Gdy o prymat w regionie walczą dwa najlepsze zespoły to rywalizacja dotyczy nie tylko I drużyny seniorów, ale rezerw jak i młodszych drużyn. O tym doskonale przekonano się choćby w finale MPJ, gdy Wisła Kraków dwukrotnie upokorzyła Cracovię, w rewanżu strzelając na jej boisku aż 10 bramek. Na Dolnym Śląsku obecnie hierarchia jest jasno ustalona - o prymat walczy Śląsk Wrocław z Zagłębiem Lubin. W Legnicy, Wałbrzychu czy Głogowie pozostaje jedynie powspominać albo pomarzyć. Śląsk w ekstraklasie nie ma partnera do meczu derbowego, rezerwy rywalizują z Zagłębiem II w 3.lidze i jesienią mocno spięli się na derbowy mecz w Lubinie. Gospodarze wystawili "normalny", czyli młodzieżowy skład, a goście z Pawłowskim, Ostrowskim, Grodzickim,Pawelcem czy Plaku nie mieli większych problemów z wygraną aż 5:1. W kategorii juniorów lubinianie są prawdziwym hegemonem jeśli chodzi o nasze województwo.
W Centralnej Lidze Juniorów Zagłębie plasuje się tuż za czołową trójką: Lech, Górnik Zabrze, Lechia Gdańsk. Drugi z dolnośląskich przedstawicieli w walce o tytuł mistrza Polski juniorów, Śląsk, w środku stawki, gdzie zaledwie kilka punktów dzieli od spadkowego 13.miejsca. Jesienią we Wrocławiu Zagłębie wygrało bez problemów 3:0, a w miniony weekend rewanż należał jednak do Śląska. Trener Bator miał bowiem do dyspozycji piłkarzy z szerokiej kadry I zespołu: Karola Angielskiego, Macieja Płaszewskiego, Mariusza Idzika i doskonale znanego w Wałbrzychu Michała Bartkowiaka. Na Stadionie Górniczym goście ze stolicy województwa dość niespodziewanie, ale zasłużenie wygrali 2:0 (1:0) a wynik ustalił właśnie Bartkowiak. 18-letni skrzydłowy został zmieniony przed końcem meczu, mniej szczęścia miał inny wałbrzyszanin, Paweł Żyra - o rok młodszy od Michała pomocnik został zmieniony już w przerwie.
Co ciekawe w ten weekend Zagłębie rywalizowało ze Śląskiem w DLJ juniorów starszych, gdzie lubinianie wygrali 4:1,choć grali rocznikiem 1999. Z kolei w DLJ juniorów młodszych upokorzyli ... Górnika w Wałbrzychu wygrywając aż 7:0.
Przed uczestnikami tego niefartownego spotkania ze Śląskiem jeszcze sporo czasu, by zapukać do szerokiej kadry seniorów Górnika Wałbrzych. Miejmy nadzieję, że będzie to wciąż drugoligowy zespół. Ostatni mecz z Siarką Tarnobrzeg został uznany za największą niespodziankę ostatniej kolejki.
Tygodnik Piłka Nożna z kolei wybrał Rafała Figla nie tylko Piłkarzem Meczu, ale bohaterem całej kolejki. Dodatkowo do Jedenastki Kolejki wybrany został Michał Oświęcimka - ustawiony jako ... lewy obrońca. Naoczni świadkowie wiedzą, że Cimek na tej pozycji nie występował, o ile zaczął mecz na lewej stronie, to później częściej walczył w środku pola. Dziwi natomiast brak Dominika Radziemskiego, który dał znakomitą zmianę, ale nie dość,że został pominięty w zestawieniu to w opisie została mu odebrana asysta na rzecz Lenkiewicza. Ale wiadomo, że CAŁĄ ligę opisuje jeden dziennikarz - Kamil Sulej i trudno spodziewać się, że będą to rzetelne i prawdziwe relacje. Z drugiej strony, gdyby klub pokusił się o oficjalny kanał youtube i wrzucał tam bramki, lub współpracował z lokalnymi telewizjami (Dami czy Telewizja Wałbrzych) to dla niektórych dziennikarzy byłoby wygodniej, a i przede wszystkim kibice mieli by więcej radości.
wtorek, 31 marca 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
Dublin
Tego nikt się nie spodziewał - Polska po jesiennych meczach w 2014 roku, będąc w grupie z mistrzem świata, będzie do wiosennych spotkań przystępować z pozycji lidera. Im bliżej pierwszego tegorocznego spotkania tym wiadomości z obozu kadry zmieniały się niczym w kalejdoskopie. Napięcie było regulowane przez dziennikarzy, samych piłkarzy. Ale po kolei.
Kontuzje Piszczka, Jędrzejczyka, Grosickiego spowodowały, że skrzydła kadry Nawałki w meczu z Irlandią personalnie nie wyglądały tak jak w jesiennych meczach. Kto zmiennikiami? Na prawej stronie naturalnym zmiennikiem Piszczka okazuje się być kolega z Bundesligi Paweł Olkowski, który przebojem wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce FC Koeln, a następnie przedłużenie umowy. Na lewej obronie powrócił Wawrzyniak,który po szybkim powrocie do kraju zbiera dobre recenzje za grę w gdańskiej Lechii. Za byłym legionistą pokutuje niezbyt udana reprezentacyjna przeszłość, w tym wypominany poślizg przy bramce na 2:2 w towarzyskim meczu z Niemcami w Gdańsku. Mecz z Niemcami również pamiętany jest w kontekście Sławomira Peszko,który miał bodaj trzy 100% sytuacje i żadnej nie wykorzystał. Teraz grywa częściej w Kolonii, a w skutek problemów ze skrzydłowymi Nawałka powrócił do wyboru Peszki. Najbardziej kontrowersyjną decyzją selekcjonera jest pominięcie Błaszczykowskiego. Były kapitan reprezentacji leczył kontuzję i wiosną stopniowo wprowadzany był do gry w macierzystej Borussi. Ostatni występ ligowy wytrącił Nawałce argument o braku gotowości fizycznej Jakuba B., ale i tak tajemnicą poliszynela jest fakt, że graczowi z Dortmundu nie spodobała się cała sytuacja z przekazaniem opaski kapitańskiej Lewandowskiemu oraz niechęć do brylowania na konferencjach prasowych kadry. Przyjaźń Lewandowskiego z Błaszczykowskim można nazwać ...szorstką, ale pamiętając ich współpracę w Dortmundzie, trudno oczekiwać by było zgrzytów w kadrze. Przeciwnicy obecności Kuby w kadrze przypominają, że reprezentacja z nim w składzie nic nie osiągnęła, atmosfera była daleka od tej, która obecnie panuje. Więc po co psuć ją powołaniem rekonwalescenta, którego osoba skupiałaby większość uwagi mediów?
