sobota, 16 czerwca 2012

Wałbrzyski futbol - jest źle, a będzie jeszcze gorzej?

Rafał Majka (Orkan Szczedrzykowice)
Obserwując tabele czwartej ligi dolnośląskiej i wałbrzyskiej klasy okręgowej niestety dochodzi się do wniosku, że kryzys dopadł mocno wałbrzyską piłkę nożną i długo nie puści. To spostrzeżenie potęguje niepewność jutra wałbrzyskiego Górnika. W trzeciej lidze drużyny z okręgu wałbrzyskiego nie odegrały znaczącej roli - główne pretensje można mieć do świdnickiej Polonii/Sparty (5.miejsce). Orzeł Ząbkowice zapomniał o niedawnej ligowej niemocy i zameldował się na ósmej pozycji wyprzedzając o oczko Lechię Dzierżoniów. Po kiepskiej jesieni strefę spadkową opuściła Bielawianka (11.miejsce). W IV lidze okręgowym jedynakiem był AKS Strzegom, który dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczy z Strzelinianką (1:2, 2:0 na wyjeździe!) utrzymał się w lidze. Wciąż nieocenionym zawodnikiem jest Bartosz Konarski, jesienią bronił Daniel Główka, który zaliczył parę spotkań w rezerwach Górnika Wałbrzych tuż po awansie do 2.ligi. Partnerem "Konara" z kolei był Chrystian Serkies, który swego czasu starał się o angaż do ekipy Bubnowicza, a skończył na grze w Prochowicach, Bolesławcu... IV ligę wygrała Ślęza Wrocław, którą prowadził Grzegorz Kowalski. Ten skompromitowany korupcyjnie szkoleniowiec, główny macher przekrętów w trzecioligowym Śląsku Wrocław 8 lat temu, został pogoniony z pierwszoligowego MKS Kluczbork. W Ślęzie to nie przeszkadzało i do swego CV może dopisać awans do 3.ligi. Zadanie ułatwili mu działacze, którym udało się zakontraktować graczy z drugoligową przeszłością. Dorobek, Rejmer, Flejterski, Hajdamowicz, Stawowy czy Kosztowniak nie tak dawno grali w Czarnych Żagań, Kluczborku, Chojniczance. Drugą ekipą, która wywalczyła awans jest Foto-Higiena Gać. Beniaminek z okolic Oławy niewiadomo czy otrzyma trzecioligową licencję, ale faktem jest, że sportowo wyprzedził bardziej znane firmy. Wałbrzyskim łącznikiem zespołu z ... Gaci jest Jacek Sorbian, grający przy Ratuszowej za kadencji wspomnianego wcześniej G.Kowalskiego. Z nim też łączy również kara za korupcję... Takie już czasy - Sorbian 38 lat na karku był podstawowym pomocnikiem, strzelił 4 gole, a mógł liczyć na wsparcie o 3 lata starszego Waldemara Żelasko czy 33-letniego Krzysztofa Smolińskiego - piłkarzy znanych w regionie. Na trzecim miejscu zameldował się Piast Żmigród, który dzięki nowemu obiektowi zawdzięcza najwyższą frekwencję w lidze - sięgała ona 800 widzów, ale już np. mecze Pumy Pietrzykowice oglądane było przez ledwie kilkudziesięciu kibiców. Co ciekawie Piast przegrał najmniej -3 - mecze. Na 4.miejscu znalazł się Rafał Majka z Orkanem Szczedrzykowice. Drużyna z byłego województwa legnickiego znalazła najwyżej po koalicji z OZPN Wrocław. Orkan byl najskuteczniejszym bo Ślęzie zespołem. Majka był kluczowym graczem zwłaszcza wiosną, kiedy zespół opuściło 2 podstawowych graczy, którzy wybrali grę w ekstraklasie .. futsalu w TPH Polkowice. Na ósmym miejscu znalazł się GKS Kobierzyce z Wojciechem Ciołkiem. Syn medalisty hiszpańskiego mundialu nie potrafił się przebić w seniorach Górnika, ani w Świdnicy, ani w Oławie.
Również początki w Kobierzycach były trudne, w minionym sezonie wreszcie częściej grał, co nie oznacza, że były to pełne 90-minutowe występy. Jesienią dawał dobre zmiany, wiosną częściej wychodził w podstawowym składzie zaliczając kilka asyst. Gracz nieco zapomniany pod Chełmcem, ale jeśli wierzyć sprawozdaniom z meczów GKS może dać swojemu zespołowi jeszcze więcej.
IV ligę opuszczają Iskra Kochlice, Puma Pietrzykowice, Konfeks Legnica i Strzelinianka Strzelin. Niespodzianką jest spadek tej ostatniej ekipy, zwłaszcza, że w ataku grali wiosną Arkadiusz Półchłopek, mający na koncie grę w pierwszoligowym MKS Kluczbork czy zdolny Tomasz Urban - znany z występów w Świdnicy. Stawkę z kolei uzupełnią Pogoń Oleśnica (OZPN Wrocław), Łużyce Lubań, Olimpia Kowary (OZPN Jelenia Góra), Nysa Kłodzko, Piast Nowa Ruda (OZPN Wałbrzych) i Orla Wąsosz (OZPN Legnica).
Jeśli chodzi o szósty szczebel rozgrywek, czyli klasy okręgowe to również oglądaliśmy kryzys piłkarski w wykonaniu wałbrzyszan. Jeśli chodzi o inne okręgi - to w jeleniogórskim promocję wywalczył Maciej Udod.
Przy piłce Maciej Udod, z tyłu po prawej Kornel Duś.
Piłkarz grający swego czasu w Górniku/Zagłębiu na lewej pomocy przed rokiem wywalczył awans z A klasy z Piastem Nowa Ruda, ale zmienił wałbrzyską okręgówkę na jeleniogórską, gdzie z Kowarami zajął drugie miejsce za Łużycami (zaledwie 2 porażki). Rzutki manager Olimpii zapowiadał transfery z Górnika (m.in.Tobiasz) co mu się udało, ale po awansie pewnie znów zawita na Ratuszową po jakiś zawodników. Ósme miejsce innej Olimpii, tej z Kamiennej Góry należy uznać za niespodziankę in minus. Grającym trenerem był Tomasz Sobota, który musiał pogodzić się z grą młodszego brata Bartosza w Austrii. Mimo to wciąż mocno wyglądała wałbrzyska kolonia. Jesienią grał sporadycznie Adrian Sobczyk (1 mecz,ale za to 2 gole!) i Grzegorz Rola, więcej za to Marcin Dobrzański, Piotr Kałoń, Paweł Fraś, Piotr Horyk. Wiosną ze Skalnika wrócił doświadczony Marcin Masiel, a z Górnika Wałbrzych trafili dwaj młodzieżowcy z rocznika 1993 - Kornel Duś (bądź co bądź reprezentant kraju!) i Dominik Grzesiak (syn prezesa Górnika Czesława, mający debiut w 2.lidze). Z takim składzie można było śmiało myśleć o wyższych celach, ale o organizacji w klubie świadczy walkower w ostatniej kolejce, gdzie olimpijczycy z Kamiennej Góry nie potrafili się skrzyknąć na ligowy mecz wybierając oglądanie Euro...
