wtorek, 30 września 2014

Niedzielne strzelanie

Potęgi internetu nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszelkie wpadki czy to w klasycznych mediach typu radio, telewizja, czy też bez obecności kamer i mikrofonów szybko wchodzą do kultury masowej dzięki internetowi. O tym przekonują się również piłkarze
Do klasyki przeszła wypowiedź Piotra Ćwielonga dotycząca warunków atmosferycznych oraz pory rozgrywania meczu Śląska Wrocław. Przekładając to na wałbrzyskie podwórko to idealną porą rozgrywania meczów powinna być niedziela godzina 11.00.
MKS Szczawno Zdrój powrócił do ligowej gry po wycofaniu się z IV ligi. Początki w A klasie były trudne, ze względów kadrowych, bowiem kilka dni przed inauguracją Wiesław Walczak nie wiedział jakimi piłkarzami będzie dysponował. Start nie wróżył nic dobrego - trzy kolejne porażki, ale w następnych spotkaniach było o wiele lepiej i obecnie po 8.kolejce MKS ma 4 zwycięstwa i tyleż samo porażek. Ostatni, niedzielny, przedpołudniowy triumf przeszedł do historii rozgrywek i chyba szczawieńskiego klubu, bowiem MKS rozgromił Gwarka Wałbrzych aż 13:1! Piłkarze z ulicy Jagiellońskiej w tym sezonie grają bardzo słabo i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w bieżącym sezonie przypadnie im rola dostarczyciela punktów. Z kolei 4 trafienia w meczu z Gwarkiem wywindowały Tomasza Czechurę na szczyt listy najlepszych strzelców.
Również o godz. 11.00 tyle, że na stadionie przy ul.Dąbrowskiego rywalizowało wałbrzyskie Zagłębie. W skromnej, ośmiozespołowej B klasie w tym sezonie zapowiada się ciekawa walka o awans do A klasy. Oprócz odradzającego się Zagłębia o B-klasowy prymat  walkę zapowiadają w Gorcach, Witkowie Śląskim. Zresztą w Boguszowie Górnik w niedzielę pokonał w meczu na szczycie Iskrę 2:0, a po raz trzeci w rzędu na listę strzelców wpisał się Kornel Duś.  Z kolei na Biały Kamień przyjechały rezerwy Victorii.
Zagłębie - Victoria II - Paweł Nyklasz pudłuje z 11 m.
[foto:damiinfo.pl]
Goście w niedzielę mieli mecz I zespołu oraz juniorów w klasie okręgowej, więc nie dziwił fakt, że świebodziczanie wybiegli z dziesięciu, by drugą połowę kontynuować w dziewięciu. Spora liczba bramek w meczach z udziałem Zagłębia przez ostatnie lata kojarzyła się ze sromotnymi porażkami. Ostatnie, tak wysokie zwycięstwo jak niedzielne, miało miejsce dokładnie 4 lata temu, gdy w A klasie zielono-czarni pokonali Venus Nowice 6:0. Wynik potyczki ligowej z Victorią II powinien być jeszcze większy, bowiem gospodarze stworzyli sobie kilkanaście szans na zdobycie bramki, ale brakowało skuteczności, albo zapominali o przepisie o spalonym (co w przypadku zdekompletowanego rywala nie było trudno wpaść w pułapkę ofsajdową), albo bawili się w wałbrzyską odmianę tiki-takę, co najczęściej skończyło się stratą piłki. Humorystycznym epizodem okazał się rzut karny podyktowany dla podopiecznych Józefa Borconia. Trener Thoreza powstrzymał Macieja Maciejczyka przed wykonaniem jedenastki wskazując bramkarza Pawła Klicha jako wykonawcę. A że na przeciwległej połowie przebywał kolejny Paweł - Nyklasz, to on omyłkowo wziął na siebie odpowiedzialność wykonania karnego. Niestety, uderzenie kapitana Zagłębia minęło prawy słupek bramki przeciwnika. Na szczęście lepiej nastawiony celownik miał autor 3 goli filigranowy Bartłomiej Kochanowski, a kolejnego gola dorzucił do swego dorobku dorzucił Maciejczyk.

