piątek, 8 grudnia 2017

Jesień w dolnośląskiej 4.lidze - grupa wschodnia

W grupie wschodniej przed sezonem faworytów upatrywano przede wszystkim w trzech ekipach. Niejako z urzędu rola zespołu bijącego się o powrót do 3.ligi przypadła spadkowiczom z niej, czyli rezerwom Śląska i wałbrzyskiemu Górnikowi.Trzecim zespołem była Foto-Higiena Gać, która w sezonie 2016/17 spacerkiem przeszła przez kampanię, by przegrać promocję w decydującym barażu z Zagłębiem II Lubin. Gacianie nie mieli w poprzednim sezonie praktycznie rywala w walce o 1.miejsce. W końcowym rozrachunku tuż za liderem w czerwcu finiszowali piłkarze z Barda, Wołowa, Świdnicy i Oleśnicy, którzy w zdecydowanej większości jesienią zawiedli.
Pierwszym liderem w sezonie 2017/18 został beniaminek z Kłodzka, który w derbowym pojedynku niespodziewanie rozgromił wicemistrza minionego sezonu Unię Bardo aż 4:0. Foto-Higiena przegrała na boisku innego beniaminka - Polonii Trzebnica 1:2, Śląsk II musiał uznać wyższość Polonii-Stali Świdnica 0:2. Mimo tych niepowodzeń na starcie właśnie ten duet nadawał ton rozgrywkom jesiennym w grupie wschodniej. Gacianie aż do 14.kolejki nie przegrali meczu, w międzyczasie ogrywając na boiskach rywali m.n. Śląsk II 3:1 czy Górnika 2:1, a u siebie Bielawiankę 3:0. Pogromcę znaleźli w Unii Bardo, która długo się rozkręcała osiągając mocno rozczarowujące wyniki (1:6 w Marcinkowicach) przeplatane z niespodziewanymi triumfami (3:1 z Bielawianką czy 4:0 w Wielkiej Lipie). Listopad to już popis piłkarzy Tomasza Zielińskiego, który jako grający trener został wyrzucony z boiska w Wałbrzychu i akurat w tych ostatnich spotkaniach nie mógł pomagać z ławki. 3:0 w Świdnicy, 3:1 z Foto-Higieną i 5:2 z Karoliną spowodowały skok w tabeli na 6.miejsce i niedosyt, że piłkarska jesień już się zakończyła.
Janusz Garncarczyk (z lewej, obok Dariusz Michalak)
największa gwiazda Sport-Track 4.ligi.
Foto-Higiena zakończyła I rundę z 4 punktową przewagą nad Śląskiem II i najprawdopodobniej w tym wąskim gronie rozstrzygnie się kwestia prymatu w grupie. Gacianie latem mądrze zmodyfikowali kadrę - w miejsce Kalinowskiego, Kątnego,Wróbla, Sudoła czy Salaka przyszli Przytuła, Cieśla, Mazur, a przede wszystkim Janusz Garncarczyk - najgłośniejsze nazwisko w 4.lidze, który późno debiutował i po kontuzji nie odzyskał pełnej dyspozycji. Kilka udanych epizodów miał 21-letni Brazylijczyk Igor Maximo Barros Machado, który od kilku lat przebywa w kraju grając w niższych klasach rozgrywkowych.
Rezerwy Śląska to przede wszystkim młodzież, która długo przewodziła w tabeli aż do feralnej porażki w meczu na szczycie z Foto-Higieną 1:3. Zespół trenowany przez Tomasza Horwata imponował skutecznością w defensywie - zaledwie 13 straconych bramek. W wyjściowej jedenastce wybiegało najczęściej 9-10 młodzieżowców, więc nie może dziwić triumf w klasyfikacji Pro Junior System. Co więcej w ekstraklasie swoje szanse otrzymali Adrian Łyszczarz, Maciej Pałaszewski, Konrad Poprawa został okrzyknięty przez tygodnik Piłka Nożna odkryciem listopada, a Mathieu Scalet gole w debiucie przesądził o niespodziewanym triumfie WKS w derbach z Zagłębiem Lubin.
Trzy oczka mniej ma duet Bielawianka - Sokół Marcinkowice, który przez 4 pierwsze kolejki przewodził stawce. O Bielawie zrobiło się głośno, gdy przed sezonem dołączył ograny w ekstraklasie defensor Hernani, ale Brazylijczyk wiele nie pomógł na boisku zespołowi. Więcej pożytku było z duetu jego rodaków Marcos - Robson. Ten pierwszy, 21-letni obrońca zaliczył 4 bramki i 1 asysta i
Jeden z najbardziej efektowniej i efektywniej
grających zawodników ligi -
Brazylijczyk Robson (Bielawianka)
już po sezonie był testowany przez 1-ligową Puszczę Niepołomice. Z kolei 25-letni Robson Henrique strzelił 7 bramek dorzucając kilka asyst. W tym ostatnim elemencie o wiele lepiej sobie radzili choćby Piotr Prokop czy inny przedstawiciel z Kraju Kawy Lucas. Pozycja piłkarzy z Bielawy mogła być lepsza, gdyby niespodziewane porażki u siebie z Nysą (0:1 - jedyny mecz domowy nie zakończony zwycięstwem Bielawianki) czy w Bardzie (1:3) i Wielkiej Lipie (0:1).
Gdy w 3.kolejce Sokół Marcinkowice ograł 1:0 Górnika Wałbrzych niektórzy dopatrywali się ogromnej niespodzianki. Zwłaszcza, że później przyszły kolejne 5 porażek (ostatecznie mecz z Orłem Ząbkowice zweryfikowano na walkower). Jednak od października zespół Marcina Krzykowskiego wskoczył na zwycięski szlak - 5 wygranych i 1 remis oraz porażka w Bielawie (0:1). Do tego dwie wygrane w okręgowym PP, w tym ogranie Śląska II co było powtórką wyczynu w lidze. Nie do przecenienia jest rola szkoleniowca, który w kolejnym klubie z okręgu wrocławskiego "odwala kawał dobrej roboty". Solidność w bramce Patryka Janiczaka, doświadczenie ogranych w 3.lidze Tomasza Rudolfa, Jakuba Kuleja czy Jarosława Wejerowskiego, a przede wszystkim skuteczność Rafała Rybińskiego - to główne personalne atuty Sokoła.
Grupę mocnego środka tworzą drużyny z okręgu wałbrzyskiego plus Sokół Wielka Lipa. Niespodzianką in plus jest wynik Orła Ząbkowice, który po porażce w Gaci w 2.kolejce nie przegrał 8 kolejnych spotkań (wygrana w Marcinkowicach zweryfikowano jednak na walkower 0-3). Po 3 z rzędu porażkach podopieczni Tomasza Masłowskiego wygrali dwa ostatnie mecze lądując ostatecznie na 5.miejscu i zostając najwyżej sklasyfikowaną drużyną z okręgu wałbrzyskiego w grupie wschodniej 4.ligi. Najwięcej zależało od trójki Remigiusz Kowerko - Robert Herdy - Dawid Kuriata,który zdobył łącznie 18 bramek.
Unia Bardo to najbardziej bezkompromisowa drużyna w lidze, która ani razu nie podzieliła się punktami z rywalem. Niezaprzeczalnym atutem jest doświadczenie, bowiem w kadrze zespołu znajduje się aż 10 zawodników po 30-tce.
Nysa Kłodzko w roli beniaminka mogłaby kandydować do jednej z rewelacji rundy. Zespół Krzysztofa Konowalczyka potrafił u siebie ograć Śląska II 3:1, czy Górnika w szalonym meczu 5:3, ale i przegrać z Wołowem 0:2. Wyróżniającymi się postaciami byli zawodnicy z rocznika 1997 obrońca Mikołaj Łazarowicz (hat-trick z Górnikiem), Łukasz Wiącek i najskuteczniejszy jesienią z 8 trafieniami Grzegorz Dereń, który latem przyszedł z Łomniczanki Stara Łomnica grającej w A klasie. Więcej spodziewano się po Nigeryjczyku Sule Ayinla (zaledwie dwa zdobyte gole), a nierówną formę prezentował weteran w bramce kłodzkiej 38-letni Patryk Rosiak, który raz potrafił bronić jak natchniony, by zaraz wpuścić do bramki dziecinne uderzenie.
Spadkowicz z 3.ligi Górnik Wałbrzych latem przeszedł kolejny rozkład kadrowy, a następcy nie prezentowali odpowiedniej jakości. Nowy trener Maciej Jaworski zapowiadał dyplomatycznie walkę o awans, ale okazało się, że ta wałbrzyska kołderka jest za krótka. O ile w pierwszej połowie rundy Górnik trzymał się ścisłej czołówki to pod koniec było już coraz gorzej i obecna pozycja odzwierciedla stan posiadania klubu spod Chełmca.
Wojciech Szuba (Polonia-Stal)
z 7 bramkami w 11 meczach
jest najskuteczniejszym
pomocnikiem ligi
Sokół Wielka Lipa jeszcze za czasów jednej grupy w 4.lidze był bliski uzyskania awansu, a po podziale idzie mu nieco gorzej. W bieżącym sezonie czerwono-zieloni nie zanotowali spektakularnych serii meczów bez zwycięstwa czy porażki. Kryzysowym punktem była druga połowa września, gdzie przyszły dwie porażki po 0:4 z GKS Mirków/Długołęka w PP oraz u siebie w lidze z Unią Bardo. Świdnicka Polonia-Stal w ubiegłym sezonie przez dłuższy czas okupowała drugą pozycję, obecnie jest to typowa drużyna środka tabeli. Na plus na pewno wywieziony remis z Gaci, gdzie to lider szczęśliwie uratował punkt. Kibiców nie rozpieszczali meczami na własnym boisku, gdzie aż czterokrotnie goście wywozili komplet punktów. Liderem zespołu był Wojciech Szuba, etatowy egzekutor stałych fragmentów gry i zarazem najskuteczniejszy strzelec.Kamil Szczygieł, Wojciech Sowa czy Robert Myrta to bodaj największe atuty w ofensywie, ciekawie zapowiada się 18-letni Szymon Tragarz, który wrócił z Lubina.
W grupie zespołów, które będą walczyć o utrzymanie znalazły się beniaminkowie z wrocławskiej klasy okręgowej. Piast Żerniki  mimo 11.miejsca może rundę uznać za udaną. Skuteczny Mateusz Magusiak, którego pod koniec rundy w zdobywaniu bramek odciążył doświadczony 40-latek Maciej Kowalczyk - były król strzelców 1.ligi. Dużo spokoju w defensywie zapewnia 35-letni Adam Samiec, którego brak na boisku w skutek kontuzji był aż nadto odczuwalny. Wśród młodych zawodników na uwagę zasługuje urodzony w 1998 Mateusz Grabowski,choć szkoleniowiec Piasta daje szanse gry młodszym od niego piłkarzom,choćby  Kacprowi Korkoszowi (2000).
Tomasz Kosztowniak - nestor grupy
wschodniej 4.ligi.
Drugi z beniaminków, Polonia Trzebnica, swój awans zawdzięczała doświadczeniu Karola Buchli, Krzysztofów Ostrowskiego i Ulatowskiego czy skuteczności Rafała Miazgowskiego. Okazało się, że 4.liga stawia nieco wyższe wymagania. Mimo wygranej w premierze sezonu z Foto-Higieną Gać szybko przyszło sprowadzenie na ziemię, a potem była i zmiana trenera, seria 7 meczów bez wygranej. Od kompromitacja uratowała udana końcówka - 2 zwycięstwa i remis na ciężkim terenie w Wałbrzychu.O wiele gorzej wypadł ubiegłoroczny beniaminek Wiwa Goszcz. Ekipa Józefa Klepaka straciła w domowych meczach aż 22 bramki (w ub.sezonie 25 w ciagu całego sezonu), a do tego przyczynia się rekordowa przegrana 0:7 ze Śląskiem II. Jasnym punktem był skuteczny 20-letni Szymon Rusiecki.
MKP Wołów z kolei jest jedyną drużyną bez domowego zwycięstwa. Ubiegłoroczny król strzelców Kamil Ramiączek jesienią nie mógł zbytnio liczyć na wsparcie kolegów. Stąd tylko (?) 7 bramek. W Wołowie po rundzie pożegnano po rocznej kadencji trenera Krzysztofa Tabaka, a następcą został uznany w regionie Artur Nahajło prowadzący z sukcesami w przeszłości zespoły Polaru Wrocław, Bystrzycy Katy Wrocławskie czy Gawin Królewska Wola.
Tabele zamyka duet, któremu będzie piekielnie trudno wyjść ze strefy spadkowej. Karolina Jaworzyna Śląska w porównaniu z wiosną'17 straciła przede wszystkim skutecznego Marcina Bałuta, ale nie sygnalizowało to tak słabej rundy jesiennej. Karolina wygrała zaledwie dwa mecze: 3:1 z Oleśnicą i 2:1 w Wołowie, czyli z towarzyszami niedoli. Beznadziejnie zespół Tomasza Idziaka prezentował się w delegacji - 7 porażek w 8 meczach. Tylko 13 zdobytych goli w 15 meczach i najwięcej w lidze (37) straconych bramek. Jeśli zimą nie nastąpią radykalne wzmocnienia kadrowe to w czerwcu nastąpi pożegnanie z piątym szczeblem rozgrywek.
Outsider Pogoń Oleśnica na pewno nie powtórzy sukcesu z poprzedniego sezonu, czyli 5.miejsca. Co więcej, wszystko wskazuje, że młody zespół wkrótce będzie grac klasę niżej. Pogoń rozpoczęła sezon pod wodzą Marcina Jurasika, którego zmienił Waldemar Tęsiorowski. Nie popracował on długo, bowiem dołączył on w charakterze asystenta Ryszarda Tarasiewicza do GKS Tychy. Trzeci w rundzie trener Zbigniew Mandziejewicz debiutował porażką w Bardzie, ale w premierowym meczu w Oleśnicy ograł faworyzowanego Górnika Wałbrzych i to aż 3:0. W następnym meczu na boisku lidera z Gaci Pogoń była bliska wygranej, ale ostatecznie przegrała 2:3. Podobnie jak ostatnie 3 mecze.

