poniedziałek, 10 marca 2014

Dobry wynik na początek

W ósmy dzień marca rozegrany wszystkie mecze pierwszej wiosennej, a już 19.kolejki drugiej ligi. Każda drużyna zapowiada walkę, w mniejszym lub większym stopniu modyfikując swoje kadry. Wicelider z Wałbrzycha w wszelkich sondażach nie był i raczej nadal nie jest brany pod uwagę jako poważny kandydat do awansu. Grzegorz Kapica, król strzelców ekstraklasy, dwukrotny mistrz kraju, a potem trener m.in. Chojniczanki w katowickim Sporcie pisze jako drugoligowy ekspert i wprost twierdzi, że "znając zespół Górnika, wydaje mi się, że nie będzie w stanie utrzymać drugiej lokaty". Również inne strony klubowe oceniają wałbrzyszan - przykładem jest zaglebie.sosnowiec.pl, która słusznie zauważa słabą infrastrukturę i ją oraz finanse stawiają jako główne problemy do promocji. W pierwszej wiosennej kolejce nastąpiła pierwsza weryfikacja zimowych spekulacji, obietnic, transferów. Tutaj biorąc pod uwagę spekulacje Górnik nie miałby nawet szans z Gryfem, który zimą potrafił wygrywać z zespołami z ekstraklasy (Lechia Gdańsk) czy 1.ligi (Arka Gdynia). Tymczasem mimo słabej gry wałbrzyszanie sięgnęli po komplet punktów - jako jedyni (nie licząc walkoweru Polonii Bytom) z górnej połówki wywalczyli komplet punktów! Chrobry oceniony za grę w Kluczborku został skromnie, Bytovia w Opolu kończyła w dziewiątkę, a mimo to zwycięstwo straciła dopiero w 94 minucie, Warta nie potrafiła ograć słabego Jaroty, Raków poległ u siebie z Ruchem, Rozwój w Zielonej Górze, a najbliższy przeciwnik biało-niebieskich nie znalazł sposobu na Błękitnych w Stargardzie Szczecińskim.
92 min. Odra-Bytovia -tak padł gol na 0:1 autorstwa
Wojciecha Pięty. Opolanie zdołali jednak wyrównać.
Drużyny z dołu tabeli przebudziły się i w przypadku Zdzieszowic czy Calisii można mówić wręcz o sensacyjnych zwycięstwach wyjazdowych. To dopiero pierwsza kolejka w tym roku i wiele się może zmienić. O podobieństwach z ubiegłym rokiem (zwycięstwo na inaugurację oraz zimowe wycofanie się rywala co powoduje wiosenny walkower) pisze Bogdan Skiba. Mając w pamięci ubiegłoroczne wyniki, kiedy po obiecującym starcie (2:1 z Chojniczanką) na następne ligowe zwycięstwo na boisku czekaliśmy do ostatniej kolejki (2:0 w Głogowie). Nastroje hurraoptymistyczne tonuje Maciej Jaworski, choć media z ochotą cytują prezesa Gawlika mówiącego o walce o awans. Czy postawa trenera to typowy "mind games"? Tak w Anglii nazywa się gierki psychologiczne, w których fachowcem jest choćby Jose Mourinho, często prowokując rywali w wywiadach zdejmując tym samym presję ze swoich podopiecznych. Pisze się, że kadra Górnika to 25 zawodników, ale jak się przyjrzy jej, odejmie dwóch z czwórki bramkarzy (Jarosiński, Gawlik), niektórych młodzieżowców z pola (Surmaj, Misiak, Krzymiński), permanentnie kontuzjowanych Bartośa i Radziemskiego to już mamy meczową osiemnastkę, a znając życie zaraz zaczną się problemy kartkowe, mogą zdarzyć się kontuzje, Bartkowiak zostanie powołany na kadrę i może okazać się, że mimo liczby nie ma wartościowych zmienników. A drużyny rezerw brakuje, więc i o utrzymanie rytmu meczowego jest trudniej.
Górnik Wałbrzych był w 19.kolejce JEDYNĄ drużyną drugiej ligi, w której nie zadebiutował żaden nowy zawodnik. Jak się okazało nie było to przeszkodą w odniesieniu zwycięstwa. Ciekawe czy w Sosnowcu szansę gry dostanie Kamil Śmiałowski, czy Maciej Jaworski posadzi na ławce Wojciecha Szubę kosztem Michała Oświęcimki? Prezes Zagłębia Marcin Jaroszewski zimą mówił o szansach swego klubu w walce o awans m.in. licząc stratę 6 punktów do wałbrzyszan. Obecnie jest już osiem. W ubiegłym roku sosnowiczanie niemiłosiernie zlali gości z Wałbrzycha (5:0), co spowodowało pożegnanie się z drużyną Roberta Bubnowicza. Teraz nikt w Górniku nie dopuszcza myśli o powtórce.

