czwartek, 12 marca 2026

Udana wiosenna inauguracja obu Górników

Najwyższe krajowe ligi grają już kilka tygodni, a kibice stęsknieni za obejrzeniem lokalnego futbolu w Wałbrzychu musieli do tej pory czuć się nieco zawiedzeni i stęsknieni W roku jubileuszowym można było oczekiwać, że start rundy, mecze inauguracyjne mogą mieć specjalną oprawę. Tymczasem kibiców czekała przykra niespodzianka. Mimo, że pogoda w tygodniu poprzedzającym ligowy weekend nie była deszczowa czy też mroźna spółka Aqua Zdrój wyłączyła z gry główną płytę Stadionu 1000-lecia. Obawę włodarzy przed zniszczeniem boiska można zrozumieć, zwłaszcza, że cieszy się ono bardzo dobrą opinią. O tym przypomniał prezydent Szełemej w kontekście otwartego basenu i wyburzenia trybun zasłużonego stadionu przy jednoczesnym pozostawieniu placu do gry.

Zarówno w piątkowy wieczór, jak i niedzielne południe kibice obu wałbrzyskich Górników musieli oglądać zmagania w IV lidze i klasie okręgowej z perspektywy zza płotu lub liczyć na relację video przygotowaną przez ekipę Sportowego Wałbrzycha TV. Być może dzięki sztucznej nawierzchni bardzo dobrze wypadły ekipy gospodarzy, które dopisały sobie 3 punkty do swojego dorobku?

Tyle szczęścia z kolei nie mieli sympatycy outsidera A klasy, Zagłębia Wałbrzych, którzy na domowy mecz z Błękitnymi Słotwina musieli udać się do Boguszowa-Gorce.

Pierwsze ligowe mecze w rundzie to przede wszystkim sposobność zobaczenia po raz pierwszy nowych twarzy. Chronologicznie, pod Chełmcem to już w piątek na sztuczną płytę Aqua Zdrój wybiegł nowy Górnik. Wałbrzyski beniaminek zimą zyskał nowego trenera, który ma wydawałoby się proste zadanie – utrzymać w roku jubileuszowym zespół w IV lidze. Truizmem staje się przypominanie sytuacji finansowej Górnika, porównywanie liczby ubyć z transferami przychodzącymi. Piotr Pietrewicz jest bez wątpienia największym transferem przerwy zimowej. Szkoleniowiec stanął przed trudnym zadaniem, bowiem Górnik miał problem nie tylko ze zdobywaniem punktów, ale z kreowaniem sytuacji bramkowych. Nad tym skupił się trener podczas zimowych przygotowań, ale i z optymizmem po nich spoglądał na start rozgrywek. Premierowy mecz przypadł na potyczkę z Prochowiczanką, która należy do grona historycznie trudnych rywali. Nie licząc anulowanego po wycofaniu się Górnika/Zagłębia w sezonie 2001/02 to w 11 meczach biało-niebiescy wygrali tylko 3 razy i tyleż samo zremisowali. Piłkarze z Prochowic przy Ratuszowej w 5 przypadkach tylko raz schodzili pokonani – blisko 20 lat temu. W sezonie 2007/08 na inaugurację wiosennego grania ówczesny Górnik PWSZ przegrał aż 0:4, a sezon później, gdy Robert Bubnowicz miał prawdziwy dream team z Jaroszewskim, Wepą czy Morawskim padł bezbramkowy remis. Jesienią Wałbrzyszanie powalczyli w Prochowicach, ale mimo dubletu Oliviera Łabiaka nie udało się wywieźć nawet punktu. Jedną z trzech bramek dla Prochowiczanki wówczas strzelił Tomasz Wojciechowski, najskuteczniejszy snajper drużyny. Zdobywca 12 goli zimą przeniósł się do Żmigrodu pomóc tamtejszemu Piastowi w walce o miejsce barażowe. Ciekawostką jest fakt, że Prochowiczanie do rozgrywek przygotowywali się na obozie w Turcji, a na takie luksusy nie mogli sobie pozwolić nawet niektóre zespoły szczebla centralnego.