Długo trwały dyskusje na temat bramkarza w wyjściowej jedenastce w Dublinie. Jesienny as, czyli Wojciech Szczęsny stracił miejsce w bramce Arsenalu, Łukasz Fabiański zbiera znakomite recenzje oraz kolekcjonuje mecze z czystym kontem w Swansea, a Artur Boruc jest bliski awansu ze swoim Bournemouth. Za Borucem przemawia doświadczenie i ma wielu zwolenników pomimo przypomnienia marcowego występu w Belfaście w 2009 roku przeciwko Irlandczykom z Północy (2:3) i pamiętnego klopsa po zagraniu Michała Żewłakowa. Poza tym kiedy Fabiański ma dostać w końcu swoją szansę? W lidze spisuje się bez zarzutu, więc czas by pokazał się w Dublinie.
Balonik media potrafią pompować, bo to co można było poczytać w przeddzień meczu w Przeglądzie Sportowym i Fakcie na temat przesądów Adama Nawałki to naprawdę solidna dawka na poprawę humoru. Na początek eliminacji wygraliśmy z Gibraltarem - graliśmy w białych kostiumach, rzekomo przyniosły szczęście, więc takie same będą w każdym wyjazdowym meczu. To samo dotyczy białych polówek,które zakładane są w dniu meczu. Historyczny mecz z Niemcami komentował z Mateuszem Borkiem Tomasz Hajto, więc Nawałka dopytywał w polsacie o kontynuację tej współpracy.Efekt - w kolejnych meczach słyszeliśmy głos wspomnianego duetu, a po objęciu GKS Tychy przez Hajto,nawet mecz jego drużyny z Termaliką przeplanowano na sobotę... Jeśli do tego dodamy, że mecz w Dublinie będzie 13. Nawałki jako selekcjonera i że do niedzieli na listę strzelców za jego kadencji wpisało się 13 zawodników to śmiało można się zgodzić z tytułem prasowym "(Prze)Sądny dzień Nawałki".
Niedziela okazała się szczęśliwym dniem Nawałki. Polska rozegrała mocno przeciętne spotkanie remisując z Irlandią 1:1. Choć przebieg meczu był taki, że polscy kibice mogli mówić o zawodzie. Mecz był jedną wielką kopaniną, zarówno piłki jak i przeciwnika. Niestety, szwedzki arbiter nie ukarał graczy gospodarzy za bandycki wręcz faul na Miliku, czy uderzenie w twarz Mili. Ba,nie raczył zauważyć faulu na Fabiańskim w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Po tym był feralny rzut rożny.
Bohaterem meczu okrzyczano Sławomira Peszko. Tuż po strzeleniu przezeń bramki na Twiterze rozpoczął się festiwal domysłów jak w tej chwili czuje się wielki nieobecny, czyli Błaszczykowski. Wśród grona ciekawych królowali stołeczni dziennikarze, którzy oglądając mecze nie rozstają się z telefonem/tabletem/komputerem,by podzielić się swoimi głębokimi przemyśleniami.
Wracając do Peszki to niewątpliwie jest on największym wygranym meczu w Dublinie. Tak jak jesienią swoje 5 minut chwały w kadrze mieli Milik, Mila czy Mączyński, skrzydłowy z Kolonii nie tylko strzelił jedynego gola, ale walczył, pokazywał się. Na pewno nie można mieć zastrzeżeń do Fabiańskiego,Glika, Szukały,Lewandowskiego, Krychowiaka. Milika sponiewierano totalnie, Rybus widoczny był tylko przy stałych fragmentach gry, no i przy golu, a poza tym niewidoczny. Zaskoczył pozytywnie Wawrzyniak - obrońca Lechii,nie popełnił większych błędów,choć złośliwi zauważą pasywną postawę przy golu Longa. Zaskakujące dla telewidzów były zachwyty Tomasza Hajto nad postawą Wawrzyniaka,być może potrzebny jest dobry PR dla podopiecznego kolegi z boiska? Najgorsi bez wątpienia to duet Olkowski - Jodłowiec. Klubowy kolega Peszki był bierny, mało aktywny i dobrze, że większość akcji ofensywnych w II połowie Irlandczycy próbowali forsować naszą lewą stroną. Ciekawe, że w Bundeslidze zbiera o wiele lepsze recenzje niż Peszko... Jodłowiec, twardziel z T-Mobile Ekstraklasy, miał rozbijać ataki w środku pola, a tymczasem częściej pojawiała się reklama modecomu podczas transmisji niż legionista był przy piłce. Oczywiście pomocnik stołecznego klubu nie został w poniedziałkowych komentarzach tak brutalnie potraktowany jak Olkowski...
W Przeglądzie Sportowym noty Polaków przedstawiają się następująco:
Fabiański 6- Olkowski 3,Glik 6, Szukała 5, Wawrzyniak 6 - Jodłowiec 5, Krychowiak 6, Peszko 7, Milik 5 - Lewandowski 6.
Sport z kolei najwyżej ocenił Glika (8),potem Fabiańskiego i Peszko (7), najniżej Olkowskiego (4).
Onet w skali szkolnej najwyżej (na 4) ocenił Glika, Peszko, Krychowiaka i Lewandowskiego. Najgorzej duet Jodłowiec, Olkowski (2).
TVN24 również w skali szkolnej najwyżej ocenił Peszko (4+), Wawrzyniaka, Lewandowskiego, Fabiańskiego i Glika (4), a najgorsi to Olkowski i Jodłowiec (2).
Jakież zaskoczenie spotka z kolei czytających prasę na wyspach!
Oto wg Daily Mail duet Olkowski - Jodłowiec był jednym z lepszych na boisku! Dobrze, że przynajmniej postawa Sławomira Peszko została doceniona i wybrano go piłkarzem meczu.
Czyżby Wyspiarze oglądali inny mecz?
