Mecz w Strzegomiu dla Górnika miał być przełamaniem nie tylko w rywalizacji z AKS, ale dać upragnione 3 punkty, które pozwoliłyby prześcignąć w tabeli rywala. Wałbrzyszanie byli równorzędnym rywalem, mieli swoje okazje, ale gole głównie strzelał Gambijczyk Modou Lamin Ceesay. Najskuteczniejszy zagraniczny strzelec ligi zimą przybył do drużyny Kamila Jasińskiego z LegSadu Kościelec, który wycofał się z ligowej rywalizacji. W debiucie ligowym (AKS-Piast Nowa Ruda 0:1) w nowych barwach, który notabene przypadł w jego urodziny, wyleciał z boiska za czerwoną kartkę. Popularny Sisi przeciwko Wałbrzyszanom najpierw wykorzystał gapiostwo obrońców Górnika, którzy nie upilnowali go po rzucie wolnym Chajewskiego. Dośrodkowanie Chajka trafiło do Ilskiego, którego strzał piękną paradą obronił Węgrzyński, ale Ceesay miał już na tyle czasu i miejsca by spokojnie wpakować ją do bramki. Wałbrzyszanie wyrównali również po rozegraniu rzutu wolnego, gdy z bliska Oktawian Greiner wpakował piłkę do bramki z najbliższej odległości. Co więcej, kilkadziesiąt sekund później sytuacji sam na sam nie wykorzystał Oskar Nowak i goście nie schodzili do szatni z prowadzeniem. Po przerwie gospodarze nie byli stroną przeważającą, ale to oni zdobyli jedynego gola. Składającego się do strzału Chajewskiego próbował uprzedzić Greiner, a efekt był taki, że za chwilę sędzia odgwizdał jedenastkę zamienioną na bramkę przez wspomnianego Ceesaya. Wałbrzyszanom już nie udało się odrobić strat. AKS wygrał też sprytem, kradnąc na potęgę czas, przedłużając wprowadzenie piłki do gry. Kibiców z Wałbrzycha skierowana była uwaga na byłych graczy Górnika w barwach miejscowego klubu. Miłosz Ilski wypracował sobie pozycję podstawowego obrońcy oraz miał szansę na bramkę, Damian Chajewski nie jest już tak skuteczny jak za czasów gry przy Ratuszowej, jedyne zagrożenie stanowiły dośrodkowania ze stałych fragmentów gry, Mateusz Sawicki solidnie prezentował się na prawej stronie, był autorem najładniejszej akcji meczu, gdy minął efektownie rywali w polu karnym, ale strzał obronił Węgrzyński, Bartłomiej Ziobro siedział na ławce rezerwowych, w towarzystwie Sławomira Orzecha. Popularny Orzi w tym sezonie już nie zagra, leczy bowiem kontuzję, a na rehabilitację 33-letniego obrońcy podczas meczu odbywała się zbiórka, w której uczestniczyli również fani drużyny gości. Co ciekawe, kilka dni później AKS grał w finale Pucharu Polski na szczeblu podokręgu Wałbrzych, gdzie uległ dopiero po konkursie rzutów karnych dzierżoniowskiej Lechii. Jedenastki zmarnowali doświadczeni Wałbrzyszanie - Sawicki nie trafił w bramkę, a uderzenie Chajewskiego obronił Smolak. W Górniku w Strzegomiu natomiast zagrał duet mający w swoim CV grę w AKS. Zarówno Aldeir jak i Greiner zakończyli mecz z żółtymi kartkami na koncie. Podobnie do sędziowskiego protokołu było w przypadku Steca i Migacza. Cały kwartet w tym momencie miał po 4 napomnienia w sezonie, co oznaczało przymusową pauzę w najbliższym meczu ligowym. Oktawian Greiner 3 z 4 kartek zobaczył jeszcze w barwach strzegomskiej drużyny w rundzie jesiennej. I tak w meczu z Twardym Świętoszów Piotr Pietrewicz nie mógł skorzystać aż z 4 podstawowych zawodników.