niedziela, 3 grudnia 2017

Kaziu...

Kolejna smutna wiadomość dla wałbrzyskich kibiców piłki nożnej. Nie żyje Marcin Miecznikowski, znany i lubiany piłkarz powszechnie znany jako Kazik. O jego śmierci informację przekazały lokalne media z najważniejszymi portalami walbrzych24.com i walbrzyszek.com na czele.
Marcin wychował się na boisku przy ul. Jagiellońskiej, gdzie grywała Koksochemia. Sympatię wałbrzyskich kibiców zyskał grając przy Ratuszowej. Mało kto może pochwalić się bramką w debiucie. Kazikowi się udało i to w trzeciej lidze, dziś zwanej drugą. 20.09.2000 w Katowicach Górnik/Zagłębie gra przeciwko miejscowemu Górnikowi MK. Trener Wiesław Walczak daje szansę debiutu nieznanemu 19-latkowi, którego wprowadza do gry za Zbigniewa Zawadzkiego. I debiutant po zaledwie trzech minutach strzela jedynego, jak się okazuje zwycięskiego gola! Lepszego startu w dorosłej piłce nie mógł sobie wyobrazić, ale jak później się okazało tak różowo nie było. Sezon 2000/01 zakończył z 3 trafieniami w 20 występach, ale w żadnym nie wystąpił w pełnym wymiarze czasowym. Po spadku do 4.ligi wydawało się, że weźmie na swoje barki obowiązek zdobywania bramek, a tymczasem mimo występów we wszystkich 19 jesiennych meczach do bramki rywala trafił zaledwie raz. Wiosną 2002 w Wałbrzychu już nie było drużyny czwartoligowej, wydawało się, że Marcin dołączy do Radosława Matuszaka grającego we Francji, ale za namową trenera Ryszarda Mordaka dołączył do walczącego o utrzymanie w 3.lidze Bielawianki. W Bielawie nie przebił się do podstawowego składu, 9 razy pokazał się na murawie, a po degradacji działacze bez żalu się z nim pożegnali. Sezon 2002/03 to powrót na Ratuszową, gra z Górnikiem/Zagłębiem w A klasie i w końcu sezon nie zakończony spadkiem. Marcin dorzucił swoją dużą cegiełkę w postaci 12 bramek w 26 występach. Latem po awansie zniknął z zespołu, by pojawić się wiosną 2004. 10 meczów i dwa gole to jego dorobek w walce o 4.ligę. Jesienią 2004 po raz ostatni pokazał się w I zespole z Ratuszowej. 8 meczów bez bramki to dla ledwie 23-letniego napastnika wynik zawstydzający, o wiele lepiej radził sobie w rezerwach, która ogrywała rywali w A klasie. Od wiosny 2005 swoją przygodę z piłką związał z Mieroszowem, gdzie praktycznie grał do ubiegłego sezonu. Z Białym Orłem awansował i spadał z klasy okręgowej. Na dwa lata (2012-14) wrócił na Jagiellońską, by grać w A klasowym Gwarku Wałbrzych. Tam też uzyskał swój rekordowy wynik bramkowy - 17 trafień w sezonie.
Grając w Górniku/Zagłębiu sporo braw uzyskiwał nie tyle po strzeleniu bramek, ale po specyficznej celebracji. Wykonywane salto stało się niejako znakiem firmowym Kazika. Sporo ludzi kojarzyło go również z ligi halowej, która swego czasu cieszyła się większą popularnością niż związkowe rozgrywki ligowe.
Kolejny młody człowiek, który odszedł za wcześnie...

