Nowy rok to również czas podsumowań. Wzorem niektórych sportowych mediów przypatrzmy się tym zawodnikom, dzięki którym podokręg wałbrzyski był i jest znany w piłkarskim świecie.
Kogo moglibyśmy rozpatrywać za okres 2001-2025? Kryterium wyboru jest proste - wychowanek klubu z podokręgu wałbrzyskiego. Stąd też brak kilku nazwisk, jak choćby Zbigniew Wójcik. Wychowanek jaworskiej Kuźni, ale zapamiętany w rejonie dzięki grze w Lechii Dzierżoniów i Górniku Wałbrzych. W XXI wieku z powodzeniem grał w Polarze Wrocław, Lechu Poznań (awans do ekstraklasy, Puchar Polski, Superpuchar Polski), czy Śląsku Wrocław (awans do ekstraklasy, Puchar Ligi).
W bramce nie ma wielkiego wyboru. To nie są czasy, gdy w Wałbrzychu przez dekady obsada bramkarza nie przysparzała żadnego problemy. Matysek, Szeja, Kostrzewa, Karwecki, Jarecki, Zajda, Grzywacz, Marszałek, Walusiak to nazwiska, które znane były w całej Polsce. W innych klubach OZPN Wałbrzych również były perełki, solidni bramkarze. Kretek, Opuszewicz, Siemątkowski nie byli wychowankami wałbrzyskich klubów, ale ich talenty rozwinęły się dopiero w Nowej Rudzie czy Dzierżoniowie. W zestawieniu eksportowych wałbrzyszan w bramce mógł być tylko Adam MATYSEK. Wychowanek Zagłębia z króciutkim epizodem w juniorach Górnika, Wałbrzych opuścił z końcem 1988 roku mając za sobą już debiut w reprezentacji młodzieżowej. Największe sukcesy świętował w XX wieku, a na początku XXI wciąż był w szerokiej kadrze I reprezentacji Polski. W 2001 wrócił do Polski licząc, że gra w Zagłębiu Lubin, a później w RKS Radomsko pomoże mu w przygotowaniu do mistrzostw świata w 2002 roku. Rzeczywiście, Adam został powołany przez Jerzego Engela na mundial. Był jednak jedynym kadrowiczem, który nie dostąpił zaszczytu występu na azjatyckich boiskach. Po 2002 nie wrócił już do grania, a kibice mogli go jego nazwisko zauważyć w kontekście trenowania bramkarzy w klubach niemieckich, kadrze młodzieżowej oraz pracy w roli dyrektora sportowego czy prezesa we Wrocławiu, Zabrzu czy Opolu.
W obronie w omawianym okresie z podokręgu wałbrzyskiego najwięcej osiągnęli:
Jarosław LATO to wychowanek Stali ŚFUP Świdnica, który został zauważony dzięki dobrej grze w Lechii Dzierżoniów. Operujący po lewej stronie pomocnik był również ustawiany w bloku defensywnym. W XXI wieku dwukrotnie sięgał po Puchar Polski: w 2006 z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski (trofeum odebrane przez PZPN) i 4 lata później z Jagiellonią Białystok. Z Dumą Podlasia zdobył Superpuchar Polski, a z Dyskobolią dwukrotnie Puchar Ekstraklasy oraz brązowy medal MP. Ze Śląskiem awansował do ekstraklasy. Grał w europejskich pucharach z Dyskobolią, Polonią Warszawa i Jagiellonią. W ekstraklasie skompletował 186 meczów (15 goli). Szybki, z dobrym dośrodkowaniem zbierał znakomite recenzje. Grając w Widzewie Łódź (2004-05) został wybrany kapitanem drużyny. Natomiast za grę w Radomsku o latach pojawiły się zarzuty korupcyjne. W 2011 wrócił do Świdnicy, gdzie grał w Polonii/Sparcie Świdnica w III lidze, potem była gra w Zrywie Gola Świdnicka, Venus Nowice i LKS Bystrzyca Górna. Obecnie splendoru mu dostarcza Akademia Piłkarska 13.