niedziela, 28 września 2014

Górnik kopał piłkę, a Puławy nią grały

Po dość udanym występie przeciwko Zniczowi Pruszków w Wałbrzychu oczekiwano, że Górnik w końcu sięgnie po premierowe w tym sezonie trzy punkty. Przeciwnikiem przedostatniej drużyny była bowiem ostatnia ekipa, która do sobotniego meczu mogła "pochwalić" się zaledwie dwoma zdobytymi bramkami. W rywalizacji najgorszej defensywy z najgorszą ofensywą drugiej ligi lepsi okazali się ci drudzy. Styl prezentowany przez miejscowych mocno zdegustował sympatyków Górnika i najprawdopodobniej tendencja zniżkowa frekwencji będzie się pogłębiać. Jerzy Cyrak po części odmienił biało-niebieskich - jest niby idea, której brakowało w tegosezonowych meczach poprzedników, ale punktów nie przybyło. W ustawieniu zespołu zaszły kosmetyczne korekty: Mateusz Sawicki gra wyżej i po lewej stronie, ubezpiecza do Mateusz Krzymiński, Filipe ugrzązł na ławce rezerwowych, w środku pola kontuzjowanego Grzegorza Michalaka zastąpił Bartosz Szepeta. Ci co narzekali na dyspozycję "Dzikiego" w tym sezonie w sobotę raczej za nim zatęsknili oglądając "popisy" Szepety.
Wisła Puławy przyjechała do Wałbrzycha podbudowana pucharowym meczem z ekstraklasowym Piastem Gliwice, któremu uległa dopiero po serii rzutów karnych. Podopieczni ukraińskiego szkoleniowca Bohdana Bławackiego (różna jest pisownia jego nazwiska) zaimponowali ogromną dyscypliną taktyczną. Przez
Tak padła pierwsza bramka meczu
[foto: Robert Radczak -www.db2010.pl]
cały mecz Wisła była ustawiona defensywnie, stawiając kolejne zasieki, które okazały się nie do przejścia dla gospodarzy. Górnik przez te 94 minuty meczu posiadał piłkę przez około 80-85% czasu gry. Odległość pomiędzy poszczególnymi formacjami puławian była ok.20-25 metrów i przez taki gąszcz podopieczni Jerzego Cyraka nie mogli się przedrzeć. Początek meczu był obiecujący - szarpał najlepszy w Górniku Marcin Orłowski, który najwyraźniej przewyższa umiejętnościami partnerów. Tymczasem jedna długa piłka, nieudana pułapka ofsajdowa i kapitan Wisły Konrad Nowak w sytuacji sam na sam lobem zdobywa prowadzenie. Trzeci w sezonie gol dla Puław i trzecie trafienie Nowaka. Jeszcze wówczas z sektora C można było usłyszeć "Górniku, nic się nie stało". Z czasem jednak sektor najzagorzalszych fanów nie tylko ucichł, ale i opustoszał. Wałbrzyszanie do przerwy nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę Michała Leszczyńskiego. W dodatku na przerwę goście schodzili z dwubramkowym prowadzeniem! Sytuację po części sprokurował Damian Jaroszewski, który wyprowadził piłkę podaniem do Dariusza Michalaka, za którego plecami czyhał ukraiński obrońca Wołodymyr Fedoriv. Darek musiał ratować się wybiciem wślizgiem wyprostowaną nogą i mimo, że trafił w piłkę arbiter uznał to za faul, ukarał wałbrzyszanina żółtą kartką, a goście otrzymali rzut wolny. Przy dośrodkowaniu Macieja Machalskiego wałbrzyszanie zachowali się jako początkujący adepci futbolu. Spokojnie obserwowali jak na zagraną piłkę nabiegają rywale i Jaroszewskiemu pozostało wyjąć piłkę po celnym uderzeniu Arkadiusza Maksymiuka. Co więcej, mimo częstszego posiadania piłki Górnik nie potrafił nic pozytywnego skonstruować, irytujące były rozgrywania piłki ze środka boiska do pary wałbrzyskich stoperów. Fatalnie w defensywie wyglądała wałbrzyska prawa strona w osobach Dariusza Michalaka i Kamila Mańkowskiego. Całe szczęście, że goście nie mieli kreatywnego rozgrywającego, który dostrzegał niepilnowanego bądź Nowaka lub Szczotkę. Młodszy z braci Michalaków w ogóle nie przypomina obecnie gracza, który jeździ po testach do klubów z wyższych klas rozgrywkowych. Swego czasu na podobnych testach bawił Tomasz Wepa, ale kapitan gospodarzy w sobotę należał do najsłabszych na boisku.
Druga połowa miała odmienić nie tylko grę Górnika, ale i wynik. Bezbarwnego Szepetę zmienił niedawny rekonwalescent Adrian Moszyk, ale tak naprawdę gra miejscowych ożywiła się nie po wejściu najlepszego snajpera biało-niebieskich ubiegłego sezonu Marcina Folca, ale Michała Oświęcimki. Pierwsza ofensywna akcja Cimka, faul na Moszyku, wolny i piłka po rękach Leszczyńskiego wpada do bramki. 1:2 i ożywają nadzieje. Chwilę później Adek mógł zostać bohaterem meczu, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył po ziemi z kilkunastu metrów, ale bezbłędnie zachował się w tej sytuacji Leszczyński. Górnik klepał piłkę, a Wisła mądrze potrafiła ją rozegrać. W ostatnim kwadransie gapiostwo tym razem na lewej stronie wałbrzyszan wykorzystał rezerwowy Jarosław Niezgoda, którego nie dogonił ani Oświęcimka, ani Krzymiński. Puławski pomocnik w sytuacji sam na sam minął Jaroszewskiego i strzelił do pustej bramki. I było w praktyce po meczu.
Jerzy Cyrak w pomeczowej wypowiedzi po swoim debiucie w Stalowej Woli stwierdził, że dopiero po 60 minucie można było oglądać grę Górnika, której by sobie życzył i jaką zespół będzie za jego kadencji prezentował. W sobotę podobny fragment można było oglądać od 80-85 minuty. Marcin Orłowski mógł dwukrotnie strzelić bramkę, ale znakomicie powstrzymał go Leszczyński, Moszyk chybił z rzutu wolnego i po strzale z dystansu. Napór gospodarzy przetrzymali puławianie i to oni świętowali przełamanie.
Wielu rozczarowanych kibiców zapowiadało, że była to ostatnia wizyta na stadionie po tym co zobaczyli w wykonaniu niedawnych idoli. Niepowodzenia można zrozumieć, wybaczyć, zresztą łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Prawdziwi kibice przyjdą zapewne na kolejne spotkanie za dwa tygodnie gdy przyjedzie jeden z czołowych zespołów ligi - Zagłębie Sosnowiec. Będzie to zaraz po wizycie na boisku wicelidera MKS Kluczbork, który po dwóch kolejnych porażkach zapewne będzie chciał się odkuć na outsiderze. Obecna dyspozycja nic dobrego nie wróży Górnikowi, chyba, że zacznie prezentować się na miarę oczekiwań dłużej niż kilkanaście minut.