sobota, 2 grudnia 2017

Jesień w dolnośląskiej 4.lidze - grupa zachodnia

Drugi rok z rzędu na Dolnym Śląsku rywalizacja na piątym poziomie rozgrywkowym toczy się w dwóch grupach. Zwycięzcy grupy zachodniej i wschodniej rozgrywają ze sobą mecz barażowy, którego stawką jest awans do 3.ligi.
W ubiegłym sezonie rozgrywki miały tytularnego sponsora w firmie Saltex, która była już dobrodziejem, choćby na Opolszczyźnie. W bieżących DZPN również zadbał o mecenasa, jakim stała się firma Sport-Track.
W grupie zachodniej sezon 2016/17 toczył się pod dyktando rezerw Zagłębia Lubin, które nie miały sobie równych. Podopieczni Andrzeja Turkowskiego przegrali zaledwie jedno spotkanie, 2 zremisowali, a w barażu bezdyskusyjnie okazali się lepsi od mistrza gr.wschodniej Foto-Higieny Gać. Na zdolnych juniorach ogrywanych wcześniej w CLJ, czy nawet w I zespole, wspartych czasem graczami z ekstraklasy, nie było mocnych. Najbardziej na tym stracił Orkan Szczedrzykowice, który rozgrywał znakomity sezon. 12 punktów straty do lidera, a z drugiej strony 13 punktów przewagi nad trzecim na mecie Apisem Jędrzychowice. Przed sezonem właśnie w piłkarzach z Szczedrzykowic upatrywano głównego faworyta. Jednak letnie mercato zweryfikowało szanse piłkarzy Eugeniusza Oleśkiewicza, a stało się to głównie za sprawą ruchów kadrowych w Jędrzychowicach i Strzegomiu.
Apis, który zaledwie 7 lat temu występował w B klasie, a A klasę opuścił dwa lata temu jawi się jako finansowy krezus w okręgu jeleniogórskim. Kadrę opierał dotychczas na piłkarzach z sąsiedniego województwa lubuskiego, głównie byłych graczach choćby Czarnych Żagań. Do Jędrzychowic przed sezonem trafiły naprawdę mocne jak na tę ligę nazwiska  z legnickiej Miedzi Jakub Chrzanowski, Hubert Krawczun (wiosną 2017 wypożyczony do Elany Toruń), Adrian Wójcik, Kamil Zieliński czy Adrian Woźniczka. Z Nysy Zgorzelec trafili wyróżniający się w poprzednich rozgrywkach Patryk Bystryk i Paweł Kościuk. A przecież i tak kadra zespołu Gerarda Jurewicza była mocna jak na tę ligę mimo odejścia dotychczasowych podstawowych zawodników, takich jak Kuciak czy Więckiewicz. Niewiadomą był AKS Strzegom, który osierocony przez Jarosława Krzyżanowskiego pozostawał krótko. Nowy trenerem został Robert Bubnowicz, który przeszedł szlak bojowy z Górnikiem Wałbrzych z czwartej do drugiej ligi, a wiosną nie udało mu się uratować 3.ligi dla Wałbrzycha. W jego autorskim projekcie znalazło się miejsce dla byłych podopiecznych z Wałbrzycha - Marcina Morawskiego, Kamila Sadowskiego i Dominika Radziemskiego, który ostatnio terminował w Puszczy Niepołomice. Defensywę wzmocnił doświadczony, pochodzący ze Świebodzic Marcin Kokoszka  (ostatnio austriacki Erlauf, a wcześniej m.in ekstraklasowa Odra Wodzisław) czy Patryk Chrapek ze Zjednoczonych Żarów, ale grający wcześniej choćby w Świdnicy. Z drugiej strony odszedł niezwykle skuteczny duet braci Wasilewskich, a Domaradzki z Krupnikiem do Lechii Dzierżoniów. Wspomniany wcześniej Orkan skusił do Szczedrzykowic właśnie Adama Wasilewskiego oraz doświadczonego bramkarza Damiana Wójcika.
Dominik Radziemski (AKS Strzegom)
Kto mógł do tego tria dołączyć w walce o pierwsze miejsce? Spore nadzieje wiązano w Jeleniej Górze, gdzie do Karkonoszy dołączył duet z Kowar Bębenek - Gałach, a także wrócili Palimąka czy zdolny junior Giziński. Ale już pierwszy mecz pokazał ile pracy czeka zespół z ul.Złotniczej. Piłkarze Marka Siatraka prowadzili z AKS Strzegom już 3:0, by po zaledwie 9 minutach przegrywać 3:4, a ostatecznie przegrać 3:5! Po 1.kolejce właśnie zespół Bubnowicza został pierwszym liderem grupy zachodniej. W drugiej kolejce z kolei doszło do pierwszego megahitu w grupie, czyli AKS kontra Orkan. W Strzegomiu gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale ostatecznie goście wygrali 3:2. Nowym przodownikiem w tabeli został więc Apis,który systematycznie gubił rywali - już w kolejce nr 4, gdy w Jędrzychowicach rozgromił Orkan 4:0, okazał się jedynym zespołem bez porażki.W 6.kolejce lider potyka się u siebie z rezerwami Chrobrego (1:1) i na fotel lidera wracają strzegomianie po czwartym z rzędu zwycięstwie.
W 8.kolejce Apis podejmuje AKS i dzięki bramce pozyskanego latem z Korony Kożuchów Jurija Miedviedieva wygrywa 1:0 wracając na 1.miejsce. Trzeci Orkan na półmetku rundy miał 3 punkty straty. W kolejce nr 10 piłkarze z Jędrzychowic w końcu znajdują pogromcę - Damian Górgul bohaterem Mirska strzelając jedynego gola w meczu z Apisem. Nie wykorzystują tego drużyny z grupy pościgowej - AKS zaledwie remisuje w Zgorzelcu 1:1, a Orkan przegrywa w Chocianowie 1:2. Liderowi przydarzyło się jeszcze niespodziewane potknięcie w 13.kolejce remisując w derbowym pojedynku z Nysą Zgorzelec 1:1.
W 14.kolejce bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego strzela Marcin Morawski, ale jego AKS zaledwie remisuje w Chocianowie 1:1, co kosztuje strzegomian utratę pozycji wicelidera na rzecz Orkanu. W ostatniej jesiennej kolejce dochodzi do niespodziewanego pogromu szczedrzykowiczan - Chrobry II wzmocniony zawodnikami z 1.ligi (Konrad Kaczmarek, Przemysław Trytko, Łukasz Szczepaniak, Jakub Bach) wygrywa aż 6:1.
Jakub Chrzanowski (Apis)
Mimo dwóch podejść nie udało się rozegrać meczu Odry Ścinawa z AKS Strzegom, dlatego Apis zimę spędzi z czteropunktową przewagą nad rywalami. Eksplozję skuteczności zaliczył Jakub Chrzanowski.22-letni napastnik, który w wieku 17 lat debiutował w 3.lidze, latem opuścił Miedź mając na koncie 35 meczów i 2 gole na zapleczu ekstraklasy. W 14 jesiennych występach (w 1 pauzował za nadmiar żółtych kartek) strzelił 15 bramek dając sygnał, że nie pasuje do czwartoligowego towarzystwa. Takich jednak piłkarzy w grupie zachodniej jest więcej. Na pewno do grona zaliczyć trzeba Radziemskiego, który jako pomocnik trafił do bramki rywala aż 14 razy, dwukrotnie zaliczając hat-tricka! Do tego dochodzi kilkanaście asyst. Na pewno duet z Morawskim w drugiej linii, a przede wszystkim stałe fragmenty gry stanowią wizytówkę AKS. Wciąż potwierdza skuteczność były napastnik Victorii Świebodzice i Górnika Wałbrzych Kamil Sadowski - jesienią strzelił 9 bramek, w tym 4 w ostatnim meczu z Górnikiem Boguszów-Gorce (7:1).
