niedziela, 11 marca 2018

Jedni grają, drudzy wspominają

Jeszcze stosunkowo niedawno pod Chełmcem kibice mogli pasjonować się rywalizacją drugoligowców. Na Ratuszową przyjeżdżały uznane w kraju ekipy, które obecnie myślami są przy walce o awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Kolorytu meczom dodawało towarzystwo zorganizowanych grup kibiców. Obecnie na szczeblu drugiej ligi występuje sporo drużyn, z którymi jeszcze 3-5 lat temu Górnik Wałbrzych rywalizował:
  • Błękitni Stargard zapamiętani zostali z półfinału PP w 2015, ale wciąż zespół trenuje Krzysztof Kapuściński, a na boisku biegają Pustelnik, Fadecki, Gutowski czy Magnuski;
  • Gryf Wejherowo dziś outsider, któremu, w przeciwieństwie do wałbrzyszan, udało się wrócić po spadku do 3.ligi, z niezmordowanym już 38-letnim Wiesławem Ferrą w bramce i kapitanem Piotrem Kołcem;
  • Legionovia Legionowo, gdzie jesienią Mirosława Jabłońskiego zmienił Słoweniec Robert Pevnik, a największą gwiazdą jest znany z gry w Piaście Żmigród Grzegorz Mazurek;
  • MKS Kluczbork z wychowankiem Włókniarza Głuszyca Kacprem Majchrowskim w bramce;
  • ROW Rybnik, prowadzony przez duet trenerski Marek Koniarek - Roland Buchała, który nie tak dawno jeszcze występował w Ruchu Zdzieszowice;
  • Rozwój Katowice, któremu utrzymanie ma zapewnić ściągnięcie doświadczonych Wróbla i Seweryna Garncarczyka;
  • Siarka Tarnobrzeg z Dawidem Kubowiczem;
  • Stal Stalowa Wola, która podobnie jak tarnobrzeżanie mocno stawiają na młodzieżowców;
  • Warta Poznań, której kapitanem jest znany z Jaroty Jarocin Bartosz Kieliba;
  • Wisła Puławy, ponownie prowadzona przez Ukraińca  Bohdana Bławackija;
  • Znicz Pruszków, w kadrze którego nie ma już żadnego zawodnika sprzed 3 lat, gdy grał z Górnikiem Wałbrzych...
  • Zamiast zaplanowanych 2  kolejek, czyli 18 spotkań, rozegrano w marcu zaledwie cztery, bowiem resztę odwołano z powodu złych stanów boisk. Rewelacyjnie spisujący się beniaminkowie z Jastrzęba i Łodzi utrzymały swoje awansowe lokaty, a na trzecie miejsce, kosztem niegrającej Warty Poznań, wskoczył Radomiak trenowany przez Jerzego Cyraka.
    W 3.lidze Górnik Wałbrzych występował jeszcze w ubiegłym sezonie, więc większość ekip z grupy III jest doskonale znana kibicom. W bieżącym sezonie niespodziewanie jesień należała do Skry Częstochowa, która doznała zaledwie jednej porażki. Zimą doszło jednak do kluczowej straty - trener Jakub Dziółka dołączył do sztabu szkoleniowego GKS Katowice. Mimo zmiany szkoleniowca pod Jasną Górą głośno pisano i mówiono o awansie. O tym, że nie będzie łatwo przekonała już premierowa kolejka w 2018 roku, po której Skra straciła fotel lidera. W Legnicy częstochowianie przegrali z rezerwami Miedzi 1:3. Usprawiedliwieniem może być skład rezerw, gdzie zagrało kilku zawodników z I zespołu z Brazylijczykiem Deleu na czele. Z tego też powodu wałbrzyszanin Sebastian Surmaj pojawił się na boisku dopiero po przerwie, ale miał swój współudział przy trzecim golu.
    O wiele lepiej wygląda sytuacja Dominika Bronisławskiego w Stali Brzeg, która zimowała na drugim miejscu, a rewanże rozpoczęła od hitowego meczu we Wrocławiu z trzecią w tabeli Ślęzą. Dominik zimą w 9 sparingach aż 5-krotnie wpisywał się na listę strzelców, a skuteczność potwierdził w meczu z wrocławianami, gdzie był jednym z architektów bezcennej wygranej 3:2 okraszając przy tym swój występ bramką. W Brzegu zimą ściągnęli skutecznego Celucha z Piasta Żmigrodu, Cieślika z Miedzi II, czy Zarembę z Kotwicy Kołobrzeg, a znanego z gry w drugoligowej Puszczy Niepołomice czy Polonii Bytom.
    Dominik Radziemski
    [foto:e-legnickie.pl]
    Mimo porażki ze Stalą na pewno sporo do powiedzenia  w walce o 2.ligę będzie miała Ślęza, która obecnie traci do duetu Stal-Skra 3 punkty. Drużyna doskonale znanych pod Chełmcem trenera Grzegorza Kowalskiego i Kamila Mańkowskiego wiosną będzie nadal liczyć na Macieja Firleja, który z 13 trafieniami wraz z Jarką przewodzi najskuteczniejszym w grupie III. Zimą bawił na zgrupowaniu Górnika Zabrze, pokazał się z dobrej strony, ale przez nieporozumienia działaczy do transferu nie doszło.
    Mocnym graczem o drugą ligę będzie KS Polkowice, które po potknięciu Skry traci do liderów 6 oczek. W sobotę o sile polkowiczan przekonała się Unia Turza Śląska, która przegrała aż 0:6. Udany ligowy debiut w nowych barwach zanotował Dominik Radziemski.
