wtorek, 26 maja 2015

Wysoka cena spadku

Być może już tylko kilkanaście dni w Wałbrzychu będziemy mogli się pochwalić szczeblem centralnym w piłce nożnej. Niestety, wszystko wskazuje, że w sierpniu ligowe zmagania Górnik rozpocznie w trzeciej lidze dolnośląsko - lubuskiej. Najprawdopodobniej przerwa ze szczeblem centralnym, wizytami drużyn z wybrzeża, wschodu kraju potrwa nieco dłużej niż sezon.
Obecna kadra oparta jest na zawodnikach spoza Wałbrzycha, więc trudno spodziewać się, że po spadku klub zdecydowałby się na ich dalsze, nietanie utrzymanie, a z drugiej strony pewnie część zawodników chciałaby pograć co najmniej w drugiej lidze.
Jeśli mielibyśmy spekulować:
bramkarze - za Łeonidem Musinem nikt płakać nie będzie. Czy Kamil Czapla zdecyduje się na pozostanie w Górniku? Mógłby być pewniakiem w bramce, zwłaszcza, że nie wiadomo w jakiej formie będzie rekonwalescent Damian Jaroszewski.
Obrońcy - Cichocki, Stolarczyk, Tyktor - tak nawet mógłby wyglądać blok defensywny, ale nigdy w takim zestawieniu nie zagrał. Dwaj pierwsi tracą status młodzieżowca, grą swoją nie urzekli, więc raczej wrócą do swych macierzystych klubów. Tyktor ma swoje wady (szybkość, a raczej jej brak oraz tendencje do kiksów), ale najlepiej, obok Orłowskiego, w zespole gra głową. Przydałby się, ale znając życie będzie szukał klubu w wyższej niż trzecia liga. Poza tym bliżej domu ma mocny zespół Formacji Mostki, a i w Zielonej Górze coraz głośniej o budowie mocnego klubu futbolowego na bazie UKP i KSF sponsorowanego przez dobrodziei żużlowego Falubazu.
Pomoc - Rafała Figla z pewnością każdy z wałbrzyskich kibiców widziałby dalej w Górniku. Ale realnie patrząc - czy piłkarz,który nie tak dawno biegał po boiskach zaplecza ekstraklasy zdecydowałby się na kopanie w trzeciej lidze? Z pewnością nie, poza tym obniżony budżet klubu wymusiłby obniżenie wyższych kontraktów. Do tego dochodzi ten sam argument co w przypadku Tyktora - w Lubuskiem, bliżej domu będzie można zarobić podobne, o ile nie wyższe pieniądze.
Damian Lenkiewicz był wypożyczony z Miedzi Legnica i po sezonie pożegnamy Lenego. Bez żalu, bowiem wielkiego pożytku zespół z niego nie miał.
Atak - Marcin Orłowski ma wyrobioną markę. Dwucyfrowa liczba bramek w drugiej lidze jest niezłą wizytówką i zapewne znajdzie się chętny na jego usługi. W 1.lidze miał trudności ze skutecznością, ale niżej to gwarancja kilku bramek. Na pewno opuści Wałbrzych. Marcin Folc obecny sezon może spokojnie spisać na straty i to nie ze względu na kontuzje, ale najpierw nie strzelał, potem w ustawieniu z jednym środkowym napastnikiem musiał uznać wyższość Orła. Latem zapewne pożegna Górnika.
Na kim oparta będzie kadra trzecioligowego Górnika? Czapla (Jaroszewski) - D.Michalak, Wepa, Krzymiński - Radziemski, Oświęcimka, Bronisławski (Surmaj),G.Michalak, Sawicki - Migalski, Śmiałowski.
Niewykluczone, że z tego grona ktoś odejdzie z klubu. W ich miejsce zapewne powrócą wypożyczeni (Łaski, Orzech, Chajewski). A kto poprowadzi zespół? Czy klub zaufa Jerzemu Cyrakowi, czy też sam trener będzie szukał lepszego klubu,tylko kto powierzy swój zespół trenerowi bez sukcesów?
Zbliżający się sezon trzecioligowy będzie przejściowy, bowiem zgodnie z uchwałą PZPN docelowo czwarty poziom rozgrywek ma składać się z 4, a nie jak obecnie 8, grup. Dolnośląskie drużyny, obecnie rywalizujące z lubuskimi, od jesieni 2016 roku będą jeździć dodatkowo do ekip z województwa opolskiego i śląskiego. Aby połączyć dwie ligi z każdej będzie spadać połowa początkowej stawki. Czy w takim układzie osłabiony, będący w budowie zespół daje gwarancje ... utrzymania? Trzeba walczyć o awans by się utrzymać. Taka maksyma przyświecała w sezonie 2013/14 przy reorganizacji drugiej ligi. Wtedy sensacyjnie dobra gra przyniosła wicemistrzostwo jesieni, by po 18 miesiącach z hukiem żegnać się z ligą. Starsi kibice zapewne przypomną sezon 2007/08  - historyczny, bo działacze przemianowali Górnik/Zagłębie na Górnika, ale w 4.lidze 11.miejsce oznaczało ... degradacje, bowiem czwarta liga stała się piątym poziomem rozgrywkowym.
O tym jak ciężki jest żywot spadkowicza z drugiej ligi pokazuje poniższe zestawienie drużyn, które zostały zdegradowane na boisku, bez wycofań w trakcie sezonu, nieprzyznania licencji itd.
Dopiero w bieżącym sezonie najprawdopodobniej uda się niektórym zespołom powrócić do drugiej ligi. Radomiak, były klub Marcina Orłowskiego, już zapewnił sobie udział w barażach. Podobnie jak poznańska Warta. O tym,która Olimpia czy ta z Zambrowa czy z Elbląga (z Dawidem Kubowiczem w składzie) zagra w barażu zadecyduje bezpośredni pojedynek w ostatniej kolejce. Niesamowita z kolei walka przebiega w trzeciej lidze śląskiej, gdzie rozgrywki zdominowały zespoły Odry Opole i Polonii Bytom. Jesień w fotelu lidera zakończyła Odra, która dodatkowo wywiozła z Bytomia cenny remis 1:1. Wiosną dwupunktową stratę Polonia odrobiła i w miniony weekend doszło do "meczu prawdy", w którym Odra wygrała 2:1 i na cztery kolejki przed finiszem ma 3 punkty przewagi. W bytomskim zespole wchodzącym z ławki jest Kamil Mańkowski,który jesienią grał w drugoligowym Górniku Wałbrzych.
Do tej pory żadnemu spadkowiczowi nie udało się po roku wrócić do drugiej ligi. Biorąc pod uwagę zmiany organizacyjne będzie jeszcze trudniej.