W czerwcu szósta seria spotkań. 13.06. Polska będzie podejmować Gruzję - w Warszawie, gdzie Stadion Narodowy nabył abonament na mecze na najbliższe 5 lat. Pewnie nie ucieszyło to właścicieli obiektów w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Na pewno nie zagra za nadmiar żółtych kartek Kamil Glik, kapitana Torino może zastąpić inny gracz z Włoch Cionek, w pełni zdrowia będzie duet z Dortmundu, może ktoś błyśnie podczas ligowego finiszu. W innych spotkaniach Irlandia spotka się ze Szkocją, a Niemcy zagrają na wyjeździe z Gibraltarem.
Przed i po meczu mówiło się o autostradzie do francuskiego Euro - zwycięstwo miało nam pozwolić Polsce wskoczyć na pas autostrady, remis nieco przytrzymuje nas przy bramce opłat. Różnice punktowe są niewielkie, ewentualne potknięcie spowodować może nerwówkę, której wszyscy chcielibyśmy uniknąć.
Kontuzje Piszczka, Jędrzejczyka, Grosickiego spowodowały, że skrzydła kadry Nawałki w meczu z Irlandią personalnie nie wyglądały tak jak w jesiennych meczach. Kto zmiennikiami? Na prawej stronie naturalnym zmiennikiem Piszczka okazuje się być kolega z Bundesligi Paweł Olkowski, który przebojem wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce FC Koeln, a następnie przedłużenie umowy. Na lewej obronie powrócił Wawrzyniak,który po szybkim powrocie do kraju zbiera dobre recenzje za grę w gdańskiej Lechii. Za byłym legionistą pokutuje niezbyt udana reprezentacyjna przeszłość, w tym wypominany poślizg przy bramce na 2:2 w towarzyskim meczu z Niemcami w Gdańsku. Mecz z Niemcami również pamiętany jest w kontekście Sławomira Peszko,który miał bodaj trzy 100% sytuacje i żadnej nie wykorzystał. Teraz grywa częściej w Kolonii, a w skutek problemów ze skrzydłowymi Nawałka powrócił do wyboru Peszki. Najbardziej kontrowersyjną decyzją selekcjonera jest pominięcie Błaszczykowskiego. Były kapitan reprezentacji leczył kontuzję i wiosną stopniowo wprowadzany był do gry w macierzystej Borussi. Ostatni występ ligowy wytrącił Nawałce argument o braku gotowości fizycznej Jakuba B., ale i tak tajemnicą poliszynela jest fakt, że graczowi z Dortmundu nie spodobała się cała sytuacja z przekazaniem opaski kapitańskiej Lewandowskiemu oraz niechęć do brylowania na konferencjach prasowych kadry. Przyjaźń Lewandowskiego z Błaszczykowskim można nazwać ...szorstką, ale pamiętając ich współpracę w Dortmundzie, trudno oczekiwać by było zgrzytów w kadrze. Przeciwnicy obecności Kuby w kadrze przypominają, że reprezentacja z nim w składzie nic nie osiągnęła, atmosfera była daleka od tej, która obecnie panuje. Więc po co psuć ją powołaniem rekonwalescenta, którego osoba skupiałaby większość uwagi mediów?
Długo trwały dyskusje na temat bramkarza w wyjściowej jedenastce w Dublinie. Jesienny as, czyli Wojciech Szczęsny stracił miejsce w bramce Arsenalu, Łukasz Fabiański zbiera znakomite recenzje oraz kolekcjonuje mecze z czystym kontem w Swansea, a Artur Boruc jest bliski awansu ze swoim Bournemouth. Za Borucem przemawia doświadczenie i ma wielu zwolenników pomimo przypomnienia marcowego występu w Belfaście w 2009 roku przeciwko Irlandczykom z Północy (2:3) i pamiętnego klopsa po zagraniu Michała Żewłakowa. Poza tym kiedy Fabiański ma dostać w końcu swoją szansę? W lidze spisuje się bez zarzutu, więc czas by pokazał się w Dublinie.
Balonik media potrafią pompować, bo to co można było poczytać w przeddzień meczu w Przeglądzie Sportowym i Fakcie na temat przesądów Adama Nawałki to naprawdę solidna dawka na poprawę humoru. Na początek eliminacji wygraliśmy z Gibraltarem - graliśmy w białych kostiumach, rzekomo przyniosły szczęście, więc takie same będą w każdym wyjazdowym meczu. To samo dotyczy białych polówek,które zakładane są w dniu meczu. Historyczny mecz z Niemcami komentował z Mateuszem Borkiem Tomasz Hajto, więc Nawałka dopytywał w polsacie o kontynuację tej współpracy.Efekt - w kolejnych meczach słyszeliśmy głos wspomnianego duetu, a po objęciu GKS Tychy przez Hajto,nawet mecz jego drużyny z Termaliką przeplanowano na sobotę... Jeśli do tego dodamy, że mecz w Dublinie będzie 13. Nawałki jako selekcjonera i że do niedzieli na listę strzelców za jego kadencji wpisało się 13 zawodników to śmiało można się zgodzić z tytułem prasowym "(Prze)Sądny dzień Nawałki".
Niedziela okazała się szczęśliwym dniem Nawałki. Polska rozegrała mocno przeciętne spotkanie remisując z Irlandią 1:1. Choć przebieg meczu był taki, że polscy kibice mogli mówić o zawodzie. Mecz był jedną wielką kopaniną, zarówno piłki jak i przeciwnika. Niestety, szwedzki arbiter nie ukarał graczy gospodarzy za bandycki wręcz faul na Miliku, czy uderzenie w twarz Mili. Ba,nie raczył zauważyć faulu na Fabiańskim w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Po tym był feralny rzut rożny.
Bohaterem meczu okrzyczano Sławomira Peszko. Tuż po strzeleniu przezeń bramki na Twiterze rozpoczął się festiwal domysłów jak w tej chwili czuje się wielki nieobecny, czyli Błaszczykowski. Wśród grona ciekawych królowali stołeczni dziennikarze, którzy oglądając mecze nie rozstają się z telefonem/tabletem/komputerem,by podzielić się swoimi głębokimi przemyśleniami.
W Przeglądzie Sportowym noty Polaków przedstawiają się następująco:
Fabiański 6- Olkowski 3,Glik 6, Szukała 5, Wawrzyniak 6 - Jodłowiec 5, Krychowiak 6, Peszko 7, Milik 5 - Lewandowski 6.
Sport z kolei najwyżej ocenił Glika (8),potem Fabiańskiego i Peszko (7), najniżej Olkowskiego (4).
Onet w skali szkolnej najwyżej (na 4) ocenił Glika, Peszko, Krychowiaka i Lewandowskiego. Najgorzej duet Jodłowiec, Olkowski (2).