W legnickiej okręgówce w dramatycznych okolicznościach (remis w ostatniej kolejce i w efekcie gorszego bilansu bezpośrednich meczów) awans straciła Kuźnia Jawor na rzecz Orli Wąsosz. W Kuźni gra ofensywna kręciła się wokół 31-letniego Arkadiusza Felicha, który w 1998 wzmocnił juniorów Górnika Wałbrzych w walce o MP. Później grywał w wielu klubach drugo- i trzecioligowych, a Kuźnię wzmocnił zimą po przyjściu z austriackiego FC Sarling i zdołał strzelić 9 goli. Być może nie byłoby dramatu, gdyby na wiosnę został w Kuźni 41-letni już Zbigniew Wójcik. Popularny Wujo jesienią trzymał defensywę jaworzan, strzelił nawet 4 gole, by zimą sensacyjnie przejść do outsidera KS Męcinka. W pewnym momencie zespół zbliżył się nawet do 10 lokaty, ale ostatecznie zakończył sezon na spadkowym 15.miejscu. Wiosną Wójcik zagrał we wszystkich meczach i strzelił 1 bramkę.
We wrocławskiej okręgówce awans wywalczyła oleśnicka Pogoń. Wałbrzyskim akcentem jest gra w LZS Stary Śleszów (7.miejsce i niespodziewanie Puchar Polski OZPN Wrocław) Sławomira Jurkowskiego i Łukasza Jaworskiego.
Wojciech Błażyński
Wreszcie w naszej rodzimej klasie okręgowej oglądaliśmy degrengoladę dwóch zespołów, których trzon od lat stanowili wałbrzyszanie. Zarówno Biały Orzeł Mieroszów, jak i Górnik Gorce nie byliby w tej klasie, gdyby nie posiłki spod Chełmca. Niestety, ta formuła się wypaliła, zawodnicy pokończyli kariery, powyjeżdżali za granicę, w klubach zabrakło pieniędzy, organizacji by wypełnić luki kadrowe, a przede wszystkim wyszedł brak szkolenia młodzieży. W Mieroszowie jesienią pojawiał się w bramce 40-letni dziś Grzegorz Gruszka pamiętający jeszcze grę w Górniku i KP Wałbrzych na zapleczu ekstraklasy, wciąż kapitalnie wolne bije Wojciech Błażyński, w kadrze pojawiał się król strzelców A klasy i okręgówki gdy Górnik/Zagłębie Wałbrzych je wygrywał przed dekadą, czyli Tomasz Sikorski. Rafał  Grzelak grywał w Górniku/Zagłębiu w IV lidze, Bartosz Kaszuba grał w juniorach Zagłębia Lubin...Ale to za było za mało. Gorce przegrały aż 20 z 30 meczów, straciły aż 101 goli w tym rekordowe 0:11 w ostatniej kolejce. Były wałbrzyski bramkarz, a dziś szkoleniowiec Marcin Kwiatkowski nie miał naprawdę atutów by powalczyć o utrzymanie. Nic nie zanosi się by zespoły powalczyły skutecznie o powrót - chyba, że stawka A-klasowa będzie  jeszcze słabsza. Patrząc w górę tabeli to imponująca była forma Nysy Kłodzko i beniaminka z Nowej Rudy. Nysa wygrała ligę, ale wciąż niewiadomo jaka będzie przyszłość ze względu na finanse.Ten duet wiosną gonił MKS Szczawno Zdrój rozgrywający wszystkie mecze rundy "u siebie" - w cudzosłowiu, bo wciąż nie oddany do użytku został ich remontowany obiekt i zespół Wiesława Walczaka korzystał z murawy przy Ratuszowej. Zespół z uzdrowiska oparty jest na wychowankach Górnika: bramkarze Michno, Jasiński, gracze z pola Nadzieja, Kula, Weirauch, Starczukowski, Czechura i Tomasz Mrozowski, który swego czasu był królem strzelców Dolnośląskiej Ligi Juniorów, ale w seniorach u Roberta Bubnowicza nie potrafił się przebić. Jesienią grywał bodaj najstarszy gracz, który grywał we wszystkich klasach okręgowych - Tomasz Resel, rocznik 1965!!
Tomasz Resel
Być może nadchodzący sezon będzie dla tej drużyny przełomowy i powalczy o awans. Aż 10 punktów do trzeciego miejsca na mecie sezonu ma Victoria Świebodzice, która dysponuje jednym z najpiękniejszych obiektów w tej lidze. W zespole trenera Jarosława Krzyżanowskiego (tego co w Zagłębiu Lubin strzelił gola AC Milan :) również brylują wałbrzyszanie: najlepszymi graczami byli Robert Borkowski (13 goli) i Marcin Traczykowski (21 goli!), a obok nich grali Dominik Dudek, Błażej Gromniak, Mariusz Błaszczak czy Bartosz Walusiak. Tuż za świebodziczanami uplasował się Grom Witków z Jarosławem Solarzem, który w prasie występuje jako Solorz (w kontekście ewentualnych transferów Piecha, którego Solarz jest agentem). Niżej byli Zjednoczeni Żarów, gdzie wiosną grywał Łukasz Wawrzyniak (w przeszłości Górnik/Zagłębie i Zagłębie Wałbrzych), Pogoń Pieszyce prowadzi Sebastian Gorząd, który po dyskwalifikacji za korupcję (za grę w Polkowicach) skupił się na trenerce, jego brat bliźniak Sławomir strzelił 10 goli.
Awans do klasy okręgowej sezonu 2012/2013 wywalczyły Karolina Jaworzyna Śląska (zwycięzca wałbrzyskiej klasy A, gr. I - zwana wałbrzyską), Piławianka Piława Górna  (zwycięzca klasy A, gr. II-świdnickiej) i Trojan Lądek Zdrój (zwycięzca klasy A, gr. III-kłodzkiej) , a także wicemistrzowie z najwyższą średnią punktową, czyli rezerwy wałbrzyskiego Górnika oraz rezerwy trzecioligowej Bielawianki Bielawy.