piątek, 7 marca 2014

Trzech polskich herosów mundiali

Za niespełna trzy miesiące oczy fanów futbolu skupione będą na brazylijskie boiska, gdzie już po raz dwudziesty najlepsze drużyny globu zmierzą się w walce o tytuł mistrza świata. Gorączka przygotowań już się zaczęła, gdy my niemiłosiernie nudziliśmy się oglądając nieudolność podopiecznych Adama Nawałki na wielu stadionach być może rozstrzygały się losy przyszłych uczestników mundialu. Na początku czerwca pewnie zostaniemy zalani publikacjami, informacjami na temat uczestników, ale niektórzy już rozpoczęli mundialową pracę. Nieoceniony w skali nie tylko narodowej Andrzej Gowarzewski wydał po raz kolejny encyklopedię na temat uczestników mistrzostw, a warto wspomnieć, że do tej pory w turniejach brało udział 81 reprezentacji, w tym już 7 nieistniejących.  Tymczasem w ojczyźnie futbolu, czyli Anglii pokuszono się
o zestawienie 100 WORLD CUP HEROES, czyli setkę największych bohaterów turniejów o Puchar Świata. Brytyjscy dziennikarze subiektywnie wybrali stu graczy, niekoniecznie najbardziej utytułowanych. Wśród tego elitarnego grona znalazło się miejsce dla trójki Polaków.
W tym tygodniu w Daily Mail w pięciu odsłonach przedstawiono pięć dwudziestek herosów mundiali i już pierwsze nazwisko (na miejscu nr 100) wzbudza wiele kontrowersji i sugeruje, że te zestawienie nie jest do końca poważne. Czy ktokolwiek obstawiałby, bowiem obecność na setnym miejscu Saeda Al-Owairana? Gracz Arabii Saudyjskiej, uczestnik mistrzostw 1994 i 1998 zapamiętany został z efektownego gola przeciwko Belgii w 1994 roku i obdarzeni wielką wyobraźnią dziennikarze nazwali go "arabskim Maradoną".
Na 87.miejscu sklasyfikowany został KAZIMIERZ DEYNA. Uczestnik dwóch turniejów, jeden z najlepszych piłkarzy turnieju w 1974 wyprzedził m.in. Węgra Kocsisa, Francuza Deschampsa, Brazylijczyka Gersona, Urugwajczyka Ghiggę. Daily Mail w uzasadnieniu pisze, że popularny Kaka był
Kazimierz i Mariola Deyna w Manchesterze
 jednym z największych graczy swojego pokolenia, zdobywcą Brązowej Piłki w 1974 i głównym architektem trzeciego miejsca Polski na turnieju w RFN. Później pojawił się w Manchesterze City (zdjęcie pochodzi z czasów gry na Main Road), a zginął tragicznie w wypadku samochodowym w Kalifornii w wieku 41 lat.
Drugim Polakiem sklasyfikowanym wśród setki bohaterów jest obecny prezes PZPN ZBIGNIEW BONIEK.Za jego plecami uplasowali się nie tylko mistrzowie świata (Barthez, Ardilles, Valdano, Desaily, Tardelli, Iniesta), ale i królowie strzelców Schillaci czy Suker.
Zbigniew Boniek i Gerard Janvion (Francja)
 w meczu o 3.miejsce
Zibi (miejsce 59.) uczestniczył (wg Daily Mail) w dwóch turniejach - w Argentynie i Hiszpanii (grał jeszcze w Meksyku). W tym drugim zdobył cztery bramki, które wydatnie przyczyniły się do uzyskania trzeciego miejsca na świecie. Pozwoliło to polskiemu zawodnikowi znaleźć się również w ekskluzywnej Jedenastce All Stars Espana'82. Był gwiazdą swojego pokolenia, a twórcy zestawienia przypominają, że w argentyńskim mundialu trafił dwukrotnie dla Polski, która wówczas grę zakończyła w drugiej fazie mistrzostw.
Dziesięć oczek wyżej sklasyfikowany został poprzednik Bońka na fotelu prezesa związkowego, czyli GRZEGORZ LATO (49.miejsce).  Znakomity ongiś napastnik uczestniczył w trzech mundialach: 1974, 1978 i 1982.
Grzegorz Lato
Był najskuteczniejszym strzelcem złotej generacji lat 70-tych ubiegłego stulecia. Siedem bramek w 74' dało mu koronę króla strzelców. Dwukrotnie sięgał po trzecie miejsce w turniejach, a grę na mistrzostwach zakończył z 20 meczami i 10 bramkami. Na zdjęciu Lato mknie w kierunku kameruńskiej bramki podczas hiszpańskiego turnieju.
W czołówce nie zabrakło ulubieńców brytyjskich dziennikarzy, bo jakim cudem znalazł się w zestawieniu na wysokim 38.miejscu Paul Gascoigne -bezmedalowy uczestnik mundialu'90?
W zestawieniu brakuje wielu gwiazd przedwojennych mundiali - znaleźli się jedynie: Nasazzi (Urugwaj, 1930), Stabile (Argentyna, 1930), Leonidas (Brazylia, 1934,1938). A gdzie przedstawiciele dwukrotnego przedwojennego mistrza, czyli Italii prowadzonej przez Vittorio Pozzo?
Pierwszą dziesiątkę natomiast tworzą:
10. Paolo Rossi (Włochy 1978, 1982 -król strzelców, mistrz),
9. Bobby Moore (Anglia 1962, 1966 mistrz, 1970),
8. Gerd Mueller (RFN 1970 król strzelców, 1974 mistrz)
7. Lothar Matthaeus (Niemcy 1982 wicemistrz, 1986 wicemistrz, 1990 mistrz, 1994, 1998)
6. Garrincha (Brazylia 1958 mistrz, 1962 mistrz, 1966)
5. Franz Beckenbauer (RFN 1966 wicemistrz, 1970 3.miejsce, 1974 mistrz)
4. Zinedine Zidane (Francja 1998 mistrz, 2002, 2006 wicemistrz)
3. Ronaldo (Brazylia 1998 wicemistrz, 2002 mistrz, 2006)
2. Pele (Brazylia 1958 mistrz, 1962 mistrz, 1966, 1970 mistrz)
1. Diego Maradona (Argentyna 1982, 1986 mistrz, 1990 wicemistrz, 1994).