    Jedyny, a zarazem najwyżej grający przedstawiciel okręgu wałbrzyskiego, czyli Lechia Dzierżoniów rozpoczęła od falstartu. Domowa porażka z rezerwami Zagłębia Lubin może być do przełknięcia,ale rozmiary i zaprezentowany styl już musi martwić. Goście przyjechali praktycznie wzmocnieni jedynie Łukaszem Monetą (2 gole) i pozyskanym zimą Rafałem Pietrzakiem (1 gol), a mimo to łatwo ograli gospodarzy 4:1. Czwarte trafienie było autorstwa wałbrzyszanina Pawła Żyry. 20-letni pomocnik zanotował tym samym już piąte trafienie w tym sezonie, a warto zaznaczyć, że w tym roku kalendarzowym regularnie powoływany jest do kadry meczowej I drużyny.
    W Dzierżoniowie w Zagłębiu II zagrał drugi z wychowanków Górnika Wałbrzych Dawid Pakulski, którego pod koniec meczu zmienił Marcin Gołębiowski. Zabrakło natomiast miejsca dla najmłodszego z wałbrzyszan, którzy jesienią w lubińskim zespole zagrali w 3.lidze, czyli Dominika Więcka. Zagłębie II jesienią mocno rozczarowało i komplet punktów w Dzierżoniowie pozwolił odskoczyć od strefy spadkowej.
    Duet wałbrzyszan: Pakulski (nr 13) i Żyra (nr 16) w meczu
    Zagłębia II w Dzierżoniowie.
    Lechia z kolei zimą pożegnała m.in. Rzeczyckiego (Nysa Kłodzko), Ukraińca Taranenko (Resovia), Maciejewski (Orzeł Ząbkowice), Pałysa (Zachód Sobótka), Maśleja (Odra Ścinawa) oraz duet Domaradzki - Krupnik, który wrócił do AKS Strzegom. W ich miejsce pozyskano z 4.ligi Kamila Lechockiego (Bielawianka) i Pawła Juźwika (Włókniarz Mirsk), z Gromu Witków wypożyczono Jakuba Smutka, a z drużyny juniorów Miedzi Kacpra Izydorskiego. Personalnie może nie wygląda to za ciekawie, ale trzon zespołu pozostał, a trener Zbigniew Soczewski wielokrotnie udowodnił, że potrafi zbudować ciekawy zespół z młodych, anonimowych zawodników. Ponadto Lechia ma sporą przewagę nad strefą spadkową, której zazdrości Piast Żmigród,który po ewentualnej degradacji dołączyłby do grupy wschodniej 4.ligi. Zimą trener Kamil Socha przeprowadził kolejne wietrzenie szatni, którego ofiarą został skuteczny w ubiegłym roku (17 trafień) Damian Celuch, a także Egipcjanin Luka czy Brazylijczyk Bruno. W ich miejsce przyszli młodzi zawodnicy Zagłębia Sosnowiec Kieca i Mozler, a także znany z gry w Stilonie i Falubazie Michał Chyrek.
    Zimą sporo mówiło się o jakościowym skoku Falubazu, gdzie władzę przejęli dotychczasowi decydenci żużlowców,ale oprócz zmiany trenera i pozyskania doświadczonego Okińczyca niewiele ciekawego się działo. Póki co Falubaz rewanże rozpoczął od gładkiej porażki w Zdzieszowicach 0:3. W Ruchu z kolei uradował ten komplet punktów, zwłaszcza po nieudanej jesieni, gdzie głową za kiepskie wyniki zapłacił trener Andrzej Polak.
    Los Polonii Głubczyce jest już przesądzony, a dwóch kolejnych spadkowiczów poznamy dopiero w czerwcu.
    W innych grupach również nie zabraknie emocji. W gr.I Widzew Łódź pod wodzą Franciszka Smudy już po pierwszej kolejce wskoczył na fotel lidera po niespodziewanym remisie Sokoła Aleksandrów Łódzki z Turem Bielsk Podlaski. W stołecznej Polonii rehabilituje się Michał Oświęcimka, który jeszcze nie wrócił do treningów z pełnym obciążeniem.
    W grupie II rozpoczęcie rundy rewanżowej przyniósł rekord frekwencji w tym sezonie. 3200 w Kaliszu oglądało zwycięstwo KKS nad Bałtykiem 2:1, a głównym powodem zainteresowania było otwarcie nowego stadionu w Kaliszu. Lider z Torunia, jak i wicelider Świt Skolwin pauzowali, więc różnica pomiędzy pierwszą a czwartą drużyną wynosi raptem 3 punkty! W Elanie na pełnych obrotach gra już Damian Lenkiewicz, który jesienią leczył uraz.
    W grupie IV tylko kataklizm przeszkodziłby w awansie Motoru Lublin. Wałbrzyskim łącznikiem w tym regionie jest obrońca Orląt Radzyń Podlaski Krystian Stolarczyk oraz nowy szkoleniowiec MKS Trzebinia Jerzy Kowalik. Były znakomity skrzydłowy pierwszoligowego Górnika Wałbrzych jako trener z powodzeniem prowadził Wisłę Kraków, gdzie również był asystentem Wojciecha Łazarka, Franciszka Smudy i Henryka Kasperczaka. Pracował również w Górniku Wieliczka, Hutniku Kraków, Kmicie Zabierzów, Zagłębiu Sosnowiec, Polonii Warszawa, Nidzie Pińczów, Kolejarzu Stróże, a ostatnio w czwartoligowej Pcimance Pcim. Póki co, na ligowy debiut w Trzebini musi poczekać, bo z zaplanowanych meczów 18.kolejki rozegrano zaledwie jeden.