Niespodzianką jest trzecie miejsce po jesieni Stali Chocianów, która prowadzona przez Huberta Urbańskiego potrafiła ograć Orkan, zremisować z AKS i pechowo przegrać z Apisem 0:2 po bramkach w doliczonym czasie gry. W porównaniu z wiosną trochę gorzej prezentował się 20-letni Rafał Burda, ale za to skuteczny był 18-letni Marcel Wolan - 9 bramek. Jakość w defensywie zapewniali niedawni trzecioligowcy z Polkowic, tacy jak Piotr Kasiński czy Szymon Szymik.
Orkan Szczedrzykowice, jeden z 3 zespołów, które nie przegrały u siebie, to przede wszystkim doświadczenie w osobach Rafała Majki, Adama Kłaka, Tomasza Kociszewskiego, Łukasza Filipiaka czy Marcina Ogórka. Na pewno więcej spodziewano się po Adamie Wasilewskim, królu strzelców ubiegłego sezonu, który jesienią strzelił zaledwie 2 gole. Palmę pierwszeństwa na klubowej liście snajperów dzierży 31-letni Tomasz Kociszewski z 12 trafieniami. Wyróżniającą się postacią w zespole Eugeniusza Oleśkiewicza był Paweł Wyżga, który wcześniej grywał m.in. w Prochowiczance.
Rafał Majka (Orkan), rocznik 1977
były gracz m.in. Miedzi Legnica i Górnika
Wałbrzych
Walczyć, może nie o prymat, ale o miejsce na podium będą zapewne uznane firmy z okręgu jeleniogórskiego. Olimpia Kowary po bolesnym spadku długo nie mogła się pozbierać. Zespół do sezonu przygotowywał trener Adrian Szczurek, potem za wyniki odpowiadał Łotysz Aļiks Kārkliņš, którego przygodę z polskim futbolem przerwała niespodziewana śmierć pod koniec października. Olimpia po porażce u siebie z Apisem (2:4) w 7.kolejce wygrał do końca rundy wszystkie osiem spotkań! Wywindowało to kowarzan z ostatniej 16.lokaty aż na piątą ze stratą 4 oczek do wicelidera ze Strzegomia. Zespół obecnie trenowany ponownie przez Szczurka to najbardziej międzynarodowa ekipa wśród czwartoligowców. Jesienią mogliśmy oglądać Łotyszy (Vitolnieksa, Kosmacovasa, Dorosevsa, Gilnicsa, Kuzminsa), a także Koreańczycy (Jinhwan Lee, Kim Junki), ale i tak najlepsze wrażenie pozostawił po swojej grze Mateusz Baszak - najskuteczniejszy w całej lidze z 17 golami.
Karkonosze Jelenia Góra dysponują najlepszym obiektem w 4.lidze, zapowiadały walkę o awans, a tymczasem zespół pierwszy mecz wygrał dopiero w kolejce nr 5. Od tamtej pory aż do 14 kolejki KSK wygrał 8 spotkań remisując jedno - sensacyjnie a zarazem pechowo w Boguszowie Gorce (1:1).  Porażki w dwóch ostatnich meczach popsuły nastroje w klubie, gdzie więcej spodziewano się po pozyskanym duecie z Kowar Bębenek - Gałach. Na plus należy uznać postawę 21-letniego Bartosza Poszelężnego, strzelca 9 bramek. Potrzebował na to 5 kolejnych spotkań.
Grupę mocnego środka uzupełniają Włókniarz Mirsk i rezerwy Chrobrego. Mirszczanie prowadzeni przez bodaj najlepszego grającego trenera Jarosława Wichowskiego jako jedyni ograli lidera z Jędrzychowic! Wspomniany Wichowski strzelił 10 bramek i miał spory wpływ swoją postawą na boisku na poczynania Włókniarza. 8 trafień dorzucił pozyskany ze spadkowicza z Jeżowa Sudeckiego Damian Górgul. Z kolei młodzież z Głogowa zanotowała komplet domowych zwycięstw! Dużo ze swoich atutów zespół Marcina Marciszaka traciła na obcych boiskach, z których przywiozła zaledwie 4 punkty.  Oprócz zdolnej głogowskiej młodzieży w Chrobrym II najczęściej grali tacy zawodnicy jak Michał Bednarski, który wiosną'17 kapitalnie poczynał sobie w 3.lidze w Polkowicach (13 goli w 17 meczach), czy Damian Kowalczyk mający za sobą debiut w ekstraklasie w Zagłębiu Lubin, a wiosną pomógł 4 golami uratować 2.ligę Rozwojowi Katowice. Rzadko zdarzały się mecze, takie jak z Orkanem, gdzie wręcz hurtowo sięgnięto po zaplecze I zespołu.
Krzysztof Kendzia (Orla)
Sparta Grębocice prowadzona przez byłego gracza Chrobrego Pawła Żmudzińskiego bardzo solidnie prezentowała się na własnym boisku, w Orli Wąsosz z kolei wciąż najskuteczniejszym jest Konrad Węglarz, również kojarzony na Dolnym Śląsku ze skutecznej gry w Chrobrym. Na listę strzelców wpisał się również nestor ligi - 45 letni Krzysztof Kendzia, który smak gry na trzecim poziomie rozgrywkowym (stara 3.liga) poznał w barwach Ravii Rawicz czy Obry Kościan.
Beniaminek ze Ścinawy poradził sobie najlepiej z grona wszystkich drużyn, które awansowały z klasy okręgowej. Choć wielu Odrę jesienią będzie kojarzyło z niechlubnego rekordu niewykorzystania 3 rzutów karnych w jednym meczu, całe szczęście, że to spotkanie ścinawianie wygrali aż 5:1.
Tabelę grupy zachodniej 4.ligi zamyka pięć zespołów, wśród których jest kwartet z Jeleniogórskiego ZPN i trio beniaminków. Sudety Giebułtów jeszcze 3 sezony temu występowały w B klasie, ubiegły sezon w okręgówce wygrały w roli beniaminka, a w tym mogą utrzymać ligowy status tylko licząc na słabość sąsiadów w tabeli.Historyczne pierwsze i jak do tej pory jedyne, wyjazdowe zwycięstwo w 4.lidze Sudety osiągnęły na boisku największego rywala, z którym zresztą awansowali razem w czerwcu br. - 5:0 w Kamiennej Górze. Nysa Zgorzelec z kolei wciąż opiera kadrę na wychowankach oraz młodzieży z pobliskich miejscowości, ci co się wyróżniali przeszli do innych klubów. Dlatego te skromne 13 punktów są całkowicie usprawiedliwione. Górnik Boguszów - Gorce to beniaminek z wałbrzyskiej klasy okręgowej, który latem, gdyby imiennik z Wałbrzycha nie spadł z 3.ligi, trafiłby najprawdopodobniej do grupy wschodniej Sport-Track 4.ligi. Podopieczni Rafała Siczka to najgorzej grająca drużyna w delegacji - 7 wyjazdów jeden punkt (remis w Zgorzelcu 1:1) i tylko 4 zdobyte bramki. Murawa na Stadionie XXV-lecia jest bodaj najgorszą w lidze. Najprawdopodobniej wiosną zespół pożegna się z ligą. W Złotoryi z kolei dopiero pod koniec rundy Górnik mógł zagrać na własnym boisku. Kłopoty w obsadą bramki, 6 oczek po jesieni, strata 9 punktów do 12.miejsca to sporo, nawet w perspektywie 13 domowych meczów w rundzie rewanżowej i zapowiadanych zimowych wzmocnień.
Jeszcze gorzej wygląda dorobek Olimpii Kamienna Góra. U siebie 8 meczów i tyleż samo zdobytych bramek, ledwie 2 remisy i 6 porażek, w tym bolesne 0:6 z Karkonoszami, 1:5 z Kowarami czy 0:5 z Sudetami. Na wyjeździe w 7 meczach sześć porażek i wygrana w Gorcach 3:2. Widać wyraźnie, że to za wysoki poziom dla kamiennogórzan.