czwartek, 6 marca 2014

Przed inauguracją

Już coraz bliżej inauguracja pierwszej i drugiej ligi. Grupa zachodnia swoje pierwsze wiosenne mecze rozegra w sobotę w Dzień Kobiet. Jako pierwsi wybiegną na murawę piłkarze w Stargardzie Szczecińskim i Wałbrzychu - o godzinie 13. Nie wiadomo ilu kibiców zasiądzie na trybunach stadionu Błękitnych, bowiem jak donosi strona internetowa klubu mecz mieliby oglądać jedynie posiadacze karnetów, choć nieco później stanowisko klubu w tej kwestii uległo nieco zmianie i można będzie kupić również bilety - tyle, że jedynie w przedsprzedaży. W wałbrzyskim Górniku, w przeciwieństwie do Błękitnych, postanowiono wprowadzić elektroniczny system ewidencji kibiców. Nie jest to wymysł klubu czy PZPN, ale wymaga tego ustawa o imprezach masowych. Co prawda Zbigniew Boniek oraz część polityków mocno lobbuje o złagodzeniu niektórych wymogów, ale po ostatnich wydarzeniach w Warszawie, pewnie prace nad tym nieco zwolnią.
Stadion przy Ratuszowej zmienił nazwę?
Gdyby w klubie nie zdecydowali się na wprowadzenie systemu, to mecze mogłaby oglądać garstka widzów, najczęściej bez fanów drużyny przyjezdnej. Oczywiście wprowadzenie nowinek wzbudza wiele kontrowersji.
W czasach demokracji większość z nas nie lubi być spisywanym, poddawanym ewidencji, strach przed wykorzystaniem danych osobowych. Jeszcze jesienią przy Ratuszowej panowała fikcja z biletami i danymi osobowymi na nich. Po pierwsze każdy mógł wpisać co chce i jakikolwiek PESEL, bowiem jak było to sprawdzane wie ten, kto wchodził. Po drugie, odcinki z danymi osobowymi lądowały w jakimś worku - co się z nimi działo też niewiadomo. Osoba uczona w prawie mogła nawet na podstawie takiej rzeczy nieźle wypunktować klub i każdą sprawę w sądzie by wygrała. Przeszłość pokazała, że obecnie wprowadzany system nie musi być ostatecznym i może się wiązać czy to z kosztami i innymi niespodziankami. Podczas ostatniego pobytu w drugiej lidze, kiedy był to szczebel zaplecza ekstraklasy Górnik SSA wprowadził karty kibica - ze zdjęciem i obietnicami rożnych bonusów. Pomysł jak nagle się pojawił tak szybko umarł śmiercią naturalną, a naiwnym pozostała jedynie plastikowa pamiątka. Kolejne pytanie związane z tym systemem wiąże się z wyjazdowiczami  - czy obecność w bazie kibiców Górnika nie zamyka możliwości wejścia na inne mecze bez udziału wałbrzyskich piłkarzy? Samemu zdarza się oglądać mecz na innych dolnośląskich, i nie tylko, stadionach, dziesiątki fanów z sektora C wspomaga dopingiem kolegów po szalu np. w Legnicy.
Ustawa wymuszająca wprowadzenie systemu nie obowiązuje od lutego, o nie można było przeczytać w dziennikach sportowych już w styczniu, a klub Górnik Wałbrzych wprowadza go na 5 dni przed meczem!!! Organizacyjny i PR-owy strzał w kolano. Wiele osób, kibiców zwłaszcza starszych nie przeglądających codziennie internet zdziwi się w sobotę. Jeszcze dodatkowo podniesienie cen biletów w dniu meczu. Co z ludźmi nie mogącymi w tygodniu zakupić biletów? Co np. z pracującymi i studiującymi we Wrocławiu? W sobotnie południe szykuje się niezły bałagan pod kasami. I będzie to tylko i wyłącznie wina klubu, któremu nie pomoże wydłużenie rejestracji kibiców w tygodniu. Jeśli bilety mają być droższe to ciekaw jestem czy podniesie się standard oglądania meczu na trybunach Stadionu ... no właśnie - jakiego stadionu. Odkąd pamiętam przy Ratuszowej mieścił się STADION 1000-LECIA, który gościł ekstraklasowe mecze zarówno Zagłębia jak i również w wyjątkowych przypadkach Górnika. Były europejskie puchary, grała reprezentacja Polski. Nie przypominam sobie, aby ktoś oficjalnie zmienił nazwę stadionu. Nie jest ona o zabarwieniu politycznym, typu X-lecia PRL, a tymczasem od kilku lat jego użytkownik zapomina o historycznej nazwie popularyzując nazwę stadion OSiR, a od wiosny stadion Aqua-Zdrój. Wracając do trybun Stadionu 1000-lecia to wątpię, by w najbliższym czasie doczekano się czystych siedzisk, zadaszenia, tablicy wyników z zegarem etc. W tej kwestii Aqua Zdrój musi zrobić bardzo wiele, zwłaszcza podczas deszczowej aury, kiedy przy wejściu na trybuny trzeba nie lada umiejętności by nie wpaść w powstałe potoki.
Wiadomo, że wprowadzenie systemu jest powodem protestu najzagorzalszych kibiców. Klub musi ich zrozumieć, a także obudzić się z zimowego snu w wielu marketingowych kwestiach. O oficjalnej stronie już nie chce mi się nawet pisać - ostatnio "zabłysła" aktualnym składem Gryfa, który daleki jest od rzeczywistości (dla weryfikacji polecam zakładkę transfery na stronie wejherowian). Bramek z meczów, w ogóle materiałów video wciąż w Wałbrzychu nie możemy się doczekać. Dla nieobecnych w sobotę, w tym niestety niżej podpisanemu, pozostanie przeczytanie niezbyt czytelnej w formie relacji Bogdana Skiby.
Co do samego meczu to jest on początkiem niezwykle ważnej rundy. Nie wierzę w słowa Mariusza Gawlika o walce o awans, bardziej poważniej do tematu podszedł trener Maciej Jaworski. Miejsce ponad "czerwoną", spadkową strefą na mecie sezonu będzie sukcesem i niech nikogo nie zmyli drugie miejsce na koniec jesiennego ligowego grania. Dyspozycja piłkarzy jest póki co niewiadomą. Jesienne mecze pokazały i potwierdziły, że siłą jest kolektyw, wola walki. Oby do tego doszło jeszcze nieodzowne szczęście, które sprzyjało w meczach z Ruchem, Rakowem czy Odrą.