    środa, 7 marca 2018

    Koniec sparingów Górnika

    Wałbrzyski czwartoligowiec zakończył etap przygotowań do rundy wiosennej sezonu 2017/18. Za tydzień pucharowy pojedynek w Świdnicy z Polonią/Stalą, a za dwa tygodnie pierwsze ligowe spotkanie z Orłem Ząbkowice.
    Duet trenerski Maciej Jaworski - Ryszard Mordak zimą nie miał zbytniego komfortu. Podczas blisko dwumiesięcznego okresu przygotowawczego zamiast zgrywać poszczególne formacje, doskonalić schematy, największym wyzwaniem było sklecenie kadry na najbliższe miesiące. Po jesieni wiadomo było, że brakuje napastnika, przydałyby się wzmocnienia rywalizacji praktycznie w każdej formacji. Ale też wiadomo w jakiej rzeczywistości ekonomicznej funkcjonuje zarząd klubu, którego oferty nie są konkurencyjne dla wymagających finansowo kandydatów do gry. Dlatego nadchodzącą co najmniej jedną rundę wałbrzyscy kibice muszą traktować jako okres przejściowy. Oby nie trwał on długo.
    W rundzie jesiennej w czwartoligowym Górniku wystąpiło łącznie 18 zawodników, a 4 pozostałych (w tym trójka młodych bramkarzy) figurowała w meczowych protokołach. W marcu ze wspomnianej grupy nie zobaczymy aż 6 zawodników:
    Marcin Gawlik i Damian Migalski przeszli do czwartoligowego Apisu Jędrzychowice, młody bramkarz (3-krotnie jesienią rezerwowy) Marcin Malczewski wypożyczony został do Górnika Boguszów-Gorce, treningów nie kontynuowali Artur Słapek, Kacper Niemczyk, Paweł Tobiasz. Na chwilę obecną można spodziewać się, że defensywę uzupełni powrót Adriana Mrowca, który jesienią brylował w B klasie, a w linii pomocy rozbijać ataki będzie Kamil Drąg. Drąg nie jest anonimową postacią pod Chełmcem, bo 26-letni pomocnik grał w juniorach Górnika, a w seniorach grał w MKS Szczawno Zdrój, skąd trafił (wraz ze Słapkiem) do Victorii Świebodzice, a ostatnie półtora sezonu spędził w Karolinie Jaworzyna Śląska.
    Na Ratuszową trafi również przedstawiciel najliczniejszej obecnie futbolowej rodziny (i nie chodzi tu o Michalaków), czyli Wroczyńskich. Pozostaje jedynie pytanie czy zawodnik grający co najwyżej w A klasie da sobie radę dwa szczeble wyżej? Ale skoro najskuteczniejszym snajperem Nysy Kłodzko jest Grzegorz Dereń,który również trafił z siódmej ligi, to czemu nie ma się udać w Wałbrzychu z Mateuszem Wroczyńskim?
    Łukasz Samiec
    [foto:walbrzych24.com]
    W ostatnich sparingach w linii obrony mogliśmy oglądać również 31-letniego Łukasza Samca, znanego z gry w Zdroju Jedlina Zdrój, a wcześniej w Gwarku Wałbrzych oraz o 10 lat młodszego Dawida Maruta z Górnika Boguszów-Gorce.
    Redaktor Bogdan Skiba odnotował 3 transfery, a trzecim "nowym" zawodnikiem jest wg niego Wojciech Błażyński, który przecież jesienią trzykrotnie pojawił się na czwartoligowych boiskach...
    Czy jest to koniec transferów? Niekoniecznie, być może wiosenną kadrę ktoś jeszcze uzupełni, ale trudno spodziewać się znanego nazwiska. Wdrożony plan oszczędnościowy mocno ogranicza pole manewru. W ciągu dwóch miesięcy w składzie Górnika na treningach, jak i w meczach oglądaliśmy też innych zawodników. Najbardziej znanym nazwiskiem jest Marcin Traczykowski, który ostatecznie zakotwiczył w Świdnicy. Z tego też powodu najbliższy pucharowy mecz będzie miał dodatkowy smaczek.
    Wyniki sparingów nie mają większego znaczenia, choć kibice w Wałbrzychu pamiętają nie tak odległą wizytę Cracovii z Bartoszem Kapustką, która musiała uznać wyższość trzecioligowego wówczas Górnika. W kończącym się okresie przygotowawczym zespół rozegrał 8 meczów ani razu nie remisując. 4 porażki to wyniki rywalizacji z zespołami wyżej notowanymi - dwie z trzecioligowcami i dwie z najlepszymi drużynami grupy zachodniej 4.ligi. Nie doszedł do skutku mecz z Karoliną Jaworzyna Śląska w zamian drużyna grała z przedstawicielem wałbrzyskiej okręgówki. A oto komplet zimowych sparingów:
    GKS Wikielec 1:3 (gol: Marcin Smoczyk)
    Lechia Dzierżoniów 0:2
    Górnik Boguszów-Gorce 3:1 (Denis Dec, Piotr Rojek, Kamil Wiśniewski)
    Olimpia Kamienna Góra 5:0 (Miłosz Rodziewicz 2, testowany 2, Denis Dec)
    MKS Szczawno Zdrój 3:0 (Damian Chajewski, Denis Dec, Mateusz Sobiesierski)
    Apis Jędrzychowice 2:3 (Mateusz Sobiesierski, Adrian Woźniczka samobójcza)
    Slavia Hradec Kralove 5:0 (Damian Bogacz 2, Jan Rytko, Marcin Smoczyk, Damian Chajewski)
    AKS Strzegom 0:3.
    Obiektywnie oceniając rywali, nad którymi wałbrzyszanie odnieśli zwycięstwa, nie byli zbytnio wymagającymi przeciwnikami. Mecze nie odkryły nowego egzekutora, więc należy się spodziewać, że kibice będą liczyć na skuteczność w ataku Mateusza Sobiesierskiego lub Denisa Deca.
    Marcin Traczykowski zimowe treningi rozpoczął
    z Górnikiem Wałbrzych, ale później kontynuował
    je w Świdnicy
    Kolejne przewietrzenie kadry Górnika Wałbrzych powoduje, że ewentualne miejsce w okolicach 5-6 będzie nie tyle odzwierciedleniem stanu posiadania, ale i sukcesem. W większości klubów czwartoligowych dochodziło do praktycznie kosmetycznych zmian personalnych. Nie ma co oczekiwać zachwiania w formie czołowych drużyn - o prymat w grupie wschodniej będą walczyć Foto-Higiena Gać z rezerwami Śląska Wrocław. Ambitne plany ma Sokół Marcinkowice, gdzie trafił najlepszy zawodnik Piasta Żerniki Mateusz Magusiak, a zimą skutecznością imponował Tomasz Rudolf. Atak Orła Ząbkowice wzmocnił powracający po kontuzji i kilkunastomiesięcznej przerwie Łukasz Maciejewski, który w ciągu 6 lat gry w Lechii Dzierżoniów strzelił 39 w 156 trzecioligowych meczach. Bielawianka sięgnęła po Łukasza Wiącka z Nysy Kłodzko - wyróżniającego się jesienią 21-latka, którego gol rozstrzygnął jesienią o jedynej domowej porażce bielawian. Z kolei beniaminek z Kłodzka wzmocnił kadrę o Wojciecha Rzeczyckiego z Lechii Dzierżoniów i skutecznego Ukraińca z Piasta Nowa Ruda Aleksij Fatyanova, choć z drugiej strony zabraknie Mikołaja Łazarowicza, który popisał się hat-trickiem w szalonym meczu z Górnikiem Wałbrzych (5:3). Zimą do wyższej ligi trafili Mateusz Grabowski (powrót z wypożyczenia z Piasta Żerniki do Ślęzy Wrocław) i Kamil Lechocki (z Bielawianki do Lechii Dzierżoniów). Niewykluczone, że nowy szkoleniowiec I drużyny Śląska będzie korzystał z większej ilości młodych zawodników rezerw, a jesienią zadebiutowali Konrad Poprawa, Mathieu Scalet i Sebastian Bergier.
    Ze zmian barw klubowych dotyczących byłych zawodników klubów z Wałbrzycha, to oprócz wspomnianych transferów Rzeczyckiego i Traczykowskiego drużynę zmienił bramkarz Gracjan Błaszczyk, który MKP Wołów zamienił na Foto-Higienę Gać.
    Nie zanosi się póki co, na szalony wiosenny zryw drużyn z dołu tabeli. O ile grająca młodzieżą Pogoń Oleśnica można podejrzewać o sprawienie niespodzianek w pojedynczych meczach, to w czarnych kolorach rysuje się najbliższa przyszłość Karoliny Jaworzyna Śląska. Z zespołu nie tylko poodchodziło kilku podstawowych zawodników, ale w sparingach górą byli głównie rywale, a do Wałbrzycha Tomaszowi Idziakowi nie udało się zebrać nawet chętnych do rozegrania meczu.
    W najbliższy weekend ostatnie sparingi oraz pucharowe spotkania z udziałem trójki czwartoligowców: w Świdnicy (Polonia/Stal - Górnik) oraz w Środzie Śląskiej (Mechanik Brzezina - Sokół Marcinkowice).