TVN24 również w skali szkolnej najwyżej ocenił Peszko (4+), Wawrzyniaka, Lewandowskiego, Fabiańskiego i Glika (4), a najgorsi to Olkowski i Jodłowiec (2).
Jakież zaskoczenie spotka z kolei czytających prasę na wyspach!
Oto wg Daily Mail duet Olkowski - Jodłowiec był jednym z lepszych na boisku! Dobrze, że przynajmniej postawa Sławomira Peszko została doceniona i wybrano go piłkarzem meczu.
Czyżby Wyspiarze oglądali inny mecz?
W czerwcu szósta seria spotkań. 13.06. Polska będzie podejmować Gruzję - w Warszawie, gdzie Stadion Narodowy nabył abonament na mecze na najbliższe 5 lat. Pewnie nie ucieszyło to właścicieli obiektów w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Na pewno nie zagra za nadmiar żółtych kartek Kamil Glik, kapitana Torino może zastąpić inny gracz z Włoch Cionek, w pełni zdrowia będzie duet z Dortmundu, może ktoś błyśnie podczas ligowego finiszu. W innych spotkaniach Irlandia spotka się ze Szkocją, a Niemcy zagrają na wyjeździe z Gibraltarem.
Przed i po meczu mówiło się o autostradzie do francuskiego Euro - zwycięstwo miało nam pozwolić Polsce wskoczyć na pas autostrady, remis nieco przytrzymuje nas przy bramce opłat. Różnice punktowe są niewielkie, ewentualne potknięcie spowodować może nerwówkę, której wszyscy chcielibyśmy uniknąć.
sobota, 28 marca 2015
Zwycięstwo nad Siarką - zachować spokój
Swego czasu na pomeczowej konferencji, Maciej Skorża stwierdził po przegranym meczu prowadzonej przez niego Wisły Kraków z Legią: no cóż, przynajmniej liga będzie ciekawsza. Jeśli chodzi rundę wiosenną w drugiej lidze to emocje są gwarantowane,bo na chwilę obecną nie sposób wytypować pewniaka do awansu i ... spadku. W czubie tabeli słabo tegoroczne występy zaczął Rozwój i pożegnano się z trenerem Brehmerem, zastąpił go Marek Koniarek i na dzień dobry ogrywa lidera z Kluczborka i to na jego boisku. Po wygranej z ROW dystans do lidera do jednego punktu zmniejszyła również Stal Stalowa Wola, która wcześniej przegrała dwa mecze pod rząd. Znakomita passa po zmianie trenera jest odnotowana również w Sosnowcu - Zagłębie jest już piąte, ale traci do trzeciego awansowego miejsca tylko dwa punkty! Tyle samo punktów straty miałaby tarnobrzeska Siarka, gdyby wygrała w Wałbrzychu.
Podopieczni Ryszarda Kuźmy przyjechali w glorii zwycięzcy derby Podkarpacia (2:1 ze Stalą Stalowa Wola) i mimo braku wypożyczonego z Zabrza Oziębały byli faworytem spotkania z wałbrzyskim outsiderem. Jerzy Cyrak nie mógł liczyć na kontuzjowanego Wepę, do którego dołączył Derbisz - ostatnio pewniak w bramce. Rekonwalescent Śmiałowski usiadł na ławce rezerwowych, a poza tym skład bardzo przypominał pojedynek z Rozwojem (1:0) z kosmetycznymi zmianami - Musin w bramce i Tyktor za Wepę w obronie.
Siarka w historii występów pod Chełmcem przeciwko Górnikowi nie zdobyła ani jednego punktu. W latach 70-tych przeciwko tarnobrzeżanom w seniorach debiutował Gerard Śpiewak (76/77), który sezon później zdobył zwycięską bramkę (2:1) w meczu, gdzie goście z Podkarpacia nie potrafili utrzymać prowadzenia 1:0. Potem w sezonie 1989/90 dwukrotnie spadkowicz z 1.ligi ograł beniaminka 2:1, choć w obu meczach dla Siarki strzelał późniejszy gracz Lecha i reprezentacji Michał Gębura. W 1990 podczas ostatniej wizyty w Wałbrzychu Siarka przegrała aż 0:3 po dwóch celnych trafieniach Waldemara Milewskiego i przepięknej bramce mało pamiętanego Dariusza Radomskiego. Kto wie czy dziennikarze portalu wałbrzych.naszemiasto.pl nie przypomnieli sobie o tym spotkaniu skoro zamieścili galerię z meczu podając błędny wynik 3:0?
Spotkanie z Siarką, zresztą jak każde inne w tej rundzie, było dla wałbrzyszan z nożem na gardle. Presji wyniku nikt górnikom nie zazdrości, ale w sumie sami sobie zgotowali taki los. Sobotni mecz zapewne dość długo będzie wspominany przez kibiców, bo chyba był najlepszym widowiskiem przy Ratuszowej w tym sezonie. Siarka z kolei podtrzymała bessę w wałbrzyskich spotkań z Górnikiem - bez punktu.
Zaczęło się od kontuzji Grzegorza Michalaka, którego musiał z konieczności zastąpić Dominik Radziemski i jak się później okazało był jednym z bohaterów spotkaniach. Początkowa faza spotkania należała raczej do gości,którzy grali odważnie na połowie przeciwnika, a w obronie skupiając się głównie na pilnowaniu najlepszego snajpera miejscowych Marcina Orłowskiego. Kapitan Górnika robił co mógł, parę razy zabrakło mu szczęścia, ale może dlatego, że skupiono na nim głównie uwagę, więcej miejsca mieli partnerzy? W roli głównej wystąpił Rafał Figiel, dla którego mecz z Siarką będzie wizytówką w dotychczasowym występach w koszulce Górnika. Najpierw pokonał Artura Melona, a potem zaliczył asystę przy główce Radziemskiego. To musiało się podobać, zwłaszcza, że gospodarze nie zamierzali bronić wyniku,tylko stwarzali kolejne sytuacje. Na listę strzelców ponownie mógł się wpisać Radziemski, ale i również Stolarczyk, Tyktor, czy Bronisławski. Po przerwie mecz początkowo układał się po myśli wałbrzyszan, ale paradoksalnie czarnym charakterem okazał się bohater meczu, czyli Figiel. Pomocnik biało- niebieskich najpierw zobaczył drugą już żółtą kartkę w tej rundzie,by chwilę później zmarnować dogodną sytuację, która mogła by zamknąć ten mecz. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to Marcin Truszkowski szybko skorygował wynik na 2:1. Wtedy przekonaliśmy się jaki charakter ma drużyna gospodarzy,bowiem nie było chwili zwątpienia, czy cofnięcia się by bronić korzystny jeszcze wynik. A tymczasem przychodzi cios w postaci bramki autorstwa Senegalczyka Traore. Kto wówczas z siedzących i stojących kibiców na trybunach Stadionu 1000-lecia nie zwątpił w końcowy wynik? Odpowiedź w postaci kolejnej bramki Rafała Figla wprowadziła w nastrój dawno nie spotykany przy Ratuszowej. Oczywiście nerwowa końcówka, ale i szczęśliwe zakończenie.