niedziela, 24 maja 2015

Górnik rzucił ręcznik

Żarło,żarło i zdechło. Często tak się mawia w różnych dziedzinach życia. Piłkarze Górnika po jesieni mieli praktycznie jedynie teoretyczne szanse na utrzymanie się w drugiej lidze. Wiosną podjęli walkę, zdobywali punkty na własnym boisku, a na wyjazdach co najwyżej remisowali, ale w skutek potknięć rywali wciąż zachowywali szanse na utrzymanie. Z pierwszej ligi wycofuje się Flota Świnoujście co powoduje, że trzeci poziom rozgrywkowy pożegna ostatnie trzy a nie cztery zespoły. Zbiegło się to akurat z niezwykle ważnym zwycięstwem nad Kotwicą Kołobrzeg, co okazało się prawdziwym łabędzim śpiewem biało-niebieskich. Środowy mecz w Niepołomicach miał być przełamaniem wyjazdowym Górnika, wyjściem nawet ze strefy spadkowej. Zamiast nadziei, triumfu przyszła klęska 0:5. Mimo to wciąż wałbrzyszanie zachowali szanse na utrzymanie się.
Mecz ze Stalą Mielec zaplanowany został na niedzielę, a w sobotę grali główni rywale w walce o utrzymanie. Niestety, dla podopiecznych Jerzego Cyraka wyniki były wysoce niekorzystne. Puszcza Niepołomice na wyjeździe wygrała ostatni raz we wrześniu w Limanowej, a teraz wywozi komplet punktów z Puław, Kotwica Kołobrzeg z kolei w 2015 roku z wyjazdów przywiozła okrągłe zero punktów, a w sobotę gościła w Kluczborku, gdzie po golu w 90 minucie zdobywa punkt - który może okazać się na wagę utrzymania. Okocimski pojechał do Rybnika i wygrywa 1:0 - jest to drugie w sezonie zwycięstwo Piwoszy, wcześniej komplet sięgnęli w połowie ... sierpnia ubiegłego roku!
Po takich rozstrzygnięciach Górnik MUSIAŁ wygrać, by utrzymać się w walce o utrzymanie. W ostatnich kolejkach co prawda Stal Mielec wydaje się być najgroźniejszym rywalem, to boisko pokazało,że był to rywal w zasięgu biało-niebieskich. Ale który to już raz takie wrażenie po przegranym meczu mieli wałbrzyszanie?
Goście mogli postraszyć słynnym Bodzio W. , czyli Bogusławem Wyparło na ławce rezerwowych. Górnik z kolei zaprezentował w bramce debiutanta - Kamila Czaplę, który zastąpił Łeonida Musina. Na lewej obronie Przemysław Cichocki zmienił Krystiana Stolarczyka.Te zmiany to pokłosie bramek w Niepołomicach. W pomocy zabrakło wykartkowanego Mateusza Sawickiego.
Mielczanie nie grali wielkiego meczu, ba - można nawet zaryzykować stwierdzenie, że byli jednym ze słabszych zespołów, które gościły wiosną przy Ratuszowej. Jedynie mogli imponować konsekwencją taktyczną. W przeciwieństwie do miejscowych widać było ścisłe trzymanie odległości pomiędzy formacjami, przesuwanie się oraz reakcje trenera Janusza Białka na wydarzenia boiskowe i przemyślane zmiany.
Górnik grał ... nijako. Niby miał przewagę,częściej był w posiadaniu piłki, ale nie wiele z tego wynikało. Na dobrą sprawę ciekawie zaczęło się dziać pod koniec I odsłony, kiedy groźnie strzelił Rafał Figiel, a słupek ostemplował Marcin Orłowski (na zdjęciu). Więcej można było sobie, po takim akordzie, obiecywać po zmianie stron, a tymczasem nie było widać w poczynaniach miejscowych, że walczą o życie. Decydująca akcja meczu miała w 56 minucie, gdzie Dariusz Michalak rzekomo faulował rywala w polu karnym. Była to jedenastka z kategorii "gdyby sędzia nie odgwizdał to by się z tego wybronił". Katowicki rozjemca już w I połowie pokazał gospodarzom, że jest skrupulatny w swoich decyzjach i mogli oni przewidzieć, że w "szesnastce" w stykowej sytuacji może być odgwizdany rzut karny. Do piłki podszedł Sebastian Łętocha, który w I połowie był autorem JEDYNEGO celnego strzału na bramkę gości. Jego strzał z karnego obronił Czapla, ale nikt nie zdążył zablokować dobitki egzekutora i mielczanie mogli się cieszyć z prowadzenia. Później jeszcze Mateusz Cholewiak strzelił z ostrego kąta i na tym można skończyć wymienianie szans gości na bramkę. Górnik z kolei tak długo się rozkręcał, że celne strzały w światło bramki mogliśmy zaobserwować dopiero w ostatnim kwadransie gry.Najbliższy szczęścia był Bartosz Tyktor, a wcześniej jego strzał, jak i Śmiałowskiego mijały minimalnie słupek bramki gości. Jak na mecz o wszystko w ciągu kilku dni ponownie Górnik zawiódł, co niestety oznacza najprawdopodobniej degradację.