Górnik nie zaskoczył składem, bo nie było to możliwe. Może niektórzy spodziewali się, że Łabiak będzie grał na szpicy, jako wysunięta dziewiątka. Olivier, najskuteczniejszy wśród Wałbrzyszan, to największa gwiazda zespołu. Każda nieobecność podczas zimowych sparingów budziła niepewność wśród kibiców, czy czasami nie pójdzie w ślady Nowomiejskiego, który próbuje sił w klubie z wyższej ligi. Nowymi twarzami w czwartoligowym Górniku byli Olaf Dąbrowski i Oktawian Greiner. Ten pierwszy, mimo 18 lat, ma na swoim koncie już ponad pół setki występów na boiskach IV ligi. W latach 2023-25 grał bowiem w Górniku Nowe Miasto Wałbrzych, Polonii-Stali Świdnica i Piasta Nowa Ruda. Oktawian z kolei w IV lidze zadebiutował kilka miesięcy przed Dąbrowskim, bowiem w sezonie 2022/23 w barwach Górnika. Trener Marcin Domagała łącznie 4 razy dał mu szansę zdobycia doświadczenia na tym poziomie. Greiner był zdobywcą pierwszego gola w rundzie wiosennej. Pierwsza połowa meczu Górnika z Prochowiczanką była prawdziwą futbolową ucztą dla kibiców biało-niebieskich. Po raz pierwszy od maja 2019 Wałbrzyszanie zdobyli 5 bramek w I połowie. W sezonie 2018/19 w Kłodzku Górnik pokonał Nysę 6:0 (5:0), a z ówczesnej ekipy prowadzonej przez Jacka Fojnę w drużynie ostał się jedynie Mateusz Sobiesierski.

Na pewno bohaterem został zdobywca dwóch goli Eryk Migacz. Ten, który by obstawił jego na strzelca choćby jednej bramki, zarobiłby pewnie niemałą sumę. Eryk u trenera Pietrewicza operuje nieco wyżej. Wcześniej grający na boku lub środku bloku defensywnego zawodnik dwukrotnie precyzyjnie, mocno uderzył z dystansu nie dając szans bramkarzowi Karolowi Januszowi na skuteczną obronę. Swoją bramkę zdobył Michał Rzońca, który z Greinerem szachował środkowych obrońców Prochowiczanki pressingiem. I to mu się udało 10 minut przed przerwą, gdy przejął piłkę i nie dał szans w sytuacji sam na sam. Całkiem odmieniony pod okiem nowego szkoleniowca wygląda Oskar Nowak. Inna sylwetka niż w ubiegłym roku, ale wciąż bezczelna skłonność do dryblingów i strzałów zza pola karnego. Zejście z boku do środka i strzał po długim rogu – modus operandi długowłosego pomocnika przyniósł gola nr 5. Wynik mógłby być bardziej okazalszy, gdyby nie błąd Filipa Węgrzyńskiego, który odbił przed siebie strzał ukraińskiego napastnika Yevheniya Bilokina, a Filip Zięba wyrównał na 1:1. Popularny Węgorz zrehabilitował się już w I połowie broniąc w sytuacji sam na sam. Po przerwie również wałbrzyski bramkarz był wyróżniającą się postacią swojego zespołu, choć dwukrotnie wyjmował piłkę z siatki. Kwadrans po przerwie to, niestety, jesienny Górnik za kadencji Jarosława Borconia. Czyli dający się zepchnąć do głębokiej defensywy, a indywidualne błędy w obronie napędzają rywala. Duet trenerski Prochowiczanki Grzegorz Bartczak – Maciej Gnitecki w przerwie dokonał 3 zmian. W przeciągu niecałych pięciu minut kapitan gości Wojciech Galas skorygował wynik z 5:1 na 5:3. Potem dochodzi do kolejnych 3 zmian, po których przyjezdni podwyższyli wzrost licząc na skuteczną walkę o górne piłki. Górnik przetrzymał nawałnicę, uspokoił grę i dowiózł korzystny wynik do końca. Choć po prawdzie druga połowa w ofensywie przypominała jesienną bezradność Górnika, gdzie bywały połowy, w których biało-niebiescy nie potrafili oddać celnego strzału na bramkę rywala.

Wygrana musi cieszyć. Nie była ona przypadkowa czy spowodowana naglą czasową niedyspozycją rywala. Widać było pomysł trenera Pietrewicza na zespół. Przede wszystkim agresywny pressing już pod bramką rywala. Ale nie tylko. Przykładowo po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zauważalna była reakcja na wprowadzenie piłki przez bramkarza, czyli skoncentrowanie się w danym sektorze, gdzie spodziewana była futbolówka. Tak naprawdę większość akcji bramkowych Wałbrzyszan zaczęła się od Węgrzyńskiego, potem wygranej walki w środku pola o piłkę i udanej dystrybucji jej do graczy ofensywnych. Nieco mniej widoczny był Łabiak, ale za to więcej pola do popisu mieli jego koledzy.