Do tej pory w wiosennych meczach Górnik grał bardzo solidnie w obronie i niezbyt szczególnie w ataku. Tym razem strzelił aż 3 bramki, choć mógł pokusić się o podwojenie tej cyfry. Okazuje się, że opcje w napadzie to nie tylko Orłowski, że Figiel to wiosenny skarb, na którego trzeba chuchać i dmuchać, ale też należy pomyśleć o alternatywie dla niego. Rywale szybko rozszyfrują grę wałbrzyszan. W obronie były błędy i wielu stratę bramek przypisze absencji Wepy i obecności Tyktora. W obecnie funkcjonującym systemie preferowanym przez Cyraka (trójka defensorów) brakuje miejsca dla Cichockiego. W pomocy pokazał się rekonwalescent Śmiałowski, który mógł zaliczyć wejście smoka, ale zabrakło mu precyzji,
NA 11 MECZÓW PRZED FINISZEM ROZGRYWEK GÓRNIK TRACI 4 PUNKTY DO BEZPIECZNEJ STREFY.
Ale te 4 oczka niech nikogo nie zmylą,bowiem trójka obecnych towarzyszy niedoli ma co najmniej jeden mecz rozegrany mniej i te proporcje mogą się zmienić.Do utrzymania długa droga, zwłaszcza, że wałbrzyszanie wchodzą w cykl meczów prawdy z zespołami z czołówki - po świątecznej wizycie w Rybniku przyjeżdża Stal Stalowa Wola. Tak jak wspomniano na początku - każdy mecz jest niezwykle ważny. Oprócz punktów trzeba liczyć na potknięcia rywali.
Mecz z Siarką był udany. Cieszą punkty, zdobyte bramki, dramaturgia ze szczęśliwym zakończeniem. Jednak trzeba nieco ostudzić ten hurra optymizm, bo w następnych meczach może nie być tak różowo. Martwić mogą błędy w obronie, jak i również gra w II linii, gdzie nie ma nikogo,kto by odciążył Figla w prowadzeniu gry. Orłowskiemu też przydałoby się większe wsparcie w samotnej walce z twardo grającymi obrońcami.Wciąż brakuje wartościowych młodzieżowców, za wyjątkiem sprowadzonego zimą Stolarczyka. Na kogo postawi Jerzy Cyrak, gdy wykuruje się Seweryn Derbisz?
Podopieczni Ryszarda Kuźmy przyjechali w glorii zwycięzcy derby Podkarpacia (2:1 ze Stalą Stalowa Wola) i mimo braku wypożyczonego z Zabrza Oziębały byli faworytem spotkania z wałbrzyskim outsiderem. Jerzy Cyrak nie mógł liczyć na kontuzjowanego Wepę, do którego dołączył Derbisz - ostatnio pewniak w bramce. Rekonwalescent Śmiałowski usiadł na ławce rezerwowych, a poza tym skład bardzo przypominał pojedynek z Rozwojem (1:0) z kosmetycznymi zmianami - Musin w bramce i Tyktor za Wepę w obronie.
Siarka w historii występów pod Chełmcem przeciwko Górnikowi nie zdobyła ani jednego punktu. W latach 70-tych przeciwko tarnobrzeżanom w seniorach debiutował Gerard Śpiewak (76/77), który sezon później zdobył zwycięską bramkę (2:1) w meczu, gdzie goście z Podkarpacia nie potrafili utrzymać prowadzenia 1:0. Potem w sezonie 1989/90 dwukrotnie spadkowicz z 1.ligi ograł beniaminka 2:1, choć w obu meczach dla Siarki strzelał późniejszy gracz Lecha i reprezentacji Michał Gębura. W 1990 podczas ostatniej wizyty w Wałbrzychu Siarka przegrała aż 0:3 po dwóch celnych trafieniach Waldemara Milewskiego i przepięknej bramce mało pamiętanego Dariusza Radomskiego. Kto wie czy dziennikarze portalu wałbrzych.naszemiasto.pl nie przypomnieli sobie o tym spotkaniu skoro zamieścili galerię z meczu podając błędny wynik 3:0?
Spotkanie z Siarką, zresztą jak każde inne w tej rundzie, było dla wałbrzyszan z nożem na gardle. Presji wyniku nikt górnikom nie zazdrości, ale w sumie sami sobie zgotowali taki los. Sobotni mecz zapewne dość długo będzie wspominany przez kibiców, bo chyba był najlepszym widowiskiem przy Ratuszowej w tym sezonie. Siarka z kolei podtrzymała bessę w wałbrzyskich spotkań z Górnikiem - bez punktu.