    sobota, 3 marca 2018

    Ruszyła Nice 1.liga

    W pierwszy marcowy piątkowy wieczór ruszyły rozgrywki Nice 1.liga. Ponad 2,5 tysiąca zmarzniętych kibiców na legnickich trybunach i o wiele więcej przed telewizorami oglądali hitowo zapowiadający się mecz czwartej Miedzi z drugą Odrą Opole. W popularnej Miedziance nie ukrywają, że interesuje ich awans. Mimo tylko 4 jesiennych porażek największa ilość remisów w lidze (7) spowodowała, że rok kończyli poza czołową trójką. W zespole Dominika Nowaka przeprowadzono ciekawe transfery - wrócił syn marnotrawny w osobie Fina Petteri Forsella, podpisano kontrakt z niechcianym w Cracovii doświadczonym Brazylijczykiem Deleu oraz blisko 34-letnim Mateuszem Piątkowskim. Wychowanek Orła Piława Dolna przed 4 laty zanotował kapitalną rundę w Jagiellonii Białystok (12 bramek jesienią'14), ale że nie chciał przedłużyć kończącej się umowy z klubem, zaczął dostawać mniej szans. Po niezbyt udanej przygodzie na Cyprze wrócił do Polski, gdzie w minionym roku prezentował barwy Wisły Płock. 5 goli w ciągu roku na pewno nie dało satysfakcji zarówno decydentom Nafciarzy ani samemu Mateuszowi. Zimą spekulowano, gdzie trafi, ale głównym argumentem na nie były ponoć wysokie wymagania finansowe napastnika. Z tego też powodu nie trafił m.in. do Odry Opole, którą w piątek dwukrotnie Piątkowski skaleczył.
    Michał Bartkowiak odbiera stypendium sportowe z rąk
    prezydenta Legnicy Tadeusza Krzakowskiego. Jego
    koledzy z Wałbrzycha w tym roku w ogóle ich nie otrzymają.
    [foto:miedzlegnica.eu]
    W Miedzi oprócz wspomnianego Piątka w I zespole figuruje dwóch zawodników pochodzących z okręgu wałbrzyskiego.  Michała Bartkowiaka zabrakło w meczu z Odrą - jesienią doznał kontuzji, zimą wznowił treningu, brał udział w sparingach, gdzie również doznał urazu, a trener Nowak uznał, że jeszcze nie jest gotowy, by pomóc drużynie w lidze. Bartkowiakowi w czerwcu kończy się umowa i wiosenna runda będzie decydująca dla jego przyszłości. Jest to również jego ostatnia runda ze statusem młodzieżowca, a w Miedzi wczoraj pokazało się 3 młodych graczy:Mystkowski, Purzycki i Idzik. Zadanie przed Michałem więc bardzo trudne. 28-letni Paweł Zieliński, wychowanek Orła Ząbkowice, nigdy nie wyjdzie z cienia słynnego, młodszego brata Piotra. Po 3,5 letniej grze w Śląsku gra od lipca w Miedzi, ale nie ma mocnej pozycji - występ przeciwko Odrze zawdzięcza niedyspozycji Bartczaka oraz Deleu.
    Miedź Legnica zarówno organizacyjnie, jak i sportowo jest już gotowa do gry w ekstraklasie.Wg Przeglądu Sportowego operuje budżetem sięgającym 8 milionów - najwyższym po Ruchu Chorzów (12 mln) w lidze, dla przykładu Chrobry - 4, a najmniejszy należy do Puszczy Niepołomice (2,5 mln). Wg fachowców, ekspertów walka o dwa miejsca rozstrzygnie się pomiędzy trójką Chojniczanka-Raków-Miedź.
    Chojnice i Częstochowa są doskonale znane wałbrzyskim kibicom, którzy pamiętają drugoligowe jeszcze boje z Górnikiem Wałbrzych. W kadrze Chojniczanki jedynie Tomasz Mikołajczyk pamięta drugoligową młóckę, ale w Rakowie jest kilku zawodników (Kos, Góra), którzy stoją przed szansą awansu do ekstraklasy. No i jest najlepszy asystent ligi Rafał Figiel (8 otwierających podań - wg Przeglądu Sportowego). Wszystko jednak zweryfikuje boisko.
    Przed startem sezonu dziennikarze przygotowują dla kibiców Skarby Kibica. Oprócz składów, transferów przyciągnąć chcą nie tylko formą graficzną, ale i ciekawostkami.
    Wiosną wg Przeglądu Sportowego najcenniejszą podstawową jedenastką (na podstawie wyceny portalu transfermarkt) dysponować będzie Stal Mielec (w tabeli 5)- 8,56 mln, Zagłębie Sosnowiec (8) - 7,45 mln, Raków Częstochowa (4)-7,33 mln, GKS Katowice (7) - 7,25 mln, a najmniej efektowną "11" dysponuje Górnik Łęczna (17) - 3,88 mln. Wysokie wyceny spowodowane są transferami zawodników w dużej mierze przeszacowanych. Wg Przeglądu Sportowego najcenniejszym graczem jest nowy pomocnik Zagłębia Sosnowiec, powracający z greckiego Apollonu Smyrnis Bartłomiej Babiarz -1,47 mln złotych. Portal transfermarkt już zweryfikował jego wycenę wyżej ceniąc napastnika GKS Słoweńca Dalibora Volasa i pomocnika Stali Mielec Chorwata Josipa Soljica - 1,26 mln (300 tys. €). A jak wyceniani są byli zawodnicy Górnika Wałbrzych?
    Michał Bartkowiak - 150 tys. € (ok. 625 tys.PLN)
    Rafał Figiel, Paweł Oleksy i Miłosz Trojak -125 tys. € (ok. 520 tys.PLN)
    Marcin Orłowski -100 tys. € (ok. 420 tys.PLN)
    Bartosz Biel, Tomasz Wepa - 75 tys. € (ok. 315 tys. PLN).
    Również na 125 tys. € wyceniany jest wychowanek Zjednoczonych Żarów, a później gracz m.in. Lechii Dzierżoniów 20-letni Patryk Klimala. Wypożyczony do końca sezonu z Jagiellonii Białystok napastnik jesienią zdobył 5 bramek dla Wigier Suwałki.
    Mateusz Krawiec na treningu Bytovii
    [foto:drutex-bytovia.pl]
    W podstawowych jedenastkach Przegląd Sportowy widzi Figla (również jako gwiazdę zespołu), Oleksego, Orłowskiego i Trojaka. Nie znalazł uznania Wepa - pierwszy kapitan Odry. Całkiem inną wizję mają dziennikarze Piłki Nożnej, którzy do podstawowych jedenastek desygnowaliby nie tylko wymienionych wcześniej graczy, ale i Wepę oraz Biela. A propos tego ostatniego - w połowie lutego wydawało się, że do Bartka dołączy kolejny wałbrzyszanin. W kilku treningach brał udział Mateusz Krawiec, który jesienią grał w SpVgg Hankofen-Hailing i w 19 meczach strzelił 6 bramek. Sztab szkoleniowy bardzo szybko zrezygnował z jego usług. 
    Zimą umowy ze swoimi obecnymi drużynami przedłużyli Marcin Orłowski (do czerwca 2020) i Rafał Figiel (do czerwca 2019). O sytuacji Bartkowiak już było, z końcem czerwca kończą się umowy Biela z Bytovią, Oleksego z Podbeskidziem, z kolei Miłosz Trojak i Tomasz Wepa mają kontrakty do końca następnego sezonu. 
    Zimowe transfery wzmocniły konkurencję dla byłych wałbrzyszan. W Ruchu miejsce w środku pola Trojak w sparingach zajmował głównie w końcowej fazie,  Orłowskiemu zakontraktowano Krzysztofa Drzazgę, którzy rywalizować będą z byłym kadrowiczem Dawidem Nowakiem o jedno miejsce w ataku. Jesienią lidze górą był Orzeł, a w zimowych sparingach (zaledwie 10 goli w 9 meczach) trio strzeliło raptem 4 goli, z czego połowę wspomniany Nowak. Z kolei Bartosz Biel na 10 meczów zagrał w 8, ale za to w żadnym od pierwszego gwizdka arbitra.
    Miejmy nadzieje, że zawodnicy unikną kontuzji, będą regularnie grać, ich drużyny osiągną zakładane przed rundą cele. 