Po meczu trener Piotr Pietrewicz w wywiadzie dla Sportowego Wałbrzycha TV nie ukrywał radości. Zwrócił uwagę na to, że dla większości podopiecznych taktyczne elementy, które wprowadził stanowią nowość, czego w przeszłości nie praktykowali. Czy boiskowa inteligencja wałbrzyskiej młodzieży w połączeniu z doświadczeniem szkoleniowca przyniesie oczekiwane efekty?

Przed Górnikiem ciężki wyjazd do Środy Śląskiej. Polonia w sobotę pokonała wyjazdową niemoc wygrywając w delegacji po raz pierwszy w sezonie. Drużyna prowadzona przez Jacka Fojnę zimą przeszła największe zmiany personalne. Zespół wzmocniło aż 8 nowych zawodników, część z nich wróciła po krótkiej nieobecności, ale nazwiska uznanych ligowców muszą budzić respekt. Arkadiusz Piech, Paweł Sasin grali w ekstraklasie, Wojciech Szuba w drugoligowym Górniku, a jesienią strzelał gole w III lidze. Patryk Chrapek to od lat czołowy obrońca w podokręgu wałbrzyskim. Piotr Pietrewicz rywalizował z Fojną prowadząc Bielawiankę, Galakticos Solna i Słowianina Wolibórz. Z meczów wyjazdowych przywoził komplety punktów, gdy Jacek Fojna prowadził Górnika Wałbrzych i Piasta Nowa Ruda. Teraz, mimo, że Polonia traci do Górnika 7 punktów, to faworytem będą Średzianie. Pietrewicz jasno określił, że każdy punkt na wyjeździe traktować będzie jak zwycięstwo.

W klasie okręgowej Górnik Nowe Miasto Wałbrzych zajmuje bezpieczne miejsce, ale przewaga nie jest na tyle duża, by kibice nie musieli obawiać się o rundę wiosenną. Trener Sebastian Raciniewski dysponuje najmłodszą kadrą w lidze. Wiosną, wg skarbu kibica Słowa Sportowego, zabraknie Auguna, Dembińskiego, Wiejackiego, którzy szukają nowego klubu oraz Makowskiego, który trafił do Głuszycy. Tym samym kadrę tworzą zawodnicy z roczników 2007-08 i młodszych oraz „doświadczony” Paweł Francus z rocznika 2005, a także zgłoszony do rozgrywek trener. Sympatycy GNM nie mogą się nudzić, bowiem w ligowych meczach w bieżącej kampanii pada blisko 5 bramek/mecz. Tylko w jesiennych spotkaniach z MLKS Radków (2:0) i Zamkiem Kamieniec Ząbkowicki (0:1) nie padły co najmniej 3 gole w meczu. Nie inaczej było na inaugurację z Kryształem Stronie Śląskie. Zespół z powiatu kłodzkiego ucierpiał podczas ostatniej powodzi, która zniszczyła stadion. Domowe spotkania Kryształ rozgrywa w Bystrzycy Kłodzkiej, a w poprzednim A-klasowym sezonie korzystała z gościnności również m.in. Polanicy, Ząbkowic Śląskich, Starego Gierałtowa. Prowadzeni przez Kamila Bajraka na pewno nie wyobrażali sobie, że po jesieni zespół w tabeli będzie wyprzedzał jedynie 1 zespół. Zimą doszło do kilku ciekawych transferów, po których można spodziewać się marszu w górę stawki. Ze Skałek Stolec przyszedł Jakub Gręda, który na tym poziomie gra od wielu lat prezentując również Trojana Lądek Zdrój, Nysę Kłodzko. Obronę wzmocnił Kacper Jaworski z Polonii Bystrzyca Kłodzka. Hitem z kolei jest przyjście z pobliskiego Lądka Zdrój Mateusza Poświstajło. 31-letni napastnik grał już w Krysztale w latach 2015-19, gdzie sięgał po koronę króla strzelców. Kilkuletnia gra w czwartoligowym Piaście Nowa Ruda zaowocowała powołaniem do dolnośląskiej kadry na Regions Cup, a także testami w GKS Tychy. Po zakończeniu przygody w noworudzkim klubie strzelał bramki dla lądeckiego Trojana, a wiosną ma pomóc po sąsiedzku Kryształowi. W niedzielne popołudnie zgodnie z oczekiwaniami w Wałbrzychu padło sporo bramek, bo aż 7. Dość niespodziewanie wyraźnie wygrała wałbrzyska młodzież 5:2. Dla Stronian bramki zdobył duet zimowych nabytków Jaworski-Poświstajło. 