czwartek, 25 września 2014

Pucharowa środa

Termin piłkarska środa bardzo się zdewaluował. Mecze reprezentacji wybrały sobie weekendy lub wtorki, puchary europejskie rozciągają się od wtorku do czwartku. A dawniej była sobota i środa...
W ubiegłą środę ruszyła I runda Pucharu Polski na szczeblu OZPN Wałbrzych, gdzie faworytem są trzecioligowe drużyny z Dzierżoniowa, Świdnicy i Bielawy. Te trio nie miało najmniejszych problemów z wygraniem swoich spotkań. Kopciuszkami tej edycji są zespoły juniorów Zagłębia Wałbrzych i Lechii Dzierżoniów. Thoreziacy grają zaledwie w Terenowej Klasie Juniorów i dzielnie trzymali się w spotkaniu przeciw Skalnikowi Czarny Bór. Ostatecznie wygrała ekipa Waldemara Poręby i Zdzisława Pyrdoła 2:0. Z kolei dzierżoniowscy futboliści w DLJ walczą o prymat z wałbrzyskim Górnikiem, a w Pucharze odprawili z kwitkiem rezerwy Polonii/Stali Świdnica (kl.okręgowa) aż 4:0. Największą jednak sensację sprawił B-klasowy Słowianin Wolibórz, który wyeliminował lidera okręgówki Piasta Nowa Ruda 4:2. Noworudzcy piłkarze w lidze zanotowali komplet zwycięstw, a teraz będą mogli skupić się jedynie na ligowych spotkaniach. W dwóch przypadkach los skojarzył najbliższych sąsiadów - w Stroniu Śląskim Kryształ w rzutach karnych odprawił Trojan Lądek Zdrój, który po raz pierwszy bodajże w historii występuje w wyższej klasie niż sąsiad zza miedzy. Również konkurs jedenastek rozstrzygnął o awansie beniaminka IV ligi z Żarowa w meczu z Karoliną w Jaworzynie Śląskiej.
Od wtorku z kolei rozgrywana jest 1/16 finału szczebla centralnego. Brakuje w niej piłkarzy Górnika Wałbrzych, choć w przedsezonowych założeniach liczono na grę co najmniej na tym szczeblu. Prowadzeni wówczas przez Andrzeja Polaka drugoligowcy odpadli w Ostrowie Wielkopolskim w lipcu z Ostrovią 1:3, a mecz oprócz fatalnego rozstrzygnięcia zapamiętany został z kontuzji Jaroszewskiego, który w tym spotkaniu obronił rzut karny, wykluczenia Michała Łaskiego, dla którego był to do tej pory pożegnalny mecz w barwach biało-niebieskich. Tymczasem Ostrovia w kolejnej rundzie po dramatycznym meczu i dogrywce odprawiła z kwitkiem Puszczę Niepołomice uznawaną przed sezonem za jednego z faworytów do wygrania 2.ligi. Teraz z kolei w pokonanym boju pozostawiła trzeci zespół ostatniego sezonu, czyli Ruch Chorzów! Niedawny ligowy rywal Górnika, Stal Stalowa Wola również sprawiła nie lada sensację, eliminując Lechię Gdańsk 2:1.  W następnej rundzie przeciwnikiem Stalówki będzie Śląsk Wrocław, a Ostrovii Cracovia.  Znicz Pruszków, który w sobotę wywiózł punkt z Ratuszowej nie miał problemów w Rzeszowie z tamtejszą Stalą - 3:1 i za miesiąc na Mazowsze zajedzie Zagłębie Lubin. Piłkarze spadkowicza z ekstraklasy nadspodziewanie łatwo ograli czołową drużynę 2.ligi Energetyk ROW 4:0. Paweł Oleksy nie podniósł się z ławki rezerwowych. Błękitni Stargard Szczeciński pokonał niedawnego ligowego rywala - Gryf w Wejherowie  2:1. Z Cracovią przegrał u siebie OKS Brzesko 1:2.
Wisła Puławy - Piast Gliwice w Pucharze Polski:
 Słowak M.Izvolt vs.Amerykanin C.Evans
Najbliższy rywal wałbrzyszan - puławska Wisła stawiła spory opór Piastowi Gliwice, który dopiero w rzutach karnych pokonał outsidera 2.ligi. Nieźle bronił Michał Leszczyński, gola tradycyjnie zdobył Konrad Nowak - strzelec obu ligowych bramek. Pechowym wykonawcą rzutu był debiutujący Ukrainiec Wołodymyr Fedoriw, na którego mocno liczy jego rodak trener Bohdan Bławackij. W defensywie partnerem Fedoriwa jest Amerykanin Chris Evans, ale niczym szczególnym do tej pory się nie wyróżnił.
W innych meczach Lech wypunktował grającą rezerwowym składem Wisłą Kraków 2:0. Śląsk ograł w Łodzi Widzew 2:1 po zwycięskiej bramce Flavio Paixao, który później zanotował pudło sezonu. Legia gościła w Legnicy i grając najsilniejszym składem nie dała żadnych szans Miedzi deklasując ją 4:0. W Pogoni Szczecin przełamał się Patryk Małecki, który dwoma bramkami przesądził o zwycięstwie 3:2 w Ząbkach. W Zabrzu Górnik ograł Koronę, w Świnoujściu GKS Bełchatów wygrywa z Flotą po golu w doliczonym czasie gry, w Płocku po karnych GKS Tychy ogrywa miejscową Wisłę, wreszcie w Bydgoszczy obrońca trofeum przegrywa z Podbeskidziem Bielsko - Biała, które zawitało w rezerwowym składzie.
Pucharowe rozgrywki służyły polskim piłkarzom w zagranicznych klubach - Arkadiusz Milik strzelił 6 bramek a Sebastian Steblecki jedną w Pucharze Holandii, Kamil Biliński dwie w Pucharze Rumunii, a Jarosław Fojut w Pucharze Szkocji.