Zaczęło się od kontuzji Grzegorza Michalaka, którego musiał z konieczności zastąpić Dominik Radziemski i jak się później okazało był jednym z bohaterów spotkaniach. Początkowa faza spotkania należała raczej do gości,którzy grali odważnie na połowie przeciwnika, a w obronie skupiając się głównie na pilnowaniu najlepszego snajpera miejscowych Marcina Orłowskiego. Kapitan Górnika robił co mógł, parę razy zabrakło mu szczęścia, ale może dlatego, że skupiono na nim głównie uwagę, więcej miejsca mieli partnerzy? W roli głównej wystąpił Rafał Figiel, dla którego mecz z Siarką będzie wizytówką w dotychczasowym występach w koszulce Górnika. Najpierw pokonał Artura Melona, a potem zaliczył asystę przy główce Radziemskiego. To musiało się podobać, zwłaszcza, że gospodarze nie zamierzali bronić wyniku,tylko stwarzali kolejne sytuacje. Na listę strzelców ponownie mógł się wpisać Radziemski, ale i również Stolarczyk, Tyktor, czy Bronisławski. Po przerwie mecz początkowo układał się po myśli wałbrzyszan, ale paradoksalnie czarnym charakterem okazał się bohater meczu, czyli Figiel. Pomocnik biało- niebieskich najpierw zobaczył drugą już żółtą kartkę w tej rundzie,by chwilę później zmarnować dogodną sytuację, która mogła by zamknąć ten mecz. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to Marcin Truszkowski szybko skorygował wynik na 2:1. Wtedy przekonaliśmy się jaki charakter ma drużyna gospodarzy,bowiem nie było chwili zwątpienia, czy cofnięcia się by bronić korzystny jeszcze wynik. A tymczasem przychodzi cios w postaci bramki autorstwa Senegalczyka Traore. Kto wówczas z siedzących i stojących kibiców na trybunach Stadionu 1000-lecia nie zwątpił w końcowy wynik? Odpowiedź w postaci kolejnej bramki Rafała Figla wprowadziła w nastrój dawno nie spotykany przy Ratuszowej. Oczywiście nerwowa końcówka, ale i szczęśliwe zakończenie.
Do tej pory w wiosennych meczach Górnik grał bardzo solidnie w obronie i niezbyt szczególnie w ataku. Tym razem strzelił aż 3 bramki, choć mógł pokusić się o podwojenie tej cyfry. Okazuje się, że opcje w napadzie to nie tylko Orłowski, że Figiel to wiosenny skarb, na którego trzeba chuchać i dmuchać, ale też należy pomyśleć o alternatywie dla niego. Rywale szybko rozszyfrują grę wałbrzyszan. W obronie były błędy i wielu stratę bramek przypisze absencji Wepy i obecności Tyktora. W obecnie funkcjonującym systemie preferowanym przez Cyraka (trójka defensorów) brakuje miejsca dla Cichockiego. W pomocy pokazał się rekonwalescent Śmiałowski, który mógł zaliczyć wejście smoka, ale zabrakło mu precyzji,
NA 11 MECZÓW PRZED FINISZEM ROZGRYWEK GÓRNIK TRACI 4 PUNKTY DO BEZPIECZNEJ STREFY.
Ale te 4 oczka niech nikogo nie zmylą,bowiem trójka obecnych towarzyszy niedoli ma co najmniej jeden mecz rozegrany mniej i te proporcje mogą się zmienić.Do utrzymania długa droga, zwłaszcza, że wałbrzyszanie wchodzą w cykl meczów prawdy z zespołami z czołówki - po świątecznej wizycie w Rybniku przyjeżdża Stal Stalowa Wola. Tak jak wspomniano na początku - każdy mecz jest niezwykle ważny. Oprócz punktów trzeba liczyć na potknięcia rywali.
Mecz z Siarką był udany. Cieszą punkty, zdobyte bramki, dramaturgia ze szczęśliwym zakończeniem. Jednak trzeba nieco ostudzić ten hurra optymizm, bo w następnych meczach może nie być tak różowo. Martwić mogą błędy w obronie, jak i również gra w II linii, gdzie nie ma nikogo,kto by odciążył Figla w prowadzeniu gry. Orłowskiemu też przydałoby się większe wsparcie w samotnej walce z twardo grającymi obrońcami.Wciąż brakuje wartościowych młodzieżowców, za wyjątkiem sprowadzonego zimą Stolarczyka. Na kogo postawi Jerzy Cyrak, gdy wykuruje się Seweryn Derbisz?
piątek, 27 marca 2015
Łasicki ograł Niemców!
Piłkarska Polska czeka na sukces od wielu lat. I nie chodzi tu o sukces seniorów, bo nie oszukujmy się - w turnieju rangi mistrzowskiej raczej nie będziemy drużyną, która sięgnie po medal. W kategorii juniorów od czasu złotego pokolenia rocznika 1982 z przełomu wieku długo czekaliśmy na medal. Sukces trafił nam się w 2012 roku w Słowenii, gdy prowadzona przez anonimowego wówczas trenera Marcina Dornę kadra U-17 sięgnęła po brązowe medale. Drogę do finału i do medalu ze szlachetniejszego kruszcu młodym Polakom zastopowali młodzi Niemcy - w I połowie Leon Goretzka pokonał Oskara Pogorzelca (dziś MKS Kluczbork). Po przerwie znakomitą szansę na pokonanie Oliviera Schnitzera zmarnował Mariusz Stępiński, Karol Linetty ostemplował poprzeczkę, a w 80 minucie bośniacki arbiter wyrzuca z boiska byłego wałbrzyskiego juniora Igora Łasickiego. Po tym sukcesie wydawało się, że prowadzona również przez Dornę kadra młodzieżowa powalczy w MME oraz eliminacjach olimpijskich. Przez długi czas, bazując na niesamowitej skuteczności Arkadiusza Milika, reprezentacja Polski swoją szansę zaprzepaściła dopiero w ostatnim meczu w Grecji. W tym roku z kolei wielkie oczekiwania towarzyszyły reprezentacji U-17 w turnieju eliminacyjnym rozgrywanym kilka dni temu w Wielkopolsce. Niestety, świeżo upieczony gracz Arsenalu Krystian Bielik wraz z kolegami z kadry U-17 (rocznik 1998) wygrali tylko ostatnie spotkanie z Irlandią (1:0), a wcześniej ulegając Grecji i Białorusi.
27 marca w Jenie kadra U-20 (rocznik 1994) prowadzona przez Marcina Dornę miała niepowtarzalną szansę wygrać Turniej Czterech Narodów. Było by to historyczne,pierwsze zwycięstwo biało-czerwonych w tej trwającej od sezonu 2001/02 rywalizacji z Niemcami, Włochami i Szwajcarią. Warto dodać, że już jesienią remis wystarczał Polakom, by wygrać turniej, ale w Szczecinie lepsi okazali się nasi zachodni sąsiedzi. W postenerdowskiej Jenie była ostatnia szansa dla gospodarzy i obserwujących rywalizację Włochów by wyprzedzić Polaków. Po słabiutkiej I połowie było 0:0, czyli wynik satysfakcjonujący gości. W 69 minucie Mariusz Stępiński pokonuje Marvina Schwabe wyprowadzając Polaków na 1:0! Po kolejnych 5 minutach ponownie akcja Stępińskiego, strzał w poprzeczkę,który dobija Piotr Zieliński i 2:0. Wynik co prawda skorygował z rzutu karnego Marc Stendera, ale Polsce udało się dowieźć wynik do końca. Zasługa w tym dobrze grającego w obronie Igora Łasickiego. Niezwykle cenne zwycięstwo nad zawsze mocnymi Niemcami i triumf w Turnieju Czterech Narodów stał się faktem!