wtorek, 28 listopada 2017

Jesień w okręgu wałbrzyskim - klasa okręgowa

Sezon 2017/18 w wałbrzyskiej klasie okręgowej rozpoczęto z nadziejami, że w przeciwieństwie do poprzedniego zakończy go komplet 16 drużyn i nie będzie sytuacji jak wiosną, że dwie drużyny pauzowały przypisując sobie 3 punkty za walkowery po nieodbytych meczach z Niemczanką i Zrywem Gola Świdnicka. Dla przypomnienia - w czerwcu awans do 4.ligi świętowały Nysa Kłodzko i Górnik Boguszów Gorce, ich miejsce zajęli spadkowicze: Piast Nowa Ruda, Victoria Świebodzice. Do wycofanych po rundzie jesiennej drużyn dołączyły Orlęta Krosnowice i Unia Złoty Stok.Wśród beniaminków w okręgówce przywitaliśmy Kryształ Stronie Śląskie, Granit Roztoka, Orła Lubawka i Skałki Stolec. Kto uchodził przed startem za faworyta? Spadkowicze z 4.ligi to wielka niewiadoma, podobnie jak największy przegrany sezonu, czyli Zjednoczeni Żarów, którzy porażką w ostatniej kolejce  w Kamieńcu Ząbkowickim zaprzepaścili promocję do wyższej klasy rozgrywkowej.
Pierwszym liderem został beniaminek ze Stronia Śląskiego, który zabawił się z Victorią Świebodzice 7:0. Później na miano rewelacji rundy zapracował niespodziewanie Grom Witków, który pierwsze 6 meczów zakończył z kompletem punktów i nawet pierwsza porażka, ale bardzo bolesna 1:5 w Nowej Rudzie, w 7.kolejce nie pozbawiła fotelu lidera.W 9.kolejce Grom remisuje w Szczawnie Zdrój i spada na 3.miejsce. Wyprzedził ich nie tylko Piast, ale niepokonani od startu rozgrywek piłkarze Zjednoczonych Żarów.W kolejce nr 11 w Żarowie mecz na szczycie pomiędzy liderem, a nie Gromem kończy się remisem 1:1, co wykorzystuje spadkowicz z Nowej Rudy, który po zwycięstwie nad Skałkami Stolec 3:1 wskakuje na 1.miejsce i nie oddaje go do końca rundy.W 13.kolejce jako ostatni zespół miano niepokonanego tracą Zjednoczeni (niespodziewania porażka u siebie z Kryształem ... 1:5!) i przewaga Piasta wzrosła do 4 punktów. W przedostatniej serii I rundy prawdziwy pogrom faworytów: o ile lider z Nowej Rudy remisuje w Kamieńcu z Zamkiem 1:1, to Zjednoczeni przegrywają w Bystrzycy Górnej z LKS 3:6, a Grom zostaje ... rozgromiony 7:0 przez Kryształ.
Ostatecznie prymat najlepszej rundy półmetka przypadł Piastowi Nowa Ruda, który wygrał aż 12 z 15 spotkań, przegrywając jedynie w 6.kolejce w Żarowie 0:3. Trener Przemysław Archem miał do dyspozycji większość zawodników, którzy ograli się w 4.lidze, a także trzech stranierich. Do ukraińskiego napastnika Aleksieja Fatyanova dołączył duet Czechów obrońca Martin Ruzicka i napastnik Lukas Soumar. Wydaje się, że wiosną Piast nie powinien mieć problemów z utrzymaniem pozycji lidera, ale wszystko zweryfikuje boisko.
Na drugim miejscu zameldował się rewelacyjny beniaminek ze Stronia Śląskiego. Co prawda zespół nie trenuje Zbigniew Lipkowski, czyli stroński Ferguson (ponad 30 lat szkoleniowiec I drużyny - od 2.ligi w 1982 roku do A klasy w 2014!), ale kapitanem jest niejaki 43-letni Jarosław Majcher - dziś obrońca, a dwie dekady temu napastnik jeszcze w 3-ligowym Krysztale. Największym potencjałem stronian jest familia Poświstajło. Mateusz, Marcin i Michał łącznie strzelili łącznie 33 bramki, gdzie zaledwie trzy drużyny, nie licząc oczywiście Kryształu, zdobyły więcej w ciągu całej rundy! Skuteczność Mateusza czy Marcina nie jest niespodzianką, bowiem ilością bramek imponują już od kilku sezonów, grając wcześniej choćby w Trojanie Lądek Zdrój. Do 22-letniego Mateusza należy rekord bramek w jednym meczu - 4, gdy pokonał w Szczawnie Zdroju Mateusza Gawlika. Ciekawe czy Poświstajło znajdzie się w kręgu zainteresowań zespołów z wyższych lig?
Przy piłce Adam Łagiewka (Zjednoczeni Żarów),
a z tyłu Mateusz Poświstajło (Kryształ)
W Żarowie wydawało się, że po nieudanym finiszu w czerwcu nastąpi gruntowna przebudowa zespołu, ale rewolucji w Zjednoczonych nie było. Wciąż w bramce 43-letni Marcin Hruszowiec, który swego czasu bronił w 3-ligowej Polonii Świdnica, w polu w rolę nauczyciela zamienia się 35-letni Adam Łagiewka grający swego czasu w ekstraklasie (3 mecze w 2001 roku w Zagłębiu Lubin) i na jej zapleczu (Tur Turek, Stal Stalowa Wola).Skuteczności nie zapomnieli Konrad Sajdak (były snajper LKS Bystrzyca Górna, jesienią 10 bramek) i świdniczanin Krzysztof Goździejewski (7).
Na pewno, mimo kiepskiego finiszu (3 porażki z 4 poniesiono w ostatnich 6 kolejkach) postawa piłkarze Gromu jest zaskoczeniem in plus. Wciąż blok defensywny trzyma Jarosław Solarz (rocznik 1973, gra na zapleczu ekstraklasy w KP Wałbrzych, Polarze Wrocław, GKS Bełchatowie, KSZO, HEKO Czermno i Śląsku Wrocław), a jakość w napadzie gwarantuje Przemysław Kloc, który wrócił do Witkowa po grze w Żarowie i Strzegomiu.
Grupę środka tabeli tworzą zespoły Skałek Stolec, LKS Bystrzyca Górna, Victorii Tuszyn, Zamku Kamieniec Ząbkowicki, Granitu Roztoka i Zdroju Jedlina Zdrój. W Skałkach zawiódł Łukasz Idzi, swego czasu postrach bramkarzy w barwach Unii Bardo, a tymczasem wypożyczony z 4-ligowca napastnik zamknął jesień'17 z dorobkiem zaledwie czterech trafień. Victoria to przede wszytskim uczestnik mundialu z 2002 46-letni Paweł Sibik grający trener tuszynian.W Zamku, gdzie pracuje ceniony w okręgu trener Arkadiusz Albrecht, zabrakło co prawda Brazylijczyków, ale za to niezłą średnią wykręcili pomocnicy: Arkadiusz Majewski (6 bramek w 9 występach) czy Dariusz Mieszkalski (7 w 14). Beniaminek Granit Roztoka to najbardziej bezkompromisowy zespół ligi - zero remisów! Na pewno więcej spodziewano się po Zdroju, który finiszował w czerwcu na wysokim
Były junior wałbrzyskiego Górnika, Bartosz Chabrowski
(w ciemnym stroju) w kolejnym sezonie
imponuje skutecznością. [foto:B.Nowak]
4.miejscu. Nie zawiódł za to snajper Bartosz Chabrowski, który w 13 meczach zaliczył 15 bramek i 6 asyst.
Poniżej oczekiwań wypadła inna drużyna z uzdrowiska. MKS Szczawno Zdrój już ubiegły sezon zakończyła na ósmym, raczej rozczarowującym miejscu. Tymczasem w bieżącej kampanii zespół Tomasza Resela punktował bardzo skromnie. W dodatku pechowo tracił punkty: porażka z Zamkiem 2:3 po golu w 93 min., z Piastem 4:5 po stracie w 87 min., z Victorią w Tuszynie 1:2 po golu w 86 min., remis z Jedliną 1:1 po stracie bramki w 94 min.. Nic dziwnego, że po klęsce w Jaszkowej 0:4 podziękowano Reselowi i dano szansę pierwszej pracy z seniorami Piotrowi Borkowi - byłemu obrońcy m.in. KP, Górnika Wałbrzych, Lechii Dzierżoniów czy właśnie MKS, gdzie kończył karierę. Debiut nie wróżył zmiany, bowiem w Szczawnie co prawda MKS odrobił trzybramkową stratę (z 1:4 na 4:4) w pojedynku z Kryształem, ale to goście ostatecznie cieszyli się ze zwycięstwa 6:4. Dopiero końcówka rundy i 3 zwycięstwa poprawiły nieco pozycję Mineralnych. Również Iskra Jaszkowa nie zaliczy jesieni do udanych, bowiem od 2009, czyli awansu do klasy okręgowej, nie była w strefie spadkowej. Beniaminek z Lubawki zawiódł na wyjazdach - nie dość, że nie zdobył ani punktu, to jeszcze nie przyjechał w ostatniej kolejce do Jedliny Zdrój. Nie zawiódł najlepszy piłkarz Orła 26-letni Krzysztof Musiał, który strzelił 11 bramek.
35-letni Daniel Gandera nie
stał się ratownikiem
Victorii Świebodzice.
Strata aż 8 punktów do bezpiecznego miejsca oraz mocno przeciętna gra nie napawają optymizmem co do utrzymania Pogoni Duszniki i Victorii Świebodzice. Zespół z uzdrowiska grający na Stadionie im. Kazimierza Górskiego wygrali tylko dwa mecze - z MKS Szczawno i w Kamieńcu, gdzie od 0:2 wyciągnęli na 3:2, mimo, że rozpoczęli grę w 9, bowiem ... dwóch zawodników spóźniło się na mecz! Z kolei spadkowicz ze Świebodzic wciąż pokutuje za organizacyjną zawieruchę sprzed 12 miesięcy. Zmniejszenie budżetu, odejście trenerów, zawodników skończyło się spadkiem, a w okręgówce było jeszcze gorzej. U siebie zaledwie 4 oczka w 7 meczach (wygrana z Tuszynem 1:0 i remis z Jedliną), a na wyjeździe siedem porażek i wygrana w Dusznikach 3:2. O stabilności kadry Victorii nie było co marzyć. Jesienią w lidze zagrało bowiem aż 26 zawodników!
Działacze imali się różnych sposobów by uleczyć chorobę zwaną niemocą. Z Mieroszowa ściągnięto Yehorova, doświadczonych wychowanków Górnika Wałbrzych Suchomskiego, Ganderę oraz bramkarza Gruszkę, który zagrał jedynie w Pucharze Polski. Namówiono do powrotu na boisko byłych graczy Victorii - o ile powrót Marcina Bałuta, który wiosną strzelał bramki dla Karoliny Jaworzyna Śląska w 4.lidze, okazał się owocny w postaci 3 bramek (najwięcej w zespole!), to jego imiennik Bodnar (drugoligowa przeszłość w Unii Janikowo, gra w 3.lidze w Pogoni Świebodzin, Polonii/Sparcie Świdnica) czy znany w Wałbrzychu Robert Borkowski (rocznik 1982) pojawili się jedynie na jeden mecz. Jeśli zimą się coś nie zmieni Świebodzice z hukiem pożegnają również 5.ligę.
Najskuteczniejsi strzelcy klasy okręgowej:
19 bramek - Mateusz Poświstajło (1995, Kryształ Stronie Śląskie)
15 bramek - Bartosz Chabrowski (1996, Zdrój Jedlina Zdrój)
14 bramek - Piotr Satanowski (1989, Iskra Jaszkowa).