sobota, 20 września 2014

Regions Cup - DZPN gra dalej

Reprezentacja Dolnego Śląska była gospodarzem turnieju półfinałowego Regions Cup. Zwycięzca polskiego etapu zagra w 2015 roku w turnieju finałowym, którego gospodarza jeszcze nie wybrano. Rozgrywki toczą się w cyklu dwuletnim, a biorąc pod uwagę krajowe eliminacje to można mówić o trzech latach. Po triumfie w krajowych eliminacjach Dolnoślązacy musieli zmierzyć się na boiskach Polkowic i Legnicy z rywalami z Francji, Macedonii i Rumunii w terminie 13-17.09.2014 r.W pierwszym dniu rywalizacji Paris Ile de France w Polkowicach pokonał New Amateurs Macedonia 1:0, a w Legnicy reprezentacja DZPN pokonała ekipę z rumuńskiego Brasov 5:2. Po bramkach Konrada Babeczko (Orkan Szczedrzykowice) i Adriana Leśniarka (Lechia Dzierżoniów) do przerwy gospodarze prowadzili 2:0, niestety celne strzały Vasilache i Davida spowodowały, że w 76 minucie był remis. Końcówka meczu należała do wybrańców Grzegorza Kowalskiego i Mirosława Drączkowskiego - dwa razy trafił napastnik dzierżoniowskiej Lechii Damian Niedojad, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił Patryk Gołębiewski, obrońca Piasta Żmigród.
W drugiej turze spotkań, w Polkowicach Paris Ile de France rozgromił Brasov 4:0, a trzy gole uzyskał strzelec bramki z Macedończykami Harel. Polscy amatorzy w Legnicy rozgromili News Amateurs Macedonia 5:1 (4:0) po bramkach Marka Gacka (KP Brzeg Dolny) -2, Marka Budnego (Foto-Higiena Gać), Adriana Leśniarka z karnego i samobójczej Shakjiriego. Goście strzelili bramkę w ostatniej minucie gry. Te dwa wysokie zwycięstwa spowodowały, że w ostatnim meczu Polakom do wygrania turnieju wystarczał remis. I tak też się stało. Na stadionie legnickiej Miedzi prowadzenie uzyskał w 31 minucie Adrian Leśniarek, a nerwowo zrobiło się w końcówce meczu po strzale Younessa Mokrane.
Trzecie miejsce przypadło Macedończykom, którym nie udało się utrzymać dwubramkowego prowadzenia z I połowy i doszło do remisu z Brasovem 2:2 (2:0).
Kadra DZPN została skonstruowana metodycznie. Duet trenerów miał zapewnić wybór najlepszych dolnośląskich piłkarzy trzeciej i czwartej ligi. W tej wyższej klasie rozgrywkowej już kolejny sezon w Ślęzie Wrocław pracuje Grzegorz Kowalski, a za rozeznanie wśród piłkarzy drużyn IV ligi odpowiadał Mirosław Drączkowski pracujący w Sokole Wielka Lipa. Dla przypomnienia w tych rozgrywkach biorą udział zawodnicy, którzy nie podpisali profesjonalnego kontraktu.
Kto wywalczył awans do turnieju finałowego?
Marcin Gąsiorowski (bramkarz, Ślęza Wrocław - 2 mecze w turnieju)
Jarosław Krawczyk (bramkarz, Sokół Wielka Lipa - 1 mecz)
Marcin Kula (obrońca, Orkan Szczedrzykowice - 1 mecz)
Jacek Mądrzejewski (obrońca, KP Brzeg Dolny - 3 mecze)
Szymon Przystalski (obrońca, Ślęza Wrocław - 2 mecze)
Patryk Gołębiewski (obrońca, Piast Żmigród - 2 mecze/1 gol)
Kamil Żbik (obrońca, KP Brzeg Dolny - 3 mecze)
Konrad Babeczko (obrońca, Orkan Szczedrzykowice - 3 mecze/1 gol)
Paweł Boczarski (pomocnik, Foto Higiena Gać - 2 mecze)
Mariusz Paszkowski (pomocnik, Lechia Dzierżoniów - 3 mecze)
Adrian Leśniarek (pomocnik, Lechia Dzierżoniów - 3 mecze/3 gole)
Łukasz Deneka (pomocnik, Orzeł Ząbkowice - 3 mecze)
Marcin Buryło (pomocnik, Lechia Dzierżoniów - 3 mecze)
Jakub Jakóbczyk (pomocnik, Ślęza Wrocław - 2 mecze)
Łukasz Maciejewski (pomocnik, Lechia Dzierżoniów - 3 mecze)
Marek Budny (napastnik, Foto Higiena Gac - 2 mecze/1 gol)
Marek Gacek (napastnik, KP Brzeg Dolny - 1 mecz/2 gole)
Damian Niedojad (napastnik, Lechia Dzierżoniów - 3 mecze/2 gole).