Jarosław JACH jest wychowankiem Pogoni Pieszyce. Stamtąd w 2009 roku, w wieku 15 lat trafia do Lechii Dzierżoniów. Po trzech latach przenosi się do Zagłębia Lubin, gdzie kariera nabiera tempa. W wieku 20 lat debiutuje w ekstraklasie oraz w reprezentacji juniorów. W 2017 roku z reprezentacją U-21 gra w mistrzostwach Europy, a jesienią debiutuje w reprezentacji Polski, gdzie Adam Nawałka dwukrotnie daje mu szanse w meczach z Urugwajem i Meksykiem. Zimą Jach reprezentuje już barwy londyńskiego Crystal Palace, ale nie zadebiutuje w I zespole. Potem była gra kolejno na wypożyczeniach: w tureckim Rizesporze (2019), mołdawskim Sheriff Tiraspol (mistrzostwo i krajowy puchar w 2019), Rakowie Częstochowa (2019/20), Fortunie Sittard (2020), ponownie Rakowie (2021), z którym zdobył Puchar Polski oraz wicemistrzostwo kraju. W 2022 roku po 4 latach wraca do Zagłębia Lubin, ale nie potrafi na dłużej przekonać do siebie kolejnych szkoleniowców. W bieżącym sezonie 32-letni obrońca walczy o utrzymanie Znicza Pruszków w I lidze.
Igor ŁASICKI urodziny w Wałbrzychu w 1995 roku, pierwsze futbolowe kroki stawiał w Górniku Boguszów-Gorce. Potem byli juniorzy Górnika/Zagłębia Wałbrzych, skąd trafił do Zagłębia Lubin. Nie dane mu było zadebiutował w zespole seniorów, bowiem dostrzeżony został przez skautów słynnego SSC Napoli i przeniósł się w wieku 17 lat na Półwysep Apeniński. Kilka tygodni wcześniej znakomicie spisał się w kadrze U-17, z którą zdobył 3-4 miejsce na mistrzostwach Europy. Oficjalnie zaliczył 1 mecz ligowy w zespole z Neapolu, głównie grywał w juniorach, a później na wypożyczeniach do klubów niższych klas AS Gubbio Calcio, SS Maceratese 1922, AC Rimini 1912, Carpi FC 1909. Od 2017 roku Igor gra w Polsce. Nie wyróżniał się na tyle, by doczekać się powołania do kadry A, ale nigdy nie zszedł poniżej solidnego poziomu. Wcześniej koszulkę z białym orłem na piersi zakładał w kategoriach U-16, U-17, U-18, U-19, U-20 i U-21. Wisła Płock, Pogoń Szczecin to jedyne kluby, z którymi grał w ekstraklasie. Z Portowcami zdobył brązowe medale w sezonach 2020/21 i 2021/22. Kontuzje spowodowały, że mało grał, a kolejnym klubem została Wisła Kraków. Od 2022 próbował wrócić do ekstraklasy, ale to być może uda się dopiero w bieżącej kampanii. W 2024 Łasicki świętował z krakowianami zdobycie Puchar Polski, a w kolejnym grał w europejskich pucharach. Zimą tego roku przeniósł się do pierwszoligowego GKS Tychy, gdzie ma walczyć, podobnie jak Jach, o utrzymanie w I lidze.