Posucha

Ostatni dzień lutego w teorii oznacza koniec podpisywania umów transferowych. Istnieją jednak luki formalne pozwalające ominąć ten termin - przykładem są zawodnicy bez ważnej umowy z jakimkolwiek klubem. Zmiany barw klubowych piłkarzy związanych z Ziemią Wałbrzyską były bardzo nieliczne. W ekstraklasie od lat mamy skromną delegację wśród piłkarzy. W niedzielę udanie zadebiutował w roli I szkoleniowca Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski - legenda wrocławskiego klubu, który w ekstraklasie w roli piłkarza debiutował w barwach Zagłębie Wałbrzych. Niepewna jest posada trenera Lecha Poznań Mariusza Rumaka, a za nim podąża, niczym wierny giermek Jerzy Cyrak, o którym głośno było z powodu afery jarocińskiej, w wyniku której Kolejorza opuścili Murawski i Ślusarski. Pewniakiem na swojej posadzie kierownika drużyny może być Wiesław Stańko w Zagłębiu Lubin. A co z piłkarzami? Adrian Mrowiec w chorzowskim Ruchu jesienią nie nagrał się zbytnio i nie zanosi się na poprawę sytuacji. Niebiescy wiosną wygrali swoje mecze, a Adriana zabrakło w kadrze meczowej. Czeka go zapewne gra w trzecioligowych rezerwach, które obecnie przebywają wraz z juniorami chorzowskiego klubu na zgrupowaniu w Dzierżoniowie.
Paweł Oleksy wiosnę spędzi w Arce
Nie tak zapewne sobie przygodę z Zagłębiem wyobrażał sobie Paweł Oleksy. 23-letni już obrońca renomę utalentowanego lewego obrońcy zyskał grą na wypożyczeniach - zwłaszcza w Bydgoszczy i Gliwicach. Piast był bardzo zadowolony z gry Pawła, ale latem zabrakło środków finansowych na wykupienie go z Zagłębia. Lubiński klub przedłużył umowę z Oleksym gwarantując mu blisko 10-krotną podwyżkę. Jak się okazało te 30 tys. miesięcznie było głośno zimą wypominane w klubie. Podobnie jak inny młody gracz Zagłębia Arkadiusz Woźniak, po otrzymaniu godziwej pensji, defensor rodem z Czarnego Boru mocno spuścił z tonu, oddał plac praktycznie bez walki. O pozycję na lewej stronie przegrał rywalizację z Cotrą oraz uniwersalnym Rymaniakiem. Trener Orest Lenczyk nie powoływał go do meczowej kadry i mając w perspektywie grę w trzeciej lidze Paweł liczył na wypożyczenie lub transfer. Tutaj najbliżej wydawałoby się ma do Gliwic, zwłaszcza, że Piast miał wolną gotówkę po sprzedaży Zbozienia do Rosji, a na lewej obronie kontuzję leczył Król z Klepczyńskim. W Gliwicach zwlekano z transferem, a okazję wykorzystała z kolei Arka Gdynia, która podwójnie utarła nosa Piastowi. W kręgu zainteresowań śląskiego klubu był bowiem również Bartosz Ślusarski, który podobnie jak Oleksy wybrał żółto-niebieskie barwy trójmiejskiego pierwszoligowca. W Gliwicach brak Pawła tłumaczą niechęcią Zagłębia do wzmacniania rywala w walce o utrzymanie. W Gdyni Oleksy już zadebiutował w sparingu z drugoligową Concordią Elbląg, ale czeka go ciężka walka o miejsce w składzie, bowiem za rywala będzie miał m.in. byłego jednodniowego kadrowicza Marcina Radzewicza.
Dawid Kubowicz w koszulce Concordii Elbląg
W tym sparingu mógł wystąpić inny wałbrzyszanin Dawid Kubowicz, który jesienią grał w Arce, a zimą został odsunięty z I zespołu. Miał propozycję z lubelskiego Motoru, ale ostatecznie zdecydował się na pozostanie w Gdynii. Wraz z towarzyszami niedoli skazany był na treningi i grę w drużynie rezerw. Jako pierwszy z tego grona wyłamał się Brazylijczyk Marco Aurelio, który zasilił UKP Zielona Góra. Drugi z zawodników - Łukasz Jamróz trafi do rzeszowskiej Stali, jedynie Kubowicz nie znalazł nowego pracodawcy. Wystąpił co prawda w meczu drugoligowej Concordii Elbląg (3:2 z rezerwami Lechii Gdańsk), ale później cisza o jego występach w barwach outsidera 2.ligi grupy wschodniej. W ogóle to wspomniana Concordia to ciekawostka w skali ogólnokrajowej - o klimacie w elbląskim klubie pisał niedawno portal weszlo.com. Jeśli Dawidowi nie uda się znaleźć nowego klubu to do czerwca swoją pensją będzie obciążał budżet Arki i grać będzie tylko w rezerwach.
R.Maciejak (z lewej) w meczu Floty z Wisłą
Dyżurnym piłkarzem szukającym klubu był Roman Maciejak. Jesienią nie zawojował drugiej ligi w Polkowicach, klub wycofał się z rozgrywek i Roman musi szukać nowego pracodawcy. Zimą pokazał się w drugiej połowie meczu Floty Świnoujście z Wisłą Kraków (1:1), ale nie przekonał do siebie Bogusława Baniaka trenującego Wyspiarzy. Było to drugie w karierze nieudane podejście Maciejaka do Floty, bo swego czasu próbował załapać się będąc graczem Piasta Gliwice. W innym meczu sparingowym Floty wystąpił doskonale znany w Świnoujściu Michał Protasewicz. Protas zagrał w meczu z Vinetą Wolin (5:2) w barwach zachodniopomorskiego czwartoligowca. Był to jednak gościnny występ, bowiem wiosną najprawdopodobniej zobaczymy go ponownie w niemieckim Anklam. W niższych ligach klub zmienił Paweł Tobiasz, który po półtorarocznej grze w Lechii Dzierżoniów ponownie zagra w koszulce Polonii/Sparty Świdnica, gdzie powiększy kolonię byłych zawodników wałbrzyskich klubów. W tej kwestii dużą konkurencją staje się Bielawianka Bielawa, gdzie do Matyska, Rosickiego i Olejnika dołączyli z Górnika Damian Chajewski i Michał Łaski.
W czerwcu ubiegłego roku minęła 10 rocznica awansu drużyny z ul.Ratuszowej do ... klasy okręgowej. Górnik/Zagłębie Wałbrzych po wcześniejszym wycofaniu się z IV ligi rozpoczął marsz w górę od wałbrzyskiej A klasy (uchodzący za solidny portal 90minut mylnie uznaje mecz z Sudetami za przegrany - wynik brzmiał 1:0 dla wałbrzyszan po golu Sebastiana Bąka!). Trenerem był Ryszard Mordak, obecnie szkoleniowiec Victorii Świebodzice, gdzie w nadchodzącej rundzie będzie prowadził ponownie dwóch wychowanków Górnika/Zagłębia - Damiana Michno i Michała Nadzieję. Duet ten w 2001 sięgnął po 4.miejsce w MPJ, a ostatnio grał w IV lidze w MKS Szczawno Zdrój. Po ostatnich zmianach w zarządzie obaj panowie zrezygnowali z gry w drużynie, którą ostatecznie poprowadzi Wiesław Walczak. Z ich rocznika (1983) jest również Wojciech Błażyński, który broni barw kamiennogórskiej Olimpii. Popularny "Chudy" bezskutecznie próbował dołączyć do Olimpii Kowary gdzie spotkałby Marcina Smoczyka, Macieja Udoda czy Alberta Zielińskiego. W wałbrzyskiej A klasie Robert Kubowicz sukcesywnie buduje ciekawy zespół w Jedlinie opierając na wychowankach Górnika - teraz doszli Dawid Cizio (ostatnio grający w Czarnych Wałbrzych) oraz Jarosław Piątek (ma za sobą debiut w 2.lidze, ostatnio w Gwarku Wałbrzych). W Unii Bogaczowice ponoć ma zagrać Marcin Miecznikowski (Gwarek Wałbrzych), a wraz z bratem w Unii w sparingach występował Bartosz Sobota. O tym jak ostatecznie wyglądała w regionie giełda transferowa na dobrą sprawę zobaczymy po starcie rundy wiosennej.