środa, 17 września 2014

"Poznański" debiut Cyraka

Nowy szkoleniowiec Górnika Wałbrzych kojarzony głównie jest z pracy w poznańskim Lechu. Etap pracy w klubie z ul. Bułgarskiej zakończył się z chwilą pożegnania się z pierwszym trenerem ekipy wicemistrza kraju Mariuszem Rumakiem. Po kilkunastu dniach trenerskiego niebytu Rumaka na lasso złapał Radosław Osuch - właściciel Zawiszy Bydgoszcz. Wielu zastanawiało się czy dołączy do niego jego asystent. Jak się okazało próżno szukać było nazwisko Cyraka zarówno w sztabie szkoleniowym popularnej Zetki czy Lecha. Koniec końców Jerzy wrócił w rodzinne dolnośląskie strony i objął wałbrzyskiego Górnika. Przerwa na mecze reprezentacji spowodowała, że zarówno Cyrak, jak i Rumak, a także nowy szkoleniowiec Lecha Maciej Skorża zaliczali debiut w nowych klubach w miniony weekend. Niestety, żaden z nich nie może pochwalić nawet punktem. Zawisza nawet zagrał poprawny mecz z Wisłą Kraków, ale uległ 2:4, Lech poległ w kiepskim stylu w Białymstoku, a outsider drugiej ligi poległ w Stalowej Woli 1:3. Media debiuty w ekstraklasie posunęły się do nazwania tego zjawiska "poznańską klątwą debiutu". Na swoje (nie)szczęście w najbliższej kolejce Lech Skorży spotka się z Rumakowym Zawiszą. Górnik Wałbrzych w  najbliższej kolejce będzie starał się zgasić pruszkowski Znicz, by po raz pierwszy zapunktować w tym sezonie u siebie!
Typowy obrazek ze Stalowej Woli po stałych
fragmentach gry, czyli  podbramkowy kocioł.
Nie sposób coś zmienić w ponad tydzień w zespole, nie ma też sensu większego oceniać, czy Górnik Cyraka gra lepiej niż poprzednio. Na chwilę obecną ważne są fakty - wałbrzyszanie przegrali kolejny mecz, po raz czwarty z rzędu stracili 3 gole w meczu. Jak zmienił się zespół personalnie? Zabrakło po raz pierwszy w wyjściowym składzie dotychczas podstawowego młodzieżowca Przemysława Cichockiego, wciąż w niełasce pozostaje Brazylijczyk Filipe, a do podstawowej jedenastki wrócił Szepeta. O ile we wcześniejszych meczach Górnik tracił błędy po indywidualnych błędach defensorów to teraz ze Stalowej Woli został wysłany wyraźny sygnał, że wałbrzyszanie mają poważny problem ze stałymi fragmentami gry rywala. Dwa dośrodkowania Mateusza Kantora wypromowały Michała Czarnego na snajpera a'la Andrzej Szarmach. Z kolei seria błędów po rzucie rożnym pozwoliły powiększyć dorobek bramkowy Łukaszowi Sekulskiemu. Wszystko to działo się do przerwy, a początek spotkania, pierwszy kwadrans tego nie zapowiadał, zwłaszcza, że to goście prowadzili po rzucie karnym Marcina Orłowskiego. Po przerwie gra wyglądała o wiele lepiej, zwłaszcza w defensywie. Trener gospodarzy, Jaromir Wieprzęć, tłumaczył słabszą dyspozycją swoich piłkarzy chorobami, które decydowały o słabości fizycznej. Niestety, Górnik nie potrafił tego wykorzystać.
O ile w poprzednich meczach, za kadencji Andrzeja Polaka, mogliśmy najczęściej wysłuchać uwag o innych założeniach w przeciwieństwie do reprezentowanej grze, to Jerzy Cyrak po gratulacjach dla zwycięzców, zauważył, że biało-niebiescy ostatnie dwa kwadranse zagrali tak jak sobie życzył i tak jak będzie grał Górnik w niedalekiej przyszłości. Oto fragmenty II połowy, czyli zwiastun "nowego" Górnika z serwisu Stalowe Miasto.
Dobra gra po godzinie może zwiastować powrót do podstawowego składu Michała Oświęcimki. Wciąż niewiadomą jest gra Folca, Moszyka czy G.Michalaka. Sami zawodnicy nie wiedzą, czemu tak źle rozpoczęli sezon. O tym dla portalu sportowe fakty mówi kapitan zespołu Tomasz Wepa. Drużynie potrzebny jest mecz na przełamanie, taki jaki zdarzył się mieleckiej Stali, która odprawiła Limanovię aż 3:0. Zadanie w sobotę będzie trudne, bo przyjeżdża Znicz Pruszków trenowany przez Dariusza Banasika, odnoszącego sukcesy z juniorami Legii Warszawa. Pruszkowianie sezon na wyjazdach rozpoczęli od 3 wygranych, w tym na gorącym terenie w Rybniku, Znicz zastopowała Stal Stalowa Wola, która za sprawą skutecznego Sekulskiego wygrała aż 3:0. Pruszkowianie w ostatniej kolejce zremisowali bezbramkowo z OKS Brzesko kończąc mecz bez dwóch wykluczonych zawodników oraz wyrzuconego na trybuny trenera. W Wałbrzychu zabraknie wykartkowanych Januszewskiego (38 lat, ponad 150 meczów w ekstraklasie) oraz Niewulisa (zdobywca PP z Jagiellonią). W tym sezonie najlepsze recenzje zbierają: 21-letni obrońca Igor Biedrzycki, ledwie 19-letni Maksymilian Banaszewski, który prowadzi w klasyfikacji najlepszych asystentów ligi oraz najskuteczniejszy w zespole Maciej Górski.
Porównując sezon do ligowy do meczu koszykarskiego to obecnie jesteśmy po pierwszej kwarcie. Górnik przegrał ją z kretesem i celem jest by zejść na przerwę z jak najmniejszą stratą, a najlepiej dojść rywali. Podopieczni Jerzego Cyraka nie mogą oglądać się na przeciwników, muszą grać swoje, wyszarpywać każdy punkt, który w końcowym rozrachunku może być bezcenny. Wiadomo, że zła karta musi się odwrócić, oby jak najszybciej.

