Stal Mielec to w polskich futbolu uznana marka. W historii naszego futbolu zajmuje poczytne miejsce. Dwukrotne mistrzostwo kraju, dobra gra w europejskich pucharach, a przede wszystkim nazwiska Grzegorza Lato, Henryka Kasperczaka, Andrzeja Szarmacha czy Zygmunta Kukli - to wszystko definiuje Stal. W Wałbrzychu mielecki zespół kojarzony jest z racji dwóch nazwisk. Włodzimierz Ciołek w 1978 zmienił biało-niebieskie barwy Górnika Wałbrzych na identyczne Stali Mielec, jego znakomita gra w ekstraklasie zaowocowała tytułem Odkrycia Roku tygodnika Piłka Nożna. Ciołek grał w Mielcu przez 6 lat 1978-83 podczas których zadebiutował w reprezentacji kraju, pojechał na mistrzostwa świata w Hiszpanii. W kraju ze Stalą zdobył jedynie brązowy medal za 3.miejsce w lidze, grał w PUEFA, a po awansie macierzystego klubu powrócił do Wałbrzycha, gdzie sięgnął po tytuł króla strzelców, a do 20 występów reprezentacyjnych jako gracz Stali dorzucił jeszcze 9 występów jako piłkarz Górnika.
 |
Stal Mielec z Henrykiem Janikowskim(stoi pierwszy z lewej)
i Włodzimierzem Ciołkiem
(pierwszy z prawej w dolnym rzędzie) |
Drugim wałbrzyskim łącznikiem jest Henryk Janikowski - dziś kojarzony bardziej jako ojciec kickera Sebastiana.W 1980 po zdobyciu 14 bramek na zapleczu 1.ligi działacze Stali skutecznie skusili wałbrzyskiego napastnika. Rok później zaliczył 3 występy w reprezentacji Polski, choć przez długie lata rywalizacja Polski w Japonii nie była uznawana jako mecze kadry A. W latach 1980-83 w Stali zagrał 79 razy i strzelił 19 bramek, po czym na sezon 83/84 zakładał pasiastą koszulkę Cracovii. Po dwóch z rzędu degradacjach powrócił do macierzystego Górnika Wałbrzych, gdzie w sezonie 1985/86 był autorem jedynej bramki w meczu Stali z Górnikiem - co dało historyczne, jedyne do tej pory zwycięstwo wałbrzyszan w Mielcu.
Później Stal, podobnie jak Górnik, przeżywała trudne chwile, łącznie z likwidacją drużyny seniorów. Największym skarbem Stali byli juniorzy, którzy w minionej dekadzie sięgali po medale mistrzostw Polski juniorów. W tej kategorii rywalizacji Mielec również w Wałbrzychu jest ciepło kojarzony, bowiem w 1968 pierwszy tytuł MPJ Górnicy z Wałbrzycha wywalczyli właśnie w Mielcu.
Kończąc wątek historyczny Stali Mielec, to przełom nastąpił rok temu, gdy po 14 latach tułaczki na 4 poziomie rozgrywek piłkarze awansowali do drugiej ligi. Jako beniaminek grupy wschodniej miniony sezon mielczanie rozegrali podobnie jak wałbrzyszanie - po rundzie jesiennej drugie miejsce, apetyty na awans, a wiosną zjazd w dół tabeli, zmiana trenera i 7.miejsce na mecie. W tym sezonie również miała miejsce zmiana szkoleniowca - Rafał Wójcik musiał pożegnać się z funkcją I trenera po miesiącu ligowej rywalizacji, gdy Stal w 6 meczach wygrała raz, 2 razy zremisowała, a trzykrotnie przegrała, a dodatkowo została upokorzona w Pucharze Polski z Spartą Jazgarzew (1:4).
Nowym szkoleniowcem został Janusz Białek, były zawodnik mieleckiego klubu, bardziej jednak znany z pracy szkoleniowej. Jako trener osiągał sukcesy jako szkoleniowiec Aluminium Konin (finał PP), Polonii Warszawa, Odry Wodzisław, a ostatnie 4 lata pracował w PZPN. Jego trzecia trenerska przygoda w Stali zaczęła się od bolesnej porażki u siebie z Błękitnymi 0:3, ale później w 8 meczach mielecki zespół nie poniósł porażki tracąc zaledwie dwie bramki! Tę drugą bramkę zdobył wałbrzyszanin Marcin Folc.