wtorek, 4 marca 2014

Łasicki i Bartkowiak wśród talentów 2013

Tygodnik Piłka Nożna od lat klasyfikuje najlepszych młodych zawodników. W przyjętym kryterium wiekowym w tym roku sklasyfikowani zostali gracze urodzeni w roku 1993 i później. Mimo braku sukcesów na arenie międzynarodowej autorzy są optymistami jeśli chodzi o futbolową piłkarską młodzież.
Nie zabrakło akcentów związanych z Wałbrzychem. Najlepszym środkowym obrońcą został IGOR ŁASICKI.  W uzasadnieniu możemy przeczytać: w środku obrony największy potencjał chyba drzemie w Igorze Łasickim, na stale trenującym w SSC Napoli. I chociaż wywodzący się z Wałbrzycha zawodnik nieco zawodził w barwach kadry U-19, ma najlepsze warunki do rozwoju. Tuż za jego plecami uplasował się kolega z kadry, a wcześniej z Zagłębia Lubin- przechodzący rehabilitację Horoszkiewicz. A na trzecim miejscu sklasyfikowany został Bednarek, mający debiut w T-Mobile Ekstraklasie w barwach Lecha.
Wśród prawoskrzydłowych sklasyfikowany został MICHAŁ BARTKOWIAK. Wałbrzyski diament, jak lubią Michała nazywać media,  został oceniony za miniony rok kalendarzowy za plecami Frankowskiego, Bąka i Wlodyki, którzy zaliczyli debiut w ekstraklasie oraz Oktawiana Skrzecza, który chwalony jest za grę w juniorach niemieckiego Schalke 04. Warto zauważyć, że Bartkowiak jest najmłodszym wśród skrzydłowych, a w całej stawce jego rocznik - 1997 - jest najmłodszy.
Pomocnik wałbrzyskiego Górnika kilka dni temu odebrał nagrodę - Najlepszy młody piłkarz 2.ligi gr. zachodniej. Z tej okazji udzielił okolicznościowego wywiadu stronie Polskiego Związku Piłkarzy.
Wracając do klasyfikacji Talenty 2013 to biorąc pod uwagę przynależność klubową to Dolny Śląsk nie ma wiele powodów do chwały. Oprócz Michała Bartkowiaka dziennikarze Piłki Nożnej zauważyli:
Piotra Azikiewicza (Zagłębie Lubin, 1995- 2.wśród lewych obrońców), Wojciecha Błąda (Zagłębie Lubin, 1997 - 9.wśród lewych obrońców), Adriana Cierpkę (Miedź Legnica, 1995 - 6.wśród defensywnych pomocników), Filipa Jagiełło (Zagłębie Lubin, 1997 - 4.wśród ofensywnych pomocników).
A jedenastka TALENTY AD 2013 wygląda następująco:
Mateusz Kuchta (Górnik Zabrze, 1996) - Paweł Stolarski (Wisła Kraków, 1996, podpisał umowę z Lechią), Igor Łasicki (Napoli, 1995), Gracjan Horoszkiewicz (Hertha, 1995), Mateusz Lewandowski (Pogoń Szczecin, 1993) - Przemysław Frankowski (Lechia Gdańsk, 1995), Paweł Dawidowicz (Lechia Gdańsk, 1994), Piotr Zieliński (Udinese, 1994), Aleksander Jagiełło (Legia/Podbeskidzie, 1995) - Arkadiusz Milik (Leverkusen/Augsburg, 1994), Martin Kobylański (Werder Brema, 1994).