GNM wiosną będzie gościł pozostałych beniaminków (MLKS Radków, Delta, Szczyt), a także outsidera z Pieszyc. Utrzymanie skuteczności z meczu z Kryształem w rywalizacji z wyżej wymienionymi rywalami dałoby pewne zachowanie ligowego bytu. Na pewno trener Raciniewski pamięta, że bilans 7 jesiennych domowych meczów do 1 wygrana (4:1 z LKS Bystrzyca Górna) i aż 6 porażek. Z tym, że rywale byli o wiele bardziej wymagający niż zapowiadani w rundzie rewanżowej.

W wyskoku Łukasz Raciniewski (GNM), a po lewej Mateusz Poświstajło (Kryształ).
[foto: fanpage Górnik Nowe Miasto Wałbrzych] 
W A klasie nadrobiono najpierw zaległości, by ruszyć w miniony weekend z rewanżami. Na króla zimowych transferów wyrósł MKS Szczawno Zdrój, który od razu pokazał miejsce w szeregu Nysie Kłaczyna (8:0). Liderem póki co pozostaje zespół byłego szkoleniowca zespołu z uzdrowiska Błażeja Gromniaka. Zieloni Mokrzeszów pokonali rezerwy wałbrzyskiego Górnika 2:1 po golach najskuteczniejszego duetu ligi Roland Tomala – Błażej Gromniak. Zieloni zachowali miano niepokonanej ekipy w Mokrzeszowa – 8 meczów i 8 wygranych. MKS z kolei ma na koncie domowe potknięcie jesienią z Sudetami Dziećmorowice 1:1. O ile Górnik II prowadzony przez prezesa klubu Mirosława Otoka nie ma co obawiać się o ligowy byt, to drugi wałbrzyski zespół raczej przygotowuje się do następnego sezonu, który spędzi w B klasie.

Już bez trenera Śmieszka, a także bez blisko połowy podstawowego składu (Sobiesierski, Macura, Puzdrowski, Smoczyk, Pawełek) wiosnę zainaugurowali piłkarze Zagłębia Wałbrzych. W Boguszowie Gorce w protokole meczowym widniało co prawdo nazwisko Krzysztofa Śmieszka (za ŁNP), ale z ławki zespołem dowodził Krzysztof Ślisz, który zobaczył w meczu żółtą kartkę. Aby myśleć o utrzymaniu Thorez musiałby w 14 kolejnych meczach swój skromniutki dorobek pomnożyć kilkukrotnie. Obecnie do bezpiecznego miejsca brakuje aż 11 oczek. Niewiele lepiej wyglądała sytuacja Iskry Witków Śląski, gdzie nawet plotkowano o wycofaniu się drużyny z rozgrywek. Tymczasem zespół objął Maciej Jaworski, który jesienią pracował w IV lidze. Nie było głośnych transferów, a mimo tego Iskra sprawiła nie niespodziankę, a sensację. Wygrana w Świebodzicach to wynik wykraczający poza wszelkie ramy. Victoria mająca ochotę na włączenie się do gry o awans, jesienią mający bilans domowych meczów 6 wygranych – 1 porażka, a naprzeciwko Iskra z 5 punktami na wyjeździe 1 punkt w 7 meczach. No i trener Jaworski w swoim debiucie triumfuje sensacyjnie 2:0 wygrywając dopiero po raz drugi w sezonie, po raz pierwszy na wyjeździe, a także po raz pierwszy bez straty gola. Za czyste konto odpowiada również Łukasz Sobiesierski, który dołączył z Zagłębia Wałbrzych.

Wygrane w premierowych meczach drużyn prowadzonych przez Piotra Pietrewicza i Macieja Jaworskiego mogą stać się meczami założycielskimi, czyli pierwszymi krokami w drodze do sukcesu. Oby po zakończeniu rundy dobre humory dopisywały zarówno w Wałbrzychu jak i rownież w Witkowie Śląskim.