W bramce zagrał wreszcie Kamil Czapla, po którym nie było widać debiutanckiej tremy, nie robił błędów jak Musin, wybronił to co mógł, nawet rzut karny. W defensywie w sumie poprawnie, choć Tyktor zaliczył takie machnięcie, że nawet mielecki napastnik się tego nie spodziewał,bowiem niechybnie byłoby 0:2. Dariusz Michalak został sprawcą rzutu karnego,ale zaliczył solidny występ, często angażując się w ataki. Najgorzej w Górniku zagrała druga linia. Rafał Figiel to wiadomo - motor napędowy akcji gospodarzy. Mimo swobody, którą mu dali mieleccy piłkarze brakowało strzałów z dystansu. Rzadko podłączali się do ataku boczni pomocnicy. Co z tego, że płowowłosi Oświęcimka i Lenkiewicz przedryblowali jednego czy drugiego rywala skoro nie mieli do kogo podać? Osamotniony Orłowski przegrywał pojedynki główkowe,często cofał się lub starał się indywidualnie zaatakować ze skrzydła - zresztą po takiej akcji trafił w słupek. Dramatem były przeprowadzanie szybkich ataków - praktycznie Górnik atakował Figlem, Orłowskim i Lenkiewiczem lub Śmiałowskim. Kilkakrotnie można było zaobserwować, że te trio zaangażowane jest pod polem karnym, a reszta partnerów została w okolicach koła środkowego! Słabszy niż poprzednio występ zaliczyli Radziemski z Bronisławskim, Wepa od dłuższego czasu jest bez formy. Na ławce rezerwowych brakowało zmienników,choć po prawdzie tajemnicą poliszynela jest czemu tak mało na boisku przebywa Kamil Śmiałowski, skoro jego wejścia na murawę wyraźnie ożywiają poczynania kolegów? Biorąc pod uwagę obecność na trybunach braci Radziemskich, Bartkowiaka, Moszyka, Janika czy Wojtarowicza aż cisnęło się na usta przekleństwo oglądając bezradność wałbrzyszan. Znamienne jest również zachowanie grupy najwierniejszych fanów z sektora C. Po "Górnik nigdy nie spadnie" aż po "bójcie się chamy,do 3.ligi wracamy" pod koniec meczu.
Może wydawać się śmieszne, ale wciąż Górnik ma szanse na utrzymanie. A nadzieja obecnie nazywa się Widzew Łódź. W drugiej lidze wałbrzyszanie nie mają szans na wyprzedzenie Puszczy (7 punktów straty) ani Okocimskiego (9 punktów). Cztery oczka więcej ma Kotwica, którą piłkarze z Ratuszowej mogą wyprzedzić jeśli WYGRAJĄ oba spotkania (w Legionowie i w Wałbrzychu z Okocimskim) licząc, że kołobrzeżanie nie wygrają spotkań z Zagłębiem u siebie i w Pruszkowie ze Zniczem. Górnik ma niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań z Kotwicą (2:1,0:4) więc tak naprawdę ma do odrobienia 5 a nie 4 punkty - stąd konieczność dwóch zwycięstw.
Podobnie jak Flota ku upadkowi chyli się legendarny Widzew Łódź, tegoroczny spadkowicz z ekstraklasy, który już nie ma szans na utrzymanie się w 1.lidze. Po pierwsze dotychczasowy właściciel klubu Sylwester Cacek wycofał się z finansowania klubu i złożył rezygnację. PZPN póki co nie dał licencji na 1.ligę z powodu długów. Jeśli klub nie znajdzie sposobu na ugody z wierzycielami w ciągu najbliższych dni, to może nie uzyskać licencji nawet na drugą ligę.  Oczywiście w Łodzi powstał plan ratunkowy, emisja akcji, próba ugody z kolejnymi wierzycielami - to wciąż nadzieja dla kibiców futbolu w Łodzi,że klub będzie grał po wakacjach na szczeblu centralnym.
Tymczasem Widzew w weekend nie pojechał na ligowy mecz do Lubina tłumacząc się brakiem pieniędzy. Biorąc pod uwagę, że to już drugi walkower w tej rundzie, po tym jak nie doszło do meczu domowego z Sandecją, to łodzianom grozi NATYCHMIASTOWA DEGRADACJA O DWIE KLASY NIŻEJ. Za tydzień Widzew powinien podejmować w Byczynie Chrobrego Głogów,a za dwa tygodnie pojechać do Grudziądza. Jeśli któreś z wymienionych spotkań nie dojdzie do skutku to będzie oznaczało, że Widzew nowy sezon zacznie od 3.ligi a nie drugiej.
Dla wałbrzyszan jest to już ...n-ta szansa dana przez los tej wiosny. Tyle już razy Górnik zawiódł, że trudno oczekiwać, by zdołał wyprzedzić Kotwicę. Należy jedynie mieć nadzieję, że podopieczni Jerzego Cyraka godnie pożegnają się ze szczeblem centralnym, bo wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że długo ten szczebel nie będzie oglądany pod Chełmcem.