Kto jeszcze z obrońców mógł być brany pod uwagę? Paweł Oleksy, wychowanek Skalnika Czarny Bór, grający w ekstraklasie, I lidze, mający za sobą grę w reprezentacjach juniorów U-18, U-19 i U-21. Grę w kadrach juniorów zaliczył również Adrian Mrowiec. Poza tym 30 meczów w ekstraklasie w Arce i Ruchu, a także z powodzeniem reprezentował Polskę za granicą. Krajowy dublet z litewskim FBK Kowno plus Puchar Bałtyku, a w Hearts of Midlothian Puchar Szkocji. W kadrach U-18, U-21 grał również wałbrzyszanin Dawid Kubowicz, który co prawda nie zagrał w ekstraklasie, choć był tego blisko w Wiśle Kraków, ale w I lidze zagrał ponad 170 razy w Turze Turek, Flocie Świnujście, BrukBecie Nieciecza, Arce Gdynia i Resovii. W ekstraklasie grał za to Paweł Zieliński. 148 meczów zaliczył w barwach Śląska Wrocław, Miedzi Legnica i Widzewa Łódź. Wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie nie był wyróżniającym się zawodnikiem na swojej pozycji. Na najwyższym szczeblu rozgrywek 9 meczów zagrał Kamil Juraszek w ŁKS Łódź. To niewiele mniej niż jego ojciec Piotr. Juraszek junior grał w Piławiance, Polonii/Sparcie Świdnica, Lechii Dzierżoniów, a także w Śląsku, Arce, ŁKS, Chrobrym Głogów, a od 4 lat ponownie w Dzierżoniowie. Pamiętać też należy, że w XXI ekstraklasowe mecze zaliczył Robert Bubnowicz w Zagłębiu Lubin, choć bardziej pamiętany jest w minionym ćwierćwieczu za dokonania w roli piłkarza i trenera w Wałbrzychu.
Kto w drugiej linii?
Oczywiście postacią nr 1 w minionym ćwierćwieczu był i jest Piotr ZIELIŃSKI. 20 maja Zielu skończy 32 lata, a kibice wciąż czekają aż jemu coś przeskoczy cytując selekcjonera Jerzego Brzęczka. Wychowanek ząbkowickiego Orła szybko trafił do Zagłębia Lubin, a stamtąd, podobnie jak Łasicki do Italii. Ale na tym kończą się podobieństwa Zieliński wciąż gra na Półwyspie Apenińskim. Udinese, Empoli, Napoli, a obecnie Inter. Pod Neapolem świętował mistrzostwo i krajowy puchar, a także dwukrotnie wicemistrzostwo. Ponad setka występów w kadrze, gra na mundialu 2018, 2022, a także na Euro 2016, 2020 i 2024. Ostatnie występy w Interze dają nadzieję, że Zieliński nie powiedział ostatniego słowa ani w zespole z San Siro, ani w kadrze.
Przed Zielińskim Dolnoślązakiem, który zagrał na mundialu był Paweł SIBIK. Dzięki niemu cały świat dowiedział się o istnieniu jego pierwszego klubu - Argony Niemcza. W Lechii Dzierżoniów grał 6 lat, po czym dołączył do Odry Wodzisław. Z Odrą awansował do ekstraklasy, wywalczył 3.miejsce i zagrał w Pucharze UEFA. To wszystko miało miejsce jednak w XX wieku. W bieżącym stuleciu Sibik grał w Odrze do końca 2002 roku. Prezentował się na tyle dobrze, że selekcjoner Jerzy Engel dał szansę debiutu w kadrze w wieku 31 lat! Co więcej zabrał do Korei Płd. i w ostatnim meczu (3:1 z USA) dał mu szansę gry na mistrzowskiej imprezie. Wielu krytykowało wybór Engela, bowiem Paweł poleciał kosztem Tomasza Iwana, który uchodził za dobrego kompana, ducha zespołu. Brak Iwana według niektórych stanowił powód niepowodzenia kadry na mistrzostwach. Sibik po mistrzostwach zagrał rundę w ekstraklasie i wyjechał na saksy do cypryjskiego Apollonu. Po roku wrócił, by zaliczył po jednej rundzie w Odrze, Podbeskidziu Bielkso-Biała i Ruchu Chorzów. W 2005 ponownie grał dla Apollonu, dzięki czemu ma na koncie mistrzostwo Cypru. Po powrocie do ojczyzny grał oraz trenował kluby niższych lig: Przyszłość Rogów, Krupiński Suszec, Victorię Tuszyn i Lechię Dzierżoniów, gdzie również był prezesem klubu.