Ruszyła wałbrzyska Bundesliga

Na palcach jednej ręki możemy policzyć drużyny seniorów w Wałbrzychu. Posucha powoduje, że rozgrywki ósmej klasy rozgrywkowej, czyli B klasy ruszyła dopiero w połowie września. W najniższej klasie rozgrywkowej będziemy świadkami derbowego pojedynku Podgórza Wałbrzych z Zagłębiem Wałbrzych. Inne wałbrzyskie derby rozegrane zostaną w A klasie: Gwarek vs. Czarni.
Zagłębie to bodaj najbardziej utytułowany zespół w tej klasie w skali ogólnokrajowej. Thorez po reaktywacji nie potrafi nawiązać do najlepszych czasów, jak i nie może zacząć grać na miarę oczekiwań wiernych kibiców, których w Wałbrzychu i okolicach nie brakuje. W tym sezonie zielono-czarni z ul. Dąbrowskiego uchodzą za cichych faworytów rozgrywek, a bodaj głównym rywalem będzie inny klub reprezentujący górnicze barwy - Górnik Gorce. Spadkowicza z A klasy prowadzi obecnie Rafał Siczek, którego kibice mogą pamiętać z gry w juniorach Górnika Wałbrzych oraz seniorach m.in. Juventuru Wałbrzych, Gwarka Wałbrzych czy Skalnika Czarny Bór. Wśród jego podopiecznych jest 21-letni Kornel Duś - były reprezentant kraju juniorów, obecnie najgłośniejsze nazwisko wałbrzyskiej B klasy. W 1.kolejce jego bramka zadecydowała o zwycięstwie Gorc na boisku Podgórza. Większość wałbrzyskich mediów wspomniały o nim, a warto przypomnieć, że Kornel zimą trenował przy Ratuszowej, ale nie przekonał Macieja Jaworskiego, by ten włączył go do kadry drugoligowca.
Zagłębie Wałbrzych - Grodno Zagórze 4:1
Pierwszym liderem zostało Zagłębie Wałbrzych, które u siebie wygrało pewnie 4:1 z Grodno Zagórze Śl., a połowę bramek strzelił Maciej Maciejczyk. Obiektywni obserwatorzy spotkania twierdzą, że rezultat nie odzwierciedla przewagi gospodarzy, którzy liczbę zdobytych goli przy lepiej nastawionych celownikach powinni podwoić lub nawet potroić.
Nieźle wystartowała Iskra Witków Śl., która wypunktowała na wyjeździe Unię Stare Bogaczowice 3:0. Dla uważnych obserwatorów rozgrywek B-klasy dziwić może brak wśród strzelców bramek Bartosza Ogrodnika - supersnajpera Iskry, który zadowolił się jedynie asystą. Unia mocno odmłodziła swój skład i bardzo możliwe, że w tym sezonie dość często będzie tracić sporo bramek. W ostatnim meczu padło z kolei najwięcej bramek - Promyk Borówno pokonał rezerwy Victorii Świebodzice w hokejowych rozmiarach 5:3. Dla gości dwie bramki strzelił Robert Bodio, który wraz z Thoreziakiem Maciejczykiem został pierwszym współliderem klasyfikacji strzelców.

