kamil Drąg.
31 lat różnicy: z lewej Rodziewicz
rocznik 2000, obok Rzeczycki
rocznik 1969.
[foto: B.Nowak/walbrzych24.com]
Obaj grali jeszcze w sezonie 2017/18. Słapek kilka razy próbował czarować na prawym skrzydle, ale prócz efektownych, ale niezbyt efektywnych zwodów nic nie pokazał. Z kolei Drąg to jak na tę ligę zawodnik wyróżniający się. Jego gra w Górniku to była przede wszystkim destrukcja, a w Walimiu nie tylko przerywa, ale i inicjuje ataki i strzela bramki (w ub.sezonie 15 goli, w obecnym już 2). W niedzielnym meczu wyróżnił się jednak głównie twardą, a czasem brutalną grą, na którą młodzi wałbrzyszanie jeszcze nie są gotowi.
Mecz zaczął się od przewagi gospodarzy, KS Walim uważnie skupił się na obronie i to wystarczyło by Górnik miał w ofensywie kłopoty. Wynik powinien otworzył Rodziewicz, ale strzał w sytuacji sam na sam odbił Łukasz Gut. Jak to w futbolu bywa niewykorzystane sytuacje się mszczą i po kilku minutach niegroźna akcja przynosi prowadzenie gościom.W 15 minucie Adrian Kraus poradził sobie z pilnującym go Radosławem Marciniakiem, Reczulski wyszedł z bramki i został przelobowany. Tym samym passa bez straty bramki Kamila zakończyła się na 195 minutach. Wałbrzyszanie ruszyli do odrabiania strat, ale na nierównym boisku młodzi skrzydłowi mieli problemy z przyjęciem piłki czy dokładnym dośrodkowaniem. Na szczęście mogą liczyć na doświadczenie starszych kolegów. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Adriana Mrowca, który wystawił piłkę Dawidowi Rosickiemu, który mocnym strzałem po ziemi, przy słupku wyrównał stan meczu. Mimo, że częściej piłka była w posiadaniu Górnika, to sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Tak padła pierwsza bramka - Adrian Kraus pokonuje
Kamila Reczulskiego.
[foto: B.Nowak/walbrzych24.com]
W drugiej połowie trener Domagała postawił na Piotra Krawczyka w miejsce Rodziewicza. Niestety, widać było po nim zaległości treningowe i był całkiem niewidoczny. O wiele więcej dał 18-letni Patryk Rękawek, który w lipcu próbował szczęścia na treningach Piasta Nowa Ruda. On w końcówce meczu mógł zdobyć zwycięską bramkę, ale jedynie obił poprzeczkę. Na pewno więcej spodziewano się od Adama Niedźwiedzkiego, który w pierwszym domowym meczu Górnika trafił aż 4 krotnie do bramki rywala. Przeciwko KS Walim zagrał po prostu bardzo słabo. Wałbrzyszanie, podobnie jak w I odsłonie byli częściej przy piłce, ale bliżej bramki byli zdecydowanie goście. W 54 minucie Adrian Kraus minął już wybiegającego z bramki Reczulskiego i miał przed sobą tylko pustą bramkę, a mimo to posłał futbolówkę ponad poprzeczką! W końcówce meczu wyraźnie zabrakło sił i koncentracji wałbrzyszanom. Po rzucie rożnym sprytnie przyblokowano Reczulskiego i centymetrów zabrakło Łukaszowi Młockowi, by posłać piłkę do siatki. W 89 minucie sam na sam z bramkarzem o mały włos nie znalazł się napastnik gości, którego przed polem karnym sfaulował Frączek, za co zobaczył żółty kartonik. Techniczny strzał z wolnego Drąga odbił się od muru.
Po meczu kibice podziękowali piłkarzom Górnika za walkę. Na pewno atmosfera "na trybunach", a dokładniej poza boiskiem, była lepsza niż w większości spotkań trzecio- czy czwartoligowych w ostatnich sezonach. Przed piłkarzami sporo pracy, bo nie ma co się oszukiwać, obecny Górnik to grupa zawodników dopiero zgrywająca się, ucząca się tej ligi, bowiem indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników nie przekładają się na punkty w rywalizacji z ogranymi, doświadczonymi wygami, którzy wiedzą kiedy przytrzymać za koszulkę, sfaulować. Dlatego niezbyt się kibicom podobało zachowanie wałbrzyskiego szkoleniowca Marcina Domagały, który w drugiej połowie niecenzuralnymi słowami strofował rezerwowych piłkarzy Górnika, by zmienili miejsce rozgrzewki. Mimo wysłuchania nerwowego trenera nastolatkowie nie przenieśli się tam gdzie chciał Domagała...
Kolejne mecze Górnika to nie tylko walka o punkty, ale sprawdzian dla kibiców, czy w podobnej liczbie będą wspierać zespół mimo niezbyt efektownej gry, braku zwycięstw w każdym meczu.