środa, 4 marca 2026

Wałbrzych przed ligową wiosną - więcej odejść niż nowych twarzy

W sobotnie popołudnie 28 lutego rozpoczęto ligowe granie na szczeblu okręgowym. Najpierw rozegrano zaległe mecze z rundy jesiennej, a regularne rewanżowe mecze zaczną być rozgrywane od marcowych weekendów. Kibice w Wałbrzychu z niepokojem oczekują startu rozgrywek. Do wyników sparingów nie powinno się przywiązywać większej wagi, ale martwić muszą ruchy kadrowe w wałbrzyskich klubach. 
Największe zimowe tąpnięcie nastąpiło w Zagłębiu Wałbrzych. W klubie wiosną nie zobaczymy trenera Krzysztofa Śmieszka, który szkoleniową pracę będzie kontynuował z juniorami MKS Szczawno Zdrój. Do uzdrowiska przeniósł się również najskuteczniejszy duet Szymon Pawełek - Wiktor Smoczyk. Ta dwójka mogła dawać jeszcze nadzieję, że beznadziejny bilans z jesieni (1 wygrana i 1 remis przy najmniejszej liczbie zdobytych bramek w lidze) zostanie poprawiony. Nie będzie w Thorezie Oliwiera Macury, podstawowego zawodnika, który postanowił wzmocnić B-klasowego Gwarka. Tym samym w rewanżach zielono-czarni będą grali bez trójki, która strzeliła 12 z 21 jesiennych goli. Młody Michał Klamecki wybrał Unię Bogaczowice, a nowych twarzy póki co próżno szukać. Nie wiadomo, co w tym przypadku z rezerwami, które słabiutko poczynają sobie w B klasie. 
Przed Czarnymi również walka o utrzymanie na siódmym poziomie rozgrywkowym. Ale w przypadku podopiecznych Leszka Dereweckiego zajmują obecnie bezpieczną pozycję. Na pewno sympatyków musi martwić liczba straconych bramek - Czarni tracili średnio ponad 4 gole na mecz. Z przodu było nieco lepiej, aczkolwiek zaledwie 2 ekipy były mniej skuteczne. Czy defensywa zostanie odpowiednio wzmocniona i czy Marcel Grudziński otrzyma wsparcie? Póki co Czarni zarejestrowali dwóch młodych zawodników, którzy grali w Sudetach Dziećmorowice.
Górnik Nowe Miasto Wałbrzych wciąż będzie dysponował najmłodszą kadrą w klasie okręgowej. Wśród ruchów kadrowych ubył jedynie Tomasz Makowski do Włókniarza Głuszyca. Trener Sebastian Raciniewski chciałby, aby wałbrzyskie boiska były wreszcie pomocne. 6 porażek w 7 domowych meczach to najgorszy bilans w całej lidze, choć za GNM jest jeszcze 5 drużyn. Optymizmem napawa wynik ostatniego sparingu, w którym Wałbrzyszanie pokonali MKS Szczawno Zdrój 5:2. 
Z kolei Górnik Wałbrzych zimą przeszedł kolejne zmiany, które mają zaprocentować w postaci skutecznej walki o utrzymanie w IV lidze. O ile nazwisko nowego szkoleniowca Piotra Pietrewicza zostało odebrane pozytywnie to ruchy w kadrowe już muszą niepokoić fanów biało-niebieskich. Na tydzień przed startem ligi Górnik Wałbrzych stracił dwóch podstawowych pomocników (Filip Brzeziński, Jakub Nowomiejski) oraz dwóch zawodników z szerokiej kadry mogących z powodzeniem wskoczyć do wyjściowej jedenastki (Aleksander Krzyżaniak, Stanislav Vishnitskyi). 
Jakub Nowomiejski (w środku) ma już za sobą debiut 
w III lidze w barwach Karkonoszy Jelenia Góra
[foto: pilkanozna.slezawroclaw.pl]
Po przeciętnej jesieni oczekiwano, że w przerwie zimowej Górnik zostanie wzmocniony, bowiem potencjał kadry raczej nie gwarantował utrzymania. Tymczasem wyszło, że ruchy do klubu stanowić muszą uzupełnienie kadry. Na chwilę obecną potwierdzono powroty pod Chełmiec Olafa Dąbrowskiego i Oktawiana Greinera. Obaj przychodzą z czwartoligowych zespołów, gdzie jednak pełnili tam marginalną rolę, wchodząc do gry z ławki rezerwowych.
Podczas zimowego okresu przygotowawczego trener Pietrewicz swój zespół sprawdził na tle następujących rywali:
GKS Wikielec (III liga) 1:4 - gol Michał Rzońca
Spartak Police nad Metuji (IV liga) 0:1 
Victoria Jelenia Góra (klasa okręgowa) 4:2 - Olaf Dąbrowski, samobójcza, testowany, Oskar Nowak.