czwartek, 21 maja 2015

Puchar Polski dla Świdnicy

W środowe deszczowe popołudnie w Dzierżoniowie miał miejsce ostatni akord pucharowej edycji 2014/15 na szczeblu Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Wałbrzychu. Po jesiennych rundach głośno było o Lechii Dzierżoniów,której zarówno seniorzy jak i juniorzy zameldowali się w najlepszej ósemce. Juniorzy, występujący na co dzień w Dolnośląskiej Lidze Juniorów raczej niespodziewanie przegrali u siebie z rewelacją edycji Czarnymi Wałbrzych. Przedstawiciel siódmego poziomu rozgrywek wygrał 2:1, by w półfinale ulec Bielawiance 1:4. Przeciwnikiem w finale bielawian była Polonia - Stal Świdnica, która broniła zdobytego przed rokiem w Ząbkowicach trofeum. Wiosną świdniczanie grają nie tylko efektownie, ale i efektownie. Po tym jak I trenerem został Marcin Morawski to w lidze zaledwie dwukrotnie świdniczanie schodzili pokonani, a pogromcami były najlepsze wiosną drużyny Zagłębia II Lubin i Formacji 2000 Mostki. W drodze do finału Polonia-Stal miała o wiele trudniejszych rywali niż Bielawianka. Mecz ćwierćfinałowy to 3:1 w Żarowie ze Zjednoczonymi, a w półfinale wygrana w Dzierżoniowie z Lechią 2:0,a dla porównania bielawianie nie mieli mocniejszego przeciwnika niż przedstawiciel klasy okręgowej.
Tak strzela Grzegorz Borowy, a w niebieskich
strojach wałbrzyszanie Łaski i Orzech
Biorąc pod uwagę statystyki ostatnich pojedynków świdniczan z Bielawianką to ci drudzy nie mieli praktycznie szans. 5 ostatnich meczów - 5 porażek bramki 0:22! Miesiąc temu w Bielawie w lidze goście ze Świdnicy wygrali 5:0. Mimo to w Dzierżoniowie Bielawianka dość długo toczyła wyrównany bój z faworytem. Po strzale doświadczonego Daniela Chęcińskiego piłkarzy Morawskiego uratowała poprzeczka. Ale potem skutecznością błysnął kapitan Polonii - Stali Grzegorz Borowy. 26-letni pomocnik w lidze strzelił już 10 bramek, a w pucharze pokonywał bramkarzy Nysy Kłodzko i dwukrotnie Zjednoczonych Żarów. W finale natomiast dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, Polonia - Stal wygrywa 2:0 i sięga po Puchar Polski OZPN Wałbrzych !
Jest to pierwszy trofeum wywalczone przez Marcina Morawskiego w roli trenera. Wśród pokonanych oglądać mogliśmy jego byłych kolegów z Ratuszowej - Michała Łaskiego w roli kapitana Bielawianki i Sławomira Orzecha. Teraz popularny "Mara" zapowiada walkę o puchar na szczeblu DZPN i pokazanie się na szczeblu centralnym. Póki co czeka świdniczan walka ze zwycięzcami z innych okręgów. We wrocławskim Ślęza Wrocław pokonuje w Gaci Foto-Higienę po konkursie karnych (3:1,po remisie 2:2), w legnickim A-klasowy Grom Gromadzyń - Wielowieś ogrywa czwartoligowy Orkan Szczedrzykowice (zespół m.in.Adama Kłaka i Rafała Majki) 6:5 w karnym po bezbramkowym remisie. W Jeleniej Górze Karkonosze również potrzebowały serii jedenastek by ograć czwartoligowy Włókniarz Mirsk (4:2 po remisie 1:1).
Świdniczanie nie poznali jeszcze swego półfinałowego rywala, z którym zmierzą się w następną środę.Póki co w najbliższy weekend czeka ich ciężki wyjazdowy mecz do Gorzowa Wielkopolskiego,gdzie swego czasu grał Marcin Morawski. O ile forma i wyniki Polonii -Stali może cieszyć ich sympatyków to zgoła odmienne nastroje panują w obozie ich pucharowego rywala. Bielawianka walczy o utrzymanie,obecnie jest na 14.miejscu co nie gwarantuje utrzymania, bowiem nie jest jeszcze wiadomo do końca ile drużyn spada. Zależy to zarówno od Górnika Wałbrzych czy się utrzyma w 2.lidze czy mistrz 3.ligi wygra barażowy dwumecz. Realnie patrząc bielawski klub może minąć jeszcze Piast Karnin, ale równie dobrze może sezon zakończyć na 16.pozycji. Wiele nadziei w serca sympatyków Bielawianki wlało niespodziewane zwycięstwo we Wrocławiu ze Ślęzą w ostatniej kolejce. Sezon w 3.lidze kończy się 6 czerwca.

Czas na zmianę w bramce Górnika?