poniedziałek, 27 listopada 2017

Jesień w okręgu wałbrzyskim - A klasa

54 zespoły rozpoczęły w trzeci weekend sierpnia sezon 7.ligi w okręgu wałbrzyskim. Rywalizacja w A klasie toczona jest w czterech grupach, a w dwóch I runda wykreowała zdecydowanych liderów, których tylko niespodziewany kataklizm może pozbawić awansu do klasy okręgowej.
Grupa I
Sławomir Gorząd i Robert Rzeczycki,
byli gracze Zagłębia Wałbrzych, a jesienią
w meczu Pogoni Pieszyce w Walimiu.
Komplet zwycięstw w 13 spotkaniach mówi samo za siebie - pieszycka Pogoń najprawdopodobniej po 4 latach wróci do okręgówki. Zespół Sebastiana Gorząda dwukrotnie co prawda wygrywał po walkowerach, gdy goście nie przyjechali, ale za to pokonali najgroźniejszego rywala Płomień w Makowicach 2:1. Sławomir Gorząd, Adrian Jasiński, 19-letni Janusz Ptak czy jeszcze młodszy Bartosz Rzepski należeli do najskuteczniejszych zawodników lidera. Wicelider z Makowic, wspierany przez sponsora Dabro-Bau to głównie byli gracze Polonii/Sparty czy Polonii-Stali Świdnica, więc wysoka pozycja nie może dziwić. Zaskakująca była jedynie druga porażka w sezonie - 0:1 w Głuszycy. Wśród beniaminków z Wałbrzycha o wiele lepsze wrażenie zrobił Górnik Nowe Miasto (4.miejsce) od Podgórza (przedostatnie -13). Poniżej oczekiwań wypadli Czarni Wałbrzych (dopiero 11.miejsce), a powodem była na pewno wąska kadra. Wciąż możemy oglądać w boju popularnego Czeskiego, czyli Patryka Konsewicza (rocznik 1976), pamiętającego grę Czarnych w starej 4.lidze. Naprawdę mocne nazwiska można zobaczyć w Walimiu - trenerem Jacek Sobczak, półfinalista Pucharu Zdobywców Pucharów z Legią Warszawa, a w polu najbardziej znany obieżyświat regionu, czyli Robert Rzeczycki, a za strzelanie bramek odpowiada Kamil Śmiałowski, z Górnikiem Wałbrzych grał nie tak dawno w 2.lidze, a wiele sezonów w Świdnicy i Dzierżoniowie. Popularny Śmiały jesienią zdobył 11 bramek. W Pieszycach wciąż grają bliźniacy Gorządowie, w Starych Bogaczowicach snajperem jest Jarosław Grzesiak, wychowanek Górnika, w Dziećmorowicach ciągle historyczny dorobek w klubie śrubuje Piotr Osiecki. Podobnie jak Śmiałowski, w 2.lidze w Górniku zadebiutował Kamil Misiak (Górnik Nowe Miasto).
Problemy organizacyjne na linii zarząd klubu-władze miasto ujemnie odbiły się na Białym Orle Mieroszów. Część doświadczonych zawodników przeszło do Świebodzic, a ci co zostali nie potrafili nawiązać równorzędnej walki z rywalami. 0:8 na Nowym Mieście, 0:7 w Lutomi czy nie pojechanie do Pieszyc chwały nie przynosi. Najwyższym zwycięstwem była victoria Sudetów w Bogaczowicach aż 9:0, gdzie klasą dla siebie był strzelec aż 6 bramek Piotr Kałoń, który latem opuścił beniaminka 4.ligi Górnika Gorce i przeniósł się do Dziećmorowic.
Najlepsi strzelcy (po 13 kolejkach):
20 bramek - Piotr Kałoń (1981, Sudety Dziećmorowice)
15 bramek - Łukasz Krzeczowski (1989, Błękitni Słotwina)
14 bramek - Sebastian Misiułajtys (1997, Górnik Nowe Miasto Wałbrzych), Bartosz Ogrodnik (1988, Iskra Witków).
Ciekawostką jest gra braci Wroczyńskich w wałbrzyskich A-klasowcach. Mateusz strzelił 8 bramek dla Górnika, Grzegorz - 5 dla Czarnych, a Paweł jednego dla Podgórza, z kolei na pierwszego gola w tym sezonie czeka jeszcze Marcin grający na Nowym Mieście.
II grupa.
Jarosław Lato - lider Venus Nowice
W 1.kolejce Venus Nowice zremisował 3:3 u siebie z Darborem Bolesławice i niewielu spodziewało się, że będzie to jedyna strata punktów przez piłkarzy z Nowic. Zresztą była to pechowa strata, bowiem stracili dwie bramki w ostatnich 10 minutach gry. W Venusie wszystko kręci się wokół osoby 40-letniego Jarosława Lato - dwukrotnego zdobywcy Pucharu Polski z Dyskobolią i Jagiellonią, uczestnika europejskich pucharów, 186 meczów i 15 bramek na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. On też był bohaterem najważniejszego meczu rundy z Cukrownikiem Pszenno - gol w 93 minucie rozstrzygnął o wygranej Nowic 3:2. Piłkarze z Pszenna potknęli się jeszcze u siebie z Darborem. Trenerem jest Jacek Filipczak, jedna z dawnych gwiazd świdnickiej Polonii. Korzysta on również z usług byłych wychowanków tego klubu. A w ataku gra jego młodszy, ale o wiele bardziej znany brat - Dariusz. 43-letni były gracz m.in. Śląska Wrocław oficjalnie zakończył karierę w kwietniu, ale jeszcze rekreacyjnie grywa w Curkowniku. Lato jesienią strzelił 5 goli, a Filipczak -dwa. Oprócz nich warto zauważyć grę w PUO Wiśniowa braci Jacka i Norberta Stachyrów, którzy mieli epizod w juniorach Górnika Wałbrzych, a głównie grali w 3.ligowej Polonii Świdnica.
Rywalizacja w tej świdnickiej grupie była najbardziej wyrównana, bowiem pomiędzy trzecim Darborem, a ósmą Wiśnowią jest różnica zaledwie 3 punktów. Gorzej sobie radziło jedynie trio: beniaminkowie Wierzbianka i LKS Marcinkowice oraz ubiegłoroczny nuworysz w 7.lidze LKS Dobrocin. Najwięcej bramek padło w meczu LKS Dobrocin - Unia Jaroszów 12 (3:9), a najwyższe zwycięstwo 7:1 odniósł Darbor Bolesławice z Wierzbianką.
Najskuteczniejsi po 12 kolejkach:
24 bramki - Adrian Krzykalski (1994, Venus Nowice)
13 bramek - Damian Kaczmarczyk (1994, Delta Słupice)
9 bramek - Emil Paśko (1984, LKS Dobrocin).
Grupa III
W tej grupie najprawdopodobniej będzie toczyć się najzacieklejsza walka o awans. Stawce przewodzi duet Sparta Ziębice - Ślęża Ciepłowody z 26 punktami, a szósta Polonia Ząbkowice ma zaledwie 4 punkty mniej! Tuż za podium, ze stratą zaledwie trzech oczek uplasował się beniaminek LKS Gilów, w barwach którego gra niesamowity snajper Paweł Rak. W B klasie strzelił 69 goli w ubiegłym sezonie, a jesienią zdobył 18 z 39 uzyskanych bramek przez gilowian. Po 4 bramki zaaplikował drużynom GLKS Kamiennik (11:0) i Słowianinowi Wolibórz (6:1). Lepsi pod tym względem jednak była trójka innych zawodników, którzy strzelili 5 bramek w jednym spotkaniu. Beniaminek Znicz Lubnów otrzymał surową lekcję od ząbkowickiej Polonii 0:14, a solidarnie po pięć trafień zanotował duet Mikulski - Stanuch. Skopiowali oni wyczyn Raszpli (Ślęża), który strzelił połowę z dorobku drużyny, która ograła spadkowicza z okręgówki Unię Złoty Stok (10:1) i to na jej boisku! Co ciekawe Unia , obok Polonii nie przegrała ani razu na wyjeździe, z kolei Sparta, Inter Ożary i Klubokawiarni Roztocznik zbudowały małe twierdze u siebie.
Aż 9 razy udawało się drużynom osiągnąć wynik dwucyfrowy. Zasługa to piłkarzy GLKS Kamiennik, zdecydowanie najsłabszej ekipy w A klasie. Komplet 12 porażek,bramki 11:105 i aż 7 porażek dwucyfrowych upokorzeń.
Andrzej Lubieniecki (Wieża
Rudnica) - 55 lat!
Wśród najgłośniejszych nazwisk w kadrach A-klasowców gr.III można znaleźć Andrzeja Lubienieckiego (rocznik 1962), znakomitego ongiś pomocnika Piasta Nowa Ruda oraz Górnika Wałbrzych. Dziś gra w beniaminku Wieży Rudnica i jesienią nawet raz wpisał się na listę strzelców. W innych zespołach znajdziemy nazwiska byłych trzecioligowców, takich jak Madej z Orła Ząbkowice (dziś Polonia), czy Charciarek z Lechii Dzierżoniów (Koliber Uciechów).
Najskuteczniejsi po 12 kolejkach:
22 bramki - Seweryn Raszpla (1997, Ślęża Ciepłowody)
18 bramek - Paweł Rak (1984, LKS Gilów)
15 bramek - Damian Mikulski (1996, Polonia Ząbkowice), Patryk Stanuch (1983, Polonia Ząbkowice).
Grupa IV
W grupie kłodzkiej jesienią dominowały trzy zespoły - lider Włókniarz Kudowa, który o punkt wyprzedza Śnieżnik Domaszków i o 4 Polonię Bystrzyca Kłodzka. Wiosna będzie o tyle ciekawa, że wicelider pokonał u siebie Włókniarza aż 3:0, ale z kolei zgubił punkty u siebie w Domaszkowie ze słabiutkim KS Polanica Zdrój (2:4) oraz na boisku outsidera z Wambierzyc (1:2), dla którego było to jedyne
Luis Sena de Souza - Brazylijczyk
w Włókniarzu Kudowa Zdrój.
zwycięstwo w rundzie. Ostatniego słowa na pewno nie powiedziała Polonia, która w ubiegłym sezonie przegrała walkę o powrót po spadku z okręgówki. Imponuje skutecznością ze średnią blisko 5 bramek na mecz, strzelec 5 bramek w meczu z Hutnikiem Szczytna (9:0) Sławomir Marszałek, Daniel Salitra czy napastnicy Jarosław i Radosław Macurowie stanowią w 7.lidze niebagatelny potencjał. Z kolei była gwiazda Polonii Konrad Matusik gra pierwsze skrzypce w Śnieżniku. Były zawodnik Piasta Nowa Ruda Marcin Wacławik (11 bramek) wielokrotnie zapewnił trzy punkty ATS Wojbórz czy osobistymi bramkami czy asystując najskuteczniejszemu w lidze Wnentowi. Wiele sobie z kolei w Kudowie obiecywano po Brazylijczyku Luisie Henrique Sena de Souza, który dopiero w ostatniej kolejce zaliczył hat-tricka i skończył rundę z ośmioma golami.
Najlepsi po 13 kolejkach:
17 bramek - Maciej Wnent (1987, ATS Wojbórz)
13 bramek - Pawel Matecki (Polonia Bystrzyca Kł.)
12 bramek - Wojciech Brogowski (1997, Śnieżnik Domaszków).
Warta zauważenia jest bodaj najlepsza w tej klasie rozgrywkowej witryna klubowa Orląt Krosnowice.Czytelny layout, mnóstwo ciekawostek i statystyk, których próżno szukać nawet na stronach klubów grających w wyższych ligach.