czwartek, 7 czerwca 2012

Głos Eurosceptyka

Obym się mylił ...
Wreszcie się zacznie. Największa impreza futbolowa w historii naszego kraju, w tej części Europy. Balon nadmuchiwany od dłuższego czasu rozrósł się do niebotycznych rozmiarów, że większość z nas ma już dość czekania. Szczęśliwy ten, kto nie jest uzależniony od informacji, odcięty od mediów, nie ogląda, nie słucha nie czyta o przygotowaniach naszego kraju do Euro. Nie są ważne niespełnione obietnice polityków, nie są ważne opóźnienia w budowach, utrudnienia w komunikacji czy znalezieniu noclegu w normalnej cenie w pobliżu Warszawy, Poznania, Gdańska, Wrocławia czy nawet Krakowa. Nie są ważne chorągiewki na samochodach, artykułach spożywczych, miejscach, które najmniej kojarzą się ze sportem. Nieważne są wybory zwierzęcia, które będzie losować wynik poszczególnego meczu. Nie są ważne autobusy z dziećmi, które nocą na lotnisku przebrane witają Portugalię wykrzykując hasła w nieznanym(?) sobie języku...
Teraz najważniejsze będą mecze. A dokładniej powinny być. Zamiast reklam z Adamiakową, Euro koko spoko teraz pora na harce po najpiękniejszych murawach w naszym kraju. Czy podołają ??
Lubimy wspominać, patrzeć wstecz. Historia jest przeciwko nam. Kiedy nie zawiedliśmy podczas turnieju mistrzowskiego? Ostatnio na olimpiadzie w 1992 - od tamtego czasu ciągle rozczarowania. A przecież to i tak była rywalizacja drużyn młodzieżowych U-23. Jeśli spojrzymy na mecze otwarcia to jest jeszcze gorzej: od 1974 nie potrafiliśmy wygrać, ba strzelić bramki w pierwszym meczu turnieju !!! Czas to odmienić, ale...
Obym się mylił ...
Ostatnie turnieje w XXI wieku zaczynaliśmy z wielkimi nadziejami. 2002- po 16 latach nieobecności piłkarze Engela zdobyli nasze serca, zwłaszcza zwycięstwami wyjazdowymi z Ukrainą, Norwegią. A jak się skończyło w Azji ... Janas przegrał oba mecze z Anglią, ale resztę pogonił w pięknym stylu. Krzynówek, Żurawski i spółka mieli podbić niemieckie stadiony. Na ziemię sprowadził nas Ekwador, którego zlekceważyliśmy wspominając nie tak odległe zwycięstwo z nimi w Barcelonie 3:0. Potem był mecz z Niemcami i podobnie jak 4 lata wcześniej trzeci, wreszcie zwycięski mecz pocieszenia. Potem był historyczny awans na Euro pod wodzą boskiego Holendra. Zauroczeni Leo, który zebrał więcej laurów i nagród niż wszyscy jego poprzednicy selekcjonerzy (za wyjątkiem oczywiście Kazimierza Górskiego). Fakt - takie mecze jak z Portugalią wspominać będziemy jeszcze latami. W Austrii deja vu - Boruc nie zatrzymał Podolskiego, potem wszyscy psioczyli na Howarda Webba - nie za to, że uznał bramkę Rogera ze spalonego, ale za karnego w ostatniej minucie gry. Rozbite Orły nie potrafiły przedłużyć tradycji zwycięstwa w ostatnim meczu. A jak będzie teraz? Opinia - mamy grupę marzeń, wyjść z grupy to nie sukces tylko plan minimum, wręcz obowiązek. Tyle, że to samo myślą w Grecji, Rosji i Czechach. Duet gospodarzy tegorocznego turnieju przypomina tych sprzed 4 lat, choć to być może trochę krzywdzące dla Szwajcarów. Optymizm opieramy na trójce z Dortmundu oraz Szczęsnym, ale czy aby to nie za mało?
Obym się mylił ...
Franciszek Smuda dokonał wyboru. Wiecznie krytykowany, czasem skłócony z niektórymi zawodnikami im bliżej turnieju tym miał więcej spokoju, mniej krytycznych uwag. Znamy praktycznie podstawową jedenastkę na mecz otwarcia, no może być jedna, góra dwie niespodzianki. To samo wiedzą rywale. Polacy nie grali o punkty od 2009 roku, a za kadencji Smudy raczej ze świecą szukać meczu, który byłby wizytówką tak jak choćby Beenhakker miał chorzowskie zwycięstwa z Portugalią tudzież z Czechami. Remis z Niemcami, którzy właśnie zapewnili sobie awans i po świętowaniu grając na pół gwizdka nie dali szans Polakom na odniesienie historycznego zwycięstwa. Również nie ma co się podniecać remisem z Portugalią. Nie potrafiliśmy sobie stworzyć wielu sytuacji i z premierowego meczu na Narodowym zapamiętano głównie pudła Jelenia i Naniego. Mamy Lewandowskiego, ale mimo jego superformy to bardzo wąski wachlarz ofensywnych możliwości, zwłaszcza, że rywale grają ofensywniejszym ustawieniem. Grecy goli za dużo nie strzelają, ale ich nie tracą. To, że potrafią radzić sobie z presją przekonali się gospodarze mistrzostw 8 lat temu - dwukrotnie przegrywając. Ja w ciemno obstawiam 0:0. Kluczem Greków będzie zapewne krótkie pilnowanie Lewandowskiego i wyczekiwanie okazji na kontrę. Im dłużej nie będzie padała bramka dla nas, tym ciszej będzie na trybunach, więcej nerwów w poczynaniach "Smudziaków". Mecz otwarcia będzie meczem o wszystko. Czy wszyscy poradzą sobie z presją wśród graczy? Podnieca się prasa pseudorekordem meczów bez straconej bramki - ale z kim nasza kadra go wyrobiła?! Swego czasu krytykowany za brak szybkości Wasilewski teraz jest ostoją defensywy. Zresztą najgorzej w całej kadrze wygląda lewa obrona. Niby był Wawrzyniak, który w Legii miał całkiem udany indywidualnie sezon, ale ostatnie mecze pokazują, że wyżej u Franca stoją akcje Boenischa, który był najsłabszym graczem, cieniem grajka choćby z meczu z Australią. A może to była zasłona dymna???
Obym się mylił...
Brak zwycięstwa w pierwszym meczu może mieć dla Polaków niezbyt optymistyczne konsekwencje. Upadnie morale, bo balon stanie się balonikiem, zamiast Euro spoko królować będzie "Polacy jesteśmy z wami". Czy Rosjanie są w naszym zasięgu? Oczywiście! Tyle, że spotkanie ze Sborną możemy przegrać przede wszystkim na trybunach. Dzień narodowego święta, być może zamieszki na ulicach Warszawy. Rosjanie, jeśli spełnią obietnicę, pokażą oprawę, na którą póki co nasi kadrowicze nie mogą liczyć z wiadomych względów. A na boisku Arszawin, Dżagojew i spółka mają więcej do zaoferowania niż Polacy. Przekonali się o tym Włosi i obyśmy nie kończyli meczu w takich samych nastrojach...
Obym się mylił ...
Mecz z Czechami może być tradycyjnym meczem o honor. Może być meczem o wszystko. O awans może wówczas walczyć jedna lub obie drużyny. Może to być mecz bez znaczenia dla układu górnej części tabeli... Przypomina się dwumecz do mundialu RPA, gdzie kapitalny mecz na Śląskim, gdzie jeden jedyny raz w kadrze błysnął Brożek ( i chyba na tej podstawie jest kadrze) oraz bezbarwny mecz przegrany w Pradze. Częściej w mediach będzie pokazywana podcinka Błaszczykowskiego nad Cechem niż pseudopopisy pary stoperów Głowacki-Polczak. We Wrocławiu paradoksalnie gospodarzami będą Czesi, dla których będzie to trzeci pojedynek na tym obiekcie. Polacy wystąpią dopiero po raz drugi, po premierowym laniu z Italią. Może być różnie - zwłaszcza, że Smuda operuje wąskim gronem zawodników, zmiennicy nie potrafią do tej zaprezentować takiego poziomu co podstawowi gracze, a niewykluczone, że już w trzecim meczu ktoś z zawodników będzie musiał pauzować za kartki bądź kontuzje. Poza tym wrocławski stadion po porażce Adamka, kadry z Włochami nie jest szczęśliwy dla Polaków. Czy będzie tak nadal?
Obym się mylił ...
Euroentuzjazm króluje wszędzie i w niemal każdej dziedzinie życia. Biało-czerwone barwy wylewają się z każdego zakątka, ten ni to patriotyzm ni to kibicowanie może już irytować, bo przesady nikt nie lubi. Oby z hurraoptymizmu w przypadku porażki nie zrobiło się polowanie na czarownice. Wiadome jest, że w polityce zacznie się rozliczanie strony rządzącej, liczenie wpływów, choć zarobi na turnieju głównie UEFA. Szukanie winnych, narzekanie, pocieszanie się, że organizacja na Ukrainie była gorsza - tak jak to mamy niestety w genach. Nic się nie zmieni w tej kwestii. Mimo mego sceptycyzmu apeluję - cieszmy się póki co tym co mamy! Bo prędko takiej imprezy nie zobaczymy...

środa, 6 czerwca 2012

Babcia ...

Niestety, kolejna smutna wiadomość zaistniała na wałbrzyskich portalach. Wypadek samochodowy tragicznie skończył się dla napastnika Zagłębia Wałbrzych Artura Borowiaka.
Był On powszechnie znanym, a co najważniejsze lubianym graczem. Mimo, że nie grał w wyżej lidze, nie osiągnął spektakularnych sukcesów dał się zapamiętać z dobrej strony. Na przełomie wieków po sobotnich zmaganiach przy Ratuszowej niedzielne (przed)południe fani spędzali na meczach Czarnych Wałbrzych przy ul.Wrocławskiej lub MKS w Szczawnie Zdroju. Na tych drugich sympatię sympatyków zyskał właśnie Artur, znany również jako Grzybek lub Babcia, choć tym drugim pseudonimem musiał się dzielić z Marcinem Kotwickim (Czarni). Grający na skrzydle, w ataku może nie strzelał dużo bramek, ale był kluczowym graczem ofensywnym zespołu z uzdrowiska. Charakterystyczna lekko przygarbiona sylwetka, inklinacje do dryblingu – czasem częściej niż trzeba, czasem pod publiczkę, ale ta publika właśnie za to Artura lubiła, zwłaszcza, że często coś odpowiedział, odkrzyknął w stronę przychylnie nastawionej do niego widowni. Chętnie uczestniczył w innych rozgrywkach, czy to halowych czy innych amatorskich rozgrywkach przez co był popularny wśród innych graczy bądź obserwatorów futbolowych zmagań niezależnie od szczebla. Z Victorią Świebodzice, do której trafił z MKS, wywalczył swój największy sukces jakim było wygranie wałbrzyskiej klasy okręgowej. W nowej IV lidze dolnośląskiej zagrał jedynie jedną rundę, bowiem opuścił zimą klub dla walczącego dwie klasy niżej Podgórza Wałbrzych. Ostatnią zmianą barw był transfer do wałbrzyskiego Zagłębia, gdzie przez pewien okres był najskuteczniejszym strzelcem zespołu. W tym sezonie nie zawsze miał czas by wspomóc kolegów w zielono-czarnych strojach. Nikt się nie spodziewał, że występ w derby z rezerwami Górnika był Jego ostatnim…