KS Łomnica (klasa okręgowa) 3:2 - Michał Rzońca 2, Olivier Łabiak
Polonia Świdnica (klasa okręgowa) 2:0 - Michał Rzońca, Aldeir
FK Nachod (IV liga) 0:4 
Lechia Dzierżoniów (IV liga) 2:2 - Michał Rzońca, Eryk Migacz.
7 meczów: 3 zwycięstwa, 1 remis, 3 porażki. 12 zdobytych bramek, z czego aż 5 autorstwa Rzońcy. Według mediów klubowych trener Pietrewicz z optymizmem patrzy na start rozgrywek. Szkoda, że wzorem lat poprzednich klub nie wrzucał relacji video z meczów. Kapitalnie robią to po sąsiedzku w niższych klasach. W Szczawnie Zdrój korzystają z platformy veo, a kibiców zapewne zadowoliłyby materiały takie jak kamiennogórskiej Olimpii z meczu z Górnikiem II
Oprócz już wymienionych Dąbrowskiego i Greinera w koszulkach Górnika mogliśmy oglądać Dominika Jagielskiego, Altaira czy Piotra Tomkiewicza. Jagielskiego nie trzeba szerzej przedstawiać, bowiem był on jednym z głównych bohaterów awansu do IV ligi w ubiegłym sezonie. Latem'25 przeniósł się do Zamka Kamieniec Ząbkowicki. Tam jesienią strzelił 8 goli, a zimą trzykrotnie pokazał w Górniku, by niespodziewanie dla kibiców wrócić do Kamieńca Ząbkowickiego. 
Altair w walce z Kamilem Młodzińskim (Olimpia Kamienna Góra).
[foto: id-24.pl]
Ze wspomnianej trójki ostatecznie zostanie na wiosnę jedynie Altair. To doświadczony defensor, który na pewno będzie mylony z kapitanem Górnika Aldeirem. Bliźniaczo podobny do brata Brazylijczyk w IV lidze grał w Wielkopolsce (Iskra Szydłowo) oraz na Dolnym Śląsku (Orzeł Ząbkowice Śląskie, Piast Nowa Ruda). Od trzech lat reprezentował barwy Lubuszanina Trzcianka (V liga wielkopolska), a jesienią grał w klasie okręgowej w Noteci Rośko. Podobnie jak Aldeir ma więcej kartek niż bramek, to jednak Altair częściej wpisuje się na listę strzelców. 
Ruchy transferowe nie wyglądają zbyt ekskluzywnie, zwłaszcza, że Górnik obchodzi 80-lecie klubu. Oczekiwania lokalnego środowiska są większe niż rozpaczliwa walka o utrzymanie. Z innych klubów czwartoligowych, z którymi Wałbrzyszanie będą walczyć o ligowy byt płyną w większości informacje o faktycznych wzmocnieniach. Outsider ze Środy Śląskiej pokusił się o transfery pieniężne (o tym poinformował fanpage Lechii Dzierżoniów przy okazji przejścia Patryka Chrapka). Trener Jacek Fojna buduje nowy zespół oparty o solidny kręgosłup. W defensywie wspomniany Chrapek, w pomocy doświadczony Wojciech Szuba, który przychodzi z III ligi, weteran Paweł Sasin, a w ataku były kadrowicz Arkadiusz Piech. O tym czy wiekowy napastnik daje radę to przekonał się jesienią właśnie wałbrzyski Górnik, którego Świdniczanin dwukrotnie skutecznie skarcił. AKS Strzegom sięgnął z kolei po najlepszego snajpera ligi Modou Lamine Ceesaya, który strzelał dla LegSad Kościelec. Beniaminek wycofał się z rozgrywek i 16 drużyn, w tym Górnik, wiosną dopisze sobie do dorobku 3 punkty za walkower. Trener Kamil Jasiński dodatkowo ofensywę wzmocnił Bartoszem Serkiesem wypożyczonym z Polkowic. 20-latek jesienią był wyróżniającym się graczem średzkiej Polonii. Mocne transfery zrobiono w Księginicach. Utalentowany Ukrainiec Labych, Brazylijczyk Matheus Vicenzo Meira Silva, a przede wszystkim ograny na tym szczeblu i skuteczny od wielu sezonów Daniel Ziółkowski. Tym samym osłabiony został konkurent z Lubania. W Nowej Rudzie pożegnali Wałbrzyszan w osobach Dąbrowskiego i Kruchlaka (zasilił Victorię Świebodzice w A klasie), ale za to ze Słowianina Wolibórz przyszli Łukasz Szczepaniak i Dawid Paraszczak. Również grać będzie Brazylijczyk Caio Henrique Dos Santos, który w zimowych sparingach strzelał sporo bramek. 
Cóż, ściągnięcie 2 rezerwowych z innych, niewiele lepszych klubów w miejsce podstawowych graczy nie wygląda zbyt ekskluzywnie...