 |
| Decydujący moment meczu w Mielcu - kiks Folca i za chwilę 2:1 |
Najskuteczniejszy napastnik ubiegłego sezonu wałbrzyskiej drużyny aż do piątkowego meczu nie mógł się pochwalić ani jednym golem w bieżącej rywalizacji. Napastnikiem nr 1 jest Marcin Orłowski, Folc z kolei wypadł na kilka tygodni z powodu kontuzji. Ostatnie kolejki pokazały, że trener Jerzy Cyrak znalazł miejsce na boisku dla obu Marcinów. Po pokonaniu Puszczy ożyły przy Ratuszowej nadzieje na odbicie się od dna tabeli - w tej sytuacji bezcenny jest każdy punkt. W Mielcu faworytem byli gospodarze, ale musieli się sporo namęczyć, by zgarnąć całą pulę. W I połowie na miano piłkarza meczu solidnie zapracował Patryk Janiczak, który bronił pewnie, czasem szczęśliwie, ale dzięki jego brawurze Górnik zachował czyste konto. Goście z kolei mieli trzy szanse by zdobyć bramkę. Dwie z nich przeprowadzili lewą stroną po akcji Michała Oświęcimki z Mateuszem Sawickim. Za pierwszym razem Marcin Orłowski ostemplował poprzeczkę bramki miejscowych, a za drugim został sfaulowany przez Kamila Kościelnego. Nie wiedzieć czemu większość mediów podaje nazwisko Grzegorza Michalaka jako faulowanego - jest dostępny materiał video z meczu, więc czemu błąd podkarpackich informacji powielają wałbrzyskie portale, z oficjalną stroną klubową na czele?! Orzeł spudłował w Kluczborku z 11 metrów, więc kolej przyszła na Folca, który wywiązał się z roli egzekutora wzorowo! Trzecia szansa wałbrzyszan to rzut wolny Tomasza Wepy, po którym trochę przypadkowo piłka przeszła przez gąszcz nóg zawodników i zaskoczony takim obrotem sytuacji Dominik Bronisławski spartolił szansę. Po przerwie wiadomo było, że Stal ruszy do ataku. Jak się okazało po raz n-ty indywidualne błędy w defensywie zadecydowały o porażce wałbrzyszan. 5 minut gry, wybicie piłki przez Tyktora, nikt nie doskakuje do Żubrowskiego, strzał niecelny, ale niepilnowany Jankowski trafia do bramki i jest remis. Gol na 2:1 to istne kuriozum. Dośrodkowanie, na piątym metrze piłkę odbija Marcin Folc w taki sposób, że praktycznie mielczanie walczyli, by piłka nie wpadła do bramki jako samobój, tylko gol piłkarza Stali! Folc w ubiegłym sezonie był nieoceniony w defensywie, kiedy wspierał partnerów, ale to klasyczny napastnik, a od dawien dawna pokutuje futbolowa maksyma, że napastnik nie powinien za często bywać we własnym polu karnym. Często cofnięty w defensywie napastnik prokurował rzuty karne, teraz kiks pozwolił rywalowi objąć prowadzenie.
Przy stanie 2:1 mieliśmy do czynienia bardziej z piłkarskimi zapasami niż futbolem. Do przerwy ukarani żółtymi kartkami zostali Bartosz Tyktor i Michał Oświęcimka, dla których było to czwarte napomnienie w sezonie, co oznacza, że w najbliższym meczu będą pauzować! Po przerwie ukarany został Filipe - sprowokowany rzucił piłkę w twarz rywalowi, przy bardziej pryncypialnym arbitrze wyleciałby z boiska i nie mógłby mieć najmniejszych pretensji.
Nadzieje na punkt gości rozwiała Stal pod koniec meczu, kiedy najpierw błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Janiczak, potem Cichocki zostawił za dużo swobody Raduljowi, który mocnym strzałem po raz trzeci skarcił wałbrzyszan. Nie od dziś wiadomo, że jednym z najsłabszych elementów gry Patryka Janiczaka jest jego wprowadzanie piłki do gry - o ile w przeszłości obyło się bez bramkowych konsekwencji, to w Mielcu się nie udało. Ponadto rzucał się w oczy chaos w środku pola, pomocnicy nie wspomagali defensorów, którzy ekspediowali piłkę z pola karnego, a ta niczym bumerang wracała do szesnastki.
Stal wygrała jak najbardziej zasłużenie. Górnik miewał dobre momenty, zaskoczył rywala, znów zebrał pozytywne recenzje, ale punktów nie przywiózł. W najbliższym meczu zabraknie Tyktora i Oświęcimki, bez których ostatni czasy trudno wyobrazić sobie zarówno defensywę jak i drugą linię. Każdy punkt jest obecnie na wagę złota. Mimo problemów sportowych, finansowych drużyna walczy, stara się - i to należy docenić. Oby w najbliższym meczu w Wałbrzychu Górnik ponownie zapunktował.