    poniedziałek, 26 lutego 2018

    Dawid Pakulski debiutuje w ekstraklasie

    Piątek 23 lutego 2018 roku. Data meczu Zagłębia KGHM Lubin z Arką Gdynia długo zostanie pewnie zapamiętana przez Dawida Pakulskiego. Wałbrzyszanin po raz pierwszy w swojej karierze nie tylko załapał się do meczowej kadry najwyższego szczebla rozgrywek, ale wszedł również na boisko. Dwudziestolatek co prawda debiut w I zespole lubinian zaliczył w listopadzie, ale było to spotkanie pucharowe, po 3 miesiącach przyszedł czas na ligę.
    Wielka chwila dla Dawida Pakulskiego - debiut
    w ekstraklasie [foto:zaglebie.com]
    Zagłębie tegoroczne mecze zaczęło najgorzej jak się dało - od dwóch porażek. 2:3 z Legią i 0:2 w Płocku z Wisłą oznaczało, że podopieczni Mariusza Lewandowskiego niebezpiecznie osunęli się poza czołową ósemkę. Mecz z Arką Gdynia miał być przełamaniem, pierwszym spotkaniem, które przyniosą punkty. Bezbramkowy remis nie mógł zadowolić żadnej z drużyn, ale bardziej rozczarowani są gospodarze, którzy mieli więcej sytuacji do zdobycia bramki. Zagłębie mecz rozpoczęło z dwoma wychowankami Górnika Wałbrzych na ławce rezerwowych - obok Dawida Pakulskiego siedział Paweł Żyra, który w poprzednich dwóch meczach pojawiał się w końcowych minutach.
    Boiskowy zegar wskazywał 89.minutę, gdy najlepszy zawodnik na boisku Filip Starzyński opuszczał murawę, a w jego miejsce wchodził Dawid Pakulski. Czemu Starzyński był najlepszy? Pokazuje to InStat Index, czyli algorytm parametrów precyzyjnie obliczający ile zawodnik dał swojej drużynie na boisku. Starzyński miał najwięcej podań celnych, kluczowych i wykręcił indeks 291. Dawid dzięki doliczonym 4 minutom zaliczył pięciominutowy debiut, który nie pozwolił jednak uzyskać nawet punktu InStat Index. Statystycy zauważyli, że w ciągu pobytu na boisku raz walczył w powietrzu i przegrał ten pojedynek.
    Dzień później o wiele lepiej zaprezentował się inny wałbrzyszanin grający w ekstraklasie. Igor Łasicki w Szczecinie po raz 18.pojawił się na boisku ekstraklasy i w 58.minucie wyrównując stan meczu na 1:1 strzelił swoją drugą bramkę w sezonie. Ostatecznie Pogoń jednak wygrała 2:1, czym spowodowała, że Wisła Płock spadła na 7.miejsce tuż nad Zagłębiem.
    Łasicki skompletował InStat Index na poziomie 241 - tylko 3 płocczan zaprezentowało się lepiej. Ale biorąc pod uwagę oddane strzały to Igor był najefektywniejszy ze wszystkich zawodników meczu!
    W ciągu 96 minut meczu z Pogonią Łasicki strzelił jedną bramkę, oddał 3 strzały (w tym dwa celne), dwa razy sfaulował, a raz był faulowany, na 25 podań aż 20 (80%- drugi wynik w Wiśle) dotarły do adresata, wygrał 12 z 26 pojedynków (8/16 w powietrzu), 2 udane próby (na 4) odbioru, 5 strat piłki i 8 przechwytów.