piątek, 12 września 2014

Szansa Cyraka

Nowe otwarcie - to hasło najczęściej powtarzane jest w Wałbrzychu. Górnik sięgnął ligowego dna - jeden punkt, ostatnie miejsce w tabeli, nie wygląda to ciekawie. Zrezygnował z pracy szkoleniowej Andrzej Polak, nie dała impulsu "nowa miotła" w osobie Piotra Przerywacza, a teraz nową kartę otwiera Jerzy Cyrak. Będzie to dla niego nie tylko debiut w roli szkoleniowca Górnika, ale trenera zespołu seniorów. Do tej pory ze sporymi sukcesami pracował z juniorami, w roli asystenta zdobywał doświadczenia w Lechii Gdańsk i Lechu Poznań, a także kilku zagranicznych stażach (m.in. w Werderze Brema, Twente Enchede). Podkreślał, że jego celem jest praca w roli pierwszego trenera. Zaczyna w swoim pierwszym klubie, bowiem Jurek grywał w juniorach Górnika Wałbrzycha. Jest to dla niego szansa, a kibice zastanawiają się jak potoczy się jego szkoleniowa przygoda. Czy tak jak jak choćby Pawła Janasa, który asystował Januszowi Wójcikowi podczas pracy z reprezentacją olimpijską i warszawską Legią, by przejąć stołeczny zespół doprowadzić go do Ligi Mistrzów, a potem z powodzeniem prowadzić nawet reprezentację Polski? Czy może jak Rafał Ulatowski - podobnie jak Cyrak nie mogący pochwalić się godną zapamiętania karierą piłkarską, u boku Czesława Michniewicza sukcesy z Lechem (PP) i Zagłębiem Lubin (MP), a potem w samodzielnej pracy, chwalony za warsztat, wiedzę, ale bez wyników. Ostatnio nie poradził sobie z pierwszoligowym zespołem Miedzi Legnica.
Dla Cyraka błogosławieństwem były ... Dni Wałbrzycha. Przyspieszony termin spotkania z Energetykiem ROW Rybnik sprawił, że przerwa do następnego meczu trwała aż 10 dni. Jerzy mógł poznać lepiej zespół, już spróbować coś zmienić, choć wiadomo, że w Stalowej Woli nie będzie mógł skorzystać z Marcina Folca i najprawdopodobniej Adriana Moszyka. W środę w towarzystwie swego ojca, Michalaka seniora i prezesa Jakackiego oglądał dawno nieoglądany pod Chełmiec dreszczowiec ze szczęśliwym zakończeniem dla Górnika. Podopieczni Macieja Jaworskiego na 5 minut przed końcem przegrywali 0:2 z wrocławskim
Jerzy Cyrak pierwszy z prawej podczas meczjuniorów Górnika (foto:walbrzych24.com]
Śląskiem, a mimo to potrafili odwrócić losy meczu i wygrać 3:2. Czy ktoś z juniorów zostanie dokooptowany do kadry drugoligowców? Który z letnich wybrańców Andrzeja Polaka zachowa miejsce w wyjściowej jedenastce? Jak zmieni się styl gry Górnika? Czy w końcu będzie zdobycz punktowa? Odpowiedzi na pytania poznamy w sobotnie popołudnie. Pierwszym przeciwnikiem wałbrzyszan pod wodzą Cyraka będzie Stal Stalowa Wola - jedna z bardziej z uznanych firm z dawnej grupy wschodniej. Popularna na Podkarpaciu Stalówka jest prowadzona przez Jaromira Wieprzęcia, który ze Stalą grywał w ekstraklasie. Zespół nie mógł na dłużej zasymilować się na najwyższym szczeblu rozgrywek, ale właśnie tam po raz pierwszy spotkali się z Górnikiem Wałbrzych. W sezonie 1987/88, który był historycznym, bo premierowym w 1.lidze Stali. W Stalowej Woli padł remis 1:1 po bramkach Janusza Weselaka i Zenona Przybysza. Wałbrzyszanie okupili punkt wykluczeniem Andrzeja Kisiela. Rewanż miał nieprawdopodobny przebieg. Górnicy do przerwy prowadzili 2:0 po golach Wojtkowiaka i Stańko, gdy po przerwie kontaktową bramkę strzelił Wydra dwoma celnymi strzałami odpowiedział najskuteczniejszy wówczas wśród podopiecznych Henryka Kempnego Waldemar Milewski. 4:1 oznaczało nie dwa, ale trzy punkty, co było bezcenne w walce o uniknięcie bezpośredniego spadku. Marzenia szybko rozwiane zostały przez gości, którzy w ciągu pięciu minut (pomiędzy 79 a 84 min) strzelili dwa gole za sprawą Strzelca i Weselaka. Zamiast trzech wydawało by się, że Górnik wywalczy zaledwie jeden punkt! Emocje sięgały zenitu, jeden z kibiców na trybunach stadionu na Nowym Mieście doznaje nawet ataku serca. Pod koniec meczu wynik na 5:3 ustala Wiesław Stańko.