niedziela, 26 listopada 2017

Jesień w okręgu wałbrzyskim - B klasa

W sezonie 2017/18 w okręgu wałbrzyskim rywalizowały 46 drużyny w 4 grupach.  Podokręgi świdnicki i kłodzki solidarnie organizowały po dwie grupy.
Mateusz Ugarenko - najskuteczniejszy
w 8.lidze
[foto:zrzeszeniniwa.futbolowo.pl]
W podokręgu kłodzkim znalazło się chętnych zaledwie 19 zespołów. W grupie I,  którą można geograficznie ochrzcić jako zachodnio-południową grało tylko 8 zespołów, ale za to o awans walczą dwa mocne zespoły, które w przeszłości grały z powodzeniem w klasie okręgowej. Jesienią 2017 zaplanowano dwumecze wszystkich drużyn kopiując system ligowy choćby ze Szkocji. Prowadzący po jesieni Zjednoczeni Ścinawka w czerwcu 2013 pożegnali się z okręgówką i dopiero po 4 latach reaktywowano drużynę seniorów. Z kolei Trojan Lądek Zdrój po spadku z okręgówki w 2015 zdążył rozegrać 2 spotkania w A klasie sezonu 2015/16, by wycofać się z rozgrywek i po dwóch latach wrócić na ligową karuzelę. Piłkarze z Lądka rozpoczęli sezon od porażki 2:3 w Trzebieszowicach ze Zamkiem, ale później zaczęli gonić Zjednoczonych wygrywając 4 mecze ze średnią ponad 6 goli/mecz. W 6.kolejce w Lądku Trojan zremisował z liderem 1:1, by tydzień później przegrać w Kudowie z Czermną 1:3. W rundzie rewanżowej faworyci już nie tracili punktów, a w decydującym meczu w Ścinawce Średniej gospodarze zostali wręcz upokorzeni przegrywając aż 2:6. Obecnie przed rundą wiosenną Zjednoczeni mają ledwie 3 punkty przewagi nad Trojanem.
Najlepsi strzelcy (po 14 kolejkach):
30 bramek - Mateusz Ugarenko (1996, Zjednoczeni Ścinawka Śr.),
26 bramek - Jacek Stępień (1992, Trojan Lądek Zdrój)
15 bramek - Daniel Kruk (1980,Sparta Stary Wieliszów), Paweł Skowron (1986, Trojan).
29 października rozegrano 11.kolejkę, w której w 4 meczach padło aż 37 goli (średnia ponad 9 bramek/mecz)! Wówczas Trojan rozgromił w Wilkanowie Igliczną aż 13:0 (9 bramek Jacka Stępnia), a Zjednoczeni w Gorzanowie rezerwy Zamka 14:2 (trio Ugarenko - Ziental-Kurasz strzeliło po 4 gole).
W grupie II kłodzkiej rywalizowało 11 zespołów spośród których nie ma zespołów, które w swojej historii występowałyby wyżej niż A klasa. Po 10 jesiennych kolejkach na prowadzeniu jest trójka zespołów z 24 punktami:
1.Czarni z podząbkowickich Braszowic, którzy wygrali komplet domowych meczów, w tym rekordowe 10:1 z Piaskiem Potworów, ale doznali 2 porażek - z drugim w tabeli Zamkiem II 0:2 i sensacyjnie w Przedborowej 1:2, gdzie dla Przedborowianki było to jedyne domowe zwycięstwo.
2.Zamek II Kamieniec Ząbkowicki - rezerwy przedstawiciela okręgówki przegrali tylko 0:1 u siebie z Victorią Dębowiec i aż 1:5 w Brzeźnicy z Cisem.
3.Victoria Dębowiec - upokorzona u siebie przez Czarnych (0:6) i przegrana w Starczówku z Harnasiem 2:4.
Poniżej oczekiwań wypadli spadkowicze z A klasy - Cis Brzeźnica i Harnaś Starczówek.
Najlepsi strzelcy (po 11 kolejkach):
20 bramek - Bartłomiej Cebula (1990, Perła Płonica)
14 bramek - Ernest Łotysz (1980, Czarni Braszowice)
10 bramek - Jan Harasimowicz (1996, Victoria Dębowiec).
Wśród rozpoznawalnych nazwisk rzuca się w oczy najskuteczniejszy snajper - Cebula, który w wieku 19 lat debiutował w trzecioligowym Orle Ząbkowice. W latach 2009-12 rozegrał na tym szczeblu 68 meczów strzelając 11 bramek. Z kolei ostoją bramki lidera jest zbliżający się pod 50-tkę (rocznik 1969) bramkarz Arkadiusz Dulanowski, przez lata podpora Orła Ząbkowice, również trener bramkarzy w tym klubie.
Ciekawostką jest fakt, że w rozegranych łącznie 55 meczach zaledwie 2 (słownie DWA) zakończyły się podziałem punktów.
Podokręg świdnicki może pochwalić się zdecydowanie większą ilością meczów. W grupie I wśród 14 B klasowców są przedstawiciele podokręgu wałbrzyskiego. Ponadto debiut zaliczyły reaktywowane rezerwy czwartoligowych Górnika Wałbrzych i Karoliny Jaworzyna Śląska. Walka o pierwsze miejsca toczyła się pomiędzy wspomnianym Górnikiem II, a Zagłębiem Wałbrzych. Jedynie w 1.kolejce dzięki wysokiej wygranej krótko liderem byli Zieloni Mrowiny. Po 13 meczach prymat przypadł biało-niebieskim, którzy stanowili mieszankę doświadczenia (wznowienie karier przez braci Michalaków, Domagałów, a także Mrowca czy grającego trenera Fojnę), juniorów, czy grających mniej niż 45 minut zawodników I drużyny. Wałbrzyszanie zakończyli rundę bez porażki, choć najbliżej jej byli na własnym boisku z solidną Nysą Kłaczyna (jedyna obok lidera drużyna bez wyjazdowej porażki). Gospodarze nie dość,że zagrali gołą jedenastką, gdzie w polu zagrali 3 nominalnych bramkarzy (Ziobro, Reczulski, Grzondziel), to musieli gonić ciągle wynik, a goście kończyli po wykluczeniach w 9. Drugi remis - 3:3 w Mrowinach, to przykład rozluźnienia, gdzie Górnik II roztrwonił popisowo zaliczkę 3:0! Wisienką (a może truskawką) na torcie były derby, które przy Ratuszowej po wyrównanym meczu wygrały rezerwy Górnika 2:0. Zagłębie potwierdziło w tym spotkaniu dobrą dyspozycję w bieżącym sezonie. Oprócz tego niepowodzenia podopieczni Marka Carewicza pogromcę znaleźli w Sokole Kostrza, który wypunktował Thorez przy Dąbrowskiego 3:0, dzięki hat-trickowi Dariusza Górowskiego.
Najskuteczniejsi strzelcy (po 13 kolejkach):
19 bramek - Jarosław Jagła (1987, Zieloni Mrowiny)
15 bramek - Robert Koźlak (1984, MKS II Szczawno Zdrój)
11 bramek - Jan Gałka (1992,Tęcza Bolesławice), Patryk Krzeczowski (1983,Karolina II Jaworzyna Śląska), Adrian Mrowiec (1983, Górnik II Wałbrzych).
Adrian Mrowiec
[foto:walbrzych24.com]
Rekordowe zwycięstwo jesienią, biorąc pod uwagę wszystkie grupy B klasy OZPN Wałbrzych, odniósł Górnik II gromiąc w ostatnim meczu listopadowym outsidera Huragan Olszany 14:0. Przegrani nie mieli szczęścia na wyjazdach, bowiem przegrali wszystkie 7 spotkań, a dwa ostatnie zakończyły się stratą 27 bramek!
Wśród najgłośniejszych nazwisk w gr.I przoduje oczywiście Adrian Mrowiec - były repr. Polski juniorów, mający za sobą grę w polskiej ekstraklasie, litewskiej, szkockiej oraz w europejskich pucharach.
Grupa II świdnicka rozgrywała rundę jesienną pod dyktando reaktywowanych rezerw Bielawianki, które po jesieni sezonu 2012/13 wycofały się z rozgrywek klasy okręgowej. Na zapleczu ekstraklasy występował z kolei grający trener rezerw MKS Szczawno Zdrój  Jarosław Borcoń. W ubiegłym sezonie Zryw Gola Świdnicka wycofała się po jesieni z okręgówki, by po pół roku powrócić do rywalizacji seniorów od B klasy. Absolutnym debiutantem są Sudety Kątki, które w ciągu całej rundy raz wygrały (w Grodziszczu ze Zgodą), a 12 razy schodząc pokonani. Rezerwy z Bielawy jesień zakończyli ze średnią 6 zdobytych bramek na mecz. Lider tylko w dwóch meczach nie wygrała, w tym 4:4 w Zebrzydowie z Flamenco, gdzie przysłowiowy dzień konia miał zawodnik Flamenco Robert Adamowicz strzelec 4 bramek. Drugą stratę punktów zanotowali remisując u siebie 1:1 z Orłem Witoszów (3.miejsce), który z kolei na wyjazdach nie przegrał, a u siebie zanotował wpadkę z LKS II Bystrzyca Górna.  Wśród B-klasowych obcokrajowców najczęściej pojawiał się Koreańczyk Sang kyonn Lee, choć pojawiają się zawodnicy innych nacji (np. Gruzin Dzhybladze z Witoszowa).
Najskuteczniejsi strzelcy (po 12 kolejkach):
14 bramek - Dominik Brzeźny (1986, Sparta Oleszna)
11 bramek - Szymon Bronowicki (1986, Błękitni Owiesno), Tomasz Jaworski (1991, Gryf Burkatów), Michał Szewczyk (1998, LKS II Bystrzyca Górna).
Najbardziej medialną drużyną ósmej ligi stał się Piasek Potworów. Strony internetowej, aktywności w mediach społecznościowych mogą zazdrościć choćby w Wałbrzychu. Dzięki twitterowi i humorystycznym podejściu do rzeczywistości w jakiej muszą poruszać się amatorskie zespoły o Piasku stało się głośno nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i w całym kraju.
Najwięcej bramek padło w meczu rezerw MKS Szczawno Zdrój z Sokołem Kostrza (I gr. świdnicka) - 22, miejscowi wygrali 19:3 (9:0) wykorzystując przyjazd gości w 9 osobowym składzie, a Robert Koźlak trafił aż 8 razy.
Wśród zawodników pojawili się urodzeni już w roku 2001, a wśród najstarszych, urodzonych w latach 60-tych ubiegłego wieku, są: Grzegorz Żołądek (1959, Płomień Dobromierz), Marek Pyc (1960, Piasek Potworów), Bogumił Hołówko (1961, Czarni Braszowice), Mieczysław Bucki (1966 Płomień Dobromierz), Zenon Sotoła (1966, Orzeł Mąkolno), Zenon Szyszka (1966, LKS II Bystrzyca Górna), Adam Duź (1967, Zgoda Grodziszcze), Józef Cwanek (1968, Przedborowianka Przedborowa), Marek Stanny (1968, Czarni Braszowice), Arkadiusz Dulanowski (Czarni Braszowice), Mariusz Lis (1969, Igliczna Wilkanów), Piotr Popielarz (1969, Dąb Mościsko), Jan Sztangret (1969, Spartakus Byczeń).