    niedziela, 25 lutego 2018

    Czeski mecz - z kim zagrał Górnik Wałbrzych?

    Wałbrzych od kilku lat kojarzony jest z tajemnicą Złotego Pociągu. Jak się okazuje w mieście pod Chełmcem zagadki zdarzyć się mogą w zdarzeniach jak najbardziej aktualnych.
    Towarzyskie spotkania ligowców z ulicy Ratuszowej z drużynami z Czech mają kilkunastoletnią tradycję. Pierwsze kontakty zawdzięczają Leszkowi Walencikowi, byłemu piłkarzowi Górnika, który osiedlił się za południową granicą i dzięki jego inicjatywie doszło we wrześniu 2005 roku na Stadionie 1000-lecia do towarzyskiego spotkania Górnika/Zagłębia z TJ  Dvůr Králové. Mecz zakończył się remisem 2:2. A potem już kolej na występy wałbrzyszan z czeskimi ekipami:
    2006 Kolin, TJ Dvůr Králové 3:4
    2008 Nachod,  FK Náchod-Deštné 0:3
    2010 Świeradów Zdrój, Podještědský F.C. Český Dub 2:3
    2010 Świeradów Zdrój, SK Semily Desna 0:0
    2010 Hlavice, SK Hlavice 2:3
    2011 Trutnov, FK Trutnov 3:1
    2012 Jablonec, FK Baumit II Jablonec 3:1
    2017 Trutnov, MFK Trutnov 4:1
    2017 Wałbrzych, Olympia Hradec Králové 2:3.
    W planie tegorocznych zimowych przygotowań Górnika Wałbrzych pojawił się kolejny rywal z Czech. Klub enigmatycznie podał Hradec Králové, dając dziennikarzom dowolność interpretacji.  I tak w zestawieniach zimowych sparingpartnerów pisano jedynie nazwę czeskiego miasta...
    W blisko stutysięcznym mieście jest nieco więcej niż jeden klub piłkarski. Najłatwiej było dziennikarzom przypisać rolę sparingpartnera FC Hradec Králové - reprezentacyjnego klubu miasta. A w mieście funkcjonuje w piłce nożnej jeszcze FC Olympia, z którą Górnik sparował w ubiegłym roku, a także FC Slavia, FK Novy Hradec Králové, TJ Lokomotiva,TJ Sokol Malšova Lhota,TJ SOKOL Malšovice,TJ Sokol Trebeš...
    Inna sprawa, że wałbrzyszanom trudno było określić obecny status FC Hradec Králové:
    Z grafiki wynika, że prawdziwą ligę w której grają piłkarze FCHK jest niebranżowy, czyli nie piszący tylko o sporcie, portal Wałbrzych Dla Was Info. Czesi w czerwcu opuścili najwyższy szczebel rozgrywkowy (1. Fotbalová liga), a po jesieni na jego zapleczu (Fotbalová národní liga) zajmują dopiero 10.miejsce mając 8 punktów straty do okupującego drugą lokatę zespołu FK Třinec. W najbliższy weekend rozgrywki wznowią wyjazdowym meczem w Pardubicach, a zimą wśród sparingpartnerów mieli również legnicką Miedź. W lutowym meczu lepsi okazali się Polacy 2:0 po twardym boju. 
    Biorąc pod uwagę tok rozumowania redaktora Bogdana Skiby, który w ciągu kilku godzin potrafi zmienić klasę rozgrywkową czeskiego zespołu (patrz grafika) i odważnie wygłasza osąd, że wygląda na to, że polska liga jest mocniejsza niż u naszych południowych sąsiadów, to po wygranej Górnika 5:0 można by zaryzykować, że jest on lepszy od występującej 3 klasy rozgrywkowe wyżej Miedź.
    Problem w tym, że podopieczni Macieja Jaworskiego w sobotnie popołudnie nie zagrali z FC Hradec Králové.
    Ani z pierwszym zespołem, ani też z jego rezerwami (jak próbuje zgadywać portal jg24.pl).
    [foto:walbrzych24.com]
    Górnik Wałbrzych ograł bowiem w sparingu FC Slavia Hradec Králové, gdzie obecnie działa Leszek Walencik - ten sam dzięki, któremu pod Chełmcem mogliśmy oglądać czeskich futbolistów 13 lat temu...
    FC Slavia gra, podobnie jak Górnik, na piątym szczeblu rozgrywkowym. W Czechach regionalne rozgrywki zwane Krajské přebory składa się z 14 lig, przypisanych dla poszczególnego regionu. Královéhradecký krajský přebor, czyli regionalna liga karlowarska, póki co przebiega pod dyktando zespołu FK Nachod (15 meczów 13 zwycięstw i 2 porażki), a Slavia jest dopiero dziesiąta i ma 17 punktów straty do lidera.
    O tym, że w sobotę grała Slavia, a nie inny zespół z Hradca Králové potwierdza zdjęcie z relacji Bartłomieja Nowaka z walbrzych24.com, który również błędnie przypisał wałbrzyszanom rywala. Charakterystyczne biało-czerwone stroje Slavii są bliźniaczo podobne do praskiej imienniczki, która swego czasu była bardzo popularna w Wałbrzychu ze względu na przyjaźń kibiców Górnika i Slavii.
    Wałbrzyski Górnik po raz kolejny skompromitował się, tym razem podając błędną nazwę rywala. Wałbrzyscy dziennikarze, którzy dali się wprowadzić w błąd, nie tylko nie zweryfikowali rywala, ale błędnie przypisywali mu różną przynależność ligową.