Następne mecze Górnik - Stal rozegrane zostały w starej drugiej lidze:
1989/90 Wałbrzych - 1:0 (bramka Krzysztofa Lakusa), widzów 1700 - co wówczas było bardzo dobrym wynikiem.
1989/90 Stalowa Wola - 0:0, widzów 2000.
1990/91 Stalowa Wola 0:1 (bramka Ukraińca Władymira Jurczenko), widzów 2000.
1990/91 Wałbrzych 2:1, widzów 807 - goście walczący o awans do ekstraklasy prowadzili po strzale Tomasza Jasiny - dziś realizującego się w roli sportowego komentatora. W ostatnim kwadransie wałbrzyszanie trenowani przez Ryszarda Walusiaka odwrócili losy meczu - najpierw byłego reprezentacyjnego bramkarza Eugeniusza Cebrata pokonał Zbigniew Małachowski, a 4 minuty później zwycięskiego gola zdobył Krzysztof Lakus, który najwyraźniej miał patent na Stalówkę.
Obecnie media piszą o twierdzy Stalowa Wola - Stal na własnym obiekcie rozegrali 3 mecze, w którym trzykrotnie wygrali (1:0 z Rozwojem, 2:1 z Nadwiślanem wg terminarza gospodarzem w Stalowej Woli był beniaminek z Góry, 3:0 ze Zniczem). Wciąż są kłopoty organizacyjne ze stadionem - mecze może oglądać co najwyżej 999 widzów, dlatego też prestiżowe derby z Siarką Stal w roli gospodarza rozegrała w ... Tarnobrzegu. Pokonanie Rozwoju, a przede wszystkim mocnego Znicza musi robić wrażenie. Przede wszystkim defensorzy Górnika muszą uważać na najskuteczniejszego w całej lidze Łukasza Sekulskiego, strzelca 5 bramek. Do meczowej wraca inny napastnik Tomasz Płonka (w tym sezonie dopiero jeden gol, ale w ub. 9) - Stal ma kim straszyć w napadzie. Na kogo muszą zwrócić jeszcze piłkarze outsidera? Kapitanem zespołu jest Tomasz Wietecha - 36 letni już bramkarz broniący w Stali z krótkimi przerwami od 20 lat! W meczy wystąpić mogą Adrian Bartkiewicz i Radosław Mikołajczak, których wałbrzyszanie mogą pamiętać z gry w Elanie Toruń, a wcześniej Bartkiewicz wraz z Michałem Oświęcimką występował w Ruchu Wysokie Mazowieckie. Marcin Kowalski nie wspomina dobrze spotkania z Górnikiem - w sezonie 2012/13 przegrał w PP z Sandecją aż 1:4, a sam zobaczył żółtą kartkę. W pomocy gra Paweł Giel, mający na koncie występy w ekstraklasie w barwach GKS Bełchatów, a w ub.sezonie dwukrotnie walczył przeciwko Górnikowi w barwach Odry Opole.
Rozjemcą spotkania będzie Piotr Lasyk, który już w tym sezonie prowadził zawody z udziałem wałbrzyszan - przegrany mecz przy Ratuszowej z Błękitnymi. Warto wspomnieć, że w poprzednich sezonach bytomski sędzia był szczęśliwy dla Górnika - 3 mecze i 3 zwycięstwa. W tym sezonie z kolei prowadził pierwszoligowy mecz Chrobrego Głogów i za niewybredny komentarz podczas meczu z Chojniczanką (1:2) odesłał na trybuny trenera głogowian Ireneusza Mamrota. Pokłosiem tego była nieobecność Mamrota podczas derbowego spotkania w Lubinie. Tak nawiasem mówiąc, po pierwszych klęskach Chrobrego pojawiły się głosy o szybkim powrocie do drugiej ligi, tymczasem w Głogowie odnotowano 3 kolejne zwycięstwa i przed obecną kolejką Chrobry był już szósty w tabeli. Warto wziąć przykład i w Wałbrzychu czekamy na pierwsze zwycięstwo, kolejne punkty i marsz w górę.