Na zdjęciu w żółtej koszulce Victorii Świebodzice podczas czwartoligowego meczu z Karkonoszami Jelenia Góra.

wtorek, 5 czerwca 2012

Trzecia liga - 2011/12

Jeszcze przez pewien czas nie poznamy składu drugoligowców na nowy sezon mimo, że zakończyły się rozgrywki drugiej i trzeciej ligi. Licencje, problemy finansowe i organizacyjne klubów od ekstraklasy (Cracovia na licencji Polonii Warszawa????) do trzecią ligę mogą spowodować, że wynik sportowy uzyskany na koniec maja może nie mieć większego znaczenia. Jeśli chodzi o grupę zachodnią i ewentualnych nowych rywali wałbrzyskiego Górnika (już bez PWSZ) to wśród beniaminków są egzotyczne do tej pory zespoły i dobry znajomy z Oławy. Grupę kujawsko-pomorsko-wielkopolską łatwo wygrał Lech Rypin, który wyprzedził aż  o 12 pkt. Unię Swarzędz, w której występował wałbrzyszanin Mateusz Krawiec (wypożyczony z Lecha 19-latek zagrał 11 meczów/1 gol). Lech przegrał w Rypinie 2 mecze: z Unią i ostatnim w tabeli Chemikiem Bydgoszcz. W zespole trenowanym przez znanego w Wielkopolsce Sławomira Suchomskiego (wprowadził do 2.ligi Chojniczankę) brak głośnych nazwisk, choć w 2.lidze grał choćby Grube (Elana) czy Tarnowski (Zawisza, Chojniczanka). Na Pomorzu najlepszy okazał się Gryf Wejherowo, który udanie pokazał się w PP. Awans wywalczył dopiero w ostatniej kolejce ogrywając u siebie bezpośredniego rywala o promocję Orkan Rumia (4:0). Ciekawostką jest, że zespół prowadzi Grzegorz Niciński, który ostatnimi czasy znany był głównie z zeznań we wrocławskiej prokuraturze w temacie korupcji. Zeznań i to nie w charakterze świadka... Z grupy opolsko-śląskiej awans wywalczył Rozwój Katowice, którego rezerwy dały się we znaki wałbrzyszanom w Pucharze Polski. Czy nadarzy się okazja do rewanżu w lidze? Tego niestety nie wiemy, ze względu na sytuację pod Chełmcem. Wreszcie grupa dolnośląsko-lubuska, która swego czasu budziła największe emocje w naszym regionie. Nie tak dawno rywalizacja Górnika z Chrobrym elektryzowała cały region, zwłaszcza, że wysoko stały akcje Motobi czy Trzebnicy. Przed sezonem głośno było głównie o finansowych problemach lubuskich ligowców. Niewiadomą był start Świebodzina, mocnego w poprzednich rozgrywkach Rzepina, Celulozy. Do sezonu nie przystąpiły lubuskie ekipy Pogoń Skwierzyna i Spójnia Ośno Lubuskie, które okazały się najlepsze w IV lidze. Wśród kandydatów do awansu wymieniano Lechię Zielona Góra, która utrzymała drugoligowy skład, MKS Oława, a przede wszystkim świdnicką Polonię/Spartę. Zespół prowadzony przez Artura Sarę wzmocnili gracze z ligową przeszłością (Lato, Łagiewka), zagospodarowano wałbrzyszan (Starczukowski, Tobiasz), którzy nie mieli szans na grę w drugiej lidze i pozostawały im mecze na A-klasowych boiskach. 3 mecze pierwsze zakończone porażkami kosztowało trenera świdniczan utratę posady. Przemysław Malczyk co prawda zaczął wygrywać, ale daleko było od dominacji w lidze tak jak się spodziewano. Pierwszym liderem został beniaminek Bielawianka Bielawa, który rozgromił Twardego Świętoszów 6:0. Jak się później okazało jesień nie była udana dla bielawian, którzy zakończyli ją w strefie spadkowej. Wojskowi ze Świętoszowa po przegraniu pierwszych 3 meczów wycofali się z rozgrywek i niestety Bielawiance, Oławie, Prochowiczance odjęto po 3 punkty za zwycięstwa nad Twardym, jedna drużyna musiała pauzować w każdej kolejce. Zimą wydawało się, że rezygnację z występów złożą w Świebodzinie, Kostrzynie - ostatecznie ligowa piłka zakończyła byt w Kostrzynie nad Odrą. Celuloza co prawda przystąpiła do wiosennych rozgrywek, ale w pierwszym meczu przeciwko Motobi u siebie wybiegło zaledwie 9 juniorów! Do przerwy goście prowadzili już 7:0 by w przerwie usłyszeć, że miejscowi rezygnują z gry i nie wyjdą po przerwie. Do końca sezonu rywale Celulozy otrzymywali punkty walkowerem. Dość szybko fotel lidera rozgrywek zajął MKS Oława, który jesienią przegrał zaledwie 2 mecze przy 2 remisach.  Wiosna to jednak niespodziewane gubienie punktów i sensacja wisiała w powietrzu - chcąc nie chcąc Promień Żary zbliżył się do awansu na punkt dzięki wiosennej passie 9 zwycięstw przy 2 remisach! W przedostatniej kolejce bukmacherzy złapali się za głowę: Promień przegrywa u siebie z Lechią Zielona Góra 0:2, a MKS w Oławie z Motobi 0:1! Wszystko rozstrzygnęła ostatnia kolejka, w której lider z Oławy wygrał w Świebodzinie 4:1, a Promień zmiażdżył w Dzierżoniowie Lechię 6:0. Czy wygranie raczej w marnym stylu słabej od lat ligi gwarantuje oławianom sukces w 2.lidze? Trenerem jest Sebastian Sobczak, dla którego jest to życiowy sukces. Kadra to głównie klan Gancarczyków (Andrzej, Krzysztof, Mateusz, Waldemar - ciekawe co z Januszem niechcianym w Lubinie i Markiem, który nie zbawił ŁKS?) oraz gwinejski napastnik Mohamed Donzo, który strzelił 9 goli. Jednak z takim składem MKS nie ma co szukać w drugiej lidze. Na pewno niespodzianką była postawa Promienia Żary, gdzie występował król strzelców 31-letni Łukasz Czyżyk pamiętający wspólne występy w Promieniu wraz z Marcinem Morawskim. Więcej spodziewano się po trzeciej na mecie Lechii Zielona Góra, której udało się zatrzymać młodych, obiecujących graczy, którzy byli w orbicie zainteresowań drugoligowców. Po sezonie Arka Gdynia i Warta Poznań testowała Tyktora i Figiela -duet z rocznika 1991. Swoją dawną renomę straciło Motobi, której defensywę trzyma 41-letni Piotr Jawny. Młody Dawid Pałys trafił do Czarnych Żagań, a wiosną nie grał umoczony w korupcję Ireneusz Kowalski.  W Świdnicy zimą pożegnano się z miejscową legendą Dariuszem Filipczakiem, który pod koniec łączył grę z funkcją działacza. Jarosław Lato był cieniem gracza, który kilka miesięcy wcześniej grywał w ekstraklasie. Podziękowano również wałbrzyszanom: Starczukowski wrócił do MKS Szczawno Zdrój, Chmiel do Lewina Brzeska, a Marcin Smoczyk przeszedł do Bielawianki. Więcej spodziewano się po Tobiaszu (25/7 goli), który musiał niekiedy przełknąć gorycz siedzenia na ławce w 3.lidze. In plus to udane wprowadzanie juniorów, którzy ogrywali się w lidze i zdobywali cenne doświadczenie.  Trzebnica doczekała się nowych obiektów, które kandydowały do goszczenia Czech podczas Euro, ale sportowo to nie jest ta ekipa co za czasów Ireneusza Mamrota, który zimą jeszcze sięgnął po czołowego strzelca Miazgowskiego. Najciekawiej było z obsadą bramki - przez cały sezon bronił Karol Buchla, swego czasu ciekawie zapowiadający się bramkarz Polaru, Orła Ząbkowice i Czarnych Żagań (grał w 2.lidze), by w ostatniej kolejce (pauza za kartki) oddać bluzę Markowi Siemiątkowskiemu. Popularny Siemion mający 44 lata bronił w spotkaniu ze Świdnicą będąc tym samym najstarszym graczem w sezonie! W Rzepinie nie upadła Ilanka, choć wielu to prognozowało. Tam swoje miejsce znalazł Jarosław Teśmian, który przyszedł z Kotwicy Kołobrzeg i był podstawowym graczem (strzelił jedną bramkę). W Ząbkowicach Orzeł grał w 3.lidze jedynie ze względu na rezygnację ekip z IV ligi lubuskiej mimo to spokojnie drużyna się utrzymała wyprzedzając w tabeli Lechię Dzierżoniów, gdzie apetyty były większe niż 9.miejsce.  O sile Lechii stanowią młodzi gracze, którym zapewne marzy się kariera w stylu Kamila Juraszka, który po udanej jesieni został zauważony przez Śląsk Wrocław, gdzie udanie zadebiutował w Młodej Ekstraklasie (3.miejsce!). Bielawianka jesień przespała w lidze, ale w styczniu drużynę objął Leszek Dulat, który ostro wziął w obroty piłkarzy, którzy szybko wyszli ze strefy spadkowej. 3 pierwsze mecze - komplet zwycięstw bez straty gola! Nadal bramkarzem nr 1 jest wałbrzyszanin Wojciech Wierzbicki (35 lat), w polu o obliczu decydują ograni w ligowych bojach Marszałek (d.Polonia/Sparta Świdnica), Chęciński (d.Orzeł), Boczkowski (d.Lechia), Ochota (d.Miedź, Chrobry).
Marcin Smoczyk
Marcin Smoczyk po 11 występach jesienią w Świdnicy dorzucił 12 w Bielawie gdzie strzelił jedyną w minionym sezonie swoją bramkę. Więcej można było się spodziewać po Prochowiczance, która utrzymała się w lidze, podobnie jak Orzeł Międzyrzecz czy Pogoń Świebodzin, tylko dlatego, że był słabszy zespół. Poprzez rezygnację Twardego i Celulozy ligę opuszczał jeden zespół a był nim Arka Nowa Sól, gdzie z braku pieniędzy postawiono na miejscowych graczy, głównie juniorów. Jesienią grywał jeszcze mistrz Europy U-16 z 1993 Marcin Szulik czy Radosław Druciak (znany z występów w Piaście Nowa Ruda, wiosną w Czarnych Żagań), których wiosną zabrakło co pogłębiło degrengoladę nowosolskiej ekipy.
Niewiadomo w jakim zestawieniu ruszy również trzecia liga. Kto przystąpi do rozgrywek z obecnych ligowców, kto z beniaminków? Na chwilę obecną z IV ligi dolnośląskiej awansowały Ślęza Wrocław i Foto Higiena Gać, a z lubuskiej Sprotavia Szprotawa i Piast Karnin.