niedziela, 2 marca 2014

Drugoligowcy po transferowych zbrojeniach

23-letni Kamil Śmiałowski, wychowanek KS Walim, a potem gracz Polonii/Sparty Świdnica, a przez ostatnie trzy rundy Lechii Dzierżoniów, to jedyny nabytek wicelidera drugiej ligi grupy zachodniej. Kibice
Kamil Śmiałowski - debiutant w 2.lidze.
Górnika Wałbrzych zapewne więcej obiecywali sobie po działaczach w obszarze transferów. Blisko był czeski pomocnik Krolop, testowany był tajemniczy bramkarz z Bolesławca i całkiem niezrozumiale dano założyć koszulkę Górnika Menzelowi ze Śląska. Pomocnik z Wrocławia był niechciany w swoim klubie, nie potrafił przekonać do siebie zimą ani kluby pierwszoligowe (Dolcan, Okocimski), ani drugoligowe (Calisia), a i swoją dyspozycją nie rzucił na kolana Macieja Jaworskiego. Ostatecznie może zagrać przy Ratuszowej, w meczu z Jarotą, bowiem trafił do Jarocina. Wyniki jak i gra nie napawa zbytnim optymizmem, ale i nie niepokoją. Wszystko i tak zweryfikuje liga. A jak rywale przygotowywali swoje kadry do ostatniej w historii grupy zachodniej rundy?
W Głogowie brak awansu przyjęto by jako katastrofę, zresztą w powszechnej opinii Chrobry widziany jest jako jesienny beniaminek 1.ligi. Z kadry pozbyto się niewiele grających graczy, a po czołowego pomocnika całej ligi Bartosza Machaja sięgnęła Miedź Legnica. Rywalizację wśród młodzieżowców ma wzmocnić Paweł Baraniak (pozyskany z Ruchu Radzionków), a nowymi graczami są solidny Karol Danielak (Jarota Jarocin) i Krystian Pieczara (Znicz Pruszków, znany z występów w Chojniczance). Bytovia - punkt za Górnikiem - stawiana jest tradycyjnie wśród faworytów do awansu. Paweł Janas mógł przygotowywać podopiecznych w ciepłym klimacie Turcji. Oczywiście sporo transferów, a ostatnim jest bramkarz Sebastian Małkowski z Lechii Gdańsk, który w 2011 roku zadebiutował w kadrze A. Innymi ciekawymi nabytkami są: Daniel Bujok (młodzieżowiec z Podbeskidzia Bielsko-Biała), Maciej Kazimierowicz (Błękitni Stargard Szczeciński), doświadczony defensor Sławomir Mazurkiewicz (Olimpia Grudziądz) czy Maciej Szewczyk (KS Polkowice). Warta Poznań gościła w Wałbrzychu, gdzie bezproblemowo ograła Górnika, ale do rewanżu dojdzie w stolicy Wielkopolski. Plotką okazało się rzekome zainteresowanie Grzegorzem Rasiakiem przez Lecha. Wartę będzie reprezentował młodzieżowiec Adrian Liberacki - kadrowicz juniorów, który ostatnio występował we Włoszech - w Reggina Calcio i AS Matera Calcio (klubie, gdzie swego czasu grał były gracz Górnika Wałbrzych Emil Nowakowski). Z kolei miejsce Rozwoju Katowice w tabeli (piąte) jest nie mniejszą niespodzianką, co wiceliderowanie wałbrzyszan.  Zespół Dietmara Brehmera wzmocniło ciekawe trio: bramkarz Maciej Budka (ostatnio GKS Tychy, a wcześniej Termalica, GKS Katowice) ma zastąpić bohatera jesieni Mateusza Sławika (dziś trener bramkarzy w Zabrzu), Maciej Ropiejko (4 gole jesienią w 1.lidze w Chojniczance) i wypożyczony z Arki Gdynia młodzieżowiec Michał Gałecki. W Sosnowcu pożegnano Adriana Marka, ale za to do Zagłębia trafili: Krzysztof Kaliciak (Kolejarz Stróże, a wcześniej Chrobry, GKS Katowice), słowacki obrońca Michał Farkaś (Ruch Radzionków), Wojciech Wojcieszyński (OKS Brzesko), Przemysław Mizgała (Legia II Warszawa) czy Grzegorz Arłukowicz (Jagiellonia Białystok). Organizacyjnie sosnowiczanie powinni grac wyżej, teraz pora na piłkarzy by udowodnić, że zapowiedzi walki o awans to nie mające pokrycia przechwałki.