Miłosz TROJAK to podobnie jak Matysek czy Zieliński syn byłego piłkarza. Miłosz jest wychowankiem Górnika Wałbrzych, rocznik 1994. W przeciwieństwie do wymienionych już Łasickiego, Oleksego czy Jacha, z zespołu juniorów nie trafił do Zagłębia Lubin, ale do chorzowskiego Ruchu. Grający głównie w obronie, potężnie zbudowany (191 cm) twardziel długo przebijał się do I zespołu Niebieskich. Zadebiutował dopiero przed 23 urodzinami, ale kilka miesięcy później żegnał się z kolegami z ekstraklasą. Potem była gra w Olsztynie i Opolu. Była afera obyczajowa, ale krokiem milowym dla Miłego był transfer do Korony Kielce w 2022 roku. Trzy sezony to pewne miejsce w jedenastce, stale czynione postępy, co zostało zauważone również przez dziennikarzy. Selekcjoner Michał Probierz wymieniał jego nazwisko w kontekście ewentualnego powołania do kadry. Co prawda nie dane mu było zadebiutować, ale w ubiegłym roku Trojak zaliczył występy w rozgrywkach klubowych, o których większość piłkarzy może pomarzyć. Po dość niespodziewanym transferze do koreańskiego Ulsan Hyundai FC wystąpił z nowym klubem w Klubowych Mistrzostwach Świata. W tym turnieju z Interem Mediolan zagrał również Piotr Zieliński. Niestety, 3 porażki oznaczało szybkie pożegnanie z turniejem. Polak zagrał we wszystkich meczach, a tylko w ostatnim z Borussią Dortmund nie dotrwał do ostatniego gwizdka sędziego. Był również podstawowym zawodnikiem Ulsan w rozgrywkach azjatyckiej ligi mistrzów (AFC Champions League Elite).
Janusz GOL to wychowanek świdnickiej Polonii. Grając w seniorach Polonii/Sparty w 4.lidze został dostrzeżony przez trenerów związkowych i pierwszym trofeum było mistrzostwo Regions Cup 2007. Stosunkowo późno, bowiem w wieku 23 lat trafia do ekstraklasy do GKS Bełchatów. 2,5 roku wystarczyło by trafił do Legii Warszawa. W międzyczasie zadebiutował w reprezentacji Polski, w której łącznie zaliczył 8 występów. W klubie z Łazienkowskiej zdobył mistrzostwo i trzykrotnie Puchar Polski. Gol w doliczonym czasie gry meczu ze Spartakiem w Moskwie dający wygraną 3:2 i awans do fazy grupowej Ligi Europy. W latach 2013-18 z powodzeniem grał w rosyjskim Amkar Perm. Po powrocie do kraju sięga z Cracovią po Puchar Polski. W sezonie 2020/21 praktycznie w wieku oldboja zalicza udany w Dinamo Bukareszt. Rok później spada co prawda z ekstraklasy z Górnikiem Łęczna, ale ocena gry Gola jest bardzo wysoka i trafia pod koniec kariery do Arki Gdynia. Zniknął z boisk dopiero po tym jak zmogła go kontuzja, która wyeliminowała go z gry na wiele miesięcy.
Kto oprócz nich w minionym ćwierćwieczu dał się poznać z dobrej strony? Michał Masłowski to kadrowicz, który wzorem Jacha, Sibika był dostrzeżony w Lechii Dzierżoniów. Ale urodził się w Strzelinie, podokręgu wrocławskim. Dariusz Filipczak, wychowanek Polonii Świdnica, w XXI wieku zagrał dla ekstraklasowego Śląska 38 meczów. W II lidze, dziś zwaną I grał z powodzeniem również dla ŁKS, RKS Radomsko czy Odry Opole. Później grał w Świdnicy, miał oficjalne pożegnanie, a mimo to wciąż oglądany był na boisku z Cukrowniku Pszenno w wieku 51 lat.