Mecze sparingowe Górnika to w kilku przypadka również była okazja do spotkania byłych zawodników związanych z Wałbrzychem. Może już nieco zapomnianych, ale w kontekście sprowadzanych graczy może wartych rozważenia do powrotu? W KS Łomnicy solidnie poczyna sobie Gabriel Grygiel. Rocznik 2007, w Wałbrzychu głównie w juniorach grał, ale na szczeblu IV ligi grał w klubie z Łomnicy, a po spadku do jeleniogórskiej okręgówki jest jej wyróżniającym się graczem. W tym samym podokręgu gra Olimpia Kamienna Góra, która zimą przy Ratuszowej często gościła, grając m.in. z GNM i rezerwami Górnika. Adrian Moszyk przypomniał się znakomicie, bo w wspomnianych spotkaniach zanotował aż 6 trafień. 38-letni już zawodnik nie jest już tak dynamicznym zawodnikiem jak kilkanaście lat temu, gdy z Górnikiem awansował z IV do II ligi, ale precyzji dośrodkowań i strzałów ze stałych fragmentów gry wielu młodszych kolegów mogłoby się uczyć. Blisko dekadę młodszy jest Kamil Młodziński, który w IV lidze grał dla Górnika, AKS Strzegom, Piasta Nowa Ruda i Orła Mysłakowice, a przecież ma również doświadczenie trzecioligowe. Czy nie mógłby pomóc obecnie biało-niebieskim jako wzmocnienie rywalizacji w drugiej linii? Jeśli te opcje można usprawiedliwić wiekiem zawodników, to ten argument odpada w przypadku Huberta Gorczycy. Wychowanek Czarnych Przedwojów zakładał biało-niebieską koszulkę w latach 2021-23 grając u trenera Domagały w okręgówce i IV lidze. Później, podkreślmy z powodzeniem, grał w KS Łomnica, Victorii Jelenia Góra. W sparingu z Górnikiem II zaliczył bramkowy dublet. Czy ktoś w klubie wpadł na pomysł namówić Huberta na kolejną przygodę w IV lidze?
Julian Mordasiewicz
[foto: fanpage Stali Jasień]
Zimą kilku byłych zawodników wałbrzyskich klubów zmieniło barwy klubowe. Od niepamiętnych czasów ponowna gra w Wałbrzychu była impulsem dla seniorów Górnika, wartością dodaną. Były powroty po grze w juniorach Zagłębia Lubin (Łaski, Tobiasz, Dziekan i kilku innych) jeszcze za czasów Górnika/Zagłębia, koniec gry w klubach wyższych lig i brak konkretnych propozycji (Bubnowicz, Wojtarowicz, Jaroszewski, Morawski itd.). Tym razem o takich ruchach można było jedynie pomarzyć. Górnik nie kusi środkami finansowymi, atmosferą, perspektywami. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że 80-latek obecnie to głównie historia i tradycje. A tych piłkarzy mogących wrócić też coraz mniej.
Kogo, teoretycznie, można było rozpatrywać w kontekście powrotu?
W trzeciej lidze gr. 3 skończyło się eldorado w Stali Jasień. Swego czasu można było poczytać o sporych ambicjach klubu spod niemieckiej granicy. Skończyło się na słabiutkiej jesieni, długach, kłótniach z byłymi zawodnikami domagającymi się zaległych pieniędzy (m.in. wałbrzyszanin Sebastian Surmaj jest w tym gronie). W lutym ostatecznie ogłoszono wycofanie Stali z rozgrywek. W szerokiej jesiennej kadrze było dwóch zawodników z wałbrzyską przeszłością. Brazylijczyk Daniel Moreno Pagan grał w czwartoligowym Górniku, skąd wyemigrował do okręgu lubuskiego i tam też będzie kontynuował dalszą grę (Piast Iłowa). 21-letni Julian Mordasiewicz grał w Górniku i Górniku Nowe Miasto, po czym dalszą futbolową edukację pobierał w SMS czy ŁKS Łódź. Jesień w Jasieniu zanotował udaną (2 gole w 14 występach). Filigranowy pomocnik mógłby się przydać w linii pomocy, ale już zadebiutował w Stali Kraśnik (III liga, gr. IV).  W gr. III od lubuskiego beniaminka lepiej spisywał się dolnośląski, czyli Słowianin Wolibórz. Zimą wałbrzyską kolonię (Bronisławski, Garwol, Sadowski, Szuba, Paraszczak) opuściło dwóch ostatnich. Wojciech Szuba w czerwcu wejdzie w wiek chrystusowy, ma za sobą grę w II i III lidze, jesienią (17 meczów/4 gole) był głównym egzekutorem stałych fragmentów gry, z których wyrobił swój dorobek bramkowy. W Woliborzu mocno odmłodzili kadrę i nazwisko świdniczanina znalazło się na liście odchodzących. Szuba trafił do Polonii Środa Śląska, wiadomo, że głównym argumentem tego transferu była nie tylko osoba trenera Jacka Fojny, ale i większe środki finansowe niż mógłby liczyć np. w Wałbrzychu. 