niedziela, 3 czerwca 2012

Szansa czy tylko zapełnienie kadry?

Kadry drużyn biorących udział w EURO 2012 liczą po 23 zawodników, jedynym ograniczeniem trenerów jest liczba trzech bramkarzy, reszta formacji wg uznania selekcjonerów. Są wśród wybrańców gwiazdy, są rzemieślnicy, są wieczni rezerwowi, a także gracze, którzy dostają swoje pierwsze reprezentacyjne szanse. Same nominacje do kadry turniejowej wzbudza wiele emocji. Ileż szumu było dekadę temu kiedy Jerzy Engel zrezygnował z filaru kadry podczas eliminacji Tomasza Iwana kosztem debiutanta z Odry Wodzisław Pawła Sibika. Honorowy obywatel Dzierżoniowa, Bogu ducha winny nasłuchał się i naczytał o swojej nieuzasadnionej nominacji -tak jakby był temu winien. Jego reprezentacyjny dorobek zamknął się na 3 występach (1 w Korei Płd), ale udziału w mundialu nikt mu nie zabierze. W kadrach finalistów jest wielu zawodników, którzy nie zaliczyli więcej występów niż wspomniany Sibik. Oto ich zestawienie kadrowiczów o najmniejszej liczbie występów:
GRUPA A - POLSKA
Do spotkania z Andorą 3 mecze na koncie mieli bramkarz Grzegorz Sandomierski i Marcin Kamiński. Sandomierski, który latem wraca z Jagiellonii do Brugii skorzystał na nieszczęściu Fabiańskiego - wie doskonale, że w chwili obecnej nie przeskoczy w rankingu bramkarzy ani Szczęsnego ani Tytonia. Natomiast o 20-letnim defensorze Lecha mówi się "nowy Żmuda", faktem jest, że impreza będzie dla niego raczej zbieraniem doświadczeń, ale nie z boiska. Mniej od tego duetu występów miał Rafał Wolski i mimo że jest od nich młodszy to paradoksalnie jest najbliższy występu na EURO. Legionista uznawany jest za większy talent niż Lewandowski, ale czy to potwierdzi już w czerwcu na boiskach w Warszawie czy Wrocławiu jest wielką niewiadomą.
ROSJA
Trzecim bramkarzem jest dwukrotny reprezentant z moskiewskiego Dynama 25-letni Anton Szunin. Raczej nie ma szans by wygryzł z bramki Akinfiejewa czy Małafiejewa. Dick Advocaat powołał dwóch absolutnych debiutantów: o ile w wygranym sparingu z Włochami (3:0) zadebiutował 26-letni obrońca CSKA Kirił Nababkin, to o rok młodszy Władimir Granat (Dynamo) musi poczekać na swój występ nr 1. Z Włochami dopiero po raz drugi w reprezentacyjnej koszulce wystąpił Dmitrij Kombarow (25 lat, Dynamo). Najmłodszym w kadrze Rosjan jest 21-letni napastnik Dynama Aleksandr Kokorin, który przeciwko Italii zagrał po raz czwarty, ale znaleźć się w linii ataku Sbornej będzie mu niezmiernie trudno.

CZECHY
W bramce naszych południowych sąsiadów króluje Petr Cech, a o miano zmiennika walczą doświadczeni zawodnicy. Jednym z nich rówieśnik goalkeepera Chelsea Jan Lastuvka. Były bramkarza Banika Ostrawa, Szahctara Donieck, Fulham od 2009 broni w Dnipro Dnieporopietrowsk. Mimo, że grał w reprezentacjach od U-17 do U-21 w seniorach zaliczył jeden występ! Zaledwie jeden więcej ma na swym koncie pomocnik Victorii Pilzno Vladimir Darida (22 lata), który o miejsce w II linii będzie rywalizował aż z 3 kolegami klubowymi, Jirackiem, Rosickim. W przegranym ostatnim sparingu z Węgrami po raz trzeci dopiero wystąpił inny gracz mistrza z Pilzna - 26-letni obrońca Frantisek Rajtoral, ale trudno prognozować by wybiegł w podstawowym składzie przeciwko Rosjanom.