czwartek, 23 listopada 2017

Jak Wójcik nie zdobył Wałbrzycha

W bieżącym tygodniu pożegnaliśmy również byłego selekcjonera reprezentacji Polski Janusza Wójcika. O trenerze powiedziano i napisano prawie wszystko. Niewątpliwie 20-30 lat temu jego nazwisko było uznaną marką, z czasem kojarzyć się zaczął jedynie z jowialnymi dowcipami, aferą korupcyjną, nieudaną przygodą z polityką oraz wątpliwej jakości książkami o swojej pracy.
W Wałbrzychu gościł w roli trenera Legii, po sukcesie na olimpiadzie i wyjeżdżał z pustymi rękami.
Janusz Wójcik nie był jedynym selekcjonerem kadry narodowej, którego w roli szkoleniowca mogli oglądać wałbrzyscy kibice. Co więcej, Alojzy Sitko i Antoni Brzeżańczyk, którzy prowadzili reprezentację Polski (odpowiednio w 1956 i 1966) swego czasu szkolili drużynę Górnika-Thorez, a później Zagłębia Wałbrzych!
Wśród byłych selekcjonerów, którzy przyjeżdżali pod Chełmiec w roli trenerów klubowych byli: były gracz m.in. Orła Ząbkowice Artur Woźniak (Śląsk Wrocław, Cracovia), Tadeusz Foryś (Ruch Chorzów, Odra Opole, GKS Katowice), Michał Matyas (Cracovia, Górnik Zabrze, Wisła Kraków), Wacław Pegza (ŁKS Łódź), Kazimierz Górski (ŁKS Łódź, Legia Warszawa), Jacek Gmoch (Zagłębie Sosnowiec), Antoni Piechniczek (Górnik Zabrze), Krzysztof Pawlak (Arka Nowa Sól). Natomiast przed nominacją na selekcjonera przyjeżdżali: Wojciech Łazarek (Lechia Gdańsk, Zawisza Bydgoszcz, Lech Poznań), Andrzej Strejlau (Legia Warszawa), Henryk Apostel (Śląsk Wrocław, Lech Poznań), Jerzy Engel (Legia), Lesław Ćmikiewicz (Motor Lublin, Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin, Gwardia Warszawa), Władysław Stachurski (Zawisza Bydgoszcz, Legia Warszawa).
Janusz Wójcik szkoleniową karierę rozpoczął w stołecznym Hutniku, potem prowadził kadrę szesnastolatków, zespoły z Mazowsza, a po rocznym pobycie w Hutniku Kraków trafił do Białegostoku, gdzie Jagiellonię wprowadził w 1987 roku do ekstraklasy. Po swoim największym sukcesie obejmuje kadrę U-18, a następnie odpowiada za budowę reprezentacji olimpijskiej, która w 1992 zdobędzie srebrny medal IO w Barcelonie.
Później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych szkoleniowców. Mimo społecznego poparcia na posadę selekcjonera czekał jeszcze 5 lat, by w międzyczasie trenować Legię, olimpijską kadrę ZEA i tamtejszy klub Al-Khallej.
W Legii spotkał się z wychowankiem Górnika Wałbrzych Jackiem Sobczakiem, którego ... szybko pożegnał. Wójcik objął zespół po niezbyt fortunnym początku rozgrywek (m.in. porażka w Białymstoku) od Krzysztofa Etmanowicza). Zbudowany zespół z byłych olimpijczyków finiszował w czerwcu 1993 roku na 1.miejscu, ale po anulowaniu podejrzanego zwycięstwa nad Wisłą (6:0) w Krakowie tytuł PZPN przyznał Lechowi Poznań. W tym niezwykle efektownym sezonie legionistom zdarzyły się zaledwie 4 porażki: w lidze 0:2 w Chorzowie z Ruchem, 0:2 w Łodzi z Widzewem żądnym krwi po pucharowej klęsce w Frankfurcie 0:9, 1:3 w Lubinie, 0:1 w Krakowie z Hutnikiem.
Janusz Wójcik
Wójcikowi i jego podopiecznym marzył się dublet, a na drodze stanął ... wałbrzyski kopciuszek.
Klub Piłkarski Wałbrzych. Twór, który powstał w wyniku połączeniu drugoligowego Zagłębia i Górnika, który był średniakiem w 3.lidze. KP przejął miejsce w lidze po Zagłębiu, które jesienią znakomicie radziło sobie również w rozgrywkach Pucharu Polski. Wyeliminowało kolejno Odrę Wodzisław 2:1, GKS w Bełchatowie 3:2 (dwa gole Mirosława Otoka i jeden Piotra Jacyny), po dogrywce Motor Lublin 3:0 (gole Mieczysława Gwiżdża, Jarosława Borconia i Sylwestra Bartkowiaka) i wreszcie Górnika Zabrze 1:1 po karnych 4-3. Dwa ostatnie spotkania zielono-czarni rozgrywają na stadionie na Nowym Mieście. Bieda zagląda coraz bardziej w oczy, ale na spotkaniu z Górnikiem Zabrze pojawia się dwa tysiące widzów. Z jednej strony opromienieni srebrem olimpijskim Staniek, Wałdoch, Koseła, wsparci ligowymi wyjadaczami Bębnem, Grembockim czy Jegorem. A z drugiej Nowicki, Pacek, Radziemski, Dauksza i zbierający coraz pochlebne recenzje Piotr Jacyna, który zresztą zdobędzie jedyną bramkę dla Zagłębia. Wyrównujący gol śp. Henryka Bałuszyńskiego oznaczał dogrywkę, a po nich konkurs karnych, który wykreował bohatera Waldemara Nowickiego. Bramkarz Thoreza obronił strzał Bogusława Cygana, a później w ostatniej serii osobiście wykonał jedenastkę, która premiowała wałbrzyszan do czołowej ósemki.
W marcu 1993 na Nowe Miasto przyjechała wielka Legia. KP będące jedną wielką niewiadomą. Po fuzji część zawodników Górnika wybrało inne kluby, a grę w nowym zespole trenowanym przez Jerzego Drysia wybrali Grzegorz Gruszka (jesienią tego roku w Victorii Świebodzice), Robert Bubnowicz, Maciej Jaworski, Ryszard Spaczyński, Zbigniew Zawadzki, Leszek Kosowski, Krzysztof Lakus, Jacek Michałowski i Wojciech Turowski. Pierwszy historyczny mecz o stawkę Klub Piłkarski Wałbrzych rozegrał przeciwko GKS Tychy (0:0), a zmagania piłkarzy oglądało zaledwie 250 widzów. Proporcje byłych zawodników Zagłębia do Górnika w wyjściowej jedenastce wynosiły 9 do 2 (Lakus, Kosowski).
W środowe popołudnie 10 marca 1993 przyszło jednak ponad 2000 widzów, którzy musieli znaleźć sobie miejsce na zaśnieżonych trybunach stadionu na Nowym Mieście. Legioniści przed rundą wzmocnili się medalistą z Barcelony Marcinem Jałochą (Wisła Kraków), pomocnikiem Polonii Grzegorzem Wędzyńskim, stoperem ŁKS Juliuszem Kruszankinem, ukraińskim defensorem Romanem Zubem (Sokoł Zołoczew). Piłkarze Janusza Wójcika wiosenne granie rozpoczęli od ogrania ŁKS Łódź 2:0 po dwóch bramkach Macieja Śliwowskiego. Nic dziwnego, że spotkanie na Dolnym Śląsku rozpatrywane było w kategoriach ile bramek strzeli Legia.
W porównaniu z ligą obaj szkoleniowcy dokonali po jednej roszadzie - Jerzy Dryś postawił na Jacka Michałowskiego kosztem Leszka Kosowskiego, natomiast  u Janusza Wójcika  zamiast Krzysztofa Ratajczyka zagrał Sergiej Szestakow. Stołeczni piłkarze rozpoczęli spokojnie mecz, wyraźnie oszczędzając się, by uniknąć kontuzji. Klasą dla siebie był najlepiej czujący się na zmrożonej murawie Leszek Pisz, który kręcił swoje kółka, rozdzielał piłki i groźnie dośrodkowywał. Wałbrzyszanie początkowo odgryzali się szarżami 21-letniego Jacyny, szansę miał Michałowski, który z 6 metrów strzela obok bramki. W pierwszym kwadransie gry największe brawa zebrał jednak Waldemar Nowicki broniąc groźne strzały Pisza i Śliwowskiego. Gdy wydawało się, że lada chwila padnie gol dla faworyta, z bramki cieszyli się miejscowi. Dośrodkowanie Michałowskiego, strzał głową Krzysztofa Lakusa i Zbigniew Robakiewicz wyjmuje piłkę z siatki! Obraz gry nie zmienił się, a o mały włos KP nie podwyższyłoby po uderzeniu Michałowskiego. Wynik 1:0 utrzymał się do przerwy, a schodzących do szatni ulokowanej pod nieistniejącej dziś trybunie od strony przedwojennego basenu piłkarzy gości żegnały szydercze śmiechy.
Maciej Śliwowski
Janusz Wójcik w przerwie musiał użyć w swoim stylu męskich słów, bowiem Legia od początku ruszyła do zdecydowanych ataków. Mocno walczący z miejscowymi obrońcami Zbigniew Grzesiak dośrodkował do Macieja Śliwowskiego, który głową wyrównuje stan meczu. Jednak zamiast kontynuacji frontalnego naporu kibice oglądają ambitną grę wałbrzyszan. Ponownie pokazuje się aktywny Michałowski. Wreszcie dośrodkowanie Mirosława Otoka i głową Piotr Jacyna strzela drugą bramkę! Później był kolejny popis Waldemara Nowickiego, który praktycznie w pojedynkę powstrzymał faworyta z Łazienkowskiej. W sukurs przyszła mu poprzeczka. Kompletnie niewidoczny był Wojciech Kowalczyk, któremu nie pomagała oblodzona nawierzchnia oraz kapitalnie pilnujący go Ireneusz Bednarski.
Wynik 2:1 był sensacją, ale oprócz ogromnej radości pod Chełmcem niewielu w kraju tym rezultatem się przejęło. Po dwóch tygodniach w Warszawie Legia bez żadnych problemów ograła drugoligowca 2:0 po golach Jacka Kacprzaka i Macieja Śliwowskiego. Piłkarze Wójcika zaprezentowali się słabiutko, ale wykorzystali swoje doświadczenie, a przede wszystkim szkolne błędy wałbrzyskiej defensywy, po którym padły gole.
W półfinale Legia sensacyjnie odpadła z GKS Katowice.
Janusz Wójcik raz tylko w roli szkoleniowca gościł w Wałbrzychu i nie dane mu było cieszyć się z sukcesu. Był barwną postacią, a dzięki jego kadencji w roli trenera olimpijczyków czy też I reprezentacji dał kibicom wiele radości.