    wtorek, 20 lutego 2018

    Miesiąc do ligi, Górnik wciąż niewiadomą

    Na początku października w Bielawie wałbrzyski Górnik przegrał z gospodarzami 0:1, przez co wyleciał kosztem właśnie Bielawianki poza czwartoligowe ligowe podium. Być może był to moment zwrotny w jesiennej kampanii wałbrzyszan, ale na pewno skład biało-niebieskich z tej rywalizacji jest symboliczny w świetle obecnej sytuacji kadrowej.
    Trener Maciej Jaworski wówczas postawił na następujący skład (patrz grafika).
    Na chwilę obecną nie ma praktycznie połowy z przedstawionego zestawienia! Już latem, przed startem sezonem doszło do małej rewolucji, gdzie praktycznie połowa nazwisk z podstawowej jedenastki sezonu 2016/17 zmieniła barwy klubowe. Teraz w zimowych sparingach nie ma praktycznie czterech - pięciu z jesiennego podstawowego składu!
    W takich realiach personalnych duet szkoleniowy Jaworski - Mordak próbuje zbudować wersję przejściową Górnika Wałbrzych. Kłopoty finansowe, a co za tym idzie organizacyjne powodują, że kibice muszą zapomnieć o przedsezonowych obietnicach walki o awans. Boisko zweryfikowało nadzieje na nawiązanie równorzędnej walki, a zimą okazuje się, że personalnie zespół w rewanżach nie będzie wyglądał lepiej niż jesienią. Co jednak nie znaczy, że wyniki będą gorsze.
    Zarząd klubu po wprowadzeniu planu naprawczego systematycznie zmniejsza długi poprzedników, co jednak powoduje, że Górnika nie stać na płacenie godziwych pieniędzy na poziomie czwartoligowym. Więcej na pewno zarząd sobie obiecywał po inicjatywie Klubu 100, która nie przynosi póki co takiego efektu jak w innych miastach. Wiele do życzenia pozostawia marketing, dzięki któremu można by podreperować pogarszający się przez kiepskie wyniki wizerunek, który niezbędny jest przy przyciąganiu ewentualnych sponsorów.
    Z jesiennej kadry Maciej Jaworski i Ryszard Mordak nie będą jesienią mogli liczyć na duet Gawlik - Migalski, który w sobotę wałbrzyscy kibice mogli oglądać w barwach Apisu Jędrzychowice. Zespół z nadgranicznej wsi nieopodal Zgorzelca, nie liczącej nawet tysiąca mieszkańców, stał się dla dwójki młodych wałbrzyszan futbolową ziemią obiecaną. Jest to jednak znak obecnych czasów.
    Marcin Gawlik w koszulce Apisu
    W Apisie jest to czego nie ma pod Chełmcem - pieniądze. Są finanse, to i również są wyniki. W Jędrzychowicach latem sięgnięto po zawodników Miedzi Legnica, zespół okazał się najlepszy w grupie zachodniej i jeśli odeprze wiosenne ataki AKS Strzegom to najprawdopodobniej w czerwcu będzie się bił w barażach o 3.ligę. W sparingu z wciąż budującym skład Górnikiem Apis nie pokazał formy godnej przyszłego trzecioligowca. Oczywiście był to tylko sparing i do wyniku, stylu nie ma co przywiązywać większej wagi. Marcin Gawlik jesienią w Górniku dość długo szukał formy sprzed kontuzji, którą doznał w ubiegłym sezonie, jednak dość szybko przekonał do siebie szkoleniowców Apisu i grą w sobotnim sparingu udowodnił, że może być wyróżniającym się zawodnikiem lidera. Damian Migalski ma większy problem w nowym klubie - większa rywalizacja, co powoduje, że póki co w sparingach, w przeciwieństwie do Gawlika, nie występuje od 1.minuty. Miejmy nadzieje, że do waleczności podpartą szybkością Damian dorzuci wreszcie asysty i bramki, bowiem ich jemu brakuje, co obniża jego wartość jako zawodnika ofensywnego.
    Z jesiennej kadry w zimowych sparingach Górnika kibice nie zobaczyli zawodników, którzy latem pojawili się przy Ratuszowej - Artura Słapka, Kacpra Niemczyka, a także Pawła Tobiasza. Całe trio, mimo dość solidnej liczby ligowych występów, nie można nazwać trudnym do zastąpienia,bowiem w punktacji kanadyjskiej (bramki+asysty) zaliczyli jesienią'17 całe ZERO.
    W meczu z Apisem w Górniku zobaczyć mogliśmy Marcina Smoczyka, który opuścił kilka wcześniejszych sparingów. Kapitan spadkowicza z 3.ligi latem był jednym z beneficjentów miejskich stypendiów dla piłkarzy Górnika, dla których w tym roku z kolei zabrakło tego skromnego bodźca finansowego. Niektórzy upatrywali nieobecności Smoka właśnie w braku stypendium.
    Kamil Drąg
    W sześciu dotychczasowych sparingach wałbrzyszanie testowali kilku zawodników, o których nie można powiedzieć, że są to nazwiska, które podniosą znacząco piłkarską jakość.Klub nie podaje ich tożsamości, co nie licząc bodajże tylko najwyższych klas rozgrywkowych, jest w sumie przyjętą praktyką. Uważni obserwatorzy zauważyli, że byli to zawodnicy grający poprzednio w MKS Szczawno Zdrój, Victoria Świebodzice, Karolina Jaworzyna Śląska czy Górnik Nowe Miasto. Jedynym nazwiskiem, które pojawiało się w wałbrzyskich mediach jest 26-letni pomocnik Kamil Drąg, który wróciłby tym samym do Górnika po blisko 7-letniej przerwie na grę w Szczawnie, Świebodzicach, a ostatnio w Jaworzynie Śląskiej.
    Pomysłem na łatanie dziur w defensywie ma być dołączenie do I zespołu najskuteczniejszego zawodnika rezerw, czyli Adriana Mrowca - 35-letniego już defensora, którego oprócz doświadczenia charakteryzuje w sparingach widoczna ... oponka brzuszna.
    Niestety, sytuacja finansowa klubu nie pozwala na zatrudnianie lepszych od testowanych zawodników. Wiadomo, że kibic chciałby widzieć wśród nowych twarzy wyróżniających się piłkarzy z innych drużyn, co najmniej z tej samej klasy rozgrywkowej, powracających wychowanków klubu z wyższych lig, czy wypożyczenia zdolnych juniorów z Lubina, Legnicy czy Wrocławia, albo ciekawego obcokrajowca. Obecna rzeczywistość panująca przy Ratuszowej nie pozwala jeszcze na takie ruchy. Dlatego zimowe ruchy personalne ukierunkowane są na uzupełnienie skromnej kadry, dalsze ogrywanie wychowanków, które ma zaprocentować w niedalekiej przyszłości.