GRECJA
Nasz pierwszy turniejowy rywal ma trzech zawodników z nikłą liczbą występów. W obronie są to 28-letni Iosif Cholevas z Olympiakosu (3 mecze) i młodszy o rok mierzący 192 cm Stelios Malezas klubowy kolega Mirosława Sznaucnera z PAOK Saloniki. W pomocy z kolei na swoje kolejne występy dwukrotny reprezentant, najmłodszy w kadrze 20-letni gracz Kaiserslautern Konstantinos Fortounis. Jemu gra w spadkowiczy z Bundesligi nie przeszkodziła w przekonaniu do siebie selekcjonera, a nie udało się choćby Arielowi Borysiukowi.
GRUPA B - HOLANDIA
Kto wie czy nie jest lepszym graczem od nr 1 w holenderskiej bramce, czyli Stekelenburga.
Tim Krul (Holandia/Newcastle United)
Tim Krul z angielskiego Newcastle zanotował znakomity sezon, zbierając wiele pochlebnych recenzji. Tymczasem więcej meczów ma nr 2 w kadrze Vorm (Swansea). Krul jest najmłodszym z tego trio - 25 lat i to wg Betra Van Marwijka jest jego największym atutem. W defensywie powołany został jeden z najmłodszych uczestników EURO - Jetro Willems (PSV Eindhoven - 1 mecz), który 30 sierpnia skończy raptem 18 lat. W meczu ze Słowacją (2:0) dopiero zadebiutował najmłodszy wśród napastników - 22-letni Luciano Narsingh (SC Heerenven). Wątpliwe by przyćmił na turnieju Robbena, van Persie, Kuyta czy Huntelaara.

NIEMCY
Hierarchia wśród bramkarzy jest jasno ustalona: Neuer przed Wiese. Tym trzecim jest 23-letni bramkarz Hannoveru Ron-Robert Zieler (1 występ). Zaledwie dwa występy ma 22-letni pomocnik Borussi Dortmund Ikay Guendogan i wątpliwe by powiększył ten dorobek.

DANIA
Kontuzja Soerensena w meczu z Brazylią, że jako trzeci bramkarz (obok Andersena i Lindegaarda) został Kasper Schmeichel. Syn słynnego Petera, mistrza z 1992 nie zadebiutował jeszcze w kadrze. Zaledwie dwa mecze ma na koncie 20-latek z Nordsjaelland Jores Okore. Jeden z nielicznych ciemnoskórych kadrowiczów ze skandynawskich krajów. Pochodzi bowiem z Wybrzeża Kości Słoniowej i w minionym sezonie ze swoim klubem sensacyjnie wygrał duńską Superligę. Tyle samo występów ma jego klubowy kolega - 26letni napastnik Tobias Mikkelsen, który w systemie ekipy Mortena Olsena z jednym napastnikiem nie ma póki co większych szans z Bendtnerem czy Pedersenem.

PORTUGALIA
W FC Porto był rywalem Pawła Kieszka, miniony sezon spędził na wypożyczeniu w rumuńskim CFR Cluj. Beto ma już 30 lat, a w kadrze zaledwie 2 występy. Wyżej stoją akcje Eduardo (Benfica) i Rui Patricio (Sporting). 26-letni obrońca Bragi Miguel Lopes przyleciał do Polski z zerowym kontem po stronie występów w kadrze, podobnie jak jego klubowy kolega - 29-letni już pomocnik Custodio. Z nr 11 grać będzie 21-letni napastnik Benfiki Nelson Oliveira, który może być zmiennikiem Hugo Almeidy na środku ataku.

GRUPA C - HISZPANIA
Kadra obrońcy trofeum od dawna gra w sprawdzonym zestawieniu. Nuworyszem wydawać się być 27-letni Junafran pomocnik zdobywcy Ligi Europejskiej Atletico Madryt, który w kadrze próbowany był w ... obronie. Do tej pory zagrał tylko raz w kadrze Del Bosque. Warto dodać, że z U-19 w 2004 był już mistrzem Europy.

WŁOCHY
Zmiennikiem doświadczonego Buffona w bramce jest grający w Napoli De Sanctis, więc najmłodszy z nich Salvatore Sirigu (Paris SG, 1987, 2A) nie ma co liczyć na powiększenie dorobku w kadrze. Na turnieju debiutu będzie oczekiwać 27-letni pomocnik Emanuele Giaccherini (Juventus), zaledwie jeden występ mają na swoim koncie pomocnik Bolonii Alessandro Diamanti (29 lat) i 21-letni napastnik Romy Fabio Borini.2 mecze na koncie mają Ignazio Abate (1986, Milan), Angelo Ogbonna (1988, pochodzący z Nigerii kolega Kamila Glika z obrony Torino).

IRLANDIA
Jedna z najstarszych kadr ma wiekowych bramkarzy, wśród których najmniej występów -dwa, ma 33-letni David Forde z drugoligowego Millwall. Tyle samo występów ma pomocnik Sunderlandu 23-letni James McClean.

CHORWACJA
Na szansę debiutu u Slavena Bilica na EURO liczy zapewne bramkarz Ivan Kelava (1988, Dinamo Zagrzeb), który ze swoimi 195 cm jest jednym z najwyższych graczy turnieju. Zaledwie 2 mecze w kadrze ma obrońca Maccabi Hajfa Jurica Buljat (1986).

GRUPA D - UKRAINA
Współorganizatorzy turnieju w Innsbrucku przegrali z Austrią 2:3, a w bramce wystąpili reprezentacyjni nowicjusze. Dla jednego z najstarszych uczestników turnieju 37-letniego Oleksandra Horiainowa (Metalist Charków) był to dopiero drugi występ, a 20-letni Maksym Kowal (Dynamo Kijów) dopiero debiutował w niej! Numerem 1 będzie zapewne Pjatow z Szachtara.

SZWECJA
Par Hansson (1986, Helsinborgs, 2A) pewnie marzy o powtórzenie wyczynu Przemysława Tytonia z Eindhoven, który posadził na ławce Isakssona. Póki co jeszcze wyżej stoją akcje również Wilanda. 

FRANCJA
Mimo, że jest najstarszy z trójki bramkarzy, 31-letni Cedric Carrasso (Bordeaux) wie, że Laurent Blanc wyżej w kadrze ceni Llorisa i Mandandę. Póki co klubowy kolega Obraniaka ma na koncie jeden występ w koszulce z kogutem na piersi. Niewiele więcej występów ma kolega Szczęsnego z Arsenalu, niedoszły "farbowany lis z Francji" - Laurent Kościelny. Jeden z nielicznych graczy o skromnym dorobku w kadrze, który może być podstawowym graczem w turnieju.

ANGLIA
Z trzeciej ligi na EURO? Czemu nie! W Anglii nie od dziś mają kłopoty z bramkarzami. Bluzę z nr 1 nosi Joe Hart, rezerwowym Green, a nr 3 był Rudy ze słabiutkiego Norwich. Gdy ten odniósł kontuzję wybór Roya Hodgsona padł na 19-letniego Jacka Butlanda z Birmingham. 2 lata temu z kolegami z U-17 sięgnął po mistrzostwo Europy, a ostatnio terminował w Cheltenham Town (League Two), gdzie zaliczył swoje 24 występy w seniorach. Na Wyspach liczą, że odkryciem zostanie Alex Oxlade-Chamberlain (1993, Arsenal), który brylował w drużynach juniorów, a po transferze do Kanonierów stał się najmłodszym angielskim piłkarzem, który strzelił gola w Lidze Mistrzów. Na zdjęciu z Wojciechem Szczęsnym, któremu póki co Oxlade-Chamberlain musi pozazdrościć pozycji w reprezentacji.