22-letni Dawid Paraszczak (blisko 250 minut w 11 meczach), były gracz GNM, ma za sobą udane 2 sezony w Carinie Gubin, gdzie z powodzeniem grał w III lidze, jak i Pucharze Polski szczebla centralnego. W Słowianinie na pewno liczono na więcej z jego strony i zimą doszło do rozstania. Dawid trafił do Piasta Nowa Ruda. Czy nie było tematu jego gry w Górniku Wałbrzych? Jego doświadczenie boiskowe mimo stosunkowo młodego wieku mogło okazać się nieocenione. Z drugiej strony to kolejny po Aleksie Szymskim zawodnik, który widzi lepsze perspektywy w Nowej Rudzie niż w Wałbrzychu...
Ślęza Wrocław to obecnie nie tylko Konrad Korba i trener Kowalski jako wałbrzyscy łącznicy. Zimą dołączył z czeskiego CSK Uherskiego Brodu dołączył Kamil Popowicz. Wysoki (186 cm) napastnik mógłby być podstawową "dziewiątką" w Górniku, partnerem mobilnego Łabiaka.  
Ze Strzegomia do Górnika wrócił Oktawian Greiner. W AKS zaledwie sześciokrotnie pokazał się na boisku, a zbliżająca się runda będzie trzecią okazją do gry w seniorach biało-niebieskich. Marcin Domagała dał Oktawianowi szansę debiutu, u Adriana Mrowca strzelił pierwszą bramkę dla I zespołu, a może u Piotra Pietrewicza zostanie liderem drużyny? Z AKS odszedł Mateusz Krzymiński, który dorzuca Lechię Dzierżoniów do swojej kolekcji klubów z podokręgu wałbrzyskiego. Solidny, doświadczony lewonożny defensor oczywiście mógłby się przydać przy Ratuszowej, ale póki co będzie walczył o drugie miejsce w IV lidze za Baryczą Sułów. 
Trenerowi Piotrowi Pietrewiczowi nie będzie łatwo. Nie będzie miał komfortu, tak jak nie miał jego poprzednik Maciej Jaworski. Owszem, doświadczony szkoleniowiec nie narzeka, wziął się ostro do pracy i w meczach widać było efekty. Do wyników sparingów nie należy przywiązywać większej wagi, ale one obecnie stanowią jedyną podstawę do optymizmu. Ogranie głównego faworyta do awansu z okręgówki w Świdnicy, remis z Lechią Dzierżoniów, gdzie oba zespoły łatwo ograły AKS Strzegom. Wszystko zweryfikuje boisko, ale wąska kadra, przewidywane zestawienie personalne nie będą trudne do rozszyfrowania przez sztaby szkoleniowe rywali. Tymczasem w Górniku pożegnano Tomasza Woźniaka, który pomagał w przygotowaniu fizycznym. Będzie teraz pracował w Akademii Górnika Nowe Miasto, a przy Ratuszowej za ten element odpowiedzialny będzie Szymon Kaczmarek. Czy jest drugi klub na tym szczeblu rozgrywek, by czynny zawodnik, jeden z młodszych, odpowiedzialny był za motorykę całego zespołu???
Oszczędność w klubie widać również w grupach najmłodszych następców Ciołka czy Kosowskiego. Grupy młodzików trenują m.in. Oktawian Koniec czy Martin Rewers. Ich młody wiek (21 i 18 lat) sugeruje, że raczej nie zdążyli jeszcze skończyć studiów. W rachubę wchodzą kursy związkowe. Pytanie, które wielu rodziców może sobie postawić: czy dać pociechę pod opiekę młodego człowieka, który jeszcze sam się uczy, nie ma doświadczenia w klubie z historią, ale bez rozbudowanej struktury szkoleniowej czy oddać w ręce do akademii, gdzie trenerami są fachowcy, którzy wychowali już kilka talentów, a podopieczni mają klarowną w klubie ścieżkę rozwoju. Tej brakuje w Górniku Wałbrzych.
Czwartoligowcy z Ratuszowej ligowe granie rozpoczynają w piątek na bocznym boisku. Kibice będą musieli oglądać mecz z Prochowiczanką na żywo zza płotu. Potem trzy wyjazdy (Środa Śląska, Nowa Ruda, Strzegom) i dopiero na początku kwietnia okazja by zobaczyć na żywo biało-niebieskich, gdy przyjedzie Twardy Świętoszów. Te 5 meczów będzie kluczowe w kontekście walki o utrzymanie.