    wtorek, 13 lutego 2018

    Ruszyła ekstraklasa

    W drugi weekend lutego wznowiła rozgrywki Lotto Ekstraklasa, której mecze póki co, oglądnęła najmniejsza ilość widzów w tym sezonie. W rundzie wiosennej będziemy mogli oglądać trzech wałbrzyszan, spośród których dwóch pokazało się już w pierwszy dzień ligowego grania 2018 roku.
    W piątek liga ruszyła w Płocku, gdzie Wisła pokonała rewelacyjnego beniaminka Górnika Zabrze 4:2. Goście zdobyli bramki po kuriozalnych błędach debiutującego niemieckiego bramkarza Thomasa Dahne, ale popularni Nafciarze wykorzystali eksperyment w defensywie (brak trzech etatowych defensorów) zabrzan punktując ich niemiłosiernie.
    Tańcowały dwa Igory - Łasicki powstrzymał
    najskuteczniejszego w lidze Angulo
    [foto:gornikzabrze.pl]
    Po raz szesnasty w tym sezonie wybiegł w obronie Igor Łasicki, który jest w bieżącym sezonie w ścisłej czołówce klasyfikacji kar indywidualnych (7 żółtych+ 1 czerwona). W piątkowy wieczór udanie walczył ze swoim imiennikiem Angulo, który jesienią strzelił aż 19 bramek, a w klasyfikacji Przeglądu Sportowego na Piłkarza Sezonu zajmował ze średnią 5,95 5.miejsce - za Carlitosem z Wisły Kraków (6,14) i trójką Kurzawa, Makuszewski, Żurkowski (wszyscy 6,00).
    Statystycy wyliczyli, że Łasicki raz faulował, dwukrotnie był faulowany, celność podań zaliczył na poziomie 68% (17/25), ale wygrał aż 14 z 15 pojedynków (93%), w tym 7/8 w powietrzu. Trzy straty zrekompensował dwoma udanymi próbami odbioru.
    Wisła dzięki korzystnym dla niej wynikom wskoczyła z 9.na 6.miejsce. Wśród zespołów,które płocczanie przeskoczyli było Zagłębie Lubin, które również w piątek rozpoczęli rundę wiosenną. Przeciwnikiem zespołu KGHM był mistrz Polski, a zarazem aktualny lider tabeli stołeczna Legia. Po emocjonującej końcówce meczu (dwie bramki z rzutów karnych w doliczonym czasie gry) komplet punktów pojechał do Warszawy. Była to druga porażka ligowa lubinian pod wodzą trenera Mariusza Lewandowskiego i pierwsza na własnym obiekcie. Lewandowski częściej niż jego poprzednik, Piotr Stokowiec, sięga po młodszych zawodników. W kadrze na mecz z Legią znalazł się 20-letni wałbrzyszanin Paweł Żyra. Co ciekawe w tym sezonie w meczowej kadrze znalazł się po raz czwarty (na 7 ligowych meczów Lewandowskiego), ale zagrał do piątku tylko raz - 9 minut przeciwko BrukBetowi Nieciecza. Staje się również powoli tradycją, że Paweł znajduje się w meczowej kadrze Zagłębia tylko w domowych meczach. Gdy Zagłębie przegrywało w piątkowy mroźny wieczór 1:2 mało kto się spodziewał, że trener gospodarzy zdecyduje się na wpuszczenie na boisko zawodnika, który do tej pory w ekstraklasie pokazał się sześciokrotnie kompletując niewiele ponad 150 minut. Ostatni kwadrans meczu (łącznie z doliczonym czasem gry - 21 minut) Żyra zagrał bez kompleksów. Raz faulował, na 8 prób podań aż 6 doszło do adresata, wygrał 3/5 pojedynków (60%), zanotował 3 straty oraz 2 odbiory. Być może trener Mariusz Lewandowski wiosną więcej da mu szans na grę.
    Dawid Pakulski
    Dawida Pakulskiego łączy z Żyrą nie tylko przynależność klubowa oraz ten sam rocznik (1988), ale i długość profesjonalnego kontraktu. Obaj wałbrzyszanie są związani umową z Zagłębiem do 30.06.2020. Pakulski przeszedł z Górnika Wałbrzych do Lubina 7 lat temu. Dwa lata temu zadebiutował w drużynie rezerw w trzecioligowym meczu z Lechią w Dzierżoniowie (0:1), w minionym sezonie grał w Centralnej Lidze Juniorów oraz w 4.lidze, gdzie awansował z rezerwami do 3.ligi i zdobył Puchar Polski Dolnośląskiego ZPN. Trener Piotr Stokowiec zaprosił go nawet na
    czerwcowy sparing z AEK Larnaka (0:0), ale na tym przygoda Dawida z I zespołem się skończyła za kadencji Stokowca. W rundzie jesiennej sezonu 2017/18 Pakulski zagrał 15 meczów i zdobył 2 gole. Po zmianie szkoleniowca Mariusz Lewandowski dokooptował wałbrzyskiego pomocnika do I zespołu, a w ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski z Koroną w Kielcach (0:2) zagrał 12 minut zmieniając w końcówce meczu Jakuba Tosika. Zimą jednak dołączył na stałe do pierwszej drużyny, a w tygodniu poprzedzającym inaugurację brał udział w prezentacji nowych zawodników Zagłębia.
    W Lubinie na pewno przed dwudziestolatkami z Wałbrzycha sporo pracy. O ile Żyra już się pokazał na ekstraklasowych boiskach, bo debiut zaliczył już jesienią'15, to Pakulski jeszcze na niego czeka. Oby udało mu się jak najszybciej.