sobota, 2 czerwca 2012

Druga liga grupa wschodnia

Swego czasu zaplecze ekstraklasy zwane drugą ligą było podzielone na dwie grupy. Niby był stosowany przy podziale klucz geograficzny, a zdarzało się, że Górnik i Zagłębie Wałbrzych były w oddzielnych grupach. Jeśli chodzi o trzeci szczebel rozgrywek to były różne opcje. Najrozsądniejszym chyba systemem był ten ośmiogrupowy, gdzie zwycięzcy grup awansowali do 2 grup drugiej ligi. Obecnie druga liga (de facto trzecia) jest podzielona wg klucza geograficznego. Niestety, obecnie w zdecydowanej większości opinii rywalizacja na wschodzie jest mniej ciekawa, niższy poziom, mniejsze pieniądze. Oczywiście dla niektórych zainteresowanych jest to krzywdzące. Rok temu awans do pierwszej ligi wywalczyły po dramatycznym finiszu Olimpia Elbląg i Wisła Płock. Oba po 12 miesiącach wracają do drugiej ligi ... Zaledwie gorszym bilansem bezpośrednich spotkań z płocczanami nie awansował Świt Nowy Dwór, a jednego punktu zabrakło Okocimskiemu Brzesko. Oba zespoły uchodziły za faworytów rozgrywek 2011/12. Wiele spodziewano się po piątym OKS Olsztyn i Zniczu Pruszków. Z tabeli ostatnie 4 miejsca w czerwcu 2011 zajęły drużyny Start Otwock, Puszcza Niepołomice, grający na licencji Spartakusa Szarowola Motor Lublin oraz Ruch Wysokie Mazowieckie. Ale okazało się, że być ostatnim to na wschodzie nie oznacza degradacji. Czternasty GLKS Nadarzyn wycofał się z rozgrywek już po ich zakończeniu, Ruch, w którym występował wypożyczony z Promienia Opalenica wałbrzyszanin Michał Oświęcimka, nie złożył w terminie wniosku licencyjnego.
M.Oświęcimka (OKS Brzesko)
Nikt nie był zainteresowany grą na wyższym szczeblu z 3.ligi podlasko-warmińsko-mazurskiej !!! Olimpia Zambrów zrezygnowała z awansu, a wicemistrz ligi Huragan Morąg nie złożył w terminie wniosku licencyjnego co oznaczało, że ostatnie 3 zespoły się utrzymują!! Otwocki Start zrezygnował jednak z ubiegania się licencji i po wielu zawirowaniach PZPN postanowił, że sezon 2011/12 w grupie wschodniej będzie przebiegał w 17-zespołowym składzie. Jeśli ktoś myślał, że to koniec organizacyjnych kłopotów w tej grupie ten się grubo mylił. Nie dość, że jesienią jeden zespół musiał pauzować to Wigry Suwałki dopiero od września grali na własnym obiekcie przekładając swoje spotkania, Resovia korzystała z gościnności Boguchwały (wiosną przykład wziął lokalny rywal-Stal), a beniaminek Garbarnia Kraków grała albo na obiekcie Hutnika lub Wawelu. Kadłubowe rozgrywki storpedowane zostały dodatkowo wycofaniem się Sokoła Sokółka po jesiennych zmaganiach. Wiosną zabrakło KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.  Piłkarze z Ostrowca po porażce na inaugurację w Pruszkowie 0:3 nie wyszli na mecze drugiej i trzeciej kolejki, ale później potrafili wywalczyć 16 punktów co dawało im bezpieczne 12.miejsce. I to wszystko w atmosferze permanentnych kłopotów finansowych. Wiosenną inaugurację w Lublinie KSZO przeniosło, w kolejnej serii spotkań była pauza, ale oddanie walkowerem meczu w Resovii oznaczało wycofanie zespołu z drugoligowych rozgrywek. Większość zmagań wiosennych to kolejki  z 6 meczami + walkower za planowaną rywalizację z KSZO i dwa pauzujące zespoły...
57 minut dzieliło Okocimskiego Brzesko od zakończenia rozgrywek bez przegranej. W ostatniej kolejce Znicz wygrał 2:0 i była to jedyna porażka OKS, który całkowicie zdominował rozgrywki. Pierwszymi liderami byli po zwycięstwach 3:0 Pogoń Siedlce i Znicz Pruszków, po 2.kolejce z kompletem punktów była rzeszowska Stal, po 3. - Stal Stalowa Wola, która lepszymi bramkami wyprzedzała OKS. A od 4.kolejki, czyli polowy sierpnia niepodzielnie rządzili "Piwosze" z Brzeska. Tam grał Michał Oświęcimka, który wystąpił w 24 meczach i strzelił jednego gola, ale za to w jakim meczu. 5:0 nad drugim OKS Olsztyn, który zima powrócił do historycznej nazwy Stomil. Michał nie zawsze miał pewny plac, a poza tym w najbliższym sezonie nie będzie brany pod uwagę jeśli chodzi o młodzieżowców. Po uzyskaniu awansu w Brzesku zapewniali, że nadal chcą korzystać z usług zawodników wypożyczonych z Opalenicy, a oprócz Oświęcimki byli to Piotr Darmochwał (już zaliczył w maju testy w Jagiellonii Białystok), Dawid Mieczkowski, Rafał Cegliński. Póki co inni wypożyczeni do Brzeska już odeszli do ekstraklasy: bramkarz Aleksander Kozioł do Lecha, a Robert Trznadel
Czy Michał pozostanie w Brzesku w 1.lidze
do Górnika Zabrze
Drugie miejsce przypadło olsztyńskiemu Stomilowi. W nowym sezonie, który wystartuje w niewiadomym jeszcze składzie oczy będą skierowane na Lublin, gdzie nie dość że budowany ma być nowy stadion to Motor ma walczyć o awans. W Motorze występuje król strzelców - Ukrainiec Ihor Mihałewskyj, który jest w grupie byłych graczy Spartakusa Szarowola, dzięki któremu żółto-biało-niebiescy z Al.Zygmuntowskich grają w drugiej lidze. Ale ma przyjść lepsza przyszłość i to szybko. Nie po to przecież list intencyjny do prezydenta podpisali byli reprezentanci Polski - Jackowie Bąk i Krzynówek. Jeśli chodzi o spadkowiczów to na chwilę obecną oprócz wycofanego KSZO spada Jeziorak Iława, który nie wygrał żadnego wyjazdowego meczu. O jednym z nich było głośno w całym kraju, kiedy to po śmierci jednego z graczy iławskiego Lakers Iwo Zubrzyckiego apelowali w drodze do Lublina o przełożenie meczu. Ba, proponowali kilka opcji rozegrania meczu w innych terminach. Niestety, PZPN okazał się nieczuły i nie wyraził chęci na ten ludzki gest. Piłkarze wyszli na murawę, ale zaraz zeszli. Sędzia odgwizdał walkower.
Największy dramat w lidze - śmierć Iwo Zubrzyckiego, zarazem kolejna kompromitacja PZPN...

Kłopoty organizacyjne wielu zespołów grupy wschodniej (6 czerwca Komisja Licencyjna rozpatrzy wniosek nie tylko wałbrzyskiego Górnika, ale i Resovii, Stali Stalowa Wola, Jezioraka i spadkowicza Olimpii Elbląg) spowodowały, że od dawna odzywają się głosy zwolenników zmian na tym szczeblu rozgrywek - orędowników jednej grupy drugoligowców. Porównują wyjazdy np. z Dolnego Śląska na Pomorze, że to taki sam wysiłek finansowy jak wyprawa na wschodnią rubież. Ta opcja brzmiała już 12-18 miesięcy temu, mimo kolejnych wycofań z wiadomych względów, nikt głośno mówi o fuzji.