Wałbrzyski drugoligowiec w minorowych nastrojach wracał z Niepołomic,gdzie miejscowa Puszcza sprawiła nie lada lanie podopiecznym Jerzego Cyraka. Co ciekawe Puszcza na szczeblu centralnym (druga i pierwsza liga) jeszcze nie wygrała, a 5 bramek udało jej się zdobyć do środy tylko na boisku rywala. Znamienne jest, że do tej pory w najwyżej wygranym spotkaniu (5:1) z Ruchem Wysokie Mazowieckie (maj 2011) w przegranym zespole występował Michał Oświęcimka,a pierwszą bramkę piłkarze Puszczy zdobyli po golu samobójczym.
Spotkanie w Niepołomicach można było oglądnąć w internecie dzięki portalowi malopolska.tv. Oglądanie klęski nigdy nie jest miłe,więc niewielu pewnie skusi się, by oglądnąć mecz znając już wynik.Górnik do tej pory na szczeblu drugiej przegrał w takich rozmiarach dopiero trzeci raz. W sezonie 2011/12 w Legnicy krocząca do pierwszej ligi Miedź (w składzie z m.in. Orłowskim) zmiażdżyła w derbach wałbrzyszan, a jednym z winowajców okrzyczano młodego Kamila Jarosińskiego,który zastępował wykluczonego w poprzednim meczu Damiana Jaroszewskiego. Niemal równo dwa lata temu w Sosnowcu Zagłębie ogrywa 5:0 Górnika, a po nim rezygnację złożył Robert Bubnowicz. Teraz teoretycznie rywal był słabszy, ale stawka nieporównywalnie większa. Mimo to pięć goli po stronie strat jest dla wielu wciąż niezrozumiałe. Czy przewaga Puszczy była aż tak duża? Czy goście z Wałbrzycha zagrali tak katastrofalnie słabo?
Łeonid Musin - 9 meczów 
18 puszczonych bramek,
0  bez czystego konta
Futbol jest grą błędów, a te bezlitośnie zostały w Niepołomicach wykorzystane. Wystarczy analiza straconych bramek.
1:0- dośrodkowanie Madejskiego z ok. 40 metrów, Orłowski walczy na 14 metrze, a Łeonid Musin wychodzi z bramki, bez szans na interwencję, piłka podbita przez wałbrzyskiego snajpera wpada do pustej bramki. Dwa pytania: po co Musin wychodził skoro miał małe szanse by w ogóle dojść do piłki? Skoro już wyszedł do piłki, to czemu nie zakomunikował krzykiem partnerom o swojej decyzji? Wytłumaczenie "brak komunikacji" jest zbyt ogólnikowe przy tym golu.
2:0 - wolny dla Górnika,złe dośrodkowanie Figla, gospodarze wybijają spokojnie piłkę, a wałbrzyszanie tak zaasekurowali kolegów w ofensywie i tak "dynamicznie" wracali, że w kole środkowym była przewaga 4:2 na korzyść graczy Puszczy. Maluga sobie źle sobie wypuścił piłkę, Musin wyszedł poza "16", ale został łatwo ograny. Strzał do pustej bramki i po sprawie.
3:0 -półtora minuty później Puszcza rozgrywa krótko rzut wolny, Dariusz Michalak nie nadąża za swoim zawodnikiem,któremu udaje się dośrodkować z lewej strony, Stiepankowa nie upilnował Stolarczyk, a Musin zostaje uprzedzony przez swego krajana i jest już po meczu.
4:0- po rzucie rożnym Górnika dalekie wybicie piłki w okolice koła środkowego. Tam Stolarczyk tak przyjmuje piłkę, że Puszcza od połowy rusza na bramkę rywala z przewagą 3:2. Gawęcki spokojnie uderza obok zrezygnowanego Musina.
5:0 - gospodarze dośrodkowują w pole karne,gdzie młodzieżowiec Puszczy Furtak ma tyle czasu,by spokojnie przyjąć piłkę (czemu przyglądał się Wepa?) i przymierzyć się do celnego strzału.

Wałbrzyszanie popełnili szkolne wręcz błędy w defensywie, przypomniała się jak żywo runda jesienna,gdzie indywidualne błędy niweczyły całą grę zespołu. Nie przynosiło to punktów. Jerzy Cyrak, to jemu trzeba obiektywnie oddać, nauczył zespół nie załamywać się,walczyć o zmianę wyniku. Głównie się to w Wałbrzychu udawało, ale na wyjazdach wygląda to najczęściej tragicznie.
Podstawą skutecznej gry każdego zespołu jest dobra, zorganizowana gra bloku defensywnego. Wiosną zaledwie dwa razy udało się Górnikowi zachować czyste konto - z Rozwojem (1:0) i w Górze z Nadwiślanem (0:0). W obu tych meczach bronił Seweryn Derbisz, który potem z powodu urazu nie znalazł się z kadrze meczowej. Zastąpił go 30-letni,więc doświadczony Ukrainiec Łeonid Musin,który nie jest gwarantem, że wybroni Górnikowi choćby punkt. Do tej pory jedynym pozytywem jest obroniony rzut karny w Pruszkowie, ale w przegranym meczu. Nie ma meczu w którym Łeonid nie zalicza pustego przelotu, nie popełni błędu z komunikacją czy obliczeniem lotu piłki. W zdecydowanej większości przypadków obyło się bez konsekwencji bramkowej, ale podstawą sukcesu w obronie jest bramkarz, który swoimi interwencjami zapewni zespołowi kilka punktów. A w przypadku Musina trudno znaleźć taki mecz.
W przerwie zimowej pierwszym wyborem co do transferu bramkarza był Kamil Czapla, który do tej pory krąży pomiędzy drużyną juniorów a drugoligową ławką. Tak naprawdę kibice nie wiedzą co sobą reprezentuje młodzieżowiec pozyskany z Lecha Poznań. Błędy, które przytrafiają się Musinowi Czapli byłyby wybaczone, zrzucone na karb młodości,ale dałoby doświadczenie bramkarzowi, który ponoć ma być nr 1 w przyszłości. Tylko co Kamil zyskuje grając w Strzegomiu, Bolesławcu lub przyglądając się Musinowi? Finisz sezonu na pewno wyklucza zmianę na newralgicznej pozycji bramkarza, ale czasem warto zaryzykować. O potrzebie zmiany w bramce Górnika mówią od dłuższego czasu nie tylko kibice, ale i byli piłkarze z wałbrzyskich klubów,którzy regularnie oglądają mecze na Stadionie 1000-lecia.
Słaby występ w Niepołomicach zaliczył Krystian Stolarczyk, który zastąpił w wyjściowym składzie Przemysława Cichockiego. Obaj defensorzy w tym roku kończą wiek młodzieżowca i najprawdopodobniej są to ich ostatnie mecze nie tylko w Górniku, ale i na tak wysokim szczeblu. Nie oszukujmy się - nie są to gracze takiego formatu,by ściągać ich na dłużej do Wałbrzycha, oprzeć na nich blok defensywny. Wypożyczony z Bełchatowa Stolarczyk miał bardzo dobre wejście do zespołu i słusznie zbierał pochlebne recenzje. Dopiero porażka w Pruszkowie oznaczała dla niego ławkę rezerwowych, ale krążą opinie, że zadecydowały o tym nie błędy w grze, lecz zbyt ostra gra przeciwko Zniczowi. Jego miejsce zajął Cichocki, który w kilku elementach ustępuje koledze, m.in. gorzej wyprowadza piłkę i mniej pewnie czuje się w grze ofensywnej.Mimo to jego gra nie była tak tragiczna w ostatnim okresie by spodziewać się takiej roszady w Niepołomicach. Powodów słabszego występu Stolarczyka z Puszczą szukać należy w braku rytmu meczowego. Tutaj pokutuje brak rezerw wałbrzyskiego klubu.
Jak już wcześniej wspomniałem wciąż są matematyczne, ale i realne szanse na utrzymanie.W dodatku wciąż tli się wśród niektórych powiększenie szans przy zielonym stoliku. Gdyby nie wycofanie Floty Świnoujście w Wałbrzychu już by witano się z trzecią ligą. Teraz ogromne kłopoty organizacyjne łódzkiego Widzewa mogą przyjść w sukurs drugoligowcom. W poniedziałek Komisja ds.Licencji Klubowych nie przyznała klubowi licencji na grę w 1.lidze. Problemem Widzewa są długi wobec wierzycieli. Od tej decyzji zapewne klub się odwoła - kolejne posiedzenia komisji są 22 i 28 maja. Biorąc pod uwagę to co się działo przed startem rundy wiosennej - zamieszanie z obiektem i ostateczna zgoda na grę w Byczynie, a teraz rezygnację prezesa Cacka uznawanego za hamulcowego zmian w klubie, środowisko łódzkie pewnie się zmobilizuje i nie dopuści do zniknięcia Widzewa z centralnego szczebla rozgrywek.