W przeciwieństwie do koszykarzy nie dało się ich nieobecności przypudrować mniejszą ilością rotacji, młodszymi zawodnikami. Mimo, że piłkarski Górnik ma oficjalne dwa zespoły seniorów, to zaplecze czwartoligowców wygląda naprawdę ubogo. Pietrewicz musiał przebudować całkowicie środek defensywy, bo wypadł duet Aldeir-Stec, na którym opierał dotychczasową obronę. Wrócił po absencji kartkowej Kornel Rombek, na środek wrócił Szymon Kaczmarek, a na boku zagrał Vadym Ziiatdinov, który tym samym debiutował u Pietrewicza. W środku od 1.minuty zagrał 17-letni Oskar Hurkot oraz o ponad dekadę starszy Mateusz Sobiesierski, który wyprowadził zespół z opaską kapitańską na ramieniu. Jak wąska jest kadra I zespołu świadczyć może ławka rezerwowych w meczu z piłkarzami ze Świętoszowa. Kwintet Kocoń, Raczyński, Henciński, Iwaniec, Foch miała przed meczem na swoim koncie w tym sezonie łącznie 27 minut: 20 – Raczyński (w 2 meczach) i 7 – Iwaniec.
Drugi wiosenny mecz Wałbrzyszan rozgrywany był na bocznej płycie kompleksu Aqua Zdrój. Dla kibiców oglądanie meczu z perspektywy stojącej zza płotu nigdy nie jest zbyt wygodne, a w roku jubileuszowym dodatkowo takie udogodnienie mocnej irytuje coraz mniejszą z meczu na mecz liczbę fanów chcących kibicować na żywo.
Demony z jesieni wróciły do Górnika. Pierwszy celny strzał na bramkę rywala Wałbrzyszanie oddali dopiero po godzinie gry! Twardy odważnie zaczął, parę razy zapędził się pod bramkę Węgrzyńskiego, a prowadzenie objął po rzucie karnym, który był bardziej kontrowersyjny niż jedenastka w Strzegomiu. Wrzut z autu, kapitana gości Marcina Łojko pilnował w polu bramkowym Szymon Kaczmarek. Piłkę próbował piąstkować Węgrzyński, tymczasem sędzia dopatrzyć się faulu na napastniku gości w sytuacji jakich wiele w każdym meczu, przy większości stałych fragmentów gry.
| Sytuacja po której sędzia podyktował rzut karny dla Twardego. [foto: Facebook - W Twardym Obiektywie] |
Po stracie bramki biało-niebiescy rozkręcali się, mieli swoje szanse po strzałach z dystansu czy po dobrych akcjach Rzońcy z Hurkotem. Śnić się powinna sytuacja Olivierowi Łabiakowi, który z 8 m nie trafił do bramki. Najskuteczniejszy gracz Górnika wiosną wciąż bez gola, choć akurat sobotni mecz z Twardym był bodaj najlepszym w jego wykonaniu pod wodzą trenera Pietrewicza. Po przerwie Górnik znów przeważał, często Wałbrzyszanie padali w polu karnym, ale jedynym efektem była żółta kartka dla Sobiesierskiego. Największe zagrożenie dla Twardego stanowił Michał Rzońca. Kapitalnie dogrywał prostopadle, szukał strzału z dystansu. Madeję sprawdzili Łabiak z Hurkotem, a wyrównanie padło po zagraniu ręką Dawidowicza w polu karnym. Karnego wykorzystał wspomniany Rzońca. W ostatnich 10 minutach to jednak goście mogli bliżsi gola, którego zresztą uzyskali za sprawą Piotra Skiby. On też w doliczonym czasie gry w sytuacji sam na sam mógł skompletować hat-tricka.
Mecz udokumentowano fotograficznie przez stronę W Twardym Obiektywie. Kibice piłkarskiego Górnika, niestety, nie mogą liczyć na fotorelacje z domowych spotkań. Ani w wykonaniu prowadzących klubowe media, ani przez wałbrzyskich dziennikarzy. Wyniki Górnika można obecnie przeczytać na walbrzyszek.com i skibasport.pl, które kopiują info z klubowego fanpage. A mamy XXI wiek, rok jubileuszu klubu, popularny klub, popularna dyscyplina w prawie stutysięcznym mieście...
Górnik przegrał trzeci z rzędu mecz. Trzeci z bezpośrednim rywalem w tabeli. Gdyby udało się ograć AKS i Twardego Wałbrzyszanie mieliby 25 punktów w tabeli i zajmowali bezpieczną 12.lokatę. A tak jest tylko 19 punktów i 15.spadkowe miejsce. A przed Górnikiem poziom trudności będzie rósł. Teraz w Szklarach Górnych pojedynek z Iskrą Księginice, która zimą wzmocniła się, zaczęła punktować. Ograła gładko AKS (2:0) i Twardego (3:0) oraz zremisowała na ciężkim terenie w Głogowie (1:1). W rywalizacji domowej z Górnikiem to Iskra będzie faworytem. Porażka będzie praktycznie oznaczać powolne witanie się z klasą okręgową.