Po blisko 3 latach Marcin Dorna wziął rewanż na Niemcach po porażce w ME U-17. Wówczas grali również Stępiński i Łasicki, a także Rudol(dziś rezerwowy), po niemieckiej stronie Stendera, Kempf, Dittgen. Tabela przed dwoma ostatnimi meczami wygląda następująco:
1. Polska 6 13 10-7
2. Włochy 4 6 6-5
3. Niemcy 5 5 4-4
4.Szwajcaria 5 3 3-7.
Oto skład Polski z Jeny: Damian Podleśny (Chojniczanka), Tomasz Kędziora (Lech), Paweł Dawidowicz (Benfica B), Igor Łasicki (AS Gubio Calcio), Hubert Matynia (Pogoń), Dariusz Formella (Lech), Maik Lukowicz (Werder Brema),Alan Uryga (Wisła), Radosław Murawski (Piast), Piotr Zieliński (Empoli), Adam Dźwigała (Lechia), Martin Kobylański (Union Berlin), Łukasz Wroński (Bełchatów),Mariusz Stępiński (Wisła). A rezerwowymi byli: K.Rudnicki (GKS Katowice), M.Flis (Bełchatów), S. Rudol (Pogoń),P.Cibicki (Malmoe), L.Klemenz (Korona).
| Marc Stendera i Igor Łasicki w meczu w Jenie |
Po blisko 3 latach Marcin Dorna wziął rewanż na Niemcach po porażce w ME U-17. Wówczas grali również Stępiński i Łasicki, a także Rudol(dziś rezerwowy), po niemieckiej stronie Stendera, Kempf, Dittgen. Tabela przed dwoma ostatnimi meczami wygląda następująco:
1. Polska 6 13 10-7
2. Włochy 4 6 6-5
3. Niemcy 5 5 4-4
4.Szwajcaria 5 3 3-7.
Oto skład Polski z Jeny: Damian Podleśny (Chojniczanka), Tomasz Kędziora (Lech), Paweł Dawidowicz (Benfica B), Igor Łasicki (AS Gubio Calcio), Hubert Matynia (Pogoń), Dariusz Formella (Lech), Maik Lukowicz (Werder Brema),Alan Uryga (Wisła), Radosław Murawski (Piast), Piotr Zieliński (Empoli), Adam Dźwigała (Lechia), Martin Kobylański (Union Berlin), Łukasz Wroński (Bełchatów),Mariusz Stępiński (Wisła). A rezerwowymi byli: K.Rudnicki (GKS Katowice), M.Flis (Bełchatów), S. Rudol (Pogoń),P.Cibicki (Malmoe), L.Klemenz (Korona).
Dolnośląska forpoczta w Irlandii
Z okręgu wałbrzyskiego wyjechali oczywiście gracze dzierżoniowskiej Lechii (Marcin Buryło, Adrian Leśniarek, Łukasz Maciejewski, Damian Niedojad), a tym razem znalazło się również zaproszenie dla duetu z Polonii/Stali Świdnica - Grzegorza Borowego i Kamila Kukli. Warto dodać że na wcześniejszych konsultacjach byli m.in. Chrapek (Świdnica), Niewiadomski (Bielawianka), Damian Sobczak,Serweciński, Domaradzki (AKS Strzegom), Uszczyk (Zjednoczeni) czy Olejarnik (Orzeł Ząbkowice).
| Boczarski na trybunach Turner's Cross |
30 marca w Dublinie ma odbyć się losowanie grup. Oprócz Polaków z Dolnego Śląska i gospodarzy z Regionu Wschodniego grać będą Zagrzeb (Chorwacja), Wuttenberg (Niemcy), Południowe Morawy (Czechy), Region Wschodni (Irlandia Północna), Ankara (Turcja) i Tuzla Canton (Bośnia i Hercegowina).
środa, 25 marca 2015
Debiut Janiczaka w BKS
Kolejny weekend i start kolejnej ligi. Ruszyła 4.liga dolnośląska, gdzie wiosną będziemy przypatrywać się rezerwom Miedzi, która śrubuje kolejne rekordy. Ambicje pokrzyżowania planów legniczanom mają w Polkowicach, ale już w pierwszej wiosennej (nr 17 w sezonie) kolejce ulegli GKS Kobierzyce 2:3. Drużyna wałbrzyszanina Łukasza Jaworskiego zimę spędziła w strefie spadkowej, ale po transferach ligowców (Wołczek, Ulatowski, Bielski) wielce prawdopodobny jest szybki marsz w górę tabeli.
Warto dodać, że za wspomnianym duetem w tabeli plasują się drużyny, w których grają byli wałbrzyszanie. Orkan Szczedrzykowice ograł AKS Strzegom 2:0- u gospodarzy zagrali Adam Kłak(zobaczył żółtą kartkę) i Rafał Majka, natomiast w zespole prowadzonym przez legendę Świebodzic, czyli Jarosława Krzyżanowskiego nie ma już w kadrze m.in. Traczykowskiego, Rzeczyckiego juniora czy Fojny. W BKS Bolesławiec zadebiutował Patryk Janiczak - 0:0 w wyjazdowym meczu ze słabiutką Widawą Bierutów. Wynik nie przynosi chluby drużynie prowadzonej przez byłego obrońcę Górnika Wałbrzych Andrzeja Kisiela, a dobre recenzje zebrał Janiczak, który uchronił gości od kompromitującej porażki. Olimpia Kowary musiała uznać wyższość lidera (0:4) mając w składzie Marcina Smoczyka, Maciej Udod wszedł w końcówce, a zabrakło Damiana Chajewskiego. LKS Stary Śleszów pokonał Sokoła Wielka Lipa 2:1. Wśród gości tradycyjnie cały mecz rozegrał Wojciech Ciołek, natomiast jako pierwszy Sokoła pokonał ...Tomasz Sokół. Wałbrzyszanin rzadko bryluje w Starym Śleszowie, a tym razem znakomicie znalazł się pod bramką rywala dobijając strzał w słupek.