środa, 20 maja 2015

Po Puszczy tylko złudzenia

Mecz w Niepołomicach miał być przełamaniem wyjazdowym Górnika Wałbrzych. Tak jak jesienią mecz z Puszczą był dla podopiecznych Jerzego Cyraka pierwszym, po którym biało-niebiescy cieszyli się z trzech punktów, teraz miał być pierwszy komplet punktów poza Ratuszową co pozwoliłoby wyprzedzić w tabeli właśnie Puszczę.
Wynik 0:5 mówi sam za siebie.Jerzy Cyrak zapowiadał zwycięstwo, a przyszła najwyższa w tym sezonie klęska. Jedna z piłkarskich prawd mówi, że zwycięskiego składu się nie zmienia,tymczasem trener dokonał kilku korekt,które nie przyniosły spodziewanego efektu. W obronie można było liczyć się z powrotem Bartosza Tyktora, ale czemu zabrakło dwóch młodzieżowców ze spotkania z Kotwicą? Cichockiego zastąpił Stolarczyk, a Bronisławski usiadł na ławce rezerwowych. Miejsce w składzie znalazło się dla Mateusza Krzymińskiego, który w Niepołomicach zszedł już w przerwie. Czy aby trener w tym przypadku nie przekombinował?
Małopolska do tej pory kojarzyła się wałbrzyszanom pozytywnie, bowiem poprzednie wizyty w tym regionie kończyły się bezbramkowymi remisami. I tym razem taki wynik byłby korzystny dla Górnika,bowiem w dwumeczu miałby lepszy bilans spotkań z Puszczą. Obecnie (1:0,0:5) do niepołomiczan wałbrzyski (jeszcze) drugoligowiec traci 4 punkty, ale do odrobienia w obecnej sytuacji ma de facto 5. Okocimski swój mecz wygrał i ma przewagę 6 punktów.
Po niepołomickiej manicie wałbrzyszanom pozostały zaledwie złudzenia, bowiem szanse na utrzymanie są naprawdę iluzoryczne.
Nie licząc wyników współtowarzysza niedoli z Kołobrzegu Górnik MUSI  bezwzględnie wygrać 3 mecze - u siebie ze Stalą Mielec i Okocimskim oraz na wyjeździe w Legionowie.Czy w obecnej sytuacji jest jeszcze ktoś kto realnie wierzy w taki układ?
Okocimski jedzie w sobotę do Rybnika,gdzie można spodziewać się triumfu walczących o awans gospodarzy, a w 33.kolejce przyjeżdża do Brzeska Stal Stalowa Wola, która się przebudziła w Mielcu i wciąż liczy się w walce o 1.ligę. Czy Łukasz Sekulski i spółka ograją Piwoszy na ich boisku?
Puszcza z kolei jedzie do Puław,które mają zapewnione utrzymanie. Wisła potrafiła odrobić dwubramkową stratę w Kołobrzegu, by ostatecznie ulec gospodarzom, więc będzie chciała zrewanżować się za to niepowodzenie. Z kolei dla niepołomiczan będzie to kluczowy mecz w walce o utrzymanie, bowiem w ostatnich kolejkach czekają ich mecze z MKS Kluczbork i Zagłębiem Sosnowiec, które wciąż walczą o awans.
Pozostaje Kotwica (3 punkty więcej,lepszy bilans meczów z Górnikiem=do odrobienia 4 punkty),która wyjeżdża do Kluczborka,gości Zagłębie, a sezon zamyka na ciężkim terenie w Pruszkowie.  Ale w Kołobrzegu właśnie w meczu z Wisłą pokazali co znaczy determinacja - w 92 minucie tracą bramkę, by jeszcze się poderwać i strzelić zwycięskiego gola.
Optymiści mogą zaprotestować:
-Górnik ma najlepszy terminarz,
- do utrzymania mogą wystarczyć nawet tylko dwa domowe zwycięstwa (w przypadku porażki Brzeska w dwóch najbliższych spotkaniach).
Mecz w Niepołomicach miał być kluczowy w walce o utrzymanie. O 3 punktach wszem i wobec mówił sam Jerzy Cyrak, do tej pory powściągliwy w prognozach.Tymczasem cały zespół zawiódł w najważniejszym wydawało się momencie.
Nadzieja wciąż się tli, ważne by piłkarze podnieśli się po tej klęsce, zresetowali pamięć o niepowodzeniach i zagrali skutecznie w defensywie i ataku. Po meczu z Mielcem, oby wygranym, będzie liczenie szans, oczekiwanie wyników rywali. Niestety,sytuacja Górnika jest coraz trudniejsza.