Tak jak pewniakiem w XI jest Piotr Zieliński tak bezkonkurencyjnym w linii ataku jest Krzysztof PIĄTEK. 30-letni napastnik, wychowanek Niemczanki Niemcza, potem gracz Dziewiątki i Lechii Dzierżoniów. Od 2013 w Zagłębiu Lubin, gdzie debiutuje w ekstraklasie oraz młodzieżowej reprezentacji Polski (U-20 i U-21). Dopiero po transferze do Cracovii debiutuje w reprezentacji Polski, gdzie powoli zbliża się do 40 meczów. 23 gole w Serie A w sezonie 2018/19 wydają się tak mocną kartą przetargową, że na niej Pio oparł dalszą karierę. Pobyty w berlińskiej Hercie, włoskich Fiorentinie i Salernitanie nie były dobrymi etapami. Piątek przełamał się dopiero w Turcji, gdzie dla Istanbul Basaksehir w 2 sezony strzelił 38 ligowych goli. W nagrodę otrzymał lukratywny kontrakt w katarskim Al-Duhail.
Arkadiusz PIECH oglądany był jesienią na czwartoligowych boiskach. Pewnie niektórzy kibice nie mieli świadomości, że oglądali w akcji czterokrotnego reprezentanta Polski, mistrza Polski (2016 z Legią), wicemistrza Polski (2012 z Ruchem Chorzów), zdobywcą Pucharu i Superpucharu Cypru z Apollonem Limassol. W 2012 został wybrany najlepszym piłkarzem ekstraklasy. A wszystko zaczęło się, podobnie jak w przypadku Janusza Gola, w juniorach Polonii Świdnica. Później była gra w IV lidze, wygranie Regions Cup 2007. W 2008 trafia do Gawina/Ślęzy Wrocław do II ligi, gdzie zalicza znakomitą rundę - 9 goli w 19 meczach. Skutkuje to transferem do wielkiego, ale tylko z nazwy Widzewa Łódź. Mimo, że nie błysnął tam ani grą, ani skutecznością dostrzeżony został przez Rych Chorzów. Gra w zespole Niebieskich stało się prawdziwą trampoliną dla Arka. Piech zaistniał w ekstraklasie, zadebiutował w reprezentacji Polski. Pobyt w tureckim Sivassporze zakończył się po jednej rundzie, choć kontrakt opiewał na 3,5 roku. Powrót do kraju to najpierw gra dla Zagłębia Lubin i po roku niespodziewany transfer do stołecznej Legii. Nieudana jesień bez zdobytego gola spowodowała wypożyczenie do GKS Bełchatów, gdzie Piech w 15 meczach strzelił aż 11 goli. GKS spadł, ale Arek wraca do Legii, z którą zdobywa mistrzostwo Polski. Gdy koledzy świętowali w Warszawie, Piech grał już na Cyprze, gdzie również zdobywał trofea. W 2017 ponad 32-letni napastnik podpisał i wypełnił dwuletnią umowę ze Śląskiem Wrocław. Potem była gra w Opolu, Polkowicach, wielkopolskich Piaskach, a od 2 lat w Piaście Nowa Ruda.
Piotr WŁODARCZYK jest wychowankiem wałbrzyskiego Zagłębia. Dzięki dobrej grze w KP Wałbrzych w 1997 trafił do Legii Warszawa. W XXI wieku był najlepszy dla niego okres. Debiut w reprezentacji Polski seniorów, gdzie w 4 meczach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Z Legią zdobywa mistrzostwo Polski, a Włodar zdobywa bramkę w meczu z Górnikiem w Zabrzu (1:0), który zadecydował o tytule. Z Zagłębiem Lubin zdobył Superpuchar Polski (2008). Zdobył 92 gole w barwach Legii, Ruchu, Widzewa, Śląska i Zagłębia w ligowych meczach na poziomie ekstraklasy. Do tego występy w francuskiej Ligue 1 (AJA Auxerre) i greckiej Super League (Aris Saloniki).
Kto mógłby zagrozić powyższej trójce napastników? Potencjał ma Patryk Klimala, wychowanek Zjednoczonych Żarów, potem gracz Lechii Dzierżoniów. Błysnął w Jagiellonii, zaistniał w kadre U-21, transfer do Celtiku Glasgow przyniósł mu dublet w 2020, ale piłkarsko wiele nie dał. Podobnie jak gra w New York Red Bulls i Hapoel Beer Szewa. Transfer do Śląska to liczenie meczów bez gola oraz wyjazd na Antypody. Patryk aktualnie gra w Korei Południowej.