Oprócz strzegomian niezbyt mile będą wspominać wiosenną inaugurację inne zespoły z okręgu wałbrzyskiego. Orzeł Ząbkowice uległ w Bogatyni Granicy 0:2, a Zjednoczeni Żarów (bez Wawrzyniaka w składzie i Felicha, który przeszedł do Witkowa) uległ w Mirsku Włókniarzowi 0:1.
We wrocławskiej okręgówce na ligowy debiut czeka Mateusz Gawlik. Co prawda zagrał w pucharowym meczu Wratislavii z MKS Oława, ale w dotychczasowym 2 meczach brał w nich udział w roli zmiennika.
Ruszyły też ligi regionalne w Austrii. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami miał tam zadebiutować niedawny gracz Górnika Wałbrzych Adrian Moszyk. Adek zimą trenował i grał w sparingach Olimpii Kamienna Góra, a wiosną wraz z kolegami z Kamiennej Góry Damianem Misanem oraz Łukaszem Bieńkowskim będzie grał w ASKO Lunz am See. Debiutu w minionym weekendzie się nie doczekał, bowiem mecz z FCU Strenberg został odwołany. W tej samej grupie 2.klasse pierwszy w tym roku mecz, a dokładnie niecałą godzinę gry, rozegrał Paweł Matuszak (Kienberg), który przegrał z Gostling 0:1.
Zimą klub zmienił weteran austriackich występów Bartosz Sobota,który latem SV Erlauf zmienił na TSU Hafnerbach zimą zdążył opuścić ten klub.
![]() |
| Patryk Janiczak |
Oprócz strzegomian niezbyt mile będą wspominać wiosenną inaugurację inne zespoły z okręgu wałbrzyskiego. Orzeł Ząbkowice uległ w Bogatyni Granicy 0:2, a Zjednoczeni Żarów (bez Wawrzyniaka w składzie i Felicha, który przeszedł do Witkowa) uległ w Mirsku Włókniarzowi 0:1.
We wrocławskiej okręgówce na ligowy debiut czeka Mateusz Gawlik. Co prawda zagrał w pucharowym meczu Wratislavii z MKS Oława, ale w dotychczasowym 2 meczach brał w nich udział w roli zmiennika.
| A.Moszyk w barwach ASKO |
Zimą klub zmienił weteran austriackich występów Bartosz Sobota,który latem SV Erlauf zmienił na TSU Hafnerbach zimą zdążył opuścić ten klub.
poniedziałek, 23 marca 2015
Andrzej Polak trenerem Swornicy Czarnowąsy
Wiosną 2014 roku drugoligowy Górnik Wałbrzych w popisowy sposób trwoni jesienną zaliczkę. Zamiast walki o awans drużyna zaczyna drżeć o ligowy byt. Funkcję pierwszego trenera przestaje pełnić Maciej Jaworski, a nowym szkoleniowcem zostaje Andrzej Polak - trener znany na Opolszczyźnie.
Odnosił sukcesy w Kluczborku, Opolu i Zdzieszowicach, by podjąć pracę przy Ratuszowej pożegnać się musiał z prowadzeniem trzecioligowej Swornicy Czarnowąsy. Przygoda w Wałbrzychu Polaka nie trwała długo. Najpierw udało się utrzymać zespół w drugiej lidze, a po letnich transferach wydawało się, że Górnik to drużyna, którą stać na miejsce w środkowej strefie tabeli. Co najmniej... Tymczasem rzeczywistość daleko odbiegała od oczekiwań i Andrzej Polak pożegnał się z Górnikiem.
Jesienią wrócił do Czarnowąsów, gdzie służył radą trenerowi Wojciechowi Ściśle. Zimą nastąpiła spodziewana roszada - Polak został trenerem, Ścisło jego grającym asystentem. W 20-drużynowej 3.lidze Swornica walczy o utrzymanie. W dotychczasowych wiosennych spotkaniach zespół prowadzony już oficjalnie przez Polaka wygrał w Ozimku z Małą Panwią 5:1, a w miniony weekend w derbowym pojedynku ograł Skalnik Gracze 1:0. Dotychczasowi przeciwnicy Swornicy zamykają ligową stawką bez większych szans na utrzymanie.
Za dwa tygodnie do Czarnowąsów przyjedzie Polonia Bytom, w której kadrze figuruje Kamil Mańkowski - ściągnięty przez Polaka do Górnika napastnik. W Wałbrzychu przebranżowił go jednak na pomocnika, który po rundzie jesiennej opuścił dolnośląskiego drugoligowca. Zimą próbował sił na testach w zespołach z pierwszej i drugiej ligi, a ostatecznie trafił do Polonii, gdzie nie dane mu było jeszcze zadebiutować. Póki co grywa w rezerwach bytomian grających w katowickiej okręgówce.
Odnosił sukcesy w Kluczborku, Opolu i Zdzieszowicach, by podjąć pracę przy Ratuszowej pożegnać się musiał z prowadzeniem trzecioligowej Swornicy Czarnowąsy. Przygoda w Wałbrzychu Polaka nie trwała długo. Najpierw udało się utrzymać zespół w drugiej lidze, a po letnich transferach wydawało się, że Górnik to drużyna, którą stać na miejsce w środkowej strefie tabeli. Co najmniej... Tymczasem rzeczywistość daleko odbiegała od oczekiwań i Andrzej Polak pożegnał się z Górnikiem.
Jesienią wrócił do Czarnowąsów, gdzie służył radą trenerowi Wojciechowi Ściśle. Zimą nastąpiła spodziewana roszada - Polak został trenerem, Ścisło jego grającym asystentem. W 20-drużynowej 3.lidze Swornica walczy o utrzymanie. W dotychczasowych wiosennych spotkaniach zespół prowadzony już oficjalnie przez Polaka wygrał w Ozimku z Małą Panwią 5:1, a w miniony weekend w derbowym pojedynku ograł Skalnik Gracze 1:0. Dotychczasowi przeciwnicy Swornicy zamykają ligową stawką bez większych szans na utrzymanie.
Za dwa tygodnie do Czarnowąsów przyjedzie Polonia Bytom, w której kadrze figuruje Kamil Mańkowski - ściągnięty przez Polaka do Górnika napastnik. W Wałbrzychu przebranżowił go jednak na pomocnika, który po rundzie jesiennej opuścił dolnośląskiego drugoligowca. Zimą próbował sił na testach w zespołach z pierwszej i drugiej ligi, a ostatecznie trafił do Polonii, gdzie nie dane mu było jeszcze zadebiutować. Póki co grywa w rezerwach bytomian grających w katowickiej okręgówce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