wtorek, 19 maja 2015

Dwucyfrowa Iskra

W wałbrzyskiej grupie B klasy o awans w praktyce biją się dwa zespoły: Górnik Gorce i Iskra Witków Śląski. W ostatnim dniu maja w Witkowie dojdzie do meczu rundy,gdzie gospodarze będą się starali zrewanżować za jesienną porażkę 0:2. Obecnie oba zespoły dzieli punkt, bowiem ekipie Górnika prowadzonej przez Rafała Siczka przytrafił się niespodziewany remis z Płomieniem Borówno. Nim przyjdzie piłkarzom z Gorc bronić przewagi nad Iskrą czeka ich trening strzelecki przeciwko outsiderowi ligi Grodno z Zagórza Śląskiego.Kornel Duś i spółka pewnie podreperują bilans bramkowy (dziś +31), bowiem Grodno w tym sezonie ani razu nie cieszyło się choćby z punktu, a wśród 11 przegranych spotkań trzykrotnie były to klęski dwucyfrowe. Jesienią Iskra wygrała 11:0, a maj z kolei jest dla piłkarzy z Zagórza wręcz przeklęty,bowiem w Borównie przegrali aż 0:14, a u siebie rewanż z piłkarzami z Witkowa 3:17!
Strzelcy bramek Iskry
w Zagórzu Śląskim
Dla podopiecznych Bartosza Ogrodnika zwycięstwa dwucyfrowe to nie pierwszyzna. Na szczeblu B klasy Iskra najczęściej popisywała się festiwalami strzeleckimi:
2006/07 -10:1 z KS Walim, 10:3 w Lutomii z Kłosem
2008/09 - 11:0 w Jaczkowie z Jokerem
2010/11 - 14:2 z Victorią II Świebodzice, 14:2 z KS Walim, 11:0 z Płomykiem Borówno
2011/12 - 14:1 z Jokerem Jaczków, 12:0 z Gryfem Burkatów
2012/13 - 13:2 z Husarią w Grzędach
2013/14 - 10:1 z Zagłębiem Wałbrzych
2014/15- 11:0 i 17:3 z Grodnem Zagórze Śląskie.
W obecnym sezonie Iskra outsiderowi strzeliła aż 28 bramek! Bartosz Ogrodnik - najlepszy strzelec witkowian jesienią trafił pięciokrotnie, a w niedzielę siedmiokrotnie. Tuzin bramek to nie lada wyczyn. Do tego dorzucił 5 asyst (jesienią jedną) i wychodzi, że grający trener Iskry partycypował w dwumeczu w 18 z 28 bramek!
Mimo tych rekordowych wydawało by się osiągnięć futbolistów z Witkowa Śląskiego w bieżącym stuleciu najwyższy wynik osiągnęli piłkarze z Wałbrzycha. W sezonie 2003/04 nasze miasto mogło się pochwalić ostatnim do tej pory derbowym pojedynkiem - Górnik/Zagłębie vs. Czarni Wałbrzych, a działo się to na szczeblu klasy okręgowej, czyli piątej ligi. Beniaminek z Ratuszowej po latach przerwy powołał do życia rezerwy, które trenowane przez Mariana Bacha rozpoczęły rywalizację w B klasie,którą bez problemów wygrali. Póki co w premierze pokonali w Mieroszowie rezerwy (!) Białego Orła 4:2, a w 2.kolejce mieli zmierzyć się z Unią Cieszów, która wycofała się, a w jej miejsce zadebiutowała Górna z Głuszycy Górnej. 07 września 2003 kibice w Wałbrzychu przeżywali huśtawkę nastrojów - przed południem w okręgówce Górnik/Zagłębie mimo prowadzenia 2:0 zaledwie remisuje ze Skałkami Stolec 2:2, a dodatkowo Bartosz Sobota w końcówce nie strzela karnego, natomiast nieco później rezerwy osiągnęły niespotykany wynik -24:0!  Bez litości dla debiutanta zagrały rezerwy Górnika/Zagłębia,które już do przerwy osiągnęły wynik 10:0. Łupem dwóch tuzinów goli podzielili się - Sebastian Bąk 5, Dominik Pala 3, Damian Kapelko 3, Mariusz Zarzycki 3, Michał Kulik 2, Paweł Michałowski 2, Bartłomiej Obuchowicz 2, Rafał Błaszczak 1,Krzysztof Michalak 1, Paweł Nyklasz 1. Dla przypomnienia tego historycznego zwycięstwa jeszcze skład podopiecznych Mariana Bacha: Jaśkiewicz - Zarzycki, Nyklasz, K.Michalak, Błażyński (Kochanowski), Bąk, Michałowski, Błaszczak (Obuchowicz), Pala (Lipowski), Kulik (A.Pyda), Kapelko.
Z tej ekipy, choć minęło raptem 12 lat, mało kto jeszcze bawi się w futbol. Pawła Nyklasza możemy oglądać przy Dąbrowskiego z opaską kapitana Zagłębia Wałbrzych, Wojciech Błażyński gra w Olimpii Kamienna Góra.Rafał Błaszczak i Łukasz Jaśkiewicz kopali ostatnio w B-klasowym Podgórzu Wałbrzych.
A dziś w Wałbrzychu nie mamy nie tylko rezerw drugoligowego Górnika, nie ma też ani Juventuru, który we wspomnianym sezonie 2003/04 mógł się pochwalić dwoma zespołami. Czarni nie mają stadionu, Zagłębie z Podgórzem tułają się w B klasie, a Gwarek hibernuje po wycofaniu z A klasy...