Nestor ligi - Piotr Rocki rocznik 1974
W Polonii Bytom udało się odratować kilka ujemnych punktów, były prezes klubu, obecnie prezes Bytomia Damian Bartyla przedstawia projekty nowego stadionu i lodowiska. Tymczasem polonistów czeka walka o utrzymanie - ściągnięto doświadczonego Piotra Rockiego (Kolejarz Stróże), Marcina Lachowskiego (niechciany w Ruchu Zdzieszowice), Damiana Czuprynę (GKS Tychy), bramkarza Bartosza Solińskiego (Ruch Chorzów, a wcześniej udana gra w Rozwoju). Zabraknie z kolei Dawida Jarki i brazylijskiego internacjonała Paulisty. Personalnie wygląda to dość ciekawie. O miejsce w górnej ósemce walczyć będzie Raków Częstochowa, gdzie mają zainwestować zagraniczni inwestorzy, co zwiastować mają kontrakty Brazylijczyków Vitinho i Diogo, powrót Diego z nieudanego pobytu w Bytowie, a rywalizację mają zwiększyć jeszcze Radosław Stefanowicz (Huragan Morąg), Mariusz Holik (Gwarek Zabrze), Tomasz Pełka (Naprzód Ostrowy).
W dolnej połówce najwięcej działo się na Opolszczyźnie. W Odrze Opole pożegnano m.in. Sławomira Cieńciałę (Arka Gdynia), ale czeski trener Petr Nemec będzie mógł postawić na Damiana Primela lub Macieja Krakowiaka w bramce, w obronie na Chorwata Ivana Udarevića lub Litwina Donatasa Nakrosiusa, w ofensywie na Pawła Giela, Dawida Jarkę, Dawida Zapotocznego czy Piotra Bondziula. Na pewno brak opolan w górnej połówce po takich ruchach kadrowych będzie sporym rozczarowaniem. Zdzieszowice żyły ostatnio tragiczną śmiercią pierwszego kibica Ruchu, burmistrza miasta Dietera Przewdzinga, a wcześniej było bodaj najciekawiej - najpierw żegnano wręcz hurtowo podstawowych graczy (Feć, Pajączkowski, Bukowiec, Baraniak, Lachowski, Hanzel, Dubina), potem powtórka z ub.roku, czyli masowe przejście z LZS Leśnica trenera Stanisława Wróbla oraz 10 zawodników, dodatkowo niechciany duet z ROW Rybnik Szatkowski, Gładkowski. Nie mniej ciekawie było w Wejherowie, gdzie znów widmo wycofania z ligi zajrzało Gryfowi w oczy. Na szczęście społeczeństwo ponownie okazało się ofiarne, klub nie ma w nazwie Orlex, a są inni sponsorzy. Odeszli Marcin Warcholak i Grzegorz Gicewicz, którzy w przeszłości testowani byli przez kluby z wyższych lig, a przyszli niechciani w Bytovii Stefanowicz i Pietroń, jest Kusiak z Łęcznej. Stosunkowo niewielkie ruchy przeprowadzono w Stargardzie Szczecińskim, Kluczborku, ale i tak liczba nabytków jest większa niż w Górniku. W Zielonej Górze snajpera Okińczyca ma wspierać Brazylijczyk Marco Aurelio (ostatnio Arka Gdynia). W Kaliszu Calisia w niedalekiej przyszłości ma bić się o ekstraklasę, póki co jest jednym z kandydatów do spadku. Byt mają ratować Bułgarzy Atanasov i Kostov, Nigeryjczyk Nnamani (Flota). Nie ma z kolei najskuteczniejszego Szymona Sobczaka, któremu skończyło się wypożyczenie z Górnika Zabrze, a obecnie grać będzie w Rybniku. W Ostrovii nowymi twarzami są Rodin (Puszcza), Sołtyński (KS Polkowice) oraz wychowankowie. Bardzo słabo wyglądają transfery outsidera z Jarocina. Odeszli podstawowi gracze: Karol Danielik, Marcin Wojciechowski, a przybyli młodzi gracze z okolicznych klubów co nie wróży dobrze zespołowi Jędrzeja Kędziory.