piątek, 1 czerwca 2012

Kwartet pechowców

O ile się nic nie wydarzy to 23 wybrańców Franciszka Smudy będzie się przygotowywać do największej futbolowej imprezy jakakolwiek była organizowana w naszym kraju. Po raz drugi w historii (po olimpiadzie w Montrealu) piłkarze nie musieli przechodzić przez sito eliminacyjne. Selekcjoner w spokoju mógł przygotowywać drużynę, która ma wyjść co najmniej z grupy. Taki jest plan minimum. Wyniki, atmosfera nie powodowały gorączki takiej jak zespoły Engela, Janasa czy Beenhakkera, które żegnane były przed turniejami z nadziejami na sukces. Wszystko odmieniło się po dość szczęśliwym losowaniu, gdzie do polskiej grupy trafiły zespoły bardziej utytułowane, ale będące jakby w cieniu mocarzy Europy. Rosja, Czechy, Grecja w dwóch ostatnich kontynentalnych turniejach sięgały po medale, ale mimo to wciąż tkwi w nas Polakach nadzieja, że są to zespoły jak najbardziej w naszym zasięgu. Już sama organizacja mistrzostw jest wyjątkowa sama w sobie. Na pewno znajdzie się grono malkontentów, narzekających na niedogodności, cytujących zagranicznych obserwatorów, ale faktem jest, że gdyby nie decyzja o przyznaniu turnieju to obecnie w kraju nie mielibyśmy takich pięknych stadionów, a przede wszystkim nie ruszyło by nic w sprawie infrastruktury. Jest ona co prawda piętą achillesową przygotowań, ale zaczęte budowy kiedyś się skończą.  Zmieniono również końcowy etap przygotowań. Po raz pierwszy grupa zawodników wraz z rodzinami, partnerkami udała się na urlop regeneracyjny, potem "ładowanie akumulatorów" w Austrii, by tydzień przed startem rywalizacji osiąść w centrum stolicy. Największy nacisk położono na przygotowanie fizyczne, które zawodziło podczas poprzednich turniejów XXI wieku. Czy nowi specjaliści, osławione zajęcia z taśmami okażą się lekiem na problem z przygotowaniem fizycznym?  Jeśli chodzi o personalia to oprócz "pierwszego czytania" składu emocje wzbudzało wytypowanie trójki nieszczęśników, którzy przeszli przygotowania w Lienz by dowiedzieć się, że uczestniczyć w Euro 2012 mogą jedynie z perspektywy kibica.
Jodłowiec, Glik, Kucharczyk [tvn24.pl]
Największym pechowcem wydaje się być Łukasz Fabiański. W oczach trenera Jacka Kazimierskiego, a co za tym idzie i Franciszka Smudy, miał być pierwszym zmiennikiem Wojciecha Szczęsnego. Jako jedyny z goalkeeperów zna smak mistrzostw bowiem był rezerwowym zarówno podczas mistrzostw świata w Niemczech 6 lat temu jak i 4 lata temu w Austrii. Uraz barku okazał się jednak na tyle poważny, że "Fabiana" ominie trzeci turniej na ławce rezerwowych. Potem było ogłoszenie trójki odstrzelonych. Najmłodszym z nich jest 21-letni Michał Kucharczyk ze stołecznej Legii. Już samo powołanie na austriackie zgrupowanie budziło kontrowersje, zwłaszcza, że legionista miał za sobą mocno przeciętny sezon. Już gdyby Smuda sięgnął po jego młodszego klubowego imiennika -Żyro to chyba nie było by tylu głosów zdziwienia. Kadra gra w zestawieniu z jednym napastnikiem i wątpliwe by podczas mistrzostw Franc zmienił układ ofensywny na dwóch atakujących. Kucharczyk podczas zgrupowania zagrał przeciwko Łotwie gdzieś z tyłu. Siłą rzeczy nie mógł przekonać do siebie. Zresztą na "personalnej giełdzie" jego nazwisko wśród dziennikarzy i innych piłkarzy królowało najczęściej - obok Kamińskiego i Matuszczyka. Tymczasem Smuda postanowił podziękować Tomaszowi Jodłowcowi. Gracz Polonii Warszawa uznawany jest za talent, tylko, że od momentu ogłoszenia minęło już trochę czasu a postępów brak. Potężny (190 cm) gracz błądzący pomiędzy środkiem obrony a pozycją defensywnego pomocnika jakoś nie królował w lidze, gdzie z kolegami raczej zawiódł. W kadrze debiutował w eliminacyjnym meczu z Czechami (2:1-2008), brał udział w 20 meczach kadry Smudy, ale oprócz samobója z Francuzami nie zapadł w pamięci. Chyba wciąż żyje ofertą z włoskiego Napoli, tyle, że to było prawie 4 lata temu! Mimo wszystko chyba sam Smuda nie bardzo wiedział gdzie go zostawić: w obronie zdrowy Perquis wraz z Wasilewskim, w pomocy Murawski z Polanskim. W dodatku lepsze notowania ma Matuszczyk, choć mało co grał w ostatnim sezonie.
Ale ilość meczów w ostatnim sezonie nie były dla selekcjonera ważnym kryterium. Przekonał się dobitnie o tym Kamil Glik. Za nim nie przemawiał nawet niemiecki paszport, jaki również posiada Smuda. Kamil Glück terminował w juniorskiej ekipie Realu Madryt, ma za sobą testy w wielkich europejskich klubach (Liverpool), ale w kraju grał w słabiutkim Piaście Gliwice. Tam spotkał go m.in. Roman Maciejak napastnik wałbrzyskiego Górnika. Glik po degradacji "Piastunek" wyemigrował do Italii. Podobnie jak jego poprzednik w Palermo Radosław Matusiak, nie podbił Sycylii. Po półrocznym wypożyczeniu do Bari miniony sezon spędził w Turynie, gdzie z Torino wywalczył awans do Serie A będąc podstawowym zawodnikiem. Takiej pozycji w klubie wielu obecnych kadrowiczów mogłoby Kamilowi zazdrościć (Boenisch, Brożek i inni). Podczas dwóch sparingów w Austrii Franciszek Smuda ani razu nie wystawił Glika. Do opinii publicznej przeszła ocena selekcjonera, że Glik przegrał walkę podczas ... treningów. Temu mocno się zdziwił sam zawodnik ironicznie komentując, że chyba musiał źle nosić taśmy. Zresztą sam opowiada o innej wersji, którą przekazał mu Smuda, że został skreślony, bo "ktoś musiał odpaść". Cóż nie od dziś wiadomo, że nie wszystkim z selekcjonerem mają po drodze i nikt nie zna personalnych sympatii trenera. 
Prawdopodobny skład kadry [weszlo.com za marca]
Czy te wybory mają uzasadnienie w taktyce zespołu? Wiadomo, że Polaków czekają co najmniej trzy mecze. Polscy defensorzy nie są wirtuozami techniki i szybkości, więc znając inklinacje do łapania kartek przez Wasilewskiego czy Wawrzyniaka można pokusić się, że będzie potrzeba przemeblowania obrony. Na chwilę obecną wiadomo, że na pozycji Glika lub w ostateczności Jodłowca pewniakami są wspomniany "Wasyl" i Perquis. Gdyby, odpukać w niemalowane, zdarzyło się nieszczęście to może ich zluzować Grzegorz Wojtkowiak. Były lechita, a po mistrzostwach gracz TSV Monachium w Poznaniu grywał zarówno na środku jak i na boku obrony. Jest jeszcze okrzyczany (oby nie przedwcześnie!!) "nowym Żmudą" Marcin Kamiński. Oby nie zgasł po turnieju jak zabrany przez Leo Pazdan. W Legii zdarzało się, że na środku awaryjnie zagrał Wawrzyniak, ale niech lepiej zabezpiecza lewą stronę, bo jego rywal do tej pozycji Sebastian Boenisch póki co uznawany jest za najsłabsze ogniwo kadry. Jeśli chodzi o pozycję, którą zajmował by ewentualnie Jodłowiec, to jak wspomniałem wyżej jest Adam Matuszczyk. W Niemczech zawodził, ale w kadrze pamiętają znakomitą asystę z meczu z WKS. Pewniakiem na pozycji defensywnego pomocnika jest Dariusz Dudka, jeden z najbardziej uniwersalnych graczy kadry. Nie sposób nie wspomnieć o Eugenie Polanskim, który coraz lepiej czuje się na środku pola. O ataku już było. Kucharczyk raczej nie wygrałby rywalizacji z Brożkiem czy Sobiechem.
 Skład podstawowej jedenastki wydaje się być łatwy do przewidzenia. Nawet sparing-test z egzotyczną Andorą nie przyniesie żadnych nowych ustawień, niespodzianek. Szkoda, że manewrów, zwłaszcza w ofensywie jest mało. Wszyscy wiedzą na co stać Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i spółkę. Kiedyś błędnie liczono na zamianę skrzydłowych, dublowanie pozycji (Krzynówek, Kosowski), teraz nadzieja nasza brzmi -dortmundzkie trio. Tylko czy aby nie jesteśmy zbyt naiwni, że inni nie wiedzą niewiele o nas?