niedziela, 17 maja 2015

Wyścig ślimaków w drugiej lidze

Ostatnie dni w 1.lidze i 2.lidze stały pod znakiem informacji o wycofaniu się Floty Świnoujście i interpretacji przepisów. PZPN lekko namieszał w temacie barażu o miejsce na zapleczu ekstraklasy, ale ostatecznie piętnasty pierwszoligowiec będzie musiał walczyć z czwartym drugoligowcem. Nic nie zmieniło się w aspekcie degradacji trzech drugoligowców.
Spadek dotyczyć będzie trzech ostatnich zespołów, co spowodowało, że odżyły nadzieje nie tylko w Wałbrzychu, ale i nawet w Limanowej, gdzie outsider wciąż ma matematyczne szanse na zajęcie bezpiecznego miejsca. Wizyta ekipy Marka Motyki na boisku faworyzowanego Rakowa o mały włos nie zakończyła się sensacyjnym triumfem piłkarzy z Małopolski - grając w 10 dopiero pod koniec meczu stracili bramkę wartą dwa punkty.
W Wałbrzychu z kolei grano nie o trzy, a nawet o 6 tylko o życie. Bezpośredni rywale w walce o ligowy byt nie mogą sobie pozwolić na żadną stratę punktów. W Kołobrzegu zmieniono trenera, w tygodniu zakontraktowano rezerwowego bramkarza Floty Świnoujście Marcina Skrzeszewskiego i w bojowych nastrojach piłkarze przyjechali na Ratuszową, gdzie do tej pory raz tylko Kotwica gościła. W 1999 po bramce z karnego 19-letniego wówczas Marcina Morawskiego beniaminek 3.ligi pokonał Kotwicę 1:0. W sobotę również była jedenastka dla gospodarzy, ale na tym nie skończyły się emocje,bowiem kilka minut po trafieniu Figla celnie uderzył Radziemski. Ten sam duet przed ponad miesiącem,w meczu z Siarką,zapewnił dwubramkowe prowadzenie Górnika, ale po przerwie kibice oglądali wyrównanie i dramatyczną końcówkę.Teraz takich emocji nie było,choć Kotwica po raz drugi z rzędu zdobywa bramkę po wejściu na boisko Damiana Kugla. Wałbrzyszanie mieli więcej okazji do zdobycia bramki, ale kibice na trybunach Stadionu 1000-lecia przestają mieć nadzieje, że w tym sezonie na listę strzelców wpiszą się Lenkiewicz czy Oświęcimka.
Oprócz punktów cieszy na pewno brak kontuzji oraz kartek,więc Górnik do Niepołomic pojedzie w komplecie wraz z Bartoszem Tyktorem. Puszcza szczęśliwie zremisowała ze Stalą Stalowa Wola 1:1 po bramce w 90 minucie. Gdyby Dominikowi Maludze nie udało się pokonać Tomasza Wietechy i komplet punktów pojechał do Stalowej Woli, w środę oba zespoły miałyby tyle samo punktów i przed spotkaniem to wałbrzyszanie byliby wyżej.
W 2015 roku Puszcza tylko raz grała poza Niepołomicami, co nie znaczy, że spadkowicz uczynił ze swego pięknego,wyremontowanego stadionu futbolową twierdzę.Od początku kwietnia Puszcza w 5 kolejnych spotkaniach u siebie nie wygrała i zdobyła zaledwie jedną bramkę - wspomniany Maluga ze Stalą. Po absencji kartkowej do składu na mecz z Górnikiem wróci podstawowy młodzieżowiec,obrońca Łukasz Furtak, bardzo dobrą zmianę dał w sobotę Nigeryjczyk Longinus Uwakwe. Pozostaje pytanie czy w końcu Górnik się przełamie na wyjazdach i sięgnie po komplet punktów? Trzy punkty wyraźnie poprawiłoby sytuację w tabeli i dałoby większą nadzieję na powodzenie misji "2 liga w Wałbrzychu w sezonie 2015/16".
W 30.kolejce zaledwie 3 spotkania przyniosły rozstrzygnięcie. W tej elitarnej trójce zwycięzców znalazły się drużyny Nadwiślana, Legionovii i Górnika,którego portal sportowefakty.pl nazwał "wygranym dnia". Komplety punktów ekip z Góry i Legionowa oznacza, że w praktyce utrzymały się w lidze. Jednocześnie zwycięstwo Nadwiślana nad Okocimskim uradowało ekipy walczące o utrzymanie się,bowiem "Piwosze" mają teraz zaledwie 3 punkty nad przedostatnim zespołem i wciąż muszą drżeć o ligowy byt.
Więcej emocji spodziewano się po spotkaniach z udziałem drużyn z czołówki. Tymczasem na 4 mecze przed zakończeniem sezonu nadal nie ma zdecydowanego lidera w wyścigu na zaplecze ekstraklasy. Żadna z drużyn z miejsc 1-9 nie wygrała, ani nie przegrała. Po zachowaniu status quo między prowadzącym Zagłębiem a szóstymi Błękitnymi jest różnica zaledwie 4 oczek. Nie można jeszcze skreślać Stali Stalowa Wola z niesamowitym Łukaszem Sekulskim (3 punkty do czwartego barażowego miejsca), a i imienniczka z Mielca, mająca punkt mniej, przy korzystnych wynikach może namieszać w czołówce. W środę obie Stale zmierzą się ze sobą, a prawdziwym hitem będzie pojedynek lidera ze Sosnowca z trzecim MKS Kluczbork.
Dla wałbrzyszan, oprócz meczu w Niepołomicach ogromne znaczenie będą miały wyniki spotkań w Brzesku (Okocimski - Siarka) i Kołobrzegu (Kotwica - Wisła). W obecnej sytuacji w tabeli oraz dzięki terminarzowi podopieczni Jerzego Cyraka są zdani na siebie, nie muszą tylko i wyłącznie oglądać się na rywali. Czas w końcu nie tylko zapunktować, ale i wygrać poza Wałbrzychem.