O co grają juniorzy Górnika

Przez wiele sezonów mistrza Polski w kategorii juniorów wyłaniano w turnieju finałowym, którego uczestnikami byli zwycięzcy fazy pucharowej, do której awansowali mistrzowie poszczególnych regionalnych lig. Miało to swoich zwolenników jak i przeciwników. W niektórych ligach często padały dwucyfrowe wyniki, efekt szkoleniowy bardzo mały. Tacy mistrzowie lig po zetknięciu się w następnej fazie rozgrywek z drużynami z innych regionów kraju nie miały wiele do powiedzenia. Złotego środka nikt nie wymyślił do tej pory, ale prezes PZPN Zbigniew Boniek jednym ze sztandarowych punktów swojego programu miało być uzdrowienie rozgrywek juniorów. Zapatrzony w rozwiązania ze słonecznej Italii marzyła mu się taka polska edycja tamtejszej Primavery. Od początku był przeciwnikiem Młodej Ekstraklasy, która bardziej była przechowalnią niechcianych w I składzie zawodników niż kuźnią młodych talentów. W końcu z początkiem nowego sezonu wystartowała Centralna Liga Juniorów. 48 drużyn - 4 grupy po 12 drużyn, po 3 z każdego województwa. Z DZPN trafiły Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław i Miedź Legnica, które teraz rywalizują z ekipami z Lubuskiego, Opolskiego i Śląskiego. W grupie bezapelacyjnie rządzi Ruch Chorzów, który tylko w jednym meczu nie wygrał, blisko awansu jest drugie Zagłębie, Miedź jest piąta, a Śląsk szósty. Tabelę zamyka trio z województwa lubuskiego. Outsider z Żar zanotował ledwie remis, a po 11 meczach ma średnią 6 bramek straconych na 1 mecz. W innych grupach nie ma takich dysproporcji. Jak się okazuje sezon z 4 grupami jest pierwszym i zarazem ostatnim. Kompromitacją PZPN jest bowiem zmiana zasad spadków i awansów w trakcie rozgrywek! W sezonie 2014/15 liga juniorów ma składać się z dwóch 16-zespołowych grup, a z obecnych rozgrywek może pożegnać się z ligą centralną ... aż 32 kluby! Przed startem bieżącego sezonu miały spadać tylko dwie drużyny z grupy, a teraz... No właśnie jest kłopot, bowiem w nowym sezonie każde województwo ma mieć tylko dwóch przedstawicieli. Zasady dotyczące wyłonienia tego elitarnego duetu PZPN zrzucił na regionalne związki. Dolny Śląsk będzie od lata rywalizował nie tylko z drużynami z województw opolskiego, śląskiego i lubuskiego, ale i zachodniopomorskiego, pomorskiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Jednym słowem juniorzy będą grali podobnie jak obecni drugoligowcy.
Co to oznacza dla Górnika Wałbrzych? Obecnie podopieczni Piotra Przerywacza należą do ścisłej czołówki Dolnośląskiej Ligi Juniorów, jesienią znaleźli pogromcę tylko w Lechii Dzierżoniów (0:2), ale najmniejsza liczba przegranych nie pozwoliła osiągnąć fotelu lidera, na którym obecnie zasiada FC Wrocław Academy (3 porażki, ale bez remisu). Oczywiście, ta dobra pozycja w tabeli jest spowodowana, że Miedź, Śląsk i
Juniorzy Krzymiński, Bartkowiak i Migalski mają za sobą
już debiut w seniorskiej 2.lidze.
 Zagłębie reprezentowane są w lidze wojewódzkiej przez rezerwy juniorów i gdyby grały pierwsze garnitury juniorów tych klubów osiągnięcie drugiego miejsca przez wałbrzyszan byłoby bardzo trudne. Czy wygranie DLJ oznacza grę w następnym sezonie w elitarnej CLJ? Odpowiedź brzmi - NIE. DZPN zadecydował, że jedno miejsce przypada najlepszemu zespołowi z obecnej fazy grupowej CLJ (na chwilę obecną Zagłębie Lubin). Drugie miejsce przypadnie zwycięzcy turnieju barażowego, w którym wystąpią dwaj pozostali uczestnicy CLJ i mistrz DLJ. Oznacza to dla Górnika tyle, że w przypadku równie udanej wiosny co jesieni i zdystansowaniu FC Wrocław Academy będzie musiał wykazać wyższość nad Miedzią i Śląskiem! Podobne rozwiązanie przyjęto w Opolskim ZPN, Małopolskim ZPN czy Zachodniopomorskim ZPN. W niektórych nie podjęto jeszcze uchwały w tej sprawie. Na Śląsku nie będzie żadnych baraży, tylko grać będą zwycięzca fazy grupowej i mistrz Śląskiej Ligi Juniorów. Istnieje ryzyko, że w sezonie 2014/15 może dojść do sytuacji, gdzie mistrz kraju nie będzie mógł bronić tytułu? Katowicki Sport analizuje sytuację śląskich klubów: obecną grupę wygrywa przykładowo Ruch Chorzów, a drugie miejsce premiowane awansem do dalszej fazy rozgrywek zajmuje np.Gwarek Zabrze (traci obecnie 2 punkty do lubinian). Zabrzanie sięgają po mistrzostwo kraju, ale w myśl przyjętych zasad zabraknie miejsca dla nich w nadchodzącym sezonie.
A co będzie w sezonie 2014/15 na Dolnym Śląsku? Mistrz DLJ niekoniecznie może się dostać do juniorskiej elity, bowiem awans będzie mogły uzyskać tylko 8 zespołów - wygranych w barażach z udziałem 16 mistrzów lig wojewódzkich. Nie będzie wtedy klucza geograficznego, ale z zachowaniem podziału wschód - zachód. Dolnośląski mistrz będzie mógł jechać po awans np. do Trójmiasta czy Szczecina.